-
Posts
10326 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by evel
-
[quote name='dog193']Matko, ja go nie cierpię :D [/QUOTE] Mnie nie porwał swoim zapachem, choć wciąż chyba różowy lepszy niż niebieski, ale tym, że jest cholernie skuteczny w moim przypadku ;) A na Rexony i inne takie mam uczulenie oczywiście :evil_lol:
-
Co kto lubi ;) W niektórych przypadkach to bym wolała, żeby ktoś walił tandetą niż smrodem niemytego od paru ładnych dni cielska - np. w mpk :evil_lol: Chociaż czasami jest przeginka w drugą stronę - mam na myśli ludzi, którzy walą tak, jakby przed wyjściem z domu pływali w jakichś pachnidłach, zamiast się normalnie umyć jak człowiek, użyć antyperspirantu i ew. perfum :P
-
Moim No1 jeśli chodzi o antyperspiranty jest Nivea Black&White Invisible :loveu: A co do zwykłych dezodorantów to zwykle mam na nie uczulenie i dostaję wysypki :evil_lol:, ale niektóre C-thru są całkiem przyzwoite i mnie nie sypie po nich :) A co do włosów - patrząc na ulicy czy w autobusie to chyba niewiele osób ma naprawdę zadbane włosy ogólnie. Choć moja siostra twierdzi, że się to zmienia powoli na lepsze ;)
-
Pani Profesor (oł gasz, znowu się czuję jak na studiach :lol:), moja ostatnia linijka w ogóle nie tyczyła się Twojej osoby, także spoko luz ;) Ja wiem, że w pracy z psem są wzloty i upadki i to jest zupełnie normalne, ale tak patrząc na Twoje wypowiedzi to myślę, że nawet jedno - dwa spotkania z kimś sprawdzonym by dały Wam szereg wskazówek i jakiś plan do wykonania, a Twojemu chłopu by uświadomiły może co nieco ;) Komenda "puść" jest uznawana za jedną z trudniejszych komend w ogóle, także nie ma się co załamywać. Zwłaszcza u psów, które w swoim życiu nie dojadały i mają w mózgu wyryte "nażryj się, póki możesz". Długo, długo mi zajęło uświadomienie mojej suce, że nie trzeba jeść na zapas i teraz mogę z nią zostawić żarcie na spokojnie, w obawie, że mi nie ściągnie z talerza, ale początki były ciężkie. Pomijam, jak raz ojcu zeżarła kanapki z pastą rybną :cool3: ale miała suczyna tendencję do obrony dóbr różnych, zwłaszcza znaleźnych. Myślę, że gdybym jej wtedy gwizdnęła w ryło to by straciła dużo zaufania do mnie - ot, taki typ. Tworzymy chyba koszmarny offtopic do offtopiku :lol:
-
Ja przy odpowiednim szamponie mogę myć głowę co drugi dzień, ale nie wyobrażam sobie trzymania jej dłużej, fuj fuj fuj...
-
Soraski, że tak między wódkie a zakąskie, ale musze, inaczej sie udusze. O wleczeniu za kark było, więc nie będę powtarzać. Aaaaleeee... [quote name='Pani Profesor'] teraz [I]niepozytywne [/I]metody stosuje tylko TŻ, ja i tak się czepiam, choć muszę przyznać, że pies go słucha :roll: a ze mną jest ciężko. nie leje go oczywiście, ale[B] potrafi psa sprowadzić do parteru albo wytargać za skórę, kiedy ten np. warczy albo nie chce czegoś oddać[/B].[/quote] Uświadom swojego rycerza, że za jakiś czas pies może przestać warczeć a zacząć gryźć bez warczenia, wtedy będzie dopiero wesolutko. Zamiast spuszczać psu łomot jak pies nie chce czegoś oddać to się go uczy ZAUFANIA - że pańciostwu można przynieść sztabkę złota albo parującego schabowego i że za to jest super zajebista nagroda ZAWSZE, bo to po prostu bardziej opłacalne. I szybciej pies się uczy. I uważa przewodnika za kogoś zajebistego. Nie mówiąc o tym, że wyrywanie psu czegoś na siłę może skutkować tym, że pies zacznie wpieprzać coś tak, żeby nikt nie widział albo bronić większą ilość zasobów, a czemu, a temu, że będzie się czuł zwyczajnie zagrożony. [quote name='Pani Profesor'] a na rzeczy grubszego kalibru, typu właśnie agresja do psów, nie ma OPCJI, że pomoże awersja - te TŻ-towe przygniatanie, szarpanie smyczą (pies się generalnie dusi, ma w dupie, że go skracamy na smyczy do granic, więc z kolczatą nie byłoby inaczej pewnie, on w adrenalinie nie zwraca uwagi na ból) nie dają NIC - za to barowanie daje, tak samo jak focus na piłce.