-
Posts
29146 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
30
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
Maleńka Tosia (obecnie Gaja) już w swoim domku:-)
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
[quote name='Asiula_d']Dobry wieczór, Gaja już wie, że jest Gają:) Pięknie reaguje na imię i chyba je lubi. Jutro wieczorem napiszę o jej postępach i jak nad nimi pracujemy. Trzeba się uzbroić w cierpliwość, ale już dziś cieszy to, że widać postępy, zwłaszcza na spacerkach. Filmiki wrzucę pewnie jutro wieczorem, bo dziś materia nieożywiona stawia opór:angryy:[/QUOTE] Witamy serdecznie! Nie mogę doczekać się filmików z Gają:-) Ona szybko sobie przypomni to, czego nauczyla się w DT. Pewne zachowania wymagają dodatkowo pracy, ale jestem pewna, że Wam się uda:-) -
[quote name='Mattilu']Taki mejl to najlepsza nagroda dla Ciebie, Pani Ani i Eli:) ide po chusteczke.[/QUOTE] To prawda kochana. Nie mogę się doczekać rana, żeby przeczytać go Anusi:-) Tym bardziej, że Ania stresuje się bardzo Tosią, która też była uczona wszystkiego, a teraz troszkę rozrabia:-) Eluni wysłałam od razu maila i pewnie przeczyta go z samego rana:-) Ogromna w tym wszystkim jej zasługa, bo to ona codziennie konsultuje z Anią sposób prowadzenia psiaków:-)
-
Dostałam tak pięknego maila od Pani Agnieszki, że muszę, po prostu muszę go tu całego wgrać:-) Napisałam Pani Agnieszce, że dla takich maili warto żyć:-) Mam oczy pełne łez i tak bardzo się cieszę, że to właśnie do Państwa trafiła Luśka:-) Poczytajcie proszę:-) [I][B]Pani Ewo, wiem, że Piotrek często się z Panią kontaktuje i sam zdaje relacje o Lusi w naszym imieniu, bo ja akurat dostałam ogromne zlecenie (jak zwykle na wczoraj) i ścigam się z czasem, ale jednak nie mogę sobie odmówić choć tych parę minut, aby opisać naszego .. aniołka :) Lusia jest prawdziwym aniołkiem, Pieścidełkiem jak to trafnie i serdecznie określiła Pani Ania. Piesio od razu przypadł nam do gustu, ale nawet w najśmielszych marzeniach nie spodziewaliśmy się, że przyjmiemy do domu takiego słodziaka. Lusia obdarowuje nas wszystkich (każdego z nas, sprawiedliwie !) ogromną miłością i łagodnością. Wystarczy tyko na nią popatrzeć, a ona już przekręca się na plecy i tym swoim rozbrajającym wzrokiem prosi o głaskanie. Oczywiście nie wystarczy raz, czy dwa .. :) Jeśli uznaje, że pieszczoty były zbyt krótkie (w sumie: zawsze), leciutko podszczekuje i dalej patrzy wymownie, albo po prostu podsuwa się i wlepia łepek pod rękę! Trzeba przyznać, że tyle czasu na podłodze to my nie spędzaliśmy już dawno; chyba jak Maks był mały i raczkował :) Ale to czysta przyjemność! Luśka bardzo lubi swoje posłanko (to szyte przeze mnie, co napawa mnie ogromną dumą, ), gdzie ma kocyk od Pani Ani, ten drugi materacyk (żeby było miękko i ciepło), no i obok zabawki. Praktycznie od razu zaakceptowała to miejsce i widzimy, że czuje się tam pewnie; po prostu "u siebie". Choć musimy przyznać, że bez żadnego skrępowania, zawładnęła również wszystkimi naszymi łóżkami. Uwielbia łóżka dzieci, bo wtula się tam w ich kocyki i pluszaki, że aż trudno ją od nich odróżnić ! W nocy śpi praktycznie z każdym: jak zaśnie obok Maksa, to za trochę schodzi na podłogę (by chyba jej za ciepło), po czym idzie do Julii; potem przychodzi do nas i po dużej porcji buziaków zajmuje centralne miejsce na ... poduszce mojej lub Piotra. Ale robi to tak uroczo, że nie można jej odmówić .... Idealnie reaguje na dzieciaki, które za nią przepadają. O tym, że mamy pieska wie już cała szkoła (magia FB) i pół przedszkola. Dzieci naprawdę się przejęły swoja rolą, dbają aby miała pełne miseczki, szykują ją na spacery (i też wychodzą, choć