Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    31

Everything posted by Ewa Marta

  1. Zaliczamy kolejny dobry dzień:) Dzień dobrego nastroju, zmiany apetytu i tym razem chęci na gotowane udka z kurczaka (bez kości i skóry). Dzień ochoty na dłuższy spacer w zacienionym lesie zakończony kąpielą w kanałku. Dzień bez bólu, z uśmiechem na pyszczku i radością z przytulania się. Tak niewiele i tak wiele zarazem potrzeba, żeby świat wydawał się piękny!!!!! Do tego obchodzimy dzisiaj urodziny Jacusia. Dobre samopoczucie Semika jest najwspanialszym prezentem dla niego:) Równo za miesiąc Semiątko skończy 14 lat. Nie dopuszczam do siebie myśli, że będzie inaczej!
  2. My chcemy z Elunia wycofać się z dosmaczania puszeczkami albo gotowanym i dlatego kupiłyśmy lepszą i mamy nadzieję smaczna karmę dla Rokusia. Nie ukrywqam, że rozpuściłam chlopaka mocno i teraz tak naprawdę trzeba go od nowa przyzwyczajać do normalnego jedzenia,. Najchętniej gotowałabym mu, ale skoro dla niego to za dużo białka, trzeba znaleźć optymalna karmę... Roześniałam sie dzisiaj, bo spotkałam dawno niewidzianego kolegę z psami i choć bardzo komplementował Rokusia, to w pewnym momencie mówi. ":Wygląda suoer chociaż jest taki strasznie chudy" Zapomniał jak to nasze Słońce wyglądało 5 miesięcy temu. Wtedy to była masakra, a teraz jest bardzo szczupły po prostu:) Nie wiem jak on żył u tych ludzi, którzy najwyżej czasem go poklepali po łepku. On tak bardzo potrzebuje bliskości, dotyku, pieszczoty, zabawy piłeczką, że nie sposób sobie wyobrazić jak żył, kiedy tego nie miał:(
  3. No właśnie...powoli:( Masz rację bou. Sama przerabiałam to w mojej rodzinie, ale stres odbiera rozum:( Dopytam, obiecuję i dziękuję za studzenie gorącej głowy:)
  4. Dzisiaj rozpruł nam sie worek z niespodziankami dla Rokusia:) Już spieszę z informacjami: Z bazarku Evy2406 Rokuś dostal w sumie 177 zł - dziękujemy!!!!! Od eossi - po raz kolejny dostałyśmy z Elunią 100 zł na psiaki - przeznaczamy je w całości na Rokusia - dziękujemy!!!!! Również od Malgosi D. kolejny raz przyszło do nas 50 zł na psiaki - ta kwota również zasili konto Rokusia i Kulki, bo za moment mamy szczepienia:) - dziękujemy!!!!! Lecę zapisać wszystko w rozliczeniach! Chwilowo znowu będziemy na plusie:)
  5. Anica, to nowa karma do kupienia w zooplusie. Sprawdziłyśmy puszki tej firmy i są doskonale. Mamy nadzieję, że sucha też zda egzamin:)
  6. Ja nie mam nic przeciwko schodom. W pracy nigdy nie czekamna windę tylko ganiam, ale Semik i Rokuś.... dla nich to jest jednak problem:(
