Jump to content
Dogomania

evel

Members
  • Posts

    10326
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by evel

  1. Motyleq, dokładnie. Plus większość moich znajomych siedzi 'w psach', a jeśli komuś to przeszkadza to sobie blokuje statusy i wszyscy są zadowoleni. I nie uważam, żeby to był zaczynek do 'kłótni i wywlekania', to raczej początek ogólnej wesołości :lol: Doglov, zacytować? Zanim zedytowałaś to zdążyłam sobie zapisać w celach wyższych, proszszsz: "to za każdym razem ma dostać w pysk ! ona warknie dostaje warknie dostaje i tak w kółko aż nie pojmie ze warczenie jest złe ...." oraz „pies jak coś źle zrobi musi dostać ( wiadomo nie wolno psa katować chodzi o tzw plaskacza ) wtedy wie gdzie jego miejsce , inaczej zdominuje Cie i juz bedzie bardzo trudno zmienic w jego psychice ze to Ty rządzisz”. Zupełnie nic o tłuczeniu psa po ryju :diabloti:
  2. A ja lubię sobie na fb czy blożku popisać o idiotyzmach i uważam, że mam do tego prawo, skoro żyjemy w wolnym kraju i nie widzę w tym NIC niestosownego. Jeśli ktoś się uzewnętrznia na forum publicznym to powinien się liczyć z tym, że wypowiedzi mogą "pójść dalej". Zwłaszcza gdy są kretyńskie :diabloti:
  3. [quote name='Wasylek']Uwierz mi bacznie obserwowałyśmy tego psa z siostrą i nie zauważyłyśmy nic , a mój Czaks jest raczej taki że jak widzi sygnał to odpuszcza od tego psa ... Moim zdaniem albo ktoś go karcił za warczenie czy ostrzegawcze kłapnięcie a jego inne sygnały muszą być baaaaaaardzo delikatne :shake:[/QUOTE] Sygnały czasem są bardzo subtelne, pies mógł np. zesztywnieć czy podnieść łapę, zmarszczyć się ledwo zauważalnie, Twój pies mógł wykonać wtedy jakiś ruch i poszło ;)
  4. A coś z biszonów?
  5. evel

    PatBull

    Ale psa trzeba nieraz nauczyć ładnego gryzienia - jest to możliwe nawet z łapczywcami, z czasem barfowce się wyrabiają :)
  6. Piękny pies. Zaczepiają Was na spacerach, zgadując, czy raczej omijają, bo piesek "tak patrzy"? ;)
  7. Tak, bo border to generalnie zachrzania 27 godzin na dobę, zawsze i wszędzie :diabloti:
  8. Przyzwyczaisz się. Ja TŻ widuję tylko weekendami, jest ciężko, ale na początku była masakra totalna. Jakoś się trzeba nauczyć tak żyć i tyle. U nas musi na razie być tak, a nie inaczej, bo ja mam pracę w jednym mieście a on w innym. Ktoś by mógł powiedzieć oczywiście, że jakby nam [I]bardziej [/I]zależało, to jedno by rzuciło robotę i się przeprowadziło tam, gdzie żyje drugie ;) Ale wiadomo jak jest teraz z pracą - rzucać to sobie można, jeśli masz jakiekolwiek perspektywy na coś innego. I pewnie jeszcze co najmniej parę miesięcy będzie tak, jak jest obecnie - że od poniedziałku do piątku każde żyje sobie samo, a dopiero w weekendy razem. Nie łam się, dasz radę. A może coś się zmieni, może Ty dołączysz do niego prędzej niż myślisz, może on wróci tutaj, bo trafi się okazja na dobrą robotę? Życie pisze różne scenariusze, więc głowa do góry, mimo tego, że obecnie wydaje się, że jest najgorzej i lepiej nie będzie.
  9. [quote name='kropi124']A może wyżeł węgierski. Kocha prace z człowiekiem, dobry do psich sportów i [B]spokojniejszy od swoich kuzynów[/B].[/QUOTE] Ahahahahahahahahahahaha. A tak poważnie - laska, weź odpuść. Węgier spokojniejszy, a to dobre, hahaha.
