Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. [quote name='motyleqq']szczerze mówiąc będę ich jeszcze namawiać do adopcji. moja mama jest za, tata trochę mniej, za to moje rodzeństwo od razu krzyczy że nie chcą :roll: ale oni najmniej mają do gadania ;) narazie mój tata myśli i mówi 'sam już nie wiem, chcę psa, ale mamy 5 kotów...', więc żadna decyzja nie została podjęta.[/QUOTE] Myślę, że podhalan by się fajnie sprawdził, a o bernardynie nie myśleliście? Daj znać, jak już podejmą decyzję :)
  2. Oj, to wygląda na to, że najmniejsza robi najwięcej zamieszania ;) To ciekawe w sumie, że aż tak bardzo nakręca stado... U mnie nie ma takiego "nakręcacza", ale może to dlatego, że wszystkie psy są już starsze, a Hera się dostosowuje? Chibi na spacerach jest zwykle czujno-wystraszona, Luka ma raczej wszystko gdzieś, Frotek się nakręca na byle co, ale wystarczy mu coś ostrzej powiedzieć, a daje spokój. No i Hera się nakręca na psy jeszcze, ale jakoś z całą sforą włącza jej się instynkt pilnowania się stada i nie próbuje rwać do innych psów. Choć różne sytuacje się zdarzają, wiadomo ;) Widać i Nitka i Cresilek muszą jeszcze troszkę rozumku nabrać :evil_lol:
  3. U nas padało wczoraj, ale nic nie zostało :(
  4. [quote name='yoshiyuki']ja mam podobnie :D Moje psy zwiększyły miłość do wszystkiego co szczotkowate;) Zawsze uwielbiałam takie szorsciaki, choć Zorce sierść powypadała ;) I nie wyrosło z niej to co myśleliśmy ;) Ale np. takie psy jak Twoja Hera wielbię! :D[/QUOTE] Ona też jest szorstka tylko na mordce, dzięki bródce ;) A mi się ona na początku w ogóle nie podobała, teraz nie lubię jak mi ludzie mówią, że "ten biały (Frotek) ładniejszy" ;) W ogóle nie znoszę takiego porównywania psów ;)
  5. [quote name='wicherek22v3']Witam wszystkich. Mam pytanka w powyż1szym wątku. Czy jako drugiego pieska lepiej wziąć tej samej płci czy przeciwnej?? A może niema to znaczenia. I drugie pytanko, co do wieku. Czy lepiej jak jest mniejsza różnica wieku między pieskami czy większa. Mam 7-miesięcznego pieska i lepiej by odrazu miał drugiego kompana i nie przyzwyczaił się do tego, że jest sam, czy lepiej poczekać ąz będzie starszy i wtedy pojawił by sie drugi piesek? Z góry dziękuje za wszystkie podpowiedzi, sugestie.Pozdrawiam[/QUOTE] Pierwsza rzecz, Twój psiak to jeszcze psychicznie szczeniak. Mówi się, że najlepszy czas na wzięcie drugiego psa to 3-6 rok życia pierwszego i u mnie ta zasada idealnie się sprawdziła. Na razie Twój psiak uczy się życia, a że jest sam - nauczy się, że to człowiek jest najfajniejszy, bo daje jedzenie, zabawy, spacery. Włożysz troszkę wysiłku w jego wychowanie i będzie posłusznym, skupionym na Tobie psem :) Jeżeli weźmiesz teraz drugiego psa, Twój młodziak uzna, że pies to lepszy kompan - siłą rzeczy 7 miesięczny psiak bardziej zainteresuje się drugim psem. Będą się razem bawić, biegać - to jest dobra strona. Jednak zła strona jest taka: gdy pojawi się złe zachowanie, oba psy je przejmą. Jeden będzie nie lubił rowerzystów, drugi będzie się rzucał "dla towarzystwa". Jeden będzie szczekał na balkonie czy na obcych, drugi zaraz to