-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
Ja jestem w TOZie od 3 lat. Myśleliśmy o przytulisku, bo u nas na terenie powiatu nie ma żadnego. Wspomnieliśmy o tym władzom... Oj, żebyście widzieli ich miny. Nie ma szans. U nas jest tak, że psy są wywożone do takiego punktu przetrzymania w okolicznej wsi na tydzień i ogłaszane na stronie internetowej. Jeśli nie zgłosi się właściciel, pies jest przewożony do odległego Chorzowa. Tam w Chorzowie jest fajne schronisko, ale kurczę chcielibyśmy mieć tu taki mały azyl, na powiedzmy 10 psów. Jeśli znajdujemy psa w sobotę, to jest zamykany w klatce u weta i czeka aż na poniedziałek na wywiezienie... Dużo zachodu. Ale taką umowę ma gmina i ona na pewno nam nie pomoże w finansowaniu. Wydaje mi się, że pierwsze, co trzeba zrobić - jeżeli przytulisko ma być choć częściowo finansowane przez gminę - to porozmawiać z władzami, szczególnie tymi od ochrony środowiska. I dowiedzieć się, jak w danym mieście/powiecie jest rozwiązywany problem bezdomnych psów. Jeżeli są już umowy i oferta finansowa jest korzystna, to nie wierzę, by władze zgodziły się na przytulisko :roll: Ewentualnie trzeba by szukać takich prozwierzęcych wtyków we władzach miasta, zawsze się znajdzie radny-kociarz czy jakiś dyrektor-psiarz. I u niego zasięgnąć języka, co robić i jak to robić. Chyba że ktoś ma jakieś rozwiązanie, chętnie bym się dowiedziała co tu robić.. Szczególnie mnie szlag trafia, kiedy mamy zgłoszenie o psie w piątek wieczorem czy sobotę i z tym zwierzakiem nie ma co robić, dwa dni potem wisi w klatce u weta - straszne :shake:
-
[quote name='NatiiMar']Wczoraj na Ance Taco o mały włos nie zeskoczył z 5 metrowej skarpy, bo....bo tak....bo kiedyś go uczyłam skakac na murki:) Debil:) Dhoro zanim wskoczy na coś, sprawdza czy jest bezpiecznie. I mimo, że mi ufa, to jednak nie ślepo i sprawdzić musi. A ten debil skojarzył "murek-skoczyć-pracować!" :)[/QUOTE] No, o tym mówię właśnie ;) Masakra. Kiedyś Frotkowi kazałam o drzewo się oprzeć i wskoczył na nie, pół godziny go ściągałam. Albo chciałam żeby się oparł o barierkę, a on na nią wskoczył i rypnął po drugiej stronie - gdybym kazała się oprzeć o barierkę wiaduktu, to bym psa już nie miała :evil_lol: Ale już wydoroślał i nie robi takich głupich rzeczy, szczególnie że go łapka boli ;) [B] pcheelkaa[/B] - "waruj", dokładnie, ano czasem trzeba pieski pomęczyć :diabloti:
-
[URL]https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc3/996530_577265022315241_1287637037_n.jpg[/URL] O jaaakie to urocze :loveu:
-
Słodka jest bardzo :loveu: Fajnie, że przekonała się do pływania, to zdrowy i męczący ruch :) U mnie tylko Hera pływa, reszta jakoś się nie kwapi...
