-
Posts
29116 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
30
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
Wyjątkowy wspaniały Wiśnia zamieszkał w swoim domu :))))
Ewa Marta replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
[quote name='ronja']Biedny Semik, trzymam kciuki za szybki powrot do zdrowia. Ewa, jak macie ochotę, przyjeżdzajcie. Już prawie zapomniałam jak wyglądacie;)[/QUOTE] Ochotę to mamy zawsze, tylko czasu brak:-( Ja już się telepię ze stresu. Jadę z moim rudzielcem sama do weta, bo Jacek nie może się wyrwać z pracy. Barsunię zostawiam tym razem z moim synem, bo to nie jest fajny widok, kiedy drugi psiak przelewa się przez ręce po uśpieniu. Z jednej strony zawsze idą do Boliłapki razem i wspierają się nawzajem, ale z drugiej muszę myśleć o stresie Barsy. Wet mówi, że to jeszcze raczej nie jest nic groźnego, ale wygląda brzydko i trzeba się pozbyć, żeby nie zrobił się czerniak. Wyjścia nie ma - trzeba ciąć i już. -
Koty z HELU a może hell'u? czyli wakacyjne horrory
Ewa Marta replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
Nutusiu, pięknie dziękuję. Narazie jednak próbuję znaleźć inne wyjście, bo jazda moim samochodem oznacza ponad 400 w plecy. Pali benzynę jak smok niestety:-( na benzynę, a potem sterylki i szczepienia kotek po prostu nie uzbieram:-( -
Wyjątkowy wspaniały Wiśnia zamieszkał w swoim domu :))))
Ewa Marta replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
Wisienka jest fantastyczny!!!! Tak długo go nie widziałam... w końcu muszę pojechać i wykochać ten pyszczek. No i poznać Emi..... Ale to chyba po powrocie znad morza we wrześniu, bo dzisiaj mój Semik idzie pod nóż (będzie miał wycinane brzydkie znamię, które nieciekawie zaczęło wyglądać i trzeba ciachać jak najszybciej i zbadać histopatoligicznie). A potem nie będę chciała go na długo zostawiać, bo on świra dostaje w kołnierzu. Będzie miał wycinane 3 syfy i bez kołnierza się nie uda go upilnować:-( -
Cudny jest! Na pewno przeżyje powrót na pół dnia do kojca, ale szybko zrozumie, że to tylko na jakiś czas, a potem znowu może być w domu. Marta, dokonaliście cudu, zmieniliście Kaira totalnie i bardzo jestem Wam, zwłaszcza Tobie, która z nim tyle pracowałaś wdzięczna:-) kajuś czuje się kochany i to jest podstawa. No i naprawdę wyładniał:-)
-
Koty z HELU a może hell'u? czyli wakacyjne horrory
Ewa Marta replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
A ja powiem tak... dupa, dupa, dupa:-( Kocuaki nie przyjechały, bo w ostatniej chwili ludzie mający je przywieźć zaczęłi kombinować że nie zabiorą małych kotce.... Koszmar, totalne niezrozumienie, że te maluchy umrą z głodu:-( Muszę znowu szukać jakiegoś transportu. Ja będe tam od 6 do 15 września. Wtedy może kogoś znajdę... Jestem wściekła, bo wszystko było przygotowane... Doktor czajka czekał na maluchy, kontenerek wyścielony mięciutkim ręcznikiem... a ludzie kombinowali, że kotka broni maluchy. Bzdura. Ona wyszła i usiadla obok nich, bo też czekala na jedzenie... Prawda jest taka, że ludzie zrezygnowali i mają problem z głowy:-( Bardzo Wam dziękuję za pomoc, obawiam się, że mój domek może znaleźć innego kociaka i nie zechce czekać do połowy września:-( Idę spać, jestem bardzo rozgoryczona, tym bardziej, że nie mam jak przewieźć dziewczynek z powodu alergii Jacka... -
