Jump to content
Dogomania

AlfaLS

Members
  • Posts

    11677
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by AlfaLS

  1. A dziś zadzwoniła do mnie Grażynka że do schroniska przyszli ludzie, którzy chcieli adoptować największą biedę jaka jest w schronisku. Psiaka, który nie ma żadnych szans na adopcję. Adoptowali KUFOLA!!!!!!! Tego, który słabo widzi, słabo słyszy, Hura!!!!!!!!! Kufolku, bądź szczęśliwy!!!!
  2. Winna jestem Wam jeszcze dwie dobre, ba , bardzo dobre informacje. HURA!!!!!!!!!!!!!!!! Po pierwsze - już w listopadzie znalazł dom Bafi, nasz numer 1. Psiak, który najdłużej siedział w schronisku. Jakże się cieszę!!!!!!!!! Tak to wielkie wydarzenie zostało opisane na FB: wspaniale. 2 listopada 2017 · Cudowna wiadomość, którą chcemy się z wami podzielić! Pamiętacie Bafiego? To był najdłużej przebywający u nas pies. Schronisko było całym jego dotychczasowym życiem... Było, ale już nie jest!!! Prawie trzynastoletni Bafi znalazł nowy dom! Takie adopcje pozwalają wierzyć w szczęśliwe zakończenie każdej schroniskowej historii. Z nadzieją czekamy na kolejne. Czekają też nasi rezydenci: Moli, Bezan, Brutus... Może i w ich przypadku znajdzie się ktoś, kto je pokocha i ofiaruje dom na starość. Biedaczek, tak długo czekał aż się doczekał!!!!!!!
  3. Kurcze, strasznie smutno ale czasem niestety tak trzeba... Tamb, przytulam...
  4. Podlinkowane :-) Tylko staruszka do tego wątku bo nie ma chyba swojego, prawda? A podlinkować możesz klikając 2 razy na ten swój banerek i wtedy wskoczy Ci okienko w które wpisujesz link do wątku. Do końca roku był bazarek banerkowy TZmestudio i on tam tłumaczył jak linkować. Były nawet fotki krok po kroku, poszperaj, pewnie ten bazarek jeszcze znajdziesz :-)
  5. A może spróbować ją "dołożyć" do transportu psiaków z Zamościa do szafirki? Łatwiej zorganizować coś do Zamościa i później do Gorzowa niż całą trasę. Tylko że to może być już za dużo nawet dla pana Piotra :-(.
  6. To prawda - nigdy tego nie wiemy. Ja z kolei biorę z pełną świadomością takie, które mają ok. 12-14 lat, czasem starsze. Zakładam, że pożyją minimum 2-3 lata ale po całym życiu w schronisku to dla nich i tak będzie dużo. A one w domu rozkwitają, cieszą się życiem i dożywają 18-19 lat. Na szczęście! 10 lat u małego psiaka to naprawdę nie jest dużo. Szkoda, że ludzie inaczej na to patrzą...
  7. Wyniki zrobimy. Ja to dopiero niedawno zauważyłam a okres świąteczny nie sprzyjał ani konkretnej obserwacji ani wizytom u weta :-).
  8. Może i tak... Ale może jest na to jakiś lek... W każdym razie zapytam wetów bo jak moja suczka Tara tak miała to propalin pomógł dosłownie drugiego dnia.