-
Ależ dziwnie to wygląda, jak kot jest większy od psa ;) Uważajcie na Frankę, bo jak się do psów przyzwyczai to pójdzie do psa sąsiada bez strachu i będzie klops... Ostatnio znajomej dałam kociaka od TZa, bo miał być gospodarczym i podwórkowym kotem, a ciągle do psów podłaził :shake: Za długo by nie pożył, więc woleliśmy poszukać mu domu. Na wolności kot musi się bać i ludzi i psów, przynajmniej wtedy dłużej pożyje :roll: No, ale z niej piękna koteczka :loveu:
-
[quote name='NatiiMar']Taaa, gdzie jest kotek:) Fajnie się socjalizują te "moje" belgi przy Twoich potworach:) Trza zaś się kajś wybrać na bieganie. Przydałoby się miejsce, gdzie można je puścić w cholerę niech latają:) Może dzisiaj na budowlance? ;)[/QUOTE] Pisz do mnie na face'a albo na komórkę, bo ostatnio czasu mam malutko i przy kompie nie siedzę ;) Mieliśmy akcję z zagubionym labradorem teraz, no i nadal szukamy domu dla 3letniego pięknego długowłosego onka i 8letniego psa w typie rottka... (Tutaj o nich: [URL]http://strzelceopolskie.pl/serwis/index.php?id=22&idd=4870[/URL]) [B] kalyna[/B] - o, to ciekawe, nasz rottweiler też tak robił :) Ale to był okropnie dominujący pies, więc u niego to było raczej: "wróciliście na moje włości, przypomnijcie sobie, kto tu jest panem" :cool3: Reszta stada nie ma tego problemu, czy jadę z Herą czy sama, zawsze jest ok po powrocie :) Ja z moimi psiakami trenuję często zostawanie w grupie. Zostawiam całą czwórkę, odchodzę trochę, ćwiczymy siadanie i warowanie, potem je wołam itd. Dlatego nie mam z tym problemu ;) U mnie działa też to, że miałam psy po kolei, w dość dużych odstępach czasu. Najpierw uczyłam zostawania Lukę, ona już to dobrze umiała, kiedy przyszła Chibi i musiałam uczyć ją - ale ona robiła to, co Luka, więc przyszło łatwo. Obie suki były już ogarnięte, kiedy przyszedł Frotek, więc skupiałam się tylko na nim. Z Herą oprócz tego byłam na szkoleniu u NatiiMar ;) Szkolenie dało dużo efektów, np Hera ma coś takiego jak tryb pracy, umie się przełączyć na wykonywanie zadań. Reszta psów się łatwiej rozprasza. Jedyny minus jest taki, że Hercia uczestniczyła potem w wielu szkoleniach i mimo że ma teraz 3 lata to nadal ma manię psów... Muszę ostro egzekwować ich ignorowanie :roll: Więc u mnie "kici kici" to nic, ale "o, piesek" to trudniejsza sprawa :evil_lol: Belgi cudne, ale trudne... Dzięki nim odechciało mi się zupełnie mieć belga ;) Jak widzę te ich natręctwa, manię pracy nawet jeżeli ledwo dyszą, wkręcanie sobie różnych rzeczy, to odpadam (a kiedyś marzyłam o gronku) :eviltong: Tak sobie myślę o tych rasach czysto pracujących (bc, belgi itd), że one są bardzo inteligentne, ale nieraz nie są mądre. Jak dzieci z zespołem Aspergera. Są genialne w pewnych dziedzinach, ale nie mają wyczucia w sprawach życiowych. Jak moje psy są zmęczone, to się położą. Jak boli łapka to pokażą i piłki nie będą nosić. Ocenią, czy warto przeskoczyć rów z wodą za piłką, czy warto pobiec za patykiem, jeżeli są chaszcze i pokrzywy. A nakręcone psy do pracy są takie... bezmyślne, nie uwłaczając ich zdolnościom ;)
-