Koty z HELU a może hell'u? czyli wakacyjne horrory
Ewa Marta replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
[quote name='Nutusia']Trzymiem nieustająco! Ewuś, kontenerek w garści mojego TZ-a czeka na Twoje hasło :) Szmatek niestety nie znalazłam, bo wszystkie wyszły przy tośkowym posikiwaniu :([/QUOTE] Kontenerek jest juz u mnie w samochodzie. Dzięki Nutusiu!!!!! Szmatki znajdę, a jak nie, to podskoczę do sklepu z używana odzieżą i kupię za grosiki:-) -
Nie zazdroszczę Marcie i Bartkowi, ale wiem, że Emi będzie wykąpana perfekcyjnie! Najważniejsze, że jest diagnoza, ale Emi czeka długie leczenie.... Znowu mi się nóż w kieszeni otwiera:-(
-
Koty z HELU a może hell'u? czyli wakacyjne horrory
Ewa Marta replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
Dziewczynki przyjeżdżają do warszawy w sobotę w nocy:-) Od niedzieli zamieszkają czasowo u doktora Czajki w Boliłapce. Zostaną zaszczepione, odpchlone, odrobaczone jeśli będzie taka potrzeba i wysterylizowane:-) A 2 września jedna pojedzie do swojego domku, a druga narazie na tymczas, ale mam nadzieję, że szybko znajdzie dom... Trzymajcie kciuki, żeby maluchy dały się złapać, bo od tego zależy ich przyjazd. Mnie poznawały i nie było problemu z braniem na ręce. Potwierdziłam dzisiaj możliwość przetrzymania ich w klinice. To najlepsze rozwiązanie. Będą miały codzienną opiekę weterynaryjną:-) -
Rany! Weszłam, przeczytałam i strasznie mi smutno:-( Toscanko, wielki buziak dla Ciebie kochana. W tej chwili finansowo jestem w kiepskim stanie. Nakupiłam masę jedzenia dla 5 w tej chwili kotów na Helu i po wakacjach konto puste... Może we wrześniu uda mi się wygospodarować parę złotych dla mojej sympatii Łosicy. Nutusiu, wielkie podziękowanie dla Ciebie za Krecika. To naprawdę niesamowite, że jednak zostawiłaś go przynajmniej na początek u siebie. Koniecznie załóż maluchom wątek. Można wtedy zbierać pieniądze na leczenie i utrzymanie.
-
Koty z HELU a może hell'u? czyli wakacyjne horrory
Ewa Marta replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
A wiesz jakie to było wzruszające Nutusiu? Od słowa do słowa doszłyśmy do tego, że obie pomagamy psiakom:-) Pytam Kmurdz gdzie pomaga, ona mówi, że jest takie forum dogomania..... Ja się smieję i pytam, jaki ma nick. Kiedy usłyszałam, że Kmurdz... powiedziałam tylko "Ja jestem Ewa Marta i bardzo Ci dziękuję za pomoc dla Idolka" Po czym wyściskałyśmy się i poleciało trochę łez... Od razu pokazałam jej zdjęcie Idolka, które mam zawsze przy sobie.... Być może skorzystam z jednego kontenerka, dzięki za propozycję. Z tego większego pewnie, żeby dwie kotki miały wygodną podróż. A może udałoby mi ię złapać ich mamę? W to jednak wątpię niestety:-( -
Koty z HELU a może hell'u? czyli wakacyjne horrory
Ewa Marta replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
Dalszy ciąg jest taki, że udało mi się odrobaczyć kociaki i ich Mamę. Jedna czarna koteczka pojechała do domku, dwie pozostałe czekają. Dołączyły się do pozostałej trójki (Mamy i dwóch córeczek) dwa inne dorosłe kociaki i cdziennie wychodzą w porze jedzenia do misek. Pomimo karmienia polują również poza campingiem, więc o dorosłe tak się nie martwię. Od 15 minut wiem, że dla jednej malutkiej mam domek!!!!! Od 1 września może ją zabrać do siebie koleżanka z pracy. Druga niunia pojechałaby narazie do DT załatwionego rzez Neigh:-) Jedyny