Jump to content
Dogomania

Lemoniada

Members
  • Posts

    4361
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Lemoniada

  1. W sumie racja. To teraz trzeba tylko z szefostwem pogadać, mogę się poświęceić i nie pójść do pracy, ale sama jedna się na to nie piszę;) Puchatku, jako jedyny mężczyzna w tym gronie dodawałbyś powagi, Agnie mogłaby pójść i pokazać swoje podrapane ręce, a squter ma gadane, tylko jak tu się zorganizować skoro oni przyjmują do 15 a wszyscy mamy swoje obowiązki i pracę... Pomyślimy jutro.
  2. Biedna Maszeńka, mam nadzieję, że ten rzep nie podrażnił jej za bardzo żołądka:( A jak się miewa Tofficzek?
  3. Ja też jestem zdania, że nie ma się co ciskać i trzeba spróbować grzecznie. Mogliby się jeszcze na kotach zemścić albo co, wiadomo?:( Tylko jak im wytłumaczyć, że nie chcemy im zaszkodzić ani wykraść z firmy żadnych informacji? Boże, jak się cieszę, że przynajmniej Sylwester został złapany i odjajczony - oby to był dobry początek.
  4. Podałam ten, który znalazłam w ogłoszeniu zamieszczonym przez Fizię, ten na 515... Wiem już, że śląskie, spojrzałam dziś rano w pracy na mapę, o ja niedojda:oops:
  5. Umieściłam go na [URL]http://www.gielda.bai.pl/[/URL] i jeszcze dwóch stronkach, czekam na potwierdzenie. Oczywiscie namotałam i wpisałam, że Bursztyn w województwie małopolskim jest, a edytować się nie da:oops:
  6. Kochani, Fanta prosi o miłość!
  7. [quote name='Puchatek']Nie trzeba gadać z ochroniarzami bo to zwykle tępe jest tylko uderzać do dyrekcji. A dyrekcja musi uważać na to co robi bo łatwo możemy jej życie utrudnić. ;-)[/quote] Utrudnić? Jak?
  8. Słuchajcie, dupa blada:angryy: Ale od początku. Dziś rano widziałysmy ze sqter tego czarnego maluszka co mi z ręki zwiał i absolutnie niesamowitą, prześliczną szylkretkę. Nie taką jak normalnie intensywnie rudą z czarnym, tylko ten odcień jakby żółty był? Cudowna. Jak wracałam widziałam tylko trikolorkę buro-biało-rudą. Przy drugim stanowisku nie było żadnego kota. Poszłam pogadać z ochroną na wstępne rozeznanie... I słuchajcie, nie możemy wejść na teren firmy ani wnosić tam żadnych klatek:-o Ochroniarze w liczbie czterech patrzyli na mnie podejrzliwie, kurcze, niepotrzebnie się przyznawałam że pracuję w pobliżu. W ogóle jak powiedziałam z czym przychodzę zapanowało ogólne zdumienie i niedowierzanie - no bo jak to chce pani sterylizować koty, po co, co pani z tego będzie miała? Powiedziałam, że sterylki opłaci miasto, panowie pierwsze słyszą. I są zaszokowani, że ktoś chce ot tak sobie koty sterylizować, nie widzą w tym żadnego celu. Aż mnie wbiło w ziemię, tym bardziej, że jeden z nich powiedział, że kotów jest tam około 50, pewnie przesadził (mam nadzieję), ale ludzie - jak można nie rozumieć do czego służy sterylizacja i że ktoś chce to robić bezinteresownie, z miłości do kotów i zwykłej ludzkiej wrażliwości? Rozbroili mnie tym, że nie możemy wejść na teren firmy, nawet na trawnik - fajni ludzie co trzymają poufne informacje w trawniku przed budynkiem:cool1: I kilka razy pytali czyją przedstawicielką jestem, powiedziałam, że jestem osobą prywatną i chcę to zrobić w czynie społecznym, spojrzeli jak na wariatkę:roll: Ostatecznie usłyszałam, że oni dać pozwolenia absolutnie nie mogą i mamy się zgłosić do działu kadr do jakiegoś kierownictwa w godzinach 9 - 15 na tygodniu jakoś. Obawiam się, że jeśli kierownik będzie miał podobnie "wielkie serce" dla zwierząt jak panowie z ochrony i będzie tylko podstępy wszędzie wietrzył to nic nie wskóramy:( A tu zima za pasem... Można w ostateczności przegłodzić maluchy, postawić łapkę przed bramą, czatować w pobliżu i czekać na cud. Ale to maluchy, a co z dorosłymi? Choćby chciały to się chyba nie prześlizgną przez pręty... Kurna, co tu zrobić? Nie wiem czy znajdę czas na tygodniu ale mogę się z kimś przejsć do tego kierownictwa.
