Jump to content
Dogomania

evel

Members
  • Posts

    10326
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by evel

  1. [quote name='Karolina.']A co najlepsze, chwilę wcześniej popierał zakładanie psom kołnierzy (tak tak, takich pooperacyjnych) na co dzień, bo przecież włos się wtedy nie niszczy :loveu:[/QUOTE] :icon_roc: Zu nie dostaje zabawek do własnej dyspozycji, wychodzi trzy razy dziennie (czasem jak bardzo nie mam czasu albo jest bardzo zimno jak zeszłej zimy to po 15minut na każdy spacer i robimy coś męczącego w domu), nie wolno jej żebrać jak ktoś coś je, żre jakieś mięsne gnaty (w tym - tak! kurczaki ze sklepu! :diabloti:), bez pozwolenia nie je nic (za to nadrabia na dworze raz na jakiś czas, bo nie może się oprzeć :mad:), jak tyje to obcinam racje żywnościowe, bo pies-beczkowóz to nie moja bajka, zostaje sama nawet na 8 (osiem!!!) godzin w domu, bywa, że zamknięta w kennelu, na dworze musi aportować jakieś plastikowe dekle i piłeczki, i szuka zagubionych rzeczy i zazwyczaj nie bawi się z pieskami :placz: :evil_lol:
  2. Ja mam nadzieję, że przyszłą zimę, o ile nie będzie naprawdę dużych mrozów, być może uda nam się przeżyć już bez kubraka ;) Ale zobaczymy. Mając do wyboru charczenie i siuśki albo kubrak, wybieram kubrak :lol:
  3. Widać dobre geny mają, że nie chorują :evil_lol:
  4. No przecież nic nie mówię :diabloti: Aczkolwiek może jednak warto się zastanowić, dlaczego najlepsi szkoleniowcy nie dają psom zabawek (nie mówię o kongach i innych kulach smakulach) ot tak - prawdopodobnie jednak mają w tym jakiś cel, a nawet kilka ;) Nie uważam się za jakieś niewiadomo co (jak się to pisze?! :lol:), wręcz przeciwnie, czasem się czuję w temacie szkolenia zielona jak szczypiorek na wiosnę, ale Zu też nie dostaje zabawek sama. A nawet jak dostaje to kwiczy, żeby się z nią bawić, bo jak ona ma się sama bawić, skoro to głupie? :P I bardzo sobie to cenię, bo nie dość, że mam psa, który pracuje na skórkę od chleba i na moją zmamlaną rękawiczkę, to jeszcze uważa (i słusznie :evil_lol:), że wszelkie dobra rozdzielam ja i ja też decyduję o ich wykorzystaniu pod względem czasu, miejsca i okoliczności :diabloti: Bardzo się to przydaje, zwłaszcza, jak dochodzi się do momentu, kiedy "podstawy podstaw szkolenia" jednak przestają nas zadowalać i chcemy osiągnąć coś więcej ;)
  5. Niektórzy się mało odzywają, bo sesja dupesja :placz: Fajnie chodzicie, ale nie za długo jak na jeden raz? Tak wiem, mówię to ja, której sucz dzisiaj ma groszek konserwowy zamiast mózgu i drze jadaczkę, jak tylko widzi piłkę z miną "jakie do nogi?!?!?! co do nogi?! WTF?!" :roll: :splat: A ja się zawsze zastanawiałam jak to jest, że niektóre psy chodzą takim krokiem wojskowym ;)
  6. Może szkoda, bo zamykasz sobie jedną z fajniejszych furtek w pracy z psem ;)
  7. [quote name='Instant']Mówimy tu albo o rasowym psie z rodowodem, albo o psie z adopcji. Którego polecacie, jakie są plusy, minusy? [/QUOTE] Nie podejmuję się dzielenia na plusy i minusy, ale sprawa przedstawia się mniej więcej tak: [U]R=R (załóżmy, że z dobrej hodowli):[/U] - z grubsza określony wygląd i charakter "docelowy" - zazwyczaj dobry socjal - dobry hodowca zawsze wspiera radą - umowa kupna-sprzedaży - większy koszt nabycia psa - nabycie psa po przebadanych i zrównoważonych rodzicach