80zł naniosłam w 2 poście - odciągnij to sobie Wuniuś z puli, którą trzymasz w garści. :-)
Pozostaje teraz pytanie co z p.Januszem i fundacją Serce Serc?
Jaką ostateczną kwotę należy wziąć pod uwagę?
Jasne, że nikomu się nie przelewa (w tym i darczyńcom Luckiego), jasne, że p.Janusz nie żądał zwrotu kosztów. Jasne jest też jeszcze jedno. Pan nie musiał się włączyć w pomoc choćby i z prostego względu, że nie był zaangażowany w sprawę Luckiego, do chwili pierwszego z nim kontaktu bladego pojęcia nie miał o naszym pupilu. Do tego włączył w sprawę kolejną osobę, czyli realnego kierowcę, który pojechał. Do czego zmierzam? Ano do tego, czy w tym przypadku należy wszystko wyliczyć co do jednej kropli paliwa, czy też nieco choć zawyżyć kwotę, która nie pójdzie przecież do prywatnej kieszeni, a właśnie na potrzeby zwierząt podobnych Luckiemu?
Jak to widzicie?