-
Posts
29143 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
30
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
Basiu, przecież wiesz, że takie historie się zdarzają. Moim zdaniem postąpiłaś dobrze, że odpuściłaś tę adopcję. Maja została w tej chwili w hoteliku, ale ma kontakt z innymi psiakami, z ktorymi się zaprzyjaźniła. Spokojnie zaczeka na domek. Nie pamiętam tylko, czy to nie czas na kolejne szczepienie? Będziemy bardzo wdzięczne za wsparcie jakimś grosikiem, bo trzeba zapłacić pobyt suniek w kwietniu. Jeszcze nie znamy ceny, ale sunie były prawie miesiąc w komplecie. Urządza nas każda wpłata...
-
Cos w tym jest Małgosiu:) Nie mogło zaboleć, bo Jacek był delikatny i zawsze wycieramy sunie po deszczu. Po prostu miala inny plan i nie życzyła sobie dotykania. Potem bardzo nadrabiala, cały czas się wdzięczyła do niego. Był jeszcze jeden telefon w jej sprawie, ale kiedy opowiedziałam Pani , że to nie jest taki aniołek i czasami wychodzi z niej mały diabełek i że czasem zdarza jej się załatwiać na posłanie, Pani odpuściła, a mój mąż skomentował "no i co, znowu i się udało przekonać mówiąc oczywiście całą prawdę, że Figa nie jest dla nich?"
-
Juz prawie prawie... Ale musiałam odpuścić na trochę, bo Figusz nagle przy wycieraniu jej przez Jacka po powrocie z deszczu ruszyła do niego z zębami i ugryzła go. Bałam się wtedy mówić o jej zostaniu. Prawdopodobnie na początku kwietnia Jacek wraca z delegacji i znowu będzie w domu, wtedy się rozmowimy.
-
Ale ten jest z facebooka i możliwe, że ktos niezalogowany nie może go zobaczyć.
-
Maleńka jest dzisiaj u mnie. Rano zawiozłam ja do lecznicy, a potem odebrałam. Wzięłam dzien urlopu, bo Marta dzisiaj caly dzien biega i zalatwia jakieś sprawy, a z Lulą trzeba posiedzieć i popilnować. Maleńka jest super kochana, u weta kochana, pozwalała sobie zrobić wszystko, zasnęła w 3 minuty. Tu na rękach u dr Mieszka, za chwile będzie intubowana. Zabieg zniosła super dobrze, sterylizacja, usunięcie dwóch kłów przetrwałych, a do tego czipowanie w znieczuleniu. Ma piękny szew:) Po wyjściu z lecznicy od razu zrobiła siusiu i w ciągu dnia jeszcze dwukrotnie, za każdym razem komunikowała, że chce wyjść, ale zaraz po załatwieniu prosiła, żeby ją wziąc na ręce i chciala wracac na posłanko. Prawie cały dzien przespala, ale pilnowała, żebym była blisko niej. Za jakąś godzine zaprowadzę ją do Marty, tam będzie już u siebie i pewnie prześpi całą noc. Dostała na wynos Cimalgex przeciwbólowy na dziś i jutro, a w razie czego mamy jej podac Tramal raz na dobę. Niestety ceny warszawskie trochę zwalają z nóg, za całość zapłaciłam 750 zł. W cenie jest równiez dopłata do badania krwi, które było zrobione już po opłaceniu poprzedniego badania, a ustalone przez telefon. Chodziło o badanie w kierunku babeszjozy. Mam troszkę zdjęć Luli, ale wgram je później, bo w tej chwili jeszcze chcę z nia posiedzieć. Kochane słoneczko dostało od moich stałych ukrytych Aniołów - Małgosi i Rafała 400 zł, za co z całego serca dziękujemy z Elunia:) Wpisuję w rozliczenia:)
-
Teraz trochę więcej wiadomości: 2 dni przed terminem przykjazdu Holly do hotelu zadzwoniła jej opiekunka i powiedziała, że zdecydowali sie zostawić sunie u siebie, pójdą do behawiorysty i będą z nią pracować. N amoje pytanie skąd ta zmiana, skoro kilka dni wcześniej nie widzieli szans na pracę z nią, ani na finansowanie treningów z nią. Pani na to, że trzeba było zabrac ja od razu, bo teraz, jak ona sobiew wyobrazila dom bez niej, to nie ma szans i jej nie odda. Rozmowa była długa, bardzo ostra w pewnym momencie, bo ja wysuwałam swoje argumenty, między innymi, że stracilam do nich zaufanie i jeśłi tak zmieniają zdanie, to nie mam poczucia bezpieczeństwa suni. Pani na to, że to jest jej pies i ona za nic jej nie odda. Zażądałam