raczej minimalizuje możliwość wystąpienia problemów fizycznych i psychicznych w przyszłości, ale ich nie wyklucza [U]Adoptuś (załóżmy, że z dobrego DT):[/U] - jeśli bierzesz młodziaka, trzeba się liczyć z tym, że jego wygląd może się baaardzo zmienić ;) - możliwe dziury w socjalizacji, do nadrobienia zwłaszcza z młodym psem, acz nie wszystko da się zawsze wypracować - pomagasz jakiejś bidzie w potrzebie i dajesz dobry dom psu, który naprawdę bardzo go potrzebuje - w razie problemów DT jest do dyspozycji DS - umowa adopcyjna, zwykle też wizyty przed- i po-adopcyjne - mniejsze koszta na początku, jeśli pies jest w miarę zdrowy, odrobaczony, szczepiony - zwykle obowiązek kastracji po zakończeniu rozwoju To tak BARDZO orientacyjnie, powiedzmy ;) W obydwu przypadkach oczywiście zawsze może coś wyjść - a to jakaś choroba, a to jakiś defekt psychiczny (tak umownie to nazwijmy), wiadomo, że pies to nie maszynka, tylko żywy organizm. Dla jednych lepszy kundel ze schroniska, dla innych rasowiec po interchampionach :) Jeszcze inni mają w domu obydwa egzemplarze ;)
  8. A mnie taka refleksja naszła. Już pomijając to, że jedni mogą chodzić z psami na smyczach, nawet w kagańcach, albo i bez akcesoriów, ale pod kontrolą, a drudzy najwyraźniej nie, bo im nie pozwala duma czy coś tam... Dzisiaj mijał nas ON z młodym chłopakiem. Smyczy niet, kagańca niet. Chłopak zorientował się dość późno, że nie jest sam na osiedlowej alejce, złapał ONka za obrożę, ONek zaczął się pruć i podskakiwać, chłopak pojechał za nim trochę po śniego-lodzie (w tym momencie się modliłam, żeby jednak go utrzymał), wytarmosił go obok nas (od razu jak ich zobaczyłam, przezornie zeszłam na alejkę i usadziłam Zuza), przelazł i pięć metrów dalej znowu puścił luzem. Ja bym chyba osiwiała, gdybym musiała sukę łapać "na szczupaka" za każdym razem jakby widziała innego psa :roll: A wystarczyłaby choćby smycz... I mini-statystyki. Zu przyjechała do mnie w marcu 2010 roku. Od tamtej pory spotkałyśmy [B]jednego[/B] "owczarka niemieckiego", który się na nią nie rzucił z pianą. I niech mi ktoś powie, że z owczarkami i owczarkowatymi jest wszystko w porządku :roll:
  9. Można, ale wtedy by marzła nawet przy nisko-plusowych temperaturach ;) Wbrew pozorom nie nakładam jej kubraczka jak zaczyna być chłodno, łazi w nim tylko jak jest poniżej -5*C ;) A tak lata goła i wesoła :lol:
  10. [quote name='Marmasza'] Oczywiście, że kura dysponuje zupełnie innym "repertuarem zachowań" niż pies, ale szkolenie nie polega na uczeniu nowych aktywności (jakoś nikomu nie udało się nauczyć psa np. skakanie po gałęziach drzewa jak wiewiórka). [/QUOTE] [video=youtube;_1EjjQ2NzSM]http://www.youtube.com/watch?v=_1EjjQ2NzSM&feature=related[/video] :cool3:
  11. Zapisuję sobie Waszą galeryjkę i w wolnej chwili poczytam, a i filmik chętnie obejrzę :)
  12. Matko moja, żeby Zu się chciała bawić szmatą z kimkolwiek innym niż ja albo najbliżsi :roll: Ona ma opory co do naszej trenerki, którą zna i lubi :( Na żarcie pójdzie w ręce trenerki coś tam porobić, na zabawki - eeee, a gdzie mama? :niedowia: Widzę, że muszę też popracować nad "warujem", bo Sok tak pięknie leży a Zu jak ostatnia pokraka :lol: Gratuluję zawodów, to Wasz pierwszy start? :)