  10. evel

    PatBull

    Spokojnie. Obserwuj psa. Powinno być OK, nie takie rzeczy psy jedzą i żyją ;)
  11. Mam zdjęcie na dowód, że wszyscy żyją, co prawda robione widelcem, ale... [URL]https://scontent-b-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/960187_535018609914447_1304305268_n.jpg[/URL] Był jeszcze pies TŻtowy, ale się na focię nie załapał, bo polazł coś węszyć. W sumie był jeden zgrzyt. Jak nam suka husky wbiegła w stado 3 pcheł, Zu się włączył tryb SECURITY, jadę Ci wpier*olić, najeźdźco :roll: Ale odpuściła. Na ryknięcie, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach. No i jako wzorowa patologia musiałam panią lekkich obyczajów użyć do odwołania psa z kałuży - a tak to czil pełny :grins:
  12. [quote name='czi_czi']Dlatego ja kompletnie nie rozumiem jak ludzie z problemowymi psami mogą godzić się i płacić(często niezłe pieniądze!!!) za to, że (upraszczając) szkoleniowiec z ich psem poprzechodzi między innymi psami na placu i pokaże co robić żeby pies nie ciągnął na smyczy. Nie wiem jak ze szkoleniem, prowadzeniem psa od szczeniaka- ja akurat odnoszę się do kwestii problemowych psów przygarniętych.[/QUOTE] A to zależy. Bo jeśli nasz pies ma powiedzmy problem z innymi pieskami to BARDZO wartościowe jest prowadzenie szkolenia (początkowo) po pierwsze na terenie, nad którym panujemy, czyli zamkniętym, a po drugie w towarzystwie w miarę ogarniętych i przebywających pod kontrolą piesków. Oczywiście zakładam w tej chwili, że na szkolenie nie przychodzą ludzie, co puszczają swoje kundle luzem i róbta co chceta ;) Jeżeli już pies zakuma, że DA SIĘ nie robić z obecności innych psów szopki i cyrku to idziemy krok dalej - do parku, potem na ulice osiedlowe pełne psów itd. [quote name='a_niusia']a jak dla mnie to wcale nie jest nienormalne, zeby zapraszac ludzi na teren swojego osrodka z psem na pierwsza wizyte. co kto lubi.[/QUOTE] No właśnie, ma to sens - choć zależy, z czym Twój pies akurat ma problem albo czego chcesz go nauczyć :) [quote name='Maron86']Jak dla mnie problem pojawia się wtedy gdy bierzemy niestabilnego i źle socjalizowanego osobnika który od samego początku ma spartolony socjal i podstawy. Kiedy ma się takiego osobnika i się z nim pracuje to wkurza człowieka jazgoczący szczur na 5m flexi biegnący za dupą, człowiek staje się po pewnym czasie nie wrażliwy na fakt że właśnie nasz pies musi być za każdym razem znów wyprowadzany przez spotkanie z takim jazgotliwym wypierdkiem ... a gdy dochodzi do tego wszystkiego fakt że takich wypierdków na 1 spacerze spotyka się minimum 5sztuk - cóż.[/quote] To prawda. Straszliwie to wyprowadza z równowagi. Ale jednocześnie im lepiej zachowuje się Twój własny pies, tym mniej Cię stresują inni psiarze ;) [quote name='Maron86'] Dużo mnie pracy kosztowało żeby mój pies nie reagował na szczekające kurduple, a mimo tego jak jakiś leci na flexi i drze mordę z 50m dalej po prostu ... ja sama nie wyrabiam i szczerze pozwalam mu mordę drzeć bo skutkuje to tym że zazwyczaj ujadacz się płoszy i zamyka paszczękę, a właściciel przestaje się głupio śmiać 'jaki to jego piesecek jest odważny'. :roll:[/quote] A ja nie pozwalam się drzeć, a wręcz przeciwnie - chwalę Zu jaka to jest mądra i piękna i w ogóle zajebista, że nie odpowiada na zaczepki ;) [quote name='Maron86']Zawsze będą chamy wśród psiarzy, zawsze znają się typu szczujące swoje psy i niestety niewiele możemy z tym zrobić. Ja osobiście nie zamierzam pozwalać żeby jakaś szczotka do butelek mi psa po łapach gryzła, tym bardziej że zawsze kiedy swojego uspakajałam były komentarze jak wyżej zamiast reakcja zabrania agresora.[/QUOTE] Jak nas coś leci z jazgotem się gryźć to albo zostaje obtupane i spieprza (bo takie jest odważne, ma się rozumieć) albo dostaje kopa na rozpęd z powrotem do pańcia. Z myślą o takich przyjemniaczkach zresztą kupiłam gaz, choć na szczęście jeszcze nie miałam okazji użyć. I dopóki Zu nie dostanie braciszka w rozmiarze XL, dopóty będę ten gaz nosić :roll:
  13. No. Jest to dosyć przerażające... Ale rzeczywiście, taka tendencja zalewa całą PL. Niestety. Zastanawiam się czasem, czy rynek weryfikuje takich "szkoleniowców". I jeśli tak, to w jakim czasie. A dogo ma chyba jakiś problem ze sobą, bo nie dość, że nie ma małych rozmiarów czcionki to jeszcze każdy mój post wgrywa się sto lat :roll:
  14. To się podziel, bo aż się zaciekawiłam :grins:
  15. Mnie zawsze bawią występy telewizyjne pieska pani pierwszej behawiorystki RP :) /Co tam, że bez dyplomu, kto by się przejmował.../ Pies snujący się jak zdechła krewetka chyba sporo mówi o umiejętnościach właścicielki :diabloti: [quote name='Aneta Nowak']Nie,na pewno zle smaka podawal. Jeszcze jedno do laski od galeryjki-nie wiem jak ty,ale ja jakos nie lubie "kupowac" sobie czy to szczeniak czy psa doroslego karmieniem z reki,jesli nie ma ku temu wyraznych wskazan. Żarcie w misce w porze posilku,a nie z łapy na zawołanie.analogicznie do przykladu dzieckiem-nie musze karac psa biciem.a [B]wychowywanie dziecka i psa-to porownanie-jest dla mnie osobiscie lekko...nieprawidlowe[/B]..dla mnie czlowiek to czlowiek,a pies to...pies.wiem,wiem-pies na poziomie dwulatka-tyle,ze dwulatkowi nie dajesz cukierka za kazdym razem jak cos dobrze zrobi,pieciolatkowi i starszemu tez nie.wiec takie porownania sa dla mnie chybione.[/QUOTE] Zdziwiłabyś się :evil_lol:
  16. [quote name='a_niusia']ale milan sam twierdzi, ze ameryki nie odkryl i stosuje instynktowne metodki. wiec nie wiem, po co pisac, ze ameryki nie odkryl, skoro on sam to wie. po prostu jego pokazuja w tv, a [B]pan behawiorystek z polski nie[/B]:)))[/QUOTE] Może to i lepiej :evil_lol:
  17. [quote name='Aneta Nowak'][...]MP zastosowalam przy psie mega lekliwym i wycofanym,w obecnosci i z pomoca pani behaeiorystki i pani treserki...[/QUOTE] [quote name='Aneta Nowak']Kilka razy napisalamze stosuje to co medialnie rozpropagowal Cm,a nie jego.To raz. Dwa-nie pracowalam z behaworystka,bo psiak mial problem w stylu-klapne se zabkami na pania. I razem ze mna i behawiorysta byl DOBRY trener. Drugi pies byl przy okazjii wprowadzony na smaka,bo MUSIAL BYC PRZY pracy z psem glownym. I powtorze,LASKA-na psie lekliwym z duzymi problemami-METODA ZDALA EGZANIM.na drugim,calkowicie normalnym,ktory juz byl poduczony wielu rzeczy-mp spowodowala..oglupienie,uwstecznienie,gluchote wybiorcza-wybierz co chcesz.Nie sprawdzila sie na knypie,nie miala zastosowania przy ascie,suce kundlicy i kilku innych stabilnych psach. Co w tym dziwnego.[/QUOTE] I co ten DOBRY trener poradził na Twoje inne psy? :) P.S. Jeżeli przez metody pozytywne rozumiesz tylko pchanie w psa smaki jak w tuczoną kaczkę, to ja nie mam pytań. Osobiście twierdzę, że w większości przypadków powinno się stosować metody mieszane, w zależności od potrzeb, a przy tym, kurczę, nie uważam, żeby metody pozytywnych wzmocnień były ujowe, nawet jeśli na początku musiałam na swoim własnym osobistym psie stosować metody odbiegające od pozytywów i dopiero później mogłam się wziąć za nagradzanie czegokolwiek :) Ale nie, "MP jest ogólnie do dupy, bo nie zadziałała na moich psach". Lol. Piszesz, że metody nie krytykujesz, ALE... ;) Dla mnie chyba EOT.