na razie wychodzimy wspólnie, czyli dorosły + dziecko), wycierają łapki, podsuwają smakołyki i oczywiście bawią: Julka głównie ją pieści, a Maks próbuje zainteresować samochodami, które Lusia z zaciekawieniem obwąchuje. Na razie jej psie zabawki mniej ją interesują; często je sobie wącha, jakby sprawdzała i upewniała się czy po prostu są. Jesteśmy też wręcz zdumieni jej ułożeniem: chętnie wychodzi na spacer, idzie pięknie na smyczy, załatwia swoje potrzeby, jak spotyka inne psy, próbuje się z nimi zaznajomić; raz tylko troszkę wystraszyła się doga niemieckiego (bo mieszka u nas w bloku), ale to pewnie ze względu na gabaryty, bo ten pies to oaza spokoju i łagodności. A co najfajniejsze: Lusia pięknie sama już prowadzi do domu, nie boi się windy, a po powrocie do mieszkania, szaleje z radości, obiega cały dom i wita się z każdym z nas. Mamy za sobą także próby pozostawania w domu. Pomimo pracy w domu, czasami muszę wyjść po zakupy, do przedszkola, itp. W każdym razie nie są to długie wyjścia. Ale Luśka i tu przekroczyła nasze oczekiwania: nie szczeka, nie płacze (potwierdzone u sąsiadki zza ściany) a tym bardziej nie broi w domu. Jak napisałam: istny anioł! Natomiast jak się cieszy jak wraca! Cieszy się też z powrotu domowników: dzieci to prawie przewraca z radości po ich powrocie ze szkoły/przedszkola i tak buziuje, że niemalże mają mycie z głowy! Jedynym naszym zmartwieniem, był fakt, że Lusia przez 2 dni nie bardzo chciała pić. Jak podawaliśmy jej wodę na ręku to zlizywała, ale na widok miseczki odwracała łepek. W każdym razie dzisiaj się to zmieniło, Lusia piła wodę z miseczki, bez jakiegokolwiek zachęcania. W kwestii jedzenia, natomiast, to jak Piotrek wspominał, sucha karma jakby ją nie interesuje :) Natomiast puszki i owszem; gustuje także w "domowych obiadkach"; na widok parówek (w sumie to rzadko daje je dzieciom, ale akurat w poniedziałek były na kolację), zrobiła takie oczy i tak postawiła te swoje wielgachne uszy, że wszyscy ulegli jej urokowi. A najbardziej chyba .. Piotrek, główny przeciwnik karmienia psa przy stole :) Ja wiem, że dyscyplina musi być, ale ten pyszczek ! no, normalnie człowiek nie przełknie, a jak sobie jeszcze pomyśli, że piesek nie zawsze jadał takie rzeczy, a może czasem w ogóle nic nie jadał, to tym bardziej czuje się usprawiedliwiony za brak dyscypliny. Oj, mogłabym jeszcze tak długo, bo Lusia jest nieskończenie wdzięcznym tematem, ale muszę powrócić do moich tłumaczeń; jeszcze jestem w lesie, a jutro mija termin oddania... Jesteśmy niezmiernie szczęśliwi, że Lusia jest u nas. Już dała nam ogrom radości, a pewnie będzie jeszcze lepiej. I do tego jesteśmy wdzięczni Pani, Pani Ewo, Pani Ani, Pani Eli, i wszystkim innym osobom robiącym tak dużo dla tych psiaków. Jestem pełna podziwu dla Państwa zaangażowania, pracy i determinacji. Gdyby nie Wy, nie mielibyśmy Lusi! Pozdrawiam bardzo serdecznie i do usłyszenia Agnieszka (tym razem sama, bo reszta rodziny wraz z czworonożnym, już śpi :) [/B][/I]
-
Nie wiem co mam napisać:-( Z jednej strony takie ogromne szczęście spotkało tego cudownego psa, bo ma najwspanialszą pod słońcem Rodzinę. Z drugiej tyle bólu:-( Tak bardzo boję się zaglądać tu, kiedy widzę nowy wpis, bo powoli trzeba chyba przyzwyczajać się do myśli, że Ajanio nie jest młodym psem, że tak wiele w życiu przeszedł, że choróbska dają o sobie znać i być może nie pozwolą mu za długo być z Wami... Myśłę jednak, że te piękne lata spędzone z Wami przeżył tak szczęśliwy, że trzeba się z tego cieszyć i modlić o zdrowie dla niego jak najdłużej, ale nie oczekiwać cudu:-( Czekam z niepokojem na c.d. i mimo wszystko chcę być optymistką i marzycielką...
