Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29153
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. Ja bym chciała, ale nie mam szans na wprowadzenie do domu czwartego psa. Naprawdę kocham tę suczynkę.
  2. Podpisuję się pod tymi słowami i dodam jeszcze, że kryje się za tym morze łez Basi wylanych nad tymi, którym nie dała rady pomóc:(
  3. Bardzo dzięujemy za pamięć:) U nas super! Semik po chemii jak zawsze ma troszkę biegunki i krwawienia z prącia, ale nie stracil apetytu. Mamy wrażenie, że zmężniał bardzo. Ma doskonały nastrój, ciągle przychodzi na przytulaski i buziaczki i widać, że czuje się doskonale! Kolejna chemia dopiero 3 listopada, więc korzystamy z dobrego samopoczucia i dużo chodzimy na spacery:)
  4. Wczoraj było już mniej płaczu i sąsiedzi byli bardziej wyrozumiali, bo wiedzieli, że to płacze pati - cuwdowna sunia, która ich wcześniej wycałowała. Państwo trenują wchodzenie i wychodzenie z domu. Uznali, że nie ma co walczyć o łóżko bez psa, skoro to ją uspokaja i otworzyli jej sypialnię,. Oczywiście mały spryciarz spędził tam większość czasu czekając na nich:) Tam prawdopodobnie najbardziej czuje ich zapach.
  5. Dzisiejszy dzień był dla naszej suni trudny. Podobno bardzo płakała po wyjściu Państwa do pracy. Na szczęście przyjechali do niej rodzice Pana Pawła i zabrali na godzinny spacer, a potem zostali z nią jeszcze jakiś czas w domu. Pati podrapała ścianę przy drzwiach, ale jak mówi Pani Paulina to się później odmaluje, ważne, żeby Pati cierpiała. Ponieważ Państwo zastali w drzwiach karteczkę z uwagą sąsiadów o płaczu suni, przeszli się po sąsiadach z sunią. Przedstawili ja ludziom, pozwolili wygłaskać i dzięki temu z anonimowego "wyjącego" psa stała się znajoma sąsiadką, której trzeba wybaczyć i pozwolić na przyzwuczajenie się do nowej sytuacji. Przyznam, że bardzo nam się spodobało postępowanie Państwa. Doradziłam zakup Kalm aidu lub stress outu i podawanie przez jakiś czas. Dodatkowo żeby nie żegnali się z Pati podczas wychodzenia i nie witali natychmiast po otwarciu drzwi, tylko zdjęli ubranie i dopiero po chwili schylili do niej, żeby Pati uznawała taki powrót, a wcześniej wyjście za coś naturalnego. Kosteczkę zostawioną dla niej zjadła dopiero po ich powrocie do domu.
  6. Teraz w domu będzie 3 x P. bo Sonia od wczoraj ma na imię... Pati:)
  7. Gusiaczku, ja się już boję wchodzić na kolejne wydarzenia, bo chciałoby sie ratowac wszystkie te pyszczki:( Tymczasem Lupuś dostal kolejne 50 zl od Agnieszki F. za co z całego serca dziękuję!!! Niebawem będę rozliczać opłaty hotelowe za wrzesień i zaległe badanie krwi:(
  8. Sonia od dzisiaj została mieszkanką warszawskiej Sadyby:) Powitała mnie radośnie, ale zdecydowanie wybierała towarzystwo swojej nowej Rodzinki. Kiedy zaczęłam jej mierzyć szeleczki, nie stawiala oporu, ale jak tylko zdjęłam je z niej, poleciała pomiędzy Panią Paulinę i Pana Pawła i nadstawiała się do miziania:) Poznała już dalszą Rodzinę, wszyscy są nią zauroczeni, a nasz mały łobuziak stal się nagle super Aniołkiem:) Tak sobie siedziała w czasie mojej wizyty:)
  9. Powiedz to Lunce Mattilu:) Wczoraj Marta zadzwonila wieczorem i powiedziała, że Lunex grzała na miejsce, w którym się spotkałyśmy i jak mnie tam nie było, to ruszyła i zatrzymala się pod moją klatką:( Mnie serce pęknie, bo uwielbiam tego łobuziaka...
