Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. [quote name='Lady P']Najtańszy samek z hodowli ZKwP kosztuje 2500 zł ,więc taki tani to on nie jest. Z pseudo się nie spotkałam,na szczęście.[/QUOTE] Kwestia czasu, niestety, u mnie w okolicy była nawet pseudo akit, a samki są już popularne. W mojej mieścinie już są 3 samojedy, a tutaj najłatwiej obserwować trendy, bo przychodzą później niż w dużych miastach. Ale dlatego nakręcam dziewczynę na hodowlę, żeby nie kupiła pseudo, jeśli takie znajdzie ;) A ja proponuję: [COLOR=#800080][SIZE=5]KONIEC OFF-TOPICU![/SIZE] Wątek na ten temat jest tutaj, założyłam go: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/248253-Komu-nie-sprzedaliby%C5%9Bcie-nie-wyadoptowaliby%C5%9Bcie-psa-dyskusja-o-odpowiedzialno%C5%9Bci"]http://www.dogomania.pl/forum/threads/248253-Komu-nie-sprzedaliby%C5%9Bcie-nie-wyadoptowaliby%C5%9Bcie-psa-dyskusja-o-odpowiedzialno%C5%9Bci[/URL] [/COLOR] Jak ktoś się odezwie nie w temacie, osobiście zgłoszę do moderatora :diabloti: [COLOR=#800080] [/COLOR][SIZE=5][SIZE=2][/SIZE][/SIZE]
  2. Zakładam ten temat, bo wywiązała się taka dyskusja na najdziwniejszych komentarzach. A że czasem z offtopiku wychodzą rzeczy naprawdę istotne, to spróbujemy rozkręcić ciekawą (i błagam - merytoryczną!) dyskusję na ten temat. Jak w temacie - czy uważacie, że jest jakiś typ ludzi, którzy nie powinni brać psa? Czy starsza osoba powinna brać sobie szczeniaka? Czy dobry pomysł to oddanie zwierzęcia do domu z malutkim dzieckiem? --- Ja osobiście uważam, że szczeniak dla starszej osoby to zły pomysł. Oczywiście, granica wiekowa jest płynna. Znam 60-latków, którzy są schorowani i sobie z psem nie poradzą, znam 70-latków, którzy są krzepcy i w pełni sił. To trudny temat, bo z jednej strony mamy tragedię samotnej osoby, która chciałaby mieć psiego towarzysza, a z drugiej - tragedię psa, który zostaje sam, kiedy właściciel zaniemoże albo umrze...:shake: Ale nawet jeżeli ktoś jest pełnym energii 80latkiem, musimy pomyśleć, że mało kto dożywa tych 95 lat, a 15 lat to wcale nie takie rzadki u psa wiek. Szczeniak dla takiej osoby mija się z celem. No to staruszek - ale czy starsza osoba poradzi sobie z leczeniem i ew. śmiercią starego psa? Jak wy na to patrzycie? No i kwestia malutkich dzieci - bardzo rzadko oddaję psy do adopcji rodzinom z 1-2letnim dzieckiem, chociaż zarzucano mi dyskryminację. Ale jednak doświadczenie pokazało, że na 10 rodzin z małymi dziećmi, tylko 1-2 rodziny faktycznie dają radę z psem. Aktualnie szukam domu dla dwóch psów (kundla i spaniela), które są oddawane, "bo dzieci, nie ma czasu na psa, a on niszczy i wychodzić z nim trzeba"...:roll: Jakie macie doświadczenia?
