-
Posts
29116 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
30
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
A ja przelałam dzisiaj 50 zł dla Emi od mojego Idolka, który jest już za TM:-(
-
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zrobiłam właśnie przelewy dla: Toski - 57,70 zł Emi - 50 zł Miśka - 50 zł Tym samym rozliczyłam konto finansowe Idolka. Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim, którzy wspierali go finansowo i umożliwili Idolkowi dzięki temu komfortowe życie przez ostatnie 5 miesięcy. -
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Misiek tez dostanie Mysza 50 zł. Dajcie mi tylko chwilę na zebranie się, pewnie dzisiaj porobię przelewy. Tyle mam jego zdjęć, tak wielu nie umieszczałam tutaj... I ciągle chce go wam jeszcze pokazywać, jaki był cudowny, uśmiechnięty i szczęśliwy... Razem ze wszystkimi psiakami węszył i szukał w trawie czegoś ciekawego [IMG]http://img20.imageshack.us/img20/5765/49485352.jpg[/IMG] Nie można go było nie kochać, nie całować, nie przytulać, jak tak patrzył na człowieka [IMG]http://img704.imageshack.us/img704/3907/51796724.jpg[/IMG] Jak tylko widział, że kucam, odrywal sie od stada i biegł do mnie [IMG]http://img408.imageshack.us/img408/7167/56167410.jpg[/IMG] Słodziak najdroższy [IMG]http://img810.imageshack.us/img810/5714/98367912.jpg[/IMG] Każdy dotyk go uszczęśliwiał i mnie też [IMG]http://img193.imageshack.us/img193/6057/26994880.jpg[/IMG] -
[quote name='go-ja'][COLOR="red"][B][SIZE="4"]WPŁATY [/SIZE][/B][/COLOR] [B][SIZE="2"]CZERWIEC:[/SIZE][/B] [B][COLOR="red"]deklaracje stałe:[/COLOR][/B] [B]- 20 zł - go-ja (2010-06-23)[/B] [B]- 120 zł - 1barto (z FB) (2010-06-22)[/B] [B]- 200 zł - Monika K. z FB (płatne w dwóch ratach po 100zł) (2010-06-22 - 1 rata 100 zł)[/B] [B]- 10 zł - Ellig (zapłacone za 6 m-cy z góry - 60 zł) (2010-06-22)[/B] [B]- 20 zł - JustynaW (z FB) (2010-06-23)[/B] - 30 zł - Ewa Marta jednorazowe: [B]- 50 zł - go-ja (2010-06-23)[/B] - 40 zł - AnnaA (poszło do obraczus87) [B]- 70 zł - Ewa Marta (2010-06-22) - 10 zł - Obraczus (2010-06-23)[/B] [B]- 200 zł - RenW (2010-06-30)[/B] [B]- 20 zł - papryka (2010-07-01)[/B] [B]- 200 zł - Tora&Faro (2010-07-01)[/B] [B]- 50 zł - GosiaF (2010-06-27)[/B] [B]razem: 640 zł[/B] szczepienia dla dwóch suczek - kundelkowa skarbonka - 90 zł (2010-06-23) [B][SIZE="2"]WYDATKI (czerwiec):[/SIZE][/B] - Hotelik - 138 zł - odrobaczenie - 4,50zł (3x1,5) - szczepienia ( w sobote Natalia pojedzie zaszczepić dziewczyny p.zakaźnym ) - 135 zł (3x45) - paliwo - 5 zł [B]RAZEM: 282,50 zł[/B] [B][SIZE="3"][COLOR="red"]STAN KONTA - 01.07.2010 727,50 zł[/COLOR][/SIZE][/B][/QUOTE] Wpłaciłam dzisiaj swoją stałą deklarację za lipiec - 30 zł. W tym zapisie jest mały błąd, bo ja jednorazowo wpłaciłam w czerwcu 70 zł, a deklarację stałą obiecałam od lipca, a nie od czerwca.
-
[quote name='ronja'][IMG]http://img203.imageshack.us/img203/3195/18916292.jpg[/IMG][/QUOTE] Cudo kochane..... To jeden z piękniejszych widoków, porównywalny do tego, kiedy Sonieczka daje buziaka Bartkowi... Jeszcze miesiąc temu gotowa byłbym się założyć o wszystko, że on nie przekroczy progu domu, a już o spaniu z Tobą w łóżku nie pomyślałabym w życiu! Dziękuję Marta.... za te zdjęcia, za rozmowę, za wszystko co robisz dla tych naszych podopiecznych, za to, że się tak w Waszym domu otwierają, że zapominają o swoich traumach.... Kochany Kaluszek, jasne że jest trochę mój, skoro nikt go do tej pory poza nami nie zechciał pokochać...
