-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Victoria']zmierzchnica zgadzam się, ale tak w sumie.. gdzie tu rownouprawnienie jak wlasciciele duzych psow ktore sa puszczone luzem nie reaguja na prosby o zabranie ich albo nawet secjalnie puszczaja widzac małego psa na smyczy. Nie mowie ze wszyscy (chociaz u mnie to jakies 95%) Jak ma się traktować każde psy tak samo to w obie strony. I żeby nie było - mam małe psy które zawsze chodzą na smyczy ;)[/QUOTE] Oj, ale mnie też na widok dużych, nieodwoływalnych psów luzem szlag trafia! Moje duże też nie podbiegają, no ogólnie kurczę - żaden nie powinien podbiegać bez pytania. Odganiałam się już od wielkiego pseudolabradorowatego psa, który upatrzył sobie moją sukę i było to okropne, bo na nic nie reagował, nawet na darcie się właściciela... No i ja nigdy nie puszczam psów, żeby się broniły ani nie popuszczam smyczy. Jeżeli moje na takiego podbiegacza reagują warknięciem, spięciem, zdenerwowaniem to nie ma zmiłuj, jest bezwzględnie siad albo "spójrz na mnie". Ale zwykle takie małe pieski-ujadacze są witane przez moje pozytywnym zdziwieniem, raczej "ojej, a czemu to małe szczeka?". I tylko wtedy pozwalam im "załatwić swoje sprawy", kiedy wiem, że są w porządku, a i pies jest raczej ujadaczem, a nie faktycznie psem o niekontrolowanej agresji, który kąsa. Nie wiem jak w waszym przypadku, ale u moich psów spięcie smyczy = złe nastawienie. Jeżeli podbiega do nas agresywny york (co się nagminnie zdarza), a ja zacznę moje spinać czy szarpać do siebie to zaczną ujadać i odganiać delikwenta. O wiele lepiej poluzować im smycz i słownie zaznaczyć "nie wolno", a jeśli mikrus nie odpuszcza, unieruchomić psy komendą "siad". Jeżeli na widok psów zacznę moje ściągać do siebie, schodzić im z drogi, skupiać je usilnie na sobie, dostaję efekt odwrotny - psy bardziej się pobudzają na widok innych. To zauważyłam u Frotka. Najgorzej, jak nie pozwolę mu patrzeć na psa, który do nas podchodzi. Czuje się wtedy zagrożony i jeżeli taki podejdzie, zbliży się, Frotek zareaguje bardzo gwałtownie. Jeżeli poluzuję mu smycz, powiem "spokojnie, jest ok, to piesek, piesek" to nawet jeżeli tamten podejdzie naburmuszony, Fro najwyżej warknie czy szczeknie. [QUOTE] [COLOR=#000000]Generalnie czy duży, czy mały pies - to właściciel jest zobowiązany pilnować swojego zwierzęcia. Mały też może zrobić krzywdę, poharatać nogę, rozwalić mięsień, ścięgno, jakąś żyłę. Czy psu, czy człowiekowi - nieważne. Duży pies za to ma większą siłę i większy zasięg, ale bywa mniej zwrotny od małego. Ja całe życie miałam duże psy, a teraz mam małe i zawsze pilnuję, zeby nie zaczepiały obcych. Tego wymaga też kultura.[/COLOR][/QUOTE] No i to jest motto dyskusji, na które chyba wszyscy się tu zgodzimy... -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='gops']u nas na osiedlu haski zagryzł yorka :roll: obydwa psy to nasi sąsiedzi, york był a haszczak nadal jest . sprawa w sądzie jest ale prócz mandatu pewnie nic nie mogą zrobić, fakt że haszczak zaczął chodzić w kagańcu . nikt się nie spodziewał , z moimi psami się wita normalnie..