[/QUOTE] Z Twoich opisów wnioskuję, że nie macie pojęcia o prawidłowym stosowaniu awersji, więc odpuśćcie sobie - idźcie do specjalisty, który Wam wytłumaczy co i jak, bo możecie tylko jeszcze bardziej zepsuć psa. O ile klikanie i inne *******ety pozytywne używane nieumiejętnie nie zrobią z psa raczej masakratora, o tyle nieumiejętnie używane "korekty" potrafią bardzo pogorszyć relacje z psem. A, korekta MA być nieprzyjemna. To jest jej cel. A jak się ktoś dyga, że pieskowi zrobi ała, to lepiej niech się za korekty nie bierze i tyle. To pisałam ja, przerost formy nad treścią, bez doświadczenia i coś tam coś tam - evel :evil_lol:
-
Iza, fajne! :) Anka, ze mną na roku była laska, która co ją widziałam to miała przetłuszczone włosy. Takie nie "lekko nieświeże", ale wiszące strąki. No na litość ja rozumiem, może problemy ze skórą głowy, może brak czasu na mycie włosów (ale na pełny makijaż a'la pani z mięsnego był...?), ale wtf? Żeby człowiek lat 20+ nie mógł pójść do dermatologa albo dobrać sobie dobrego szamponu, albo myć łeb częściej po prostu to chyba nieco porażka :roll: P.S. Ścięłam pół włosów dziś. Okazało się, że nie wypadają mi całe tylko się kruszą i łamią, bo mam otwartą łuskę włosa (duuuużo stresu i brak odpowiedniej pielęgnacji ostatnio - odżywkę nakładam jak mi się przypomni :roll:). Wystarczy odżywiać, nawilżać i zamknąć włos i będzie wszystko OK. Uff, a już myślałam, że łysa zostanę :evil_lol:
-
[quote name='dog193'] I trochę mi hipokryzją zalatuje, że na jedne "żarciki" się oburzamy i komentujemy ich poziom, a drugie nas śmieszą wielce. Mnie na przykład nie śmieszyło ani wklejenie zdjęcia dobka i komentarze, że trzeba go wrzucić pod samochód, ani pokazanie trutki na szczury pod prośbą Motylka o pomoc ze świnką, ani tekst o babie na rowerze...[/QUOTE] Uff, a myślałam, że tylko ja mam takie ujowe poczucie humoru :diabloti: Ale wiesz. To pewnie przez ten kij :D
-
Ja myślę, że potrzebujecie konsultacji szkoleniowca na miejscu - być może dzieje się coś jeszcze, czego nie wychwytujecie, może trzeba zmienić parę rzeczy w Waszym stosunku do suk. Młoda dorosła i jej trochę sodóweczka uderzyła, więc powinniście ją przytemperować. Dobrą korektę trudno opisać, lepiej pokazać jak to wygląda w praktyce.
-
Umów się z dobrym szkoleniowcem - niech Ci pokaże, jak skorygować starszą sukę, koniecznie najpierw poza jej terenem. Mam nadzieję, że nie puszczacie suki luzem w lesie, skoro zachowuje się "jak pies gończy".
-
Mój pies też nie lubi dzieci, więc... nie zmuszam go do kontaktu z nimi. Po prostu. I mogę sobie odwrażliwiać i stawać na głowie, osiągnęłam stan, że pies dzieci ignoruje, jeśli go nie zaczepiają, ale prawdopodobnie nic więcej się nie da. Wynika to pewnie z braku kontaktu z takowymi w młodości suki. NIE WPUSZCZAJ DZIECI NA TEREN PILNOWANY PRZEZ PSA! O tragedię nie trudno, a możesz jakiemuś dzieciakowi zjechać psychikę na całe życie - uraz do psów to nie jest nic miłego. I ogarnij swoją rodzinę - jak mówisz, żeby nie podchodzić do psa, to mają nie podchodzić. Praca z niepewnym psem jest trudna i takim podłażeniem do suki i próbami głaskania tylko pogarszacie sprawę. I jeszcze coś - po jaką cholerę jej zabieracie miskę na siłę, skoro jej broni? Nie lepiej przepracować problem tak, żeby pies Wam zaufał i sam z siebie przynosił miskę/żarcie? Masz tutaj mnóstwo tematów o agresji przy jedzeniu i o obronie zasobów - poczytaj.
-
Prawdopodobnie pies się koszmarnie nudzi i jego bieganie to jedyna rozrywka, której wcale nie ma ochoty kończyć, plus nie potraficie mu wyznaczyć granic co jest OK a co nie. Może powinniście się zgłosić do dobrego szkoleniowca? Jeśli chcecie problem rozwiązać samodzielnie to ja również polecam książki pani Mrzewińskiej, ale także "Aria, do mnie" Gałuszki - nie powinniście puszczać luzem psa, który nie wraca na wołanie.
