Jump to content
Dogomania

sacred PIRANHA

Members
  • Posts

    11418
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by sacred PIRANHA

  1. przestań Fur...nie obwiniaj sie...pamiętasz jak tej nocy zadzwoniłaś do mnie...wyłyśmy razem w słuchawke...ja siedziałam nad Filą i miałam ochote pójśc się powiesić...gdybym mogła zadzwoniłabym teraz do Ciebie i powiedziałą to samo...przykro mi ale to nie Twoja wina więc nie obwiniaj sie...
  2. my szukamy kogos do wizyty przedadopcyjnej pod wawą dla Froda (dziś przeszedł wzorowo test na kota wiec teraz jego być moze nowi pańciostwo muszą przjsc wzorowo test) jesli byłoby oki to możemy szukac transportu w kierunku wawy wspolnego:-)
  3. kupione było 20kg karmy i tyle zawieźlismy, jutro (albo pojutrze? hihi) mija 3 tygodnie więc karma spokojnie jest i myślę ze starczy zanim z nim coś pokombinujemy teraz najważniejsze to szybko sprawdzić ten domek pod Wawą, jeśli by się sprawdził to trzeba coś kombinować z szybką kastracją i szybkim transportem o :-)
  4. ja nad tą wodą siedząc i nic nie robiąc...o matko...ale nie to najgorsze...trzeba byc cicho! to by mnie zabiło!
  5. dokładnie na to wygląda że zwalnia się dla Froda miejsce u Murki (ja jestem sceptyczna bo juz dwa razy się tak zwalniało i nagle nowe domki rezygnowały z psów więc teraz podchodzę do sprawy ostroznie póki Neska nie wybędzie do nowego domu hihii szukamy dla niej transportu z janowa lubelskiego pod warszawe a dla naszego burka spod zamościa do janowa lubelskiego)
  6. nooo hihi tutaj dziś 45 stopni ...w cieniu :-) czekamy aż największe słońce minie i ruszamy na wycieczkę po Rzymie, potem morze i wieczorem grill nad basenem...chyba nie wrócę:-) a tak na poważnie to szukam tego Włocha dla Ciebie :-)
  7. ja również trzymam kciuki za zamojściankę!
  8. coś będziemy kombinować ale myślę że jak wsadzimy go w kolczatke i okagańcujemy to spokojnie dam z nim rade...gorzej jak kot go takiego zabezpieczonego poturbuje po fajcacie hihi
  9. to taki typ chyba wiesz... w typie Froda był Fryzio, Fryzia, Fabian tez jest troszke w ten deseń...wszystkie dłuuuuugo czekały lub jeszcze czekają...nie mają coś brania te typki aż dziwne bo mi bardzo podchodzą na przykład ale ja dziwna jestem;-)
  10. nie było testu bo najpierw dziecko mi się nagle totalnie w nocy rozłożyło a potem do tego wszystkiego ladySwallow zachorowała masakrycznie...teraz ja jestem za granicą wiec z testem na kociambra musimy zaczekać...chyba, że funia by sobie kotecka sprawiła hihihi
  11. Filonek napewno jest teraz szczęśliwy i wdzięczny za wyciagnięcie go ze schronu, za zainteresowanie właśnie nim, za opieke i walke o niego do samego końca...napewno gdyby mógł chciałby wszystkim dobrym duszom które spotkał podziękować...dzięki Wam w ostatnie tygodnie swojego życia był kochanym psiakiem, nie anonimowym i nie samotnym...
  12. trzeba to wszystko zobaczyc na zywo bo weronika moze źle odczytywać sygnały od swojej suni po prostu i podsumowywac to ze jej uz całkiem odwaliło a ta sunia jest jeszcze bardziej sfrustrowana i zagubiona w tej całej sytuacji niż weronika... z niecierpliwoscia czekam na wspolny spacer i efekty tego spotkania
  13. śliczne wakacyjne foty... buziaki dla Tolusi!!!!
  14. miałaś więcej szczęścia niż ja bo moją sunię niestety w tej samej lecznicy zabili...bardzo się cieszę że z Tolcią już lepiej
  15. behawiorysta miał pomóc ci z ruchem ulicznym i siedzieliscie w domu? nie widział psa na ulicy a tłumaczył ci jak masz sobie ze strachem przed ulicą radzić? albo coś kręcisz albo miałam dupnego behawioryste... zreszta jedno spotkanie nic nie zmini zrozum...z psem trezba pracować, ćwiczyć, pokazywać mu świat i kształtowac jego włąściwe reakcje na niego to nie jest zadanie na raz w tyg po godzinie...to jest zadanie na całę życie psa...od pierwszego dnia w którym pieska weźmiesz do jego ostatniego tchnienia...masz być przewodnikiem, przyjacielem, obrońcą jak trzeba, szefem jak wypada, masz być ukochaną osobą której pies ufa i z którą chce przemierzać świat...biorąc psa bierzesz olbrzymią odpowiedzialność dania mu miejsca nie tylko obok siebie ale i miejsce w swoim sercu... TY wypowiadasz się o swojej suce jak ona natrętnej istocie która Cię irytuje bo nie jest taka jakbyś chciała żeby była...to nie jest