Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29339
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    31

Everything posted by Ewa Marta

  1. Muszę pokombinować i upiec podobne, bo są super! Jeszcze raz dziękujemy bardzo kochana! A piłeczka niestety już w kawałkach. Rokuś ma wyjątkowe zdolności do rozgryzania nawet najtwardszych piłek. Sprawia mu to wielką frajdę, więc jednego możesz być pewna - zapewniłaś mu super atrakcję przez kilka godzin. Ostatnio kupiłam Rokuniowi podłużną piłkę. Jest gruba i ma wypustki, które pozwalają mi utrzymać ją w czasie zabawy. O dziwo kilka dni jest nadal cała. Musze kupić mu na później ze dwie takie, bo lubi ja bardzo. To ta na zdjeciu:
  2. Byliśmy dzisiaj u Semika. Czekamy cały czas na zamówiony kamień, ale chcieliśmy zrobić już coś na Jego grobie. Dwa razy odwiedziła go Marta - Obraczuś, która była tam u swojego Tobiego. Bardzo jestem jej wdzięczna. Dzisiaj obie przyniosłyśmy Semikowi wrzosy... Ja niestety nie mogłam znaleźć gorbu Tobiego chociaż miałam jego zdjęcie. Dzisiaj było tam bardzo dużo odwiedzających groby swoich Przyjaciół. Może za tydzień go znajdę... Spotkaliśmy sąsiadów, którzy mają w tej chwili młoda super pzyjazną sunię. Przyjechali odwiedzić swoja nieżyjącą od ponad roku Przyjaciółkę. Przyszli też do Semika. Trudno było nie płakać:( Zapaliłam świeczkę od Eluni - Semik dostał od niej trzy piękne świeczki. Dwie zawiozę za tydzień... Zrobiliśmy Semikowi płotek i wyłożyliśmy grób kamieniami, po których przez 8 lat chodziliśmy wszyscy. Od śmierci Semurka jestem zamrożona w środku. Nie umiem opisać tych wszystkich uczuć które się we mnie kotłują w środku. Brakuje mi słów:(
  3. Nareszcie działa! Od piątku bardzo chcę podziękować za prezenty dla Rokusia przekazane przez Evę2406, które dała Rokusiowi Ona03. Pięknie dziękujemy! Ula świadkiem, że za piłeczkę wziął się już w samochodzie. Ciasteczka super mu smakowały. Czy to są własnoręcznie pieczone pyszności? Przesypałam je do pudełeczka i wydzielam oszczędnie: A to Rokuś - wydaje mi się, że jest całkiem zadowolony z obecnego życia:
  4. Jacek zupełnie zbzikował na punkcie Rokinsona:
  5. A tu krótki reportaż z życia Rokusia i całego stada w domu:
  6. Rokuś został zaszczepiony. Ponieważ pięknie przytył (waży obecnie 34,3 kg) i widać że nabrał siły, dostał od razu szczepionke kombinowaną, czyli wścieklizna i wirusówki w jednym. W lecznicy byliśmy wszyscy, czyli Jacek i sunie też. Rokuś czuł się spokojniejszy. Dał sobie obejrzeć operowane oczko, pozwolił zajrzeć do gardła i zmierzyć temperaturę, a wreszcie zaszczepić. Po rozmowie z wetami nie kupiliśmy Rokusiowi niesterydowego leku przeciwzapalnego, tylko Rokuś będzie przyjmował lek Semika przez 2 tygodnie i zobaczymy jak się będzie czuł. Ponieważ każdy tego typu lek ma skutki uboczne, Rokuś w dalszym ciągu musi dostawać leki osłonowe (Polprazol, essentiale forte i w razie luźnych stolców Probiotyk) Zapasy się kończą, ale trochę ich jeszcze zostało. Koszt dzisiejszego szczepienia 100 zł:
  7. Dzisiaj Barsunia zrobiła coś, co do tej pory robil tylko Semik. Wzruszyłam się, bo pomyślałam, że jednak uczyła się od niego różnych rzeczy:
  8. Rokuś na spacerach jest zainteresowany wszystkim. Biega, wącha, bawi sie piłeczką. Każdy spacer jest bardzo intensywny i pewnie dlatego tak bardzo mocno potem śpi. Jak już staje, to rozkracza przednie lapki, żeby utrzymać równowagę. Coraz częściej biegają z piłka razem z Barsiczką: Czasami trzeba tez odpocząć na trawce:
  9. Rokuś nie ma pojęcia ilu ma wokół siebie Przyjaciół i osób chcących mu pomóc, żeby cieszył się życiem jak najdłużej! Napisala do mnie wczoraj Margo3011, że chciałaby wesprzeć naszego Czarnuszka. Dzisiaj na koncie znalazłam wpłatę od niej ..... Rokuś dostał całe 300 złotych! Margo, bardzo Ci dzięujemy, to naprawdę wielka pomoc!!! Lecę zapisać w rozliczeniu na pierwszej stronie!