[/QUOTE] York wygląda jak kot - wielkość, szpiczaste uszy, w dodatku dość piskliwy głos. Jeśli zacznie się czymś bawić, łapkami poprzebiera, podrzuci sobie kamyk czy szyszkę, u haszczaka łatwo się włącza instynkt myśliwski, a potem to już nie ma przebacz. Wiem z własnego doświadczenia, bo od znajomego suka haszczaka mało nie posłała yorka na tamten świat. A sunię znam od szczeniaka, wychowywała ją moja własna suka, to oaza spokoju, uwielbia inne psy i malutkie dzieci, ale jest okropnie napalona na koty. York był luzem (znam go i wiem, że jest powalony, choć mniej niż jego właścicielka), podbiegł, zaczął sobie cośtam wąchać czy bawić się i w suce się włączyło "kot-gonić-zabić". Do niczego nie doszło, ale sytuacja była niefajna, nikt się tego nie spodziewał... Mam dwa duże psy i dwa małe. I uważam, że bezwzględnie należy ukrócić prawa małym psom, a nie wymagać od właścicieli dużych, żeby schodzili z drogi, skakali po drzewach i robili wszystko, by zadziornego malucha ich pies nie dorwał. Moje małe suki jak idą luzem to mają zakaz podchodzenia do psów, zresztą jakoś ich to nie bawi, nie zdarzyło się, żeby witały się z obcymi psami bez mojej wyraźnej zachęty. Jak idę z większymi psami to uważam na małe psy, które mają gdzieś moje, obchodzę łukiem itd, ale jeżeli mnie obszczekuje i obskakuje mały pies to nie ma zmiłuj. Moje większe psy bardzo lubią małe pieski (sama nie wiem czemu, może że są szczeniakowate albo dlatego, że na tymczasach ostatnio mieliśmy kolejno z 6-7 małych piesków), więc zdarzyło mi się, widząc, że moje są pozytywnie nastawione do podbiegacza - po prostu je puszczać ze smyczy, albo któregoś z nich, bardziej zabawowego. Zwykle taki piesek traci z pary, moje się witają z pozytywnym nastawieniem, tamten jest zwykle zbyt przestraszony, żeby wyskoczyć i się rozchodzą. Właściciel ma zwykle jakieś ale, jednak mnie to nie obchodzi - potem na mój widok jakoś zapina psa na smycz. Prawo jednakowo definiuje psa, nikt nie dzieli na "małe" i "duże". Jeżeli dajemy przywileje yorkom, należą się one i dużym psom. Pewnie połowa dogomaniaków mnie za to zechce zjeść, ale rada jest jedna - po prostu nie pozwalajcie swoim małym psom atakować dużych. Moje nie mają prawa, a jeżeli mam mijankę w wąskim miejscu z dużym psem, to i małe suki idą na smycz, mimo że "nic nie zrobią". -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='evel']No tak. Gorzej, jeśli akurat nie reagują, albo jak to psy wychowywane "po miejsku", co się byle kamienia nie przestraszą. Nie wiem, czy w ciągu najbliższego stulecia się cokolwiek zmieni :roll:[/QUOTE] Obawiam się, że nie. Dziś jamniczka mojej znajomej została zagryziona - delikatna sunia, łagodna, bardzo wpatrzona w właścicielkę. Była na smyczy. Podbiegł wiejski kundel, dorwał ją, potrząsnął dwa razy, pies martwy. Wszystko zostanie zgłoszone na policję itd., ale psu życia nic nie wróci.. Dziewczyna uratowała ją z kiepskiego schroniska, chuchała i dmuchała, szkoliła, nawet na pokazach szkolenia razem bywałyśmy. Mam takie myśli, że nigdy nie chcę mieć małego psa, mimo wszystko duży pies ma większe szansę jeśli nie na obronę, to choćby na przeżycie... -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Tessi&Tola']haha, z tego co pamiętam - jak jeszcze miałam koty, to z nimi jest tak, że to one sobie wybierają, kogo mają na własność:P z psami jest prościej, można je kupić -Tessi kupuje się mięsem, a Tolę piłką... obie sprzedajne są jak nie wiem:) oczywiście tylko nam! Chodziło mi raczej o to, czy zauważyłyście, że psy dostosowują się do Waszych charakterów? Bo u mnie jest tak, że jeden jakby małpuje mnie, a drugi jakby męża... podlizują się nam w ten sposób i świetnie im wychodzi. Tessi doskonale wie, że ja lubię jak ona "udaje twardzielkę", więc często taka jest - zachowuje dystans wobec obcych, gardzi innymi psami na spacerze, lekceważy drażliwe sytuacje (czy ja opowiadam o sobie?) a Tola wręcz przeciwnie, jak mój mąż - zaczepia innych, odszczekuje się psom (mój mąż często odszczekuje ludziom), wariuje na widok ulubionej zabawki... A braliśmy je obie carta blanca - to u nas dokonał się ten podział, bo są z nami od drugiego miesiąca życia.