podłapie. Możesz się nie obejrzeć, a będziesz mieć dwóch wariatów-terrorystów, którzy będą Cię mieć pod ogonem i będą robić co im się zachce. Jestem często świadkiem takich sytuacji, bo ostatnio zapanowała moda na dwa psy (a może to wynik ich zbyt dużej ilości). U mnie, napiszę tylko króciutko :), było tak: sunia Luka miała 3 lata, kiedy wzięłam sunię Chibi (3 miesięczną). Luka była rozpieszczoną jedynaczką, bardzo skupioną na człowieku, trochę ignorowała Chibi, bo wolała ludzi. Chibi uczyła się od niej komend, wracania na wołanie. Młodsza miała manię uciekania za bażantami itd, niestety, ale Luka była już starsza - nie podłapała tego. Za to Chibi nauczyła się od Luki szczekania przy drzwiach, niestety. W każdym razie, Luka się "nie zepsuła" dzięki temu że była już wyszkolona i wychowana. Jak Luka miała 4 lata, a Chibi rok, do stada doszedł roczny pies Frotek. To był przypadek. Chibi i Frotek, dwa młode psy... Co to się działo! :shake: Razem zaczęli uciekać, nawet bez powodu, tak sobie. Nie można ich było razem spuszczać (tak jest do dzisiaj). Frotek miał problem z psami, przy nim Chibi też się rzucała. Dużo czasu zajęło mi wychowanie tych wariatów. Potem doszła Hera, gdy Chibi i Fro też mieli po te 3 lata. No i Herę udało mi się dobrze wychować. Tamtym psom przeszły już największe świry, a Hera jest zapatrzona w człowieka. Z Lusią nadal nie ma problemów, ale na starość się ożywiła bardzo i zaczęła uwielbiać aportowanie, czego nie lubiła jako młody pies ;) Więc tak w skrócie, ale to moje osobiste zdanie: -Jeśli Twój pies ma problemy z zachowaniem, nie słucha się - NIE bierz drugiego psa -Jeśli nie masz czasu na oddzielne spacery z jednym i drugim zwierzakiem choćby co dwa dni- NIE bierz drugiego psa -Płeć ma znaczenie o tyle, o ile jesteś w stanie stwierdzić, czy Twój pies ma problem z innymi psami tej samej płci - ale Twój jest młodziutki, więc prawdopodobnie na razie lubi wszystkie psy. Poczekaj aż zacznie dojrzewać i pokaże "dorosłe oblicze". Pies zaczyna wiek dojrzewania około 8-9 miesiąca życia - to najgorszy wiek! Lepiej najpierw to przeczekaj, bo psiak może Ci się bardzo zmienić. -Jeżeli weźmiesz 2 psa innej płci - koniecznie sterylizacja. Poza tym mogą się bronić nawzajem, co może poskutkować problemy z innymi psami w okolicy. -Uwzględnij finanse - szczepienia, karma, akcesoria, podróże, hotel psi - wszystko liczy się razy dwa. Cóż, po moich doświadczeniach mam tylko jedną radę: weź drugiego psa, jak pierwszy będzie miał co najmniej 3 lata. Ale zrobisz jak uważasz :) PS. Mam taki skrajny przypadek z mojego podwórka: suka w typie dalmatyńczyka, dość już starsza, ok 4-5 lat, "dostała" kompankę - bullterierkę, szczyla. Bullka podrosła, obie suki chodziły razem na spacery, ale nie były szkolone ani jakoś specjalnie wychowywane. Właściciele raz je gdzieś zamknęli, bo goście przyjechali. Bullka ma teraz ok 6-7 miesięcy. Pogryzła dalmatynkę tak, że ta była na granicy śmierci :( Nie wiem jak sprawa się skończyła... Ale trzeba mieć świadomość, że jeśli masz więcej niż jednego psa, to MUSZĄ być wychowanie i to bez dyskusji. Inaczej same siebie mogą skrzywdzić.
