Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29116
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. [quote name='gusia0106']Jeśli nie macie nic przeciwko, to połowę kwoty chciałabym przeznaczyć na pieska, którego pokazała Cantadorra, a połowę na naszego Misia. Mogę?[/QUOTE] Super! Jak zawsze z klasą i sprawiedliwie:-)
  2. I znowu kolejne cudo skradnie mi serce:-) Odwiedzę na pewno, bo stęskniłam się za całym stadkiem, a zwłaszcza za Miśkiem kochanym;-) No i muszę zobaczyć naszego Dziadulka - Kalucha, który z dzikiego psa podwórkowego stał się bywalcem salonów i wyleguje się na kanapach:-)
  3. Skoro Sonieczka dała, to i Kaluchny kiedyś da przypiąć smycz:-) Masz rację, że dostaje karę, jak jest niedobry dla suniek. Jestem pełna podziwu dla Morka, że toleruje kolejnego samca w domu... Ale u Was w domu ciągle zdarzają się psie cudy, więc nie powinno mnie to dziwić;-)
  4. Ale super!!! Rzeczywiście wyczekała sobie kapitalny domek:-)
  5. [quote name='ronja']Emi po 4 obiadku i po przemywaniu na różowo To jeden z piękniejszych obrazków Emi:-) Bezpieczna, najedzona, na własnym super wygodnym, posłanku, na którym jest tak miękko, że nie czuć tak bardzo tych ran..... Wspaniała sunia:-)
  6. Nie tylko Zofia i Pan Józef się popłaczą. Mnie zawsze chwyta za serce widok tego kochanego olbrzyma! To jeden z tych psów, których się nie zapomina! Niewiarygodna jest ta jego metamorfoza! Ajaniu!!!!! Wielki buziak w sam nosek, a potem jeszcze sto buziaków złożonych na Twoim kochanym pyszczku! Obyś żył bardzo dłuugo w tym psim raju na ziemi:-)
  7. Zaniemówiłam:-) Dziki Kaluchny okazal się najprawdziwszym psem kanapowym!!! A do tego złodziejem posłanka Diduni:-) Coś niesamowitego, po prostu wierzyć sie nie chce Marta, co miłość potrafi zrobić z psem. Jak może zaufać człowiekowi taki dzikus jak Kaluchny:-) Zdjęcia PRZEPIĘKNE! FANTASTYCZNE!!!!! Dziękuję!!!!! [quote name='ronja'] A to wygląda jak SPA dla psów:-) Leniwce wylegują się na swoich kanapach. To taki psi raj:-)
  8. [quote name='gusia0106']Trymerek jedzie jutro na działkę ;) Już jest pieskiem Pana Wacka, a Pan Wacek zakochany w Trymerku i cały czas mi opowiada jaki on gzreczny, jaki mądry, jaki kochany :):) Mikoada - wpłynęła składka od Ciebie - bardzo dzięujemy. Cioteczki, po Trymerku zostało 130 zł. Bardzo proszę aby darczyńcy wypowiedzieli się na jakiego/jakie pieski przekazać pieniądze. Ja mam swoje typy ;), ale czekam i liczę na Wasze głosy.[/QUOTE] Jako darczyńca powiem, że pieniądze powinny przejść na któreś z psiaków pod Twoją i Myszy opieką Gusiu. Macie ich sporo i spore minusy na ich koncie. Straciłam rachubę, które są wspólne, a które pod Waszą indywidualną:-) Nigdy nie miałam zastrzeżeń do podziałów kasy, które robiłaś i uważam, że to Ty powinnaś zdecydować:-)
  9. W nocy wyjeżdżałam z campingu i serce mi się krajało, kiedy o 2 w nocy widziałam wszystkie kociaki biegające przy ulicy:-( Mają na szczęście jakiś instynkt samozachowawczy i całe dnie, kiedy jest duży ruch, przesypiają w swoim kąciku. Za to w nocy ruszają do zabawy o harców. Wyszłam z samochodu i chciałam do nich podejść. Niestety tak, jak tolerują mnie w swoim kąciku kiedy przynoszejedzenie i pozwalają nosić na rękach, tutaj śmignęły i nie było szansy na zbliżenie się do nich nawet:-( Mama znikła ostatnio na 3 dni, ale już sie pojawiła. Bałam się, że je zostawiła, ale nie - jest. Zapas karmy zopstawilam bratowej i dostalam przyrzeczenie, że 2 razy dzoennie będzie do nich chodzić, dawać jeść i pić. Aga, lepiej jest uratować jednego malucha, niż żadnego. Tyle, że serce mi pęknie w razie czego, kiedy będe musiała wybierać który dostanie szansę-( Napisz coś o tym tymczasie...