[/QUOTE] Mi się wydaje, że to jest na odwrót - pies wybiera tego, kto mu bardziej odpowiada :) Mam cztery psy. Dwa z nich są raczej miękkie - sunia Luka to taka typowa psia histeryczka-księżniczka, której nie można nadepnąć na łapkę, bo panika, jakby ktoś ją zarzynał. Frotek to impulsywny terrierowaty postrzał, ale bardzo bojaźliwy i miękki z charakteru, wystarczy krzyknąć, a się kuli. Najlepsza korekta u niego to spojrzeć twardym, nieruchomym wzrokiem, zaraz mu mijają wszelkie świry. I te dwa psiaki wolą moją mamę, która jest osobą raczej dziubdziającą, nagradzającą za byle pierdołę smakołykiem, jak babcia wobec wnuków. Oczywiście, słuchają się mnie bardziej, ale preferują ją, gdy przybiegają do nas na spacerze albo gdy trzeba poprosić o rzucanie piłki. Wiadomo, jak się pieskowi nie chce już, to mama pójdzie i podniesie, a ja bezwzględnie wymagam, żeby piłka trafiła do mnie w psim pysku ;) Dwa kolejne psy są twarde - suka Chibi, która ma mocny charakter, mimo że jest bojaźliwa względem huków czy ludzi i najmłodsza Hera, która jest silnie dominująca, odporna na ból czy krzyk, niewrażliwa na ostre spojrzenia. One wybierają mnie. Chibi na spacerze z mamą jest non stop przestraszona i wyłączona, ze mną szaleje, biega, bawi się - czuje, że ma oparcie. Hera od początku była okropnym dzikusem, nie dawała się dotykać, ale uznała mnie za "szefa sfory" i tak jej zostało, jest "najmojsza" z moich psów. Wszystkie psy szkoliłam, wychowywałam, uczyłam ja, mama mi pomaga w spacerach i ogólnie jest z nimi w domu przez większość czasu. Taki podział się pojawił raczej samoistnie, ale to faktycznie ciekawa obserwacja :) -
Ale się fajnie macie, że możecie się spotkać :p
-
ŁAPEK, bez łapy, ale z ogromnym sercem.MA DOM!
zmierzchnica replied to NatiiMar's topic in Już w nowym domu
Koniecznie wróć z nowymi zdjęciami, to zrobimy mu ogłoszenia w wersji papierowej :) Obwieszę Opole i Strzelce, Ty Krapkowice i może domek się znajdzie.. -
JUŻ W DOMU! Łatek adoptowany :) Proszę o przeniesienie.
zmierzchnica replied to zmierzchnica's topic in Już w nowym domu
Łatek i Tina mają nowe budy :) Także trochę ich komfort życia się polepszył. Miałam jeden telefon w sprawie Łatka, ale pani miała psa przez rok i on "się nie przyzwyczaił do życia w domu", więc go oddała. Może mam za wysokie wymagania, ale wydaje mi się, że po roku to się szuka behawiorysty albo szkoleniowca, żeby psa naprawić, a nie - po prostu oddaje, bo jednak nie pasuje. Rozumiem jak ktoś psa bierze na okres próbny (np tydzień-dwa, do miesiąca) i coś jest nie tak, to oddaje. Ale tak mącić psu w głowie.. Także odradziłam Łatka, doradziłam inną sunię, ale trudno było się z panią dogadać i sytuacja utknęła w martwym punkcie. W razie czego mamy mała, 3 letnią sukę do oddania. Domowa, jej pani umarła. Teraz wisi na łańcuchu w prowizorycznym DT, ale potrzebuje pilnie domu. Urocza, sznaucerowata. -
Też odwiedzę Dosię. Mam nadzieję, że coś ruszy, dla mnie Wrocław to szczęśliwe miasto - większość moich tymczasowiczek właśnie tam znalazło dom.
