-
Posts
11745 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by AlfaLS
-
Dziękuję wszystkim za ciepłe słowa. Fajnie, że zaglądacie do Tinki (*)... MALWO kochana, napisałaś tak pięknie... W zasadzie, biorąc pod swój dach praktycznie tylko stare albo chore zwierzaki, powinnam się jakoś "uodpornić" na to odchodzenie. Tylko, że to się nie da... Jedynie pomaga ta świadomość, że jakiś okres swojego życia te zwierzaki spędziły w godnych warunkach...
-
Tyskie staruszki czekają na cud... Czy doczekają?
AlfaLS replied to AlfaLS's topic in Już w nowym domu
Wesołych Świąt wszystkim zaglądającym! -
Witajcie kochani, wszystkim zaglądającym do Tinki życzymy zdrowych, pogodnych i radosnych Świąt Wielkanocnych! U nas niestety te święta nie będą wesołe, wręcz przeciwnie, będą bardzo, bardzo smutne... Niestety, nie ma z nami już Tinki, nie ma mojej kochanej iskiereczki... Niby rozum podpowiada, że "nic nie może przecież wiecznie trwać", że jak psiak ma 18 lat to trzeba się z tym liczyć, że odejdzie... Jednak jak nic nie wskazuje, że dzieje się coś złego, jak psiak zachowuje się normalnie to jak można być przygotowanym na to, że niedługo może go nie być? A Tinka prawie do końca zachowywała się normalnie... Gdzieś tak w połowie marca zaczęła mieć biegunki, i to takie z krwią... Niestety, diagnoza lekarska była dla nas okrutna... Nowotwór prawego płata wątroby, zaatakowane jelita... Na operację czy inne leczenie za późno... Można tylko wykorzystać na maksa czas jaki nam pozostał... To go wykorzystywaliśmy, dogadzając Tince w każdy możliwy sposób. Ja starałam się dla niej a ona dla mnie... Razem walczyłyśmy o każdy kolejny dzień... Jednak przyszedł moment że musiałam pozwolić jej odejść bo dalsze trwanie to byłoby już znęcanie się nad nią. A na to nigdy bym sobie nie pozwoliła... Tinka odeszła za TM utulona przeze mnie i zapewniana wielokrotnie, że wszystkie tyszaki, które były u mnie a są już po drugiej stronie przyjmą ją do swojego grona i że kiedyś się spotkamy... Przepraszam, że piszę to dopiero teraz, po kilku dniach... Jednak nawet teraz pisząc to płaczę, Tinka była dla mnie takim "darem z nieba" i nie mogę się pogodzić z tym, że jej nie ma, no nie mogę... Rozum wie, serce nie rozumie... Dlatego wstawiam na pamiątkę moje ulubione zdjęcie Tinki, taką ją będę miała zawsze przed oczami. I wstawiam kolorowe, nie czarno-białe bo ona dla mnie nigdy nie odejdzie....
-
Może daj tą tabletkę tak jak moja sąsiadka podaje swoim kociakom. Jak dajesz jedzenie to na początku daj nie dużo ale uformuj to w taką jakby piramidkę, taki stożek. I na samej górze wsuń tabletkę, tak żeby kicia wzięła ją z pierwszym kęsem. Podobno takiego pierwszego kęsa nie wypluwają :-). Może się uda?
-
Ale fajnie się dzieje :-). Państwo są tak pozytywnie zakręceni na punkcie tych suczek, że pewnie jakby trzeba było Tatry z Bałtykiem zamienić na miejsca to też by to zrobili :-). Zapomniałam wczoraj napisać, że psi fryzjer też będzie. Z poprzednim psiakiem, foksterierem państwo tam chodzili, byli zadowoleni to z Sarą i Mają też będą tam chodzić. Mocno trzymam kciuki za szybką aklimatyzację i jestem pewna, że panienki będą szczęśliwe w tym domu.