-
Maleńka Tosia (obecnie Gaja) już w swoim domku:-)
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Psiaki dosyć szybko załapują zmianę imienia:-) Jak to jest w przypadku Gajusi, dowiemy sie może bezpośrednio od pani Asi, bo dostałam taką wiadomość:-) [B][I]na razie dajemy sobie radę z łobuzicą, ale dziękuję za namiary na behawiorystę (chociaż mam nadzieję, że nie będzie potrzeby). Na późnowieczornym wyjściu Gaja zachowywała się dość ładnie, za to już na osiedlu włączyło się szczekanie na spotkanego jamniora. Trochę czasu zajęło uspokojenie małej:)[/I][/B] [B][I]Po dzisiejszych wędrówkach Gaja smacznie śpi koło Asi. [/I][/B] [B][I]Już niedługo Asia będzie pisać w wątku Gai, dziś założyła sobie konto na Dogomani. Dziś jeszcze ja napiszę dzienny raport, a później pewnie już będą relacje bezpośrednie:)[/I][/B] [B][I]Na razie mam mało zdjęć, bo Gaja raczej unika aparatu. Więcej zdjęć (chociaż na razie też niedużo) i 2 filmiki wrzuci na Dogomanię Asia, jak tylko zgra i umieści w sieci. Teraz załączam jedno zdjęcie z dzisiejszego spacerku i zdjęcie tęskniącej suni leżącej na sweterku Asi:)[/I][/B] Gaja na spacerze z podniesionym ogonkiem:-) [img]http://www.iv.pl/images/12503945198767009066.jpg[/img] i Gajusia na sweterku Pani:-) [img]http://www.iv.pl/images/94912841438652175414.jpg[/img] -
TINO ma wymarzony DOM- zostaje u WiosnyA już na ZAWSZE :) !!!
Ewa Marta replied to toyota's topic in Już w nowym domu
[quote name='Anula']WiosnaA podeślij mi dane do przelewu.Chociaż zapłacę za taksówkę 50,00zł.[/QUOTE] No właśnie, ja też bardzo poproszę o dane, bo nie mam zapisanego konta:-) -
Maleńka Tosia (obecnie Gaja) już w swoim domku:-)
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Zajrzałam, żeby napisać o postępach Gaji, ale sama sobie pisać nie będę:-) Może tylko to, że Gaja popiskiwała tylko pierwsze 4 minuty po zostaniu samotnie i dużo ładniej chodziła na smyczy. Jest więc tak, jak myślałyśmy:-) Powoli wraca do tego, czego się nauczyła wcześniej. Nadal jednak potrafi wyskoczyć z jazgotem do obcego psiaka i nad tym Państwo będą pracowali... -
TINO ma wymarzony DOM- zostaje u WiosnyA już na ZAWSZE :) !!!