http://i1076.photobucket.com/albums/w457/kalyna2/DSC_0053_zpsd57291bf.jpg Oj, ochłoda to się przyda, mam dość upałów... Klimatyczne zdjęcie :) Ja zamówiłam w końcu aparat, może zacznę robić lepsze foty :multi:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Martens']Jak się lubi psy, to można sobie być tolerancyjnym. Też nie robię afery każdemu, kogo młody psiak do mnie podbiegnie w przyjaznych zamiarach czy tam mały kundelek obdziamga mnie z bezpiecznej odległości. Ale już dla osoby, która się psów boi, podbieganie obcego psa czy ujadanie jest naprawdę stresującym przeżyciem. Takie osoby zwykle nie potrafią odróżnić lękowego obszczekiwania od prawdziwego ataku, czy też półrocznego szczyla od dorosłego psa - i nie mają żadnego obowiązku tego wiedzieć/potrafić. Mają normalnie i bezstresowo funkcjonować wśród ludzi, którzy psy lubią i posiadają. Problem w tym, że psiarze strasznie ochoczo chcą egzekwować swoje prawa i przywileje dla psów, a z szanowaniem otoczenia, które piesków nie musi wcale kochać, już tak wesoło nie jest. I nie mówię tu o przestrzeganiu jakichś absurdalnych przepisów, wg których nawet szczeniak yorka powinien wychodzić na dwór na smyczy i w kagańcu, ale o zwykłym szacunku i pomyślunku, że ktoś może tego psa bać. I taką sytuacją jest dla mnie komunikacja miejska - zwłaszcza, kiedy jest w niej tłok, i jedziemy nią 15 minut, a nie kilka godzin. Ja w miejskiej komunikacji zakładam psu kaganiec ZAWSZE (chyba, że to 2-miesięczny szczeniak na kolanach albo w transporterku). Pociąg czy PKS, kiedy jadę minimum 2 godziny - kaganiec/halti zawsze jest przy wsiadaniu; zdejmuję dopiero w przedziale po zapytaniu czy nikt nie ma nic przeciwko (nigdy nikt nie miał ;)) albo w pksie, kiedy ulokuję się na swoim siedzeniu i psa mam między sobą a oknem. Wszyscy tak zawzięcie piszą, że przecież ktoś z pasażerów może się upomnieć, żeby założyć psu kaganiec. Kpicie sobie? O czym są setki stron tego wątku? O chamstwie psiarzy :D Jak według Was reaguje przeciętna osoba na uwagi o smyczy i kagańcu na spacerze? Przecież w kółko o tym piszecie :evil_lol: że są głupie teksty, że piesek nie gryzie, że chce się bawić, albo jaranie głupa, albo wręcz wiącha w stylu, że jak się nie podoba, to macie tam nie chodzić. I myślicie, że jakiej reakcji spodziewają się po Was współpasażerowie w komunikacji? Dziwicie się, że nic nie mówią, tylko krzywo patrzą, albo od razu robią aferę? Bo ja nie. Samo za siebie mówi zdumienie ludzi w pociągu, kiedy PYTAM, czy mogę zdjąć kaganiec. Ludzie są w szoku, że jakiegoś psiarza obchodzi ich zdanie, jak zabezpieczony ma być pies, z którym jadą, żeby czuli się komfortowo. Przykre, ale daje do myślenia, czemu jest coraz więcej antypsich przepisów w miastach, i coraz ostrzejsze reakcje na wypadki z udziałem psów (patrz wielka afera w Irlandii o akitę). Ludzie po prostu wiedzą, że większość psiarzy ma głęboko w d*pie resztę społeczeństwa (w tym o ironio innych psiarzy) i ich komfort/bezpieczeństwo w miejscach publicznych.[/QUOTE] Niestety, najwięcej kiepskich sytuacji jest spowodowana przez ludzi, których ciężko nazwać "psiarzami", a raczej to są po prostu "posiadacze psów". Myślę, że kogokolwiek z was bym spotkała z psami, to minęlibyśmy się bezproblemowo. Zwykle problemem są ludzie, którzy wzięli psa dla dziecka, mają psa bo go znaleźli czy przygarnęli przypadkiem albo kupili w typie rasy, bo sąsiad miał... Podobna sprawa z tą akitą, jak przeczytałam, że babka wzięła akitę, bo oglądała film o Hachiko, to wiedziałam, że ta historia nie mogła się skończyć dobrze :roll: Ostatnio takie poważniejsze problemu z psami miałam, gdy spotkałam babkę z wózkiem, zajętą gadaniem z koleżanką, a jej pies wielkości ONka podbiegł do mojej czwórki i nijak nie dało się go odgonić. Potem staruszka z yorkiem, który rzuca się na każdego większego psa. I tak dalej... Przypadkowi właściciele, którzy nijak swoich psów nie wychowują. W sumie na dogo zawsze drzemy ze sobą koty (:diabloti:), ale chyba wszyscy tu są zgodni, że pies ma nie przeszkadzać innym i ma być ogarnięty. Problem w tym, że ludzie