-
Posts
29331 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
31
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
Rokuś za TM [*] Kula zaginęła 1 sierpnia 2022 :(
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Zrobiliśy dzisiaj super spacer i duuużo zdjęć i filmoków:) Nie zamęczę Was wszystkimi, ale troszę wgram:) Na początek zapomniana Peruszka. On w końcu była pierwsza adoptowana ze skarpy, a teraz tylko Rokuś się pojawia na zdjęciach:) Rokus wyraźnie unika dużych psów. Czuje się słaby i udaje generalnie, że ich nie widzi, nawet tych bardzo przyjaznych: Nadal co chwilę domaga się smaczka na spacerze: -
Maluchy mają się coraz lepiej. Rozrabiają jak pijane zające. Bardzo domagają się towarzystwa człowieka. Marta wysłała mi na fb ścieżkę dźwiękową z ich nocnego nawoływania jej. Nagrała tylko kawałek, potem poszła do nich, bo naprawdę nie dało rady wytrzymać. Płacz, skowyt, wołanie jakby je ze skóry obdzierali. A maluszki miały tylko spac na wygodnym, mięciutkim posłaniu:( Sporo pracy przed Martą i Julką, żeby je nauczyć, że noc jest do spania. Za to w ciągu dnia przepięknie nauczyły się czekać na jedzenie:)
-
Ten tydzień dla nich, to wielka rewolucja:) Niesamowite, że taka pomoc płynie dla sunieczek:) Kejciu, może dla Twoich podopiecznych wystawisz kochana? Sunieczki jakimś cudownym zrządzeniem losu dostają w tej chwili tyle pomocy:) Gdybym miała szansę, to zrobiłabym sama ten bazarek, ale mój wspaniały Rokuś nie daje mi za długo siedzieć bez zajmowania się nim. No i jak u prawie każdej z nas - praca, praca, praca:( Na ten weekend też wzięłam jej sporo do domu i jestem w lesie w tej chwili:(
-
Ktoś je podrzucił do lasu pod działki, na których prawie nikogo nie było. Szły sobie dwie malunie szosą i kiedy usłyszały szczekanie suni mojej koleżanki, przyleciały z płaczem pod działkę i wolały o pomoc:( Od wczoraj są już w DT. Wcześniej były w klinice, bo test parwo wyszedł dodatni i podawaliśmy kroplówki, antybiotyk i surowicę. Chudziutkie, śmierdzące i posklejane male dzieciątka, którym na szczęście się udało. Trochę minie, zanim zacznę im szukać nowych domków.
-
Bardzo mi przykro, ale nie pomogę:( Od niedzieli mam pod opieka dwie 1,5 miesięczne sunieczki z lasu:(
-
Sunieczki są naprawdę super fajne:) Szczekają przez kilka minut po wyjściu Marty z domu (stała i podsłuchiwała, po 10 minutach ucichły). Na filmikach widać, jakie są chudziutkie. Dosłownie skóra i kości i sterczące kości na pupinkach:( Dziewczyny zadbają o to, żeby przybrały na wadze. W tej chwili dostają jeść co 3 godziny.
