Jump to content
Dogomania

AlfaLS

Members
  • Posts

    11678
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by AlfaLS

  1. Wątek bazarku się nie otwiera, prowadzi do Koszyczka staruszków...
  2. Z radością się takie fotki ogląda :-D .
  3. No mnie też się wydaje, że "nasza" Sabina to nie ta... Ale bardzo serdecznie dziękuję za chęć pomocy, może ktoś jeszcze coś zobaczy albo skojarzy?
  4. Dobrze, że ta biedna psina ma do kogo przyjść a nie błąka się gdzieś głodna, zmarznięta i samotna...
  5. Ja też trzymam kciuki - wszystkich Was czekam trudna noc...
  6. A może masz aptekę doz w pobliżu? Ja kupuję internetowo w takiej aptece, można płacić przy odbiorze i jak wybierasz odbiór osobisty w jakiejś ich aptece to dostawa jest bezpłatna. Sieć tych aptek jest dość szeroka to może jakaś jest w pobliżu. A podkładów mają spory wybór... http://www.doz.pl/apteka/s0_0-Szukaj?search=podk%B3ady
  7. Mattilu - zawsze możesz przez pay pala puścić do mnie. A na PW napisać co i dla kogo przekazałaś i podać konto na które mam to dalej przekazać... Bo ja swoje konto na pay palu zakładałam dość dawno i prawdę mówiąc nie bardzo pamiętam jak to robiłam - ale najważniejsze że działa :-)
  8. Hope - jutro będzie nowy dzień, na pewno lepszy... Trzymaj się!
  9. A ja skasowałam konto UMilki z czasów jak kiedyś, kiedyś na nie wpłacalam dla Antosia. Mogę prosić o przesłanie na PW?
  10. A ile on waży? Ja na taką 13-to kilogramową suczkę kupowałam rozmiar 4 i był za mały. Dopiero nr 5 zdał egzamin... Ale dawałam same pampersy...
  11. Będziemy czekać zaciskając kciuki...
  12. Dobrze rozumiem obecny DT Feldonka, też tak miałam jak mojej kici trzeba było amputować łapkę... Ale rzeczywiście z każdą godziną będzie lepiej :-). Ja w każdym razie nie zapomnę takiego wydarzenia z mojego życia. Byłam z wizytą z moją Tarą w jej DT, gdzie spędziła tydzień między schroniskiem a przyjazdem do mnie. W tym domku było dużo kotów, ok. 20-tu. M.in. takie pingwinki jak moja Tosia, koteczka z amputowaną łapką. Przez całe dwa dni jak tam byłam bardzo uważnie się tym pingwinkom przyglądałam bo coś mi w nich nie pasowało... Tylko za skarby świata nie wiedziałam co... Dopiero przed samym wyjazdem dotarło do mnie - one miały po cztery łapki, czyli jak dla mnie za dużo bo mój pingwinek miał trzy... Z Feldonkiem też tak będzie - za jakiś czas dla kogoś to będzie całkiem naturalne, że ma trzy - to raczej te 4-ro nożne będą inne :-).
  13. Zosia jak widać nadal czuwa nad wszystkim :grins: . I bardzo dobrze. Wnioski, jeśli wcześniej ktoś jeszcze nie bardzo wiedział o co chodzi, po wpisie kk każdy wyciągnie sobie sam...
  14. No rzeczywiście Reksio się posunął a nawet i odsunął :grins: . Sytuacja Nori smutna, jej Pani też... Ale może odrobina szczęścia i im dopisze? Może Nori znajdzie domek a Pani nie będzie się już o nią martwiła?
  15. I na deser piękna Megunia :-): W większym gronie: I absolutnie solo: I jeszcze jedno - ale bardzo ważne. Jak Megunia do mnie przyjechała ważyła 13 kg. Kto zgadnie ile waży teraz???