-
JUŻ W DOMU! Łatek adoptowany :) Proszę o przeniesienie.
zmierzchnica replied to zmierzchnica's topic in Już w nowym domu
Dziękuję za zainteresowanie :loveu: Tosia niestety zabrudziła ostatnio cały dywan :cool3:, ale się uczy dziewczynka życia w domu. Łatek wczoraj został zaszczepiony na wściekliznę, nasz weterynarz sobie z nim spokojnie poradził i stwierdził, że "Łatek wyjdzie na ludzi", tylko panikuje za bardzo. Planujemy kastrację. A jakoś na dniach psiaki powinny dostać nową budę, Tinka mogłaby sobie w niej mieszkać, jakby Łaciu znalazł jednak domek (oby). -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
zmierzchnica replied to evel's topic in Foto Blogi
Ja szczenięctwo Hery wspominam bardzo dobrze :p Mały dzikus nie dawał się dotykać nikomu, darł japę non stop, był nieufny jak diabli, a jedyną logiczną formą kontaktu jaką sobie wykminiła to było szarpanie za ubrania :diabloti: Ale przyznam, że od początku miała w sobie to coś i proces socjalizacji, szkolenia i pokazywania jej "ludzkiego" świata wspominam bardzo dobrze :) Za to Chibi jak była słodkim szczeniaczkiem to mnie dobijała, nieraz wracałam ze spaceru i ryczałam, nie mówiąc o tym, jak sobie samej wyrzucałam, że wzięłam drugiego psa :evil_lol: Generalnie ze szczylem zawsze jest (dosłownie) przesrane i trzeba to przeżyć. Im starszy pies, tym lepszy! :) -
[QUOTE=makot'a;19808365]To nie wilk... to chodząca demolka :shake:[/QUOTE] Z tego, co się orientuję, wilk i demolka to wyrazy bliskoznaczne wg "Słownika załamanych psiarzy" :diabloti:
-
No, to jest o dwa kilo cięższa od Hery :) Ale są podobnej wielkości z tego co opisujesz, tylko Hera jest okropnym chudzielcem, wszystkie kości ma na wierzchu :roll: Co do przyrównywania - znam to ;) Moje psy przy Piotrku wydają się taaakie malutkie, a na zdjęciach ze mną to jednak nie malutkie psy ;) Ich rozmiar mi akurat odpowiada, lubię średnie psy, które w razie czego mogę przenieść czy podnieść. Fajnie mieć 40kg pieska, ale jak Ci zachoruje i trzeba go znieść ze schodów i wsadzić do auta to się robi mało zabawnie.. Już jak mi Hera ledwo chodziła i musiałam ją wsadzić do auta i wziąć do weta to było dość ciężko ;) Dobrali się z Toudim :)
-
JUŻ W DOMU! Łatek adoptowany :) Proszę o przeniesienie.
zmierzchnica replied to zmierzchnica's topic in Już w nowym domu
Tosia już w domku :) To miał być DT z szansą na DS, ale domek się skłania ku DS raczej ;) Pierwsze, co sunia zrobiła, to władowała się do łóżka. Mieszka z jamnikiem, którego trochę ustawia. Panoszy się panna :) Mam nadzieję, że wszystko z czasem się ładnie poukłada i Tosia zostanie już na stałe w domu. Łaciu ma szansę niby na DS, ale pani go widziała na łańcuchu i jej się spodobał, jeszcze nie wie, jaki z Łatka jest wariat... Więc raczej nie liczę na zbyt wiele. W sumie w domu jest pies (rottek), więc Łatek by się łatwiej zaadoptował w psim domu, tylko zależy jak tamten reaguje. Na razie więc nie zapeszam, odświeżam ogłoszenia Łatka i zobaczymy. -
Piękne okolice! Niesamowicie to wygląda, takie stadko psów rozbiegane.. Zorka strasznie mi się podoba :) Jaka jest duża? Chyba wyrosła trochę, nie? [URL]http://i1190.photobucket.com/albums/z442/f_ully/kacwin/DSC_7400_zpsced1bc01.jpg[/URL] Normalnie psie kąpielisko :evil_lol: Oj, marzyłby mi się taki wyjazd z psami .. :)
-
ŁAPEK, bez łapy, ale z ogromnym sercem.MA DOM!