  18. [quote name='Aneta Nowak']Rozumiem, ze bylas przy tym jak stosowalismy ta metode...i wychwycilas blad jaki zrobilismy z dwoma osobami- nie laikami jak ja.błąd w stosunku do jednego psa,bo mp zastosowana jednoczesnie dla drugiego psa-zdala egzamin :-) . Naprawdę ciężko tak przyjac do wiadomosci,ze MP nie zdaje egzaminu przy kazdym psie? To ja powtorze-MP zastosowalam przy psie mega lekliwym i wycofanym,w obecnosci i z pomoca pani behaeiorystki i pani treserki...a dodatkowo chcialam zrobic dobrze drugiemu psu-stabilnemu,ktorego przez wczesniejsze pol roku n prowadzilam na smakolykach.wprowadzenie ich dla tego cwaniaka zaskutkowalo...gluchota,gdy smaka nie bylo.dodam tylko-ze przed smakami pies przybiegal na kazde zawolanie bez ociagania sie.po postu-dla moich stabilnych psow akurat [B]MP-a dokladniej nagradzanie smakami-kompletni egzaminu nie zdaje.i nie jest to rezultat blednego stosowaniatej metody[/B].aaaa-nie dzial u mnie rowniez kliker-tez dlatego,ze zle sie nim posluguje?:-) Nie sądzę. I rowniez-zeby nie bylo-nie krytykuje MP jako takiej. Ale akurat to co proponuje Milan,jest dla mnie bardziej naturalne,zwlaszcza przy ilosci psów wiecej niz 4 naraz w domu.[/QUOTE] Laska, wstrzymaj konie, bo trochę nie pod ten adres wylewasz swoje żale - daleeeeeko mi do 100% pozytywnego szkolenia psów, wystarczy sobie zerknąć na mojego bloga czy do galeryjki, gdzie opisuję swoje codzienne życie z psem/psami :) Co do pogrubionego - owszem, nagradzanie smakołykami może być błędnie stosowane. A to choćby dlatego, że pies może mieć je w pompie, albo dlatego, że to żadna motywacja i wolałby co innego (choćby łup, czy socjal), albo również dlatego, że właściciel nie potrafi ich użyć i zejść ze 100% nagradzania podczas [B]nauki[/B] do niższych wartości w życiu codziennym, tzn. tylko "dawek przypominających", albo też nie potrafi uwarunkować markerów dobrego zachowania i przenieść nagradzania na inne płaszczyzny a nie tylko na żarcie. Osobiście znam mnóstwo psów, które zrobią wszystko jak wiedzą, że pańcio ma ciastka, a jak pańcio ciastek nie ma to mają go tak głęboko w d..., że trudno sobie wyobrazić. I to jest BŁĘDNE stosowanie pozytywnych technik, bo człowiek chciałby przecież dobrze i mile dla pieska, a piesek ma wylane na starania :) I "obecność pani behawiorystki" mnie nie przekonuje w ogóle. W czasach, kiedy tym tytułem posługiwać się może pani Zosia z trzeciego piętra, która ukończyła kurs korespondencyjny to wiesz ;) Dla mnie osobiście [B]dobry trener [/B]to ktoś, kto NIGDY nie zamyka się na jedną metodę szkolenia tylko metodę dobiera do psa (a nie: ma pani dwa psy, to zrobimy to samo z dwoma, po co komplikować życie) - aha, smaki nie działają, to próbujemy psa nakręcić na łup, albo może lepiej będzie mu się uczyło na pochwały i ogólny cyrk i entuzjazm właściciela, pieszczoty? A może nagrody środowiskowe? A może jeszcze coś innego? Świat nie kończy się na MP i TD. To tak jakbyś dziecko chciała wychowywać albo kupując mu jakiś mega wypasiony prezent na plus, a na minus prała mu tyłek tak, żeby nie mogło usiąść przez tydzień. A co z całą resztą możliwości? :cool3: I wyjaśniająco do "metod Millana" - to nic odkrywczego, metody takie, jakie on pokazuje, są stosowane przez ludzi szkolących psy od lat, więc Ameryki pan Meksykanin nie odkrył, więc nie wiem, jak można mówić o [B]jego[/B] metodach :)
  19. A ja też unikam TTB na spacerach, bo nie spotkałyśmy chyba do tej pory takiego, który by mi nie chciał psa zeżreć. Po jednym suka ma nawet pamiątkę, dwie blizny na szyi po kłach, więc senkju. Jakbym znała właściciela i wiedziała, że ma mózg i potrafi go używać, to może, ale tak na co dzień rozsądniej wydaje się ich unikać, bo te psy mają straszliwe nieszczęście trafiać często na idiotów. Podobnie jak ONki i onkopodobne. Więc pozostają nam lamerskie pieski do kumplowania się :diabloti: - garść labradorów (dwa są nienawidzone do granic możliwości, trzy - cztery kolejne jakoś dają radę), jakieś husky czy inne mamuty, sheltie, kundel a'la PON, kundel a'la collie smooth, parę yorków, starsza parówka szorstkowłosa... Okazjonalnie bordery.
