Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. Będzie dobrze, nieraz w życiu przychodzą paskudne chwile (i to zwykle sypie się wszystko naraz), ale powolutku, powolutku wszystko idzie do przodu... Szkołą najmniej się przejmuj, byle jakoś zdawać :) Ucz się tego, co Cię pasjonuje i interesuje, bo to tylko jest istotne. Ja pamiętam jak zakuwałam do sprawdzianów z WOSu, historii - nienawidziłam tego nad życie. Nawet mi się udało na 4 i 5 zdać, ale co z tego? Studiuję biologię, a te przedmioty (nudne i źle prowadzone) spokojnie mogłam zdać na 2 czy 3 i nie przejmować się ocenami. Nauczyciele (szczególnie tacy nawiedzeni) lubią, jak ktoś się interesuje przedmiotem - zainteresowany uczeń, który pyta o wszystko, zawsze ma łatwiej. Nawet jeśli ma złe oceny. Możesz spróbować :diabloti:
  2. [URL]http://img819.imageshack.us/img819/7754/bmzm.jpg[/URL] Prawie jak bracia :evil_lol: Witamy się pourlopowo ;)
  3. Fajnie, jak się ludzie dobrze dogadują i można takie zloty robić :) Ja niestety mam złe doświadczenia z psiarskim światem, w tym przypadku światkiem ludzi pasjonujących się sportami kynologicznymi... Niby wszyscy mili, ale każdy obcy w grupie jest traktowany wyniośle i z rezerwą, a w obrębie grupy ludzie wzajemnie się obgadują, tworzą się podgrupki i tak dalej. Ja to miałam w szkole, na studiach, takie zachowania stadne, nie potrzebuję tego w wolnym czasie ;) Dlatego raczej zlotów czy wspólnych treningów unikam, wolę bardziej indywidualny canicross czy dog-trekking ;)
  4. Znam sukę ze schroniska imieniem Azor :diabloti: Pani ją wyprowadza na sznurku, mimo że trzy razy chciałam dać jej jakąś moją smycz. Kobita jest troszkę nieteges, ale o psa dba, na swój dziwaczny sposób :cool3: Najbardziej jednak jej szkoda jej ukochanego psa Bobiego, który gryzł ludzi i psy, uciekał, rzucał się na rowerzystów... Powiedziała dosłownie, że tamten był prawdziwym psem a "ten to jest dupa" :diabloti: Bobi skończył marnie, wdał się w bójkę z astem i tego nie przeżył. Żal psa, ale odetchnęłam z ulgą.
  5. A ja właśnie wczoraj wróciłam z Grzybowa (kotki2) i baaardzo polecam, naprawdę było super, bez problemu zupełnie :) Oprócz nas była dogomaniaczka i 3 psiaki, ja z moimi 2 i nie było żadnych spięć, nawet nie musieliśmy się stykać. Na plaży był co prawda zakaz wprowadzania zwierząt do 30.9, ale rano i wieczorem nikogo nie było, a w ciągu dnia po prostu psów nie puszczałam luzem, rozstawiliśmy parawan i nieraz nawet nikt się nie zorientował, że z psami jesteśmy :) Więc bez problemu. Świetny, pełen wrzosów i mchów lasek prowadzi do pobliskiego Dźwirzyna (jakieś 7-8 km) i droga pieszo-rowerowa prowadzi prosto do Kołobrzegu (można też dojść plażą). W Kołobrzegu akurat ludzi masa, ale np. do kawiarni z dwoma średnimi psami nas wpuszczali (na plaży Pergola, na rynku Różany Ogród) i nie było żadnych problemów. Tylko w autobusie do Grzybowa kierowca miał jakieś ale, że to autobus, a nie zwierzyniec, ale i tak nas przewiózł. Jak wracaliśmy już do domu to autobus był bardziej nowoczesny i nikt nie miał problemu z przewozem psów. Aż mi trochę żal, że już w domu jestem ;)
  6. Haha, jaki ciapciuś :loveu: Im lepszy szczeniaczek, tym gorszy dorosły... A jak gorszy szczeniaczek, to dorosły już jest w ogóle paskudny :evil_lol:
  7. Wiecie, ja po prostu nie wierzę, że zwykli ludzie zrobią taki research. Nie chodzi o szukanie hodowli, ludzie nie mają zielonego pojęcia na temat rasy, jaką wybrali! Nie zliczę ile razy uświadamiałam właścicieli astów, że mają terriera; yorków, że to pies na szczury; labradorów - że to aporter, miał wyciągać sieci z wody czy ustrzeloną zwierzynę (właściciele labów myślą, że to psy stworzone do pomocy chorym ludziom :diabloti:). Nie zliczę ludzi, którzy mają beagle, nie wiedząc, że to pies myśliwski. No i mało kto wpadł na to, że "owczarek niemiecki" to od "owca", czyli że pierwotnym założeniem tego psa to nie granie w serialu "Czterej pancerni i pies", tylko pasienie. Nikt praktycznie nie wie (mowa o właścicielach!) że Lassie, czyli wszelkie pseudo-collie, to owczarki. Kiedy doradzam na temat rasy, to głównie piszę dużymi literami lub GŁOŚNO I WYRAŹNIE mówię: poczytaj o niej, zanim weźmiesz takiego psa! Zgadnijcie, ile osób wchodzi w internet i wklepuje "beagle jaki jest" :diabloti: Stąd naprawdę nie wierzę, że ktoś wybierze dobrą hodowlę, jeśli jest w tych sprawach laikiem. Prędzej po prostu wybierze hodowlę najbliżej domu, nie bacząc na zdrowie rodziców czy rodowód, jeśli już w ogóle - jakimś cudem - zdecyduje się na psa rodowodowego.
  8. Mój Boże, tak mi przykro :( Za dużo ostatnio psów odchodzi lub poważnie choruje... Jakiś niedobry rok dla psów :( Ale Dex był młody, nie powinno tak się stać :shake: Dobrze, że przynajmniej trafił do domu, gdzie ktoś o niego dbał, że nie był gdzieś na łańcuchu z nieczułymi na cierpienie zwierzęcia właścicielami. Tak myślę, że trzymanie psa w domu to jedyny sposób na zawistnych wariatów.. Na moje psy też kiedyś czekała "pułapka" - mięso zwinięte w kulkę tam, gdzie moje psy zwykle chodzą na spacer i węszą. Ale ja mam refleks, a psy znają komendę "fe, wypluj". Zresztą, nigdy nie są poza domem bez nadzoru. Pewnie któryś z moich ulubionych sąsiadów dawno by próbował moje psy otruć (nie znoszą mnie przez sam fakt posiadania ich - bo 4 to za dużo i już, nieważne, że nikomu nie szkodzą, zbieram po nich i nie pozwalam szczekać), ale wiedzą, że nigdy psów samych na podwórku nie zostawiam. Szkoda mi Deksa strasznie, ale to była słuszna decyzja, skoro się tak męczył :( Mam nadzieję, że nowy psiak się będzie dobrze chował.
  9. Gratuluję ciężkiej pracy i jej efektów! Wszystkiego najnajnajlepszego dla Was na dalsze lata, będzie tylko lepiej :)
  10. [quote name='omry']Ej serio poszukanie trochę informacji o hodowli to jest jakiś wyczyn dla Ciebie? Wiele jeszcze nie wiemy, serio, ale to nie powód by wyrabiać sobie zdanie o całym Związku, bo debile są wszędzie i jeszcze nieraz nas zaskoczą. Samo ZK przy nazwie hodowli można sobie o kant dupy rozbić, bo to nic nie znaczy, ale dla mnie to był pierwszy krok w poszukiwaniu hodowli i nie wydaje mi się, bym musiała z tego powodu schodzić na ziemię.