Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29148
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. Tosieńka odsypia w domu sterylkę. W klinice usiłowała złapać za rękę wetkę wyjmującą jej wenflon, a potem chciała zwiać z moich kolan. Dobrze, że ją mocno trzymałam, bo skoczyłaby i uciekła. Ile w niej było siły, niesamowite... W samochodzie też była niespokojna, na szczęście tym razem nie jechałam sama, tylko z synem. Mogłam więc ułożyć maluszka wygodnie na posłanku i trzymać ją delikatnie. Tosia bardzo się ucieszyła z powrotu do domu. Usiłowała grać bohaterkę i spać poszła dopiero po nałożeniu fartuszka:-) Wcześniej załatwiła się normalnie. Za sterylkę i 5 tabletek Cimalgexu, który Tosia ma dostawać 1 na dobę zapłaciłam 200 zł. W zasadzie sterylka miała kosztować 200 zł, a Cimalgex, który normalnie kosztuje 5 zl za tabletkę Tosia dostała w cenie. Dostała też antybiotyk 3-dniowy. Zdjęć mam bardzo mało, bo nie chciałam denerwować i tak już zestresowanej Tosi, ale wgram te, które zrobiłam:-) Wracamy do domu [IMG]http://www.iv.pl/images/40773239436458078849.jpg[/IMG] Pierwsze siusiu po sterylce: [IMG]http://www.iv.pl/images/73659747126198064051.jpg[/IMG] Lusia bardzo się ucieszyła z powrotu Tosi, ale Tosia nie życzyła sobie obwąchiwania i warczała, choć bardzo się lubią: [IMG]http://www.iv.pl/images/57141715677764025724.jpg[/IMG] [IMG]http://www.iv.pl/images/52053311088103832893.jpg[/IMG] Najwygodniej na swoim posłanku: [IMG]http://www.iv.pl/images/18436782669760471081.jpg[/IMG]
  2. Maleńka błyskawicznie zasnęła, a teraz już po sterylce śpi sobie smacznie i czeka, aż będę ją mogła odebrać. Nie dostanę maluszka zanim nie stanie na cztery łapinki. Ale cudnie się ze mną przywitała przed kliniką:-) Dupinka latała, dała się wytulić, wytarmosić i była bardzo szczęśliwa:-)
  3. Fajne macie sny:-) Mnie ostatnio śniło się, że muszę natychmiast zawieźć na jakąś konferencję weta moich psiaków Maćka. Wszystko rzuciłam i gdzieś z nim jechałam. Kiedy mu to opowiedziałam śmiał się, a 2 dni później to on musiał natychmiast jechać do kliniki, bo go o 6 rano podniosłam z przerażeniem prosząc o pomoc Barsie. Mój Jacek powiedział, że odwdzięczył mi się za ten transport na konferencję;-)
  4. [quote name='ludwa']do obcych wredny może być ale za to jak swoją Rodzinę kocha:) Uwielbiam takie psy:)[/QUOTE] On ich po prostu broni:-) Za to bardzo go cenię.