Ewa Marta replied to toyota's topic in Już w nowym domu
[quote name='WiosnaA']Jeszcze odnośnie kosztów tej mojej "wyprawy". Nie mogę Was prosić o wsparcie finansowe,po prostu nie wypada i nie przystoi dla mnie,ponieważ sama zdecydowałam,że jadę tak daleko (niektórzy pukali się w głowę ) i już natychmiast.Ale tak mi podpowiadało serce na wieść o zaginięciu,że muszę jechać i robić co w mojej mocy.Tak samo było w chwili gdy nie miałyśmy akurat samochodu,a dostałam wiadomość,że Tinulek jest w innym miejscu.Taksówka,że drogo wyniesie (50zł),ale gdy chodzi o niebezpieczeństwo o życie,czy to ludzkie,czy psie, nie umiem mysleć w danej chwili o finansach ,nie grają roli poprostu i mówię sobie jakoś to będzie. Dziękuję,że pomyśleliście o kosztach, jeśli ktoś może i zechce nas wesprzeć będę ogromnie wdzięczna.[/QUOTE] Kochana Wiosenko, nie tylko nie wypada, ale należy prosić o wsparcie. To, że w takiej dla siebie chwili wskoczyłaś po prostu z Rodziną do samochodu i jechałaś, żeby szukać psiaka jest absolutnie godne wsparcia choć finansowego. Jak pisałam, ja przeleję z radością 100 zł, które i tak zginą w morzu wydanych przez Was na benzynę i taksówkę pieniędzy. Poproszę numer konta na PW:-) -
Zbiorczy wątek zwierząt pod naszą opieką. Sytuacja bardzo ciężka!
Ewa Marta replied to Macia's topic in Już w nowym domu
Kiedyś miałam czas, żeby bywać na wszystkich zaprzyjaźnionych wątkach. teraz czasami tylko przemykam, poczytam i pędzę dalej. Ale muszę napisać, że niezmiennie jestem pełna podziwu dla Waszej pracy dziewczyny! Zdjęcie Ani umorusanej w ziemi i wyciągającej szczeniaczki nadaje się na jakiś konkurs:-) CUDO! -
Jest tylko jeden minus tej adopcji... Od kiedy Lusia wyjechała, Pikuś kompletnie stracił dobry humor:-( Ania chciala go już dzisiaj zabrać do weta, bo nie jadł, nie pił tylko leżał smutny:-( Ania zachęcała go do zabawy, nawet Łatka go zaczepiała, ale dopiero wczoraj wieczorem troszkę się pobawił, a dzisiaj w końcu skusił się na kocie smaczki. On razem z Lusią i Tosią naprawdę cuda wyczyniali razem. Kotłowanie, łapanie się były na porządku dziennym... Z żadnym innym psiakiem do tej pory tak sie nie zaprzyjaźnił, jak z tymi dwiema agentkami.
-
Maleńka Tosia (obecnie Gaja) już w swoim domku:-)
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Bardzo lubię rozsądne, rzeczowe maile od Rodzinki Gaji:-) Mam nadzieję, że podzielicie moją radość z kolejnych informacji o naszej suni:-) [B][I]Poniedziałek powoli mija, przed nami jeszcze jeden spacerek ale już teraz mam trochę refleksji:)[/I][/B] [B][I]Gajunia na początku gdy zostaje szczeka chyba ze stresu, ale później bardzo tęskni za Asią. Miałem okazję poobserwować dziś gdy Asia wyszła normalnie do pracy. Gaja wtulała się w rzeczy Asi i popiskiwała. Po Asi powrocie z pracy Gaja oszalała ze szczęścia. Nie widzieliśmy nigdy takiej radości u psiaka. Gdy była w domu ze mną dużą część czasu spędzała pilnując drzwi, a gdy były głosy na klatce popiskiwała. [/I][/B] [B][I]Rano wyszła z Asią i była w miarę grzeczna, a ja byłem dwa razy i miałem wrażenie że wyszedłem z małym szczeniaczkiem, który nie potrafi nie dokazywać:) Popołudniowe wyjście trwało godzinę i 10 minut, chodziliśmy po lesie i przez cały czas Gaja biegała od jednego końca smyczy