Jump to content
Dogomania

agata51

Members
  • Posts

    22868
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by agata51

  1. Tak między nami, to a już od ładnych paru lat powinnam mieszkać pod mostem. A co tam, nieważne gdzie, ważne z kim. A u Tinki doborowe towarzystwo. Damy radę!
  2. Zniechęciłam się. Tyle napisałam i wszystko wcięło :angryy: Może jutro zachce mie się powtórzyć. Zaszczepię hurtem jedno i drugie. Trzeciego chyba nie ma? A najfajniejsze są międzygatunkowe relacje baba-wnucha!
  3. [quote name='rita60']Nie tracimy...mykaj na gorę terierku.[/QUOTE] Jak najwyżej, maleńki!
  4. Depisiu, a ty tutaj taki samotny!
  5. Panie Baronie, na nocny spacer zapraszam. Zakłócimy spokój bażantom. A co!
  6. Stawiam się na wezwanie. Skoro Panna Marple (niech Jej dobre anioły sprzyjają!) opłaca pierwszy miesiąc pobytu w hoteliku KP (same dobre o nim słyszałam), nie ma na co czekać. A ode mnie 10zł/mies. od lutego.
  7. Oj, jak ja lubię takie niespodzianki :multi: Dziękujemy :loveu: Urocza sforka! Napiszcie coś więcej. A Kamysiowi, jak zwisało z prawej strony, tak zwisa. Sylwia, gratuluję - na moje oko Kamyk ma idealne wymiary.
  8. Aż cztery! Wulkan energii i niesamowitych pomysłów (zwłaszcza tych nie do zaakceptowania). Jeszcze dwa lata temu potrafiła dokuczyć Betce (najmniejszej w sforce), która dzieci uwielbia, pozwala im na wszystko, a Dagny jest miłością jej życia. Na szczęście szybko jej przeszło. A w ogóle to ma zdrowy stosunek do psów - żadnych ochów i achów, psy po prostu są i już. Psy traktują ją podobnie - jest dziecko i już, najlepiej nie zwracać uwagi. Oprócz Betki - ta postanowiła zostać jej Aniołem Stróżem. To niesamowite, jak ta rozpieszczona egoistka, egocentryczka, której wszystko się należy, z chwilą pojawienia się Dagny zmienia się w uosobienie miłości, czułości i opiekuńczości. Co nie znaczy, że, jak tylko trafi się okazja, nie zwędzi jej czegoś z talerzyka albo klocka nie porwie i nie zgryzie. Komedia! To co, piechcia, szczepić wirusówki i wściekliznę? Mam na myśli Werę, ma się rozumieć.
  9. Figo, nie tracimy nadziei, prawda?
  10. [quote name='Yorija']to ileż już to lat ...[/QUOTE] [I]"Nie liczę godzin i lat..." [/I]Akurat! Nic innego nie robię. Yorijko, co u was, Baby?
  11. Kamysiu, u was też drugi atak zimy? Nawet nie wiem, czy lubisz śnieg. Tbie pewnie ganz egal - trawa, śnieg - byle nochala było w czymś zanurzyć.
  12. Ogłaszaj, Piechciu, ogłaszaj - Wera musi jak najprędzej mieć swojego człowieka. Bardzo go potrzebuje. Bardzo się zdziwiła, kiedy na popołudniowym spacerze zobaczyła śnieg - przecież rano go jeszcze nie było! Jakby zapomniała, że całkiem niedawno chodziła po czymś takim. Ten jest lepszy, bo jeszcze nieposolony. Potrzebny mi on jak dziura w moście. Werka chce biegać, szaleć, wariować, a ja próbuję jej wytłumaczyć, że jeszcze nie pora i umieram ze strachu, żeby się nie poślizgnęła. Ale da czadu, jak wreszcie zostanie spuszczona ze smyczy! Dzisiaj odwiedziła mnie wnucha (zaraz lecę legnąć obok niej, bo jutro pobudka o świcie, a może nawet przed). Ale była radość! Werka biegała za nią, trącała nosem, leciutko podgryzała. Na Dagny nie zrobiło to większego wrażenia - od dnia narodzin musi sobie z tym radzić i świetnie jej to wychodzi.