-
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[FONT=Calibri][SIZE=3]Policzyłam wszystkie leki i inne rzeczy Idolka. Sporo tego wyszło. Część z nich od razu mogłam rozdysponować, bo wiem, które psiaki potrzebują i ustaliłam to z ich opiekunkami, ale część pozostaje do dyspozycji dla innych. [/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Emi:[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]http://www.dogomania.pl/threads/188177-SZKIELET-ONka-Emi-3ma-łapami-na-tamtym-świecie.-Walczy-o-życie.[/SIZE][/FONT] [B][COLOR=red][SIZE=3][FONT=Calibri]Bardzo chciałabym, żeby Emi dostała:[/FONT][/SIZE][/COLOR][/B] [FONT=Calibri][SIZE=3]5 puszek Puriny EN[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]2 słoiczki parówek dla niemowląt[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]2 słoiczki rosołków dla niemowląt[/SIZE][/FONT] [B][COLOR=red][SIZE=3][FONT=Calibri]Tosca:[/FONT][/SIZE][/COLOR][/B] [URL="http://www.dogomania.pl/threads/116269-TOSCA-głód-odcisnął-nieodwracalne-piętno-prosimy-o-pomoc"][FONT=Calibri][SIZE=3][COLOR=#800080]http://www.dogomania.pl/threads/116269-TOSCA-głód-odcisnął-nieodwracalne-piętno-prosimy-o-pomoc[/COLOR][/SIZE][/FONT][/URL] [FONT=Calibri][SIZE=3]Tosca odziedziczyłaby:[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]3,5 opakowania Essentiale Forte (za zgodą Figi – darczyńcy)[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]4,5 opakowania Hepatilu (za zgodą Figi – darczyńcy)[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Pół opakowania Arthro Fosu[/SIZE][/FONT] [COLOR=red][FONT=Calibri][SIZE=3][B]Pozostały mi do oddania:[/B][/SIZE][/FONT][/COLOR] [FONT=Calibri][SIZE=3]Cholamid 25 tabletek[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Lotensin 5 mg 36 tabletek[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]10 podkładów 60 – 90 cm[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Do dyspozycji Ellig – wspaniałej Eluni, która podarowała je Idolkowi pozostaje:[/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Calibri]¾ opakowania odżywki na stawy Galacan Fast (chętnie zaopiekowałaby się nią Tosca)[/FONT][/SIZE] [FONT=Calibri][SIZE=3]4,8 kg karmy wątrobowej Hillsa[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Idolkowi pozostały też pieniążki. Nie za dużo, ale na tyle, żeby podzielić je na więcej niż jednego psiaka. Bardzo zależałoby mi na tym, żeby dostały je psiaki chore jak Idolek, które potrzebują karmy lub leków droższych niż zwykłe. Dlatego mimo, że potrzeb jest dużo więcej, chciałabym zaproponować, żeby pieniądze rozdzielić na 3 psiaki:[/SIZE][/FONT] [B][COLOR=red][SIZE=3][FONT=Calibri]Emi (link powyżej) – 50 zł[/FONT][/SIZE][/COLOR][/B] [FONT=Calibri][SIZE=3]Emi jest tak zagłodzona i wymagająca sporych nakładów finansowych, że i worek pieniędzy też by się przydał. Mam niestety tylko tyle, ale chciałabym przekazać z całego serca.[/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Calibri][B][COLOR=red]Misiek – 50 zł[/COLOR][/B] [/FONT][/SIZE] [FONT=Calibri][SIZE=3]Misiek to wielki psiak, który jakiś czas jeszcze będzie na karmie weterynaryjnej, a widoków na jakiekolwiek wpłaty poza bazarkami robionymi dla niego i kilku innych psiaków nie ma. [/SIZE][/FONT] [URL="http://www.dogomania.pl/threads/183882-Połamany-Misio-z-budowy-prosi-o-wsparcie-na-hotel-i-czeka-na-dom-Saba-już-w-DS"][FONT=Calibri][SIZE=3][COLOR=#800080]http://www.dogomania.pl/threads/183882-Połamany-Misio-z-budowy-prosi-o-wsparcie-na-hotel-i-czeka-na-dom-Saba-już-w-DS[/COLOR][/SIZE][/FONT][/URL] [B][COLOR=red][SIZE=3][FONT=Calibri]Tosca (link powyżej) – 57,70 zł[/FONT][/SIZE][/COLOR][/B] [FONT=Calibri][SIZE=3]Toscanka stale coś łapie, co chwilę poza stałymi lekami coś musi dostawać. Ostatnio u dziewczynki zrobił się zastój i martwię się, że za moment nie będzie za co kupić leków.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Te wpłaty do końca rozliczyłyby pieniądze Idolka. Czy macie jakieś uwagi do tych propozycji? No i czy macie jakieś psiaki w potrzebie na te leki, które zostały? Rzadko teraz jestem na dogo, ale będę zaglądać, czy nie ma kogoś chętnego na nie.[/SIZE][/FONT] -
Chciałam napisać, że na swoim bazarku z biżuterią dostałam od [EMAIL="Negra@Anna"]Negra@Anna[/EMAIL] wpłatę o 11 złotych wyższą od licytowanej na wypadek konieczności wysłania przesyłki. Jednak Ania odebrała rzeczy w Warszawie, pieniądze zostały do rozdysponowania. Ponieważ 28 czerwca Idolek odszedł za TM, pieniądze prześlę Aniu Tobie dla Rufusa, na którego również były zbierane pieniądze na tym bazarku. Za chwilę zrobię przelew 11 zł.