miłość to jest chęć posiadania która z tym uczuciem nie ma nic wspólnego...kochając psa chcesz dla niego jak najlepiej a nie dla siebie...to sie tyczy zresztą miłości nie tylko względem psów. Jeśli Twoja sunia boi się iść do parku to może zabierz ją na łąke? a może woli do lasu? a może nad jezioro? a może woli siedzieć sobie w domu? nie zmieniaj jej pod swoim kątem, To ty ją wzięłaś a nie ona Ciebie. Ty ją wybrałaś więc to Ty teraz powinnaś się starać dostosować... nie wiem czy rozumiesz cokolwiek z tego co do Ciebie pisze ale zachęcam do spotkań z osobami które mająwiecej doświadczenia w pracy z psami z problemami niż ty (widać po Twoich wpisach ze Ty go nie masz), zachęcam do skorzystania z pomocy behawiorysty (nie licz ze machnie czarodziejską róźzką i naprawi psa, on jedynie pokaze metody a prace musi odwalić rodzina psa) i nie wykręcaj sie ze pies boi sie tramwaju...dla chcącego nic trudnego...
  16. tak Krook tylko któro to Ty :-P ja za granicą przez najbliższy miesiąc ale jak wróce sytuacja będzie już moze bardziej klarowna to cos wygrzebie u siebie w domu z przydatnych dla nich rzeczy... trzymam mocno kciuki i przesyłam moc buziaków
  17. no i zaczęło sie tak: weź głęboki oddech, podejdz do kuchenki gazowej, postawi patelnie....myśl pozytywnie! ja to mam jednak fuksa..wyjechałam na wakacje żeby sie zdystansować, żeby odetchnąć od codziennosci i nabrac wiateru hihi w żagle...jechałam z myślą "ok mam odetchnąć niby ale kolejny miesiac bez psa bedzie ciezki"...zajezdzam a tu wypada 7 owczarkow podhalańskich haha biały tabun futra:-)
  18. Weronika po pierwsze to sie uspokoj... po drugie musisz zdawać sobie sprawe ze żadno szkolenie ani spotkania z behawiorytsami nie dadzą kompletnie nic jak Ty nie nastawisz sie na prace z psem...psi trener czy behawiorysta nie jest od naprawienia psa...on ma pokazać jak to zrobić a to właściciel musi odwalić kawał roboty żeby były efekty... odnosze wrażenie że jesteś zbyt impulsywna i podchodzic do tego wszystkie zbyt nerwowo...chciałabyś zęby ktoś obejrzał psa popracował z nim pre godzin i pies będzie już idealny...nie będzie tak...nikt tego nie zrobi... szkolenie posłuszeństwa ma sens tylko jak między psem a właścicielem jest więź emocjonalna, jest cos takiego jak zaufanie i oboje czerpiecie przyjemnośc z nauki róznych rzeczy...Ty sie tylko denerwujesz jak suka zrobic cos nie po Twojej mysli zamiast zastanwic sie dlaczego tak robi i co zrobić by jej uświadomic ze tak nie musi sie zachowywać... nie starasz sie zrozumiec tego psa, chcesz zeby ktos go zmienił...marnie widze poprawe u tej suki z wtoim podejsciem przykro mi...
  19. a nie zahaczacie moze o Zamośc?:-) bo transporter mam do zawiezienie do wawy hihihhi
  20. o jakie fajne foty hihi ja to zawsze wiem kiedy przpełznąć :-) co do nie robienie nic czyli opier****nia się ...to ja już tak 2lata!!!! ja to dopiero jestem leń! nic nie robie cały dzień...tylko czemu ja ku**a jestem taka zmęczona???? Klocusiowa pozdrawiam serdecznie - jadę do Włoch na miesiąc- ale nie nie nie będe nic nie robić- tym razem miesiąc popracuję-czas coś zrobić wreszcie, w przerwach od rpacy będe z Emilką więc znowu nie będe robić nic :-)
  21. Fur powiedz mu że jak nie zmieni wody to ja sie zwale z Emi na miesiąc i będzie nam musiał gotować :-D
  22. no to masz już konkretną pomoc na wyciągnięcie ręki....skorzystaj po prostu skorzystaj...
  23. ja pierdziele wsadz ją do transportera i jedz albo popros znajomych zeby cie zawiezli pare razy za zwrot kosztow paliwa kogos znajdziesz i zastanow sie co sie stalo ze ona gale zaczela sie bac...moze to narastało stopniowo tylko ty nie zauwazalas tego wczesniej...no bo dziwne jest ze suka nagle zaczela sie bac zewnetrznego swiata...
  24. ile razy ty bylaś u tego behawiorysty? a moze behawiorysta był u was w domu? ile razy po ile godzin? wiesz ile mi zajęło naprawienie mojej świętej pamięci juz suki z lęków (ona bała się własnego cienia nawet)...rok! rok intensywnej pracy każdego dnia...nie ma że jestem chora, nie ma że nie ma czasu,każdy dzien to przyzwyczajanie jej do świata, socjalizowanie ze wszystkim nawet z papierkiem fruwającym na ulicy...po roku pierwszy raz spróbowała się bawić i przez chwilkę byłą radosna wyluzowana i nie przestraszona...
×
×
  • Create New...