  6. [quote name='motyleqq']teraz ja, dla moich rodziców ;) mieszkają na wsi, dom z ogrodem, pies docelowo ma mieszkać w kojcu. ma być duży, niezbyt pobudliwy. możliwie najmniej szczekliwy-to do wypracowania, ale w sąsiedztwie mamy okropnego szczekacza, który jest głównym powodem wstrzymywania się z zakupem, bo się ojciec boi, że i jego pies będzie tak robił. mój tata ma fajne podejście do psów, trochę doświadczenia także. pieski z reguły chodzą przy nim jak w zegarku ;) pies będzie miał zapewnione szkolenie, nawet jak im się nie będzie chciało, to jestem jeszcze ja. rozrywki typu spacery też jak najbardziej będą, nie pozwolę im się lenić :evil_lol: tacie podobają się nowofundlandy, ale obawia się zamiłowania do wody, w sensie, że nie zapewni mu tego. teraz też rozmyślamy nad hovawartem. jakieś propozycje? ;)[/QUOTE] Może leonberger? Tylko trzeba pamiętać, że kojec to brak całkowitej kontroli nad wychowaniem psa. Ktoś może psa drażnić, pies może sobie różne rzeczy w łebku ubzdurać i nikt tego nie wyłapie, bo nie spędza z psem zbyt wiele czasu (no bo nie łudźmy się - w kojcu więcej czasu jest sam, nawet jeśli będzie miał 5 godzin spacerów, to 19 godzin dziennie jest jednak poza okiem właściciela). No ale leoś dość by mi pasował, może też podhalan, ale naprawdę zrównoważony, suczka po spkojonych rodzicach np.
  7. [URL]https://lh5.googleusercontent.com/-mmATyO71L98/UKLMEmwEVlI/AAAAAAAADrA/5WLMLJCcqsg/s720/02temp.jpg[/URL] Gratuluję zgodności sforki! Przyjdzied czas, a będziesz z całą czwórką szła na spacer sama ;) Ja kiedyś marzyłam o tym, żeby wziąć Chibi, Lu i Fro na spacer naraz (Hery nie było), a teraz nieraz z całą czwórką idę - bardzo przyjemne uczucie :) Ale trochę czasu minęło zanim się odważyłam ;)
  8. Zgadzam się w 100% z twierdzeniem, że im większy masz problem ze swoim psem, tym bardziej będą ci przeszkadzać podbiegacze. Zasada jest prosta, im mniej panuję, tym bardziej się pluję :diabloti: Ja kiedy miałam straszne problemy z Frotkiem, nie znosiłam podbiegaczy, a pieski luzem podnosiły mi ciśnienie strasznie. Ale po miesiącach czy nawet latach pracy, zyskaniu kolejnego psa... Cóż, mam teraz fajne 4 psy. Zdarza mi się iść z całym stadem. Zdarza się, że nas jakiś pies obszczeka. Ostatnio suka znajomego dostała na nasz widok szału, była luzem, na ulicy (!), darła się, doskakiwała i odskakiwała. A my poszliśmy dalej :loveu: Jedynym chamstwem z mojej strony było nieułatwienie złapania tego psa, bo leciał potem za nami, a właściciel za nim :diabloti: Ale nie chce mi się pluć. Mam fajne psy, nie mam problemu, więc nawet taki dziamgacz mnie nie rusza. No ale na to trzeba pracować... Warto :)
  9. Moim zdaniem rada jest prosta - każdy pies nieopanowany na smyczy, czy mały czy duży. Szkoda, że nie ma u nas certyfikatów Good Citizen Dog - pies, który jest po szkoleniu i zdał test na wychowanego psa w większości miejsc mógłby biegać luzem. Jeśli nie zdał, to niech właściciel tak pracuje i szkoli, żeby zdał, a do tego czasu - linka czy taśma treningowa. Oczywiście, mały pies mniej krzywdy zrobi. Z drugiej strony, większość poważnych ataków na moje psy (nie licząc asta) to były ataki psów niewielkich, duże jak podbiegały to z przyjaznymi zamiarami... Ale to pewnie kwestia tego, że małe zwyczajnie częściej latają luzem.
  10. [quote name='Victoria']Szłam sobie dzisiaj chodnikiem, w centrum miasta, Lusia na zablokowanej flexi szła grzeczniutko przy nodze, kiedy pewna pani do mnie z tekstem: 'dziecinko, czemu go na takiej krótkiej smyczy trzymasz?? Daj mu więcej luzu, ta smycz jest za krótka!' Haha, odpowiedziałam, że sobie piesek jakoś radzi i poszłam. A pani była poważnie bardzo przejęta za krótką smyczą[/QUOTE] Nie ma to jak troskliwość przechodniów ;) Mnie zaczepiła raz starsza pani, która zaczęła ubolewać nad tym, że moje suki "chodzą tylko raz dziennie na spacer". I nie chciała uwierzyć, że chodzą 3 razy dziennie na długie spacery :cool3: Inna wrzeszczała na mnie, że mam psy do domu zabrać, bo jest zimno i wiatr wieje, ja mam płaszcz, a psy nie! A futro wcale nie grzeje psa. Szkoda, że tacy ludzie się nie przejmą sytuacją zwierząt w schroniskach zamiast zaczepiać właścicieli zadbanych psów...