naprawdę o tym nie myślą. Puszczają swoje psy luzem, jak te podbiegają, to nawet nie wpadną na to, że to komuś przeszkadza. Suka-wróg moich psów należy do faceta, który nie umie nikogo ominąć łukiem i potrafi wleźć w stado psów z rzucającym się z furią psem, bo... tak. Tej suki nie znoszą wszystkie psy w okolicy, właśnie dlatego, że facet idzie z nią na wprost i nigdy nikomu nie zejdzie z drogi, nawet jeżeli np akurat pies się załatwia i nie ma jak przed nimi uciec. Przy czym facet nie jest złośliwy - po prostu tak robi, jak go spotkała u weta to był ok w rozmowie. Nie wpadł na to, że sam generuje problem, pewnie uważa inne psy za dzikie ;) Dlatego wydaje mi się, że problemem u nas jest raczej brak edukacji, złe traktowanie psów (jak dzieci - nauczy się sam, podrośnie i mu przejdzie, on nie jest groźny). Może gdyby był wymóg szkolenia choćby podstawowego, gdyby właściciel otrzymywał broszurkę u weta o podstawowych zachowaniach psa, a w szkołach była edukacja nie tylko o tym, jak chronić się przed psem, ale też o obowiązkach właściciela psa i zachowaniu zwierząt, to coś by się zmieniło. U nas naprawdę nadal sport kynologiczny to coś dziwnego dla ludzi, którzy się nudzą, ćwiczenia z psem to nienormalna rzecz, a jak pies umie siad to jest łaaał i jaki on grzeczny. Mieszkam w małym mieście i jestem jedną z kilku osób, których psy coś potrafią, a mijam codziennie z pięćdziesiąt psów lekko. Mam wrażenie, że w Polsce psiarze dzielą się na pasjonatów (szkolą, uczą, ćwiczą sporty, czytają i edukują się, spotykają się na spacerach, starają się o socjalizację i dobór dobrej rasy i tak dalej) i ignorantów (puszczają psy luzem bez nadzoru, traktują je jak dzieci, nie dociera do nich, że pies to drapieżnik, nie znają zupełnie zachowań psów). Brakuje ludzi, którzy kupując psa do kochania, uczą go podstawowych rzeczy, socjalizują - i tyle. Zauważcie, jak przychodzi ktoś na dogo i pisze "pies ucieka, nie słucha mnie, bawi się z psami i nie wraca", a ktoś odpisuje - no to ćwicz z nim posłuszeństwo, jakiś sport, róbcie coś razem, naucz go komend - to ta osoba znika. Za dużo wysiłku i w ogóle o co chodzi... Dlatego w Polsce Millan jest popularny, nie trzeba się wysilać, tylko mieć dobrą energię i zdominować psa :roll: Tylko zakazy nic nie zmienią, a edukacja i pokazywanie w tv tego, co można z psem robić... -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Jara']Mogę być pańcią z wyższych sfer ołł jeee albo osobą nienormalną :cool1: Sorry, ale dobro mojego psa jest dla mnie najważniejsze, a nie cudzych psów czy obcych ludzi. I nie narażam siebie ani swojego psa na niekomfortowe spotkania z innymi psami, kiedy widzę, że mój pies jest spięty i niekoniecznie ma chęć na interakcje. A jak ktoś po raz trzeci nie rozumie "proszę zawołać swojego psa" no to już nie moja sprawa, plan b sprawia, że ludzie biegiem lecą po swojego psa. Staram się ludziom nie przeszkadzać swoim istnieniem i tego samego pragnę od innych ludzi czy to z psem czy bez. To bardzo ciekawe, że jesteście tak bardzo tolerancyjne wobec innych psów. Szkoda, że nie jesteście tak wyrozumiałe wobec ludzi i nie potraficie uszanować, że nie każdy kocha, lubi psy i nie każdy nie czuje przed nimi lęku.