-
Przeczytałam :-). I dla mnie jako księgowej jest bez sensu wpisywanie nazwy. Wskazujemy nr KRS, w tym przypadku Fundacji ZEA. I teraz w rubryce cel szczegółowy mam znowu napisać ZEA? Innego miejsca na wpisanie nazwy tam nie ma tylko to pole cel szczegółowy. A tam przecież wpisujemy np. imię i nazwisko dziecka czy chorego na którego konkretnie chcemy przekazać darowiznę a fundacja, której KRS wpisaliśmy wyżej ma kilka czy kilkanaście osób pod opieką. Tutaj, w przypadku tej Fundacji przecież nie wyszczegóławiamy na którego konkretnie zwierzaka chcemy dać kasę tylko ogólnie, że tej akurat fundacji. Ja w roku ubiegłym wpisywałam całą nazwę ale to raczej żeby osoba, której danego pita robiłam wiedziała na kogo poszedł jej 1 proc. a nie dla wiadomości urzędu. W przywołanym artykule ten akapit chyba potwierdza moje myślenie: Co w sytuacji, jeśli organizacja istnieje i posiada status OPP, ale nieaktualny jest cel szczegółowy, bo np. dziecko, na które chcieli przekazać 1%, jest już podopiecznym innej organizacji? W takiej sytuacji środki z 1% podatku zostaną przekazane na konto OPP wskazanej w PIT. Podatnik może sprawdzić i poprawić dane w zeznaniu udostępnionym w usłudze Twój e-PIT, np. zmienić cel szczegółowy na cel aktualnie wskazywany przez OPP. Cel szczegółowy nie będzie weryfikowany – Wykaz OPP, które mają prawo do otrzymania 1% podatku należnego nie zawiera informacji o celach szczegółowych. Jeżeli OPP znajduje się w wykazie, to otrzyma środki z 1% podatku należnego, bez względu na to czy cel szczegółowy jest aktualny czy też nie.
-
A bez pełnej nazwy do Was nie trafi? Zostanie odrzucone? Pytam bo już robiłam ludzim rozliczenia i tam wpisywałam nr KRS ale pełnej nazwy chyba nie :-(.
-
Nareszcie jestem. Wybaczcie ale moje psie staruszki maja pierwszeństwo a teraz jak spacer i kolacja zaliczone spokojnie mogę usiąść do kompa. Jak już Bogusik napisała ja domek starający się o suczki oceniam dobrze, nawet bardzo dobrze. Państwo rzeczywiście 60+ ale oboje w dobrej kondycji, niejeden młodszy miałby im co zazdrościć. Mieli już różne psy, mniejsze i większe, wszystkie znalezione albo zabrane ze schroniska czy od ludzi, którzy je krzywdzili. Wszystkie były leczone u zaufanych wetów, do dziś mają ich książeczki zdrowia. Fotki psiaków wiszą na ścianach. Państwo chyba wszystko robią razem, nawet jak pan idzie do pracy / czasami coś dorabia lub komuś pomaga / to pani idzie z nim do towarzystwa i żeby zadbać o to żeby np. zjadł obiad :-). A pies idzie z nimi bo oni wszystko robią z psami. Nawet do znajomych chodzą z psami bo chodzą tylko do takich znajomych, którzy to akceptują i lubią. Przed budynkiem spore miejsce na krótki spacer. Na spacer długi całkiem niedaleko fajne tereny psiospacerowe. Poprzedni pies państwa był zawsze wyprowadzany na smyczy / choć często była to długa linka/ bo niestety nie wracał na wołanie a państwo nie chcieli ryzykować ucieczki czy zaginięcia. Córka państwa mieszka w pod stargardzkiej miejscowości i tam, za szczelnym ogrodzeniem, pies może poszaleć swobodnie, zresztą z psiakami córki. Pan wypatrzył sunie pierwszego dnia jak tylko zostały zrobione ogłoszenia na Szczecin. Nikomu nic nie mówił bo chciał się z tym "przespać". A następnego dnia córka przysłała im to ogłoszenie ze słowami "to są psiaki dla was" :-). Dwa spojrzenia i ten sam wniosek :-). W domu są jeszcze trzy kanarki, piękne, zadbane i cudnie śpiewające :-). Mieszkanie jest rzeczywiście małe ale tak urządzone, że dwa psiaki spokojnie się tam zmieszczą. Zresztą państwo mówili, że był czas kiedy w tym mieszkaniu mieszkali oni, dwoje dzieci i dwa psi i tez się dało radę :-). I muszę napisać, ze państwo oboje po mnie przyjechali i oboje też mnie odwieźli :-). Wniosek: ja bym psiaki np. moje tymczasy do tego domu oddała. Może nie będą tam miały złotych poduszek ale poduszek to im tam nie braknie :-) Jak czegoś nie napisałam to pytajcie :-)
-
Państwo nie poczekają do soboty :-). Jestem umówiona z Panem na dziś :-). Pan zapytany kiedy mu pasuje spotkanie odpowiedział bez namysłu: jak najszybciej :-). Ponieważ Pan jest chwilowo zajęty do godz. 18.00 to spotkamy się o godz. 19.00 bo chciałam żeby na spotkaniu Państwo byli oboje. Pan jest bardzo miły, do tego stopnia że ma po mnie przyjechać do Szczecina i razem pojedziemy do Stargardu :-).