zmierzchnica replied to NatiiMar's topic in Już w nowym domu
Hektorze, masz możliwość zrobienia zdjęć Łapkowi? Jak się bawi z psiakami, jakieś takie ładne, kiedy jest wypielęgnowany? :) Zrobiłabym mu ogłoszenia drukowane i zaatakowałabym Opole i okolice, bo chyba inaczej nigdy nie znajdziemy mu domu. W jakiej miejscowości teraz przebywa? -
JUŻ W DOMU! Łatek adoptowany :) Proszę o przeniesienie.
zmierzchnica replied to zmierzchnica's topic in Już w nowym domu
Na razie nie bardzo. Dla Tosi się kroi dom, więc może coś z tego będzie. Co do Łatka, nie wiem co robić, bo on jest nieco nieadopcyjny... Ale jeśli tylko studia i inne zobowiązania mi pozwolą, obfocę Łacia lustrzanką TZa :) Trzymajcie kciuki za Tosię! -
ŁAPEK, bez łapy, ale z ogromnym sercem.MA DOM!
zmierzchnica replied to NatiiMar's topic in Już w nowym domu
Odświeżyłam ogłoszenia Łapka. Już długo wiszą, nikt zupełnie nie dzwoni? W weekend podrukuję mu ogłoszenia i wywieszę na uniwersytecie... -
JUŻ W DOMU! Łatek adoptowany :) Proszę o przeniesienie.
zmierzchnica replied to zmierzchnica's topic in Już w nowym domu
Dziękuję, pikola :) Miałam dwa dni temu telefon po Łatka, ale pan najpierw bardzo się zniechęcił, że Łatek sika po kątach, a potem był bardzo gorąco przeciwko kastracji. Proponowałam Tosię, ale nie chciał wysterylizowanego psa. Chyba się zniechęcił, zresztą psa bym mu już nie dała.. Mieliśmy dwa domki dla Tosi, ale nic z tego nie wyszło :( Pecha mają te psy okropnego. A zaczyna się robić tak zimno.. Bud też nie mają, tylko stare pralki :( -
ŁAPEK, bez łapy, ale z ogromnym sercem.MA DOM!
zmierzchnica replied to NatiiMar's topic in Już w nowym domu
Niech sami się uśpią, głupota bardziej boli niż brak łapy :diabloti: Ale takich komentarzy nie unikniesz, zawsze znajdą się znawcy i "dobrzy ludzie". Świetnie sobie Łapuś radzi! :) -
[B]sonia1974 [/B]- właśnie wet pierwsze co zrobił, to jej wyczyścił gruczoły... Antybiotyk już skończyliśmy, teraz dostaje probiotyk. Ale jest o wiele lepiej, już się bawi i biega :p Wróciła do siebie :) [B]gryf80[/B] - to była moja pierwsza myśl, dlatego byłam przerażona. Ale wet ją dokładnie przebadał pod tym względem i nie stwierdził problemu. Dziękuję za zainteresowanie :)
-
Adopcja psa - skojarzenia, mity i oczekiwania
zmierzchnica replied to LadyS's topic in Wszystko o psach
Ja adoptowałam moją Chibi za pośrednictwem dogomanii. Zero problemów, przywieziono mi ją do Opola (po drodze, inne szczeniaki wieźli do schronu), ja sobie pod nią podjechałam z mojej mieściny. Nie było wizyty przedadopcyjnej, pewnie dlatego, że na dogo siedziałam już długo wtedy, a poza tym szczyli było aż 15 i nie było co z nimi zrobić... W każdym razie, jestem zadowolona z adopcji :) Sama też wyadoptowuję psy. Nie mam kryteriów pt. domek z ogródkiem, zawsze ktoś w domu, zero dzieci, super karma itd. Ostatnio wyadoptowałam 5 małych suczek. Ludzie pracujący, świadomi, psy zostają po kilka godzin same, czasem nawet długo. Rodziny z dziećmi nieraz i innymi psami. Nie robię problemów, jeżeli tylko ktoś jest zainteresowany, chętny do adopcji, nie ukrywa niczego i nie ma dzikich wymagań wobec zwierzęcia. Nie ukrywam nigdy wad zwierzęcia. Mimo to, miałam jeden