Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29148
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. Nie odzywam się, ale trzymam cały czas kciuki! Najważniejsze, żeby to były domki kochające, odpowiedzialne, które spokojnie będą uczyć nowego czlonka rodziny zaufania i nie puszcza od razu bez smyczy, co się niestety często zdarza:(
  2. Właśnie rozmawiałam z Krysią:) W głosie słychać z jaka miłością o niej mówi:) A w tle Maciek:) Maleńka wygrała los na loterii:)
  3. Ja przyznam, że mi to sen z powiek spędzało. Miałam tę kruszynkę na rękach i plakac moi się chciało na myśl, że taka kruszyna znowu trafi na wieś na dwór:( Teraz będzie już tylko dobrze!
  4. Ale tu się dzieje... Na szczęście dużo pozytywnych wiadomości:)
  5. Mela to też pieszczoch: Bunia w całej okazałości: Pikus i Mela: i znowu Łatka i Mela z Pikusiem. Niesamowite jest to, że sunie wybierały pieszczoty zamiast podkradania ciastek, które stoją otwarte na stole:)
  6. Kilka osób pytało Elę i mnie co słychać u stadka Ani, u której przez dłuższy czas umieszczałyśmy z Elunią nasze tymczasy. Dzisiaj podjechałam do nich, bo miałam do oddania super drapak dla kotów z półeczka i budką. Nie byłam u nich naprawdę bardzo dawno, ponad rok na pewno. Zastanawiałam się ile w słowach Ani było kurtuazji, a ile prawdy kiedy opowiadała, że Łatka reaguje żywo na widok każdego dużego niebieskiego samochodu. A jak już wysiada z niego kobieta, to staje w miejscu i uważnie się przygląda. Dzisiaj dowiedziałam się, że nie ma w tym ani krzty przesady. Kiedy podjechałam pod furtkę, Łatka biegająca w ogródku stanęła jak wryta, po czym zaczęła biec do furtki. Kiedy wysiadłam, ta kochana sunia zaczęła skowyczeć i skakać na siatkę. Kucnęłam przy niej i zanim Ania otworzyła furtkę zbliżyłam twarz do siatki. Dostałam natychmiast powitalne buziaki:) To było naprawdę bardzo wzruszające. Ona nie zapomniała:) Potem powitała mnie Mela i wydaje mi się, że też mnie poznała. Wielką niespodzianka było powitanie z Pikusiem. Jak nie on - przyszedł do mnie na ręce, przymilał się, a jak go chciałam na moment zdjąć z kolan, wczepił mi się w kolana i nie pozwolił zdjąć. Pikuś niestety miał niedawno ostre starcie na dworze. Jako kot wychodzący miewa różne przygody. Ta niestety skończyła się naprawdę kiepsko. Czy to była walka z kotem, czy z kuną, nie wiadomo, ale przyszedł do domu z dziura w łebku po pazurze i niestety ze zwichniętą szczęką. Nie jadł kilka dni i funkcjonował dzięki kroplówkom. Dzisiaj miał chęć, ale nie dał rady zjeść ciasteczek, które specjalnie dla zwierzaków Ani upiekłam. Niestety byłam tylko godzinkę u nich, bo musiałam wracać do Rokusia, który po spacerze mocno spał, ale nie chciałam zostawiać go na dłużej. Kilka fotek z dzisiaj: Pan Pikuś: Nowa mieszkanka - Bunia: Łatka - wspaniała i mądra sunia, ktora przyjmowała i wychowywała wszystkie nasze tymczasy u Ani: Świrek Mela i Łatka:
  7. Bardzo Wam dziękuję za rady, ale póki co trzymamy się tego, co zalecił dr Lenarcik, bo kolejny raz stawia Rokusia na łapki. 10 zastrzyków z Nivalinu odudowującego mięśnie i Nootropil naprawdę pomagają. Poza tym wet go badał i na tej podstawie wdrożył leczenie. Jeździmy do niego na drugi koniec W-wy, bo jest bardzo dobrym neurologiem i weterynarzem ogólnie. Kiedyś mój Jacek pracował z nim w klinice. Ewuś, z komórkami macierzystymi jest różnie. Prowadziłam rozmowy z lekarzami kiedy jeszcze żył mój Semurek i spodziewałam się, że naszym problemem będzie jego postępująca spondyloza i dysplazja, a nie nowotwór. Weci są bardzo sceptyczni, bo często jest tak, że komórki pomagają na krótko, a potem następuje nawrót choroby. Rokino bierze sporo leków. Na dziś są to: Nivalin - zastrzyk - 1 raz dziennie Nootropil - 2 x dziennie Cardisure 3/4 tabletki 10 mg - 2 x dziennie Lotensin - 3/4 tabletki - 1 raz dziennie Probiotyk - 1 raz dziennie Essentiale Forte - 1 raz dziennie Polprazol - 1 raz dziennie Geriativet - 2 tabletki - 1 raz dziennie W Geriativecie ma m.in. glukozaminę, l-karnitynę, Omegę 3, luteinę i HMB. Mamy też opokan w razie bólu, na szczęście w tej chwili nie musimy go podawać.
