nas kierowca nie wpuścił
po prostu. nie i już.
nasz Atosek to był pisek 10 kgmały sznaucero-pudelek
grzeczny i spokojny i do tego czysty
mieliśmy kaganiec i smycz oczywiście
kierowca powiedział: państwo tak, pies nie
moja mama prosiła
nic, wsciekła się
zapytała ludzi... w środku. wiecie co usłyszeliśmy?
:angryy::angryy::angryy: że nie ma mowy
od ludzi
takich jak my co jechali
... słów mi zabrakło.
mamie też
pomysł kierowcy - niech zostawią państwo psa (dodam, że wracaliśmy z działki na wsi - autobus zatrzymuje się w lesie przy szosie... jedzie jeden raz na parę godzin -okolice Długosiodła/Wyszkowa)
juz myślałam, że go :mad::mad::mad:
rodzina mnie trzymała
pożyczyliśmy sobie wszystkiego, co najgorsze
tzn. my jemu
za dwie godziny był następny autobus
i na szczęście nas zabrał
od tej pory nie zabieram psów tam :shake:
a parę dobrych lat jezdzilismy z Atoskiem
i nawet z kotem naszym
i było okej
czytałam regulamin (to było pare lat temu)
i z tego, co pamietam to ten pan nie mia prawa tak zrobić (co z tego...)
ale teraz jak jade to widze zakaz wprowadzania psów (to tak można?) :-(
zaraz obok wchodzenia z lodami...
(i jak ostatnio wracałam, to był zakaz, ale jedna pani weszła z psiakiem bez problemow :)
mi sie nie udalo wtedy chyba, zle trafiłam
ale wiem, ze ten pan tam ciagle jezdzi...)
aha, dodam, ze trasa do warszawy to tylko 1,5 h