  7. Nie tylko wybaczę, ale jestem wdzięczna za podpowiedź:) Nie wiem, czy dr Jagielski mi odpowie na mail, ale dopytam dzisiaj moich wetów. Przy ostatniej wizycie dr Jagielski powiedział, że mamy poprosić o duży zapas recept na przepisane leki w recepcji, bo tak naprawdę on zakończył leczenie Semika, a ponieważ Semik od jakiegoś czasu fatalnie reaguje na każdą wizytę u weterynarza, staramy się ograniczać je do niezbędnego minimum. Musi iść na badanie krwi, na USG, ale nie chcemy dokładać mu stresów i jeździć częściej. Miałam zapisać Semika na wizytę kontrolną, ale mój Jacek stanowczo się temu sprzeciwił. Byl przy ostatniej rozmowie z doktorem, siedzieliśmy w gabinecie bardzo długo i Jacek uważa, że doktor wyraźnie dal nam do zrozumienia, że nic więcej nie wymyśli, że teraz trzeba się cieszyć każdym dniem i reagować jeśli zacznie boleć:( A Semik dostaje trzęsiawki, jest przerażony, nie pozwala się dotknąć:( Edit: Właśnie poczytałam o tym leku i to raczej nie jest lek dla Semika:( Nie stosować przy podejrzeniu owrzodzenia lub krwawień w obrębie przewodu pokarmowego oraz zaburzeń krzepliwości krwi. Nie stosować u zwierząt ze schorzeniami nerek, serca i wątroby. Stosować ostrożnie u zwierząt starych. Przy przedłużającym się leczeniu mogą wystąpić: utrata apetytu, wymioty', biegunka, krew w kale. Zapytam oczywiście wetów jeszcze o to. Póki co jednak wystarczają mu zwiększone dawki przepisanych wcześniej leków. Dzisiaj mieliśmy ciężki poranek, bo Semik obudził mnie o 4:30 i kiedy wyszłam na klatkę okazało się, że nie działa winda. Trzeba było zejść z 3 piętra, a potem wejść i to samo o 7 rano, a dla Semcia to jest duży wysiłek:( Okazało się, że winda popsuła sie wczoraj, kiedy Jacek wracał z ostatniego spaceru z psami. Nie zatrzymała się na ostatnim piętrze, tylko poleciała dalej i rąbnęła w sufit tak, że oni wszyscy podskoczyli w środku, a Rokuś upadł. Jakoś udało się otworzyć drzwi i Jacek wyprowadził psy ze stojącej dużo wyżej niż podłoga windy. Jak można o czymś takim nie powiedzieć po wejściu do domu, nie wiem. Reagowałabym już w nocy, a tak to dopiero o 7 rano zgłosiłam usterkę. A swoja drogą ja bym umarła w tej windzie ze strachu o psy.
  8. Wiesz kochana, moim zdaniem zaczęło go boleć niedawno. Wtedy, kiedy przestał jeść i kiedy na spacerach nie był zainteresowany węszeniem. Od kilku dni zaczął dyszeć, czego nie robił wcześniej. Teraz w nocy któreś z nas wstaje i podajemy mu lek, żeby Semiątko mogło pospać troszkę. To działa!!!
  9. Bardzo pięknie dziękujemy!!! Rokuś dostał kolejne 100 zl od Pani Kasi - to Pani od znalezionej Yorczki. Chciała jeszcze dodatkowo wesprzeć naszego Rokusia. Tak ładnie napisala, że ja pomoglam znaleźć jej pieska, to ona teraz chce pomóc mojemu pieskowi:) A jej sunieczka miala poździerane do krwi poduszeczki na przednich łapkach tak dużo biegała i tak szukala drogi do domu:( Jakie to szczęście, że jest już bezpieczna w swoim domku:) Pani Kasi serdecznie dziękuję również tutaj i zapisuję wpłatę w rozliczenia. Elusia zamówiła już dzisiaj karmę dla Rokinsona. Ponieważ żołądek się zregenerował, kończymy podawanie gastrointestinala. Tym razem Rokuś będzie jadl karmę z kurczakiem i aloesem. Ela wie jaka nazwa. Za 12,5 kg zapłaciłyśmy 133,56 zł. Mam nadzieję, że będzie mu smakowała i że nie trzeba będzie dosmaczać puszkami.
