Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. Największy cudak jakiego ja spotkałam to był jamnik o pysku... mopsa! Był tak szpetny, że aż uroczy :evil_lol:
  2. [quote name='sleepingbyday']a kiedys takie coś znalazłam na piekielnych i bardzo mi się spodobało: [COLOR=#000000]"Późne po południe, mróz jak cholera, śnieg po kostki. Idę sobie na zakupy do Lidla, przed sklepem siedzi przywiązany do drzewa pies i żałośnie szczeka. Ok. 10 min później robię sobie spokojnie zakupy. Nagle od strony kas słychać takie oto wykrzyczane słowa:[/COLOR] [COLOR=#000000]- Ch*j w d*pę debilowi, który każe temu psu czekać na mrozie tyle czasu, obyś kretynie też musiał tyle siedzieć na mrozie z d*pą w śniegu!"[/COLOR][/QUOTE] W końcu ktoś szczery :loveu:
  3. [quote name='lika1771']Chyba lepiej puscic psa w lesie,zeby sie wybiegal pod okiem wlasciciela niz jakby mial biegac po osiedlu....[/QUOTE] Raczej zupełnie poza okiem właściciela, skoro jest źle wychowany ;) Nie wierzę, że pies podbiegający do innych psów, spokojnie odwoła się od sarny czy zająca... Zdarza mi się spuszczać psy w różnych miejscach, nawet na pustym placu targowym, bo to ciekawe dla nich, a poza tym nie ma rozpraszających psich zapachów, które są zwykle na trawie. Ale w lesie ich nie puszczam nigdy, no nie zdarzyło mi się jeszcze - przecież to chwila, żeby zając wystrzelił spod łap psa albo sarna wybiegła tuż obok (zdarzało mi się to naprawdę nieraz). Albo właśnie wyjdzie ktoś ze swoim psem. Jeżeli masz psa niewychowanego to puszczanie go GDZIEKOLWIEK, licząc na to, że akurat nikogo nie będzie, jest bardzo nieodpowiedzialne. Bo zawsze może ktoś wyjść, ja często chodzę w takie tereny, gdzie mało kto łazi i nie chciałabym spotkać powalonego pieska, który musi się wybiegać. Ja ostatnio wykazałam się chamstwem - moja suka poleciała do babki z psem, co prawda odwołała się natychmiast - ale co z tego, skoro ruszyła z impetem i mogła przestraszyć. Dwa dni nie miałam ochoty na nią spojrzeć :diabloti: No ale teraz tylko i wyłącznie 15 m taśmy, skoro 5 lat szkolenia na nią nie podziałało i dalej ma takie odpały :roll:
  4. Niedobrze, czyli dom dla Łapka musiałby być albo bezpsi, albo dokładnie sprawdzony pod kątem psów - czy Łapek w ogóle się zgodzi z takimi psami. Sam fakt, że ma tendencje dominacyjne i zdarza mu się wykazywać agresję trochę wyklucza "zapsione domy" dla niego. No ale na razie nie zgłasza się chyba nikt? W ogłoszeniach jest nr do kotylandii, ale ona nic nie pisze...
  5. [quote name='Kiłi']No oczywiście ;) Ale jak chce zostawiać to co nam do tego? Pretensje będzie mógł mieć tylko do siebie w razie "W" ale my też nie możemy człowiekowi narzucać swojego zdania :P[/QUOTE] Ale zostawia zwierzę bez nadzoru, niezabezpieczone, więc to chyba raczej już jest niezgodne z prawem (o ile się nie mylę).
  6. [quote name='Aleks89']Zmierzchnica-aleś ty delikatna:lol:[/QUOTE] Wolę tak niż być gruboskórną suką :diabloti: takich nie brakuje.