[/QUOTE] Ja żałuję, że mamy taki ogromny nadmiar psów. Szkoda, że to teraz nieetyczne - wziąć świetną sukę-kundelkę, rozmnożyć z fajnym psem-kundlem i uzyskać fajne szczeniaki, o które prosili znajomi. Oczywiście, w dobie nadmiaru psów jest to bardzo naganne, bo po co zwiększać ilość szczeniaków, których i tak jest za dużo... Miałam u siebie na DT 3 szczeniaki i nie udało się jednemu znaleźć domu - tak wielka jest nadpodaż psów. Ale w idealnym świecie fajnie by było mieć psy po zdrowych rodzicach ze świetnym charakterem, które nie należą do żadnej rasy ;) Wiecie, ja jestem jednak typowo kundlowa i rodowody, wystawy i hodowle mnie średnio rajcują. Więc jako osoba "z zewnątrz" mam problem - znajomym mówię, wg dogomanii, że jak rasowy to tylko rodowód, ale sama w to przestaję wierzyć. Moja znajoma miała goldena ze świetnej hodowli i największego alergika, jakiego znałam, plus w wieku 1,5 roku zrobił mu się nowotwór na łapie. Mam innych znajomych z DONem, jechali po niego wieeele km, pies ma rodowód i potworną dysplazję i alergię na wszystko. Teraz właśnie dostałam wiadomość, że znajomy owczarek belgijski (gronek, show, świetna hodowla) ma niedomykalność zastawki serca. Suka cane corso z rodo makabrycznie agresywna do innych psów, chociaż szkolona i dobrze prowadzona. Tak, wiem, że każdy pies może chorować i mieć problemy, ale wytłumaczcie to ludziom, którym chcecie wcisnąć psa za 2 tysiące :evil_lol:
  11. [quote name='ailema']Ostatnio szła kobieta z córką (tak z 5 lat ) przeszłam obok nich z Łajką . Dziewczynka do matki -mamo małe pieski są dobre ,a duże złe (chodziło jej chyba o wysokość ) A kobieta odpowiedziała -masz rację -Czyli ja mam tego dobrego psa moje ok 36 cm w kłębie )[/QUOTE] Pewnie chodziło o to, żeby dziecko nie podłaziło do dużych obcych psów. Tylko się mamusia zdziwi, jak york zostawi dziecku ładną szramę na twarzy. Jeśli trzeba już dziecku mówić w kategoriach "dobry-zły", to obce są złe, a znajome I Z WŁAŚCICIELEM są dobre... Potem dzieciak zobaczy małego pieska uwiązanego pod sklepem, podejdzie nagle i pogryzienie gotowe :roll: Ja ostatnio myślę, że uratowałam dziewczynkę, na oko 7-8 lat. Inteligentny facet przywiązał przed sklepem przerośniętego ONka i poszedł na zakupy. Pies oczywiście bez kagańca - już nie komentuję zostawiania psa przed dużym supermarketem, gdzie wiadomo, że zakupy to co najmniej 15 minut! Szłam tam z psami i pies zaczął się na moje sadzić. Napięty jak struna, irokez na grzbiecie, oczy nieruchome, łeb opuszczony... Cała postawa pt. "zatłukę cię" :roll: I do tego pieska, od tyłu, podchodzi dziewczynka :loveu: Łamiąc wszelkie zasady zachowania wobec psa. Wyciągnęła daleko rękę, skradała się i usiłowała psa pogłaskać po tyłku, kiedy ten wgapiał się z narastającym napięciem w moje psy. Oczyma wyobraźni widziałam już zmasakrowaną twarz czy rękę dziecka, bo nawet jeżeli znała tego psa, to on zupełnie jej nie widział i się nie spodziewał. Poziom agresji miał tak wysoki, że mało prawdopodobne było, by odwrócił się i zamachał ogonem :roll: Wrzasnęłam tylko, żeby psa nie dotykała, bo ją ugryzie. Na szczęście się spłoszyła, że jej zwracam uwagę i szybko odeszła. Tydzień wcześniej, tuż obok tego miejsca, byłam świadkiem jak pies rzucił się na faceta. Został przed sklepem, wpatrzony w drzwi czekał na panią. Facet przeszedł tuż obok niego, pies się wystraszył i złapał go za spodnie. Niby nic się nie stało, bo go nie pogryzł, a facetowi głupio było psu sprzedać kopa, bo się gapiłam z daleka... Ale kobiecie taki kop by się przydał, i to mocny, jak zresztą reszcie wesołych ludków, zostawiających przed tym sklepem psy.