  10. Dziękuję Małgosiu z całego serca! Ewciu, bardzo się nimi zajmujemy z Jackiem. mają nas dużo więcej niż wcześniej. Jacek kładzie się obok Rokusia, przytulają się, bawią. Ja staram się jak najwięcej czasu poświęcać suniom, ale Rokusiowi też. Dla nich życie toczy sie dalej i muszą czuć się bezpieczne i szczęśliwe. Zebrałam się w sobie i napisałam mail do doktora Jagielskiego o śmierci Semika. Chciałam mu przede wszystkim podziękować za te podarowane miesiące.
  11. Dzisiaj Rokuś dostal paczkę - prezent od Ellig! Ponieważ zamówiona wcześniej karma ma dosyć duże krokiety i musze je kroić, Elunia kupiła tę sama karmę, ale dla mniejszych psiaków. Rokus oczywiście zje tamtą większą, bo bardzo mu pasuje jako smaczek na spacerze, ale w misce nie bardzo chce jeść takie duże. Na pewno nie zmarnujemy tej dużej, część zaniesiemy Kulce, która je wszystko co dostanie. Rokuś dostał tez od Cioci Eli pyszne kabanoski i rureczki ze skóry owinięte kurczakiem - to są jego przysmaki. ja dokładnie te same smaczki zamówiłam wczoraj kupując karmę dla Peruszki i Barsiczki. Psiaki będa miały super jedzonko.
  12. Godzina śmierci Semika jest w naszej Rodzinie wyznacznikiem początku i końca... Mój brat i ja urodziliśmy się dokładnie o 16:20. Mój Tata zmarł o 16:20. Maciek - nasz wet miał przyjść do nas do domu o 15:00. Coś go zatrzymało dłużej w lecznicy. Ja nie patrzyłam na zegarek, bo jeszcze ciągle miałam nadzieję, że Semik podniesie się i że jeszcze odwleczemy tę decyzję. Masowałam moje ukochanie, mówiłam do niego i dziękowałam mu za to, że tyle lat byliśmy razem. Dopiero po jego śmierci odruchowo spojrzałam na zegarek...