do drugiego, jak szliśmy chodnikiem trzeba było skrócić smycz i wtedy sunia ciągnie, trzeba jej cały czas przypominać o ładnym chodzeniu. Ale ja już tak mam że psy jakoś wiedzą że ze mną można więcej;) Po powrocie nie była wcale zmęczona, zresztą po wieczornym wyjściu też. Suńka jest taka trochę ADHD. Czasem trudno nad małą zapanować, w domku tez potrafi się rozkręcić i wtedy trzeba jej zwrócić uwagę. Dobrze reaguje na "nie wolno" ale oczywiście działa to na krótko. Za to jest tak radosna, że aż serce rośnie. Przed nami sporo pracy, ale Gaja wygląda na bystrą więc się nauczy wszystkiego prędzej czy później. Dziś podaliśmy stress out, zobaczymy czy trochę to psinkę wyciszy przy zostawaniu. [/I][/B] [B][I]Dziś przyjdą puszki, pewnie jeszcze przez jakiś czas trzeba będzie mieszać z suchym bo psisko wybredne. [/I][/B]Tak sobie myślę, że całe zachowanie Gaji może być spowodowane nie tylko zmianą miejsca, ale też brakiem Lusi, ukochanej towarzyszki zabaw. Wprawdzie zostawała u Ani w domu bez Lusi i Łatki, co było działaniem celowym, żeby nauczyc ją bycia bez innych psiaków, niemniej obecność kotów mogła jej wystarczać. Tutaj zostaje zupełnie sama i to może być dla niej nowość. Rozmawiałam z Anią o ciągnięciu na smyczy. Ona tak reaguje w każdym nowym miejscu (zupełnie jak moja Perełka). Niebawem powinna się uspokoić, choć tak naprawdę musi się porządnie wybiegać, żeby się zmęczyć, a narazie z powodu smyczy nie jest to możliwe. Ja jestem dobrej myśli. Widywałam Tosię wielokrotnie i wiem, że potrafi być grzeczną sunią. Musi dostać troszkę czasu, żeby przyzwyczaić się do nowego życia:-) -
TINO ma wymarzony DOM- zostaje u WiosnyA już na ZAWSZE :) !!!
Ewa Marta replied to toyota's topic in Już w nowym domu
[quote name='Anula']Tak bardzo się cieszę,że Tino odnaleziony dzięki determinacji WiosnaA i jej rodziny.Wspaniały DT i wspaniali w nim ludzie mieszkają.Musimy pomóc WiosnaA jakoś zebrać pieniążki chociaż na paliwo. Gonię na wtki aby odwołać alarm i oznajmić wspaniałą wiadomość.[/QUOTE] Jestem zdecydowanie za wsparciem finansowym tej podróży. Poproszę o numer konta i deklaruję wpłatę 100 zł za benzynę. -
TINO ma wymarzony DOM- zostaje u WiosnyA już na ZAWSZE :) !!!
Ewa Marta replied to toyota's topic in Już w nowym domu
[quote name='agat21']Dobrze, że tak się skończyło :) Szkoda tylko, że przez ludzką głupotę psiak się nacierpiał i zestresował pewnie strasznie.[/QUOTE] Psiak się nacierpiał, ale nie zapominajmy o Ani, która powinna w spokoju móc odreagować pogrzeb taty, a od kilkunastu godzin ganiała z córką i mężem psiaka z powodu nieodpowiedzialności ludzi:-( Sądzę, że złamali tak wiele punktów umowy, że sprawa jest bezdyskusyjna. Ania ma prawo odebrać psa i kropka! -
Rokuś za TM [*] Kula zaginęła 1 sierpnia 2022 :(
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
[quote name='Nutusia']Szczęście w nieszczęściu, że byłaś tam akurat i nigdzie nie zabrali Kulki...[/QUOTE] Nutusiu, z jednej strony tak, ale z drugiej..... jestem zła na siebie, bo powinnam sama ją zatargać na to szczepienie:-( Teraz umówiłam się, że od razu po wizycie weta w poniedziałek - wtorek zabieramy ja na szczepienie, odrobaczanie i ogólny przeglą... -
TINO ma wymarzony DOM- zostaje u WiosnyA już na ZAWSZE :) !!!