  16. Jak jeszcze nie macie dość to ciąg dalszy raportu :megagrin:. Leczyliśmy się, leczyliśmy i mamy jakieś efekty, szkoda, ze ciagle nie zadawalające... Jednak ważne, ze wreszcie nie ma krwi w moczu, nie ma białka i nie ma glukozy :klacz: . ALT też nareszcie spadł do bardzo przyzwolitego poziomu - już nie tylko mieści się w normie ale jaki mamy zapas!!! Niestety na badania i leki znów wydałam 85 zł. Tym razem Megunia dostała Rubenal, którego szczerze nie lubi i muszę wymyślac cuda wianki żeby zechciała go zjeść / a nasza wetka mówi, ze już zawsze powinna go dostawać :-(/, na zmianę - żeby Rubenal już był jeden raz dziennie a nie dwa/ Rubenal Vet i dalej Urinodol... Kupiłam też Meguni kolejne, tym razem większe ilości karmy nerkowej bo tak wychodzi bardziej ekonomicznie a nie mamy wyjścia dalej taką Meggi musi zajadać. Nie tak na 100 procent tylko taką ale znakomita większość powinna być takiej. I znów poszło dużo kasy... 236,40 zł. Jedyna pociecha, zę teraz w jedzonko Meggi już zaopatrzona na dłużej. Przynajmniej w suche bo puszki pewnie sporo wcześniej się skończą... Czyli dalsze wydatki i razem mamy 359,40 zł. plus 85 zł. i 236,40 zł. to 680,80 zł. Majątek :eek2: . W dodatku dziś wysłałam zamówienie do sklepu internetowego na tablety, te wszystkie, które Meggi łyka, za ponad 200 zł. bo niestety, tak mi wychodzi, że będzie dużo taniej niż od weta... Powinny wystarczyć na dwa miesiace... Przyznam szczerze, że nie byłam przygotowana na takie wydatki w tak krótkim czasie... Ale musimy Megunię podreperować, no bo jak ją tak zostawić, przecież ona nam, ludziom, ufa... Ma dopiero 16 lat, musi jeszcze spokojnie kilka lat pożyć a jak ją się podreperuje i ustabilizuje to będzie gitara... Jak myślicie mogę wziąć trochę kasy ze skarbonki Megusiowej??? Pewna anonimowa Dobra Osoba / jak pozwoli to napiszę kto :-)/ podarowała Megusi 300 zł. Czyli teraz Meggi w skarbonce ma ponad 775 zł... Musze zrobić na nią i Tinkę bazar ale może na razie mogę coś uszczknąć? Mam jednak wątpliwości i dlatego Was pytam...
  17. Na dobry początek Megunia :-) Już bez pampersa :sweetCyb: No cóż - moje psice zupełnie inaczej niż ja układają koce i narzuty na kanapie.... A tu z kotkiem, Olek wyszedł tak duży jak Megunia :grins: - jednak w rzeczywistości jest mniejszy, musicie wierzyć na słowo. Jak nie zapraszam do nas żeby się przekonać naocznie :-) Kolejne badanie moczu było zrobione 29.10.2014 - dalej jeszcze nie tak... Kupiłam kolejne leki i mamy 3-4 tygodnie przerwy, żeby zobaczyć jaki będzie efekt leczenia... Zapłaciłam kolejne 35 zł. - saldo leczenia na 30.10.2014r. 359,40 zł. cdn. - niebawem :-)
  18. Zuziu - niestety nasza wetka mówi Essentiale forte bo to najlepsze, jak długo Pani da radę finansowo to essentiale. To na razie będzie to essentiale... A teraz dalsza część raportu zdrowotno-finansowego Meguni... Przyznaję szczerze, ze finanse zaczynają mnie przerażać... Szczególnie, zę ostatnio podjęłam się wykonania dodatkowej pracy żeby zarobić na zdrowie moich zwierzaków /Tara też niegomaga - cóż wiek ma swoje prawa/ a teraz, po wykonaniu roboty okazało się że zapłata za nią będzie, w najlepszym wypadku na początku przyszłego roku. Wolę już nie wiedzieć co w najgorszym... Szkoda, ze wcześniej mnie zapewniano inaczej :lookarou: . Poprzednio skończyłąm na 8.10.2014r. Teraz ciąg dalszy :smile:. 21.10.2014r. zrobiłam Meguni kolejne badanie moczu. Wyszło lepiej od poprzedniego ale jeszcze nie dobrze. Zrobiliśmy też takie skrócone badanie krwi. Jest niby lepiej ale tak minimalnie lepiej. Wniosek - same leki nie wystarczą, musimy wprowadzić dietę nerkową. Na razie zapada decyzja, ze nie taką super restrykcyjną ale jednak. Karma nerkowa i ewent. taka dla seniorów, z małą zawartością białka. Teraz fotki. Wyniki moczowe - ciekawe dlaczego Meggi tak dziwnie na mnie patrzy jak ja jej tą tackę podstawiam pod kuperek??? Ponieważ musiałam wprowadzić choć częściowo dietę nerkową to kupiłam Meguni na początek trochę karmy suchej i puszki. Suchej to ona coś nie lubi, oj nie lubi... Czyli finanse na 22.10.2014r. było na 8.10.14r. 158 zł. dochodzi 70 i 96,40. Razem 324,40 zł. cdn - zaraz :-)
