Figuniu, ciężko napisać...
Niby było lepiej, jak pisałam poprzednio, ale tak naprawdę to dalej jest jak było... Tylko w naszym przypadku jakieś znaczenie w tym wszystkim mogło mieć to, że w tym czasie chorowała Tara, moja druga sunia. Tara niestety odeszła za TM... A Meggi jest taką sunią, która zawsze stara się mieć psa-przewodnika i dlatego była z Tarą na swój sposób związana... Niby wyniki, które Meguni ostatnio robiłam są lepsze a jednak problem z sikaniem jest jak był... Jedyne co trochę się poprawiło to to, że rzeczywiście nie sika na kanapę a i na dywan dużo mniej niż poprzednio. Choć w zasadzie nie powinnam o tym pisać bo niedawno było tak. Schodziłam a właściwie zbiegałam z Megunią z tego naszego 4-tego piętra na podwórko i jakoś tak sobie skojarzyłam, że ona od jakiegoś czasu nie sika na schodach w związku z czym nie muszę ich myć po 2-3 razy dziennie. Bardzo się ucieszyłam i ... następnego dnia Meggi znów zaczeła sikać po schodach. Później jakoś dotarło do mnie, że ostatnio nie sika na dywan to w tym samym dniu sobie na dywan posiusiała.
I jak tu wyadoptować takiego tymczasa? Chce może ktoś 17-to letniego lejka???