-
Posts
29119 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
30
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
Zdecydowanie tak! Przy cimalgexie trzeba podawać osłonowo omeprazol (do kupienia w aptece pod różnymi nazwami np. polprazol). Dla psa wielkości Micha to nawet 2 tabletki dziennie. W ostatnią sobotę zawoziłam do weta niechodzącą sunię bezdomnych. Dostała 3 zastrzyki (Melovem, Catosal i Vecort), a do domu właśnie cimalgex z omeprazolem. Po 2 dniach podniosła się i czuje się dużo lepiej. Mam też inne doświadczenia z cimalgexem i zawsze pozytywne. Elu, trudno doradzać cokolwiek nie znając psa i hoteliku i nie mając innej propozycji rozwiązania problemu. Ja nie chcę się odzywać, bo nie mam już możliwości wsparcia finansowego. Jednak nie zdecydowałabym się chyba na umieszczenie go w małym kojcu, bo tam będzie głównie leżał nie mając co robić. Spacery nawet 3 dziennie nie zaspokoją potrzeby rozruszania stawów. W mieszkaniu cały czas może się przejść, poruszać. Ania napisała dzisiaj, że może zaczekać u niej na bezpieczne miejsce, ale też nie wiem, czy sytuacja nie zmieni się nagle jak kilka dni temu. Rozumiem jej rozterkę, bo z jednej strony biedny Michu, z drugiej biedne jej psiaki. Tu nie ma dobrego rozwiązania na już
-
Baloo miał maleńkie skaleczenie, chyba nawet zakłócie między poduszkami. Początkowo nawet tego nie zauważyłam, bo nie utykał. Niestety kilka dni temu w nocy rozlizał sobie to tak, że rana zrobiła się spora, drugi palec też zrobił się czerwony i pojawiła się ropa. W niedzielę chłopak pojechał do weta, który zalecił nasączanie rany Ozonella i bandażowanie, żeby dalej nie lizał. Ozonella pięknie rozmiękczyła ropę i rana się oczyściła. Wczoraj u weta jeszcze raz to obejrzeli, czy nie ma tam żadnego kolca. Rana czysta, ale po usunięciu ropy zrobiła się dziurka. Teraz to musi zziarninować i potrwa kilka - kilkanaście dni. Do tego czasu Balutek ma robione opatrunki, a na ranę nakładam Solcoseryl. Oczywiście usiłuje się do tego dobrać, więc zmieniamy opatrunki 3 razy dziennie. Nie spodziewałam się, że z takiej maleńkiej ranki zrobi się taki kłopot, ale damy radę. Poza tym wszystko u nas gra. Psoiaki są coraz grzeczniejsze, chociaż 2 dni temu Luka przeżyła duży stres. Na spacerze byliśmy z naszą grupą spacerową plus kolejny psiak - terier. Spotykaliśmy go już wcześniej i wszystko było dobrze. Tym razem zaczął dosyć intensywnie zaczepiać Lukę. Ona lubi gonitwy z psami, ale tu zauważyłam, że opędza się od niego. Wszyscy się śmiali, że wreszcie się oboje wyganiają, ale ja przyglądałam się temu i dwa razy zawołałam Lukę, żeby pokazać jej, że jak do mnie podbiegnie, to ją ochronię i Enzo nie będzie jej zaczepiał. Niestety w pewnym momencie on zaczął na nią polować. Ruszył do niej ze skowytem psa, który złapał trop i jak szalony próbował ją złapać za łapę i przewrócić. Pozostałe psy też ruszyły słysząc ten skowyt. Luka uciekała przerażona nie na żarty. Ruszyłam po nią pędem i wołałam. W końcu mnie usłyszała i zaczęła do mnie biec. Wpadła między moje nogi, a Enzo dalej starał się ją atakować. Złapałam gościa za szelki i podniosłam do góry. Chciał mnie gryźć, ale się nie dałam. Oddałam go właścicielce i sama poszłam z Luką kawałek dalej, żeby się uspokoiła. Niestety po kilku minutach Enzo znowu biegał i ponownie zaatakował Luśkę. Tym razem Luka zareagowała na to, że biegnę do nich i ją wołam i przybiegła po pomoc. Znowu go złapałam, ale tym razem było trudniej, bo on też wiedział co chcę zrobić. Stanowczo powiedziałam, że nie będę z nimi chodzić, bo wypracowaliśmy intensywną pracą w Luce poczucie bezpieczeństwa i chęć zabawy z innymi psami, a teraz taka akcja może ją cofnąć lub co gorsza nauczyć, że będzie ze strachu atakowała inne psy. Luśka w domu przyszła na przytulanki i była trochę inna niż normalnie. Na szczęście rano na spacerze spotkaliśmy jej ulubioną koleżankę i bawiły się super.
