Jump to content
Dogomania

evel

Members
  • Posts

    10326
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by evel

  1. Tak mi się przypomniało - dzięki za poradę! ;) Dex szaleje z boomerem jak popaprany, dostał XL i jest akurat :) A co do małej - dobrze wiesz, że to przeznaczenie :evil_lol:
  2. Ja nikogo nie zmuszam, nikomu nic nie narzucam, po prostu gdy ktoś pyta, co robię ze swoją suczyną, czy jak robię coś tam, to piszę/mówię, czasem wywołuje to konsternację i ogólnie wychodzi na to, że prowadzę domowe mini gestapo, ale przywykłam :evil_lol: Ostatnio z Deksiem musieliśmy sobie wyjaśnić parę rzeczy, konkretniej to puszczanie frisbee i przynoszenie, działania pośrednie to pięć minut wicia się jak węgorz, wrzasku i kwiczenia jak prosię (to on), calusieńkie sine udo, poorane pazurami i lekkie zakwasy po wiszącym na frisbee 25 kg bydlaku (to ja), ale efekt jest taki, że Deksio przynosi frisbee i je puszcza przed przewodnikiem. Sam proces nie wygląda czasem dobrze, miło ani przyjemnie dla postronnych, ale bywa, że psiemu móżdżkowi trzeba coś wyjaśnić a i nieraz wziąć go na przetrzymanie. Może nikt mnie nie poda do sądu :evil_lol: Edit: a tak się zastanawiam - gdyby z Jarim właśnie poćwiczyć panowanie nad emocjami, czy jego problemy gastryczne by się chociaż troszeczkę zmniejszyły?
  3. Trudno mi powiedzieć, bo nie znam Jariego osobiście, ale ja bym chyba przeczekała, licząc na intelekt psa ;) Wiem, że może być trudno, bo człowieka szlag trafia jak słyszy łułułułu cały czas, ale twardym trza być. I dopiero jak pies się zamknie - dajesz zabawkę, bo to ma być nagroda. Ze smyczą - jak najbardziej. U psów z lękiem separacyjnym dopiero jest jazda z odwrażliwianiem, np. idziesz do drzwi, ubierasz się, bierzesz kluczyki do auta, torebkę, po czym zasiadasz na kanapie i oglądasz film :evil_lol: Wiesz, to trochę jak z pimpusiami osiedlowymi, starsza babka mi się ostatnio skarżyła, że paaaaani, pani pies to jakiś taki grzeczny, a ten tu, aaaaa łun tak ciungnie na to pole! Więc pytam - czy pies zawsze jest puszczany natychmiast po wyjściu za linię bloków - no tak. Próbowałam więc pani wytłumaczyć, że świetnie się dała wytresować własnemu pieskowi, bo ja puszczam sukę jak się uspokoi i tylko wtedy. Nie wiem, czy dała się przekonać ;) Ogólnie takie zarządzanie różnymi rzeczami (zabawkami, zabawą, kontaktem z przewodnikiem, żarciem, pozwoleniem na zrobienie czegoś, puszczaniem ze smyczy itd.) nazywa się czasem chyba managementem (? tu nie jestem pewna, Martyna mnie poprawi jak coś ;)) albo NILIF (nothing in life is free) tudzież po naszemu po prostu "w życiu nie ma nic za darmo" ;) Sobie możesz poczytać, w necie coś powinno być na ten temat. Oczywiście należy to odpowiednio dogiąć do możliwości naszych i naszego psa. Moim zdaniem warto ;)
  4. Rozróżniasz te rudzielce? ;)