  9. Dobranoc śliczna Zeusko. (jakoś dziwnie niewygodnie mi się to imię wymawia;) )
  10. Ogłosiłam tu: [URL]http://kupiepsa.pl/detail.php?siteid=16653[/URL] [URL]http://www.kupiszpsa.pl/detail.php?id=2871[/URL] [URL]http://www.psy.pl/adopcje/?A=view&sort=0&R=a&if=11799[/URL] [URL]http://www.4lapy.pl/ogloszenia/pokaz.php?id_ogl=30008&id_kat=12[/URL]
  11. Zrozumiałe, też jestem niecierpliwa. Hop! - trzymam kciuki, cieszę się, że Lulu nie ma nowotworu:)
  12. [quote name='Puchatek']Rozumiem że klatkę-łapkę zostawia się np. na noc. Czy pomyślałyście że ktoś może nam ją "podprowadzić"?[/quote] Wiesz, myśmy ze squter wymyśliły, że poprosimy pracowników Polfy o pozwolenie i umieścimy klatkę na ich terenie. Oczywista, że zostawić jej na noc na ulicy nikt nie zamierza, już widzę co by z niej rano zostało. Za tym parkanem chyba będzie bezpieczna? A zresztą mam wrażenie, że jeśli przegłodzi się koty przez jeden dzień, zostawi w łapce tuńczyka i odejdzie na pewną odległość, to kot złapie się szybko, bez konieczności czekania do rana:) Tak wnioskuję po dzisiejszej udanej akcji:multi: PS. Puchatek, niezły z Ciebie "rybak", piękną sztukę dziś ułowiłeś;)
  13. [quote name='Agnie Koty']siedzi w klateczce w kuchni, ma tam sporo miejsca zatem nie powinien narzekać. Podrapałam go po łebku, :oops: . Kupę zrobił, nie do kuwety ale na ręcznik. Chłopak na opak. W żwirku siedzi sobie. Zwirek o zapachu lawendowym. Ktoś mi cały wór postawił na klatce schodowej, do dzisiaj nie wiem kto....[/quote] Kimkolwiek jest niech będzie błogosławiony:) Biedny pingwinek, miał dzis sporo przezyć:roll: A co wetka powiedziała na temat ogólnego stanu zdrowia? Dobrze, że zostanie odrobaczony, przyda mu się przed zimą.
  14. Dzwoniłam:) Pani Małgorzata klatkę ma, co prawda ciągle w użyciu ale mają drugą więc nie będzie problemu. Klatka jest na Mokotowie, ponoć lekka i w sam raz do dźwigania, waży tyle miniej więcej co koci transporterek, jest tylko dłuższa i większa. Można obwinąć taśmą żeby nie podrzeć rajstop i nie poodciskiwać sobie prętów na dłoniach. W poniedziałek będę na Śródmieściu i spróbuję dojechać na Mokotów, pani Gosia mówiła, że łatwo ze stacji metra (ja się na Warszawie znam jak prosię na balecie:oops: ). Popatrzę jeszcze w necie jakie są połączenia. Tak więc kolejny problem prawie z głowy:) Aby tylko dowieźć do Grodziska, na miejscu dostanę pokazową lekcję obsługi.
  15. Chwała Bogu, że chłopak zostanie ciachnięty i Twoje poświęcenie nie pójdzie na marne. Samo patrzenie na te sznyty bolało... Agnie - gratulacje! Super akcja :thumbs: Szkoda, że te darmowe sterylki były tylko raz, ale dobre i to, w każdym razie lepze niż nic. Kraj faktycznie chory:shake: Tymczasem korzystajmy póki jeszcze można, idę dzwonic w prawie klatki-łapki.