  12. [URL]http://i133.photobucket.com/albums/q68/paulina_mickey/DSCN2822_zps845ca2db.jpg[/URL] Czemu mi to robisz, niedobra kobieto? :placz::placz::placz: Cudowne są! Kiedyś ze wszystkich jajek wykluł mi się tylko jeden straszyk (za zimna temp. inkubacji) i wyrósł akurat na samca :cool3: Puszczałam go czasem w pokoju, żeby sobie polatał, ale miałam wrażenie, że tylko się zabije w ten sposób - latał w kółko, a potem PAC gdzieś na ścianę i siedział :diabloti: Potem mi się kilka cudaków wykluło, ale jak były po 2 wylince z 6 został mi jeden :-( Nagle dostały czegoś, jakby paraliżu, łapki im się kleiły do siebie i tułowia (ale same nie były klejące, to było takie jakby z układu nerwowego). Spadały na ziemię w terrarium :( Chyba jakieś rośliny pryskane były. Przyznam, że jedyna rzecz, która mnie powstrzymuje przed posiadaniem straszyka to żywienie w zimie ;) Jak sobie z tym radzisz? U mnie szukanie zimotrwałej jeżyny zajmowało większość spacerów z psami w pewnym momencie...
  13. [quote name='agalivi']hej Franca :) Odnosnie skupiania. Jak uczeszczalismy na zajecia grupowe tam bylo cwiczenie ze moj pies przy nodze ma sie na mnie 'skupiac - patrzec mi w oczy' podczas gdy inny pies obchodzi nas wkolo. Byl to rzadek powiedzmy 10-15 pieskow wiec naprawde fajne cwiczenie i calkiem niezle wychodzilo. Ja to wszytsko w naszym ogrodzie do perfekcji przerabialam, a na spacerze totalna klapa. Staralam sie oczywiscie juz zwracac uwage psa zanim inny zblizyl sie do nas. Wiedzialam, ze najwazniejsze to nie dopuscic do amoku, odwrocic uwage psa gdy dopiero zaczyna wykazywac nerwa (najezone wlosy ale jeszcze bez szczekania i ciagniecia). Niestety widzac psa , ktorego akurat chcialby zaatakowac nie jestem w stanie skupic na sobie jego uwagi ani zadna komenda ani nawet kawalkiem ukochanej watrobki![/QUOTE] A próbowaliście zawracania, gdy pies się nakręci na innego psa? Idziesz, z daleka idzie pies - gdy już widzisz, że Twój nie przejdzie obojętnie - odwrót i idziesz w inną stronę. Mam wrażenie, że on na spacerze szuka sobie zajęcia, rozrywki. Kiedy na placu pracuje albo biega z innymi psami - to coś robi i jest fajnie. Ale na smyczy nuda.. Trudno mi ocenić, bo ktoś pisał o agresji lękowej, ale mi jakoś na to nie wygląda, bo byłby problem wtedy też na placu szkoleniowym. Na jakiej zasadzie pies się rzuca na inne? Chce je faktycznie pogryźć, myślisz, że zrobiłby krzywdę, gdyby dorwał takiego spacerowicza?
  14. A jaką karmę pies je? Moim zdarzało się mieć wzdęcia po gorszej karmie, kiedy np moja się skończyła i musiałam na szybko kupić jakąś marketówkę. Znajomi nieraz żartują ze swoich psów, że takie gazy mają, ale to psy karmione jedzeniem domowym - resztkami z obiadu, chlebem z pasztetem, jakimś starszym mięsem. Trudno się dziwić, że pies tego nie trawi dobrze i ma wzdęcia.