-
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mimo smutku, niestety proza życia nakazuje dokończyć rozliczenia Idolka. Jestem winna ostatnie 3 skany rachunków, które zamieszczam poniżej: Byłam dzisiaj u doktora Czajki porozmawiać na spokojnie, podziękować wstępnie i namówić go jednak na rozliczenie się ze mną za ostatnią 2,5 godzinna operację i całodzienna opiekę nad Idolkiem. Doktor Maciek powiedział, że trudno mu się pogodzić z odejściem Idolka, wszystkim im jest przykro, bo choć nie robili mi nadziei w poniedziałek, kiedy pod wieczór z drenu zaczęła się sączyć już oczyszczona z żółci wydzielina, kiedy wiedział, że pozszywał Maluszka super dokładnie, przepłukał wszystko, przejrzał każdy centymetr jelit, które były dostępne i pomyśleli wtedy, że ten dzielny Białasek przeżyje, że się udało. Nie chcieli mnie jeszcze o tym informować, żeby nie rozbudzać niepotrzebnych nadziei, ale w sobie ją rozbudzili. I nagle o 19:15 krążenie Idolka ustało i Maluszek odszedł... Doktor nie chciał przyjąć ode mnie żadnego wynagrodzenia, ale poprosiłam o to, bo zależy mi na tym, żeby móc prosić go o kolejne tanie kastracje bezdomniaczków, a jak nie weźmie ani grosza, to zawiąże mi ręce. Po długich namowach doktor zgodził się przyjąć zwrot poniesionych kosztów. Za swoją pracę nie zgodził się wziąć ani grosza. Zapłaciłam 200 zł, ale nie wzięłam rachunku, bo nie będę tego ujmować w rozliczeniu. To mój prezent pożegnalny dla Idolka, tak samo jak pochówek w Koniku Małym na cmentarzyki "Psi Los", gdzie zapłaciłam 250 złotych. Pozostają do rozdysponowania leki Idolka, podkłady, karma weterynaryjna na chorą wątrobę, chyba jakieś puszki. Jadę dzisiaj do Pani Eulalii po wszystkie rzeczy Idolka i wtedy wszystko policzę. Za zgodą Figi leki zostaną rozdane psiakom, któe je potrzebują. Na pewno Essentiale forte dostanie Tosca, bo tak ustaliłyśmy z Figą, któa wszystkie te leki dawala w prezencie Idolkowi. Pozostałe leki wieczorem podliczę i napiszę co mamy i czym się podzielimy. Pozostałe pieniądze 157,70 zł chciałabym oddać też innym psiaczkom. Większość wpłat od kwietnia to były wpłaty od ludzi spoza dogo, ludzi z górki i moich znajomych. Dostałam już od większości zgodę na dowolne rozdysponowanie pozostałej kwoty. Część z nich chciała dorzucić się do pochowania Idolka, ale chciałabym sama pokryć ten koszt. Dajcie mi moment na pomyślenie, gdzie te pieniądze pójdą. Na pewno o tym napiszę i poczekam na Waszą opinię zanim wyślę pieniądze. Bardzo Wam wszystkim dziękuję za obecność tutaj, za ciepłe słowa, dziękuję... -
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bardzo Wam wszyscy dziękuję za tyle ciepłych słów u Idolku. Nie tak miala wyglądac setna strona tego wątku... Miałam nadzieję, że będę Wam na niej relacjonować postępy w rekonwalescencji Idolka. Mam wielka prośbę... Nie umiem w tej chwili złożyć tego w słowa i nie potrafię rozwiązac graficznie, ale bardzo chciałabym przygotowac dla doktora Czajki taki dyplomik ze zdjęciem Idolka z podziękowaniami za jego wielkie serce i walkę o Idolka do końca. Mam dużo zdjęć uśmiechniętego Idolka, które mogłabym komus przesłać, gdyby zechcial mi pomóc. Ja bym to wydrukowała i oprawiła w antyramę. Chętnie podziękowalabym też Pani Eulalii za jej troskę. Widziałam sie z nią dzisiaj, jest smutna, ale mimo wszystko starała się jeszcze mnie pocieszać. Pokochała tego psiaka jak ja, obie go kochałyśmy i chciałyśmy jak najlepiej dla niego. Napisałam do doktora smsa, że dzisiaj jeszcze nie jestem w stannie, ale przyjdę jutro porozmawiać, podziękować. Dzisiaj znowu bym ryczała, tak jak teraz, kiedy czytam Wasze wpisy, piękny wiersz..... Zasadzimy Idolkowi jakieś roślinki z ogródka Pani Eulalii. Podlewał je do tej pory obficie, teraz będą rosły nad nim. -