  5. Starałam się zawsze mieć więcej czasu na spacer, jeśli wiedziałam, że zbliżamy się w rejony "emocjonujące" i po prostu się wracałam, za każdym razem, gdy pies dostawał małpiego rozumu. Trochę to trwało, zanim ogarnęła, ale obecnie możemy w miarę bezstresowo przejść obok boiska. No i ogólnie nie pozwalam wymuszać niczego raczej - przykładowo z naszych początków wspólnego życia - biorę smycz, pies zaczyna biegać i jazgotać, odkładam smycz i wracam do kompa :diabloti: Teraz też jest radość i ogólne podniecenie, ale w miarę rozsądne no i najważniejsze dla mnie - morda zamknięta ;) Nie cierpię ujadających psów :evil_lol: Na wszystko też pies musi mieć pozwolenie - na odejście po odpięciu smyczy, na rozpoczęcie posiłku, na zejście po kolejnej kondygnacji schodów na klatce schodowej, na przejście przez jezdnię itd. - wydaje się to może straszne i upierdliwe, ale wchodzi w nawyk, a u nas to bardzo pomogło poukładać w psiej głowie ;) Edit: przy zabawkach bezwzględnie tępię darcie ryja - pies drze ryja, zabawka wędruje do torby/kieszeni i mamy super nudny spacerek bez żadnych atrakcji. Dłuuuugo Zu próbowała forsować swoje racje, ale niestety ja też potrafię być uparta. Zu jak się wkręci to wpada w taki totalnie świdrujący w mózgu jazgot małego pieska - oszaleć można :mad:
  6. Ale Avril jest śliczna, gdy jest obcięta, a bałaś się, że będzie nie tak :lol:
  7. [quote name='Amber'] To w ogóle skłoniło mnie do głębszych przemyśleń ;) ponieważ po ostatnim spacerze, gdzie były 3 psy do zabawy, a Jari darł ryja na TŻ żeby się z nim bawił stwierdzam, że pies też musi mieć albo nie mieć pod kopułą tego typu nakręcenie. Nie raz czytałam, że psy przeznaczone do sportu za młodu nie są uczone kontaktów w innymi psami, mają zakaz zabawy, aby były wpatrzone w przewodnika itp. No cóż, ja chciałam inaczej, bo od małego Jari miał wielu kompanów do zabaw i bynajmniej nie chciałam aby był psem do sportu wpatrzony w łup, a i tak wyszło jak wyszło ;). Tak więc wcale nie jest powiedziane, że pies socjalizowany z dużą ilością psów, potem oleje przewodnika, bo u nas jest zupełnie inaczej.[/QUOTE] Myślę, że to zależy od psychiki - są psy, które po prostu nie mają w naturze zabawy z innymi psami, bo wolą robić cokolwiek z właścicielem, są jakby zorientowane na człowieka, a dopiero jeśli nic się z nim nie robi to przerzucają swoją uwagę na inne psy, na otoczenie i tak dalej. Trochę zabawny i uproszczony ten artykuł, np. aportowanie prowadzące do tego, że pies będzie gonił rowerzystów ;), ale z drugiej strony jeśli właściciel uważa, że przestaje panować nad fiksacjami swojego psa to może warto przemyśleć parę spraw ;) Zu ma swoje fiksy, kiedyś nawet dałam się wkręcić, a ona zaczynała robić jazdy typu wymuszanie, nagłe zrywy do boiska, gdzie aportujemy itd., ale wystarczyło uruchomić mózg i poćwiczyć nad panowaniem nad emocjami i jest względnie OK ;)
  8. Karolina, obawiam się, że niewiele możesz zrobić. Mam podobny przypadek w domu i wypracowałyśmy pewne kompromisy - Zu się nie rzuca, na smyczy ma pozwolone na "wizualne" komunikowanie się z innymi psami, ale nie pozwalam na burczenie, szarpanie, pufanie, czy ogólne pompowanie się do innego psa. Z małymi sympatycznymi podbiegaczami jest spoko już teraz, znaczy Zu się wita, małe agresywne wylatują na orbitę, większe psy przeganiam ja, bo uważam, że mój pies ma prawo czuć się komfortowo. Ze stabilnymi większymi się spotykamy raz na jakiś czas. Luzem - bywa różnie. Z większością znanych nam psów Zu musiała się dotrzeć, ja nie jestem w stanie każdorazowo jej brać na ręce, bo mi w końcu kręgosłup strzeli ([SIZE=1]i tak dostaję opiernicz, że w ogóle psa noszę, bo nie powinnam, no ale czasem trzeba[/SIZE]). Z mniejszymi podbiegaczami sobie jakoś radzimy. Z większymi - jak wyżej.