  13. Bardzo Wam dziękuję. Tak naprawdę jestem, ale jakby nie do końca, ale staram się zacząć normalnie funkcjonować.
  14. Wiem, że muszę go uwolnić. Tak jak pisałam wyżej, muszę pozwolić mu odejść, żeby już nie musiał sie mną opiekować. Układam sobie to wszystko w głowie i już za chwilę to zrobię bou. Semik jest bardzo mądry i wie, że już prawie jestem gotowa. Rozmawiam z nim w myślach cały czas i On wie, że ten moment jest tuż tuż:(
  15. Wierzę w to, bo to było tak wyraźne... Od wtorku do piątku budziło mnie o 2 i o 4:30 w nocy - to godziny, w których Semurek dreptał i prosił o wyjście na dwór już od jakiegoś czasu. Wiem też, że muszę pozwolić mu odejść, żeby nie musiał się już mną opiekować. Pożegnam się z nim stawiając kamień na Jego grobie. Szukam w tej chwili trawy rolowanej do kupienia w małej ilości, bo chciałabym mu ją tam rozłożyć. Semik uwielbiał trawę, a nie mogę mu jej teraz zasiać. Może na wiosnę. Dzisiaj pierwszy dzień, w którym prawie nie płakałam, choć w głowie cały czas mam myśli o nim. Słucham prawie cały czas jednego utworu, który najpierw mnie rozwalił totalnie, ale później znalazłam w nim ukojenie. To jakby Semik mówił do mnie. Ten moment, w którym go adoptowałam... "Mów o chwili sprzed lat, gdy podałaś mi rękę i podniosłem swój cień by przy Twoim mógł stać" I stał mój Skarb wiernie, dzielnie, godnie i z radością:(
  16. Ja chyba nigdy nie pożegnam go do końca:( Szeptałam mu do ucha, że jeśli to możliwe, proszę, żeby przychodził do mnie. Teraz sama nie wiem, czy go słyszę, czy to mój mózg mnie okłamuje, ale słysze jego pazurki na podłodze:(
  17. Dziękuję Gusiaczku bardzo!
  18. Ucałuję za 20 minut. Ula, kiedy chcesz wpaść?
  19. W sumie jest dziwnie... Pierwsze 2 dni nic się nie działo, a ja w tej swojej rozpaczy miałam nawet żal do nich, że normalnie funkcjonują:( Teraz Barsiczka kładzie się w ulubionych miejscach Semika, na spacerach trzyma się blisko mnie. Przychodzi się przytulać dużo częściej niż zwykle. Nie było ich w domu, kiedy Semik odchodził. Mój syn zabrał je na kilka godzin na spacer i do mieszkania mojej sąsiadki, która wyjechała na wakacje. Wrócili dopiero jak my wyjechaliśmy na cmentarz. Obie sunie staraja się nawzajem udowadniać sobie i Rokusiowi, że są super sprytne. Barsiczka na spacerach cały czas szczeka i domaga się smaczkow dla calej trójki. Peruszka za to wyciąga psiaki na gonitwy za tropem. Wczoraj cała trójka pogoniła z jeszcze jedną sunią przez pola. Kiedy dobiegłyśmy z koleżanką do nich, z zarośli wyszedł Rokuś z wielka racicą dzika:( Ktoś zamordował dzika i obciął mu kopytka:( Na szczęście udało mi się mu ją wyjąć z pyszczka. Wydaje mi się, że pomiędzy dziewczynami rozgrywa się kto będzie szefem. Rokuś nie jest tym kompletnie zainteresowany. Ja nie mam siły na zostanie alfą. A ja mam ataki panicznego strachu na polach. Semik dawał mi totalne poczucie bezpieczeństwa. Z nim moglam iść w dowolne krzaki, w dowolne miejsce. Teraz na każdy szelest reaguję paniką i chęcią ucieczki.
  20. Powoli wracam do żywych. Bardzo Wam dziękuję kochane, że myślicie o Rokusiu. Ewciu, Ulcia, chętnie spotkam się z Wami - musimy sie jakoś zdzwonić. Iwonce serdecznie dziękuję za prezent dla Rokusia, na pewno go doceni. Rokuś wygląda pieknie, ale jest słaby. Szybko się męczy na spacerach, Dzisiaj jedziemy go w końcu zaszczepić i musimy kupić leki przeciwzapalne i przeciwbólowe, bo jak ich nie dostaje, to bardzo trudno jest mu wstać. Wczoraj na spacerze poleciał za piłeczką i przewrócil się tak, że się łapkami nakrył. Musimy zwolnić jego tempo życia. On szalałby cały czas, ale sił niestety brakuje. Staram się namowić go na odpoczynek w czasie spaceru. Czasami to się udaje.