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Ewa Marta'] Mam nadzieję, że właśnie tak spogląda teraz na nas. Jezu.. ja nie mogę się z tym pogodzić:-( Przepraszam, ale nie mam się tym z kim podzielić. Nie mogę przestac płakać po tym cudownym psiaku, taki, godnym, mającym włąsne zdanie, a jednocześnie tak potrzebującym kontaktu z człowiekiem.... Patrze na paznokieć, na którym mam fioletowy krwiak po żębach Idolka. jego juz nie ma, a ten krwiak pozostanie ze mną jeszcze długo. Nie jestem w stanie tak mocno angażówac się dalej w pomoc. Będę zdobywać pieniądze, fanty na bazarek, będe odwiedzać najwspanialszy hotelik pod słońcem u Ronji, bo tam psy sa szczęśliwe, ale nie umiem poradzić sobie z uczuiciami, jakie mam w tej chwili po śmierci mojegop podopiecznego. Myślę, analizuję co zrobiłam nie tak. Pytam mojego Jacka, czy on zrobiłby to samo co ja.... Bardzo Was przepraszam za to co dzisiaj wypisuję, powinnam zamknąć się i nic nie pisać, bo to pytania do mnie samej, a nie do Was, ale nie mogę. Siedzę, ryczę i myśłę i cholera nic mi z tego nie wychodzi. NIe pójdę na tą cholerną górkę, bo ona już nie będzie taka sama jak z Idolkiem, któego można było tulić, nosić, czesać, kochac po prostu.... Moje psy nie mają wyjścia - muszą żyć po 20 lat. Ja jestem jak się okazało cienki Bolek, nie radzę sobie z tym wszystkim. NIe piszcie, że nie jestem, ja to czuję w środku strasznie mi ze świadomością że tak przy nim rano beczałam, że pokazałam mu strach, może dlatego przestał walczyć? Przecież miałam się nim opiekować -
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie wszystkie jego zdjęcia tu wgrywałam, bo nie starczyłoby miejsca. Ale choć kilka jeszcze chciałabym zamieścić na wątku Idolka... Tak się potrafil wypuszczać, kiedy jeszcze widział na jedno oczko Kochał trawkę... A tak ma teraz, ale pojadę tam i obstawię płotkiem i zrobię trwalszą tabliczkę Nie wyszło tak, jak jest tam naprawdę -
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[FONT=Calibri]Myślałam, że dzisiaj nie dam rady nic napisać, ale i tak myślę o nim stale i może jak będę pisać, to będzie mi lżej. Nie wiem od czego mam zacząć, co napisać, bo wszystko mi się miesza w głowie i nic mi nie przychodzi do głowy poza tym, że Idolka już nie ma z nami[/FONT][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]L[/FONT][/FONT][FONT=Calibri] Nie dał rady, nie chciał już walczyć i o 19:15 w spokoju, bez bólu, bez świadomości samoistnie zasnął na zawsze. [/FONT] [FONT=Calibri]Ja leciałam w tym czasie do Pani Eulalii z nowymi podkładami dla Maluszka, z wypraną kołderką, na której miałyśmy go położyć, bo w końcu miałyśmy obie być u Pani Eulalii, żeby nie denerwować Idolka nowym miejscem i nieznanymi zapachami mojego domu. Wpadłam do niej i wołam, że tu są podkłady i kołderka, zabieram jej psy na spacer i pędzę po Maluszka kochanego do kliniki. A ona jakoś mnie objęła i powiedziała „Pani Ewo, Idolek nie żyje” Koszmarny moment, nogi się pode mną ugięły i klapnęłam na podłogę klatki schodowej. Nie wiem, jak ona mnie stamtąd podniosła taka zaryczaną, ale jakoś wciągnęła mnie do domu. Powiedziała, że doktor Maciek zadzwonił do niej, bo nie jest w stanie powiedzieć tego przez telefon mnie. On zrobił dla niego wszystko, od rana był w klinice, mimo, że miał nie pracować i został z Maluszkiem do samego końca, a potem czekał aż ja przyjadę po niego. Nie był w stanie ze mną rozmawiać, powiedział, że dzisiaj to za trudne, może jutro porozmawiamy, dzisiaj żadne nie było w stanie. Zawinęliśmy Idolka w kocyk i wzięłam go na ręce. Zaniosłam do samochodu, w którym tak bardzo lubił jeździć i położyłam na jego ulubionym miejscu…. Jacek cudem załatwił, żeby na cmentarzyku w Koniku Małym ktoś nas o tej porze przyjął i od razu pochował Idolka. Nie mogłam go tak oddać bez pożegnania. Odkryłam kocyk i pocałowałam piękny łepek, który przyjmował setki moich pocałunków wcześniej. Pogłaskałam i wytuliłam ostatni raz i oddałam Maluszka Jackowi, który ułożył go w grobie, bo ja nie byłam w stanie.