  10. Cudowny Spajkuś!!! Przykro bardzo, że sunai odeszła. Spajkuś tez pewnie tęskni:(
  11. Semik naprawdę jest Feniksem, który odradza się z popiołów:) Przy zwiększeniu dawki leków przeciwbólowych psisko ukochane odżyło. Je co prawda kiepskie jedzenie, innego nie chce, ale ma na nie chęć i je tego naprawdę dużo! Dzisiaj aż sie domagal dodatkowej porcji i prowadzil mnie do lodówki. Kiedy spróbowałam dać coś lepszego, odkręcił się i poszedł sobie. Ważne jednak, że je cokolwiek! Głóg uwielbia i najchętniej sam sobie go zrywa i zjada. Sunieczki czekają aż ja zerwę i podam do pyszczków. Rokuś za owoce podziękował:)
  12. Paragon za RTG, sedację i tabletki:
  13. Oj tak kochana, potrafimy zrozumieć co czuje ta druga osoba. Kochamy te nasze stwory bardzo i boli bardzo, jak im cos dolega. Ale u Ciebie prawdziwy szpital:( Zdrowia Wam wszystkim życzę! Semik zjadł kolację i jeszcze sie oglądął, czy będzie dokładka! Oczywiście była, a potem spokojny spacer, na którym Semiątko maszerowało dziarsko. Kupka piękna jak na to, co ostatnio z siebie wydalał i u śmiech na pyszczku. Bezcenne!!!!!
  14. A tak odpoczywał na spacerze Rokuś wczoraj:
  15. Ewuś, trzymaj się kochana, oby kroplówki pomogły! Pisz o wszystkim, Semik kocha wszystkie zwierzaki! Jeśłi będziesz miała długi termin u dr Marcińskiego, to on sam podpowiedział mi, że na Gagarina dzień wcześńiej zwalnia sie sporo terminów. On tam przyjmuje chyba we wtorki i czwartki i jeśli zadzwonisz w poniedziałek lub środę, to prawie na pewno jakiś termin się zwolni na nastęny dzień. Dziewczyny, to co robimy nie ma nic wspólnego z niesamowitością czy jakimś wyrzeczeniem. Pisałam o tym wiele razy, ale to szczera prawda. Semik zasługuje na jeszcze więcej. Jego miłość, oddanie, mądrość... wszystko. Najchętniej zwolnilabym się z pracy i siedziała z nim non stop, ale wtedy on mógłby poczuć, że coś jest nie tak, skoro ma taki płaszcz ochronny. Dla niego ważne jest, że my choć na trochę wychodzimy z domu, że utrzymany jest rytuał pożegnania, podania smaczka, którego może nie zje, ale dostanie i może podjąć decyzję, czy sam skonsumuje, czy podkradnie mu go Barsiczka . Nie zmianie to faktu, że jak go nie widzę, to się bardzo denerwuję. Jacek jest z nimi w domu i mówi, że Semik chętnie wyszedł na dwór, ale potem równie chętnie wrócił do domu i położył się. Nie obserwuje pogorszenia jego samopoczucia i to jest najważniejsza wiadomość w dniu dzisiejszym dla mnie!
  16. Anica, dla mnie najważniejsze jest, że wspieracie Semika. Korzystam z każdej rady, którą mogę zastosować. Również bardzo sobie cenię rady bou i w tej chwili Semik dostaje leki nawet w nocy. Dzisiaj o 3 w nocy Jacek podał mu lek, bo Semiś kręcił się, dyszał i woleliśmy podać niż pozwolić na jakikolwiek ból. Słabe jest bardzo to moje ukochanie. Kiedy go przytulam czuję cały kręgosłup. Jest taki wątły i słaby:( Odmawia jedzenia wołowiny, odmawia gotowanej pierści z kurczaka, gotowanego jedzonka z warzywami, trzech rodzajów puszek, o suchej karmie nie wspomnę. Nawet ciasteczka przestały wchodzić. W przypływie rozpaczy i bezsilności kupiłam mu taki baton mięsny w sklepie. Jakiś czas temu wet powiedział mi, że psiaki często lubia jeść takie "byle co" To był strzał w dziesiątkę - Semiś zajadał z apetytem i oglądał się, czy dostanie dokładkę. Zjadł tak wczoraj wieczorem i dzisiaj rano. Co będzie po południu - nie wiem. Dzisiaj urwał się z pracy Jacek - pojechał rano porozdzielać prace i po 2 godzinach miał wrócić, żeby być z Semikiem, podać leki w razie czego, czy wyjść na krótki spacer. Ja rano byłam z całą grupą na krótkim spacerze, a potem zabrałam Peruszkę, Barsiczkę i Rokusia na dłuższy spacer. Semik został zagadany przez Jacka i nie