  11. Cóż, yorki to temat rzeka. Ale chyba coś jest z nimi faktycznie nie tak - jest pełno małych ras, u mnie jest mnóstwo psów w typie pinczerów miniaturek, "sarenek", małych krótkonogich kundli, shih-tzu, nawet cziłki... Moje psy nie mają problemów z tymi rasami lub "nierasami". Właściciele owych piesków nie narzekają, że inne polują na ich zwierzaki, a rozmawiam z wieloma. Miałam na tymczasie jedną po drugiej 5 maleńkich suczek (ok 2 kg) i moje psy je uwielbiały. No a yorków nie znoszą. Pewnie to kwestia tego, tak jak pisałam, że moda sprawiła, że tych psów jest masakrycznie dużo - a przez to wzrasta prawdopodobieństwo, że większość psów będzie miała z jakimś złe doświadczenia. Cóż, durne duże psy polują na yorki, a durne yorki z jazgotem ładują się dużym psom pod łapy modląc się chyba o pogryzienie :roll:
  12. Tak jak Ci pisałam, pisz do Magdy z Fioletowego Psa, a nuż coś się znajdzie.. Albo do Agaty pośrednio, bo ona o tym mówiła, że FP szuka psom domu za granicą. Ja nic więcej nie wiem, ale szkoda chłopaka. Fajnie, że się z Dhorem dogadują :) ale fakt, że Dhoro nie jest konfliktowy, może Łapkowi trochę odbija jak drugi pies się też postawi...
  13. Faktycznie śliczne widoki :) Wasze psiaki naprawdę świetnie razem wyglądają. Ale Zorka jest cudowna, uwielbiam takie psy :loveu: (tzn ja uwielbiam ogólnie wszelkie herowate, lukowate, chibowate i frotkowate psy, pewnie do końca życia każdy mój pies będzie podobny do któregoś ze "złotej czwórki" :evil_lol:)
  14. Faktycznie mu się przytyło ;) No ale Dhorek go przegoni i zaraz zeszczupleje chłopak, dla niego mniej kilogramów to mniejsze obciążenie dla 3 łapek w końcu... Śliczna psina, do Lusławy mojej podobna :)
  15. [quote name='Handzia55']Też nie raz słyszałam takie teksty, szczególnie, gdy dokarmiam błąkające się psie bidy. Takim ludziom zamykam gęby jednym, prostym pytaniem: a ilu dzieciom pan, pani pomogła? Zamykają się błyskawicznie.[/QUOTE] No właśnie... Ludzie mają różne dziwne hobby - wydają mnóstwo pieniędzy na benzynę, bo jeżdżą motocyklami czy quadami, mają manię kupowania antyków albo ozdóbek do domu, kupują co chwilę nowe auta albo wydają fortunę na paintballa. Znam osobę, która zbiera buty - ma z kilkaset par. To wszystko są drobne dziwactwa, pasje, hobby, akceptowane bez szemrania przez społeczeństwo. Ale pomaganie psom? Po co? "Nie lepiej tą kasę wydać na dzieci?" Hm, nie, to może ja nie dam na biedne psy i kupię sobie nowy płaszczyk. O, to będzie normalne i ok :roll:
  16. :) A telefonów zero? W ogłoszeniach jest numer do kotylandii... Kurdę, niedobrze :( Ja go polecam gdzie się da, ale ludzie nie chcą "kaleki" :(
  17. Moje psy nigdy nie miały problemu z małymi psami, dopóki nie zaczęła się moda na yorki :roll: Jest ich mnóstwo, wyglądają tak samo, zawsze znajdzie się jakiś, który podbiegnie luzem i się rzuci - a psy łatwo generalizują takie sytuacje. No i moje yorków nie lubią. Mam jedną sąsiadkę, której ulubioną rozrywką jest szczucie swojego yorka luzem na moje psy za bramą. A potem ona albo jej ojciec idą przy bramie i zatykają uszy, bo "moje szczekają". Moje psy nigdy nie są na podwórku same, zawsze je wołam - a w przypadku tego joraska muszę się drzeć, bo go szczerze znienawidziły. Dla pani to ulubiona rozrywka, zawsze ma rogala na twarzy, jak ja muszę moje odwoływać, bo