  3. [QUOTE=makot'a;21468590]Jakie to szczęście, że my z Bartkiem zgadzamy się co do tego, że 4 psy to idealna liczba :P Co do szarpania sie o psa - o tak, musi być po równo, bo inaczej jest wojna :diabloti: Jak jeszcze nie było Cresila to były 'przepychanki' o Bastę... bo mimo, że bardzo kochamy maluszki (czyli Nitkę i ŁAtiego), no bo takie słodkie, malutkie i fajne w ogóle... to jednak oboje wolimy duże psy, więc na spacerach była wojna o smycz :diabloti: Jak pojawił się Cresil to problem się nieco rozwiązał i teraz się w miarę łagodnie psami wymieniamy, bo dla każdego jest "parka" :D I tak np. jak idziemy z całą czwórką, to Bartek sobie prowadzi dziewczynki, bo on się z nimi lepiej dogaduje (obie są na smyczy typem "czołgu"), a ja sobie prowadzę chłopaków, bo ja z kolei zdecydowanie wolę psy reaktywne, a nie takie, które po obraniu kierunku marszu prą naprzód (wspomniany "czołg"), nawet jeśli objawia się to tym, że psy mi włażą pod nogi i odskakują gdzieś w bok (to z kolei strasznie wkurza Bartka :P ). Także ja mam "parkę nerwusów", a Bartek "parkę czołgów" i wszyscy są szczęśliwi :diabloti:[/QUOTE] Haha ;) No to się faktycznie po równo podzieliliście ;) Ale nie pomyślałabym, że Basta jest typem czołgu, raczej Cresila bym obstawiała, tak jakoś chyba przez wielkość.. U mnie jest raczej tak, że ja prowadzę wszystkie moje cztery psy, ew. jak już P. marudzi, że to głupio wygląda, to oddaję mu jednego :eviltong: Tylko że Chibi go wkurza, bo włazi pod nogi i jest typem kotwicy - tzn. jak wszyscy prą naprzód, to ona prze w tył. Frotek jest denerwujący, bo musi sikać na drzewka, poza tym nie do końca uznaje autorytet P. i jak ktoś idzie z psem naprzeciwko to muszę albo nim głosem sterować albo odebrać smycz, co z kolei głupio wygląda :evil_lol: Lusia jest delikatnym pisekiem i P. nie czuje, że ją ma na smyczy - problem w tym, że nagle jej się przypomina, że musi KONIECZNIE I W TYM MOMENCIE powąchać tamten sik na lewo i nagle 2 metry chłopa lecą za malutkim pieskiem, co mnie nieodmiennie doprowadza do ataku śmiechu :cool3: Hery z zasady nie daję prowadzić nikomu... No, więc zwykle kończy się tak, że to jednak ja prowadzę moje psy :diabloti: Jak idziemy za to z Nerem i którymiś z moich psów, to ja mam zwykle Nera, bo mnie denerwuje, że TZa denerwuje ciągnięcie Nera :evil_lol: Hmm, [B]evel[/B], czytaj i ucz się, co to znaczy: stado psów + facet :diabloti: Jeszcze się o pieski tłuc będziecie...:evil_lol:
  4. [quote name='czi_czi']Jasne, tylko że nie tylko osobe starszą mogą spotkać różne wypadki. Wymagajmy zatem wskazania osoby która się psem zajmie także od innych adopujących, niekoniecznie w wieku 60 +[/QUOTE] Ale dziewczyny, przecież tu nie chodzi o osobę 60letnią... Tylko o kogoś naprawdę starszego, bo naprawdę są przypadki, że osoba 80-letnia bierze sobie szczeniaka, a potem za nim nie nadąża. Potem albo go puszcza na ulicę i pies biega, póki go auto nie zabije, albo go oddaje. Naprawdę dalibyście takiej starszej osobie szczeniaka, który może żyć i 15 lat? Przecież szansa, że ktoś dożyje 95 lat - przykro mi, że tak jest - jest niewielka. Jasne, jak taka osoba jest bardzo sprawna fizycznie i umysłowo, to 6-7 letniego psa bym dała, ryzykując. Ale nie szczeniaka! czi_czi - brak domów tymczasowych, brak jakiegokolwiek miejsca, żeby psa wziąć z powrotem, wymusza większe wymagania, a tak jest u mnie w gminie. Marzy mi się tutaj choćby 5 kojców, w których moglibyśmy awaryjnie psa przetrzymać i szukać nowego domu, ale na to nie ma szans, nie tutaj :roll: To grubsza sprawa, zresztą. Wiesz, to nie jest tak, że nie oddam psa osobie z dzieckiem BO NIE! Ale zazwyczaj jest długa rozmowa przedadopcyjna, a wtedy okazuje się, że ta osoba nie była świadoma, na co się pisze. 1 osoba na 5 okazuje się jak najbardziej okej i dostaje psa mimo malutkich dzieci - ostatnio pani adoptowała malutką suczkę, która kocha jej dzieci, do dziś dzwoni i dziękuje za nią ;) Ale w głowie mi się włącza alarm, jeżeli ktoś dzwoni i mówi, że ma 80 lat albo że ma malutkie dziecko i na pewno będę bardziej ostrożna w takim przypadku.