  7. hektorze, to nie dostarcza nam informacji... Co się wydarzyło? W jakiej sytuacji Łapek zaatakował psa? Nie możemy wydać psa do domu, jeżeli nie wiemy kiedy wykazuje on takie zachowania. Musimy poznać okoliczności wydarzenia. Może Łapek z Hektorem mają jakieś konflikty o hierarchę lub względy właściciela? Jeśli wpadł w "agresywny szał" i przeniósł agresję na inne psy to naprawdę bardzo poważna sprawa. Dlatego musimy wiedzieć, na ile było to poważne, czy wpadł w szał, miał zamiar gryźć? Dziwne, że Łapek ugryzł Hektora w łapę, bo psy zwykle łapią się za kłaki na szyi, gdy walczą na poważnie...
  8. On jest ogroooomnyyyy, dopiero teraz to widzę :shocked!: Ale super, że się zgadzają :)
  9. [quote name='Vectra']a ja się nie lubie kłócić w sumie , to mnie męczy kopanie w kostkę ... pomijam fakt , że mam nobla ze sztuki wyprowadzania ludzi z równowagi :evil_lol: ale czasem warto jest jest zacząć wojne , bo tak można zmanipulować człowieka , że całą prawdę w złości powie , nawet nie wie kiedy i często nie ma świadomości , na jakie pytania odpowiadał ...[/QUOTE] Moim zdaniem, większość ludzi mówi prawdę tylko w złości ;) Ale mnie męczą kłótnie okropnie, niby nic, a potem organizm odreagowuje fizycznie takie rzeczy :roll:
  10. [quote name='Victoria']moja bardzo dobra koleżanka ma dwa ONki sukę i psa, żadne niewykastrowane, ostatnio suka zagryzła małego pieska, bo oboje biegają bez kagańców luzem po lesie. Z koleżanką bardzo się lubimy, a drażliwych tematów po prostu unikamy. Każda z nas dobrze zna stanowisko drugiej i jest ok ;] Od trzech lat na urodzinach mojej koleżanki co roku wynika dyskusja o kastracji :lol: robi się gorąca a mnie uważają za wariatkę xd[/QUOTE] OK, drażliwe tematy drażliwymi tematami, ale suka jest niebezpieczna i agresywna... Dla mnie tu już nie chodzi o konflikt czy różne światopoglądy, ale o to, że jej suka jest szajbnięta i jest w stanie zabić inne zwierzę :roll: Ja bym jej uświadomiła co nieco, nawet za cenę znajomości - zresztą jedną znajomość z dość dobrą koleżanką zerwałam po pewnej akcji z psami i nie żałuję. Nie namawiam do tego, ale po prostu nie wyobrażam sobie nic nie powiedzieć, kiedy wiem, że czyjś pies zabija inne :roll:
  11. Ja mam jedną uwagę - ostatnio miałam szereg zwrotów psów z adopcji z powodu lęku separacyjnego. I to czasem nie jest poważny problem, zniechęcają się pod tygodniu, bo pies zaczął wyć kiedy wychodzą. Myślę, że jeżeli pies wykazuje jakiekolwiek tendencje do lęku separacyjnego, to trzeba przyszły dom bardzo uświadamiać i tłumaczyć jak to wygląda... Inaczej mamy kolejną psią tragedię :(
  12. No, też się zaliczam do takiego grona - łatwo się zrażam do ludzi, nawet jeśli wydają się fajni, a potem dowiaduję się - mają psa na łańcuchu i ogólnie nie znoszą psów, bo są brudne i szczekają. Jakoś automatycznie spadają na najniższą pozycję w moim rankingu znajomych ;) Ja faceta mam lubiącego psy, ale na szczęście niezakręconego na ich punkcie. Bo gdybym miała też psiarza to pewnie non stop byśmy się tłukli o szkolenie, wychowanie, ilość spacerów, karmę itd, a tak - on je lubi i jest ok, a ja się zajmuję wszystkim i o wszystkim decyduję :diabloti:
  13. To idzie ku dobremu! Super :) Mam nadzieję, że stado się ładnie zgra i nie będziecie mieć problemów. W sumie tak naprawdę rzadko się zdarza, żeby były jakieś poważne scysje między w miarę normalnymi psychicznie psami - u mnie zdarzało się, że była jakaś sunia na podwórku, mój tata nie wiedział o tym i wypuścił psy ... I nie było problemu, wąchanie, sikanie, poburkiwanie najwyżej - no a można by się spodziewać, że stadko 4 psów "zrobi z obcym porządek" ;) Także jestem dobrej myśli, trzymam kciuki :p
  14. [quote name='zaba14']może rodezjan?[/QUOTE] Powtórzyłyśmy się ;)
  15. [quote name='Karilka']Hoku - Cairn terrier? A teraz ja, poszukuję psa: -nie śliniącego sie -aktywnego -skłonnego do obrony -bez płaskiego pyska (bokser) -szybkiego, zwinnego i skocznego -nie wymagającego codziennego szczotkowania, groomingu -nie szczekatego -pojętnego (szkolenie) -respektującego jednego przewodnika -nie chorowitego -wielkość od 20kg - 60kg Mnie przychodzi do głowy tylko jedna rasa... ale może są jakieś inne?[/QUOTE] Ja pomyślałam o rodezjanie, ale nie wiem jak tutaj z obroną.
