Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29148
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. Wiem niestety kochana:( Na koncie Rokusia pojawila sie wpłata od Hani V. wpłacona za pośrednictwem małej czarnej. Serdecznie dziękujemy! Na PW odezwał się do mnie Pan Darek, który odda Rokusiowi 20 tabletek Cardisure:) Musimy się tylko jakoś umówić na odbiór. Serdecznie dziękujemy za pomoc!!!
  2. Mam nadzieję dziewczyny, że Rokuś jeszcze z nami pobędzie i że zmiany będa następowały powoli. Jest tak kochany, taki wdzięczny duży przytulas. Chociaż awanturować się o ciasteczka umie jak nikt:) Jacek krzyczy na mnie, że nie wolno mu przytyć, więc ograniczam troszkę jedzenie, żeby móc dawać mu te ciasteczka kiedy o nie poprosi. W ciągu dnia widać, jaki jest szczęśliwy, jak bardzo chce żyć. Dwa dni temu przyprawił mnie o zawał prawie. Jeździmy na spacery dalej niż kiedyś, żeby Rokuś miał od razu miękką trawę i nie wchodził pod górkę. Zmieniam te miejsca, żeby psiaki ciągle miały nowe bodźce. On uwielbia zwiedzać, więc jak tylko zatrzymuję samochód, to Rokuś już stoi z tyłu gotowy do wysadzenia. Sunie czekają na swoja kolej, ale dwa dni temu Barsiczka koniecznie chciała wysiadać i kiedy uchyliłam drzwi, żeby złapać szelki Rokunia, ona skoczyła na nie i wyskoczyła z samochodu, a za nia Rokino, którego nie zdążyłam złapać. On po prostu wypadł z tego auta jak kłoda:( Przez ułamek sekundy myślałam, że się połamał, rzuciłam się do podnoszenia go. Mial starty do krwi nosek, ale nic poza tym się nie stało. Chwilę później ruszył tym swoim chwiejnym biegiem do przodu. Mnie łzy poleciały ze stresu i ulgi jednocześnie, że tak to się skończyło. On totalnie nie rozumie, że skoki już się w jego życiu skończyły. Chce żyć jak do tej pory - radośnie i energicznie.
  3. Moim zdaniem lepiej. Przesypia nawet kilka godzin w nocy. Kejciu, czy piszczal i dreptal tylko nocami? Bo Rokuś w ciągu dnia jest uśmiechnięty, stara się być energiczny, na spacerach zainteresowany wszystkim dookoła. Niestety jak tylko zaczyna sie ściemniać, Rokuś zaczyna szczekanie, popiskiwanie, gramolenie się, przechodzenie z miejsca na miejsce. Spacer natychmiast kończy jego popłakiwanie, ale po powrocie do domu znowu się zaczyna. Wczoraj około 23 leżal między Jackiem i mną w biurze. każde z nas trzymało rękę na nim, a mimo to Rokuś popiskiwal i zrywał się nagle ze szczekaniem:( Na szczęście potem koło północy dał się wreszcie utulić do snu, ale dopiero kiedy wszyscy weszliśy do sypialni i spał do piątej, a to już sukces. Rano trzeba go było obudzić, ale natychmiast był gotowy do spaceru. Po wysadzeniu go z samochodu natychmiast zażądał wody, którą mam dla niego zawsze przy sobie. Łobuziak nie chce się napić w domu, a na spacerze uwielbia pić z korytka:)
  4. Dorotko, z całego serca dziękujemy za pomoc:) Angażowanie w tym żadne, ale zawsze lepiej wpłacić od razu na konto psiaczka:)
  5. Super, czekam w takim razie i od razu ślę:)
  6. Rokino dostał dzisiaj od Pana Janka 50 zł:) Bardzo dziękujemy, zapisuję w rozliczeniach:)
  7. Fantastycznie, że ludzie pomagają:) Dorotko, czy potrzebne są podkłady? Moge wysłać 30 sztuk, jeśli dt z nich korzysta:)
  8. Trzymam, choć nie piszę:(
  9. Dorotko, a kiedy trzeba suni kupić obrożę przeciwkleszczową? Chciałabym kupić Perełce obrożę Foresto. Ewentualnie ustalic z Paulą co u niej bardziej się sprawdza - Foresto, czy Kiltix.
  10. Oj Soniulku, zasiedziałaś się troszkę w hotelu... Ludzie nie wiedzą, jaki skarb czeka na dom...
  11. Ewuś, tak bardzo mi przykro:( Dopiero przeczytałam o Filusiu... Zrobiłaś dla niego wszystko, co było możliwe, tak dzielnie go ratowalaś. Kicia przecudna, miała dużo szczęście, że ją Filuś przyprowadził do Was. ...