  5. [B]a_niusia[/B] - ale przecież ktoś, kto ma psią pasję, nie zawsze chce mieć 12 psów ;) Tu chodzi raczej o elastyczność innego rodzaju, nie tylko o ilość psów, ale także o zrozumienie, że na psa trzeba wydać pieniądze, trzeba pogodzić się z tym, że tak czysto na 100% to nigdy nie będzie, że nawet jeśli boli głowa i brzuch, to psy nie będą udawały, że ich nie ma. Właśnie to "wie każdy" jest mylące, bo to nieprawda. Ludzie wiedzą, że pies to obowiązek - to znaczy, że musi jeść, pić i chodzić na spacery, żeby się wypróżnić. Poza wyobrażeniem jest szkolenie, nauka czegoś, wysiłek umysłowy, zmęczenie fizyczne psa. Oddałam właśnie psa do adopcji, ludzie wiedzieli, że trzeba jeść psu dać i pić i iść przed blok na siusiu. Ale mają problem, bo pies się okazał aktywny i 20 minut spaceru to za mało. Ich wcześniejszemu psu to starczało, a teraz jest wielki kłopot, no bo jak, zabawa, szkolenie, bieganie? :roll: I myślę, że mówiąc o fajnym TZie, nie chodzi nam o takiego, który zgodzi się na 10 psów. Tylko o takiego, który zrozumie, że poświęcamy czas i pieniądze na psa. Że czasem rezygnujemy z urodzin u cioci, bo są zawody. No i że jeśli odejdzie nam jeden pies, to będziemy chcieć mieć następnego ;) Dla mnie, zależnie od psów, idealnie jest, gdy są 2-3 psy. Dwa wymagające i aktywne. Jeżeli dwa są raczej mało wymagające, to wtedy trzy są ok. I na tym koniec, jeśli mój TZ to akceptuje to ok, oczywiście rozumiem, że nie chce mieć 4 czy 5 psów. Twój TZ jest najbardziej ok :) Ale w Waszym przypadku, kiedy oboje jesteście psio-zakręceni, to akurat 1 pies to pewnie byłoby mało. Ja bym się o jednego psa szarpała pewnie z chłopakiem-psim maniakiem :diabloti:
  6. [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PA130082_zps1e012019.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PA130084_zps2f2b3eeb.jpg[/IMG] [I] No daaaj mi toooo...[/I] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PA130086_zps00321f2d.jpg[/IMG] [I] Łiii! Mogę dać łapkę!!![/I] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PA130089_zpsbe9eb307.jpg[/IMG] [I] Kurdę.. Znowu muszę dąć łapę...[/I] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PA130088_zpsfc5f7131.jpg[/IMG] :loveu: Na razie tyle jesieni, ale niestety już liście opadły prawie wszystkie i robi się szaro i buro :eviltong:
  7. Parku ciąg dalszy... [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PA130032_zps9184ff05.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PA140094_zps68c30757.jpg[/IMG] Portrety leśne :) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PA130075_zps1a1d74a0.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PA130073_zps16d5a459.jpg[/IMG] Ryjek oczywiście z zielska... [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PA130081_zpsd6a31b86.jpg[/IMG]
  8. [B]Bobryna[/B] - my w sumie las też mamy daleko, muszę biec do pobliskiej wsi 2,4 km, potem skręcić w lewo i biec jakieś 500m i dopiero mamy las ;) Tylko że ja tam trafiam w ramach biegania. Ale gdybym chciała spacerować, a nie biec, to ta trasa by mi 3-4 godziny zajęła, czyli za dużo jak na co dzień. I przyznam, że lasy są cudowne i uwielbiam tam przebywać, ale akurat dla psów to średnia frajda, bo ich nie spuszczam zupełnie. Saren, tchórzy, dzików i zajęcy zatrzęsienie, a te hektary lasu do przeszukania w razie zgubienia się psa mnie przerażają:roll: Nie mówiąc o tym, że mamy tu pełno myśliwych, a jak wiadomo - pies pędzący za sarną może dostać kulką w łeb. Dlatego te łąki i lasy to od święta są ok, ale miejski park, gdzie nie ma uroczych sarenek jest bardziej praktyczny ;) Trochę jesieni przynoszę znowu! Ustawiamy pieski do fot... [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PA130062_zps18c4b0e0.jpg[/IMG] I efekt ;) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PA130064_zpsf7facb89.jpg[/IMG] Park jesienny. [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PA130049_zpse4f079dd.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PA130046_zps65e131f9.jpg[/IMG] Kto widzi psa? :cool3: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PA130044_zpsa23587fc.jpg[/IMG]
  9. [quote name='Szura']Jeśli ktoś nie widzi nic złego w wydawaniu szczeniaka 80letniej osobie, to dla mnie coś jest nie halo.[/QUOTE] Popieram w pełni. Może pora zająć się adopcjami, jeśli jeszcze tego nie robicie - naprawdę nie macie przypadków, że oddawany jest pies kilkuletni, bo osoba zmarła albo zaniemogła? Naprawdę nie macie zwrotów z adopcji, bo "mama sobie jednak nie radzi"? Ja mam to non stop. Ostatnio wychuchany 2letni pies trafił do schroniska, bo starszy pan dostał udaru. Znajoma chciała go wziąć, ale zwierzak jest makabrycznie rozpieszczony i nienauczony chodzenia na smyczy, a że jest duży - nikt sobie z nim nie radzi. Mam dużo takich historii, ile potrzebujecie jeszcze przykładów? Aha, i nie wydajemy zazwyczaj psów ludziom z rocznymi-dwuletnimi dziećmi. Moja suka poszła do adopcji do takiej właśnie rodziny, dziecko zachorowało, pies zamknięty na cały tydzień w komórce. Odebraliśmy sukę, została u mnie. Są na dogomanii osoby z małymi dziećmi i psami - radzą sobie świetnie i to jest super. Ale ile osób, które się do nas zgłaszają, to dogomaniacy, a ile to zwykłe osoby, chcące pieska dla dziecka - pewnie się domyślacie. Zwykle się tłumaczy takiej osobie to i owo, i sama rezygnuje. Ja wiem, że osoby starsze nie powinny być dyskryminowane. Ale zajmujemy się POMOCĄ PSOM a nie spełnianiem marzeń ludzi. I taki cel powinien nam przyświecać, kiedy oddajemy 85-letniemu człowiekowi psa. Bo szansa, że będzie żyć dłużej niż szczeniak - jak wynika z prostego rachunku prawdopodobieństwa!!! - bardzo mała. Jeśli w domu jest jeszcze córka/syn/wnuk, który się psem zajmie - jasne, super. Jeśli to osoba samotna, która nawet znajomych nie ma, to będzie taka sytuacja jak opisywałam - smutny koniec człowieka i tragedia psa.