zdjęć, które mi po rozmowie wysłała. Holly śpi w pościeli, w zasadzie nie ma się do czego przyczepić. Próbowałam jeszcze na spokojnie wytłumaczyc jej, że tak będzie dla suni lepiej, ale była nieublagana. Powiedziała, że jak jej będe na siłe zabierać Holly, to ona ma prawników i nie odda jej za nic. Zażądałam wpuszczenie osoby z wizytą poadopcyjną, co gwarantuje mi umowa. Zgodziła się. Pomyślałyśmy z Elą, że może jej już nie ma w tym domu i babka teraz ściemnia. Eka znalazła w Tychach osobę, która zdecydowała się nam pomóc. Nie pisałyśmy nic, bo sprawa byla dynamiczna. jedno umówienie, potem oodwołanie z powodu przeprowadzki. W tym momencie już prawie byłyśmy pewne, że cos sie tam dzieje. Ustalałam na bieżąco z Panią Kasią w Tychach co robić. Dziewczyna super fajna i znająca sie na rzeczy napisala do opiekunki Holly smsa, że prosi o nowy adres, żeby sobie zaplanowala ile potrzebuje czasu na dojazd. Adres był na tej samej ulicy... Dla nas wyglądało to tak, jakby oddała sunię sąsiadce. Pani Kasia dzewonila i smsowała uparcie i w końcu wizyta została zaplanowana na dzisiaj. Co się okazało? Ludzie naprawdę przenieśli się z mieszkania większego do mniejszego, opiekunka pokazywała stare umowy na poprzednie mieszkanie i nową na nowe. Zdecydowanie mniejszy czynsz do zapłacenia i tak naprawdę o pieniądze rozbijała się cała sprawa. Nie stać ich było na behawiorystę, a nie widzieli szansy na to, że poradzą sobie z Holly sami. Moje propozycje pomocy odrzucali z niewiadomych mi powodów. Kiedy opiekunka zaczęła pracować (wcześniej nie miała pracy, zarabial tylko partner) i zmienili mieszkanie na tańsze, doszla do wniosku, że bardzo chce zawalczyć o Holly. W czasie wizyty Pani Kasia zaobserwowała dużą więź Holly z opiekunką, sunia zadbana, wesoła, ma zabawki, leżaczek, kocyki, ubranka, suchą karmę. Pani Kasia zaproponowała swoją pomoc i zaprosiła Holly z opiekunką do siebie do domu, bo jest problem z akceptacja dzieci przez Holly. Na przykładzie swojego dziecka chce im pokazać, jak się maja zachowywać, żeby Holly zaakceptowala dzieci. Dodatkowo pokaże jej jak ograniczyć ciągnięcie na smyczy. Zdaniem Pani Kasi nie ma potrzeby odbierania siłą suni, bo to będzie z krzywdą dla suni. Byla tam ponad godzinę, rozmowa była sensowna, zachowanie opiekunki i suni bardzo pozytywne. Holly nie boi się obcych, bardzo przyjaźnie zareagowała na nią. No i to tyle. Czy jesteśmy uspokojone? Nie do końca, bo zawsze już będziemy myślaly, czy przypadkiem znów nie zmienią zdania. Tyle, że na tym etapie nie mamy żadnych podstaw, żeby ja odebrać. Pani Kasi jesteśmy wdzięczne i obiecałyśmy rewanż w Warszawie i zwrot kosztow dojazu taksówką do Holly i z powrotem, bo Pani miała bardzo malo czasu, a chciała spędzić tam dłuższy czas. Zaproponowałam jazdę taksowką. Takie historie powodują, że człowiek traci zaufanie i na przykład wczoraj pogoniłam osobę chętną do spotkania z mała Lulą, tylko dlatego, że ma 23 lata i mieszka z chłopakiem. Może ją skrzwdziłam, ale boję się takich młodych ludzi teraz:(
-
Napisze później wszystko. Teraz piszę z telefonu. Holly została w dotychczasowym domu. Było dużo nerwów, wzajemnego żalu, ale koniec końców po wizycie poadopcyjnej i wsparciu behawioralnym że strony super osoby z Tychów Holly zostaje u nich. Jest tam szczęśliwa.
-
Dziewczyny, rozmawiałam z Anecik. Ona jest w domu, a nie w psim domku tyle, że jest izolowane od pozostałych psów i jest w pokoju obok sypialni Anecik. Na noc została zamknięta w dużym kenelu, żeby można było złapać ślady krwi, ale w ciągu dnia klatka jest otwarta i może swobodnie chodzić po pokoju i ma kontakt z Anecik, która ją doglada. Słyszała sunie cała noc, mogła zaglądać do niej. Sunia nie była odrobaczone, anie ma szczepień i to oczywiste, że musi być odizolowana.