  12. Dzisiejsza noc byla trudna:( Naszym zdaniem Rokusia coś boli. Po zwyczajowym szczekaniu, zaczął się kręcić, dyszeć i popiskiwać. Poróbował się kłaść, ale zaraz wstawał:( Tym razem Jacek wyszedł na nocny spacer, a po powrocie dokładnie go zbadał. Wie jak to robić, bo wiele lat temu pracował w lecznicy weterynaryjnej. Jakikolwiek znak, że boli Rokuś wykazywał przy badaniu tyłu:( Podaliśmy mu pół tabletki Opokanu. Pomogło na jakiś czas, ale potem (koło 4 rano) Rokinek znowu zaczął się kręcić i poposkiwać. Podałam mu pół Tramalu setki. W końcu położył się, pomruczał i słodko zasnął. Rano Jacek podał mu znowu Opokan. Będziemy przez jakiś czas dawać mu te leki. Opokan jest przeciwzapalny, ale do niego koniecznie trzeba podawać Polprazol. Na szczęście Rokuś bierze go od początku. Trzymajcie za niego kciuki, żeby poczuł się dobrze, żeby nie bolało:(
  13. Odwiedzam Dziadka i przesyłam przytulasy:)
  14. W sumie to były deklaracje dla obu suniek:) A ponieważ Śnieżka jest już w domu, to może sunie podzieliłyby się kasą z Parysem, którego Doris musi sama utrzymać?
  15. Tak, to super pozytywny tytuł:) Trzy pokolenia bezpieczne i kochane:)
  16. Dziewczyny, to działa w dwie strony:) Ja bronię Rokunia, a on mnie, bo samym wyglądem budzi respekt:) A kłócić się w sprawie psów umiem dobrze. Nie przebieram wtedy w słowach:) Zapomniałam wgrać paragony za Afobam, który Rokuś niestety przez jakiś czas będzie dostawał. Podajemy mu 2 razy dziennie po pół, żeby go troszkę wyciszyć i uspokoić. Pomaga tylko troszkę, ale dzięki temu choć troszkę wszyscy śpimy.
  17. Bardzo dziękujemy za odwiedziny:) Mam nadzieję, że Rokuś wie, że zrobimy dla niego wszystko, żeby czuł sie dobrze i bezpiecznie. Dzisiaj o 2 w nocy poprosil o spacer. Ubrałam się i poszłam z psiakami na 15 minutowy spacerek. Jaki byl szczęśliwy:) To co mnie rozczula, to kiedy Rokuś widzi dużego psa, od razu zwalnia i chowa sie za moje nogi. Takie zaufanie, że nie dam mu zrobic krzywdy:) Kocham tego czarnuszka bardzo:)
  18. Jestem u Parysa... Dzieciaki miały wielkie szczęście, że spotkały Ciebie...
  19. Miałam wczoraj bardzo niemiłe spotkanie na bazarku. Stałam akurat po pieczywo, kiedy usłyszałam jakieś zamieszanie i wyraźnie ktoś wołał „Kulka” Ponieważ Gośka i Ewa handlują co tydzień blisko pawilonu z pieczywem, podeszłam tam szybko. Okazało się, że jest z nimi Kulka, a ponieważ jest sunia bardzo terytorialną, nie dopuszczała do stoiska ludzi. Wygłaskałam Kulkę pokazałam im, gdzie i jak mają Kulkę umieścić i poleciałam kupić jej coś do gryzienia, żeby się tym zajęła. Kiedy wróciłam Ewa zapytała mnie dlaczego mnie ostatnio nie widują. Mówię, że Rokuś miał udar ( nie chciałam tłumaczyć co to jest zespół przedsionkowy) i że nie jest w stanie schodzić i wchodzić pod górę, dlatego jeżdżę z nim na tereny płaskie, gdzie ma miękka trawę i ziemię. W tym momencie doskoczył do mnie bezzębny facet i mówi, że Roki jest jego psem i on chce go z powrotem. Ale mnie wkurzył. Wyskoczyłam na niego, że jeśli uważa się za właściciela, to gdzie był, kiedy psa trzeba było szczepić, zabezpieczać przeciw kleszczom, a potem ratować mu życie kiedy umierał. On do mnie też ostro, że oddał go bratu, a Sylwek nie żyje. Nie odpuściłam i pytam, gdzie w takim razie był, kiedy Sylwek umarł, a Rokuś został z Gośką. Stwierdził, że musiał go oddać, bo warczał i chciał gryźć jego kobietę, a i jego jak wypił tez czasami próbował. Nie będę przytaczała całej awantury, bo bluzgi szły z obu stron. Powiedziałam w każdym razie, że po moim trupie dostanie psa z powrotem, że Rokuś jest mój i wymaga dużej troski i dużych nakładow finansowych, żeby żyć. Powoli atmosfera się uspokajała, z „Ty” i „bezmózgowcu” przeszliśmy na Pan i Pani… W końcu facet pyta, czy przybiję mu piątkę. Pytam po co, a on na to, że wtedy odda mi psa. Mówię mu, że nic nie zmieni tego, że Rokuś jest mój i że żyje tylko dzięki szybkiej pomocy, ale jeśli mu to do czegoś jest potrzebne, to przybiję mu piątkę. Podziękował i oznajmił, że w tym momencie pies jest mój. Po tym zaczęliśmy rozmawiać już