  5. Dużo zdrowia dla Pana Imciuły! Mimo, że chciał mnie czasami zjeść, lubię tego Dziadka:-)
  6. Jutro o 13:00 Tosia ma sterylkę! trzymajcie kciuki!!!
  7. Jesteście kochane:-) Obiecujemy, że nadrobimy później z nawiązką;-)
  8. [quote name='Ellig'] Zdjątka beda jak Ewunia znajdzie chwile czyli jak wyzdrowieje Peruszka... Albo jak stan zdrowia mojej 87 letniej Mamy poprawi sie na tyle ,ze bede mogla spotkac sie z Anią.[/QUOTE] No właśnie. Będę u Lusi w środę wieczorem. Zdjęcia będą z lampą w domu, ale coś na pewno zrobię. Będe odwozić Tosię po sterylce. Poza Peruszką doszła mi wczora w nocy Barsunia, która miala super zaparcie i na nocnym dyżurze w całodobowej klinice nie pomogli jej wcale, a jedynie spowodowali u niej bardzo silne wymioty i bóle brzuszka:-( O 6 rano obudziłam wspaniałego, niezawodnego doktora Maćka Czajkę, który przyjechał do kliniki i nas przyjął. Wystarczyła porządna lewatywa i po nieprzespanej, pełnej bólu nocy Barsulka wreszcie zasnęła snem kamiennym. Ja niestety nie mam jak spać, bo zwijam sie jak w ukropie i pakuję w firmie, bo w czwartek przeprowadzamy się. Elunia non stop zajęta jest chorą Mamą, więc musicie uzbroić się w cierpliwość jeśli chodzi o zdjęcia.
  9. Dzisiaj u weta odpadła jej część skóry ze szwami. Jest martwica i nadal sporo ropy. Przepłukujemy ja 3 razy dziennie, a maleństwo ucieka pod krzesło Jacka, kiedy się do niej zbliżam. Serce mi pęka, ale muszę to robić, żeby było dobrze. Tylko jak to wytłumaczyć tej kruszynce? Oby to się skończyło i Peruszka przestała mnie kojarzyć z bólem:-( Taki jest teraz smutasek: [img]http://www.iv.pl/images/58941839394051607848.jpg[/img] Trzecie plukanie przyniosło lekką poprawę: [img]http://www.iv.pl/images/98271532663911126666.jpg[/img]
  10. Kolejne cudowne wiadomości z domu Fionki:-) Pozwalam sobie zacytować je, bo warto:-) [B][I]Spieszę donieść, że Fionka się u nas zaklimatyzowała. Spacery są dużą radością, bardzo się cieszy kiedy wychodzi, zrobiła sie aktywniejsza, wesoła, bardzo szuka kontaktu z nami. Dostała obrożę na wieczorne spacery taką, która świeci w ciemnościach, b nie widać jej wcale gdy sie oddali na 5 metrowej smyczy:-) W dzień juz ją w bezpioecznym miejscu puszczamy, pilnuje się bardzo, nigdzie nie odchodzi. Kochamy ją najmocniej jak tylko się da:-) Bardzo się przekonała do mojego męża. Co wieczórpcha się do niego na kolana i tam śpi. Pozdrawiamy serdecznie. [/I][/B]
  11. Dostałam dzisiaj pięknego smsa na temat Olisi, a potem porozmawiałyśmy jeszcze długo z Panią Beatą:-) Oli coraz częściej podnosi ogonek do góry, ale trudno to uchwycić aparatem, bo jak widzi aparat, ogonek opada. Na spacerach pięknie chodzi przy nodze, zaczęła jeść suchą karmę, a wczoraj wzięła przywiezionego przez przyjaciółke Pani smaczka. Podczas wizyty znajomych ciekawie wychylala się z sypialni i jak twierdzi pani Beata jest urocza, wrażliwa i delikatna:-) A najpiękniejsze słowa dostałam juz po rozmowie. Pani Beata napisała, że tak naprawdę nie wyobrażają już sobie domu bez Olisi:-)