  10. Łaał! To Waldek waży o kg więcej niż Hera? Na pewno jest o wiele większy, a Hera to same kości... Ale w sumie odkąd ona schudła, to jej nie ważyłam, może ona ma po prostu mniejszą wagę ;) Chociaż ciągła walka o wagę Chibi (tyje masakrycznie szybko) nauczyła mnie, że pies chudy z definicji to samo szczęście :razz: [URL="https://lh6.googleusercontent.com/-AUeFOqXo3KY/Umvhg24_oaI/AAAAAAAAO8k/O5t3ozNrWH8/s576/ska%C5%82ery%20015.jpg"]https://lh6.googleusercontent.com/-AUeFOqXo3KY/Umvhg24_oaI/AAAAAAAAO8k/O5t3ozNrWH8/s576/ska%C5%82ery%20015.jpg[/URL] Ależ on ma piękną tą stójkę :) [URL]https://lh4.googleusercontent.com/-5t7iELKURV8/UmvhW0cBCjI/AAAAAAAAO7s/O7r_AD34b7M/s512/ska%C5%82ery%20068.jpg[/URL] Łoo, jakie to smutne! ;) [URL]https://lh5.googleusercontent.com/-WYeip4oy1rE/UmvhvZ9IeSI/AAAAAAAAO98/r7eVDSB7qys/s512/queen.jpg[/URL] Haha, wygląda świetnie :p
  11. [quote name='ulvhedinn'] A może najtragiczniejsza sytuacja, z jaką miałam do czynienia- samotna starsza pani, zmarła, sąsiedzi zorientowali się po jakimś czasie. Obok ciała pani leżał nieżywy jej stary piesek :( Przerażonego, głodnego kota szukałyśmy w mieszkaniu wiele godzin.......[/QUOTE] Okropnie to smutne :-( My tak mieliśmy z suczką, ale młodą - 3letnią. Właścicielka umarła, nikt nie zauważył, a to biedne stworzenie kilka dni tam koczowało z ciałem martwej kobiety :roll: Na szczęście sąsiedzi zgłosili na czas, suczka ma teraz świetny domek. Ale była okropnie wylękniona, miała bardzo silny lęk separacyjny i mało tego nowego domu przez to nie straciła. Na szczęście jest już ok, ale groziło jej schronisko. [B]*Monia* [/B]- ja się teraz zajmuję wybijaniem z głowy koleżance z roku akity. Uznała, że skoro ma mieć psa "to jakiegoś ciekawego" i oczywiście "nie za drogiego, bo to bez sensu". Ciekawa akita... No. Ciekawie by było na pewno, szczególnie, jak zaczęłyby dochodzić do głosu hormony podrastającego młodzieniaszka o niestabilnym charakterze z pseudo :roll: Na razie jej podpowiedziałam samojeda, teraz muszę nakierować na hodowlę. Tylko widzę, że jej trochę przeszło, kiedy opowiadałam jak myję moje psy po każdym spacerze w bardziej mokry dzień :diabloti: Ja miałam uroczą sytuację wczoraj. Trochę mnie przytkało. Jestem na ogrodzonym i opuszczonym boisku, które na razie stało się wybiegalnią psów. Z jednej strony jakieś panie z sznupem i czarną suką, poszłam na drugą stronę koło siatki. Ćwiczę z Frotkiem i Herą komendy, sztuczki, aport, takie tam. I nagle Fro burczy, a ja słyszę... -Widzę to. Kątem oka spojrzałam w stronę siatki, stoi jakiś starszy pan. Udałam, że nie słyszę. Nadal ćwiczę. -Ja to ciągle obserwuję. Ignoruję dalej. -Patrzę i widzę, ciągle tu jestem. Już miałam coś powiedzieć, kiedy widzę, że panie z psami idą do mnie, pytają czy szkolę psy i takie tam bździu-bździu. Kiedy poszły, odwróciłam się, dziadka już nie było :roll: Nie wiem, co to miało znaczyć, ale muszę znowu zacząć nosić gaz :diabloti:
  12. [B]makot'a[/B] - naprawdę Twój TZ nie był wcześniej maniakiem psów? ;) Po zdjęciach widać, że oboje jesteście zakręceni na maksa. I to jest świetne ;) U mnie też główny konflikt jest wtedy, gdy P. uważa, że trzeba już psa ustawić, a ja tego nie robię. Jestem dla moich psów wystarczająco wymagające, dlatego uważam, że nie zawsze muszę hukać, gdy robią coś nie po mojej myśli. Nerowi od P. też na więcej pozwalam, chyba że akurat wchodzi w konflikt z moimi psami, wtedy kłaki fruwają. Jak się na Herę napalił, to się zdziwił, że ta miła osoba, która go uczy sztuczek, potrafi być tak NIEmiła... Znowu zrobiliśmy uroczą dyskusję-offtop u evel ;) [B]Martens[/B] - jedyna rzecz, która u mojego TZa mnie irytuje, to faktycznie ta dbałość