  9. Trudno diagnozować przez internet ;) ale możesz napisać, jak wyglądał Wasz trening klatkowy?
  10. [quote name='a_niusia'] co to znaczy, ze pozwolilas zu pogonic? puscilas ja i powiedzialas "bierz go"?:))) moja mlodsza suka wrecz lubuje sie w gonieniu dziamgaczy, ktore podbiegaja i dra jape, ale boja sie podejsc, zeby nie oberwac. powiedzialabym nawet, ze to jest jej hobby. raz pogonila suke, ktora przez bardzo dlugi czas terroryzowala mojego starszego psa. nie spodziewalam sie, ze to zrobi. drugi raz tez pogonila podobne stworzenie. nie pozwolilam jej na to, po prostu to zrobila. zostala natychmiast przywolana do porzadku i teraz juz niestety musi zrezygnowac ze swojego hobby. ona glupia nie jest, jest psem, ktory ma poukladane w glowie. nie wywinie numeru i nie wyleci na ulice, ale taki przerazony tchorzliwy agresorek owszem, moze na ulice wyleciec.[/QUOTE] To znaczy, że będąc w zielonym wielkim wąwozie oddalonym od wszelkich ulic, z koleżanką, Zu i szczeniakiem koleżanki, który raczej się boi innych psów, w momencie, gdy przybiegł do nas bigiel i zaczął po wszystkich skakać, zwolniłam Zu. Zu starała się natręta trzymać daleko po prostu go odganiając, stając między nami a nim, nie wlokła go za nogę, za głowę ani nic z tych rzeczy. A gdy bigiel nie reagował na takie delikatne aluzje i nadal napierał, to pogoniła go z warkotem ze dwa kółka, po czym została przywołana do mnie. Bigiel sobie poszedł, szczeniaczek przestał być wgniatany w ziemię, Zu powróciła do stanu wyjściowego pt. "rzuć frisbee". Lajf.
  11. Kobieta jest świetna! Prowadzi też blog: [url]http://matkasanepid.blox.pl[/url] :)
  12. [quote name='a_niusia']jednak wiekszosc podbiegaczy to sa jakies tam durnowate, ciekawskie pieseczki, ktore uciekaja wlascicielom, bo sa globalnie nieposluszne lub tez np. troche maja akurat uszy brudne, bo widza fajne pieski, to moze sie pobawimy lub tez maja chec sie powachac. oczywiscie nie musimy sobie zyczyc, aby te psy podbiegaly do naszych, ale poniewaz nie zyjemy w prozni, powinnismy umiec w takiej sytuacji nad swoim psem zapanowac. moja starsza suka w wieku ponad dwoch lat uznala, ze jest juz dorosla i raczej niezbyt przychylnie podchodzi to pieskow, ktore pchaja jej sie pod ogon lub tez zaczepiaja. szczerze mowiac uwazam, ze ma prawo sobie nie zyczyc. nie ma jednak prawa rzucac mi sie na smyczy jak histeryczka i udawac, ze zaraz kogos zezre lub tez "odganiac z warkotem" psow, ktore nie maja zlych zamiarow. po prostu: jest na smyczy, to jest grzeczna. nie pasi jej, to ma sie odsunac. i krotka pilka.