[/QUOTE] Szanuję - moje psy nie podchodzą ani do innych psów ani do innych ludzi bez mojego pozwolenia. A w pociągu są bez kagańca, jeżeli mam dużo miejsca i mogą się nie kontaktować z ludźmi. Zazwyczaj się dosiada jakiś fajny psiarz i nawiązuje się ciekawa rozmowa :) Nie zdarzyło mi się jechać tak zatłoczonym pociągiem, żeby pies musiał się z kimkolwiek kontaktować. A w zatłoczonym tramwaju miał kaganiec. I po krzyku. Napisałaś, że TY nie lubisz, jak podbiega do CIEBIE pies, a nie że do Ciebie i Twojego psa, to różnica. Ja jak jestem bez psów to w ogóle nie mam problemów z nikim i niczym ;) A obce psiaki lubię wygłaskać czy uraczyć smakołykiem (zawsze mam pełne kieszenie), jeżeli tego chcą one i ich właściciele. Jak jestem z moimi psami, nawet całą czwórką, to nie dostaję piany, bo nas yorczek obszczekuje luzem - po prostu czekam aż właściciel zabierze. Nie lubię dzieci, które nachalnie głaskają psy i chcą ich dotykać, ale już takie które KONIECZNIE muszą przejść pomiędzy psami, mimo że mogą naokoło - jakoś mnie nie ruszają, moich psów też nie. No ale to kwestia pracy, po długim wychowaniu mam fajne psy i się nie obawiam głupich akcji. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Ech, jak już nieraz mówiłam, większość niepsiarzy spotykanych przeze mnie jest bardziej tolerancyjna wobec psów niż ludzie na dogo :evil_lol: Ja tam spiny nie łapię jak do mnie obcy dzieciak czy pies podbiegnie, sama na świecie nie jestem i za damę z wyższych sfer się nie uważam, co to ją omijać trzeba, bo się pobrudzi ;) Miałam tak kiedyś, jak za dużo na dogo siedziałam :diabloti: Ale odkąd jestem bardziej tolerancyjna wobec innych, to jakoś zauważyłam, że i ludzie są tolerancyjni wobec mnie, a moim psom też się wpadki zdarzają. Jak się nie wydrę na jednego czy drugiego, że pies podleciał, to kiedy zdarzy się że wyjdę zza rogu na kogoś takiego i mój pies zaszczeka np. to nie będę musiała się chować ze wstydu ;) A o kagańcach długa dyskusja, ale jak zauważyłam, normalnym ludziom pies bez kagańca nie przeszkadza, o ile się z nimi nie może zetknąć. A pieniacz się znajdzie zawsze, sam fakt psa w pociągu niektórym przeszkadza. Jeśli wam przeszkadza to, że ktoś trzy siedzenia od was ma jakiegoś psiaka bez kagańca i nikt na to nawet uwagi nie zwraca, a dla was to problem... to cóż, może trzeba wypić melisy ;) Mnie bardziej wkurza czepianie się bez powodu, taki polski hejteryzm na każdym kroku. PS. Co do tych cen w pociągu, nawet jak płacicie złotówkę, to jednak płacicie za psa ;) No takim biletem to nie będę nikomu machać przed twarzą, ale sorry - jeśli ktoś ma ale, że pies jedzie, skoro pies wg przepisów może jechać, to jest jego problem :p -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Litterka'][B]Zmierzchnica[/B], ciekawe, co bys w Gdyni zrobila, bo tu wszystkie psy jezdza za darmo :diabloti: A mops w maseczce chirurgicznej kompletnie mnie rozbroil :D[/QUOTE] Ups, to gorsza sprawa, u nas trzeba nieraz zapłacić więcej niż za człowieka ;) Ale z drugiej strony, to fajnie, że można za darmo psa wozić. Chociaż w pociągach też płacicie normalnie na pewno, skoro pkp jest jedno? A tamta sytuacja się akurat w pociągu przydarzyła ;) -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
zmierzchnica replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Biedactwa, ciężka sprawa z maleństwem.. Potem będziecie te czasy ze śmiechem wspominać, ale na razie pewnie wam się nawet uśmiechnąć nie chce na myśl o nieprzespanych nocach ;) [URL="https://lh5.googleusercontent.com/-_DV2zxPd5lo/UfQseOrQ-6I/AAAAAAAALxM/yE9XIq2MdCo/s640/25-27.07%20144.jpg"]https://lh5.googleusercontent.com/-_DV2zxPd5lo/UfQseOrQ-6I/AAAAAAAALxM/yE9XIq2MdCo/s640/25-27.07%20144.jpg[/URL] Przez tą fotkę i Twój komentarz oplułam ze śmiechu monitor ;) Trzymajcie się i wytrzymajcie jakoś w te okropne upały. Też ich nie znoszę :roll: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Handzia55']Moje 6 kg psa podróżuje autobusem na rękach:lol: Przyznam szczerze, że nikt nie zagadnął mnie o kaganiec.:shake: Za to kiedyś jakiś idiota usiłował mnie wypchnąć z autobusu:angryy: Wrzeszczał, że pies to powinien w budzie siedzieć, a nie w autobusie, że ludzi pchły oblezą:crazyeye: W mojej obronie stanął kierowca:lol: Zagroził dziadowi, że jego wysadzi.[/QUOTE] Brawo dla kierowcy! :multi: Jak widać, wszystko zależy od ludzi.. -