  9. Smutne to co piszesz... A miałam nadzieję, że w tym roku odpoczniesz od tych okropnych chorób...
  10. Teraz pora na uzupełnienie wiadomości finansowych... Fuks zgromadził od początku: 368,80 zł. spadku po Tince, 95 zł. z mojego bazarku dla kociaków Feroxa i Fuksa, 21 zł. z mojego bazarku dla tamb, ali123, DORY1020 i Fuksa 30 zł. z mojego bazarku dla Fuksa 115,20 zł. z bazarku Nadziejki - Nadziejko dziękuję! oraz z wpłat deklaracji: 10 zł. od znajomej Nadziejki 18 zł. od syna Nadziejki, 90 zł. - deklaracja od Certusowej / wpłata w sierpniu wrześniu i październiku 2017/, 50 zł. - deklaracja Marudy666 / wpłaty od sierpnia do grudnia 2017r./, razem 798 zł. Bardzo serdecznie dziękuję za każdą złotówkę dla Fuksa! Ta strona mniej przyjemna to wydatki: 200 zł. - transport z Tychów do Szczecina, 300 zł. - DT od 10.08.do 10.09.2017r. 300 zł. - DT od 11.09. do 10.10.2017r. 300 zł. - DT od 11.10. do 10.11.2017r. 300 zł. - DT od 11.11.2017r. do 09.12.2017r. wydatki weterynaryjne: 70 zł. przegląd pod kątem pooperacyjnym / czyraczyca/, odrobaczenie, odpchlenie - 09.08.2017 r. 60 zł. badanie krwi przed kastracją 25.08.2017r. 25 zł. kontrolne badanie krwi / wątroba/ przed kastracją - 07.09.2017r. 200 zł. kastracja - 12.09.2017r. 30 zł. antybiotyk, leki na wątrobę 14.09.2017r. razem wydatki 1785 zł. Saldo skarbonki Fuksa na dzień 01.01.2017r. to 798 zł. -1785 zł. = - 987 zł. Nie ma zmiłuj się - trzeba ambitnie bazarkować . W tej chwili Fuks jest u mnie na BDT jednak od czasu do czasu pewnie jakieś wydatki będą czy na weta czy na jedzonko dla bardzo starszego psiego pana to nie tylko minus muszę odrobić ale jeszcze stworzyć jakiś choć drobny zapasik... Dorciu2, agat21 - czy Wasze deklaracje pomocy Fuksowi są może aktualne? Chętnie skorzystam z ewentualnej Waszej pomocy bo wydając mniejsze kwoty raz na jakiś czas nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego jak to niefajnie wygląda.....
  11. I kolejne, chyba też z sierpnia ... Fuks był dosyć chudy po schronisku, ważył 6,4 kg. Chyba wolę nie wiedzieć ile waży teraz... Myślę, że w czasie najbliższej wizyty wet zaleci nam kurację odchudzającą . Sąsiadka mi o tym nie mówiła ale ja zauważyłam, że Fuks popuszcza trochę siusiu. Tzn tam gdzie leży z reguły zostaje plamka. U sąsiadki miał kolorowe kocyki to trudniej to było zauważyć, może zresztą tego nie było. Ona mówi, że nie zauważyła. U mnie na kocykach czy pościeli są ślady, ciekawe czy to po kastracji, czy to coś innego. Nie orientujecie się czy tak jak dla suczek jest propalin to dla psów jest coś takiego? O to też zapytamy w czasie wizyty... No chodź idziemy nareszcie!
  12. Nowy Rok to najwyższa pora żeby nadrobić zaległości u tyszaków. Zresztą nie tylko najwyższa ale i chyba najlepsza. Jak to mówią - z nowym rokiem nowym krokiem . Najpierw konkrety. Fuks jest od 10 grudnia u mnie. Szukamy domu dla tego bardzo energicznego staruszka ale niestety metryka odstrasza. Była kolejna pani zainteresowana nim ale zrezygnowała bo stwierdziła że jednak jakby on miał tak ok. 10 lat to by go wzięła a 17-ście to jednak za dużo... Nic, nie poddajemy się, szukamy dalej . A Fuks... Jakby sobie nic nie robił z przeprowadzki . Zresztą, pewnie mu łatwiej bo przecież mnie znał od zabrania ze schroniska. Wszedł do domu jak do siebie i po prostu został . I co z nim zrobić? Zresztą, on przy bliższym poznaniu jest taki, że nie sposób go nie kochać, nie sposób. W międzyczasie od sierpnia Fuksik został wykastrowany bo niestety gwałcił wszystko co się dało. Niby w schronisku mi powiedzieli, że on takich zapędów nie ma ale jednak za kratami natura zwyciężyła i wszystko co się ruszało było dla niego obiektem seksualnym. DT miał czasem nawet problemy z wyprowadzaniem go na spacer taki był napalony na inne psiaki . Trochę się obawiałam tej kastracji bo to jednak wiek słuszny, podobno słabe serduszko. Jednak moi cudowni weci po raz kolejny stanęli na wysokości zadania i kawaler został pozbawiony klejnotów. I nawet dość szybko hormony się wyciszyły i nareszcie jest spokój. Oczywiście jak w czasie jakiegoś spaceru Fuks widzi innego psa to mu się przypomina jaki to on gieroj i głośnym szczekaniem pokazuje kto tu jest ważniejszy. I naprawdę, wielkość kolegi jest bez znaczenia. Przecież on jest "większy" od takiego np. dorodnego owczarka niemieckiego . Do suczek to nie można powiedzieć gentelmen jak się patrzy ... Przy badaniach przed kastracją wyszło nam, że trzeba trochę podreperować wątrobę. Dostawał leki, była duża poprawa. Teraz niedługo musimy się wybrać na zrobienie kolejnych wyników żeby zobaczyć co z tą wątrobą dalej się dzieje. Połączymy to ze szczepieniem jakoś tak teraz w styczniu bo będzie pora na szczepienia. I jeszcze jedno - u lekarza Fuks jest klasycznym facetem. Jak pani doktor chciała pobrać krew to ledwo wyjęła igłę z opakowania Fuks tak piszczał jakby go ze skóry obdzierali . Przy samym pobieraniu krwi tak bardzo płakał i się żalił, że serce pękało... Taką krzywdę psiakowi zrobili . Za to zemścił się na nich bardzo bo po kastracji jak tylko się wybudził to calutki czas szczekał. Szczekał i szczekał... Jak ktoś przy nim stał to ok, była cisza. Jak tylko zostawili pieska samego to było szczekanie.... Z niewymowną ulgą weci oddawali mi go do domu . Na szczęście ta czyraczyca, którą miał operowaną jeszcze w schronisku się nie odnawia. Kontrolujemy to na bieżąco i na szczęście na razie jest wszystko w porządku. Teraz parę fotek. Z początkowych dni w Szczecinie ... Tu mam stresa... Jeszcze tej pani tak dobrze nie znam.... No dobra, jak mam u niej mieszkać to chyba ją polubię... Jestem zadumany... A tak się tarzać bardzo, bardzo lubię... Tyle czasu nie mogłem poszaleć na trawie ...