[/quote] Ja ostatnio pozwoliłam Zu pogonić bigla z warkotem i nie, nie czuję się winna. Nie płaczę też po nocach, jeśli coś do nas podbiegnie, nie biegam po dzielni z siekierą i w masce od hokeja, a po prostu nie znoszę chamstwa innych psiarzy. A chamstwem jest właśnie puszczanie swojego piesia, żeby sobie przebiegł po innych, które razem ważą 16 kg, bo to takie zabawne na pewno. Może gdyby moja suka ważyła 30 kg, to bym miała bardziej olewczy stosunek, ale serio największą zagwozdką dla mnie jest fakt, że jedni potrafią panować nad swoimi psami a inni nie. Więc skoro ja potrafię, sąsiad potrafi, pani z bloku obok potrafi, koleś z pobliskiego domku potrafi, to dlaczego większość ludzi jednak ma z tym problem? A jeśli ma - dlaczego zrzuca to wszystko na innych? [quote name='a_niusia']dzis czekalam na moja siore i jej psy na boisku.rzucalam moim psom pilke. nagle nadbiegl trzeci amator pilki. usyfil mi cale dresy, bo tak strasznie sie cieszyl, ze mam te pilke. i tak calkiem szczerze...co sie stalo? proszek do prania nie osiaga cen zaporowych:))) poczekalam na jego pancia i nie poczestowalam go zadnym soczystym slowem na "k", bo po prostu tak nie mowie.[/QUOTE] A ja już nawet nie mam siły upominać takich ludzi, których pieski się przyczepiają do nas "na sępa" i są na maxa upierdliwe, bo to towarzystwo niereformowalne w 90% przypadków.
  13. Panbazylu, pozwolisz? Z forum TTB: [QUOTE][COLOR=#333333][FONT=lucida grande]LUBLIN-BRONOWICE/KOŚMINEK[/FONT][/COLOR] [FONT=lucida grande, tahoma, verdana, arial, sans-serif][COLOR=#333333]Nie dość, że strzelają niedaleko do kotów przeważnie, gołębi to znowu rozsypują trutki i rzucają ludziom na KRAŃCOWEJ (na podwórka), Olchowej i okolicy. Sąsiadowi otruli wtedy kiedy nam (we wrześniu) a z kolei drugiemu udało się uratować sukę.[/COLOR][/FONT][/QUOTE]
  14. A Zu ma bęben jakby miała się zaraz oszczenić. Niestety, to, co z niej zapewne niedługo wylezie dalekie będzie od szczeniaczków :evil_lol:
  15. O, to na pewno :evil_lol: Zastanawiam się, jak ludzie mogą tym karmić psy na co dzień. Zu zapodaje takie bąki, że można umrzeć :mdleje:
  16. Wszystkiego najlepszego i wieeeelu lat razem :)
  17. Kupiłam, z myślą, że będę mieć na smaczki. Aha...
  18. Kto włamał się do torby, zeżarł ćwierć kilo frolika i po wszystkim naciągnął koc z powrotem na torbę, żeby się nie wydało? A teraz udaje, że go nie ma i pierdzi? [IMG]http://img171.imageshack.us/img171/6127/img1015x.jpg[/IMG]
  19. [quote name='amstafek']Ja bym się z kastracją wstrzymał. Jak jest młody, to głupiutki :) musisz go nauczyć odpowiedniego zachowania, a sama kastracja wiele nie pomoże. Miałem podobny problem z moim pierwszym psem (kundelkiem ze schroniska, 8mcy miał jak go wzieliśmy). Pies bał się zostawać sam w domu (robił straszny bałagan, gryzł kable, szczekał, piszczał, załatwiał się wszędzie) + nie potrafił oczywiście zachować się. Polecono nam kastrację, żeby go trochę uspokoić i... nic to nie dało. Dopiero po 8miu latach pies zostaje sam na działce i nie ucieka ani nie przeszkadza sąsiadom, w domu też zostanie. Jak masz problem tylko z jego zachowaniem, to nie kastruj, tylko wychowaj. Do psa trzeba cierpliwości, a brak jajek w niczym tu nie pomaga :)[/QUOTE] Pozwolę sobie na małą polemikę. Przy lęku separacyjnym rzeczywiście kastracja jest raczej obojętna, więc źle Wam doradzono. Natomiast tutaj mamy do czynienia z uciekającym