  12. [quote name='Gusiaczek']Ewuś, ale Ty lubisz rozpuszczone psiaki, prawda? ;) Wszystkiego dobrego[/QUOTE] Czy lubię, nie wiem, ale cała trójka wchodzi mi na głowę;-) Peruszek miała dzisiaj kolejny zabieg. W znieczuleniu miejscowym Maciek naciął jej pod rana otwór, z którego wyleciało masę ropy. Ranki nie ruszał, bo jest tam martwica, wszystko musi sie wygoić i zobaczymy potem, czy będzie kolejne cięcie, czy nie. Po tym, jak zleciala ropa, Peruszek została bardzo dokładnie oczyszczone, przepłukana i po założeniu sączka został założony opatrunek. Myśłałam, że zejdę tak mi było słabo, ale trzymałam się dla niej. Zadzwoniłam do Jacka od razu po tym, jak dostała znieczulenie, żeby natychmiast jechał. Przyjechał już po nacięciu, ale trzymał ją przy płukaniu. Teraz Peruszka śpi słodko pod kocykiem, bo się trzęsła. Leży takie bezbronne maleńkie... Zaraz do niej idę, wpadłam tylko na moment zapisać licytacje na bazarku i zajrzałam tu. Edit o 23:35: Ropa nadal wycieka. Zmieniam tylko jałowe gaziki na świeże. Mam nadzieję, że szybko wcałe to świństwo pójdzie precz i rana zacznie się goić. Marzę już o widoku pędzącej do mnie Peruszki. Narazie zaczyna się mnie to moje kochanie bać:-( Jak widzi, że się schylam i dotykam troczków kubraczka, to chce pryskać. Bardzo mi przykro, że muszę te niemiłe rzeczy przy niej robić, ale przecież teraz nie można zostawić tego bez opieki:-(
  13. No niby wiem, że będzie dobrze, ale mi serce pęka, kiedy widze ją taką inną, przygaszoną:-( Dopiero przestałam sie przytulać do maluszka, Zasnęła głeboko. Po wyzdrowieniu będzie chyba najbardziej rozpuszczonym psiakiem na świecie, bo teraz ją nosimy, tulimy, podtykamy pod nosek najlepsze smaczki... żeby tylko pysio się uśmiechnął...
  14. Dzisiaj rano na spacerze jedna z ran nagle sie otworzyła. W zasadzie ropa spowodowała, że rozeszły się szwy:-( Wczoraj wieczorem Perusz mimo kołnierza dorwała się do boku łapką. Od razu pojechałyśmy do weta. Wszystko zostało wyciśnięte. Wcześniej dużo wyleciało samo, ta ropa kapała, kiedy szłyśmy po klatce schodowej. Wetka zdezynfekowała ranę, dostałyśmy zalecenia, żeby 3 razy dziennie ja przemywac i zasypywać środkiem odkażającym, po czym Peruszek poza kołnierzem, zostala zapakowana w kubraczek. Wcześniej wetom zależało na tym, żeby niczym nie przykrywać, żeby to oddychało. Teraz większość jest sucha, pozostala tylko ta rana. Niestety największa i dłużej potrwa jej gojenie. Zestresowałyśmy się obie bardzo, Peruszkę paraliżuje kubraczek, ale kołnierz początkowo też tak na nią dzialal i jakoś sie przywyczaiła, więc i teraz niestety musi przywyknąć. Tak bardzo mi jej szkoda:-(
  15. [quote name='mestudio']Sunia już odpoczywa pod kocykiem. Ma bardzo duży szew. Dostała antybiotyk na przeziębienie, została odpchlona i jutro ją odrobaczę. Drugi antybiotyk podam w niedzielę. Koszt razem ze sterylizacją 50 zł.[/QUOTE] No pięknie... Cudownie, że sunia juz po i cudownie, że masz takich wetów, którzy nawet kosztów zabiegu nie pokryli tą kasą...