  20. [quote name='Aneta Nowak']Mnie podkusiło kiedyś zastosować MP-ze smaczkami/nagrodami za ćwiczenie..Efekt?Dwa tygodnie z parówką..i dwa miesiące nawracania psa na włąściwą drogę(bez parówki),bo cwaniak zajarzył,że nie ma parówki=można spieprzać gdzie nogi poniosą(a wcześniej wracał na zawołanie ot tak,bez wabika w postaci jedzenia).. I wtedy powiedziałam:nigdy więcej...A chciałam psu dobrze zrobić :/[/QUOTE] To, że ktoś nieumiejętnie stosuje jakąś technikę nie znaczy, że technika jest zła ;)
  21. Aż dziw, że odpuściła od razu. U mnie jest zwykle: ale mój nic nie zrobi! A to piesek czy suczka? Iiii, to jak suczka to z psem się dogada... I tak dalej... :roll: Ale wiesz, Ty masz miniaturowego dobermana, a ja pomponika w różowej obróżce :siara: Który [B]na pewno[/B] nie ma zębów, po prostu nie ma i już :diabloti:
  22. [quote name='katasza1']Ja juz nie mam sily. Bylam teraz 6 dni u babci. Ciotka ma psa. Frodo go zlewal kiedys, ale jak ona warczala ( a warczy caly czas, np. Frodo idzie po korytarzu, ona siedzi w pokoju i ma niego warczy) on jej wysylal csy. A ze go olewala to dal sobiespokoj i przecodzi do ataku. Jak jestem w poblizu i biegnie na nia, to wystarczy slowna korekta i odpuszcza. Ale zdarzylo sie ze sie rzucil. Za pierwszym razem, wlazlam pod stol i mojego odciagnelam. A w tym czasie ciotka napieprzala swojego kapciem, bo ona sie boi ze ja ugryzie. Mojego chciala walnac ale nie chciala zeby przestal ja lubic :razz: Za drugim razem ja sie rzucilam do rozdzielania a oni stali i wykrzykiwali ze to moj zaczal. Potem chcialam cos porobic z ich psem. Zaczelam od nauki siad, ale jak podnioslam reke ze smakiem mu nad glowe to sie skulil i wogole nie chcial sie ruszyc. Aaa i to ze ich pies caly czas warczy i ich broni to normalne, bo psy tak maja.... Dlaczego nie ma jakis testow psychologicznych na posiadanie psa? :roll::shake:[/QUOTE] W takich przypadkach ja bym izolowała psa od psa ciotki, po prostu, bo głową muru nie przebijesz. Mam podobną sytuację u bliskich mi osób, stara rozpuszczona suka za każdym razem mi się zasadzała na Zu i w końcu się udało - złapały się dwa razy, ja Zu odesłałam głosowo, tamtą ściągnęłam za szmaty i dowiedziałam się, że to wina Zu :roll: Więc po prostu teraz tam z psem nie jeżdżę, bo bez sensu.
  23. Warczy, bo czuje się niepewnie. Co ma zrobić, powiedzieć Ci - ej stara, chciałabym tą rzecz ale mi ją zabierasz i nie wiem, co mam teraz zrobić? Nie lepiej nauczyć wymiany bezstresowo? Z waleniem po ryju to poradka stulecia, jak piesek rączkę kiedyś upier*oli to się skończą dobre rady, bo nie będzie czym napisać :D
  24. Ja już mam wyrobiony odruchowy wrzask NIEEE! Działa i na dzieci, i na psa :lol:
  25. No ja wiem, że nie biorą się z powietrza te zakazy. Tylko co nam po zakazach, których i tak ludzie nie przestrzegają? Czy nie lepiej zamiast kija stosować i kij i marchewkę? Czyli dać prawo warunkowo na jakiś czas - OK, psy w parku być mogą, ale zwiększamy patrole SM i drżyjcie, obsrywacze. W ogóle SM to taka dziwna instytucja, którą widuję baaardzo rzadko będąc na mieście. Głównie na jakichś głównych ulicach, tudzież w okolicach targowisk (babcie sprzedające pietruszkę na chodniku i takie tam). W końcu w centrum nikt im krzywdy nie zrobi, a babcie też raczej nieszkodliwe :diabloti: A co do pinków - ja wolę cięte psy ogólnie i z zasady, ale niektóre są OK. Wendy na ten przykład wpasowuje się w me gusta estetyczne, choć ciekawa jestem jakby wyglądała z uszkiem stojącym naturalnie, gdyby było odrobinkę mniejsze. Problem w tym, że niektórym paskudom to nawet cięcie nie pomoże, ani w drugą stronę - zostawienie psa całego bio i eko ;)
×
×
  • Create New...