do suk psem - kastracja w tym przypadku spowoduje realne ograniczenie niechcianych zwierzaków - nawet jeśli w trakcie treningu pies ucieknie, to nie zostanie tatusiem kolejnych przypadkowych istnień. To nie jest tak, że kastracja rozwiązuje wszystkie problemy. Ale kastracja [B]plus[/B] praca - jak najbardziej, przy czym praca w takim przypadku będzie łatwiejsza, jeśli psu ograniczymy popęd za sukami. Autorze tematu - oczywiście, że z psem da się pracować! Ja wzięłam ze schroniska dorosłą sukę i pracuję nad nią od pierwszego jej dnia w moim domu, z przyjemnością mogę powiedzieć, że mamy bardzo fajne rezultaty tego szkolenia :)
  20. Piąteczka! Moja dzisiaj włamała się do torby ze smakami i wciągnęła ćwierć kilo... frolika. No to obiadu ani kolacji dzisiaj nie będzie, zastanowię się także co do jutrzejszego śniadania... :roll:
  21. [quote name='ajeczka']Proszę o radę. Pies dla starszych państwa. Od zawsze mieli psy: dalmana, dobka, onka i kundelka. Pies raczej średni, z włosem, lubiący dzieci, niezbyt dynamiczny (już nie to zdrowie). Mieszkałby w domu, do dyspozycji ogród i co najmniej dwa spacery dziennie. Na pewno nie z grupy terierów. Nie musi być rasowy.[/QUOTE] Jeśli nie musi być rasowy to ja bym poszukała w ogłoszeniach psa z DT spełniającego kryteria, może nawet "zewnętrznie" w typie jakiejś rasy, a spokojniejszego niż przeciętny przedstawiciel. No i co najmniej 3 letniego, zawsze to większa szansa na spokojnego psa, o którym już można sporo powiedzieć ;) A jeśli nie, to może "cuś" z ozdóbek? Np. cavalier? Chociaż nie mam pojęcia, jak ich okrywa włosowa - wiem, że trzeba je często myć i czesać, przycinać stópki, uszy ;)
  22. [quote name='N&N'] [B]evel[/B], pytasz o radę laika? Tak "znakomita" behawiorystka :eviltong: i super "kurturarna" kobieta na pewno poradzi sobie z każdym :cool3: :-D[/QUOTE] Nie obrażaj mnie :razz: Behawiorystką nie jestem i nie będę. Ja znam sposoby na natrętne/agresywne psy, ale ciekawa jestem, jak Ty to widzisz, skoro kopnięcie psa jest niedopuszczalne i idzie się za to prosto do piekła :diabloti: [quote name='Aleks89']Popłakałem sie:lol: +100 do dobrego humoru na dalszą część dnia[/QUOTE] Nie ma sprawy ;)
  23. Ja bym chętnie poznała bardziej humanitarne sposoby odganiania natrętów. Serio :razz:
  24. [quote name='gops']mój chopo też trochę lata na małym mimo że ma na polikach i nosie wręcz ciasno , dziwny musi miec kształt . zapasowy kaganiec to podstawa, a tak jako ciekawostke mój wet np nie przyjmie psa w metalowym kagańcu ani fizjologu jeśli pies potrzebuje kagańca prosi o skórzany lub tube więc ja chcąc nie chcąc mam po 3 kagańce dla psów , fizjologi , metale i skórzane. mówi że nie raz był cały poobijany od kagańca :roll:[/QUOTE] Jak mi suka raz wyp... kagańcem w twarz u weta to doskonale rozumiem, czemu się upiera przy skórzanych i tubie :evil_lol:[SIZE=1] Pies przeżył, jakby ktoś był ciekaw, chociaż było mi ciężko się powstrzymać :diabloti:[/SIZE]
×
×
  • Create New...