zwrot z adopcji - dziewczyna chciała super-psa, ale zniechęciła się... po paru godzinach. Faktycznie, psiak spanikował jak został sam z nią, ale czy to dziwne? Była wielokrotnie informowana o wadach zwierzaka, poza tym tłumaczyłam, że pierwszy tydzień jest trudny. Ze wszystkim się zgodziła, była wizyta przedadopcyjna zresztą. Ale i tak ją to zupełnie przerosło. Do ludzi nie wejdziesz :roll: Ja nauczyłam się jednego - jeżeli już na początku ludzie robią "wała", to adopcja nie wyjdzie. Jedna pani chciała, żebym udawała jej koleżankę przed teściami. Inna miała ogromne wymagania, ale w końcu zechciała psa. Jedni zgodzili się pod wpływem chwili, ale nie byli pewni. Wspomniana dziewczyna już po godzinie panikowała, że pies nie je i nie pije i za nią chodzi. U kogoś innego wszyscy chcieli psa oprócz jednej osoby. Takie adopcje nigdy nie wychodzą... Bo jeśli ktoś po prostu chce psa, to przygotowuje siebie i domowników, dowiaduje się o psie jak najwięcej (o konkretnym osobniku), zgłasza się i przyjmuje fakt, że początek jest trudny. Inni zwykle chcą psa "dla dziecka", "żeby bronił podwórka", "bo jest taki ładny" - no i wtedy cała adopcja siada mimo najlepszych intencji wolontariuszy. A że dogociotki przesadzają to niestety fakt... Zawdzięczam wielu osobom z dogo dużo - ogłoszenia, pomoc w DT i jestem ogromnie wdzięczna. Niestety nie zmienia to faktu, że wymagania często mają kosmiczne. Wynika to też z osobistych doświadczeń, mnie też cholera brała, jak miałam zwrot z adopcji, bo pies jest taki, jak było przecież mówione, że będzie. Co do siedzenia po 10-11h samemu.. Cóż. Możemy "skazać" psa na 10 h samotności. Możemy też go skazać na 24h w samotności w schronie albo piach. Myślę, że moje psy wybrałyby czekanie na mnie. -
ŁAPEK, bez łapy, ale z ogromnym sercem.MA DOM!
zmierzchnica replied to NatiiMar's topic in Już w nowym domu
A pani nie chce podobnego psiaka, jeśli jej się nie odnajdzie? Polecam Łapka gdzie się da... -
U weta nie dowiedziałam się niczego konkretnego... Hera rano po ataku bólu najpierw nie umiała nawet chodzić, potem załatwiła się i zaczęła normalnie chodzić, choć wyraźnie była słaba i obolała. U weta dostałala kroplówkę (przez pół doby nie chciała pić), lek rozkurczowy, antybiotyk (Biotyl, tj tylozynę) i probiotyk. Poprawa wyraźna, brak biegunki, ale jej kał jest żółty, co mnie trochę dziwi. Tylozynę dostawała następne dwa dni. Teraz podaję jej probiotyk. Krew i biochemia w normie. Ale sunia jest nadal obolała, wyraźnie spokojniejsza, nie chce się bawić z innymi psami (a wcześniej ciągle były zaczajki, "ataki", podgryzanie). Wychodzi na spacery, nosi piłki itd, ale widzę, że coś jest nie tak. Żaden wet nic nie mówił o robakach, ale może to to? Zdarza jej się zjadać świństwa, choć ją pilnuję. W kale też czasem widzę, że są... włosy. Może przy wylizywaniu się czy jak coś spadnie na dywan to łyka przy tym swoją sierść - ale czy to mógłby być powód? Raczej nikt nie wpada tu na wątek, ale pytam, może akurat ktoś będzie coś wiedział...
-
Basta faktycznie wychudzona (ale piękna jak zawsze ;)). Hera też podobnie teraz wygląda po chorobie, ale jej to się za Chiny nie da podtuczyć ;) I Łacia też dobrze widzieć! :)