Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29336
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    31

Everything posted by Ewa Marta

  1. No nie da niestety:( Siedzę i oglądam zdjęcia Semurka, filmiki i choć serce pęka, jestem z nim choć w taki sposób:( Dziękuję Kochana!
  2. Eluś, dzięki za zamieszczenie filmiku z Rokusiem:)
  3. Rokuś po raz pierwszy był wczoraj z wizytą:) Byliśmy u naszych sąsiadów, którzy mają sunię. Zanim Roki trafił do nas, odwiedzaliśmy się bardzo często, a potem z czterema psiakami było trudno. Dodatkowo Semurek miał stały wyciek krwi z prącia i woleliśmy zapraszać gości do nas. Wczoraj poszliśmy w końcu my do sąsiadów. Rokuś był wniebowzięty. Chodził, wąchał, witał się ze wszystkimi, wyszukiwał nowe zabawki w koszyczku Koli. Chętnie przyjmował od każdego smaczki i było mu bardzo dobrze. Kiedy w końcu psiaki padły zmęczone, okazało się, że trzy sunie ułożyły się na posłankach, a dla Rokunia zabrakło miejsca. Chodził biduś i nie wiedział, gdzie ma się położyć. Wzięłam ze sobą jego kołderkę ale na niej położyła się Peruszka. Suńki doskonale czują się u naszych sąsiadów, bo często się odwiedzaliśmy, a Rokuś podchodził na przemian do Jacka i do nie i nie wiedział co ma zrobić. Podjęliśmy decyzję że Jacek zaprowadzi je dwa piętra wyżej do domu, żeby Rokuś mógł w końcu położyć się spać. My wróciliśmy po godzinie i okazało się, że psy wcale nie spały, tylko czekały na nasz powrót. Wyszły jeszcze na spacer i w końcu padły tak, że rano zupełnie nie było problemu ze zmianą czasu, bo to ja je budziłam na poranny spacer. Po długim spacerze, dobrym śniadanku wpakowały się na kanapę i poszły spać. Peruszka spała najpierw na kanapie, ale Rokuś zaczął się kokosić i maleńka wolała przenieść się na bezpieczne posłanko:) Barsiczka miała wszystko w nosie i spała jak kamień:) Nie mogę się nadziwić, jak bardzo Rokuś przyzwyczaił się do nowego życia. Genialnie załapał wszystkie nasze rytuały: porannego powitania, nakładania obróżek przed spacerem, zdejmowania ich tuż po, wycierania po mokrym spacerze (to wprost uwielbia), czesania, wymuszania na mnie pójścia do kuchni i poczęstowania smaczkami, głaskania, zabawy, wreszcie wystawania tuż przed 17-tą pod drzwiami. Skąd one wiedzą kiedy tam podejść? Mój syn i Jacek w ostatnich dniach byli w domu przede mną i mówią, że kiedy zbliża się 17-ta psiaki idą pod drzwi. Wczoraj byłam z synem na cmentarzu i sprzątaliśmy groby moich Rodziców i dziadków. Jacek wyszedł z psami na spacer i dał im jeść, a one mimo, że wyspacerowane i nakarmione o 17 położyły się przed drzwiami i czekały na mnie. My wróciliśmy po 18 i radości nie było końca:) Leniwa niedziela:
  4. Oczywiście, że literówka... Chodziło o Dogomanię. Dzięki Kajtek! Martwię się, bo byt wielu psiakow opiera się o wpłaty z dogo i dzięki nim funkcjonują. Na przykład Białogonki. Zaraz sprawdzę Gusiczku w takim razie, bo byłam pewna, że nie da się zapisać do obserwowanych. Problemem jest mala liczba osób. Ty masz stałe grono czytelników na szczęście! A w temacie najważniejszym, czyli co u psiaków mam kilka nowinek. Kulka nie schudła, ale widać jaka jest teraz szczęśliwa. 