  10. Dzięki Zofia.Sasza za przestrogę.
  11. [quote name='mysza 1']Ja jeszcze nie zamówiłam, bo czekam na wyniki wątroby i opinię wetów czy czasem wątrobowej nie powinien jeść... A jak zamówię to już duży worek to by było szkoda zmarnować. Mam nadzieje, że jakieś Essentiale czy Hepatil wystarczy na tą wątrobę Misia :( Ostatnio mamy same chorowitki :([/QUOTE] Jakby co, to ja mam wątrobową hillsa po Idolku... Wracam jutro i mogę przekazać dla Misiaczka kochanego.
  12. Kociaki coraz rzadziej się pokazują:-) Jest za dużo ludzi i w ciągu dnia kryją sie gdzieś. Na szczęście wieczorami są w komplecie i rzucają się na jedzenie. Zrobiłam już duże zakupy i zostawię im jedzenie do 7 sierpnia. Przyjeżdżam tu jeszcze raz. Może uda mi się przywieźć szczepionki od weta i jak koło 15 sierpnia przyjedzie Jacek, zaszczepimy i odrobaczymy je przynajmniej. Tu o wecie można pomarzyć:-( Nadal nikt sie nie zgłosił po kociaki, ale wiem, że pod koniec sezonu przyjedzie tu pilnować campingu pan Włodek, który opiekowal się kociakami, kiedy przyszły na świat. Może byłaby szansa, żebym mu zostawiła dużo karmy i dosyłala kolejną w zamian za opiekę. To wariant ostateczny, ale lepszy, niż zostawienie ich bez jedzenia. Rozmawiałam dzisiaj z panią z piekarni w jastarni, która ma 2 psy i 4 koty. Mówi, że tu większość psów, to znajdy poprzywiązywane do drzewa. Ona wszystkie zwierzaki ma właśnie po turystach, którzy postanowili pozbyć się swoich podopiecznych:-( Aż mi się wierzyć w to nie chce, wyobrażałam sobie raczej, że to turyści ratują zwierzęta z tragicznych warunków... Kociaki przez to chowanie nie bardzo chca podchodzić, chociaz ja uparcie biorę je na ręce, przytulam i staram się przyzwyczajać do człowieka.
  13. Kociaki są super. W tej chwilin już najedzone nie rzucają sie tak rozpaczliwie na jedzenie. Dostają 3 razy dziennie puszki i na stałe stoi karma sucha. Patrzą na mnie jak na wariata na campingu, bo nie dość, że dwa psy, to do kotów lata:-) Narazie nikt się nie deklaruje na zabranie żadnego malucha. Jest jedna Babka, która myśli... Ja mam masę małych pomocników, którym uświadamiam, że podanie kotom pieczonej kiełbasy nie jest dobrym pomysłem. Znajduję w tej chwili np. rybkę w miseczce koło nich. Zaprzyjaźniam się z Mamą, która spokojnie je mi z ręki. Jest tu podobno Pan, który zajmował się kociakami po urodzeniu. Wpada czasem na camping, mam nadzieję z nim pogadać co zamierza zrobić z Maluchami. Bo podobno na początku trzymał je nawet w przyczepie. Nie jest więc tak tragicznie, niemniej kociaki nie są zaszczepione i nie mam pojęcia co stanie się z nimi, kiedy pod koniec września camping zostanie zamknięty. Narazie szukamy im domków tutaj na miejscu, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Dwie kotki biało-czarne dają się brać na ręce i głaskać. Czarna pozwala się złapać, ale zwiewa z rąk szybko. Widać, że nie lubi czułości. Jednak z nich jest ewidentnie slabsza i trzeba pilnowac, zeby miala szanse dojsc do miski. Takie mal Gapcio, o ktore trzeba zadbac. okazuje sie, ze Maluchy byly wczesniej karmione przez tego Pana i dlatego byc moze jak go nie ma, nie szukaja jedzenia, tylko spia caly dzien. Do konca sierpnia mam dla nich opieke. Bede tu w miedzyczasie i zobacze co sie dzieje.