  21. Staramy się jakoś ogarnąć, chociaż to bardzo trudne. Skupiłam się teraz na zamówieniu kamienia dla Semika. Oboje z Jackiem wiedzieliśmy, że chcemy postawić Semikowi kamień, taki zwykły, ale z możliwością napisania na nim czegoś. Wczoraj taki znalazłam, dzisiaj dostałam projekt z napisami. Czekam teraz na realizację, powinien dotrzeć do nas w przyszłym tygodniu. W czasie spacerów zbieram kamienie, po których chodziło moje ukochanie i chcemy obłożyć nimi Jego grób. Samo zbieranie ich przynosi mi ulgę, daje złudzenie, że coś jeszcze mogę dla niego robić:(
  22. Nie umiem jeszcze o tym pisać, mówić. Przepraszam, że nie odpisuję, że nie odbieram telefonów. Nie wiem, czy kiedyś wypłaczę całą rozpacz,ale bardzo Wam dziękuję za wszystkie ciepłe słowa o moim ukochanym Przyjacielu. Choćbym wymieniła wszystkie znane mi słowa wyrażające jego charakter, to i tak będzie za mało. To pies miliona zalet... Dzięki mojemu Synowi mam ostatnie zdjęcia. Nie wszystkie mogę pokazać, bo są bardzo prywatne. Najdroższe kochanie pojechało do nowego miejsca z ulubioną zabaweczką i kołderką pełną zapachu swojej rodziny i domu. Wrócę, ale jeszcze nie teraz.
  23. Jacek rozmawiał długo z lekarzem dzisiaj. Obaj uznali, że to już czas, żeby zapobiec dalszemu bólowi. Od niedzieli rano, a właściwie od sobotni-niedzielnej nocy Seminek pikuje w dół w samopoczuciem i siłami. Robię wszystko, żeby jadł. On nawet próbuje dla mnie, bierze w pyszczek kęs, który mu podaję z ręki i wypuszcza, bo nie ma ani chęci ani siły. Jacek wścieka się, że ja go męczę, bo on chce to zrobić dla mnie, ale nie ma ani chęci, ani siły:( To co napisała bou mogłabym odnieść w tej chwili do siebie... "Wiem,że zrobiłam wszystko,nic więcej nie mogłam,a to,co moglabym - robiłabym dla siebie,nie dla Niego" Prawda jest, że przyrzekłam Semikowi, że nie pozwolę mu cierpieć i w tej chwili przyszła chwila na wywiązanie się z obietnicy. W tej chwili moje uczucia są na dalszym planie. Liczy się Semik, jego samopoczucie i komfort. Policzyliśmy dzisiaj ile minut w ciągu całego dnia sprawiał wrażenie zadowolonego... Mało... około 20 minut. Dwa razy cichutko zamruczał w czasie głaskania po uszkach i w czasie masowania całego chudziutkiego ciałka. Od godziny 4:30 do teraz przespał około 12 godzin. Pozostałe przechodził z kąta w kąt szukając miejsca, gdzie będzie my wygodnie. Na każdym posłanku zmieniał pozycję, a w końcu wstawał i usiłował ułożyć się na drugim. Ciągle liże siusiaczka, z którego w tej chwili prawie ciurkiem leci wydzielina z dużą ilością krwi. Kiedy wstaje, to pojawia się po prostu czysta krew. Nasz wet powiedział Jackowi dzisiaj, że długość życia Seminia z gruczolakorakiem to ewenement. Ja chciałabym jeszcze więcej, ale modliłam się 13 lutego ubiegłego roku o pół roku dla niego. Los podarował nam piękne 19 miesięcy, które miną jutro.To, co zdążyłam zrobić, to opowiedziałam mu na wszystkie sposoby jak bardzo ważny jest dla mnie, jak bardzo, ale to bardzo go kocham i że Jacek mu tego nie powie, ale kocha go nad życie tak samo jak ja. Mam nadzieję, że czuje się kochany i szczęśliwy. Oczywiście gdzieś w środku cały czas tli się nadzieja, że jutro będzie lepiej.... Nie śpię, nie mogę zasnąć. Zaraz pójdziemy na krótkie siusiu, a potem spróbuję przysnąć obok Seminka na drugim posłanku.
  24. To zdjęcia robione 2 godziny temu. Teraz śpi po podaniu leków. Zjadł odrobinę, ale leków nie chciał przyjąć. Zamykał pyszczek i uciekał, jakby nie chciał pomocy:(
×
×
  • Create New...