90% czasu spędza bez łańcucha, gania po tym maleńkim podwórku, a czasami wybiega na pola. Wczoraj rano na przykład usłyszała nas i wypadła do nas jak torpeda. Skakała na mnie chcąc dać buziaka i nadstawiala się do pieszczot. Gośka zaczęła ją..... wyczesywać:) Skutkuje to narazie masą kępek, które z Kuli wychodzą, ale jest szansa, że niebawem zostanie pięknie wyczesana. Pomogę w tym troszkę w weekend. Zaniosę swoje oprzyrządowanie i spróbuję Kuleczkę doprowadzić do lepszego stanu. Rokuś kwitnie. Wygląda przecudnie, błyszczy się i jest bardzo zgrabny. Niestety mimo ciągłego czesania gubi sierść potwornie. Powiedziałabym, że nawet bardziej niż Semik, a wydawało się to niemożliwe, bo z Semurka sypało się potwornie. Rokuniek nie puszcza mnie na krok. Mamy w tej chwili w domu gości i śmieją się, że jesteśmy nierozłączni, bo nawet jak jestem w toalecie, to Rokuś kładzie się pod drzwiami i łapką drapie, żeby go wpuścić. Raz w tygodniu Pan Rokinson dostaje nowe piłeczki ze sznurkami. Cieszy sie z nich jak dziecko i cały dzień nosi ze sobą wszędzie. W niedzielę przyniosłam z piwnicy gruby kolorowy sznur i porobiłam nowe zabawki z piłeczek, które sznurek straciły. Ze sznurkami rozprawia się Rokuś i Peruszka, która z zazdrości podkrada Rokusiowi jego nowe zabawki i obgryza sznurki tuż przy piłeczkach. Sama nie chce sie przeciągać, ale Rokuś jej zdaniem też nie ma prawa, więc niszczy zabawki na potęgę. Rokuś ma słabsze dni, kiedy pada. Lubi wtedy pospać, na spacerach jest spowolniony, ale nic go nie boli. Uwielbia się przytulać zarówno do Jacka jak i do mnie. Pozostałych trzyma na wyciągnięcie ręki, ale lubi jak go głaszczą. Apetyt ma niesamowity, zjada wszystko wylizując miskę. Leki dostaje w masełku i bardzo na nie czeka. Najbardziej cieszę się, że Rokuś bardzo sie pilnuje na spacerach. Jest tuż obok mnie i bardzo dba o to, żeby nie stracić mnie z oczu. Z radością przyjmuje przytulki i głaski w czasie spaceru. Pieszczoch z niego wielki się zrobił.
  5. Bardzo dzieujemy za odwiedziny. Dogo umiera i bardzo mi z tego powodu przykro:( Jak robić bazarki?
  6. Zanioslam dzisiaj Kulce resztę karmy. Ucieszyła się bardzo, że nas widzi. Przybiegła i nadstawiala się do głaskania, przytulała się i koniecznie chciała z nami iść na spacer. Zastanawiam się czasami, czy ona kojarzy, że kiedyś mieszkala z nia Peruszka, Rokuś, a potem wyprowadzili się do nas i może ona też chce z nami mieszkać:( Musze ją wyczesać, bo bardzo z niej sierść wychodzi. Nie schudła, choć Gośka przyrzeka, że daje jej tylko kubeczek karmy dziennie. Nie wiem, czy ona sie nie dożywia sama, bo grubasek z niej straszny:( Poza tym jest w doskonalym nastroju, rozmerdana i uśiechnięta. Widać, że służy jej zdjęcie z łańcucha na większość dnia. Nie mogłam zrobić zdjecia, bo obok była Gośka:(
  7. Wiem kochana, że wiesz. Każdy, kto stracił psa swojego życia wie:(
  8. Rokuś lubi też spać z suniami:
  9. Dziękujemy bardzo za odwiedziny. Nasza relacja z Rokusiem bardzo się zacieśnia. Praktycznie nie odkleja się ode mnie i pozwala na bliskość, która na początku była niemożliwa. Na dzisiejszym spacerze wyganialiśmy się przeciągając się patykiem. Rokuś powarkiwał udając groźnego, ale jak tylko puszczałam patyk, natychmiast podbiegał i wsadzał mi go do ręki. Potem z Barsiczką zabierali sobie znalezione jabłko i w końcu zjedli je na pół. Pan Rokinson usiłowąl zachęcić do zabawy Peruszkę, ale jak podbiegał z radosnym szczekaniem, ona przerażona robiła grzbiet i powarkiwała na niego. Mam nadzieję że z czasem dotrze do niej, że mogą się super bawić. A po powrocie ze spaceru tak odpoczywaliśmy na kanapie. Rokuś pod kocykiem, bo miał lodowate łapki i kiedy przykryłam go kocykiem, wtulił się w niego, zamruczał i zasnął:
  10. Tyś, co tu powiedzieć? Trzymaj się dzielnie i nie poddawaj w walce z chorobą kociaków. To nie jest łatwe, ale skoro przeczytałaś cały wątek wiesz, że najlepsze co można doradzić, to kochać, leczyć, walczyć i nie okazywać strachu zwierzaczkom, bo one są jak barometr i wyczują każdy Twój nastrój:( Mnie nie zawsze się udawało, ale myśląc o tych 19 miesiącach walki z chorobą Semika więcej było tych momentów, w których byłam silna, uśmiechnięta i wspierająca Semurka. Bardzo Ci dziękuję za ciepłe słowa. Minął już miesiąc i 3 dni od śmierci Semika, a ja cały czas mylę się i wołając psy zaczynam od "Semiku..." Brak mi go bardzo, tęsknię za przytuleniem, za zapachem jego sierści, za odgłosem jego pazurków na podłodze w nocy. Za noskiem, który się do mnie przytula, za gadaniem Semika we wszystkich tonacjach. A najbardziej chyba za jego mądrymi oczami, w których można było wyczytać wszystko. Oczywiście życie toczy się dalej i są nawet chwile, w których biegam z piłeczkami albo patykiem z Rokusiem i Barsiczką, ganiam na spacerach Peruszkę, która to uwielbia i naprawdę potrafię się zaśmiać szczerze, ale kiedy siadam na moment i nie mam nic do roboty, od razu widzę Semika, wychodzi z każdego kąta, w który spojrzę i wtedy serce rozpada mi się na kawałki:( Dlatego staram się ciągle coś robić, żeby nie mieć czasu na odczuwanie tego fizycznego bólu. Kocham go bardzo i bardzo, ale to bardzo mi go brakuje:( Nie wiem co zrobiłabym, gdyby nie było pozostałych trzech psiaków w domu. One wymuszają na mnie normalne funkcjonowanie. Rozpuszczam je, oddaję ten czas, w kórym byłam zajęta głównie Semikiem i mam zajęcie. One na szczęście są w doskonałej komitywie i postanowiły zarządzać stadem wspólnie. raz to Peruszka jest prowodyrem szalonej gonitwy, raz Barsunia wyciąga je do kuchni, a raz Rokuś przywołuje sunie do jakiegoś super zapachu na spacerze. Zabrakło szefa i nie ma wśród nich równie silnego przywódcy:(
  11. Kupiłam dzisiaj głównie dla Rokusia, ale też trochę dla suniek 30 puszek karmy 400 gramowych. On jednak nie chce jeść samej suchej karmy, a po dodaniu łyżki mokrej, od razu pałaszuje. Moczenie wodą nie zdaje egzaminu, bo Rokuś patrzy z wyrzutem i szuka czegoś lepszego. To prezent ode mnie, nie doliczam go do wydatków Rokusiowych.
  12. Bardzo Wam dziękujemy Kochane! Za pamięć o Semiku i dobre słowa. Za piękny album, za wszystko. Ewuniu, to jest nowy cmentarzyk. Tak dużo zwierzaków umiera, że nagle w ponad rok zrobiło się tam ciasno. Nie ma drzew, które są na starym cmentarzu, ale powstające nowe nagrobki zapełniają to miejsce. Na starym pochowany jest mój pierwszy podopieczny z dogo - Idol. Staruteńki, schorowany psiak, który znalazł swoja przystań u nieżyjącej już starszej pani Eulalii. Znałyśmy się z psiej górki i ja w zamian za to, że przyjęła Idolka do siebie dbałam o jego finanse, wizyty u weta i często spacery. Bardzo przeżyłam jego śmierć:( Dzisiejszy dzień spędziłam przytulając się do moich psiaków. Leżeliśmy wszyscy na kanapie i przytulaliśmy się. One chyba czuły, że ja tego potrzebuję, bo nawet Rokuś cały prawie dzień spal obok mnie na kanapie.