  14. O rany, smutna wiadomość:-( Mam nadzieję, że jednak nie będzie z nim tak źle. Ma teraz super opiekę, dobrze je i na pewno mięśnie się wzmocnią i stan poprawi.
  15. Wysłałam zdjęcia Neigh. Nie dam rady wgrac sama, bo internmet ledwie mi tu chodzi.
  16. Jestem w przelocie między spacerami z moimi psami, a dokarmianiem kociaków:-) Zdjęcia jakieś robiłam, ale narazie mam całą czwórkę ak zajada, a takie pojedyncze tylko mamus i jednej koteczki, bo dwa maluchy z powodu gorąca schowały się pod domek i odmawiają wyjścia. Chodze do nich 3 razy dziennie z kocimi puszeczkami. Mają też posypaną suchą karmę kocią, ale właściwie tylko jedna malutka nią się objada. Częste odwiedziny w tej chwili już trzech dziewczynek i moje zaowocowaly tym, że wszystkie maluchy dają się brać na ręce, co zobaczyie na zdjęciach, które postaram się wgrać wieczorem. Ja oswajam mamusię, która je mi w tej chwili z ręki i delikatnie moge ją pogłaskać. Wszystkie są śliczne, ale chudziutkie. Mamusia czarno-biała, córcie dwie czarno -białe, jedna czarna. Kota w momencie, kiedy na campingu sa ludzie, wychodzi na łowy wyjada resztki ze śmietników. Kociaki dostawały czasem od chłopaka stojącego na bramie jakąś parówkę. Są jednak głodne i rzucaja się na przynoszone paszteciki z wołowiny, czy potrawki z dziczyzny jak szalone. Neigh zaroniła mi dawac mleko krowie, co zrobiłam pierwszego dnia... Teraz dostają wodę, bo na tym za...piu nie mam szans kupić dla nich mleka. Mieszkają w kiepsko osłoniętym od deszczu miejscu pod jakims stołem. Maja kawałek styropianu i jakieś szmaty, któe po wczorajszej burzy suszyłam na słońcu. Szukam czegoś, czym będę mogła im osłonic to miejsce, chociaż w czasie burzy chowały sie pod domek. Martwię się bo aluchy wychodzą nocą za camping i bawią się przy drodze, którą jeżdżą szybko samochody:-( Zasłonięcie wyjścia na ulice nic nie dało, bo natychmiast znalazły inne przejście. Jestem tu do 22 lipca, potem będe przyjeżdżać. Wymusze na bratowej obietnicę że będzie karmic małe w razie czego 12 razy dziennie. Zostawię jej zapsa jedzenia. Albo pogadam z chłopakiem na bramie, któy coś tam im rzucał. Może on będący tuz obok, mógłby dawać im jeść codziennie. Problem jedzenia jest rozwiązany, ale nie jest rozwiązana sprawa bezpieczeństwa maluchów, szczepień, odrobaczania... Mogą być starsze, bo podobno były już na poczatku czerwca. Zaraz pójdę do nich jeszcze raz, może uda się zrobić zdjęcia pozostałym maluszkom:-) Aga, dzięki za pomoc. Wiem, że gadałam jak potrącona, ale byłam w panice, nie wiedziałam ile migę dać jedzenia, żeby nie przekarmić. Wprawdzie zupełnie nie jestem kociarą, ale nie mogę przejść obojętnie obok tych Maluszków i ich młodej Mamusi. Jestem gotowa zapłacić za pierwszy miesiąc jakiegoś hoteliku, ale nie mam pojęcia gdzie go szukać. Może cos mi podpowiecie? W trakcie oczywiście staram się znaleźć im domki wśród ludzi, ale co mam zrobić, skoro babsztyl jeden mówi, ze wprawdzie chce kupić kotka, ale nie takiego, który nie umie siusiać do kuwety, bo ona ma odnowione mieszkanie... Niech sobie pluszaka kupi lepiej...