zauważył naszego wyjścia. Jutro ja zostanę dłużej w domu, potem pojadę na 2-3 godziny do pracy i wrócę, żeby być jeśli Semik będzie mnie potrzebował. Chcemy być obok niego, żeby czuł się spokojniejszy, żeby w każdej chwili można było mu pomóc. Spłakaliśmy się wczoraj oboje jadąc samochodem. Pocieszaliśmy sie nawzajem, że tak długo udało się go utrzymać w dobrej kondycji, że może jeszcze tym razem się podniesie, że najważniejsze jest, żeby jemu było dobrze... Jacek powiedział, że Semik żyje dzięki dr Jagielskiemu i mnie, bo oboje o niego walczyliśmy - każde po swojemu. Ja myślę jednak, że Semik żyje też dlatego, że dobrze mu w naszej rodzinie i wie, że jest bardzo, ale to bardzo kochany i potrzebny. Jacek może opowiadać, że tylko bardzo lubi nasze psy. Wiem, jak bardzo kocha każde z nich i jak bardzo przeżywa chorobę Semika. Semik też to wie i z wielką wdziecznością przyjmuje każdą pieszczotę i słowo wypowiedziane do niego. Ja mu cały czas mówię do ucha, że jest psem mojego życia, miłością największą, że jest najdzielniejszy, najwytrwalszy i najwspanialszy:( Nie jestem osobą roszczącą sobie od życia nie wiadomo co. Ale tym razem tak cichutko proszę, żeby Semik nadal mógł być z nami. Każda chwila z nim spędzona, to dar, to radość nie do opisania. Każe jego mruknięcie rozczula i rozmiękcza nas totalnie. Tylko on potrafi tak wspaniale pokazywać, gdzie najbardziej lubi być głaskany, dotykany. Uszka są najwrażliwsze na pieszczotę. Nawet teraz zamiast pracować piszę o nim, ale wtedy jest bardziej przy mnie, a ja muszę tu siedzieć i coś zrobić zanim polecę do domu:(
  17. Ulcia, Rokuś już doszedl do siebie, a ten zespół końskiego ogona ma w początkowym stadium. Nie damy się chorobie!
  18. Spróbuję kiedyś Uleńko:) Rokuś na spacerze lekko zasłabł, w związku z tym zarządziłam przystanek i leżeliśmy sobie w cieniu na trawce. Rokinson był w siódmym niebie:) Semikowi też się bardzo podobało, tylko młodzież (sunie) koniecznie chciały nas podnieść i pędzić dalej. Nasza wspaniała Poprawna wpłaciła kolejną wielka kasę dla Rokusia! Po raz kolejny zasilłla jego konto kwotą 100 zł, za co bardzo ale to bardzo dziękujemy:) Za moment Eva2406 zakończy bazarek i po jej wpłacie będziemy prawie na zero:) Paragon z dzisiaj wgram jutro, bo ma go przy sobie jacek, a jeszcze nie ma go w domu.
  19. Rokuś lekko kuleje po badaniu, Jacek mówi, że trzeba mu było mocno wyciągnąć łapkę do zdjęcia i może przejściowo odczuwać ból. Jak dojdzie do siebie, wyśpi się, to dostanie Tramal.Pisałam wcześniej o znalezionej na polach suni - yorczku. Pani Leokadia, która zgodziła się sunię przygarnąć na kilka dni (ja nie dałabym rady wziąć piątego psa do domu) była z nia u weta na sprawdzeniu czipa i przy okazji został tam wyjęty kleszcz, który wbił jej się przy oczku. Pani zapłacila za to 15 zł. Pani Kasia - właścicielka odbierając sunię od Pani Leokadii wręczyła Pani 100 zł, choć Pani się bardzo wzbraniała. Zadzwoniła do mnie i powiedziała, że najchętniej przekazałaby te pieniądze na moje konto, żebym zagospodarowała je dla podopiecznych. Miała potrącić sobie 15 zł za weta i przesłać mi 85 zł. Dzisiaj na koncie znalazłam 100 zl wpłacone przez nią:) Bardzo podziękowałam i od razu chciałam rozdysponować tę kwotę. Połowę dostaje Rokuś, a połowę Feluś, który nie ma wątku na dogo, ale został miesiąc temu wyciągnięty z podłego miejsca i przebywa w sprawdzonym DT w Krakowie. Narazie opłacam cały jego pobyt i weterynarza z własnej kieszeni, ale jeśli nadal nikt po niego nie będzie dzwonił, muszę założyć mu wątek i robić bazarki. Dostaję na bieżąco relacje o nim i zdjęcia. Psiak jest w siódmym niebie:) To piesuś wypatrzony przez ewu z dogo. Mały, czarny, niepozorny...