-
Witam się na wątku suń :-). Po prośbie Bogusik o wizytę przeczytałam cały wątek i co nie co już o suczkach wiem. Dziś już za późno dzwonić do państwa ale jutro rano zadzwonię. Czy państwo chcieliby tą wizytę tak na już? Bo przyznam szczerze, że mnie najlepiej by pasowała sobota lub niedziela... Tylko nie wiem jak im? Może coś wspomnieli? Podjadę tam pociągiem a dalej to zobaczymy, można piechotką, można /chyba/ jakąś komunikacją, a może - jak chcą jechaC po sunie -to po mnie wyjada na dworzec? Czy mam na coś szczególnie zwrócić uwagę? Bo że na wielkość mieszkania, piętro, kondycje państwa, tereny spacerowe i inne takie podstawowe rzeczy to wiem ale może coś szczególnego?
-
O matko, jak smutno :-(. Miejmy nadzieję, że da się złapać i rzeczywiście pojedzie następnym razem. A zachowanie Patrycji - jakieś takie handlowe, w tym gorszym tego słowa znaczeniu... Jak stały "klient" to już nie trzeba go odpowiednio szanować??? Nie rozumiem takiej postawy. Tym bardziej, że tu chodzi o żywe istoty i ludzi, którzy się naprawdę o nie martwią... Smutno...
-
Tyskie staruszki czekają na cud... Czy doczekają?
AlfaLS replied to AlfaLS's topic in Już w nowym domu
-
ANTEK - staruszek w hotelu - szukamy stałego domku!!!
AlfaLS replied to Figafiga's topic in Już w nowym domu
Według pierwszej strony tego wątku w 2009 roku miał 13 lat. Czyli teraz wychodzi, że ...22???????? To chyba trochę za dużo. Jak jakiś czas temu, chyba latem, rozmawiałam z Romką to mówiła coś, że ma 18... Tak czy siak dużo ... I to na pewno nie jest wiek na siedzenie w budzie na zewnątrz. I dlatego tak bardzo cieszy mnie prawdziwy dom, który teraz ma... Kocham staruszki, one mnie totalnie rozbrajają i każda ich adopcja tak bardzo mnie cieszy. -
ANTEK - staruszek w hotelu - szukamy stałego domku!!!
AlfaLS replied to Figafiga's topic in Już w nowym domu
Kopiuję z FB: Hotel dla psów i kotów "U Milki" 1 godz. · I to jest najwspanialszy dzień. Aż trudno ubrać w słowa to co dziś czuję, bo radość ze smutkiem i tęsknotą się przeplata. Ale przede wszystkim radość. Radość tak wielka jak wielki i wspaniały jest Antek. Antek dziś pojechał do DOMU!!!!! TAK. ANTEK MA DOM!!!!! Dziękuję Ci Olu za ten dom. Dziękuję wszystkim, którzy Antka znają i wspierają. Dziękuję Fundacji Roka za ogrom pomocy. Antku, kocham Cię bardzo i tak bardzo się cieszę, że te Twoje stare kości mają wymarzone ciepełko. Cudny dzień, cudny!!!! -
Zobacz sobie tutaj https://www.doz.pl/apteka/k815-Kasetki_na_leki_dozowniki Ja w tej aptece kupiłam kruszarkę do tabletek a przecinarkę w Auchanie ale tu masz większy wybór i lepsze ceny. Ona "sprzęty" sprawują się super. Kruszarka kruszy każdą tabletkę, nawet najtrwardszą a przecinarka fajnie przecina tabletki i nie ma problemu z dzieleniem :-).
-
Może jednak spróbujcie z tymi mieszkańcami... Zawsze można powiedzieć, że szukacie bardzo chorego kotka, macie podejrzenia, że wszedł do tego budynku, może wszedł do piwnicy i chciałybyście zobaczyć czy go tam nie ma... Bo jak, nie daj Bóg, odejdzie w tej piwnicy to smród, robaki itd... To wersja dla tych, którzy nie potrafią zrozumieć, że zwierzakowi trzeba pomóc bo tym, którzy rozumieją, wiadomo, że tłumaczyć nic nie trzeba. A może przy okazji ktoś coś widział, słyszał i wam powie? Dzwońcie do każdego mieszkania to w końcu traficie na kogoś, kto zejdzie z Wami do tej piwnicy.
-
Moim zdaniem też tak 7-8 miesięcy. Wtedy kotka osiąga dojrzałość. Moi weci właśnie wtedy sugerują sterylizację. Właśnie się duchowo nastawiam na sterylke takiej 7-mio miesięcznej ancymonki, którą zgarnęłam spod krzaczka. Tylko ta moja to mam wrażenie, że jakaś drobniejsza od Cwaniaka jest... Najważniejsze, żeby się wreszcie pojawił czy pojawiła... Tak bym chciała przeczytać że jest...
-
Tu jest taka smycz, numer 34. Na razie nawet nikt nie licytuje :-).