  16. [quote name='czarok']Powiem tak, jestem głupia i nic z tego nie rozumiem ( a niby mam jakąś wiedzę teoretyczną :-D ). Ajaks dostaje od dwóch tygodni steryd ( Depo Medrol) raz w tygodniu w injekcji. Bałam się sterydów, bo wcześniej po Encortonie było nasilenie obrzęku limfatycznego i wycieków z łapek....Po dwóch tygodniach sterydu podawanego domięśniowo raz w tygodniu łapy są "chude" ( znaczy bez obrzęków) :lol: . Ajaks kula się dzielnie, znaczy - chodzi mu się trochę lepiej ( a wczoraj nawet kicał na złamanie karku za resztą bandy na koniec ogrodu :-P ). Nie mam pojęcia jak to działa, ale na razie działa - Ajaks nadal chodzi ( chociaż z problemami, bo tył mu zarzuca równo) i nie cierpi :lol: , a ja się modlę, żeby to działało jak najdłużej....[/QUOTE] I ja dołączam się do tych modlitw:-) i cieszę się razem z Wami polepszeniem stanu Księciunia! Też się bałam sterydów, ale od roku mój Semik jest na Medrolu, dostaje pół tabletki raz dziennie, a do tego na wszelki wypadek osłonowo 1 kapsułkę Essentiale Forte na wątrobę i nie dość, że dużo lepiej chodzi, to i wyniki badań ma super! Oby to samo działo się u Ajania:-)
  17. Amigo... też o nim czasem myślę. Tyle osób go szukało, tyle było telefonów, że był widziany i nic:-( Mysza, zawiść i podłość rzeczywiście się szerzy, ale na szczęście zdarza sie też życzliwość i trzymajmy się tego, że niektórym, naprawdę chodzi o psy, a nie o dokopanie komuś.
  18. Szanowna dorocko_36. Dla miłośnika psów powinno być oczywiste, że zanim komukolwiek odda sie pod opiekę psa, należy ten dom sprawdzić. W historii dogomanii zbyt wiele było sytuacji, w których ktoś logował się, zgłaszał chęć opieki nad psem, dostawał takiego psiaka, a potem dochodziło do tragedii. Były przypadki zagłodzenia psów, były też takie, że ktoś psiaka wyrzucał i udawał, że pies zaginął. Mestudio szanuję za to, że zanim odda komukolwiek psa pod opiekę, sprawdza ten dom i człowieka. Dodatkowo jest sporo znaków zapytania w przypadku tej propozycji. Przede wszystkim niefrasobliwe zostawieniw dopiero co adoptowanego psa przywiązanego na smyczy. Tak nie buduje się więzi z nowym członkiem rodziny... W tej chwili mieszka u Was psiak zostawiony przez poprzednich właścicieli. Nie wiadomo jak zareaguje na nowego domownika. Na wątku Horacego czytam, że planujecie zakup jeszcze jednego psa tym razem z hodowli. Nawet ludzie dobrze znający się na ułożeniu stosunków między psami mogliby mieć z tym trudności przy takiej liczbie ogonków. Szukamy dla tych naszych podopiecznych bezpiecznego schronienia. Nie ludzie, tylko one są tu najważniejsze. Dlatego odpowiedź Mestudio jest jedyną, której mogła udzielić. Nie napisała, że suniek nie chce oddać, tylko że musi najpierw sprawdzic warunki i dowiedzieć się więcej na temat domu.