Ewa Marta replied to toyota's topic in Już w nowym domu
Maluch już w samochodzie u Wiosenki! Ania zabiera go do siebie i więcej napisze pewnie sama, jak już wszystko odeśpi jutro:-) Najważniejsze, że jest już bezpieczny!!!!! Kaganiec był pomysłem DS:-( Do tego zdjęta obroża przeciwkleszczowa:-( Decyzja mogła być jednak - słonko wraca do Ani... -
Rokuś za TM [*] Kula zaginęła 1 sierpnia 2022 :(
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Zamówiłam dzisiaj dla Kuli i Rokiego 2 worki karmy. Jakiś czas temu dostałam w promocji do zakupionej karmy mojego Semika 3 kg karmy dog ok. Okazało się, że Kula i Roki zajadaja się nią jak szaleni. W związku z tym postanowiłam zakupić im na zimę 2 worki lepszej karmy, żeby miały energię i przetrwały mrozy. [URL]http://allegro.pl/trainer-ok-dog-passion-adult-fish-12-5kg-rottka-pl-i3729287091.html[/URL] Kula jest w tej chwili pod obserwacją lekarza, bo ponad tydzień temu capnęła za nogę jednego człowieka, który zgłosił "pogryzienie przez psa". Traf chciał, że byłam tam wtedy i natychmiast odwołałam pędzącą na niego Kulkę. Ona jednak zdążyła złapać go zębami za nogę i zostawila zarysowany ślad. Wiem, bo facet pokazywal mi nogę. Zgodziłam się, żeby w raporcie został podany mój telefon i zeznanie, że to nie było pogryzienie, a zachaczenie zębem i zarysowanie. Dzięki temu Kulka nigdzie nie została zabrana, tylko odwiedza ja weterynarz i w ten sposób odbywa kwarantannę. jej szczepienie straciło ważność, a ja nie mogłam od dłuższego czasu złapać kogokolwiek z nich, żeby ze mną pojechali ją zaszczepić. Kula to taki wulkan energii, że nie dałabym rady sama wsadzić jej do samochodu. Okazuje się, że wet doskonale wie, że ja dokarmiam okoliczne psy i ustalił z Gośką, że od razu po kwarantannie będę mogla ją zaszczepić. czeka mnie pewnie to samo z Rokim, bo do tej pory jego były właściciel nie dowiózl książeczki. Roki merda juz na mój widok ogonkiem i wyciąga pyszczek po smaczki. Kiedy jednak spróbowałam go pogłaskać, skulił się i trzęsąc się uciekł. Nie chcę nawet myśleć, jakie życie miał u dawnego właściciela:-( Teraz pilnuję ich, żeby zabierali go do środka na większość dnia, bo to jest staruszek i nie powinien zostawać długo na zewnątrz. Wygląda dobrze, więc wiem, że zjada karmę, którą im zanoszę. Oczywiście dostaną narazie 1 worek, a drugi zostawię im wyjeżdżając 26 grudnia na Mazury. Kupiłam już, bo to aukcja robiona przez Fundację Rottka. karma normalnie kosztuje 115 - 125 zł, a u nich kupiłam za 100 zł worek. -
TINO ma wymarzony DOM- zostaje u WiosnyA już na ZAWSZE :) !!!
Ewa Marta replied to toyota's topic in Już w nowym domu
[quote name='bea100']Tyle, że dobrzy ludzie widząc kaganiec będą bali się podejść do psiny by mu pomóc.[/QUOTE] Właśnie dlatego trzeba napisać w ogłoszeniu, że jest łagodny! Nie wiem, jaki ma rodzaj kagańca. Dzisiaj był widziany w nim, więc nie udało mu się go zdjąć:-( -
TINO ma wymarzony DOM- zostaje u WiosnyA już na ZAWSZE :) !!!
Ewa Marta replied to toyota's topic in Już w nowym domu
Dziewczyny, napisałam to, co mi przekazała Ania. Lasek oplakatowany jest z jednej strony. Potem dostali info o biegnącym psie, więc ruszyli tam i teraz mają wrócić plakatować lasek dalej. Ania ma 150 plakatów, ale prosi o więcej. Domyślacie się, jak sie czuje, jak jest rozdygotana. Pytałam jednak 2 razy o tego Bora-Komorowskiego i potwierdziła, że tam był widziany:-( Mnie najbardziej załamuje ten kaganiec. Pies łagodny, więc po co mu kaganiec skoro jeszcze był na smyczy:-( Oby miał szansę napić się z jakiejś kałuży. Mam nadzieję, że kaganiec mu to umożliwi:-( -
TINO ma wymarzony DOM- zostaje u WiosnyA już na ZAWSZE :) !!!
