Szkoda, że nie mieszkam bliżej, pojechałabym z Koszałkiem.
Co prawda jadę z kotem Pani Ewy na badania przed operacją stomatologiczną i drugim kursem ze swoimi dwoma (u jednej staruni wymacałam guz przy sutku, a tymczasowiczka ma mocznicę :-(), ale Koszałka też bym zawiozła.
Ulaa, a taxi? Ile to km?