  19. [quote name='dorocka_36']suczka zginęła nam 06.10.2013 a raptem dzień wcześniej adoptowaliśmy ją z Palucha, sunia jest masakrycznie strachliwa dziś wiem, że jeszcze bardziej od naszej zmarłej Zytki. W niedzielę była cudowna, słoneczna pogoda wpadłam na pomysł, że gdy ja będę robiła obiad suczkę przypnę na smyczy na podwórku żeby odetchnęła od klatki i betonowej posadzki w schronisku. Na podwórko wjechał samochodem mój wujek z ciotką z warszawy, przez okno zobaczyłam, że suczyna rwie się na tej smyczy, wybiegłam żeby ją zabrać ale nie zdążyłam dobiec a karabińczyk puścił i psina wyrwała w długą. Jak udałam się za nią na rowerze nigdzie nie było jej widać. Do dziś szukamy jej i wierzymy, że jeśli tylko nic złego jej się nie stanie to ją odnajdziemy. Ma na sobie dwie obróżki w tym jedna antykleszczowa, i jest zaczipowana. Ogłoszenia porozwieszaliśmy, co dziennie patroluję okolicę w nadziei, że ją wypatrzę, dałam ogłoszenia w internecie oraz powysyłałam wiadomości do tutejszych mieszkańców na NK- odzewu "0" Na schronisko nie liczę, że da znać więc sama wertuje stronę ze zwierzętami w kwarantannie. Przez ostatnie kilkanaście lat mieliśmy dwie suczki Sabę ze schroniska w Celestynowie i Zytę przygarniętą ze szczeniakiem z ogródków działkowych a odkąd przeprowadziliśmy się na wieś to prócz Bobiego, którego zostawili właściciele domu w którym obecnie mieszkamy(widocznie nie pasował im do nowo wybudowanego domu) nie mogę zatrzymać żadnej psiny. Wiem, że to moja wina bo zostawiłam ją samą na podwórku a nie powinnam tego robić. Teraz nie spuszczę z oka żadnego nowego domownika do czasu aż całkowicie się z nami z żyje.[/QUOTE] Myślę, że przede wszystkim trzeba szukać jej nad ranem, kiedy nikt nie chodzi w okolicy i jest szansa, że sunia wychodzi, żeby znaleźć coś do jedzenia. Szczerze mówiąc kiepsko widzę możliwości szukania suni, kiedy planujecie wziąć do domu 3 dodatkowe psiaki... Skupiłabym się zdecydowanie na poszukiwaniach zaginionej suni:-(
  20. [quote name='Beta&Czata']Ewuś, dopiero przeczytałam. Tak mi przykro. Biedna Mała. Mam nadzieję, że szybko zagoi się wszystko "jak na psie". Od kilku dni ciągnęło mnie z Castą na skarpę, ale już mi jakoś przeszło (co prawda, mój obronny owczar na widok dzika wziąłby pewnie nogi za pas, ale ryzykować nie będę). Kilka dni temu czytałam, że po 2 latach dziki wróciły do Lasu Kabackiego, więc pewnie przylazły na skarpę. Pozdrawiamy[/QUOTE] Kochana, one na skarpie są od dawna. Ubiegłej zimy dwa z nich widział na górze mój jacek, ale to było po ciemku. Byłam pewna, że w ciągu dnia schowane śpią głęboko. Ten pewnie się obudził, może nawet nasze psiaki ganiające i szczekające w pobliżu go obudziły. Możesz chodzić spokojnie tym głownym traktem, gdzie masz szerokie pola i ścieżki. My lubiliśmy chodzić wąskimi ścieżkami, otoczonymi wyższymi od nas krzaczorami. Tam nas właśnie dorwał. [quote name='Gusiaczek']Ku lepszemu, ku lepszemu idzie, to dobrze, bardzo dobrze. Odpoczywaj Ewuś :)[/QUOTE] Peruszek hardo szedl dzisiaj na wieczornym spacerze i robila uniki, żeby jej nie zabierać z powrotem, tylko pozwolić iść z całym stadem. Ale w drodze powrotnej zaczęła bardzo utykać na łapkę, więc podeszłam do niej i wzięłam maluszka na ręce. Ależ była dumna:-) Przytulala się i szłyśmy tak, dopóki mi ręce nie zaczęły drętwieć. Postawiłam ją na ziemii, zrobiła dwa kroki, po czym znowu wróciła do mnie i prosiła, żeby wziąć ją na ręce. Jacek ją wziął i niósł z powrotem:-)