  15. [quote name='Ty$ka']O, a gdzie jedziecie nad morze? :D Fajnie, że będziecie się wczasować. Jeeej, kusisz Gróą św. Anny. Nikt nie robi problemów, że z psami chodzicie? Musze kiedyś tam się (koniecznie!) wybrać, bo z tego co piszesz i widze po fotkach jest am mega :loveu: Natalia, to Twój belg? 8)[/QUOTE] Do Grzybowa, koło Kołobrzegu :) Może robią problemy, ja tam nie wiem, nie zauważyłam :diabloti: Z zasady ignoruję wszystkich, tylko jednej dziewczynce, która mówiła, że belgi są "jak owczarki" wyjaśniłam, że to belgijskie - może kiedyś kynolog z niej wyrośnie :evil_lol: A belgi nie własnościowe, wypożyczone :diabloti: Tj. Nati się nimi zajmuje :)
  16. [quote name='badmasi']Mnie tam psy ani w restauracjach ani w sklepach nie przeszkadzają. Moja babcia miała gigantyczną kuchnię, psy tam zawsze wylegiwały się pod stołem i jakoś to nikomu nie wadziło a można powiedzieć że miały "kontakt" z jedzeniem. Wyjątkiem był dzień jak babcia "produkowała" makaron ale wtedy i my mieliśmy zakaz wstępu bo ciasto suszyło się na wielkich chustach rozłożonych na wszelkich obiektach. Nie były to też jakieś wymuskane, wykąpane pieski a zwykłe burki podwórkowe. Ich zadaniem było wyłapywanie kąsków upadających przypadkiem na podłogę. Takie samo zadanie mają moje psy. Podczas jedzenia leżą pod krzesłem mojej córki - wiedzą że fleja i zawsze coś jej upadnie ;)[/QUOTE] O, widzę pokrewna dusza ;) Też nie widzę problemu ani w psach w sklepie czy kawiarni, ani w dzieciach, które w poważnej restauracji robią raban.. Kiedyś, gdy chodziłam do kościoła, moją ulubioną rozrywką było obserwowanie znudzonych dzieciaków, wznosiły się nieraz w pomysłach na zabicie nudy na szczyty kreatywności :evil_lol: Ja byłam w Warszawie w czasie mroźnej zimy, a we Wrocku w upały, więc wchodziłam do środka kawiarni czy restauracji. Przyznam, że w Wawie w szoku byłam, że do takiej eleganckiej kawiarni z dywanem i fortepianem nas wpuścili :) Fakt, że jeśli o Herę chodzi, to nie mam czego się wstydzić, po prostu kładzie się pod stołem, nie żebrze, nie wącha i nie zaczepia nikogo. Prędzej ludzie jej nie dają spokoju, w Polsce jakoś nie potrafimy po prostu przejść obok psa, żeby nie skomentować, zaczepić, wyciągnąć łapy, pomarudzić, pogłaskać, zacmokać... Mimo to, dobrze wspominam zarówno obsługę owych lokali jak i jej gości. U mnie w mieście jest sklep monopolowy, gdzie moja mama fajki kupuje, a że to od zwierzolubnych ludzi sklep, wpadamy tam nieraz z psami. Tylko wstyd jest, jak bez mamy idę, a psy mnie do monopolowego ciągną :evil_lol:
  17. Lasek koło amfiteatru [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/P8240052.JPG[/IMG] Widok z okolic Domu Pielgrzyma, tutaj był też Jan Paweł II i podobno te pola roiły się od tłumów ludzi ;) [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/P8240086.JPG[/IMG] Sentymentalnie - kapliczka, jedna z wielu kalwaryjskich kapliczek. Trasa wiedzie wokół całej góry i jest naprawdę malownicza :) [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/P8240104.JPG[/IMG] Górę św. Anny polecam szczególnie na jesień, jak drzewa są kolorowe i nad polami unoszą się mgły, to sceneria staje się zupełnie bajeczna :) Na razie tyle :p