problem, to transport maluszków tutaj. Mój wet - kochany doktor Czajka proponował mi, że w razie czego przetrzyma u siebie maluszki do czasu znalezienia im domu. Rozmawialiśmy też o próbie złapania mamy i przywiezienia jej do niego na sterylkę, a potem ewentualnego szukania domu lub wypuszczeniu jej tam, gdzie żyła rok. Niestety ona nie daje się złapać. Podchodzi i je z ręki, pozwoliła mi nawet dotknąć futerka, ale każdy ruch choćby o milimetr powoduje, że zwiewa pod kontener. Kociaki zostały niestety wyrzucone z posłanka, które im zrobiłam. Przygotowanie suchego miejsca spowodowało, że właściciel campingu wstawił tam worki z cementem:-( Kociaki mieszkają więc pod dużym kontenerem kawałek dalej. Może słyszeliście o kimś kto jest na Helu albo w okolicach i niebawem będzie wracał do domu i mógłby kociaki przywieźć do Warszawy? Problem jest tylko taki, że tam nie ma kontenerka dla nich. Musiałabym go załatwić jakoś... W łapaniu ktoś mógłby pomóc, to mogłabym załatwić. Ja jadę tam 6 września, ale nie mam jak zabrać maluchów, bo jadę z TZ, który zejdzie podczas podróży jadąc z kociakami, na które jest uczulony. Nie mówiąc o tym, że moje psy agresywnie reagują na koty:-( Zapłaciłabym za transport, gdyby się taki znalazł. Inaczej te maluchy zginą tam:-( Teoretycznie mam obietnicę od jednej dziewczyny, że pod koniec września może maluchy przywieźć, ale DS dla jednej nie będzie tyle czekał:-( W tej chwili karmieniem kociaków zajmuje sie... kmurdz z dogo:-) Poznałyśmy sie tam zupełnie przypadkiem, a jest to tym bardziej niesamowite, że to dziewczyna, która pomagala mi finansowo w utrzymaniu mojego podopiecznego Idolka, który niedawno odszedł za TM. Pisałyśy do siebie maile, ale nie znałyśy się osobiście. Tam poznałyśmy sie dzięui moim psiakom:-) Świat jest jednak mały:-) -
Hej Rufusie! Co tam słychać u Ciebie? Finanse kiepściutko, domu ani widu, ani słychu:-( Macie jakiś pomysł co zrobić?
-
Dziewczyny, gdzieś na dogo przeczytałam, że na takie rany jak również na łyse miejsca na psich łokciach (no wiecie, na przednich łapach na zgięciach;-) ) doskonale pomaga balsam Szostakowskiego. Kupiłam butelkę Semikowi i smaruje mu łapki przed każdym spacerem. To bardzo gęsta konsystencja, prawie jak wazelina, ale jeszcze płyn. Doskonale trzyma się na skórze i wygląda na to, że ta skóra jest dużo gładsza, nawilżona i lepiej wygląda. Może warto zainwestować w taki ba;sam dla Emi? Ja chętnie pokryję jego koszty. Wracam jutro w nocy do domu i jakby co, mogę zrobić przelew. Buteleczka kosztuje 17 zł i powinna wystarczyć na tą pękniętą poduszkę... Emi jest wspaniała, tyle cierpliwości w tym chorym ciałku.... A dzisiaj zastrzeliła mnie telefonem Nutusia. Przybłakały się do niej i do Uli - jej sąsiadki dwa psiaki. Sunia i psiak. Zawiozły je do kliniki, sunia być może jest szczenna, a psiak został ogolony na łyso, bo miał odparzenia od dredów, zwłaszcza na pupie, masę kleszczy. Do tego chyba był czymś uderzony, bo ma nabiegłe krwią oczy, na jedno nie widzi... Sunia ma szanse na tym,czas u Uli, ale jej pies nie zniesie drugiego samca w domu, więc dla psa szukają rozpaczliwie choć na kilka dni tymczasu, żeby mieć chwilę na poszukanie mu miejsca. Czy jakimś cudem nie znacie takiego miejsca? Nutusia pewnie więcej by napisała. Ja ledwie weszłam do internetu. Tym razem mam problemy z zasięgiem....