Dosia w ogóle nie ma szczęścia :(
-
[quote name='knypasek']ja też widzę czarnego labka, ale nie mam pojęcia z czym zmieszanego ;P[/QUOTE] Pewnie z jakimś szczupłym bardzo-wielo-rasowcem ;)
-
[quote name='trabeska']A ja dzisiaj z obydwoma psami i kuzynką znowu zrobiłam jakieś 20km... :mdleje: Pieszo. Nogi mi odpadają. Z domu wyszliśmy przed 18stą, a wróciliśmy po 23ciej. Byliśmy sobie też nad jeziorem, psy się pokąpały ;) I moje durne burki czasami przechodziły normalnie koło rzucających się psów, a czasami nie mogłam ich uspokoić (a w sumie to Trapera). Ale ogólnie było bardzo fajnie ;) Mam jakieś tam telefonowe zdjęcia z nad jeziora, więc może później dodam ;)[/QUOTE] Woow, to kawał drogi przeszliście ;) Ale w te upały to dopiero wieczorem można porządnie pochodzić.. Ja i moje psy już zdychamy ;) Kiedyś też miałam straszny problem z ujadającymi psami przy płocie, Frotek dostawał szału. Ale jakoś mu to minęło, ogarnęłam go ogólnie (posłuszeństwo), kastracja i wiek zrobiły swoje... Teraz już nie pamiętam jak to jest mieć psa-wariata ;) Twoim też pewnie przejdzie, tylko trochę konsekwencji w wychowaniu i będzie ok :) No i jeziora zazdroszczę, u nas mały i brudny stawik i tak jest obłożony wędkarzami, więc nie ma szans na kąpiel albo chociaż pomoczenie nóg :roll:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='ulvhedinn']Krakucha zawsze ma kaganiec, fizjo i zupełnie nie ma problemów, żeby nawet w nim spać.... Z niemiłych sytuacji to spotkałam w pociągu wredną, nabzdyczoną na cały świat zakonnicę, która "nie życzyła sobie psa w przedziale", dodam, że wsiadałyśmy równoczesnie, nie był to jedyny wolny przedział, mi akurat zależy na siadaniu w przedziale jak najbliżej wyjścia- wózek Kry się słabo mieści w korytarzach pociągowych, a zakonica była młoda i miał zdrowe kopyta, po prostu jej się tyłka ruszyć nie chciało dwa przedziały dalej. Pomógł nam konduktor, wyraźnie oburzony postawą ww idiotki. No i raz mnie kierowca autobusu wywalił kiedy jechałam z Pałkiem, było to pod sam koniec jego życia, a wracaliśmy od weta po prawie reanimacji, pies był półprzytomny, w kocyku i kaganiec absolutnie nie wchodził w grę. Dla sprawiedliwości dodam, że kierowca dostał joby nie tylko ode mnie, ale od innych pasażerów też..... BTW co ma zrobic właściciel psa na którego nie ma kagańców? no nie istnieją i już? :cool3:[/QUOTE] Ja w razie takich wypadków paskudnych wyciągam bilet psa, podstawiam pod pyszczek wrednej osoby i mówię, że zapłaciłam za psa tak jak ona za siebie, to miejsce publiczne i zgodnie z przepisami mogę tu przebywać :diabloti: No bo to i szczera prawda, skoro płacę za psa, to nie życzę sobie pretensji, kurczę. Płacę za jego przejazd, więc będzie zajmował pewien kawałek podłogi, czy komuś to się podoba czy nie ;) A co do kagańców, miałam sytuację, że wiozłam do Wro psiaka, na którego ja akurat nie miałam kagańca... Jechał do nowego domu, który tak btw i tak nie wypalił. No i wzięłam kaganiec frotkowy, w którym mieścił się nie tylko pysk, ale i głowa Łatka - jak na chwilę trzeba było to zakładałam :diabloti: Wyglądał przekomicznie, no ale zgodnie z przepisami miał kraty na pysku, więc nikt nie