-
Byłam u suniek:) Jakie to są rozrabiaki:) Nareszcie szczęśliwe dzieciaczki:) Najedzone, w ciepełku mogą wreszcie być rozkosznymi maluszkami. Julia - córka Marty w kilka minut nauczyła je pięknie siadać zanim dostaną nagrodę. Jestem pod wrażeniem i zdolności Julki i inteligencji tych maluszków:) Coś mi się zdaje, że zdobyły od wczoraj kolejne dwa serca:) Doniosłam im jeszcze gryzaczki i nagrody:) Na kilka minut wyszłyśmy z nimi na patio na chodnik. Dopóki nie zostaną zaszczepione o spacerach nie ma mowy, ale na puste patio będą wychodzić treningowo. Pięknie dały sobie założyć obróżki i przypiąć smyczki. Początek był trudny, ale potem bardzo ładnie pomaszerowały kawałek. Marta zrobiła kilka zdjęć, może mi potem prześle. To trwało kilka minut, niestety w tej chwili dłuższe wyjścia nie są dla nich bezpieczne. Tak pięknie czekają na smaczek:) A tu wspólna zabawa:
-
Wpadam z wiadomościami:) Sunie pół nocy rozrabiały i domagały się towarzystwa. Odreagowują siedzenie w ciasnej klatce w lecznicy. Apetyt znakomity, bez problemu udało się podać im antybiotyk:) Marta kombinuje jak po za otwartą klatką zastawić im zapasowym przęsłem drzwi do kuchni, żeby miały w czasie jej nieobecności więcej miejsca, a jednocześnie żeby były oddzielone od jej suniek, które niebawem zajadą do domu. Zobaczcie te słodziaki kochane:) Próba zamknięcia kuchni: A tu udana próba zajęcia ich czymś:) Jaśniejsza jest mniejsza:)
-
Cudowny psiak:) Nie tylko piękny, ale też dobry na wskroś:)
-
Moi kochani, sunie są już w DT:) W lecznicy powitało nas tornado. Szalone, wesołe, chętne do zabawy sunie wpakowały mi się na ręce i tak wyniosłam je do samochodu. Apetyt rewelacyjny, nastroje też, zero oznak choroby:) Wetka powiedziała, że nie ma co czekać z kąpielą, bo są bardzo brudne i śmierdzące i dla nich to będzie ulga, jeśli wykąpiemy i wysuszymy je od razu. Tak zrobiłyśmy. Marta wzięła mniejszą ja większą i porządnie wyszorowałyśmy maluszki:) Woda była czarna. Na koniec zgodnie z zaleceniem wetów przemyłyśmy roztworem z manusanu pupinki i łapki i maluchy poszły do suszenia najpierw w ręcznikach, a potem lekko pod suszarkę. Mniejsza bez problemu pozwalała na suszenie, większa protestowała, więc odpuściłyśmy, zawinęłam maluszka w nowy ręcznik i nosiłam dopóki nie wyschła:) Jutro porobię zdjęcia opisów wizyt. Jeśli chodzi o rozliczenie, zostawiłam w lecznicy Agę, a sama zabrałam maluszki do samochodu i w końcu okazało się, że dostała inny paragon:( Ma wcześniejszy paragon z wpłatą zaliczki 1000 zł, a dzisiaj dostała paragon na 120 zł, ale z godziny 18:57, a my byłyśmy tam ok. 20:00:( Na szczęście w opisach leczenia suniek po każdym dniu jest zrobione podliczenie kosztów i tak okazuje się, że leczenie większej suni kosztowało 423 zł, a mniejszej 497 zł. Jutro wgram wszystko i będzie widoczne. Razem leczenie i leki na wynos w tej lecznicy kosztowało 920 zł. Ponieważ nie dotarła nadal karma Agnieszka od siebie kupiła jeszcze 1 kg Royala dla szczeniąt. Z 1000 zł dostała 30 zł zwrotu, co oznacza, że 1 kg karmy kosztował 50 zł:( Koszty masakryczne, ale najważniejsze, że sunie wesołe i z apetytem. Agnieszka zdecydowała się jeszcze opłacić malutkim pierwszy miesiąc pobytu w DT. Zapłaciła dzisiaj 300 zł:) W sumie wydała sama już majątek na sunieczki... Są przeraźliwie chude, dopiero w czasie kąpieli zobaczyłyśmy, jakie to szkieleciki. Będą dostawały 5 razy dziennie jeść. Powinny szybko przybrać na wadze. Rzuciły się na picie po przyjeździe. Piły łapczywie z jednej miseczki:) Będą miały do dyspozycji cała kuchnię, ale posłanko będzie w klatce, która będzie stała otwarta. Na wynos dostały antybiotyk na 6 dni, probiotyk i pastę diar sanyl i aptobalance. Również tabletki na odrobaczanie do podania przez 3 dni za tydzień. Za 2 tygodnie pierwsze szczepienie. Malunie są przecudowne. Ogonki cały czas chodzą, są ciekawskie i bardzo, ale to bardzo miłe:) Jutro postaram się zrobić zdjęcia w ciągu dnia. Dzisiaj musi Wam wystarczyć filmik z kolacji:)
-
Kejciu, zawiozłam juz książki, ale może wyprosimy Mazowszankę, żeby przyjęła książki, bo ona po niedzieli będzie fotografować swoje i dołączy do bazarku:) Byłoby miło spotkać się w realu i mogłabyś poznać przy okazji Rokusia:) Jeśli masz zajęcia przy Nowoursynowskiej w stajni, to ja mieszkam kilkaset metrów dalej:) Z radością podejdę z psami:)