  10. Kiedyś treserka powiedziała mi, że to nie chodzi o ból, ale to jest wyraźne skarcenie psa. Dwoma palcami albo jednym, żeby nie było bolesne, ale to taki prztyczek w nos dla psa. W przypadku Peruszki pomogło, bo dzisiaj jak zobaczyła Kropka, to wiała za płot:)
  11. Wszystko wskazuje na to, że Pan nie ma alergii. Sonia bardzo ładnie weszła do domu, a chwile później na kolana Pana, który usiadł na podłodze, żeby się z nią przywitać. Sońka usiadła na kolanach, dwie łapki położyła na ramionach Pana Pawła i kupiła go w minutę:) Ustaliliśmy, że mała zostanie u Państwa do jutra i rano zobaczymy, czy nie ma żadnej reakcji alergicznej. Wcześniej u mnie w domu przeszła kąpiel i przytulała się do mnie cały czas doprowadzając tym do szału Peruszkę - zazdrośnika strasznego i o dziwo również Semika:) Dzisiaj doszłam do wniosku, że jeśli coś jest do zrobienia, to trzeba to zrobić samemu, a nie opierać się na innych. Pojechałam przed spotkaniem u Państwa do weta z Sonią, żeby ją zaczipować. Moja wetka na wszelki wypadek przejechała czytnikiem po Soni mimo, że powiedziałam jej, że była sprawdzana u pierwszego weta w Bełchatowie, czy ma czip. Nagle usłyszałam dźwięk i mnie zatkało... Okazało się, że sunia ma czip! Od razu sprawdziłyśmy w bazie i okazało się, że jest zarejestrowany. Sunia została adoptowana ze schroniska w Bełchatowie 31 stycznia 2015 roku. Był adres i telefon właścicielki. Byłam przerażona, ale wiedziałam, że muszę zadzwonić. Oczywiście wyrzucam sama sobie, że nie sprawdziłam ponownie tego czipa:( Pomyślałam, że jeśli dom okaże się nie taki, to żadna siła nie zmusi mnie do oddania Soni. Rozmowa była krótka. Pani początkowo nie rozumiała jakiego niby psa ma szukać. Po chwili przypomniała sobie, że szukali, ale jakiś czas temu:( Podobno Sonia uciekła na spacerze z mężem w lesie. Ich szukanie polegało na chodzeniu po lesie i wołaniu suni. Mała uciekła im około 4 miesiące temu (nie potrafiła określić dokładnie, ale zakładam, że około 15 czerwca). Do wsi, w której znalazła schronienie przybłąkała się jakiś miesiąc później i natychmiast urodziła. Wcześniej mieszkała około 13 kilometrów dalej od miejsca, gdzie się schroniła. Sunia mieszkała w bloku i miała na imię Tatra (nawet zareagował na to imię). Powiedziałam Pani, że jeśli kochają ja bardzo, to jest szansa na jej odzyskanie, ale trzeba pokryć koszty jej sterylki i utrzymania. Pani szybko powiedziała, że najpierw jej szukali, a potem kupili innego pieska i jeśli mam jakiś dom dla niej, to ona podpisze mi zrzeczenie się psa. Mam jej wysłać listem umowę zrzeczenia ze wsteczną datą i podpisze mi, wyśle dokumenty suni i książeczkę. Zapytałam dlaczego nie została wysterylizowana po adopcji ze schroniska, że na pewno mieli takie zalecenie. Zaczęła się plątać i powiedziała, że rzeczywiście nie dopilnowali. A daty mówią wyraźnie, że Sonia była szczenna jak im uciekła. Nie oddałabym jej na pewno do tego domu. Na szczęście Pani szybko podała mi wszystkie dane do wypisania umowy i przyrzekła, że natychmiast odeśle zrzeczenie, żeby nie ponosić żadnych kosztów. Zapytałam, czy ma chęć zobaczyć, jak suńka wygląda. Poprosiła wtedy o zdjęcie, które jej wysłałam. Podziękowała i to w zasadzie koniec zainteresowania z jej strony. Zastanawiam się, czy jak już będę miała zrzeczenie w ręku i podpisaną umowę adopcyjną, nie zadzwonić do schroniska i nie zapytać jakim prawem wydali niewysterylizowaną sunię. Boje się tylko, żeby nie kazali jej oddać. Teraz trzymam kciuki za nowy domek dla małej, bo młodzi ludzie, którzy ją dostrzegli bardzo mi się podobają:) Widać, że kochają zwierzęta i że małej byłoby u nich dobrze!
  12. Moja koleżanka Agata kolejny raz zasilila konto Lupusia o 100 zł! Bardzo sie przydadzą, bo dzisiaj będe płaciła za wizytę u dr Karaś Tęczy Lupka i za jego leki. Całośc wyniosła 223 zł. Czekam na przesłanie faktury i opisu wizyty. na szczęście Lupo czuje się świetnie i nie wie, że nadal czeka na dom:) Tak podróżował do wetki: A tak wyglądał w poczekalni:
  13. Jutro Sonia pojedzie w odwiedziny do Państwa:)
  14. Gośka jedzie do szpitala w poniedzialek rano. Dzisiaj zanioslam jej kolejne saszetki dla koteczka Kropka. Powinna też dzisiaj dojść karma dla Kuli i Rokusia. Tym razem mam w promocji 18 kg. 3 kg odsypię, żeby im nosić rano, a resztę przekażę im. Kropek jest niesamowicie towarzyski. Kiedy daję jeść Kulce i Rokusiowi, on staje obok i wali po łebku Rokusia, żeby sie odsunął i dał mu jeść. Sypię więc dla niego oddzielnie kilka ziarenek kociej karmy. Dzisiaj przeżyłam chwilę grozy, bo maluch poszedł za mną i zobaczyła go Peruszka. Jak ja na nią ryknęłam... bo oczywiście ruszyła do niego natychmiast. Wrzask "Perła nie!!!" slychać pewnie było na calej skarpie. Zatrzymała się ale nadal miała chęć go capnąć, więc podleciałam i dałam jej dwoma palcami po nosie. W życiu nie dostała takiego ochrzanu, więc skuliła się cala, ogonek pod siebie, ale grzecznie odeszla od koteczka. Muszę ją bardziej pilnować, bo nie bardzo jej ufam w kwestii kotów.