o higienę. Już mu nawet nie mówię, jak śpi u mnie, w czym przedtem wytarzała się Hera, bo pewnie by nie zasnął (a ona musi koniecznie z nami). Z drugiej strony, faktycznie pewne rzeczy są dla osoby niebędącej związaną z psem trochę przesadą, a my jesteśmy już przyzwyczajeni. Gdybym miała fioła na punkcie higieny, przy 4 psach bym już zwariowała. Ale mój po psich łapkach spodni nie wyciera, nawet jak akurat są brudne... Przyzwyczaił się :diabloti: [B]Vectra[/B] - z tymi pasjonatami też mi się tak wydaje ;) Dobrze, jak każdy ma swoją działkę, w której się spełnia. Mój "chop" jest pasjonatem wszelkich technologii, czasem mnie korci, żeby skomentować nowy tablet... Ale potem przypominam sobie moje nowe obróżki, nowe adresówki, suplementy i zabawki dla psów :evil_lol: Ja jestem technofobem, więc mi się przydaje ktoś, do kogo dzwonię, że mi się komputer zepsuł :diabloti: [B] omry[/B] - oj, coś mi się wydaje, że się Milana naoglądał i jeszcze wyciągnął błędne wnioski... U nas w mieście jest taki pan, właściciel 5-6 jamników, wyznawca Sizara. Ostatnio spotkał moją znajomą z dwoma belgami, jamniki pobiegły do niej, a pan zaczął je odsuwać nogą, kopać (tak lekko) i robić tsssst. Jednemu jamnikowi to nie wystarczyło, wyrwał do belga. Pan wtedy oznajmił, że zrobi psu "szok psychologiczny". Złapał jamnika na ręce i podstawił brzuchem belgowi pod pysk... Uratowało go tylko to, że owczar był zupełnie zaskoczony :roll: [B]Unbelievable -[/B] a masz jakieś gady? :p Mi się gekon marzy :loveu:
  13. Ile on waży? :evil_lol: A w ogóle, macie tu tak w galerii nagadane, że ciężko się zorientować, o czym właściwie aktualnie jest mowa :mad::diabloti:
  14. [B]Paulina_mickey [/B]- bo ona w ogóle jest rewelacyjna :evil_lol: [B]Bobryna[/B] - nie macie w okolicy żadnych? ;) Każde miasto gdzieś się kończy i można znaleźć jakieś fajne tereny...
  15. [quote name='evel']Nieprawdą byłoby stwierdzić, że poróżniły nas tylko psy czy aż psy - wiadomo, część rzeczy nas zbliżała, część oddalała, ale fakt faktem - psy chyba przebiły wszystko... Ten obecny jakoś nie wpada w panikę kiedy mówię, że jak już się ogarnę życiowo to chciałabym mieć tak na stałe trzy sztuki :evil_lol: I kota. I jakieś dziecko czy dwa :siara:[/QUOTE] Mój mi dał ograniczenie do dwóch psów i kota :diabloti: A ja się na to zgodziłam, póki nie mam prawa jazdy - fakt, że z trzema psami pociągiem nigdzie byśmy nie pojechali. Ale jak będę mogła już psy wsadzić do auta i ruszyć cztery litery...:evil_lol: U mnie było straszne marudzenie o czwartego psa, którego brałam do siebie, nie mieszkamy razem jeszcze. Ale w końcu TZ przyjął do wiadomości, że z psami nie wygra :diabloti: A nawet mnie wspiera w pasji szkoleniowej, proponuje, że podrzuci na jakieś szkolenie, wspólny spacer, seminarium... Sam wychował się na wsi, zawsze były koty i psy, teraz mają mieszankę dobka i rottka w domu - na kanapie (btw. to jest najlepszy pies do szkolenia jakiego znam :loveu: umie już wszystkie możliwe sztuczki, tak mi się dobrze z nim pracuje :cool3:). Mi się wydaje, że jeśli psy to Twoja pasja, to jakby mają prawo być tą kartą, która decyduje o byciu z kimś albo rozstaniu. Nie chodzi o stosunek do psa jak do dziecka czy inne bzdety - tylko jeśli ktoś nie szanuje tego, co jest pasją drugiej osoby, to nigdy nie będzie zgody. Nieważne, czy tu chodzi o wycieczki wysokogórskie, psy, jazdę na quadach itd. Chociaż przyznam, że ja bym nie chciała, żeby mój TZ był maniakiem psów - jestem apodyktyczna troszkę i lubię robić w kwestii moich zwierząt według siebie, a nie spierać się o wychowanie, żywienie itd...:roll: P. przyjmuje to, co ja mówię i robi tak, jak mówię :loveu: Chyba jestem straszna..