Ewa Marta replied to toyota's topic in Już w nowym domu
Rozmawiałam z Anią. Prosi bardzo o zmianę w ogłoszeniu i podanie tylko jej numeru telefonu (692 154 274) i dopisaniu, że psiak jest łagodny. Ludzi może wystraszyć jego kaganiec. Można dopisać też, że ma na sobie kaganiec, a za znalezienie jest nagroda. [COLOR=#0000cd][SIZE=4]Widziany był na Bora-Komorowskiego i biegł w stronę mostu Siekierkowskiego.[/SIZE][/COLOR] [SIZE=4][COLOR=#0000ff]Czy jest szansa na poprawienie tych plakatów, bardzo proszę?????[/COLOR][/SIZE] Ja moge wydrukować 50-100 poprawionych biało-czarnych plakatów, ale czy ktoś mógłby je odebrać ode mnie z Wilanowa do 17 albo z Ursynowa później? Nie dam rady jechać tam dzisiaj i jutro. W pracy mam masakrę i nie ma szans:-( -
[quote name='Isadora7']Wzruszające są te zdjęcia.[/QUOTE] Mnie aż za gardło chwytają... Pamiętam pierwsze zdjęcia Lusi z lecznicy. Teraz patrząc na nią jestem bardzo szczęśliwa:-) Elunia bardzo źle się czuje, w związku z tym nie podchodzila do komputera, ale wysłałam jej zdjęcia i też jest bardzo szczęśliwa:-)
-
Maleńka Tosia (obecnie Gaja) już w swoim domku:-)
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Nie chciałam Państwa nagabywać w niedzielę, napisałam tylko maila i dostałam odpowiedź, która mnie troszkę uspokoiła:-) Po rozmowie z Elunią zaproponowałąm Państwu ewentualne podawanie Gaji przez jakiś czas preparatu stress out. To może jej pomóc wyciszyć te emocje i strach przed zostaniem w domu. Taką dostałam odpowiedź: [I][B]Dzisiaj też robiliśmy próby pozostawania w domu. Gaja była sama w domku prawie 30 minut, miało być krócej ale trochę dłużej nam się zeszło gdy poszliśmy wyrzucić śmieci i po niedzielne ciastka do herbaty.[/B][/I] [I][B]Podobnie jak wczoraj zostawiliśmy dyktafon. Na początku oczywiście był wielki płacz i próba sforsowania drzwi. Szczekanie trwało w miarę mocno przez 5 minut. Później szczekania stały się rzadsze, było też trochę płaczu, ale w miarę cichego, więc jest szansa że sąsiedzi nas nie zlinczują;) W ciągu całego czasu zdarzały się narzekania ale w mojej opinii (a bardziej Asi) było chyba ciut lepiej. Gaja zostaje z radiem, tak zawsze robimy z psiakiem gdy zostaje. Gryzak dostała ale został do naszego powrotu. Później zjadła ze smakiem. Gdy usłyszała dźwięk domofonu jak wchodziliśmy do klatki zaczęła cichutko piszczeć ale bardzo radośnie. [/B][/I] [I][B]Aż szkoda, że wcześniej nie pomyślałem o Stress out, dzisiaj nie mieliśmy już możliwości kupić, kupimy jutro. [/B][/I] [I][B]Nasza poprzednia sunia bała się huków na sylwestra, a źle znosiła środki farmakologiczne więc dawaliśmy stress out i było naprawdę w porządku.[/B][/I] [I][B]Teraz Gaja jest po wieczornym wyjściu i śpi pod nogami Asi śmiesznie rozwalona na podłodze. Wczoraj udało mi się sfotografować takie leżenie na podłodze i wygląda to uroczo. Lubię fotografować nasze psiaki, tylko że Gaja ucieka gdy próbuję robić jej zdjcie:) Mam nadzieję że jej przejdzie.[/B][/I] [I][B]Gajunia jest psiakiem bardziej Asi, mnie dużo obserwuje i jest zainteresowana ale nie pilnuje tak bardzo, chociaż dziś zachęcała do zabawy po raz pierwszy. Spacery z Gają to źródło radości.Ma na razie problemy z dyscypliną, ale jest tak radosna i ma tyle energii że nie można się nie uśmiechnąć od ucha do ucha.[/B][/I] -