  20. Wzięłam już Opokan i jest lepiej anica! A Rokuś nie ma dysplazji ani spondylozy. Ból powoduje prawdopodobnie tzw. zespół końskiego ogona. Znalazłam opis, na szczęście Rokus ma jedyne niedowład i problemy ze wstawaniem i siadaniem: Zespół ogona końskiego spowodowany jest najczęściej uciskiem przez masywną centralną przepuklinę krążka międzykręgowego kilku korzeni nerwowych w skutek stenozy (zwężenia) światła kanału kręgowego. Na początku pojawia się przeczulica skóry w okolicy lędźwiowo-krzyżowej. Następnie łagodne problemy z podnoszeniem się czyli sytuacje kiedy pies wstaje i kładzie się bardzo powoli i niezbyt chętnie lub siada bardzo zachowawczo. Z czasem daje się też zauważyć chwiejność kończyn tylnych. Zwieracz odbytu staje się rozszerzony i zwiotczały, po czym pojawiają się problemy z nietrzymaniem kału. Następuje również porażenie pęcherza moczowego a co za tym idzie - bezwiedne oddawanie moczu. Główne objawy: • niedowład wiotki kończyn dolnych, • zaburzenia czucia typu korzeniowego, • niemożność oddania moczu, • objawy rozciągowe, • promieniujące bóle pojawiające się w tej lokalizacji, nasilane przez kaszel, kichanie i zmiany postawy, • zaburzenie wszystkich rodzajów czucia w okolicy krocza, na pośladkach, w części grzbietowej uda, • przy zajęciu korzeni L4-S1 – zaburzenie czucia na grzbietowej powierzchni podudzi i wewnętrznej części stopu, • przy zajęciu korzeni L4 – L 5 – niedowład krótkich mięśni stopy, długich, prostowników grzbietowych stopy i palców, zginaczy kolana i mięśnia pośladkowego wielkiego, • brak odruchu skokowego przy zachowanym odruchu kolanowym, • zaburzenie czynności zwieraczy i impotencja (przy całkowitym uszkodzeniu ogona końskiego), • stopniowy zanik porażonych mięśni. Dwa szwy z oczka zdjęte. Skóra przy oku ma się stopniowo wyrównać i nie będzie śladu po szwie. Wszystko jest w porządku. Czipa Rokuniek nie ma, a szczepić będziemy za kilka dni, bo za dużo naraz zrobic nie można. Rokuś był bardzo grzeczny i szybko zasnął. Za 2 zdjęcia, premedykację i leki wydane do domu Jacek zaplacił dzisiaj 204 zł. Jak wrócę do domu wgram opis wizyty i paragon.