  16. [quote name='Handzia55']Hej dziewczyny! Widzę, że wsadziłam kij w mrowisko.:shake: Sama nie jestem młoda, może nawet powinnam gdzieś w domu spokojnej starości siedzieć, a nie po dogomaniach sie włóczyć:diabloti: Wkurza mnie dyskryminacja ludzi starszych, w każdej dziedzinie życia, niestety, w psich sprawach też.:mad: Wszystko zależy od konkretnego człowieka, jego nastawienia do życia, do psów, a nie tylko od metryki. Jak ktoś za młodu nie potrafił się psem zająć, to i na starość nie potrafi. Mnie od urodzenia towarzyszył domowy pies, więc i teraz nie mam problemów. Mój pies jest wybiegany, wyspacerowany, a i ja jestem w lepszej formie, niż osoba w moim wieku siedząca tylko w fotelu przed telewizorem. Z jednym tylko się zgadzam. Starszy człowiek nie powinien brać dużego psa. Mój poprzedni pies [*] cudowny bokser przeżył ze mną 10,5 roku. Nie miałam problemów z opanowaniem psa, kto zna boksiowy temperament, wie jak to jest. Dopiero choroba psa, noszenie i wnoszenie po schodach, wnoszenie na rękach do gabinetu, otworzyło mi oczy i na ten aspekt życia z psem. Dlatego też po śmierci Lorda, adoptowałam małego psiaka, 6 kg żywej wagi, chociaż serce mi wyło aby adoptować boksia. Jesteśmy razem już prawie 4 lata i oboje jesteśmy szczęśliwi.:loveu:[/QUOTE] Ale widzisz, myślisz (powinnam pewnie przez "pani" w takim razie, ale to na forum jest okropnie niewygodne ;)) inaczej niż inne osoby - adoptowałaś (a nie kupiłaś za kilka stów) niewielkiego psiaka, też nie miesięcznego szczyla z tego, co rozumiem... Jasne, że nie uważam, że osoby starsze nie mogą mieć psa. Na spacerach z psami głównie spotykam osoby starsze z psiakami, oni mają czas i chęć, żeby z psem połazić, wziąć na działkę, dbają o niego, rozmawiają o psach z innymi osobami - pies jest motorem życia społecznego! Ja np. żałuję, że moja babcia jest antyzwierzęca, po śmierci dziadka zamknęła się w czterech ścianach. A widzę inne panie w jej wieku, które żywo dyskutują o swoich zwierzakach, są zainteresowane czymś innym niż swoim stanem zdrowia i urojoną złośliwością sąsiadów :roll: Jestem jednak za tym, że skoro jest tyle psów starszych - 5-letnich wzwyż - do adopcji, kochanych, łagodnych... To branie szczeniaka jest tu fanaberią, która krzywdzi zwierzę. Jeśli jeszcze taka osoba ma dziecko, przyjaciółkę, męża czy żonę, którzy w razie potrzeby psa się zajmą - to jeszcze jest okej. Ale najczęściej to dzieci chorych czy zmarłych osób dzwonią do nas, że tata umarł i proszę psa zabrać, bo go uśpimy. Mam znajomą, która przeszła wiele tragedii - ostatnio umarł jej syn. To starsza pani, lekko zdziwaczała. Ale pojechała sobie do schroniska, adoptowała 6-letnią suczkę. Chodzi z nią na sznurku (na moje propozycje oddania smyczy była bardzo oburzona), ale spędza z suczką całe dnie, wychodzi na spacery, opala się w ogródku. No i to jest super! :) Sunia zadowolona, pani ma towarzyszkę. I nie trzeba było brać szczeniaka husky'ego...