  13. Jutro mija miesiąc od śmierci Semika... Wzięłam urlop, nie dałabym rady siedzieć w firmie i skupiać się na pracy. Okopię się jutro w domu i będe oglądać wszystkie filmy i zdjęcia z Semurkiem. Będę mogła wtulić się w moje sierściuszki i wypłakać do woli:(
  14. Ja też pogubiłam masę wątków:( Kończy sie to nasze dogo i nie wiem gdzie będziemy robiły bazarki:( A wątek Rokusia jest tu:
  15. Nie wiem, czy już pisałam, że Rokuś uwielbia być wycierany po spacerze w deszczu. Od razu po wyjściu z samochodu w garażu dobiega do mnie trzymającej ręcznik i wkłada mi cały pyszczek w ręcznik. Zamyka oczka i widać, jak mu dobrze. Odwraca się, żebym wytarła go całego, po czym staje od nowa w kolejce na drugie wycieranie (dokładnie tak samo robi Peruszka). Teraz bez Semurka kolejka jest mniejsza, więc wycieram Rokusia, Peruszkę, Barsiczkę i znowu Rokusia i Peruszkę. Po wejściu do domu jeszcze raz Rokuś się nadstawia, więc jeszcze w domu wycieram nosek, pyszczek i uszka dając mu w tym czasie kilka całusów. Roki jest wniebowzięty. Pytanie, czy chodzi o dotyk, czy jednak o to, że nagle robi się sucho i ciepło:) Po podaniu NexGardu nie miał żadnych sensacji, a dzisiaj znowu pada, więc gdyby dostal kropelki, to od razu by z niego spłynęły. Wczorajszy wieczór spędził z nami na kanapie. Oboje z Jackiem głasdaliśmy pieszczocha i masowaliśmy mu uszka. Rokuś odpływał z zadowolenia. Ja z drugiej strony miałam do głaskania Peruszkę, a Jacek Barsiczkę i tak spędziliśmy czas.
  16. To bardzo trudny tydzień... Okrągłe urodziny bez Semika i miesiąc od jego śmierci:( Bou prawda jest taka, że ciągle wspominamy Semurka, ale coraz częściej potrafimy przywoływać te najlepsze chwile i uśmiechać się do naszych wspomnień. Choc ciągle w mojej głowie kołacze się myśl, że może mogłam zaczekać, że może tak bardzo go nie bolało. Wiem, że to idiotyczne. Lekarze, Jacek, wszyscy dookola mówią mi, że Semik bardzo ukrywal ból, ale cierpiał... Ta myśl pewnie i tak zostanie ze mną na zawsze i pytanie będę zadawała sobie samej do końca. Pisałam na wątku Rokusia, że przejął po Semiku rolę mojego opiekuna. Przestał ganiac przed siebie, tylko cały czas pilnuje mnie, a jak odbiegnie kilka metrów do przodu, bo się zawącha, to natychmiast odwraca się i sprawdza, czy jestem. Rządzić nie chce nikt. Semik był na tyle silnym Przywódcą, że żaden ogonek nie usiłuje zająć jego miejsca. Powiedziałam ostatnio moim trzem psiakom, że teraz kocham je wszystkie jednakowo. To prawda, nie ma już kochańszego, lepszego, mądrzejszego spośród nich. Ten jedyny, najważniejszy odszedł, a ja opiekuję się jego stadem. Dobrze się opiekuję, głaszczę, przytulam, dbam o jedzenie, leki, spacerujemy dużo. Nie brakuje im niczego, ale takiej miłości jaką czułam do Semika już we mnie nie ma. Jest inna, spokojniejsza, rozważniejsza może. To co łączyło Seminia i mnie to niewyobrażalne porozumienie bez słów, oddanie i wzajemna opieka. Taka miłość jest jedyna w życiu.