  13. Kochani u Tinki wszystko ok . Dalej szaleje, zachowuje się jak max. 6-7 psiak i wcale się nie przejmuje tym, że ma już niby 17 lat. Zresztą jak ktoś jej nie zna to nigdy w życiu jej tyle nie da . Ostatnimi czasy odkąd jest u nas Fuks jakoś tak konkretniej przypomniała sobie co to jest szczekanie bo często musi bronić albo swojej miseczki, albo swoich smaczków przed Fuksem. Niestety, Fuks najchętniej zjadłby wszystko tzn. swoje, Tinki i ewentualnie kocie też gdybym nie stawiała kocich miseczek na wysokości . Wczoraj Tinka mnie bardzo miło zaskoczyła bo nic a nic ją nie obeszły fajerwerki. Miała tylko tą niedogodność że na spacerze była na smyczy a ona nie bardzo za tym przepada. W dodatku został ubrana dodatkowo w szelki a to już była straszna niedogodność dla biednej suni. My teraz mamy ogrodzone podwórko i jej bardzo się podoba jak może sobie biegać taka swobodna, z rozwianymi uszkami . A że jest sprytna to opanowała już niestety wychodzenie poza ogrodzenie. Ponieważ sama wychodzi tylko na sąsiednie podwórko to czasami pozwalam jej na te spacery ale akurat wczoraj się bałam, że jak pójdzie, przestraszy się to jeszcze gdzieś pobiegnie i dlatego biedna sunia była na uwięzi . Generalnie ciągle potwierdzam, że Tina to pies idealny. Pięknie podróżowała że mną pociągiem, kilka razy i to na takich solidnych trasach np. Szczecin-Elbląg czy Szczecin-Tychy. Nawet przesiadka to dla niej nie problem. Potrafi się pięknie zorganizować . Na razie dwie fotki, jedna z naszej tegorocznej wycieczki do Tychów: pierwsza -to co pieski lubią najbardziej, nieważne czy w domu czy na wyjeździe - łóżeczko jest najlepsze i druga z wspólnego spacerku z Fuksem, jeszcze po Tychach . Jak będzie zapotrzebowanie zrobimy więcej .
  14. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!!!!!!!!!
  15. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!!!!!!!!!
  16. Dziękuję za miłe słowa. Aż się zarumieniłam . Mogę się tylko zgodzić z tym co napisała Bogusia. To będzie dobry dom dla psiaka. Ale starszego psiaka i nie Teosia... Tylko problem w tym, że pani chce w miarę młodego. Może jednak gdzieś się znajdzie jakiś np. 5-latek ale spokojny, wręcz leniwy?
  17. Tak - to one , Tylko za skarby świata nie mogę sobie przypomnieć jak miały na imię .
  18. Nigdy tego nie zapomnę jak chyba 2 lata temu też po świętach robiłam wizytę przedadopcyjną tu u nas w Szczecinie dla suni od Szafirki. I tego, jak bardzo mi się spodobało podejście państwa, że pojadą po psiaka po Sylwestrze bo to specyficzny dzień i lepiej dla psiaka żeby był w tą "wystrzałową" noc w znanym mu otoczeniu i ze znanymi mu ludźmi. Dobrze się skończyło bo państwo pojechali w Nowy Rok i zabrali dwie sunie żeby tej wybranej nie rozdzielać z siostrą czy matka z którą była bardzo zżyta :-).