Pokażę Wam jeszcze coś:-) Zapowiada się piękna przyjaźń:-) Mnie się płakać chce ze wzruszenia:-) [IMG]http://www.iv.pl/images/19459709983033141041.jpg[/IMG] [IMG]http://www.iv.pl/images/37355845309696399546.jpg[/IMG] Dostałam dzisiaj zagadkę od Pana Piotra;-) [I][B]Od czego Lusia potrafi narobić wiatru swoimi uszkami? Od delikatnych pulpecików domowej roboty:-) Uszu trzęsły się jej tak w czasie jedzenia, że powiało wiatrem;-) [/B][/I] Potem dostałam te piękne zdjęcia i kolejną wiadomość:-) [I][B]Dziś wieczorem Luśka zarządziła zabawę na całego. Było radosne "powarkiwanie" z wywracaniem się na plecki, podrzucaniem zabawki-sznurka i buuuziowaniem:-) [/B][/I]I pomyśleć, że ja miałam obawy o Maksia:-) A Lusia niczym ochroniarz śpi z nim w jednym łóżku.
-
Dziękujemy bardzo:-) Domki naprawdę nam się udały:-) Lusia oczarowała wszystkich w domu. Jest cudowna, cały czas sie cieszy . Bardzo chętnie maszeruje na spacerki, załatwia sie bez problemu. Dzisiaj rano była z Panem Piotrem od 7 rano na godzinnym spacerze, na którym poznała kilka psiaków swoich gabarytów. Jest bardzo przyjazna do innych psiaków, ale kiedy podszedł większy, była troszkę nieufna. Bardzo ładnie chodzi na smyczy. Z jedzeniem nie ma problemu pod warunkiem, że to karma mokra, a nie sucha;-) Spryciarz wylizal do czysta jedzenie puszkowe, zostawiając suchą nietkniętą. Państwo mają jej namaczać teraz suchą i mieszać z puszeczką. Lusia sama przybiega do Maksa, a nawet wskoczyla do niego na łóżko, kiedy spał i sama zasnęła. Zaraz wgram zdjęcie:-) Pani Agnieszka wstała na moment o płnocy i kiedy wróciła do łóżka, zastała na swojej poduszce rozwaloną z brzusiem do góry Lusię, która nie miała zamiaru się ruszyć:-) Nasz mały łobuziak zrobil Państwu pobudkę o 4:40 rano:-) Wskoczyła do łóżka i zaczęła dawać buziaki i namawiać do zabawy. Pan Piotr pobawił się z nią chwilkę, po czym przytulił do siebie i jakoś zasnęli. Podpowiedziałam Panu, żeby następnym razem raczej poprosił Lusię, żeby się położyła, bo inaczej co noc będzie miał malucha gotowego do zabawy. Ponieważ noc była dla Lusi długa, robiła różne rzeczy. Kolejne wskoczenie na łóżko do Państaw zaczęła od nóg. Ułożyła się w nich w kłębuszek i czekała aż Państwo zasną. Kiedy myślała, że zasnęli, zaczęła się podczołgiwać powolutu w górę, żeby na koniec wylądować znowu na podusi:-) Państwo są nią zachwyceni i mam nadzieję, że będzie im wszystkim razem dobrze:-) A teraz zdjęcia. Pierwsze jeszcze troszkę ostrożnej Lusi: [img]http://www.iv.pl/images/26257263261838196936.jpg[/img] Na łóżku Julki: [img]http://www.iv.pl/images/38782373663497848671.jpg[/img] Z Maksem: [img]http://www.iv.pl/images/32276339814870920291.jpg[/img]