  16. [quote name='evel']No, można to tak ująć ;) Me serce krwawi... [URL]http://www.itske.com/index.php?co=szczenieta[/URL] Ten jasny jeszcze nie jest zaklepany... :placz:[/QUOTE] I tak prędzej czy później trafi do Ciebie drugi pies :) Moim zdaniem nie ma na co czekać. Masz wiedzę i chęci, jeśli finansowo i czasowo dasz radę - a raczej tak, skoro zdecydowałaś, że chcesz drugiego psa - to bierz. Mi się psy zawsze trafiały w najgorszym możliwym momencie, kiedy miałam mało czasu albo kasy, i to jeszcze problematyczne wariaty - no i dawałam sobie radę i mam fajną sforę ;) A u Ciebie sytuacja lepsza, więc nie ma co kminić, bierz kundla!
  17. [quote name='Vectra']Powiem tylko tyle , że odważni są ludzie , co pozwalają swoim psom , w swoim domu ... by pieski się same poustawiały. Raczej trzeba im pomagać , wszystkim to wychodzi na dobre i nie zmuszać by się uwielbiały ... do tego to same dojdą .. czy się lubią czy mniej. Maja się szanować i tolerować.[/QUOTE] Też mi się tak wydaje... No bo to jednak człowiek jest "przewodnikiem". Hera u mnie jest najwyżej, ale jak jej się zachce poustawiać Lukę to dostaje burę. Miała okres czasu, że uznała, że będzie mnie przed Luką bronić. Nie jestem zasobem, bardzo mi się to nie spodobało i kilka razy wytłumaczyłam pieskowi, co o tym myślę. Teraz jak widzę tylko, że ona się zaczyna na Lukę denerwować to wystarczy "NIE".. No ale czasem kłaki fruwały i na pewno bym tego nie zostawiła na zasadzie "a niech sobie wyjaśnią", bo wtedy psy widzą, że nie można na człowieka liczyć. Przecież Ty jesteś "przewodnikiem" (przez pana Sizara nie lubię tego słowa:P) i powinnaś mieć prawo psy rozdzielać i rozstawiać po kątach, jeśli zajdzie potrzeba. I fakt, że Luka z Herą nie uwielbiają się jakoś, ale nie muszą, mają po prostu ze sobą żyć, nie muszą się bawić ze sobą czy dzielić michą. Ale tolerować muszą i nie ma dyskusji.. Pewnie z Cresilem będzie problem w wieku dojrzewania, bo zwykle wtedy są kłopoty, ale myślę, że dacie radę, jeśli małego od dzieciaka wychowacie dobrze :)
  18. Ogłoszenia odświeżam, ale nie mam nowych zdjęć ani informacji, więc nic nowego nie tworzę. Nie wiemy co u psa, nie mamy więcej wiadomości o jego charakterze czy przygodach, a to przecież ważne i fajnie koloryzuje ogłoszenia. Zachęcałam znajomą, która straciła ostatnio pieska podobnego do Łapka, ale na razie mówi, że nie chce.. Może ją złamię ;)
  19. To macie ciekawie z tymi relacjami w stadzie ;) Ale ich zachowania i hierarchie teraz będą bardzo płynne, dopóki jak Cresil urośnie to coś się ustali... Jak Hercia była szczylem to było w moim stadzie zupełnie inaczej niż teraz ;) To powodzenia w przekonywaniu Basty i Łacia do wilczka, pewnie nie będzie łatwo - mało znam psów, które lubią szczeniaki ;) No, Hera lubi, ale ona jest dziwna. Najważniejsze, że Nitka umie sobie z Cresilem radzić i się bawią fajnie. Jak do Luki przybyła Chibi to różowo nie było, Lusława młodej nie znosiła, denerwowała się na nią, uciekała. Także fajnie, że u Was to gładko przeszło :)