  8. Nie potrafię wyrazić jak bardzo się cieszę!!! Po tym, co przeszła - pokaleczony brzusio, zwyrodnienia i to, że jakieś bydle do niej strzelało, to musiało się skończyć taką wielka nagrodą! Zostaje w domku pełnym miłości do zwierzaków i jestem przeszczęśliwa z tego powodu! Trafiło się malutkiej jak ślepej kurze ziarno:) Brawo Krysia i Maciek - jesteście wielcy:) Polubiłam Was od razu widząc jak szukacie suni, jak bardzo Wam zależy na jej złapaniu:) Czy potrzebujecie kaftanik dla maleńkiej? Mam po mojej Peruszce:)
  9. Zaglądam, podczytuję i trzymam kciuki
  10. Boże drogi:( Może jakimś cudem zgodzą się ją oddać:(
  11. W dniu dzisiejszym odeszła Kaja:( Kochana przez swoja Rodzinę sunieczka długo walczyła, była operowana i ratowana wszelkimi sposobami. Niestety nic się już nie dało zrobić i dzisiaj Kajusia zasnęła przytulana przez swoich ludzi do końca. Są załamani, a Fionka cały czas szuka swojej przyszywanej siostry:(
  12. A może Kikunia tak rozkocha w sobie anecik, że zostanie z nia na zawsze?
  13. Możesz trzymać kciuki za Rokusia:) Tak łatwo go nie puścimy z rąk i nie pozwolimy iśc sobie za TM. Najważniejsze, że on chce żyć i każdego dnia podnosić się, żeby wyjść na spacer. Tak trudno go utrzymać w samochodzie, bo Rokus natychmiast po zatrzymaniu sie chce sie podnosić i wyskakiwać, a to jest niemożliwe. Muszę leciutko uchylac drzwi, lapac go za uprząż i dalej już wynosić go na rękach. Lekkie to nasze szczęście nie jest - waży 37 kg, ale daje radę:)
  14. Nivalin kupiony. Apteka, w której byl jest obok mojej firmy. Wgrywam zaległy paragon z wczoraj i ten z dzisiaj:
  15. Bardzo dziękujemy:) Przypomnialam sobie, że poprzednio Nivalin kupilam za 99,90 zł, a drugie opakowanie, które zamówilam w aptece dostałam z importu równoległego i kosztowalo 69,90. Zaczęłam szperać i znalazłam w aptece DOZ tenwłaśnie import równoległy. Szykbo zamowiłam 2 opakowania i Nootropil. Na dwóch opakowaniach oszczędzamy 62 złote. Dzien czy dwa zwłoki w podawaniu leku nie robią dużej różnicy, a musimy dbac o finanse, bo topnieją w tempie zastraszającym:( Rokuś dzisiaj ciut lepiej, podniósł się nawet sam z posłania na śniadanie. Był rozchodzony po spacerze, ale wczoraj jeszcze musialam mu pomagać. Doktor zalecil również ponowne naświetlanie Rokunia lampą z podczerwienią. To ma pobudzić krążenie krwi w łapkach. Edit: właśnie dostałam informację, że Nivalin z importu równoleglego nie jest dostępny:( Muszę kupić niestety ten droższy:(
  16. Byliśmy u dr Lenarcika. Po obejrzeniu filmiku z chodzenia Rokusia i zbadaniu go dokładnie stwierdził, że to tzw. samoistny zespół przedsionkowy psa starego. Uszy, które są najczęściej przyczyną zespołu Rokuś ma czyste, dlatego nieznane są przyczyny. To się zdarza starym i chorym psom. To samo miał dwukrotnie mój Semik. Doktor powiedział, że u Rokunia to jest tak naprawdę wszystko w jednym. Zespół, niedowlad tylnych łapek i zwyrodnienia kręgosłupa. Dostał