[/FONT] [FONT=Calibri]Idolek leży w pięknym miejscu, wśród wysokich drzew i masy pomniczków stawianych swoim pupilom przez ich ludzi. Pięknie tam jest i jakoś łatwiej było mi tam z nim się pożegnać. [/FONT] [FONT=Calibri]Po drodze tam jeszcze irracjonalnie sprawdzałam, czy może nie zaczął oddychać, nie rusza się…. Jakoś kompletnie nie mogło do mnie dotrzeć, że nie ma na to szansy. Wyglądał na spokojnego, umarł we śnie będąc na środkach przeciwbólowych, a więc na pewno nie cierpiał…. Zostawił parę serc, które go bardzo pokochały. [/FONT] [FONT=Calibri]Jutro, może pojutrze dowiem się dokładnie o wszystko w klinice, teraz nie jestem w stanie. Odbiorę wszystkie rzeczy Idolka od Pani Eulalii, pomyślimy, któremu psiaczkowi będą potrzebne… Dzisiaj nic już nie zrobię poza obejrzeniem wszystkich zdjęć mojego kochanego białego Maluszka. Nie przypuszczałam, że to będzie tak ciężkie, myślałam, że łatwiej to zniosę, a tymczasem wszystko mi w środku krzyczy z żalu za nim. Nie dam rady iść jutro na górkę, walkowerem oddam Pani Eulalii poinformowanie wszystkich o śmierci Idolka, ich ulubieńca. [/FONT] [FONT=Calibri]Mam ostatnie zdjęcie Idolka z rana, kiedy leży i czeka przed operacją, ale zostawię je dla siebie jeśli pozwolicie. Mam też zdjęcie cmentarzyka, które chcę wgrać, ale nie mam siły robić tego w tej chwili. Mogę o nim myśleć, oglądać zdjęcia, masę zdjęć, które pstrykałam mu w domu i na spacerach. [/FONT] [FONT=Calibri]Przeżył wspaniale równo 5 miesięcy u Pani Eulalii, otoczony miłością, troską, innymi zwierzętami i w swoim domu, w którym wybrał sobie swoje ukochane miejsce i na nim się kładł. Nie udało się nam tego przedłużyć, z czym się nie mogę w tej chwili pogodzić, ale wiem, że teraz nie cierpi, że nie jest mu potrzebny wzrok i super sprawność fizyczna. Teraz już to się nie liczy… Teraz biega jak łania za TM i mam nadzieję, że wie, że chcieliśmy dla niego jak najlepiej. Pisać nie mogę, bo mi się zamazują litery na klawiaturze. Nie chce już tak się przywiązywać do psiaków, to za bardzo boli…..[/FONT] [FONT=Calibri]Ciągle go czuję, mimo kąpieli, mam na skórze jego intensywny zapach z rana, kiedy znowu mnie obsiusiał. To pewnie złudzenie, ale dobrze się z tym zapachem czuję. [/FONT] -
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Już po operacji.... narazie maluszek żyje, choć nadal jest na granicy życia i śmierci. Okazało się, że złogi były znacznie rozleglejsze, niż się można było spodziewać. Ja aż się boję pisać żeby czegos nie popierniczyć, a dopiero potem dostane od doktora Czajki pełaen opis tego wszystkiego. Narazie powtarzam i mam nadzieję, że z tych nerwów nie pokręciłam, że trzeba było maluszkowi oczyścić jelita z tego zatoru żółciowego, oczyścili mu wątrobę, zrobili wszystko, co sie dało. Udrożnili jelita i Idolek ma dreny, którymi jest przepłukiwany. narazie wylatuje z niego cos brązowo-żółtego i jedyna nadzieja, że do wieczora oczyści sie i zacznie lecieć coś jasnego. W przeciwnym razie nie ma zupełnie sensu męczyć go dalej i trzeba pozwolić mu odejść. Ja wierzę, że to się oczyści, Idolek ma po co i dla kogo żyć. Narazie nie mogę z nim być, bo jest słabiutki, cały czas płukany i pod kroplówką i pod dobrą opieką. Ja bym mu tylko przeszkadzała z tym płaczem i nerwami. Najwcześniej wieczorem będę go mogła zobaczyć i zabrac do domu. Chcę go wziąć do siebie, żeby móc siedziec przy nim całą noc albo zanocuję u Pani Eulalii, żeby nie zmieniac mu miejsca. Żeby tylko się udało, żeby tylko dało rade się oczyścić.... Nie