  13. Poprawa jest spora, z tego, co mówiła ladyS. Generalnie albo się przełamie, albo mu to zostanie do pewnego stopnia - Zu jest niedotykalska "w pracy" ;) [quote name='Unbelievable']:mdleje: jeżeli to jak on pracuje to jest podekscytowanie to nie wiem jak szczura nazwać :evil_lol: on robi tysiąc rzeczy na sekundę jak z nim coś robię i zachowuje się jak nakręcony i podpięty do prądu :evil_lol: [B]na prawdę, Jax wygląda na spokojnego i myślącego[/B] :)[/QUOTE] Zu jak się najara to zachowuje się jakby miała borderzycę - zaczyna robić milion tysięcy rzeczy na raz, przy tym kręcić się, jęczeć i drzeć ryja. Dlatego fajnie mi się przez chwilę pracowało z Jaxem, bo on jest taki spokojny i stonowany jak pracuje. Jak mu się nudzi to po prostu sobie idzie :lol: A Zu jak nie wie o co chodzi to zaczyna te swoje jazdy :roll: [quote name='yamayka']Mi z każdej niemal kieszeni wypadają na zmianę to zaschnięte smakołyki, to torebki na kupy... Czasem jakaś piłka sie zabłąka.[/QUOTE] Miło wiedzieć, że nie jestem sama - miny innych klientów w sklepie, gdy wypada mi z kieszeni piłka - bezcenne :diabloti:
  14. Jasne kudły to z podwozia i ogona (tęsknię za wiosną/latem - wtedy w ruch idą nożyczki i jasnych kudłów nie ma :diabloti:). Pies mnie zaskoczył przed chwilą na spacerze. W związku z tym, powiedzmy, że jestem w stanie jej wybaczyć tę poranną aferę z kością, jako, że mi znalazła zgubioną parę godzin temu rękawiczkę ;) Dzisiaj mieliśmy oglądacza. Pan z wyżłem stał i patrzył, co robimy. Zawsze się wtedy trochę głupio czuję, bo Zuz jak widzi, że ktoś widzi, to zawsze robi coś głupiego :evil_lol:
  15. Panbazylowa, po tej opowieści to widzę, że muszę Cię kiedyś odwiedzić :) Bardzo lubię i fascynują mnie takie opowieści. Jest w tym wszystkim jakaś magia :)
  16. I widzisz, Jari Etnę popsuł, bo teraz chyba zwykle się bawi "na ostro", nie? :evil_lol: A z małymi, delikatniejszymi psami się bawi? :)
  17. To jakaś wada sprzężona z gatunkiem chyba :D
  18. [IMG]http://img197.imageshack.us/img197/8469/sdc10945w.jpg[/IMG] [IMG]http://img684.imageshack.us/img684/2175/sdc10941f.jpg[/IMG] Po czym ta mała chodząca patologia wraca do trybu najsłodszego psa na świecie :evil_lol: [IMG]http://img829.imageshack.us/img829/4996/sdc10951f.jpg[/IMG] No co? [IMG]http://img14.imageshack.us/img14/9563/sdc10964rg.jpg[/IMG] No i zawsze wie jak się dobrze ustawić :evil_lol: [img]http://img844.imageshack.us/img844/553/sdc109311.jpg[/img]
  19. Odchodząc na chwilę od tematu :lol: Pokażę Wam coś. Zuz zniesmaczony: [img]http://img402.imageshack.us/img402/9493/sdc10936r.jpg[/img] I zbliżenie :lol: [img]http://img265.imageshack.us/img265/2273/sdc10939.jpg[/img] Prawdziwa twarz mojego małego paskudnego śmieciożercy (nie mylić ze śmierciożercą :evil_lol:) wygląda np. tak: [img]http://img577.imageshack.us/img577/5769/sdc10942q.jpg[/img] [img]http://img96.imageshack.us/img96/3671/sdc10944s.jpg[/img] [img]http://img337.imageshack.us/img337/9523/sdc10943.jpg[/img]
  20. Z tą grzywą wygląda trochę jak Beata Kozidrak :lol:
  21. Zmiana otoczenia czasem bardzo pomaga - Zu mi w nowym mieszkaniu praktycznie nie ujada (tfu tfu, obym w złą godzinę nie pochwaliła! :D) na szmery na klatce schodowej ;) A u rodziców czasem się wydziera jak popaprana jakaś. Trzymam kciuki, żeby wszystko dobrze poszło :)