  17. Rokuś zdecydowanie przyjął na siebie rolę mojego opiekuna. Od śmierci Semika nie odstępuje mnie na krok. Do historii należą moje gonitwy za nim, bo Rokuś idzie albo tuż za mną albo kilka kroków przede mną i ogląda się co chwilę czy na pewno idę. Zrobił się jeszcze większym przytulasem, a wczoraj zrobił Jackowi numer. Zeszliśmy przed ostatnim spacerem razem z psami do piwnicy, gdzie chciałam ustawić zrobione przetwory. Jacek postawił mi miskę z przetworami i zabrał psy na dwór. Minutę później wychodziłam z piwnicy i widzę, że Jacek taszczy Rokusia po schodach, żeby wyjść na parter. Rokuś bornil sie wszystkimi łapkami, bo za nic nie chcial mnie zostawic w tej dziwnej piwnicy. W końcu wyszli, a ja pojechałam windą do domu. Wrócili po 4 minutach. Jacek trochę zły mówi, że jak tak bardzo chce byc psią mamką, to mogę sobie z nimi sama iść, bo Rokuś rozpłaszczył się na chodniku i za nic nie chcial iść dalej. Zrobił tylko siusiu i natychmiast zbuntował sie przeciw pójściu dalej, bo na pewno trzeba ratować mnie w tej piwnicy. Dodam, że do tej pory nigdy nie było problemu z wyjściem na nocny spacer beze mnie, kiedy zostawałam w domu. To psisko kochane uznało widocznie, że w piwnicy zostać sama nie mogę i kropka. Uwielbiam mojego nowego ochroniarza:) Kupiłam dzisiaj tabletki nex gard przeciw kleszczom dla całego towarzystwa. Rokuniowi na próbę, bo do tej pory zabezpieczałam go obrożą Foresto i kropelkami. Teraz jednak ciągle pada i kropelki nie maja szans sie utrzymać, a sama obroża niestety nie wystarcza u nas. Tabletka miesięczna dla Rokunia kosztowala 42 zł i to jest prezent ode mnie.
  18. Ewuś no coś Ty, za co miałam sie obrazić? Rozczulilaś mnie tym bardzo:) 3 opakowania od Ciebie wystarczą Rokusiowi na 84 dni, a jeszcze mamy dostać recepty od Ewy z FB:)
  19. Dziękuję Ci kochana! On uwielbiał wyjeżdżać z nami. Jak widział pakowanie, a zawsze zaczynałam od zebrania posłanek, misek i jedzenia dla psiaków to popiskiwał, kładł sie koło tych rzeczy i pilnował, żeby o nim nie zapomnieć. Zawsze mu mówiłam, że mogę zapomnieć torby, ubrań, ale nigdy przenigdy nie zapomnę zabrać jego. Nie wierzył i wolał pilnować... Moje najdroższe kochanie...
  20. Wczoraj i dzisiaj wysypal sie jakis worek z prezentami dla Rokusia! Przed chwilą na koncie znalazłam 50 zł dla Rokusia od Pana Janka R. - naszego znajomego z psiej górki:)
  21. Przyszła do mnie dzisiaj przesyłka... Zaadresowana Ewa Golba i Rokuś:) Wielką niespodziankę zrobiła nam Eva2406 i Rokuś dostał 3 duże opakowania Polprazolu! Wstrzeliła się idealnie, bo została nam ostatnia kapsułka na dzisiaj wieczorem i rano miałam kupić w aptece opakowanie 7 tabletek bez recepty w oczekiwaniu na recepty od Ewy z FB. Ewuś, bardzo Ci kochana dziękujemy! Tego leku nigdy za dużo, bo Rokuś bierze go w trybie ciągłym!
  22. No niestety, nie wszyscy kochają zwierzaki jak my i nie uważają, że takie mejsce jest potrzebne. Całe szczęście, że powoli, ale liczba takich cmentarzyków rośnie. W Lublinie można też skremować swojego zwierzaka. Ja też o tym myślałam, ale Semik tak kochał zakopywać się w piasek, że koniec końców zapadła decyzja o pochowaniu go na cmentarzyku. Mówiąc o piasku... jednego nie zrobiłam w tym roku. Nie zabrałam mojego Semurka na jego ukochany Hel. Nie byliśy w stanie pojechac z czterema psami na camping do przyczepy. Do tego Rokuś najpierw był słabiutki, potem Semik zaczął czuć się gorzej:( Bardzo tego żałuję bo jeśli można mówić o miejscu na ziemi, to właśnie to było miejsce Semika. Wszytkie psy zresztą kochały tam być, my też.
×
×
  • Create New...