pytajcie mnie o sszczegóły, bo do mnie niewiele dociera z tego co mówil wet. Pani Eulalia starała mi sie na własnym przykładzie wyjaśnić dlaczego to nie wyszło przy pierwszej operacji i że nikt nie ponosi za to winy. Absolutnie nie winie nikogo, ufam mojemu lekarzowi w 100%, wiem, że zrobil dla niego wszystko, co się dało. Dzisiejsza operacje robi całkowicie bezplatnie, ale ja uparłam się, że zapłacę za leki użyte przy operacji. To będzie mój koszt, nie obciążę tym konta Maluszka, bo jeśli z nami zostanie, leczenie potrwa jakis czas. Nie wiem, co Wam pisać. Jestem tak potwornie załamana, zaryczana i nie mogę się pozbierać. Z jednej strony wiem, że pewne rzeczy są nieuniknione, że wiedzieliśmy, że może byc różnie, ale zostawienie go w takim bólu nie miało sensu i operacja była konieczna. Z drugiej nie dociera do mnie, że ta ukochana pokraczka może za moment odejść. Cholera, znowu beczę i wszystko mi się przekręca w żołądku... Idolku najdroższy, walcz Skarbie................ Jeśli dowiem sie czegokolwiek, dam znać, jeśli nie sama, to wyproszę Elunię, która Wam napisze co z Maluszkiem. Najważniejsze, że nerki podjęły pracę, mocznik 80 jest podobno niezły. Siusia na ciemno i śmierdząco, ale siusia dużo. Inna sprawa, że od soboty rano nic innego nie robiłyśmy, tylko go nawadnialyśmy z Panią Eulelią. Ona też to przeżywa bardzo, musiała się teraz położyć i wziąć leki. Nieprawdopodobne jest to, jak to małe białe stworzonko powoduje, że człowiek kocha go bardzo. Jest starutki, nieporadny, ślepaczek i niemal głuchy, ale tak fantastycznie potrafi się komunikowac z człowiekiem, tak genialnie pokazuje, co jest mu potrzebne... Idę już, chociaż jak tu jestem, to troche jakbym była z Idolkiem. Chcialabym być obok niego, ale on teraz potrzebuje spokoju i ciszy, a nie chlipania i dotykania co chwila. Wydawało mi się, że jestem przygotowana na różne scenariusze, okazuje się, że nie, że nie umiem pogodzic sie z tym, że jest z nim tak źle... Jezu, wszystko bym dla niego zrobiła, a nie moge nic, jestem tak bezsilna, że aż mi sie chce gryźć palce... -
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Idolek odchodzi..... ma znikome szanse na przeżycie, ale wet walczy o niego. W tej chwili jest operowany, bo prawdopodobnie doszło do niedrożności jelit. Przestały pracowac nerki, wątroba, do tego Idolek ma silną żółtaczkę. Na szczęście mocznik spadl do 80 i dlatego lekarz powiedział, że być może jest dla niego szansa, jeśłi udrożnimy jelita. jeśli po otwarciu okaże się, że wszystko jest drożne, to nie ma już ratunku dla maluszka.... Ja nie mam siły, ryczę od 3 godzin. Byłam z nim do chwili zaśńięcia, głaskałam przytulony łepek do moich piersi. Był spokojny, mam wrażenie, że on sie już poddał:-( Za moment wracam do kliniki. Przyjechałam, bo mnie Jacek siął wyciągnął stamtąd, żebym sie przebrała, bo jestem zasiusiana od góry do dołu. Zaraz tam jadę i będe sie modlić, żeby mu się udało. Jest zamówiona krew, ale gdyby nie przyjeżdżała za szybko, natychmiast mój Sem będzie dawcą -
MUSI być dobrze! Zresztą jak ma być, skoro jest u Ronji? Strasznie biedniutka jest:-(
-
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
On w czwartek i w piątek czul sie dużo lepiej. Dreptał, sam pił wodę, jadł kawałki kurczaczka samodzielnie .... nawet z lekiem na serduszko:-(, co widać na zdjęciu wgranym wcześniej przez Ellig. Miałyśmy mu w sobotę rano zdjąć wenflon. I nagle wczoraj w południe nastąpiło załamanie . Walczymy o niego od wczoraj od 12-tej:-) Teraz to już kontaktuje, wczoraj wyglądal strasznie, był na granicy życia i śmierci. Potwornie się o niego balam Figa.... Teraz też się boję, ale jakaś nadzieja we mnie wstąpiła, że jednak zawalczy, że wie, że warto. Bo ma dom, ludzi, którzy go kochają i on to czuje, jestem pewna! Nawet wczoraj w klinice, w czasie prawie 4 godzin bycia tam, uspokajal się i zamykał oczka, kiedy czuł pod pyszczkiem moją rękę. On wie, że o niego walczymy, bardzo chcę w to wierzyć. Nadrabiam pracę i tak tu zaglądam. W ostatnim tygodniu zawaliłam parę spraw. Miałam nadgonić w weekend i nie było jak, bo Idolek był ważniejszy. Mam dzisiejszą noc na nadgonienie:-) -