jej piesek biegnie i drze pysk. Na szczęście ten pies szczeka cały czas jak idzie, więc zwykle słyszę go z daleka i wołam psy do domu zanim podejdzie do mojej bramy. Tylko pytanie: po co takie zachowanie? Mieszkam na spokojnej ulicy. Chodnik pod moim domem jest tylko kostką, nie ma trawy. Po drugiej stronie ulicy - trawnik, ławki, drzewka. Łatwiej by było z psem iść tamtędy z dwóch powodów: omija się psy przy bramie i dodatkowo pies ma się gdzie wysikać. Oczywiście, ona ma prawo iść po chodniku pod moją bramą. Nie ma prawa co prawda mieć psa bez smyczy, to insza inszość. Ale na zdrowy rozsądek - chcielibyście, żeby stado 4 średnich i dużych psów znienawidziło waszego malutkiego yorka? Ona nie może wiedzieć, że ja dbam o to, żeby one nie były same, żeby brama była zamknięta. A może kiedyś będzie niedomknięta? Ja wiem, że tego yorka by nie skrzywdziły, bo w bezpośrednim kontakcie nie mają z psami problemów. Ale ta kobieta nie ma o tym pojęcia, mimo to igra z ogniem. Po co? Nie mam na nią pomysłu, już zwracałam uwagę, że kundel bez smyczy, no to i babka i jej ojciec udają, że nie słyszą :shake: (PS. Nie ma nic gorszego w wychowywaniu psów niż podwórko - brak smyczy, brak kontroli fizycznej, instynkt terytorialny, niefrasobliwa rodzinka, złośliwi sąsiedzi... Kłopoty gotowe.)
  18. Oj, Nati, co się stało? :( Jak tam Łapek?
  19. [quote name='evel']Można sobie być przeciwko, kiedyś też sobie nie wyobrażałam. Ale po paru atakach na mojego psa, atakach na poważnie, nie "teatrzyku", nie "zaczepianiu", tylko atakach w celu zagryzienia, jakoś mi się zmieniły poglądy i gaz mam praktycznie zawsze w kieszeni.[/QUOTE] To prawda. Użyłabym i na psie i na człowieku, gdyby przyszła taka konieczność. Ostatnia rzecz, o jakiej myślę w chwili zagrożenia życia, to to, czy napastnik biedny ma astmę czy może ma alergię, a może raka płuc. Jak ma, to niech nie atakuje. A jeśli chodzi o agresywnego psa to już w ogóle - może zechcieć nie tylko zabić mojego zwierzaka, ale też mnie. Na pewno nie będę się martwić o jego zdrowie w takim momencie.
  20. Idę z psami miastem, mijam dwóch panów budowlańców. Daję Frotkowi komendę: obrót, równaj, hop, siad.. Wszystko wykonuje z radosnym uśmiechem na pyszczku :) Na to pan do drugiego: "Ty, patrz... On to wszystko robi jakby to rozumiał!" No niesamowite, a ja myślałam, że to tylko przypadek! :diabloti:
  21. A ja miałam ostatnio wspaniałą sytuację :) Idę ze swoimi małymi suczkami i TZtem z jego 40kg mixem dobka Nerem. Psy na smyczy, teren zakrzaczony, za dość zatłoczonym osiedlem. Nagle wybiega nam zza rogu luzem jakieś poczwarkowate coś, dwa razy większe od Nera (nie wiem jakim cudem, z czym to skojarzone - sięgał mi do klatki piersiowej, był ogromny). Właścicielkę widzę jakieś 50 m dalej, pies podbiega, wącha Nera, mój TZ spanikowany. Mówię Chibi, że jest piesek - młoda podchodzi wącha go i każe mu się wynosić. Pies na chwilę odchodzi, wraca. Nero w końcu na niego wyskoczył, bo kundel był okropnie upierdliwy. Zaczęłam wrzeszczeć na właścicielkę, że ma psa zabrać. Dziewczyna na oko 30letnia. Przychodzi i... Gapi się. Potem odchodzi. TZ już też wrzeszczy. Baba znowu wraca, mówi (!): "Cygan, no chodź." i odłazi. Krzyczymy, że ma zaraz telefon na policję. Wraca i próbuje złapać bydlę. Bydlę ucieka. Babka mówi, że "nic nie zrobi, bo ma 