mógł nic powiedzieć :evil_lol: Ale np na takie płaskopyskie psiaki jak mopsy to sobie nie wyobrażam... Może takie maseczki chirurgiczne zakładać? :diabloti: Ja się dowiedziałam od swojej sąsiadki, że moja suka jej działa na nerwy, bo czasem zaszczeka na podwórku :loveu: Przyznam, że w takim momencie mam ochotę moje psy zostawić na cały dzień i noc na dworze, wynająć stado psów i kotów, żeby moje pyszczyły na nie non stop przy płocie i nie dały kochanym sąsiadkom spać. Poza tym przestałabym po nich zbierać i zaczęła chodzić jak większość sąsiadów naokoło bloku, żeby zasrać uschnięte trawniczki. I będę je puszczać luzem, bo "nic nie zrobiom". Może wtedy do jasnej anielki przestaliby mieć pretensje o to, że w ogóle psy istnieją, bo chyba się rozbestwili trochę - zbieram, szkolę, wychowuję, uciszam, nigdy nie zostawiam ich samych na dworze, a szczekają jedynie raz na czas, jak się bawią ze sobą w ogródku, co trwa może 5 minut. Wystarczy, że idzie pies naprzeciwko, to wołam moje do domu, bo zdarza im się na takiego szczeknąć. No ale jak się siedzi cały dzień na balkonie to i szczeknięcie przeszkadza :loveu: [B]zaba14 [/B]- a co z pozostałymi psami? Jak nie masz auta i nie masz jak dotrzeć do odległego weta, bo np pies ma paraliż tylnych łap? -
Może w którymś pokoleniu czarnego labradora, tak mi się pyszczek kojarzy - wiadomo, dłuższy, ale jednak zaokrąglony :) I poczciwy wyraz mordki. Pewnie też ma gdzieś owczarka niemieckiego, bo u nas one są tak popularne, że chyba każdy mix ma w sobie owczarka :evil_lol: Uroczy psiak :p
-
[quote name='Ty$ka']Aby pojechać gdzieś z psem pociągiem to po pierwsze trzeba był pełnoletnim, a po drugie trzeba mieć pociągi :lol: U nas najbliżej są 14km stąd, niby niedaleko, ale jednak jakiś kawałeczek do przejścia jest :P U nas temat wakacji z psem kończy się słowami "Nie, bo nie", moi rodzice nie wyobrażają sobie, by psa podwórzowego (to nic, że ogarniętego) gdziekolwiek brać. No cóż, mówi się trudno ;). U nas wielkich upałów nie ma, więc piesek w miarę ma się dobrze. Na szczęście =) [URL]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-07-22 09.07.00.jpg[/URL] haha, cóż za zacna ozdoba :loveu: Świetne :D[/QUOTE] Akurat się nie spotkałam, żeby o pełnoletność pytali ;) W razie czego się mówi, że "ojej, nie wiedziałam, ale do domu jadę i inaczej tam nie dotrę" - przecież niepełnoletniej nie wywali w połowie drogi :diabloti: Rodzice to gorszy problem, mój ojciec też ma takie zaściankowe myślenie, że pies to na podwórku i już - mimo że wychodzę z psami, jeżdżę na festyny, byłam w wielu miastach właśnie pociągiem. Tylko ja to olewam, pakuję psa/psy i jadę ;) Dobrze, że nie macie upałów, u nas dziś 32, a ma dojść do 38 ... Nienawidzę gorąca :placz: [B]NatiiMar[/B] - o :diabloti: Jak się uda to chętnie ;) Trochę... psów, a jakże :diabloti: Z góry widać lepiej :) [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-07-23 17.38.26.jpg[/IMG] W kwiatkach :loveu: [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-07-23 18.05.09.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-07-23 18.05.33.jpg[/IMG] I moje kundle z Dhorkiem od NatiiMar i belgami :loveu: Nie pokażę zdjęć z ustawiania ich do tych fotek, bo są kompromitujące :diabloti: [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-07-24 20.24.15.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-07-24 20.26.28.jpg[/IMG]
-
Gamonius pospolitus i kotus bezmózgus do potęgi drugiej :D
zmierzchnica replied to Ty$ka's topic in Galeria