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mysza dzięki wielkie, też mam poduszkę ale już nie jest potrzebna, bo Idolek dyszy leżąc na niej i robi się niespokojny. Poza tym ma doskonałą temperaturę w tej chwili, więc wystarczy ten kocyk. Nie jestem niesamowita, ja po prostu kocham tego psa i zrobię dla niego ile tylko mogę... Niesamowita to jesteś Ty, która co chwila zgarniasz jakiegoś psa z drogi. Widziałam Emi.... szok po prostu i w głowie się nie mieści jakim cudem ona żyje i jeszcze merda ogonkiem:-( Pani Eulalia cały czas koło niego siedzi, żeby czuł się bezpiecznie. On niewiarygodnie się uspokaja, kiedy czuje delikatny dotyk ręki, czy głaskanie. To pies tak bardzo potrzebujący człowieka. Jeszcze jeden pycholek najdroższy -
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Słabiutki jest jeszcze Idolek... Kiedy poszłam wieczorem do niego, akurat spompowal się na podkład i miał zamoczony cały bok. Umyłam Malucha i powolutku wysuszyłam ręcznikiem, robiąc przy okazji masaż całego boku, na którym leżał kilka godzin. Kiedy go podniosłam i podtrzymywałam, usiłował stać, ale kiepsko mu to wychodziło. W jednym momencie coś go jednak wkurzyło i ruszyl do mnie z ząbkami, co mnie ucieszyło niesamowicie, bo oznacza, że odbiera bodćce i ma siłę na reakcję!!! Masowałam Idolka ponad pół godziny na wszystkie strony, łepeczek przekrzywiany w bok też. Potem byla porcja przytulania, które dobrze działaja na Idolka. Przytulił się do mnie, położył kochany pyszczek na mojej ręce i poszedl spać:-) Nosek zimny i mokry. Mimo prawie godziny leżenia bez przykrycia, po podłączeniu go do kroplówki i przykryciu kocykiem temperaturę mial 38,3!!! Kiedy leżal na drugim boczku na kocyku, nakarmiłyśmy go strzykawką zmiksowanego kurczaka ze sporą ilością wywaru z niego (było to sodyć rzadkie) i do tego kolejną strzykawką wody. Strzykawka 2 ml, ale napompowana do końca, więc jakieś 2,5 ml. W sumie dzisiaj przyjął i nie zwrócil 100 ml wody i 100 ml tego wywaru z odrobiną kurczaka. To nieźle moim zdaniem. Sami zobaczcie jaka z niego bida kochana. Pani Eulalia robiła za fotografa, bo ja nie chciałam sie ruszac od maluszka. Tu jeszcze mokry i żółty Po masażu porcja przytulań i całusów:-) Tu jeszcze czekamy na podgrzanie sie kroplówki, więc dla gimnastyki zmiana pozycji:-) A tu już pod kroplówką i pod świeżym kocykiem na świeżym podkładzie... -
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Doda_']Ewo nie ma sprawy - bede czekac, spokojnie, niech zdrowie psiaka sie polepszy.[/QUOTE] Dzięki wielkie!!! A Idolek kolejny raz wprawił mnie w zdumienie swoją wolą życia, aż się boję chwalić żeby nie zapeszyć:-) Udało sie wcisnąć w niego 2 strzykawki wody i 2 strzykawki zmiksowanego kurczaka!!!! Stać jeszcze nie stoi, ale ma już 38,5 stopni temperatury, a więc modelowo! No i podnosi łepeczek ukochany i nasłuchuje:-) Kupiłam mu jeszcze 5 podkładów, bo tamte się kończą. Kupiłam też 2 słoiczki dla niemowląt z kurczakiem i ryżem i drugi z cielęcinką i ryżem. To na wypadek, gdyby w nocy poczuł się lepiej i gdyby trzeba byo szybko podgrzać i dać mu papkę. W dimu ma jeszcze 2 słoiczki parówek gerbera, 3 piersi z kurczaka, któe pewnie zamrozimy, bo nie zje ich tak szybko. Cały czas jest pod kroplówką, ale chyba jest juz nawodniony:-) Moje zakupy dla Maluszka, to słoiczki z jedzeniem, kleik ryżówy, 2 tacki piersi i ostatnie podkłady, to mój prezent dla Idolka. Wrzucę to w rozliczenia tylko dla porządku. Po podliczeniu rachunków wyszło, że wydałam na to 58,64 złote. Zaraz jadę do maluszka jeszcze raz, na kolejną próbe psotawienia go na trawie i na wymasowanie boczków:-) -