-
Iwonka... bardzo mi przykro. Tak bardzo go kochałaś:-( Ale najważniejsze, że to byla szybka śmierć, że nie zdążył się stresować źle czuć... On nie cierpi, Ty jeszcze jakiś czas pocierpisz, bo ta miłość jest właśnie taka niesprawiedliwa. Nie umiemy pogodzić się z odejściem naszych ukochanych zwierzaków, zawsze odchodzą za szybko, najczęściej zadajemy sobie milion pytań, czy nie zaniedbaliśmy czegoś... Nie sądzę żebyś coś zaniedbała. Kochasz te swoje psiaki bardzo, Hugusia kochałaś pewnie najmocniej i skoro była między Wami więź, to wiedziałabyś, że go boli. Rak jest podstępny, zabiera tyle żyć... nie umiemy tego przewidzieć. Trzymaj się kochana, jestem z Tobą. Mimo, że Idolek nie był ze mną w domu, ja opłakuję go nadal i rozumiem, co czujesz. Jestem z Tobą i bardzo mi przykro:-(
-
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Plakat taki cudny, jaki cudny byl Idolek:-) To dzięki Gusi mogłam podziękować w ten sposób Pani Eulalii i wetom z Boliłapce... -
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Takie podziękowanie dostał doktor Czajka i jego zespół. Format A4 w ładnej ramce: Doktora Maćka nie było, kiedy je zaniosłam, ale Pani doktor, która też znała Idolka i uczestniczyła w jego operacjach, popłakala się. Obie się zresztą popłakałyśmy, choć ona starała się trzymać, bo w kolejce czekali pacjenci... Nie wiem, czy był ktokolwiek, kto znając Idolka go nie kochał. Potrafił zjednywać sobie ludzi niesamowicie. Taki kochany staruszek, trzymający się życia najmocniej jak potrafił, dopóki mógł... Bardzo mi go brakuje, mimo upływu czasu, cały czas za nim tęsknię. -
Wyjątkowy wspaniały Wiśnia zamieszkał w swoim domu :))))
Ewa Marta replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
Dziadulek śpiący w łóżku, to dla mnie największy szok:-) Fortunę straciłabym zakładając się że nigdy, ale to nigdy na łóżko nie wejdzie:-) Mój Semik włazi do mnie na krótko, po czym schodzi, bo mu za gorąco. Za to Barsa rozpycha się na mojej połowie łóżka koszmarnie i najczęściej moje nogi lądują poza łóżkiem i wiszą tak pół nocy. Kiedy próbuję się jakoś dostać na łóżko, mogę to zrobić podkurczając mocno nogi, a i to nie zawsze. Moment, w którym Barsunia postanawia zejść z łóżka na krótko, jest najpiękniejszym momentem w nocy:-) Prostuję się wtedy cała, rozciągam obolałe mięśnie i mam chwilę dla siebie. Za moment jednak Barsunia wraca i.... nie mam serca jej zwalić. Wtula się w moje ramiona, pozwala całować kochany łepek i tak zasypiamy. Po czym znowu się budzę, bo grubas wstrętny zaczyna rozpychać się przez sen... I tak co noc... -
Wyjątkowy wspaniały Wiśnia zamieszkał w swoim domu :))))
Ewa Marta replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
[quote name='ronja']a Didi dziś ze stołu wypiła moją kawę z filiżanki, jak wyszłam na chwilę. ciekawe co będzie... :diabloti:[/QUOTE] Miała pewnie bezsenną noc i musiala liczyć barany:-) -
A może nałożyć jej fartuszek, taki, jaki zakłada się po sterylce? Można go kupić niedrogo u weta... Zawsze to lepsze, niż kołnierz dla biduli... Dziewczyny, mam dużo rzeczy na bazarek. To ubrania damskie w wersji XXL, wśro nich wiele jest nowych. Chętnie przekażę komuś na bazarek dla Emi i Miśka może? Same zresztą wiecie dla kogo najbardziej potrzeba kasy. Oglądałam bazarki i wszędzie jest masa ciuchów w rozmiarach 36 - 42. Takich więszych (54) nie ma. Może pójdą?
-
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Za krótkie było to jego szczęście... Tylko 5 miesięcy:-( Z drugiej strony dla psa to dłużej, niż dla człowieka.... No i byl niezaprzeczalnie kochany, uwielbiany i bardzo, ale to bardzo chciany. Mam nadzieję, że to czuł, że wiedział jak bardzo jest dla nas ważny. -
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wczoraj minął miesiąc od śmierci Idolka:-( Smutny to był dla mnie dzień, oglądałam jego zdjęcia i wspominałam te 5 miesięcy z nim. Ciągle go pamiętam, jego zdjęcie mam przy monitorze i zerkam na nie każdego dnia. Mój paznokieć nadal czarny po ugryzieniu przez Maluszka też przywołuje wspomnienia... Już wiem, już to sobie wytłumaczyłam, że tak miało być, ale mimo to bardzo mi go brakuje. Na górkę chodzę rzadziej, wybieram spacery na rozległej skarpie. Do tej pory pędziłam każdego ranka, żeby spotkać Idolka, żeby go przytulić ponosić na rękach. Teraz nie mam takiej możliwości, więc i spieszyć się nie mam do kogo. Ech Idolku, kocham Cię nadal:-(