normalnie. Facet mówi, że Gośka powiedziała mu, że Rokuś nie żyje. Oddał go ze względu na strach byłej kobiety i z powodu wyprowadzki z działki, ale miał go od małego. Jest podobno mixem rottweilera z dobermanem. Zdaniem gościa Rokuś kilka lat temu był bardzo ostry i nie wpuszczał nikogo za ogrodzenie. Na hasło „ochrona” ruszał do ataku, a kiedy facet liczył 1-2-3-4-5 to na 5 tez ruszał ze szczekaniem. Ja mu powiedziałam, że u mnie pies jest na emeryturze i nie musi nic chronić. Kocha ludzi i wpuszcza do domu. Twierdzi, że Rokuś ma 14 lat, ale jak doszło do liczenia, to wyszło nam 24 lata, więc nadal nie wiadomo ile tak naprawdę ma lat. Do tego dowiedziałam się, że kilka lat wcześniej Rokino miał już babeszjozę i facet niósł go na rękach do lecznicy, gdzie powiedzieli, że za 2 dni Rokuś by umarł. Jak mi opowiadał jak dbał o niego, to mnie przekręcało, bo Rokuś jadł to samo co on (powiedziałam mu, że właśnie dlatego zwracał kawałkami żołądka). Czasami dostawał Pedigree. Przyznał, że oddanie go do zimnego, wilgotnego kontenera nie było dobrym pomysłem, ale jeszcze próbował kłamać, że oddał go z książeczką z aktualnymi szczepieniami. Powiedziałam, żeby nie pieprzył, bo prawie rok Sylwek prosił go o książeczkę i w końcu ja zaszczepiłam psa. Potem przyszedł czas na zdjęcia – pokazałam mu Rokina na kanapie, na podusi, w ramionach Jacka i gość się popłakał. Na koniec powiedział, że to mój pies. Wróciłam do domu, zobaczyłam gramolącego się z posłanka Rokunia, który merdając ogonkiem usiłował dostać się do moich rąk i wyciągał pyszczek do całowania i pomyślałam, że w życiu nie oddałabym go temu gościowi, który pewnie na swój sposób go kochał, ale nie potrafiłby się zająć tak chorym psem. Poza tym oddal go jak niepotrzebną rzecz, a tymi tekstami o zwrocie Rokunia być może chciał wydębić jakieś pieniądze. W domu Jacek śmiał się ze mnie, że broniłam Rokunia jak lwica, a potem podszedł do niego i mówi „Ochrona” Na co Rokuś widzący tylko ruch ust podszedł do niego i zaczął się przymilać. Dobrze, że nie wiedziałam, że to był taki obronny pies, bo bałabym się tak go przytulać leżeć z nim i robić zastrzyki… A na zdjęciach Rokuś dzisiaj:) Kolejny raz nam się udało wyciągnąć Chłopaka za uszy:) Jego uśmiech i ciągła potrzeba bycia blisko nas wynagradza nieprzespane noce:)
  20. To niesamowite, jak one szybko przestawiają się na lepsze życie. Moja Peruszka w ogóle nie wchodzi do swojego dawnego miejsca zamieszkania, a Rokuś wchodzi, sprawdza i natychmiast ucieka, żeby przypadkiem ktoś go tam nie zatrzymał... Miałaś maleńka dużo szczęścia!
  21. Boże drogi:( Walcz maluszku! mam nadzieję, że przeżyjesz! Doris, szukamy dt i kasy? Co jeszcze jest potrzebne? Mogę wysłać do dt podkłady dla maluszka:(
  22. To niewiarygodne, że tak szybko się klimatyzuje. Już sam fakrt, że czasem ma ogonek w górze dużo znaczy:) Sama podchodzi na smaczki:) jestem wniebowzięta!!!
  23. Zdecydowanie spokojniej, choć nadal szczekająco:) Ale udało się Rokusia utulić do snu około północy i spał grzecznie do 6:30:) Nie dostaje w tej chwili Nootropilu i podajemy mu lek na uspokojenie. Za kilka dni ponownie wdrożymy Nootropil. Na razie trzeba sprawdzić, czy to ten właśnie lek nie jest przyczyną jego pobudzenia. Na porannym spacerze próbował ganiać ale mu się łapki splątały i skończyło sie rumakowanie:) Koniecznie chciał bawić sie patykiem, ale mu się szczęka nie skoordynowała z patyczkiem i wypadał mu z pyszczka. Jacek próbowal dac mu dzisiaj samą suchą karmę, ale nie ma szans na to, żeby zjadł. Musi być dosmaczone puszką. Dzisiaj przyszły zakupy z zooplusa. Kupiłam też dzisiaj obroże Preventic dla wszystkich psiaków (Peruszka, Barsiczka, Rokuś i Kulka) Kosztowąły po 85 zł. W tej chwili wszystkie są na tabletce, ale naczytałam sie tylu złych rzeczy o nich, że chyba nie zaryzykuje podania ich właszcza choremu Rokuniowi. Nie wpisuję w tej chwili obróżek w rozliczenia, bo kupiłam je za wcześnie, a potrzebne będą dopiero na 1 czerwca. Ale taka okazja może się nie powtórzyć, a to naprawde skuteczne obroże.
×
×
  • Create New...