  17. Dzisiaj mogłam oficjalnie podziękować Pani Eulalii za opiekę nad Idolkiem. Dostałam od znajomego Gusi piękny plakacik z podziękowaniem, oprawiłam go w ramkę i razem z kwiatami, kilkunastoma zdjęciami Idolka i smakołykami dla psów i kotki poszłam podziękować: Pani Eulalia bardzo się wzruszyła. Wspólnie obejrzałyśmy wszystkie zdjęcia, powzdychałyśmy, powspominałyśmy, pośmiałyśy sie przy niektórych zdjęciach, na których Maluszek był uśmiechnięty od ucha do ucha i widać było, że jest mu dobrze na świecie..... I obie stwierdziłyśmy, że nam go brak bardzo.... Podziękowania dla doktora Czajki będę miała być może już jutro. Też je to umieszczę.
  18. Majeczko, szczęśliwego życia w nowym domku! Oby kochali Cię tak mocno, jak kochała Cię Ronja:-)
  19. Ja dodam tylko, że znam doktora Czajkę nieźle i widziałam, jak go ten widok zbulwersował. Ma jednak na tyle dużo taktu, że powiedział, że nie chce tego komentować. Wygolił Trymera bardzo dokładnie, potem wyczyścił ranę. Powiedział Gusi, żeby go dzisiaj jeszcze wsadziła do wanny i bieżącą wodą i mydłem porządnie obmyła pod strumieniem wody ranę z resztek włosów, które tam jeszcze mogą być. Powiedział, że antybiotyk w przypadku takiej rany działa w niewielkim stopniu. NAJWAŻNIEJSZE są w tej chwili przemywania ran 3 - 4 razy dziennie przez Gusię. Powiedział, że od staranności tego przemywania zależy w dużym stopniu proces gojenia. Oznacza to, że Gusia ma w tej chwili ostry zasuw przy Trymerze. Im więcej sie skrzepów i brudów wypłucze, tym lepiej. Niewskazane jest nawet, żeby ta rana szybko się zamykała, powinna zziarnionowac się sama naturalnie, bo jak się zamknie za szybko, to coś tam może zostać i zrobi się znowu zakażenie pod skórą. Trymer dostal receptę na lek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy, gdyby była potrzeba go zastosować. Dostał też antybiotyk na 5 dni do domu. O łapach nie chcial narazie z Gusią rozmawiać, bo w tej chwili trudno stwierdzić, czy chodzi tak kiepsko, bo go boli, czy to coś innego. Trzeba porządnie wygoić rany, a potem myśleć co dalej. Trymer był przekochany, pozwolil się położyć na stole, nie wykazał cienia agresji, kiedy wet go badał. Pies idealny, słowo daję! Musiało go boleć, zwłaszcza dezynfekowanie tych ran. Mimo to nie pisnął, ziajał tylko, bo temperatura dawała mu się chyba we znaki. Trzymałam mu pyszczek w rękach, Gusia zajęła się resztą Trymcia:-) Nie bałam się bo był niesamowicie grzeczny. Człowiek patrzy mu w oczy i wie, że on nic nie zrobi. Doktor Czajka powiedział, że on ma jakieś 3 lata.