  21. Rokuś pojechał do weta z Jackiem. Ja po nieprzespanej nocy mam taki ból krzyża, że Jacek nie zgodził się, żebym to ja jechała. Zabrał rano psy na spacer, a potem Rokusia do lecznicy. On jest przekochany i ma świętą cierpliwość do mnie. Powiedział, że mnie zna i na pewno wyrwę się do dźwigania Rokusia, więc to on pojedzie z nim:) No i w nocy olśniło mnie, że może Rokuś jest zaczipowany przez poprzedniego właściciela. Uznaliśmy, że był z bezdomnymi, ale może jakimś cudem ma stary czip i trzeba to sprawdzić. W sobotę miałyśmy z Elunią szybką (na szczęście) akcję Na mojej skarpie biegała przestraszona sunia yorczek. Po złapaniu okazało się, że ma czip, tylko nie zarejestrowany. Elusia natychmiast zrobiła ogłoszenia i po 2 godzinach odezwała sie Pani, która suni szukała od środy. Maleńka jakimś cudem przebiegła 12 kilometrów, bo uciekła przestraszona z Woronicza:( Pani podała nr czipa i zgadzał się. Zresztą radość obu (suni i Pani) nie pozostawiała złudzeń, że są rodziną. Pani powiedziała, że czipowala mała 10 lat temu i to mnie natchnęło, że może i Rokuś ma czipa...
  22. Do 3 nie spałam, tylko wsłuchiwałam się w oddech Semika. W końcu o 2:30 podałam mu kolejną dawkę leku, bo wydawało mi się, że może go boleć. Po kilkunastu minutach Semik zasnął i ja też w końcu mogłam się położyć. Rano podniosłam, a właściwie nie podniosłam się z bólu. Krzyż mi wysiada. Myślę, że dokłada się do tego stres. Jacek wkurzył się na mnie i nie pozwolił mi jechać z Rokusiem na badanie, tylko sam go zabrał. Powiedział, że zna mnie za dobrze i wie, że się będę rwała do podnoszenia go, więc on woli pojechać sam i załatwić wszystko. Dostał cała kartkę co trzeba zrobić i co wykupić. Jeśli to będzie możliwe dzisiaj, chciałabym zaszczepić go przeciw wściekliźnie, bo z uwagi na zabieg nie zrobiliśmy tego 18 sierpnia, kiedy mijała ważność poprzedniego szczepienia. Poprosiłam też o nową książeczkę, bo ta stara jest tak zapaskudzona, że trudno ja brać do ręki.
  23. Kochana, Semik dostaje 3 różne leki przeciwbólowe. W tej chwili już w pełnej, zaleconej przed dr Jagielskiego dawce. Pozostaje jeszcze dodanie Tramalu, ale Semik kiepsko na niego reaguje:( Podajemy Metacam, Duspatalin retard i Gabapentin. Do tego masa leków osłonowych. W tej chwili Semik wrócił z ostatniego spaceru, przyszedł się pożegnać i pomaszerował do sypialni. Znowu pogodny, spokojny... Te huśtawki są straszne, ale cale szczęście, że więcej jeszcze jest tych dobrych chwil. Doktor Jagielski był do bólu uczciwy - powiedział, że nie może nic więcej dla Semika zrobić. Pozostaje paliatywna opieka i podawanie leków przeciwbólowych.
  24. Mam taki wózek, ale to nie przejdzie u Semika. Wózek jest głośny i nie amortyzuje. Semik bardzo się boi takich odgłosów:(
  25. Znowu mamy zniżkę formy Semika. Chudnie to nasze ukochanie w oczach, zjadł dzisiaj gotowaną pierś, ale ma biegunkę i jest bardzo słaby. Krótki spacer, potem przytulanie, a za chwilę Semik biega po mieszkaniu i piszczy:( Szukamy miejsca bólu - w zasadzie nie ma. Pytanie,czy to zmiany neurologiczne, czy jednak ból nas zabija, bo nie znamy na nie odpowiedzi:( Po ponownym spacerze Semik spokojnie położył się na świeżej kołderce i zasnął. Jutro zawieziemy mocz do badania, bo jest bardzo krwisty. Wiem, że nie wychodziły żadne bakterie, ale ciągle łudzę się, że okaże się, że to infekcja i że poradzimy sobie z nią. Łzy same płyną do oczu, a w gardle mam gulę i nie jestem w stanie myśleć logicznie. Jutro zawozimy Rokusia na RTG i jakoś trzeba się trzymać, ale jestem załamana i brakuje mi powietrza ze strachu o Semika:(
×
×
  • Create New...