  17. U mnie też królik zostałby wytarzany, pożarty, ew. obsikany :cool3: Ale tak mówisz, że mi zazdrościsz, ale widzę, że macie fajne tereny do łażenia :)
  18. [quote name='Handzia55']A młodzi to nie umierają?[/QUOTE] Naprawdę nie widzisz różnicy między wydaniem szczeniaka młodej osobie, a starszej? Ja idę dalej - osobie starszej nie wydałabym dużego czy średniego, ale już podstarzałego psa. Pies zachoruje, kto go zaniesie do lecznicy, zniesie ze schodów, podniesie, zrobi zastrzyk? Mój znajomy miał kiedyś CTRa, opowiadał, jak pies zachorował na raka i on go nosił po schodach z 3 piętra... Wyobraźcie to sobie. Ale myśli logicznie, jako że jest już starszy, kupił sobie sznaucera miniaturkę. Wie, że już większego psa, chorego i bezwładnego, nie da rady zanieść do auta. Jeszcze dobrze, jak taka starsza osoba ma auto i ogród - pies się w ogrodzie wysika, autem się go do weta zawiezie. Ale w bloku? Szczeniak to samo, przecież trzeba go po schodach ponieść. Jasne, że mi żal starszych osób, które marzą o szczeniaku. Ale sama rezygnuję z konkretnych psów, bo znam swoje warunki, a jestem młoda, tak samo powinni oni. Na tym polega odpowiedzialność. Znam dwoje starszych ludzi, którym podtykałam psy do adopcji, ale niby psa już nie chcieli. A jednak! Kupili sobie... Szczeniaka goldena, rodowodowego (brawa dla hodoffcy). Teraz szczeniak podrósł, ludzie za nim fruwają, nie mają siły się z nim szarpać. Pies lata nieraz luzem, podbiega do obcych psów i prowokuje utarczki, ściągałam go kilkakrotnie z ruchliwej ulicy. Tak to potem wygląda, pies jest puszczany luzem, a po śmierci właścicieli trafia do schroniska - jako TOZ miałam kilkakrotnie takie przypadki, psy pochodziły od ludzi starszych, nie młodych.
  19. [quote name='Majkowska']Niech ma na myśli co chce, ale wyobraziłam sobie mojego Waldka i ją jak go prowadzi. Ja mimo że mam siłę to czasem za nim frunę, a co dopiero taka babcia ;D A odnośnie tematu to moje zdanie jest takie że jak już ma się te 70 lat wzwyż to się o energicznym szczeniaczku myśleć nie powinno...[/QUOTE] To mi przypomniało fajną historię. Pani - starsza - chciała pieska. Akurat do schronu był wywożony mały, łagodny psiak, więc uznaliśmy, że ok. Była wizyta przedadopcyjna, dużo tłumaczenia, że to trudne, że trzeba będzie wychować psiaka, wychodzić... Że w razie potrzeby pomożemy, ale to na pewno nie będzie tak hop-siup. Pani na wszystko się zgodziła, z psem wychodzić będzie, a będzie miała towarzysza, bo czuje się samotna. Wydawała się 100% logiczna. Jak się domyślacie, po jednym dniu Pani uznała, że nie da rady. Opowiada: -No, wysadziłam go za drzwi i powiedziałam: idź do tej pani, co cię tu przyprowadziła! Ale on nie chciał iść... :mdleje: Całe szczęście, że nie poszedł... Pies ma teraz inny, świetny dom ;) Ja bym nigdy takiej osobie psiaka nie dała, ale to akurat nie był mój pomysł. W każdym razie, to ludzki odruch - pies ma trafić do schronu, pani mówi o samotności - czemu nie? Ale niestety, trzeba mierzyć siły na zamiary. Przyznam, że mniej mi się żal zrobiło, gdy zaproponowaliśmy kota, ale ona "kotów nie znosi". Gdyby faktycznie czuła potrzebę towarzystwa, to przecież w jej przypadku kot by się sprawdził idealnie ;)
  20. Czesio-bzik ;) Genialny jest ;)
  21. [B]Dioranne[/B] - popieram Beatrx. Pies naprawdę nie musi się wąchać z każdym innym, ja wręcz bardzo nie lubię "witanek" na smyczach - najlepiej zapoznawać psy na neutralnym terenie, wszystkie psy luzem, ew. te bardziej niepewne ze smyczą przypiętą, ale nietrzymaną przez właściciela. Nawet, jeśli Twój pies nie stanie się reaktywny - chociaż jest na najlepszej drodze ku temu - to będzie miał wbite w głowę, że z każdym psem należy się wąchać. My nazywamy to psie wąchanie "witaniem", ale nieraz to jest "sprawdzanie przeciwnika" i czasem kończy się pyskówką. Drugi pies może chcieć się wąchać nie dlatego, że jest pozytywnie nastawiony, ale właśnie dlatego, że chce sprawdzić, kto tu łazi po jego terenie ;) Wtedy Twój pies może oberwać i uczy się, że witać się trzeba (podchodzisz z nim = nie ma odwrotu), ale witanie źle się kończy, więc trzeba się nastawić na walkę. Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale tak wynika z moich obserwacji. Ja u Hery nadal mam ten kłopot, że po większej ilości spotkań z psami - na wspólnych spacerach, szkoleniach, pokazach sztuczek - wyrywa mi do psów. Nie dosłownie, że wyrywa mi smycz :eviltong:, ale chciałaby do każdego psa podejść. Zwykle muszę wtedy ograniczyć kontakty z innymi psami i ćwiczyć mijanki i spokój w towarzystwie obcych psów, kiedy obok nas przechodzą itd. Mimo że robię to od początku - od zawsze uczę ją, żeby mijała psy w spokoju i że nie musi się wcale z nimi wąchać - to nadal mam z tym problem. Tym bardziej lepiej już na samym wstępie lepiej psa nie zachęcać do kontaktu z "każdym psem, który nie szczeka", tylko wybrać odpowiednie psy, a resztę - ma olewać ;) [B]Luzia, motyleqq - [/B]jeśli kojarzycie tych ludzi, zgłaszajcie to do fundacji czy organizacji prozwierzęcych. Wiem, że się wydaje, że "nic nie zrobią", może niektóre fundacje faktycznie olewają takie rzeczy, ale czasem wystarczy mail z krótkim opisem i adresem takiej okrutnej osoby, by ktoś się pofatygował i wytłumaczył to i owo. Szczególnie, że przy interwencjach się wypisuje karty interwencji itd., wygląda to poważnie - może ludzie chociaż się wystraszą :roll: No i stara zasada - nagrywać, nagrywać, nagrywać... Żeby w razie czego był dowód, jeżeli kiedyś znajdziecie tego psa pobitego i błąkającego się samopas np.