  22. Moja suka jak zje całą dzienną porcję na raz wygląda jak krowa na dzień przed wycieleniem. Nie robię głodówek (no chyba, że pies się struje jakimś znaleziskiem podbalkonowym :mad:), karmię raczej dwa razy dziennie. Oczywiście jesteśmy na BARFie. Nie wiem, jakiej wielkości jest Twój pies, ale dla dużych psów zalecane jest karmienie dwa razy dziennie choćby ze względu na większe prawdopodobieństwo problemów z żołądkiem (rozszerzenie, skręt). Ja mimo że mam niewielką sukę, wolę dmuchać na zimne, bo to jest jednostka specjalna ;)
  23. [quote name='Soko'] Ostatnio jakaś babka mi na spacerze powiedziała, że mam niewychowanego psa, bo nie przychodzi na JEJ zawołanie jak ona chce mu dać jakiegoś smaczka czy pogłaskać, tylko stoi przy mnie i czeka aż ją pochwalę :D[/QUOTE] No, tragedia normalnie :evil_lol: Zu reaguje na cmokaczy zazwyczaj lekkim zainteresowaniem jeśli akurat jej się spodoba jakiś, ale nie, żeby jakoś leciała od razu. Patrzy na mnie, a ja decyduję, czy może iść. Natomiast jak ktoś chce baaaardzo się z pieskiem zaprzyjaźnić, piszczy, wyciąga łapska nie pytając i takie tam, to Zu, o ile jest luzem, omija go wielkim łukiem, zniesmaczona, że można tak nisko upaść :evil_lol: A jak jest na smyczy to staje i patrzy na mnie: zabierz to! :lol:
  24. A ja tam nie mam ochoty brać ślubu kościelnego, bo mnie nie ciąży co najmniej pół kafla w kieszeni :diabloti: A na tych oszustów dawać nie zamierzam. Są wśród czarnych jednostki wybitne, no zgadza się, sama znam parę. Ale reszta tej tłuszczy pławiąca się w hipokryzji przyprawia mnie o mdłości. Szybki przykład: u mojej babci w parafii był młodziutki ksiądz, pięknie grał na gitarze, śpiewał z dziećmi, głosił płomienne kazania, no święty za życia - wydelegowali go gdzieś na wieś i święty za życia ma teraz bliźniaki :razz: Nie mówiąc o pewnym księżulku, który po kolędzie chodził nawalony jak stodoła - a bo tu kieliszek, tam kieliszek :cool3: Ja np. nie rozumiem, jak ktoś, kto waży grubo ponad 100kg (i nie jest wzrostu koszykarskiego) może mówić o tym, że powinniśmy żyć w ubóstwie, przestrzegać postu i co tam jeszcze. No pojąć nie mogę. Tak samo jak posiadanie utrzymanek na boku (o których zwykle wszyscy wiedzą ale siedzą cicho) i gromienie tych, co żyją bez ślubu :roll: Budowa plebanii dwu-, trzypiętrowych i huk wie ilu metrowych też mnie zastanawia - co oni tam, na rowerze jeżdżą w czasie wolnym? A, pochwaliłam pieska za wcześnie, dzisiaj jej z gardła wyciągałam kość przy rechocie miejscowych menelków. Jak się odwróciłam i spojrzałam to rechot ucichł jakby kto nożem uciął :diabloti:
  25. Psy do adopcji są w dziale "Psy w potrzebie" - część jest w konkretnych województwach, reszta na ogólnym dziale. Od szczeniaczków po staruszki, coraz częściej trafiają się psiaki w typie konkretnych ras. A może jakiś wyżłowaty z adopcji? Ich niestety też jest całkiem sporo. Ja bym Wam poleciła właśnie jakiegoś "łatwiejszego" gończego czy wyżła - węgierski, weimarski? Dalmatyńczyk? Może jakiś seter? Albo flat coated retriever? Wiadomo, że trzeba w takiego psa włożyć trochę pracy, zwłaszcza jeśli chodzi o przywołanie, dalmatyńczyk z kolei jest chyba trochę "twardszy" charakterowo, więc w każdym przypadku przydałyby się pewnie jakieś podstawy szkolenia, ale myślę, że dacie radę. Przychodzi mi do głowy jeszcze springer spaniel, ale nie znam zbyt dobrze tej rasy.
×
×
  • Create New...