5 miesięcy". Odpowiadamy, że co z tego, ma być na smyczy, skoro nawet go złapać nie umie. Babka patrzy na nas jak na wariatów, odchodzi, a pies zatacza koło i wraca do nas. Trwało to chyba 15 minut, zanim kobieta w końcu zapięła psa na smycz (którego ja złapałam za kolczatkę na szyi), pokazała nam ręką, że jesteśmy "świrnięci" i poczłapała. Ewidentnie była naćpana :roll: Na razie Cygan to młody pies (choć w te 5 miesięcy nie wierzę, na oko 8-9), ale jak zacznie fikać do innych psów to nie będzie wesoło. Szczególnie, jeżeli właścicielka będzie z nim wychodzić pod wpływem :shake: Byłam i tak z Nera dumna, że cielaka nie przerobił na mielonkę, tylko grzecznie się słuchał... No i potem za pół roku zrobią na osiedlu przepisy "zakaz wychodzenia z psami na tereny zielone", "psy mogą być tylko w kagańcu i na smyczy" itd. I trudno się dziwić, bo jakby z Cyganem miała starcie np babcia z małym kundelkiem czy matka z dzieckiem i yorkiem to mogłoby się ładną traumą skończyć... PS. Przynajmniej TZ mi uwierzył, że wychodzenie z psami to jak chodzenie na wojnę i że wcale się nie czepiam, kiedy do kogoś się rzucam o panowanie nad psem :diabloti:
  22. Fajnie ich oglądać :) a szczeniaczek urósł wam nieco! ;)
  23. Może zacznijmy przywiązywać dzieci do słupów, żeby nikogo nie denerwowały, zakażmy psów i kotów w miastach, bo są brudne i niebezpieczne, koniecznie wybijmy ptaki, bo srają, zakażmy jeździć na rowerach - bo to głupota i niepotrzebnie zajmują chodniki, aut też zakażmy w sumie, zanieczyszczają środowisko... Koniecznie rośliny wyrwijmy i wytnijmy drzewa, bo psują infrastrukturę, niszczą chodniki, gałęzie spadają i mogą kogoś zabić... Będziemy żyć w cudownym świecie :loveu: Mam wrażenie, że na dogomanii są sami haterzy ostatnio ;)
  24. Nie ma to jak milutkie problemy z obcymi psami na wakacjach, ech... Ale super, że psiaki takie grzeczne i kochane :) Świetne zdjęcia!
  25. [QUOTE=makot'a;19911049]Nie, raczej nie powinien ;) Przede wszystkim dlatego, że Cresil w sumie nawet jak na szczenię wilczaka - jest przecinkiem i wcale nie jest taki duży ;) Łapy dają złudne wrażenie, bo zwykło się twierdzić, że duże łapy u szczenięcia -> duży pies. Ale wilczaki, serio mają zwykle duże ŁAPKI w stosunku do nóg, więc tym akurat nie ma się co sugerować :D Wilki też mają "duże stopy" ;) -> [URL]http://www.flickr.com/photos/rebasphotos/2593612995/sizes/z/in/photostream/[/URL] [URL]http://www.flickr.com/photos/rebasphotos/2549835660/sizes/z/in/photostream/[/URL] [URL]http://www.flickr.com/photos/rebasphotos/4709868282/sizes/z/in/photostream/[/URL] A tu dla porównania wielkość łap ONka w stosunku do reszty :D [URL]http://www.dreamstime.com/front-view-of-german-shepherd-standing-thumb12484070.jpg[/URL][/QUOTE] Tak to sobie tłumacz :diabloti: Moja koleżanka brała dwa szczyle ze schronu i na nasze przestrogi mówiła "oj, przestańce, to będą średnie psy z dużmi łapami!". Średnie psy ważą teraz ponad 40 kg i jak idą razem na spacerze to właścicielka za nimi fruwa :evil_lol: A tak serio to faktycznie, wilki mają ogromne łapy w stosunku do ciała :) Ale ja go raczej wizualnie porównałam do Basty i dlatego byłam zszokowana - jak jest sam na zdjęciach, to widać, że to szczeniak, budowa szczeniaka, więc miałam obraz niewielkiego pieska... A nie takiego bydlątka :D
×
×
  • Create New...