-
Myślę, że wystarczy poprosić o zajrzenie do karty Micha w lecznicy. Musieli zapisywać co było robione. Ewentualnie napisz oficjalnie do Pani z hotelu i poproś, żeby wyjaśniła co było robione i skąd taki koszt. Czy oni go wtedy nie usypiali do jakiegoś badania? Edit: Wróciłam na wątku do 4 stycznia i tam od razu po wynikach była wstawiona ta sama faktura. Robiona była morfologia, biochemia i ten podstawowy profil zazwyczaj mieści się w 120 zł. Dodatkowo był robiony poziom T4 (wydaje mi się, że nie powinno kosztować więcej niż 50 zł) i TLI (nie mam pojęcia ile może kosztować). Możliwe, że to jakieś drogie badanie. Dotyczyło trzustki.
-
@Jaaga ja dodam tylko, że przeniesienie rozliczeń na wątek maleństw jest spowodowane między innymi tym, że pośród ustaleń finansowych tu na wątku gubią się inne informacje. Po śmierci Basi emocje były wielkie i dużo się tu na wątku działo. Pora teraz uporządkować sytuację i oddać wątek psiej rodzince. Potwierdzam, że Magda powiedziała, że koszty utrzymania Gaji, które zostaną po odliczeniu deklaracji jakie są na nią zbierane (nie wiem ile, ale wiem, że jakieś były) pokryje Stowarzyszenie. Dziewczyny bardzo dużo zawdzięczają Basi i chcą pomóc. Poza tym nie chcą zostawić nas na dogo z całym utrzymaniem. Nie wiedziałam, że ta informacja do Ciebie nie dotarła. W sumie też ponoszę za to winę, bo wiedziałam o tym i mogłam zadzwonić, ale trochę się różnych spraw u mnie pokomplikowało i wyleciało mi z głowy. Aldrumka chciała uporządkować sprawy rozliczeń i przenieść je na neutralny wątek - a w sumie wątek Basi, na którym prosiła o pomoc dla wielu psiaków. To nie ma nic wspólnego z zabezpieczaniem finansów Sabinki. Ponieważ Magda mówiła o Sabince, Aldrumka założyła (słusznie wg mnie), że maluszki będą opłacane z pieniędzy zebranych przez Limonkę i z tej resztki, która została na koncie Twojego męża. Nie mam pomysłu jak podzielić te pieniądze na maluszki i na Sabinkę, ale wierzę, że choćby z szacunku do Basi nikt tu się za łby nie weźmie i wszystko będzie ustalone. Zbiórka na wieniec i psiaki Basi przez Limonkę dotyczyła wszystkich podopiecznych, więc bądź spokojna - maluszki mają tam swoją pulę.
-
Maro może być na coś uczulony, dlatego się wygryza. Mój Baloo jestvuczulony na kurczaka, zboża i drożdże piwne. Ich iminacja z diety zakończyła drapanie, gryzienie i wygryzanie.
-
Mam w sumie dobrą wiadomość. Pani Ewa z Krakowa ma komplet psiaków, ale powiedziała, że jeśli nie będzie żadnego miejsca dla Sabinki, to ona może ją przyjąć awaryjnie do siebie. Jeśli tak się stanie, to dopóki nie odda jakiegoś psiaka będzie prosiła o szukanie jej innego miejsca, ale nie chce, żeby maleńka wylądowała w schronisku czy na ulicy, więc wbrew rozsądkowi przyjmie ją do czasu znalezienia innego miejsca. Magda ma zadzwonić do Pani Aleksandry i poprosić jeszcze o kilka dni zwłoki w odbiorze Sabinki. Może zdarzy się cud i będzie jakieś inne miejsce, ale jak się nie znajdzie, to sunia może pojechać do Pani Ewy. Na to bardzo liczyła Basia... U Pani Ewy koszt to 12 zł za dobę plus karma i wet.
-
Rokuś za TM [*] Kula zaginęła 1 sierpnia 2022 :(
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Kulka czuje się dzisiaj zdecydowanie lepiej. Sama się podniosła i wyszła załatwić się. Całą noc przespała na podarowanym wczoraj materacyku. To wielka ulga, bo nie jest to nic groźniejszego. Leki powinny poprawić jakość jej życia. Serce mi wczoraj pękało jak ją widziałam taką smutną i ten jej uśmiech do mnie na koniec spotkania był jak największa nagroda. W kontrolowaniu leczenia Luki wesprze mnie Justyna - dziewczyna, którą poznałam przez FB. Ona zrobiła jakiś czas temu zbiórkę jedzenie dla Kulki. Poznałyśmy się i choć zebrane wtedy jedzenie już dawno się skończyło informujemy się o bieżącej sytuacji Kulki. Justyna ma do nich bliżej i we wtorek wpadnie na nieoczekiwana kontrolę. Zobaczy, czy tabletki znikają z blistra.