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Doda_']Ewo pytałam się o ten lek, bo mam taki w domu. Zostało 83 tabletek, data ważności 01-2013. Moja sunia nie może już go brać bo ma chorą trzustkę.[/QUOTE] Doda, bardzo dziękujemy za propozycję i za to, że Ci się chciało poszukac psiaka w potrzebie . Bardzo chętnie przejmiemy od Ciebie ten lek, gdybyśmy jednak mogły wstrzymać się kilka dni z wysłaniem.... Na dniach Idolek będzie mial powtórzone badania i wtedy okaże się czy na pewno wrócimy do leku. On jest drogi, za 125 tabletek płaciłam ponad stówę, dlatego byłaby to wielka pomoc dla nas, zwłaszcza, kiedy Idolek musi przejść jeszcze dużo badań. Nie chciałabym jednak zabierać go, gdyby okazało się, że jednak nie będzie potrzebny. Dzwonił do mnie doktor Czajka z wyrzutem, że nie dzwonię i nie mówię co z Idolkiem, a on sie o niego bardzo martwi. Powiedział, że chce do niego wpaść po południu i zbadać go. Bardzo się cieszę będę spokojniejsza, jak on go zobaczy. Potwierdził, że dobrze zrobiłam ruszając go i masując, mimo, że po tym spadla mu temperatura do 37,7. Potem jednak zostal przykryty ciepłym kocykiem, więc powinno byc lepiej. Niedługo znowu do niego biegnę, żeby go podnieść, pomasować i dac mu zrobić siusiu na podłogę, a nie pod siebie -
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wróciłam od Idolka. Słaby jest bardzo. Wyniosłam go na dwór na trawę, żeby poczuł, że warto żyć. Oczywiście obsiusial mi kolejne spodnie, ale potem, keidy postawiłam go na trawę, podtrzymywany przeze mnie, chwilkę postał. Wymasowałam całe ciałko, bo on sie zupełnie nie rusza na swoim posłanku. Po powrocie do domu umyłam maluszka, bo cały jest obsiusiany i podłaczyłam do kroplówki. Idolek bardzo się tym wszystkim zmęczył i leżał kompletnie bez ruchu. Dał się wycałować. Na rękach jeszcze wtulił się mocno i czułam, że mu dobrze. Teraz leży pod kroplówką potem znowu przerwa i kolejna butla. Jeść oczywiście narazie kompletnie nie chce:-( Cały czas jest na granicy niestety. Dostaje wszystko, co może dostawać. Dzisiaj znowu wapno i potas. Leków przeciwbólowych nie potrzebuje, chyba go juz nie boli, zresztą szew goi się znakomicie. Jest suchutki, żadnych zaczerwienień, wszystko piękne. Tylko sił mu trzeba niestety:-( -
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Doda_']trzymam mocno kciukasy!!! pytalam powyzej o leku ursocam - bierze go piesek??[/QUOTE] Przepraszam, nie zauważyłam.... W tej chwili ma krótka przerwę w braniu, ale za tydzień - dwa zacznie brać ponownie. Do tej pory wziął 125 tabletek. Nie wiem, dlaczego pytasz, czy chcesz wiedziec, jak na niego reagował? Na tyle nieźle, że wet powiedział, że znowu do niego wrócimy [quote name='ronja']Ewa, co z Idolkiem?[/QUOTE] Marta... jest z nami nadal i to jest chyba najważniejsze, bo wczoraj Jacek staral sie przygotować mnie na najgorsze, jak go zobaczył wieczorem. Do 1 w nocy miał podawaną kroplówkę, a rano już od 7 znowu. Nie ma już tężyczki i tej trzęsionki, leży sobie spokojnie, nadal siusia pod siebie na podkłady, bo nie ma siły wstać, ale wygląda lepiej i utrzymuje temperaturę 38,2 stopnie. Zaraz do niego jadę, żeby spróbować postawić maluszka na łapki, a potem podłączyć nową kroplówkę. Musi jednak odpocząć od niej z godzinę. Poza tym chciałabym go pomasować i przełożyć na drugi boczek, żeby mu się żadne odleżyny nie zrobiły. Prawdopodobnie jutro zrobimy kolejne badanie krwi. Przed nami dzisiaj bojowe zadanie nakarmienia Idolka i podania mu płynu do pyszczka.