  18. [B][COLOR=#3E3E3E]Ty$ka - [/COLOR][/B][COLOR=#3E3E3E]kiedy przyszliśmy nad jezioro z psami, usłyszałam od młodzieży obok stwierdzenie z przekąsem "zobacz, psy przyszli kąpać". Tyle, że moje psy po sobie nie zostawiły nic (może trochę sierści w wodzie [/COLOR]:evil_lol:), a oni pełno butelek, opakowań i fajek...:roll: Niestety nad wodą w ciepły dzień trzeba się liczyć z nieprzyjemnymi komentarzami. Lubię ciepły wrzesień właśnie, bo już o wieeele jest mniej ludzi z pretensjami, a psy w wodzie mogą się wykąpać ;) [B] [COLOR=#3E3E3E]Paulina_mickey - [/COLOR][/B][COLOR=#3E3E3E]taa, my na początku września jedziemy z Fro i Herą (i TZem oczywiście) nad morze, akurat ma być zimno jak diabli [/COLOR]:diabloti: [B][COLOR=#3E3E3E]NatiiMar - [/COLOR][/B][COLOR=#3E3E3E]te foty to są z niedzieli tydzień temu, jak sami byliśmy nad jeziorem ;) a wcześniej jakieś z belgami też były, tylko na większości jesteśmy my, a ja jakoś nie lubię siebie wstawiać ani innych ludzi bez wyraźnej zgody ;) [B]pcheelkaa [/B]-[/COLOR] robi się coraz mniej fajna dzięki kochanym ludziom, którzy nie umieją po sobie pozbierać śmieci :-( [B]wiki4[/B] - a dziękuję :) Ostatnio odwiedziliśmy z TZem i NatiiMar (i psami) Górę św. Anny - jeżeli ktokolwiek z Was przypadkiem wpadnie na Opolszczyznę, to polecam gorąco! Szczególnie, jeśli ktoś jest katolikiem, to miejsce będzie miało jeszcze dodatkowe znaczenie :) A poza tym warto je zobaczyć ze względów historycznych (amfiteatr zbudowany przez Niemców na bazie starego kamieniołomu jeszcze w latach 30tych XX wieku) i przyrodniczych - góra św. Anny była kiedyś wulkanem. Jest tutaj rezerwat geologiczny, a w wapiennych, odsłoniętych ścianach można znaleźć maaaasę skamieniałości, jakieś liliowce, ramienionogi i tym podobne dziwolągi ;) Wokół "Anki" jest pełno ścieżynek, lasów, blisko rezerwat przyrody "Grafik". Jest co robić i jest co oglądać. Widok na rezerwat geologiczny, "koszony" zwykle przez owce ;): [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/P8240013.JPG[/IMG] Pomnik na amfiteatrze i nasze psiaki: [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/P8240014.JPG[/IMG] [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/P8240017.JPG[/IMG] Biegamy po stopniach amfiteatru ;) [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/P8240030.JPG[/IMG] Widok na scenę z góry ;) No i na nas z psami :eviltong: [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/P8240036.JPG[/IMG]
  19. On te miny ma genialne :loveu: Domyślam się, że Wam do miasta smutno wracać. Ale nie ma tego złego, miasta mają swoje plusy - np. zima na wsi jest już mniej przyjemna, szczególnie jak zasypie śnieg .. :diabloti:
  20. [quote name='kalyna']noo to prawie jak przy szczeniaczku :evil_lol: ostatnio się śmiałam, że mój instynkt macierzyński wyginął razem z dinozaurami :eviltong: a przebywanie wśród dzieci tylko mnie w tym utwierdza :lol:[/QUOTE] No ja mam to samo, tylko w moim wieku już nie wypada o tym mówić, szczególnie przy przyszłej teściowej...:diabloti:
  21. [quote name='Beatrx']a zdajesz sobie sprawę, że jesteś jednym wyjątkiem na tysiące innych? już wiele razy słyszałam od właścicieli jakich to planów nie mieli w stosunku do swojego psa, jak to na wycieczki mieli chodzić czy jeździć na rowerze, jak to pies miał ich motywować, a teraz jest jedynie kłopotem i wyjście z nim 3 razy dziennie żeby się jedynie załatwił jest przykrą koniecznością.