  20. E, to i tak jesteś wyższa ode mnie o 4 cm :) To pewnie Hexa będzie wielkości Hery, bo w stosunku do mnie Hera jest taka jak Hexa do Ciebie :) Też uważam, że to wzrost idealny - w razie nagłej potrzeby jeszcze da się psa wziąć na ręce i np zapakować do auta (byłam wdzięczna niebiosom za wielkość młodej, kiedy ją pakowałam do auta jak nie umiała tylnymi łapami ruszać), ale nie jest na tyle mały, żeby ludzie pchali do niej ręce. No i już umie się obronić, robi wrażenie dużego psa, więc nas omijają raczej łukiem, a nie depczą po łapach itd ;) Mam porównanie z moimi mniejszymi psami i wiem, że jak coś - to tylko większy niż 15 kg... Biedna Shina, czemu pańcia sobie idzie, a ona nie może! :mad: Oj, Hera tego nie znosi. Jak jadę na studia, ok. Ale jeśli już wrócę i idę gdzieś drugi raz - koniec. Szczególnie auto kojarzy z wyjazdami na szkolenie, więc jest wyraźny protest, kiedy skojarzy dźwięk silnika auta i moje wyjście... Równowaga musi być, i człowiek na zdjęciach czasem powinien się pojawić :lol: Ja nie mam o tyle problemu, że mam jakieś fotki z pokazów szkoleń itd... Jak prosiłam mamę, żeby mi jakieś cyknęła to był dramat :evil_lol: Moje nogi i psy, ja malutka na tle wielkiego lasu i nic nie widać, rozmazane.. No ale jakieś foty jej autorstwa mam :diabloti: Na szczęście u mnie TZ ma lustrzankę i robi fajne zdjęcia, także narzekać nie mogę.. Choć zwykle to robię, jak usiłuje mnie uwiecznić :diabloti:
  21. Spacer w makabrycznie gęstej mgle ;) [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/jesiennie2012/Fotynka-0150.jpg[/IMG] No i zimowo-jesiennie... Bajeczne kolory :) [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/jesiennie2012/Fotynka-0160.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/jesiennie2012/Fotynka-0165.jpg[/IMG] I Herosława po tym, jak radośnie obudziła mnie o 5 rano (no bo zwykle wstajemy około 6, a co za różnica, że czas zmienialiśmy..), poszła się wysikać, po czym zapadła radośnie w sen :diabloti: [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/jesiennie2012/Fotynka-0174.jpg[/IMG] U nas stara, dobra bida :) Jakoś studiować mi się strasznie odechciało i męczę powoli licencjat, ale czy mi siły woli na magisterkę starczy... Tylko bez tego trudno mi będzie jakąś logiczną robotę dorwać. Z mgr jest trudno bardzo, a co dopiero bez :roll: No, ale marudzenia koniec, na razie u nas wszystko ok, psy też się jakoś trzymają - byle do przodu :)
  22. Długo nas nie było, miałam się jesiennie przywitać, a tu za oknem jak szalony prószy śnieg :diabloti: Pokażę Wam może moje pieski, cobyście nie zapomnieli o nich. Ciągle coś się ostatnio dzieje, jakoś dużo psów do adopcji non stop, trzeba robić ogłoszenia, szukać bud... Do tego studia, oczywiście moje psy - no i mało czasu na dogo. Teraz właśnie, jak wszyscy widzą!, zajmuję się skrobaniem czegoś na licencjat... Także w ramach tego skrobania mojego wstawię tutaj coś niecoś. Hercia w chłodniejsze dni [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/jesiennie2012/Fotynka-0132.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/jesiennie2012/Fotynka-0133.jpg[/IMG] Pokój gościnny... Jak widać :diabloti: [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/jesiennie2012/Fotynka-0140.jpg[/IMG] Władczyni świata ;) [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/jesiennie2012/Fotynka-0143.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/jesiennie2012/Fotynka-0145.jpg[/IMG]