  19. Jeden z nich to taki, że pani chyba nie do końca zdaje sobie sprawę z tego że Teoś jest taki terrierowaty czyli raczej mocno ruchliwy :). Mówiłam o tym, dopytywałąm ale mam wrażenie, że pani chyba nie do końca mi uwierzyła ;).
  20. Nareszcie jestem . Szczegółową relację z wizyty zdam b-b ale tu tez napiszę co nie co. Pani mieszka sama, w 3-pokojowym mieszkaniu, na I piętrze. Nie pracuje już. Przed domem ogródek, raczej nieduży ale jest :-). Sąsiedzi też mają psiaki i już nie mogą się doczekać kolejnego 4-noga do kompletu. Okolica raczej spokojna, stosunkowo niedaleko niedawno oddano do użytku wybieg dla psów. Pani wysłuchała wszelkich wskazówek dotyczących zabezpieczeń / szelki, obroża, czip, koniecznie adresówka/, rad dotyczących karm itp. Pani miała wcześniej kota, który po prostu przyszedł do niej... Niestety kociak już dawno nie żyje, odszedł na białaczkę... Córka mieszka w innej dzielnicy miasta, ma psa / Chichuahua - matko - nie wiem jak to odmienić!/ 7 letniego i starszego kociaka, brytyjczyka. Podobno ma duży dom i duży ogród ale tego nie sprawdziłam, wcześniej miała 2 labradory /chyba?/, w każdym razie duże psy. W razie choroby, wyjazdu itp. córka zajmie się psem, jakby coś zupełnie niespodziewanego wyskoczyło to podobno także sąsiedzi pomogą, np. jednorazowy spacerek czy coś takiego. W poszukiwanie psiaka zaangażowana cała rodzina, córka, zięć, wnuki :-). Odrastające kłaczki nie stanowią problemu, pani mówi, że w domu odkurzacz jest a poza tym ona lubi psiaki z dłuższym włosem :-). Ma namiar na nowy gabinet wet, który odwiedza sąsiadka ze swoim psiakiem i jest zadowolona z opieki pana doktora nad psiakiem. Pani przygotowana na telefon od Bogusi w Nowy Rok. A tak ode mnie to jak Boga kocham ciężko mi jednoznacznie ocenić ten dom. Są plusy i minusy... O tych szczegółowo powiem Bogusi... Ona ma trudną decyzję przed sobą...
  21. Pani ma komórkę ale nie jest to smartfon. Zresztą na tą komórkę dzwoniłam :-). Chodziło mi o to, że nie korzysta z internetu w niej... Po głosie to wiek tak 60+...
  22. To nie tak, że DS nic nie wie. Pani, która chce psa po prostu chce przyjaciela. Zdała się na córkę i wnuka, że jej tego przyjaciela znajdą. Jedyne wymaganie Pani / DS/ to żeby piesek nie był zbyt duży i nie bardzo stary. Reszta nie ma znaczenie... Pani niedawno przeżyła tragedię / nie czuję się upoważniona żeby tu coś więcej pisać /, nie jest internetowa, nawet telefon ma taki zwykły nie smartfon - chciałam jej wysłać fotkę ale na taki to nie bardzo :-(. Uznała, że córka z wnukiem lepiej się zajmą wyszukaniem psiaka niż ona... A że wie o tych poszukiwaniach to pewne bo jak zadzwoniłam się umówić na wizytę to Pani dobrze wiedziała, co to za wizyta i serdecznie zapraszała... Więcej napiszę po spotkaniu bo na razie tylko tyle wiem :-). Ogólnie przez telefon Pani robi bardzo dobre wrażenie, mam nadzieję że tak samo będzie w realu.
  23. Dzwoniłam do pani. Wstępnie jesteśmy umówione na sobotę bo nie wiem czy jutro już będę się czuła na tyle dobrze żeby podjechać na tą wizytę. Zaskoczyło mnie, że pani nie wiedziała o tym, że psiak jest w Nowej Soli a nie w Szczecinie. Jednak ponieważ to córka wypatrzyła psiaka i dzwoniła do hoteliku to pani miała z córką jeszcze porozmawiać. I pani nawet psiaka nie widziała jeszcze, nie wiedziała ile ma lat itd. W każdym razie nic z tego co było w ogłoszeniu. Ale ma już kupioną karmę suchą i puszki :-). Czekam teraz na telefon od pani i umawiam się na konkretną godzinę. EDIT. Już jesteśmy umówione na sobotę, na godz. 12.00 :-)
×
×
  • Create New...