  21. [quote name='Mattilu']Ale mialyscie emocji:shake: Najwazniejsze, ze sie wszystko dobrze goi. Ewa, a jak goi sie Peruszka? I jak Barsa?[/QUOTE] Kochana, i Peruszce piszę na wątku psiaków ze skarpy, wszystko idzie ku dobremu:-): [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/232091-Kula-potrzebuje-wsparcia-w-utrzymaniu-Berta-i-jej-dzieci-w-DS-Atos-za-TM-*/page63[/URL] Barsunia ma rewelacyjne wyniki badań i czuje się tak, jakby nie przechodziła babeszjozy:-) [quote name='mestudio']Podczytuję i zaglądam cichaczem:-).[/QUOTE] [quote name='Poprawna']To zupełnie jak ja :)[/QUOTE] No nie, nie ma żadnych cichaczy:-) Zapraszamy bardziej oficjalnie do nas;-) [quote name='Gusiaczek']Dobrego dnia Lusieńko Kochana :)[/QUOTE] I Tobie Gusiaczku i Ovolince również:-)
  22. [quote name='dorocka_36']Jestem nowa na waszym forum i trafiłam na niego szukając mojej zaginionej suczki, jutro lub czwartek ma do mnie trafić Horacy z wątku "Dołek w ziemi jego domem" ale widząc te dwie suczki, z których jedna przypomina do złudzenia moje ukochane charty jestem gotowa je również przyjąć. Jeśli uda wam się je oswoić na tyle by je złapać dajcie znać. Musiałby mi jednak ktoś udzielić rad jak zająć się potem takimi na wpół zdziczałymi suniami, nie mam w tym doświadczenia. Sunie mogłyby zostać u nas na stałe. Kontakt do mnie to 510-069-495 Dorota Stygar[/QUOTE] dorocka_36, a co z Twoją zaginioną sunią? Czy udało się ją odnaleźć?
  23. [quote name='mysza 1']Bardzo się cieszę z poprawy maluszka. :)[/QUOTE] Dziękuję Mysza i za smsy i propozycję pomocy... jak zawsze mogę na Tobie polegać:-) [quote name='Nutusia']Cudne wieści! Tylko teraz Ty, Ewo nie szarżuj za bardzo. Szczególnie oko w oko z dzikiem... Jacek-twardziel - skąd ja znam takich "cichych" wielbicieli? ;)[/QUOTE] Ja od tego czasu nie stanęłam stopą na skarpie... Jacek chodzi na otwarte przestrzenie z Barsą i Semikiem, a ja z Peruszką na górze na krótkie spacery. Kiedy tam pójdę, nie wiem... Wczoraj w nocy znalazłam jeszcze jedno cięcie na pupci. Schowało się pod sierścią na pupci... Dzisiaj rano Perusz zostala ogolona i ranka zostala przepłukana. Weci orzekli, że jest ok i nic sie nie paprze i samo się zagoi. Temperatury nie ma, czuje się coraz lepiej, ogonek już w górze, a jak przestaje głaskać, to dostaje łapką po twarzy i widzę najpiękniejsze wyłupiaste oczęta patrzące na mnie z wyrzutem:-) Dzisiaj spałyśmy razem na kanapie. Trzymałam pyszczek maluszka, żeby nie lizała się i żeby nie musiala spać w kołnierzu, którego się boi. Udało się. Peruszka wtulona w moja rękę przechrapała całą noc. Mnie spało się ciut gorzej;-)
  24. [quote name='Gusiaczek']Dobre wieści - bardzo się cieszę[/QUOTE] Dzięki Gusiaczku:-) [quote name='ronja']trzymam kciuki za Peruszkę. Ewa, śnilaś mi się dziś.[/QUOTE] Mam nadzieję, że dobrze Ci się śniłam:-) Dzisiaj będę spała jak kamień. Dwie noce mam w plecy, ale najważniejsze, że Perusz czuje się lepiej. Nie chciała wracać ze spaceru bez całego stada. Szła do przodu, tylko łapka jej się trzęsła. Musieliśmy skrócić cały spacer, bo padałoby maleństwo. Na ręce poszła dopiero przy schodkach, na które trudno jej wchodzić. Jak ja kocham tego malucha... Mój Jacek zmienil wczoraj zdjęcie profilowe na FB... Wrzucił takie, na którym przytula Peruszkę:-) Udaje twardziela, ale też przeżył to wszystko...
×
×
  • Create New...