  23. To wam się łobuz trafił :diabloti: A w ogóle jak jego relacje z resztą stada?
  24. Ale fajnie razem wyglądacie! :) Dopiero na takich zdjęciach widać prawdziwą wielkość psa, Hexa spora jest :) I śliczna, figurę ma idealną. [URL]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/Ja%20i%20psy/my.jpg[/URL] Shina wygląda na zachwyconą :evil_lol: Mam podobne zdjęcie z Chibi, jak ją całuję w pychol, a ona się niemiłosiernie krzywi :diabloti: Myślę, że psy w swoim skrajnym egocentryzmie nie chcą być z nami na zdjęciach.. No bo tylko pieski powinno się fotografować! :mad: Tak uważa przynajmniej Lusława - jak robiłam zdjęcie pięknemu pająkowi tygrzykowi paskowanemu, ta koniecznie chciała się ustawić do obiektywu, przylazła, siadła na pająku i tyle było...
  25. Ja wchodziłam w psi światek jako zahukana właścicielka niewielkiego kundelka, totalnie nieasertywna i nieśmiała. Niestety, zapłaciła za to moja kundliczka, której nie umiałam bronić przed napastliwymi psami, agresywnymi sukami czy powalonymi ludźmi (w tym nachalnymi dziećmi). Do dziś jest nadwrażliwa, łatwo ją przerazić, wpada czasem w histeryczną agresję - choć odkąd ma swoje stado większych psów, znormalniała i złagodniała. No i wiek zrobił swoje, ma już te osiem lat... W każdym razie, jak zaczynałam być właścicielką psa to byłam miłą, dobrze wychowaną, niepyskatą osóbką :diabloti: Zmieniło mi się już po pół roku. A po roku stałam się skrajnie asertywna, czasem agresywna, upierdliwa i nieprzejmująca się innymi... Niestety, tego mnie nauczyli inni ludzie, zazwyczaj dorośli, którzy wykazywali zupełny brak kultury i ogromne chamstwo, przy czym mieli agresywne i niebezpieczne psy. Większość z tych psów, które wówczas były moją zmorą, już albo nie żyje albo się postarzały na tyle, że nie są problemem. Ale wtedy uczyłam się życia w "psiej dżungli" i wyniosłam jeden wniosek: mojego psa muszę bronić za wszelką cenę, zarówno przed psami, jak i przed ludźmi. I niestety, biedne, podbiegające agresorki mnie nie wzruszają i na pewno nie będzie mi ich żal. Takie maluchy doprowadziły do eskalacji agresji u Frotka, gryzły na serio i do krwi. Nie mogę być pewna, że podbiegający piesek nie zaatakuje na serio. Dlatego trudno mi czuć współczucie do yorka, który nagminnie rzuca się na moje psy... PS. Z tego względu uważam za skrajnie nieodpowiedzialną głupotę dawanie psów dzieciom do wyprowadzania. Dziecko może być w 100% odpowiedzialne, bardziej niż niejeden dorosły, ale co z tego, skoro jakiś powalony kundel zafunduje mu traumę do końca życia? Nie mówiąc o dzieciach z kotami na smyczy...
×
×
  • Create New...