  13. [quote name='LILUtosi']A widziałyście tego biedaka? [URL]http://www.facebook.com/photo.php?fbid=141794895973588&set=a.116473908505687.22762.100004292354451&type=1&theater[/URL][/QUOTE] O matko, jeszcze jeden!!!
  14. Rzucaj jak najczęściej - każde oko na wagę złota!
  15. Oj, fajnie. Cieszę się, że jeszcze płoną gdzieś ogniska. Muszę to przetrenować z wnuchą na wakacjach. Szkoda, że na gitarze nie umiem grać. Ale pośpiewać z wnusią zawsze mogę - świetnie nam to wychodzi. Muszę ją nauczyć kilku ogniskowych pieśni, niekoniecznie patriotycznych. Chociaż "Ruszał partyzant do boju" pewnie jej się spodoba - lubi się wzruszyć.
  16. No i dobrze. Nie chciałabym mieć królika na sumieniu :krolik: Wera ma ogłoszenia? Czy czekamy, aż łapa wydobrzeje? Jutro spróbuję pokombinować z karmą. Usiądę i przyjrzę się, jak ona to robi. Kupiłam jej trochę Pro Planu, bo moje przeszły dziś na lighta (biedactwa!), a Werka na szczęście nie musi, a nawet nie powinna. Ale w schronisku nie była na nic szczepiona? Zapytasz weta czy mam szczepić bez pytania? Mogę podać swoje dane, zawsze to robię. Chyba że ty ją adoptowałaś i masz na to papiery. Z tasiemcem skończyło się w wigilię - dostała wtedy drugą tabletkę. Obie dostała ode mnie w prezencie :eviltong:
  17. sbd, miło cię widzieć. Gdybym 8 miesięcy wcześniej odkryła dogo, Baron byłby mój. No tak, ale wtedy Mixer dogorywałby w schronisku. Mimo wszystko Baron ma lepiej, a za Mixera bogom dziękuję. Ot, takie sobie, dogomaniackie rozterki.
  18. Od czasu do czasu mały "preach" nie zaszkodzi. Mnie po prostu cholera bierze, kiedy 4 razy dziennie na okolicznych terenach zielonych (a właściwie ich marnych resztkach) widzę to, co widzę. Kasiu, mnie nie o polskość i patriotyzm chodzi. Biorę na warsztat, co mi się przypomni i da się jakoś obrobić. Jak jest gotowa melodia, łatwiej coś wygrafomanić. Głowę dam sobie uciąć, że rozmawiałam z Sylwią o karmie i jakimś szczepieniu - albo wścieklizna, albo wirusówki. Jutro zadzwonię i wyjaśnię, bo teraz to już chyba za późno.
  19. [quote name='piechcia15']hehe Agatko mój tata od zawsze powtarza mi tak (trochę mało pedagogicznie) że ja JUŻ to się można zes...ać:) mięśnie to dłuższa historia. Trzeba czasu. Hmm a całego tego konga wyładowujesz jedzonkiem?może by pasztet/puszkę wymieszać z karmą suchą? mocno dużo upakować i zamiast jednego posiłku jej dać? faktycznie udaje jej się szybko to wylizać?jak ona ten jęzor tam wciska?:) mieć psa na godzinę to chyba i tak dobrze:)[/QUOTE] Napakowałam puszkę wymieszaną z pociętymi żołądkami, ale to wypełnienie powinno być chyba twardsze. Może by je zamrozić? No pewnie, jeszcze mi psia angina potrzebna! A jęzor Werka ma długaśny. piechcia, co ze szczepieniami? Bo już nie pamiętam, ale chyba wirusówki były w planie. A wścieklizna? Na czym stanęło z tą panią z podkarpackiego? Ukłony dla Taty.
  20. Bejku, Czarodziejko, do siego roku!
  21. Spotykamy się czasem na spacerach. Z moimi psami oswojony, ze mną na dystans - chyba że że żwaczyka z kieszeni wyciągnę. Ale też bez zbytnich czułości.