  19. Jak cudnie - ma teraz życie jak w Madrycie!!!!
  20. Blacky - dobrze że nam wszystko tak dokładnie opisałeś. Jak jakiś dobry sprawozdawca. I rzeczywiście, jak Hopiak nie chce pisać to pisz Ty :grins: ... A na Mikołaja czekaj, on fajny jest i dobre rzeczy przynosi. Chłopaki to już wiedzą. :grins:
  21. Usiata dzięki za wiadomości. Niedługo wychodzę do pracy i tak bardzo chciałam przeczytać jak Rudasek na swoi przed wyjściem... Teraz, po takich informacjach, to nawet mogę i pracować :grins: .
  22. No nie - jeszcze żeby ten Reksio troszkę się posunął ...
  23. Figuniu nie wiem jak będzie z Lonią ale napiszę Ci jak było z moją Megi. Megi ma 16 lat, 12 siedziała w schronisku a od 4 była w hotelikach, najpierw u ZuziM a później u Kasi Przystał. Cztery lata to szmat czasu więc coraz trudniej ją było w tym choteliku utrzymać a mimo naprawdę wielu ogłoszeń / zwłaszcza na początku/ nigdy nie było o nią nawet jednego zapytania... Podjęłam decyzję, że wezmę ją do siebie na BDT i może jakoś na drugim końcu Polski znajdziemy jej dom. I było milion obaw związanych z tym przeniesieniem. Jak zniesie podróż / 600 km/ to było najmniejsze. Mieszkanie a ona dotąd w domku - wchodziła i wychodziła jak chciała i kiedy chciała bo Kasia cały czas w domu... Ja pracuję a że mieszkam sama to skazana na czekanie aż wrócę z pracy razem z moją sunią i 3 kotami... Siusianie o jakichś określonych porach a nie kiedy się tylko chce... Czwarte piętro bez windy a ona całe życie parterowa... Głosy, ze nie powinnam jej już zmieniać miejsca bo to staruszeczka... Naprawdę, milion obaw. Ja podjęłam ryzyko i się okazało, że nie było prawie żadnych problemów :-). Meggi się cudnie przestawiła, miasto jej nie przeraża, schody tym bardziej. Spokojnie czeka w domu. Tylko na samym początku były duże problemy z siusianiem bo okazało się, że Meggi ma pęcherz i nerki chore. Pęcherz wyleczony, nerki staramy się opanować ale kłopoty siusianiowe dużo, dużo mniejsze... I co ważne, mam wrażenie że Meggi się wyluzowała i odpoczywa. Tam w hoteliku w grupie ona musiała być taka aktywna, żyjąca całą sobą. U mnie, z drugą sunią jeszcze od niej starszą, jest wreszcie psią babcią, taką co to sobie podjada spaceruje i odpoczywa... Innymi słowy chcę napisać, że każdy przypadek jest inny, może Lonia się nie odnaleźć w nowym otoczeniu ale może być też tak, że będzie się tam czuła super. Nigdy się nie będzie tego wiedziało na 100 proc. dopóki się nie spróbuje. Ale tej decyzji naprawdę Ci nie zazdroszczę... Szczególnie, że Ty Loni, podobnie jaj ja Meggi, chciałabyśmy nieba przychylić...
×
×
  • Create New...