  20. Wysłałam Ci Gusiu na konto 100 zl dla Trymera, żeby się z Tobą nie szarpać u weta:-) Mój Idolek był badany neurologicznie ponad godzinę przez doktora Mieszka w Boliłapce, który właśnie jest neurologiem. Doktor Czajka jest świetnym chirurgiem, ale badanie neurologiczne zawsze woli zostawić Mieszkowi. Może będziemy mieć dzisiaj szczęście i obaj będą w lecznicy. Myślę jednak, że najważniejsze jest w tej chwili to zapalenie. Miałam się nie odzywać na ten temat, ale chyba nie wytrzymam... Owieczko, napisałaś, że nie dyskutujesz z weterynarzami, bo uznajesz, że są specjalistami i wiedzą co robić lepiej od Ciebie. Ja jednak uważam, że skoro podejmujesz się opieki nad psami, powinnaś bardziej ufać swojej intuicji, obserwacjom. Jeśli coś Ci się nie podobało, trzeba było jasno i dużymi literami napisać Gusi, że potrzebna jest konsultacja u innego weta. Przyjmując psa do hoteliku, bierzesz na siebie odpowiedzialność za niego, za jego zdrowie. Już początek stanu zapalnego powinien zapalić lampkę w Twojej głowie. Zdjęcia moszny i tego guza Trymera porażają i wskazują na to, że w zasadzie poza otrzymaniem antybiotyku, Trymer nie dostał żadnej pomocy:-( Uważam niestety, że w jakimś stopniu odpowiadasz za to, w jakim jest teraz stanie:-( I podobnie jak [EMAIL="Tora@Faro"]Tora@Faro[/EMAIL] uważam, że 168 złotych należne za hotelik po odliczeniu może kosztów karmy, powinnaś przekazać na leczenie Trymera:-(
  21. Aniu, wysyłam dla Rufuska 11,50. To już ostatnia wpłata od Bebcik za biżuterię. Miała wpłacić 5 zł za pierścionek, wpłaciła więcej, więc 11,50 idzie na konto Rufusa.
  22. Mam nadzieję że puszki i słoiczki posmakują Emi. Idolek się nimi zajadał:-( Te same puszki dostawał Semik, kiedy z niewiadomych przyczyn dostał bardzo silnej biegunki. 3 dni był tylko na nich i wszystko wróciło do normy. Marta, podkłady są też dla Emi, może nauczy się na nie siusiać. A potem powoli możnaby je zabierać z nią na zewnątrz i w końcu załapie, że te sprawy załatwia się na dworze, a nie w domu.
  23. Ech Nutusiu, aż się roześmiałam wyobrażając sobie Idolka rządzącego górką za TM, bo że nadal chce to robić, nie mam wątpliwości. Widzę go, jak biega bez żadnego bólu, obszczekuje inne psiaki i cały czas domaga się smakołyków i głaskania:-) Bardzo za nim tęsknię, za przytulaniem, całusem dawanym bardzo rzadko, ale dawanym i to się liczy najbardziej. Tęsknię za tym pyszczkiem wtulanym w szyję i tym stękaniem z zadowolenia, kiedy go nosiłam na górce i tuliłam. Tęsknię też za chwilami, kiedy już odpoczął na rękach i koniecznie wyrywal się na dół, żeby podreptać sobie. Za czesaniem, które sprawiało mu wyraźną przyjemność, za tym, jak stale przekrzywiał mu się ogonek i nawet jak nim merdał, to zawsze na jedną stronę:-) Tęsknię ale coraz bardziej rozumiem, że dalej w bólu żyć nie mógł i że dla niego to było najlepsze pożegnanie, kiedy jeszcze nie cierpiał potwornie, kiedy byl bardzo, ale to bardzo kochany, kiedy czuł moje i Jacka ręce na sobie podczas podawania narkozy i kiedy całowałam ten ukochany pysio tuląc go do siebie. Kiedy wreszcie doktor Czajka był przy nim w ostatnich jego minutach.... I mam nadzieję, że wiedział, jak bardzo go wszyscy kochaliśmy. Musiał wiedzieć kiedy dostawał wszystko, na co tylko miał ochotę.... Toskanko - niech Ci pójdzie na zdrowie ten spadek po Idolku suniu wspaniała:-)
  24. Może warto dawać jej przez jakiś czas karmę dla szczeniaczków? To najbardziej odżywcza karma i dla tych zagłodzonych psin znakomita. Jutro w drodze do Ronji przyjeżdża do mnie Tora&Faro po puszki z karmą i podkłady dla Emi, mogłabym dać jej karmę, którą dostałam od mojej bratowej, bo jej sunia nie chce jeść. To niedużo, bo jakieś 2 kg karmy dla maluchów.
  25. Przelałam dzisiaj 50 zł dla Misia od mojego Idolka, który jest już za TM:-(
×
×
  • Create New...