Nootropil na zwiększenie ukrwienia mózgu, żeby lepiej funkcjonował. Dodatkowo 20 zastrzyków Nivalinu, z tym, że pierwsze 10 ma dostać już od jutra, a kolejne 10 mamy trzymać na później, kiedy znowu pojawią się problemy z utrzymaniem się na łapinkach, a pojawią się na pewno. Mamy mu sprawdzać uszka co 2-3 tygodnie w domu, żeby nie dopuścić do stanu zapalnego, bo wtedy przy jego zdrowiu kolejny zespół przedsionkowy mamy jak w banku:( Rokuś był trochę nieobecny w czasie badania. Oczka z zaćmą, ale źrenica reaguje na światło bardzo dobrze, więc widzi, choć na pewno nie tak jak zdrowy pies. Za wizytę zapłaciłam dzisiaj 60 zł. Paragon wkleję jutro. Jutro kupię też leki. 1 opakowanie Nivalinu jest w aptece przy mojej firmie.
  17. Dzisiaj w nocy kiedy go przekładałam na drugi bok, bo widać było, że próbuje, ale nie ma siły podnieść pupiny, złapal mnie zębami za rękę. Za moment zorientował się, że to ja i zaczął przepraszać, lizać mi rękę:( Rozmawiałyśmy z Elunią, że on czuje się słabszy i broni się na wszelki wypadek:( Jedziemy dzisiaj na Podleśną do dr Lenarcika. Może on coś wymyśli na te łapinki:( Poprzednio Rokuś dostał 20 zastrzyków z Novalinu, które postawiły go na łapki. Zobaczymy, co doktor powie dzisiaj:(
  18. Dorotko, musimy myślec pozytywnie. W końcu adopcje rusza i ktoś wypatrzy sunie. Ja też mam od kilku miesięcy psiaka w hoteliku pod Krakowem i chociaz to śliczny szorściak, kompletnie nikt o niego nie pyta:( Wierzę ejdnak, że w końcu ktos go wypatrzy. Florek nie ma wątku i nie zbieram na niego deklaracji, tylko płacę sama:(
  19. A tu w domu. Dostał nowa zabawkę, żeby go pobudzić do działania. Widać, jaki jest słaby. Normalnie stałby i nie dałabym rady wyjąć mu jej z pysia. Powarkuje na mnie w pewnym momencie udając groźnego, ale to element zabawy w jego wykonaniu:
  20. Na drugim chce się bawić patyczkiem, ale mu wypada z pyszczka:
  21. Mam filmiki. Na pierwszym widać, jak się Rokuś porusza. Pod koniec widać, jak nie wie w którą stronę ma iść, ale w końcu sam odnajduje właściwy kierunek. Wczoraj jeszcze musiałam do niego podchodzić, bo stawał i kręcił łebkiem w prawo i w lewo nie odwracając się:(
  22. A to Peruszka, poszukiwacz wszystkiego co się rusza na drzewach:
  23. Ewciu, dużo zdrowia dla Filemonka! Z Rokusiem troszkę lepiej, na spacerach chętniej sam chodzi. Jeżdżę z psami do Kabat do lasu, żeby miał miękko w razie upadku. On uwielbia ten konkretny teren bardzo. Wszystkie psiaki maja tam swoje zajęcia. Peruszka robi przegląd wszystkich drzew w poszukiwaniu wiewiórek, a Barsiczka wywąchuje wszystkie zapachy tarzając sie w tych nie do zniesienia dla człowieka. A Rokuniek truchta i zatrzymuje się przy każdym interesującym zapachu jak Barsiczka. Ta trasa jest nieco dalej niż nasza skarpa i muszę wcześniej wstać, żeby je tam zawieźć, ale w tej chwili Rokuś nie nadaje się kompletnie do schodzenia w dół, a potem do wchodzenia pod górkę na skarpie.
×
×
  • Create New...