[URL]http://img197.imageshack.us/img197/1695/3bn.JPG[/URL] Jaki Morusek jest ostrożny i delikatny, ach ach :diabloti: Moje ładują się na wszystkie kładki, włazy, drzewa... Tylko nieraz potem muszę je ściągać :roll: Kropka ma urocze spojrzenie jamnika na wiecznym głodzie :loveu: -
Zupełna beztroska :loveu:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Unbelievable']a ja dla odmiany pratycznie nigdy nie mam nieprzyjemnych sytuacji z innymi psiarzami ;) do tego nigdy na nas żaden pies nie napadł, nie zaatakował znienacka etc.[/QUOTE] To mi się niestety zdarza nieraz, ale odkąd opanowałam agresję Frotka, to mam takie rzeczy gdzieś ;) Więcej się nasłucham od ludzi niezapsionych, nie dalej jak wczoraj usłyszałam, że po jaką cholerę mam psy, powinnam dzieci rodzić :cool3: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Unbelievable']Bardzo dużo jeżdżę, przez ostatnie dwa tygodnie zdążyłam być w 5 różnych miastach, i tylko raz byłam bez psa ;) a że nie mam samochodu to przeważnie transport publiczny[/QUOTE] No tak, to prawdopodobieństwo wystąpienia kiepskich sytuacji rośnie ;) Tak jak mi nie wierzą, że mam codziennie jakieś nieprzyjemne zdarzenia i komentarze dotyczące psów - ale jak wychodzę na 4-5 spacerów dziennie, bo mam 4 psy, to zawsze coś się wydarzy. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Mnie poproszono w pociągu raz o kaganiec, ale nie wyobrażam sobie wrzasku, obrażania mnie czy psa (mojej własności) ze względu na brak kagańca - zaraz bym aferę zrobiła, dzwoniła do kierownictwa czy pisała do gazety :diabloti: Rozumiem zwrócenie uwagi, stanowcze stwierdzenie, ale nie krzyk czy obrazę - kierowcę też obowiązuje kultura. Ale to chyba tylko w Polsce kierowcy, pracownicy sklepów itd pozwalają sobie na takie wrzaski i chamstwo wobec klientów. W innych krajach nieraz za to z pracy wylatują i już... Nie jeżdżę autobusami, w tramwaju w Wawie zakładałam kaganiec, ale długa podróż pociągiem z psem w kagańcu mi się nie widzi i już. Nadal uważam, że jeśli mój pies się nie kontaktuje z ludźmi, bo w pociągu jest ich mało np., to kaganiec jest zbędny - ale mam go pod ręką. Jakbym jechała te 10 minut to dla świętego spokoju bym założyła. Nie znoszę tego typowo naszego traktowania psów jak dzikich bestii, które kierowcy wożą z łaską i wielkim wnerwem, jeżeli tylko pies jest dobrze zabezpieczony, żeby kogoś "nie użarł" :roll: W pociągu też nie widziałam jeszcze psa w kagańcu, za to widziałam dwa szanucerki jadące na siedzeniu jak ludzie, dodatkowo się wydzierały :diabloti: Nie mówiąc o wielu dziamających jorczkach. Ale u mnie mało ludzi jeździ z psami, może nawet konduktorzy nie wiedzą jakie są przepisy, albo dla nich pies w pociągu to takie urozmaicenie dnia, że olewają ten kaganiec... W tramwaju/autobusie zwykle widywałam psy w kagańcach. Raz opieprzyłam pewną panią, która miała wielkie ale do innej pani, która wyraźnie zestresowana jechała z małym psem w kagańcu. Jak kazała jej odsuwać "tego psa", "wziąć tego psa bo ona się boi", kiedy pies nawet nie miał kontaktu z nią i nie był w stanie podejść... To trochę się nasłuchała ode mnie o zaściankowości i braku kultury i obycia :diabloti: [B]Unbelievable [/B]- ale miałaś naprawdę paskudne sytuacje, chyba dużo jeździsz z psami, skoro często takie się zdarzają? Ja z natury jestem chyba anarchistką, bo nie znoszę zakazów, które nie mają sensownego pokrycia. Chłop mnie namawia, żebym z nim na pół roku do Niemiec jechała, ale się boję, bo tam dostanę szału przez przepisy chyba :diabloti: I o ile rozumiem, że można się bać psa czy go nie lubić, to nie znoszę czepialstwa, jeżeli do kontaktu z psem w żaden sposób nie dochodzi.