  16. Może to jakaś autoagresja organizmu? Kurcze, że też go muszą jeszcze problemy zdrowotne prześladować:shake: Ale najważniejsze, że znalazł kochający DOM, dziękujemy Ci violu:loveu:
  17. Zima zbliża sie wielkimi krokami, już w tej chwili rano wieje strasznym chłodem... Czy tak ma się dokonać żywot Murzynka?:(
  18. Skoro wymacała to tym lepiej, że sterylka prędko i będzie można zobaczyć co tam się dzieje w środku. BARDZO lubię sterylki i ogromnie się cieszę, że dla dziewczyn wkrótce nastanie ten ważny dzień:) Ważniejszy nawet niż pierwsza własna kość:evil_lol:
  19. Bez czarnowidztwa proszę! Wystarczy, że ja się słaniam ze strachu:evil_lol: Tuńczyka zakupiłam, Dominikę powiadomiłam, transporterek naszykowałam a teraz idę odmawiać nowennę w intencji pomyślnej łapanki. Agnie, ten kocur o którym piszesz ma po prostu groźny wyraz pyszczka czy jest pokiereszowany? Bo Dominika wspominała o jakimś kocurze, który tylko sos zlizuje bo nie daje rady jeść mokrego... Nakarmiłaś wszystkie koty, czy tylko diabełki? Mam nadzieję, że zaciążona kotka będzie jutro wystarczająco głodna żeby nam się dać złapac, oby niczego sobie nie upolowała.
  20. Łomatkoicórko! Misio! Ale Ci się chłopie udało:loveu: Cudowne zakończenie smutnej historii, oby takich więcej. A co do tej tasiemki od podomki - czy pani nie stać na smycz czy to był przypadek?
  21. [quote name='Agnie Koty']we czwartek przypada mój dyżur na karmienie Polfy, nie pójdę tam zatem. Jest tam ktoś na stacji kto karmi koty i tych kotów jest tam trochę. Ale nie wiem kto to jest. Jeżeli to biała kicia z szarymi znaczeniami to widziałam ją na dachu przy stacji. Bambi z tego wątku był przyniesiony ze stacji, tyle p.Helena wyciągnęła od chłopaków którzy go tarmosili. Jeżeli ta kotka urodzi to będą następne Bambi,:-( .[/quote] A Wy jesteście dwie "dyżurantki" czy jest Was więcej? Dominika też karmi te przy Polfie, proszę proszę, okazuje się, że tamtejsze kociaste mają spore grono dokarmiaczy:) Ta kotka chyba bura, zgadza się.
  22. [quote name='Agnie Koty']wydaje mi się, ze wystarczy nam jedna kocica na razie, :oops: . Jestem w stanie przetrzymać tylko po jednej, na koci ogon. Wezmę transporterek i podbierak, Lemo weź tunczyka.:oops: [B]Pamiętajcie, czwartek o 16.30[/B][/quote] Ja będe szczęsliwa jeśli złapiemy choćby jedną. Wezmę tuńczyka, moze coś jeszcze? Agnie, nie karm jutro kotów, niech będą przegłodzone. Nie widziałam dzisiaj nic poza jakimś dorosłym kotem, ale przebiegał daleko, nie dojrzałam który to:shake: Aha i jeszcze jedna sprawa. Dominika wypatrzyła jakiś czas temu zaciążoną kotkę kręcącą się koło stacji. Kicia jest ładna, ma czyste futerko, przymila się, wygląda na to, że jest czyjaś. Okoliczne kioskarki widują ją, nic nie wiedzą. Korci nas żeby zanieść kotkę do sterylki a potem z głupia frant gadać, żeśmy myślały, że to bezdomna. Ale z drugiej strony... No, sami rozumiecie. Może wiecie do kogo może należeć kotka, może macie jakieś znajomości w tych rejonach? Co robić?
  23. A jakiś domek z pewnością czeka na Fantunię, może już nawet jej szuka?
×
×
  • Create New...