[/QUOTE] Oj tak. Moja znajoma kupowała goldena z rodowodem po pracujących rodzicach - miała w planach dogoterapię, szkolenie w kierunku posłuszeństwa i inne takie. Nie była w stanie uczęszczać na szkolenie na podstawowe posłuszeństwo (brak czasu oczywiście), a po dłuższym czasie pies został oddany ;) Nie zliczę, ile znam właścicieli, którzy brali psa z myślą o szkoleniu i sporcie, a którzy skończyli na spacerku do parku i z powrotem, bo nie potrafią psa nauczyć nawet podstawowych komend i nagle okazuje się, że nie wystarczy kupić dysk czy pójść na tor agility, by pies został mistrzem w psich sportach :evil_lol: Ja dzięki moim psom znam miasto, okoliczne wsie i lasy, a także co ładniejsze zakątki mojej i okolicznych gmin, bo się wybieram nieraz na dalszy spacer autem ;) Mam znajomych z mojego miasta, właścicieli psów, którym pierwszy raz pokazywałam jakieś pobliskie polanki czy tereny zalewowe, gdzie pies może pobiegać.. Nie byli w stanie uwierzyć, że takie miejsca są w ich mieście :diabloti:Ludzie są z natury leniwi, ale większość nad tym nie pracuje. I polecanie trudnego albo wymagającego psa komuś, kto ma odległe plany robienia czegoś "być-może-kiedyś-jak-czas-pozwoli-albo-będzie-ładna-pogoda" z psem jest nietrafione.. Lepiej, żeby taki ktoś miał "łatwego" psa, z którym raz na czas zrobi coś wymagającego, niż żeby miał trudnego psa i się męczyli oboje. PS. Co do malamutów, obok mnie jest jeden pies z pseudo za 6 stów. Miał być malamutem, wyszło coś pośredniego między białym owczarkiem szwajcarskim a labradorem. Wielki pies w małym mieszkanku z kawałkiem trawy, dwa razy dziennie chodzi naokoło bloku, a kilka razy przed dom na siku. Dosłownie przed dom. Potem wisi w oknie i piszczy do moich psów, a mi się serce kraja :roll: Wcześniej mieli małego psa, ale puszczali go luzem i auto go przerobiło na mielonkę...
  22. [quote name='evel']Tak się złożyło, że organizowaliśmy wczoraj piknik. Psio-rodzinny. Chodziłam i przypominałam, że psy mają być na smyczach, takie są przepisy i nie ma odstępstw, na końcu polany jest ogrodzony psi wybieg, gdzie można spokojnie puszczać psa. Rozwaliły mnie dwie rzeczy - pierwsza: ktoś przyszedł na wybieg z cieczkującą suką i ją puścił. Można sobie wyobrazić, co zaczęło się dziać... Natomiast druga - ludzie z fundacji labradorowej, którzy mimo jasnych komunikatów potrzebowali osobistego i nieprzyjemnego zwrócenia uwagi po tym, jak labiszony po raz kolejny napadły na innego psa (niestety padło na aussiczkę, która ma charakter podobny jak moja suka, przez co tym bardziej współczuję właścicielce). Normalnie wszystko mi opadło, bo zawsze mi się wydawało, że ludzie zorganizowani w jakieś stowarzyszenie czy fundację powinni świecić przykładem, zwłaszcza w takich okolicznościach, ale widać nie.[/QUOTE] Dlatego ja zarzuciłam pomysł organizowana psiego festynu w moim mieście... Już widzę te dzieciaki z nieopanowanymi psami, gryzienie się psów, bo "muszą się poznać", inteligentnych właścicieli, którzy zaczną rzucać swojemu psu patyk w gromadzie innych psów, a tak - żeby się pożarły :diabloti: Także współczuję, ale i gratuluję odwagi ;) A ogólnie, jak było? Pozytywnie? PS. Skoro was brzydzi wchodzenie psa do sklepu, to co z restauracjami? Ja w Warszawie czy Wrocławiu wchodziłam z psem do restauracji, kawiarni (oczywiście po uprzednim zapytaniu czy mogę), nie miałam z tego tytułu nieprzyjemności. Zapewne, jakbym natrafiła na dogomaniaków, to bym się nasłuchała na temat mój i psa wielu "miłych" rzeczy - o, ironio! :roll:
  23. [quote name='Sukóru']Kiedyś spotkałam babkę ze szczeniakiem, suczką akity no to zagajam rozmowę, że też mam akitę bla bla bla. Pytam czy ma rodowód babka: eeee, ma. ja: a z jakiej jest hodowli? b: eeee, nie wiem. j: wymieniam kilka hodowli bo może trudna nazwa i babka wymówić nie potrafi. b: chyba żadna z tych. j: a imiona rodziców, nazwisko hodowcy albo miejscowość gdzie jest hodowla Pani zna? (wytłumaczyłam, że nie mam nic złego na myśli tylko obracam się w akicim środowisku i to takie moje zboczenie) b: nie, niestety też nie pamiętam. Hodowla jest jakieś 200 km stąd ale nie wiem w jakiej miejscowości. (suczka miała max 3 miesiące a babka nawet nie pamiętała gdzie jakiś miesiąc temu jechała po szczeniaka :shake:) j: szkoda.... Widać, że babka chciała mi coś odpowiedzieć ale nie wiedziała co. Przypuszczam, że suczka jednak rodowodu niema.[/QUOTE] Na dziewięćdziesiąt procent nie ma ;) Pytałam koleżanki (dziewczyna ma te 22 lata), czy ma rasowego, rodowodowego yorka, to z ledwością wymówiła: "tak, on jest rodo..wodo..do..wy!" :diabloti: Przypuszczam, że nie bardzo wie, co to jest ten "rodowód" ;) Jeszcze jest taka ewentualność, że to mąż albo któreś z dzieci psa przytargało, a pani wie tylko, że pies ma rodowód i jest rasowy, a resztą się nie interesuje ;) Mnie akurat taki rasowo-rodowodowy snobizm śmieszy, znam kilka osób z hoplem na tym punkcie i ciężko się z nimi o psach rozmawia. Znam też DONka z hodowli, który miał wszelkie możliwe choroby. Hodowczyni kazała właścicielce DONa karmić psa wyłącznie drogą karmą sprowadzaną z Niemiec, a z mięsa - tylko indykiem. Właścicielka tak robiła (!), ale po zachorowaniu psa (dysplazja, jakieś choroby oka czy ucha i liczne alergie) dowiedziała się, że NA PEWNO się do wytycznych nie dostosowała :diabloti: Jak ja przeczytałam te zalecenia na kartce, to miałam ochotę wysłać pani hodoffczyni wąglika w liście zwrotnym. No, ale pewnie to po to, żeby zawsze było na co zwalić, kiedy pies okaże się felerny :roll: Z drugiej strony, pytanie o rodowód, hodowlę i rodziców psa, który jest teoretycznie rasowy, to przecież nic złego :) Jeśli ktoś się trochę orientuje w temacie, to przecież odpowie. Jeśli ktoś się o coś takiego obraża to pewnie jest laikiem i nie bardzo wie, czy ktoś go obraża czy tylko pyta :evil_lol: Przyznam, że zawsze trafnie zgaduję, czy pies wyglądający na daną rasę ma rodowód czy to tylko pseudo w typie. Przynajmniej jak na razie się nie pomyliłam ;) To jednak widać, przecież hodowcy dbają o eksterier psa, a pseudohodowcy zupełnie nie - ot i cały trik.
  24. [quote name='Gelisia']na takie pytania ze strony dorosłych/staruszków nie ma co się dziwić są to ludzie nie wyedukowani w sprawach kynologii,wśród wielu z nich panują jeszcze jakieś dziwne przekonania.Ja zawsze staram się wytłumaczyć na spokojnie wszystko,nie dziwię się że ludzie chodzą i opowiadają pierdoły jak psiarze nie wytłumaczą i jeszcze jakąś fame puszczą a potem babcie chodzą i rozpowiadają dalej.[/QUOTE] Właśnie w tym problem, że u nas w Polsce jakoś nie działa święta zasada "nie wiem to się nie odzywam" :evil_lol: Jest raczej: "nie wiem, to coś wymyślę i powiem, a jak ktoś zaoponuję to się uprę i będę walczyć o swoje zdanie do końca" :diabloti:
  25. [URL]http://img853.imageshack.us/img853/3425/uez3.jpg[/URL] Super szelki, Morus w nich to typowo pracujący pies :) Ja przez to, że mam 4 psy, też raczej nie kupuję zbyt wielu obroży, smyczy, tylko jak się zepsują... Poszłabym z torbami, gdybym kupowała te rzeczy, które mi się podobają :evil_lol: Ale chciałabym mieć kilka kompletów dla psiurków, zawsze jak widzę coś ładnego psiego to mi to pasuje do któregoś psa i muszę się powstrzymywać...:cool3: A kotki przecudne, normalnie mnie denerwujecie, że w każdej galerii kociasty, a ja kota nie mogęęę :placz::eviltong:
×
×
  • Create New...