Tak, to prawda - Mojżesz ma dom! :) I myślę, że czuje się w nim dobrze!
Można powiedzieć, że się już całkiem zadomowił i jest zupełnie innym psem niż był jeszcze tydzień temu... tydzień temu nie potrafił na przykład wyrazić radości i nie bardzo reagował na ludzki dotyk (musiał być bardzo zestresowany - wokół same obce zapachy), a dziś - zupełnie co innego! Nawet polubił naszego kota, a kot jego (a jak wiadomo, koty to dziwne są istoty i humorzaste do tego;)
Wielki z niego pieszczoch, lubi spać na łóżku :P może nie słyszy zbyt dobrze, ale reaguje na ruch człowieka i bardzo bardzo pragnie z ludźmi kontaktu - no a my oczywiście, staramy się mu go jak najwięcej zapewnić ;)
Ze schodami radzi sobie coraz lepiej! Z naszą pomocą dzielnie brnie na górę (a w dół to już zupełnie bez problemu)
Na początku było to małym problemem (raz dziennie po prostu wnosiliśmy go i znosiliśmy) - wiadomo: musiał się nauczyć co to są w ogóle te schody!
Mojżesz faktycznie lubi spacery :) oraz gryzienie butów :P ale przede wszystkim lubi jeść - okropny z niego żarłok! (a my dzielnie się nie dajemy żeby go nie przekarmić! poza tym Mojżesz wciąż jest na diecie)
Przyjmuje jeszcze antybiotyk (oraz witaminy) i jego kondycja powoli sie poprawia :)
Wychodzi z niego także charakterek! Mojżesz lubi postawić na swoim, ma swoje zdanie i jest bardzo uparty :D Ale to taki dobry, spokojny i zrównoważony piesek! Zastanawiamy sie jak to możliwe, że nikt go nie chciał wcześniej przygarnąć...