  15. Znowu wczoraj spacerowalam z tym słodziakiem:) Leciała jak na skrzydlach, żeby się przywita. Po masie przytulasow i wzięciu na ręce Lunka pomaszerowala radośnie na spacer. Kiedy się rozstawałyśmy z Martą, Lunka wbiegla po schodkach pod moją klatkę i koniecznie chciala z nami iść. Serce mi pękało, ale poprosiłam Martę, żeby ją odwołała:(
  16. Bardzo dziękuję za miłe słowa:) Państwo odezwali się. Poprosili o możłiwość spotkania z wykąpaną Sonią na kilka godzin. Pan musi sie dodatkowo wykurować bo leży chory. Ustaliłyśmy z Elą, że zabiorę Sonię do siebie któregoś dnia, wykąpię i po wysuszeniu zawiozę do Państwa. Spędzimy tam 2-3 godziny i zobaczymy co z tą alergią...
  17. Dowiedziałam się właśnie, że Gośka jedzie jutro do szpitala do Otwocka. Kulka, Rokuś i Kropek zostają pod opieką człowieka (Krzysztofa) który mieszka tam z nia od jakiegoś czasu. Zarzeka się, że będzie się opiekował zwierzakami i że ich nie odda. Powiedziałam mu, że Kulka była psem zmarłego Krzyśka i że mi ja oddał pod opiekę i w razie czego zabieram ją bezdyskusyjnie. zaczął sie burzyć że nikomu nie odda, że będzie się opiekował i że krzywdy ie da zrobić. Na pytanie, czy psy mają karmę, powiedział, że na 2 dni tak, a potem on im coś znajdzie do jedzenia:( Zamówiłam już worek Brita M, bo wiem już co by im dawał - mleko z platkami kukurydzianymi:(
  18. Namiary prześle na PW:) Państwo nie odzywają się... czekamy:(
  19. Gdyby nie to, że już kocham Gajulę, zakochałabym się ponownie po tym zdjęciu:) Jest śliczna i taka szczęśliwa!!!!!
  20. To ja :)Dostałam się w ręce fryzjera, który sam podejmuje decyzje jak ciąć. Wiedziałam o tym, ale nie spodziewałam się, że będzie taka radykalna zmiana :) Na szczęście dobrze się czuję z krótkimi blond włosami i większość twierdzi że wyglądam lepiej i młodziej :) Najważniejsze, że do domu wpuścili, bo po gosie poznali :)
  21. Zrobienie Meli zdjęć graniczy z cudem:) To jest Pershing:) Na szczęście była chwila, w której zatrzymała się:) W przyszłym tygodniu będzie miała badanie krwi, a później sterylizujemy:)
  22. Sonieczka jest wielkim pieszczochem. Jeśłi jest na rękach, natychmiast zaczyna całować i przymilać się. Jest żywa, wesoła i uśmiechnięta. Zakopała w ziemi na później smaczek, który dostała i nie pozwoliła Meli tam podejść. Mnie i Pani Paulinie pozwoliła go odkopać bez problemu. Szaleństwa z Melą na moich kolanach:) Strasznie całuśne są obie:)
  23. Sonia miała wczoraj odwiedziny. Państwo zainteresowani jej adopcją - młodzi, bardzo sympatyczni ludzie. Sonia od razu do nich poszła. Niestety pod koniec wizyty Pan zaczął bardzo mocno kichać i zaczęły mu łzawic oczy. Trudno powiedzieć, czy to Pikuś, czy może psiaki to spowodowały. Umówiliśmy się na spotkanie za kilka dni, na którym Państwo spotkają się z Sonią poza domem i wezmą ją na spacer, na przytulanie się i zobaczymy, czy to nasza dziewczynka nie jest alergenem. Tak wdzięczyła się do pani Sonia:
  24. Bardzo dziękujemy za miłe słowa:) Gusiaczku, jesteś zaproszona na urodzinowy tort Semika:)
×
×
  • Create New...