  22. Majku, ale ci dobrze! I pewnie wszystkim z tobą też.
  23. [quote name='Collie']Zaglądam, podnoszę... musimy mieć nadzieję.[/QUOTE] Mamy, Collie! [quote name='Yorija']Kolejny rok...[/QUOTE] Nie mów, że i ty odczuwasz na swoich barkach to brzemię! Za wcześnie! Dobrego roku, cioteczki!
  24. [quote name='__Lara']Dzisiaj już się nie uczy takich pieśni i piosenek, a szkoda... kwiatu inteligencji nie ma i nie będzie, a wyrastają kolejne pokolenia śmieciarzy :/[/QUOTE] Bo teraz w szkole niczego się nie uczy! Nie chodzi mi pieśni patriotyczne, bo miłośniczką nie jestem, ale teraz w ogóle się nie śpiewa - co najwyżej ryczy pieśni stadionowe (patriotyczne aż do bólu!). Ot zostało coś w pamięci i wykorzystuję. Na kolonie jeździłam, tam się to śpiewało przy ognisku. Patriotyczne, harcerskie - innych nie było. Teraz nie rozpala się ognisk i nie piecze ziemniaków (kradzionych) ani ryb (własnoręcznie złowionych) w popiele. Teraz się grilluje. Wakacje nad jeziorem w strefie ciszy i upajająca woń karkówki z grilla i ryki niosące się po jeziorze. Nikomu na gitarze nie chce się umieć grać ani chcieć zaśpiewać cokolwiek, ani pogadać - na cholerę - słuchawki w uszy, komórka przy uchu i esemesy do kogoś siedzącego vis a vis. Żal. Moje dzieci jeszcze coś pamiętają (i wspominają), ale potem poszło - do głowy by mie nie przyszło, żeby bo pływaniu w jeziorze musieć brać prysznic. Babka Agata, don't preach!
  25. Dotarłam wreszcie, przyznaję - wczoraj mi się nie chciało. Zresztą, nie było o czym pisać. A popros domku na Podkarpaciu, a raczej królika. Nie mam pojęcia, jak Werka by zareagowała. Wiem, że interesuje ją wszystko, co się rusza. Ma ochotę pogonić - nieważne, ptaszek to czy torebka foliowa. Nie ma żadnych zbrodniczych zamiarów, po prostu chce się bawić. Bardzo! Nie wiem, jak króliki radzą sobie z psami. Mogłaby go zamęczyć nadmiarem miłości i chęcią do harców. Albo niechcący pacnąć łapą ze skutkiem trudnym do przewidzenia. Nie mam jak przetestować Wery "na królika", ale jak was znam, pewnego dnia zjawicie się u mnie z wypożyczonym królikiem. Serdecznie zapraszam - Betka będzie wam [B]dozgonnie[/B] (dla królika?) wdzięczna! Dzisiejsza pogoda wpędziłaby mnie w depresję, gdybym tylko była podatna na tę chorobę. Ponieważ nie jestem, byłam tylko wkurzona. Cztery spacerki + zakupy - cały dzień w zimnej, przemoczonej kurtce - "międzyczas" zbyt krótki, żeby mogła wyschnąć. Mixera żadna pogoda nie zniechęci do polowania na myszki. Werka też zadowolona - im silniejszy wiatr, tym więcej ruszających się obiektów - matko, tyle się dzieje! Tylko Betka nie lubi, jak jej na grzbiet coś kapie. W Łodzi, bo na wakacjach jakoś jej to nie przeszkadza i w największy deszcz potrafi na 3 godziny przepaść. A teraz błaga jagdterierowskim wzrokiem: "Zanieś mnie do domku, sama nie dojdę!" A wszyscy się dziwią, że ja mróz wolę! Konga było wreszcie w użyciu, ale mam problem. Podpowiedzcie, czym to wypełnić, żeby zabawa trwała dłużej niż godzinę. Wercia grzecznie łyka wszystko, byle by było zapakowane w pasztet lub serek topiony. Chodzenie bez zmian. Martwię się, ale mąż, który się na tym zna, bo też miał złamaną tylną łapę, pociesza, że potrzeba więcej czasu, żeby mięśnie się odbudowały. A ja bym chciała już!
×
×
  • Create New...