-
Az szkoda, ze troche pozno, bo zrobilabym sobie popcorn :evil_lol:
-
Izmado, jak to sama robisz kosmetyki? Czy parasz się też handlem? :evil_lol:
-
Kto, co, ja nic nie wiem jak zwykle :placz:
-
Nikt tu nie napisał, że doberman ma kochać cały świat, bo zupełnie, ale to zupełnie nie o to chodzi.
-
Dobra! Myślę, że będę go puszczać na tych wszystkich właścicieli idiotów, których dane mi było spotkać w swoim życiu i wrzeszczeć: proszę się nie bać/on nic nie zrobi/ma dopiero dwa latka, to jeszcze szczeniaczek! :loveu:
-
Swoją drogą to zakładałam, że kiedyś z sentymentu se wezmę dobka, ale teraz rozważam - jako bezpieczniejszą opcję - tygrysa bengalskiego. Względnie aligatora :evil_lol:
-
[quote name='motyleqq']wiesz co, nie wiem czy miałaby szansę, ale powiedz mi szczerze, lazłabyś prosto w takiego psa? stała i czekała, aż coś się wydarzy? ja bym szybciutko zrobiła w tył zwrot(jeszcze przed tym pierwszym atakiem, po prostu bym tam nie podchodziła z psem). ten ast nie rzucił się jak tylko zobaczył owczarka, najpierw do niego podszedł, wąchali się, potem właściciele ich zasłaniają i w sumie nie wiem, co się stało, że ast zdecydował się na atak(mogło nie stać się nic, wiadomo). [/QUOTE] Może dziewczyna nie miała innej drogi do przejścia, może się zagapiła, jak rozumiem wszyscy psiarze są alfomiomegom :cool3: Ja bym osobiście szukała innej drogi albo wzięła psa pod pachę, gdyby to była Zu, względnie szła jakoś bokiem jak największym łukiem, gdyby to był którykolwiek większy pies i wzięła sobie gaz do rączki, czekając na rozwój wypadków. A laska potem stała i rozmawiała chwilę, tak po prostu - pisałam, że mi też się zdarzyło gadać z ludźmi chwilę po tym, jak odczepiałam z Zu wgryzioną astkę i nie widzę w tym nic dziwnego - oba psy były na smyczach, w pewnej odległości.
-
Ja wielbię Ziaję. Właściwie to chyba tylko szampony do włosów mi od nich nie pasują, albo jeszcze nie znalazłam odpowiedniego ;)
-
Płyny micelarne są super. Natomiast te dwufazowe do demakijażu też zupełnie do mnie nie przemawiają, choć nie mam jakiegoś poczucia obrzydzenia w związku z tłustym filmem na skórze po kremie ;)
-
Myślisz, że miałaby szansę zabrać psa i odejść, skoro pies atakujący był luzem? Nie poszedłby za nimi? To, że laska po pierwszym spięciu stoi i rozmawia nie jest wcale dziwne - ja też rozmawiałam z ludźmi od suki - napastniczki, całkiem kulturalnie (co okazało się błędem, bo lepiej na nich działają urwy i inne łacińskie wyrażenia :roll:), dziwne jednak że babiszcze nie trzymało psa, bo drugie spięcie to ewidentnie jej wina, a ta smyczą co najwyżej powinna siebie samą pizgnąć przez łeb. Mnie zastanowiło też to, co robił ten facet - wyglądało to tak, jakby bardziej niż na złapaniu swojego (?) asta skupiał się na oddzieleniu owczarkowatego. Nie bardzo kumam.
-
[quote name='Unbelievable']a ja nie mogę olejami zmywać bo mi oczy wypala :roll: masakra do tego mam cerę mieszaną w stronę tłustej, teraz jak włączyli ogrzewanie to mi się przesuszyła tego samego dnia, a nie mogę jej porządnie nawilżyć bo będę miała syfy :loveu: tak, po olejach jak przesadzę też mnie wysypuje :)[/QUOTE] Obawiam się, że u mnie może być całkiem podobnie, ale zobaczymy ;)
-
A czego używasz do twarzy? Skoro zachwalasz, to może też by spróbować :hmmmm: Ja mam wieczny problem z cerą, bo mam mieszaną, wrażliwą, skłonną do podrażnień i muszę kombinować :roll: Z jednej strony oczyszczać, a z drugiej nawilżać. Okazuje się też, że na część kosmetyków przeznaczonych do mycia twarzy (dedykowanych dla kobiet i/lub młodej skóry) mam piękne uczulenie i trudno mi wyjść z domu po ich użyciu :diabloti:
-
Te wiejskie zabawy są absolutnie przerażające i chyba bym umarła, gdyby ktoś mi kazał w nich brać udział, a już "w roli głównej" to w ogóle :roll: Ogólnie to fajnie poradził sobie z kwestią ożenku mój kuzyn - ślub cywilny z powodów światopoglądowych (toruje mi drogę :diabloti:), po ślubie "starszyzna" na obiadek w restauracji a cała reszta wieczorem do zaprzyjaźnionego rockowego pubu, wynajętego na całą noc. Bezstresowo, miło, przyjemnie ;)