  22. To czekamy nadal na Was, wpadaj czasem i pisz, co tam u Was ;)
  23. [quote name='Puśka']Witam jestem tu nowa czy ktoś mógł by mnie oświecić jak się wstawia duże zdjęcia bo u mnie w wątku mam same małe załączniki.[/QUOTE] Po pierwsze, zdjęcie musisz mieć na serwerze, a nie u siebie na komputerze. Najprościej jest wrzucić zdjęcie na photobucket.com (musisz się zarejestrować). Tam dodajesz zdjęcia (prosta obsługa) i po prawej stronie masz "direct link:". Kopiujesz ten link, wklejasz w okienko "wstaw obrazek" na dogo i obrazek się pojawia ;)
  24. Kiedyś wpadłam na stado dzików, jak z TZem szłam i całą czwórką psów... Ale byłam zaskoczona, że moje psy coś w tym łbie mają, nawet się nie zająknęły na widok takiego stadka. Dziki szły równolegle do ścieżki, a my pomknęliśmy dalej w przeciwną stronę ;) Ja dziki rozpoznaję po charakterystycznym, ostrym zapachu. W lesie jeszcze dzika nie spotkałam, najczęściej na terenie starej kopalni albo koło torów i pól. Świnkę wietnamską fajnie by było spotkać :loveu: Kiedyś widziałam zabawną akcję ze świnią - uciekła z gospodarstwa i biegała po drodze. Facet biegł za nią z patykiem i usiłował ją zagonić, ale świnki są bardzo uparte - uznała, że ma go gdzieś i zaczęła ryć w rabatce :p Z tego samego gospodarstwa wybiegł mały piesek, obejrzał właściciela usiłującego zagonić świnkę... I uciekł z powrotem :diabloti: W końcu jakoś udało się przekonać świnię, żeby wróciła. Mam nadzieję, że to nie był jej ostatni wybryk przed śmiercią... Jakoś nie umiem się pogodzić z tym, jak traktujemy świnie, to bardzo inteligentne stworzenia :roll: Ale piękne jesienne zdjęcia :) [URL]https://lh4.googleusercontent.com/-yKeb1HrLAkw/UmJ1UxDeaKI/AAAAAAAANuo/bmb7GNv6jqI/s512/19 012.jpg[/URL] Waldek niczym pomnik! ;)
  25. Najlepszego dla Trapera :loveu: Mnie też irytuje, jak ktoś mówi, że kundle są najmądrzejsze - mimo że mam cztery kundle ;) Ogólnie mnie denerwuje, jak ktoś dzieli psy na "mądre" i "głupie", nie widząc swojej roli w wychowaniu "mądrego psa" - on ma być taki sam z siebie. Kiedyś mnie zaczepiła dziewczyna z rasowym pudlem, pozachwycała się, że moje psy takie mądre (mniejsze suki, zrobiły siad), a ten to pudel i jest głupi. Tylko kundelki znają komendy, a on się niczego nie nauczy :shake: Ten pudel był bardzo inteligentny, ale wykorzystywał to w zły sposób (z nudów) - miał wymyślne sposoby, aby uciekać właścicielom, prowokował psy do ataku, a potem sprytnie uciekał itd. Szlag mnie trafiał, jak go widziałam, ale nie mogłabym mu odmówić zdolności ;) Już niestety nie żyje. Faktycznie, przepiękny las! :) [URL]http://imageshack.com/a/img545/9251/46t0.jpg[/URL] To zdjęcie ma świetną kompozycję, jakby jakiś konkurs fotograficzny był, to powinnaś je wysłać ;) Nie mówiąc, że model cudny :loveu: [URL]http://imageshack.com/a/img812/8823/7tht.jpg[/URL] Traperek to taki czarny Frotuś :p
×
×
  • Create New...