-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
Gamonius pospolitus i kotus bezmózgus do potęgi drugiej :D
zmierzchnica replied to Ty$ka's topic in Galeria
Galeria ożyła! Wpadajcie częściej :) -
Fajnie oglądać takie mieszane kocio-psie stadko :loveu: U mnie nawet psiaki tak razem nie leżą ;)
-
Śnieżne foty, super! :loveu: A mi tak brakuje śniegu, taką mamy błotnistą szarugę :roll:
-
[URL]http://i43.tinypic.com/28wcryr.jpg[/URL] Takie przeraźliwie smutne oczka tu mają... Niesamowite, że w sumie niewiele się zmieniły, ale tutaj: [URL]http://i42.tinypic.com/zmdzqt.jpg[/URL] to już zupełnie inne psy :)
-
Przeżyliście te huragany? ;) A teraz ani śniegu, ani zimy nie widać, tylko błoto i szarówka wszędzie... To już chyba ta śnieżna i mroźna zima jest lepsza :p
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
zmierzchnica replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='klaki91']Teraz już jest OK, najgorsze te kilka dni po było. Szczęście w nieszczęściu że siadło jej serce a nie zaatakował ją np. nowotwór. Nie musieliśmy podejmować decyzji o uśpieniu jej, po prostu sama odeszła. Nawet się nie męczyła, była po prostu bardzo senna, nie chciała nic jeść, wychodzić z domu, prawie cały czas spała, weterynarz dał jakieś tabletki ale nie pomogły- chwilowa poprawa i nagłe pogorszenie- klasyk. Ruda non stop jej szuka odkąd przyjechała do mojego rodzinnego domu, zresztą pierwsze co jak weszłyśmy to poleciała do korytarza żeby się z nią przywitać a tu pustka. No i pierwsze efekty już są- zaczęła być mocno strachliwa na podwórku jak jest sama. Ogon pod siebie i ucieka jak na przykład zobaczy mojego ojca w zimowej kurtce. Siostra próbowała z nią wyjść na spacer ale została przywleczona z powrotem do domu jak tylko się pojawili na horyzoncie jacys głośni ludzie. Jak była starsza suczka razem z nią to nie było tego lęku. [/QUOTE] To jakbyś o Chibi pisała... Tak samo reaguje, jak jest sama na spacerze :roll: Biedna sunia, tak myślę, że pies ma przekichane - bo nawet żałoby nie przeżyje, ciągle czeka i nigdy się nie doczeka :-( Nie myślicie o drugim psie? -
W sumie i tak dobrze się złożyło, jakby Ci było dobrze tylko w srebrze, ale byś mogła nosić jedynie złoto, to byłoby mniej fajnie ;) Ja nie noszę biżuterii raczej, tylko kolczyki jak mi się przypomni i od jakiegoś czasu pierścionek zaręczynowy... Srebrne, bo mi szkoda pieniędzy na rzeczy, które gubię w tempie ekspresowym ;) O pierścionek już przestałam się trząść (a nie był jakiś drogi, ale wartość sentymentalna :oops:), ale nie ściągam go nigdy, bo inaczej na 100% bym posiała :evil_lol: Mi się biżuteria podoba, nieraz się ślinię do wystaw, ale jak już mam, to noszę raz na miesiąc.. Rano ganiam z psami, potem na pociąg, wracam i idę z psami itd, nigdy nie mam czasu na nic - dlatego ani się nie maluję, ani nic nie noszę :diabloti: Mój chłop powinien dziękować niebiosom za taką ekonomiczną babę! :evil_lol: U nas też śniegu ni ma, a szkoda, bo ja wolę ze śniegiem.. A teraz ni to późna jesień, ni to wczesna wiosna, pełno błota wszędzie :roll:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Soko']W Toruniu jest niezasrany wybieg z fajnymi przeszkodami, ale po prostu wstęp jest w określonych godzinach z nadzorem trenera.[/QUOTE] Czyli się potwierdza to, co powiedziałam, że musi być nadzór, inaczej w naszym uroczym kraju wszystko pójdzie w rozsypkę :loveu: Tak jak mówiłam, jestem pesymistką i mam dość podły nastrój, więc próba nawrócenia mnie na kochanie PL i patriotyzm się nie uda :evil_lol: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Fju']Pies mniejszy pokonując ten sam dystans męczy się bardziej (spala więcej energii). Biorąc psy takie same anatomicznie, ważące 5 kg i 20 kg, które pokonują te 10km, mały pies musi wykonać 4 razy więcej skoków niż duży, aby pokonać ten sam dystans. I duży pies i mały robiąc jeden skok spalają tyle samo kcal w stosunku do swojej wagi.[/QUOTE] Oj, w życiu! Małe psy są nieraz dużo bardziej wytrzymałe niż te duże, powyżej 40 kg. Porównuję moje suki - 12 i 15 kg z psem mojego chłopaka - 45 kg. Dla moich suk spacer 5 km to norma, pestka i nawet ich nie męczy. Dla jego psa taki spacer to już spanie na resztę dnia ;) Zresztą, to ogromnie zależy od psa, rasy, wytrzymałości danego egzemplarza. Nikt mi nie powie, że JRT zmęczy się szybciej niż rottweiler czy labek :evil_lol: Ja zauważyłam, że wytrzymałość rośnie do pewnej granicy - do średniej wielkości. Psy średnie są zwykle najwytrzymalsze, najaktywniejsze, najbardziej wymagające. Powyżej "średniości" ta wytrzymałość spada, aż do molosów i ras olbrzymich. Tylko w sumie nie wiem, co rozumieć przez "wytrzymałość" - ilość kilometrów, które pies przejdzie? Zachowanie aktywności przez cały spacer (tj niepowłóczenie nogami i zwalnianie)? Bo np u moich psów taka Luka czy Chibi są znacznie wytrzymalsze niż o połowę od nich większa Hera. Więc tutaj Twoje wyliczenie się w ogóle nie sprawdza. Myślę dlatego, że na wytrzymałość nie ma bezpośredniego przełożenia wielkość, raczej genetycznie zakodowana odporność i aktywność danego psa. PS. Jako że jestem z natury pesymistką, uważam, że u nas się nie sprawdzą ani wybiegi, ani parki dla psów. Zasadniczo nic się nie sprawdzi, jeżeli nie będzie obwarowane stadem kamer i nie będzie nad tym stała straż miejska z lornetkami :roll: Wystarczy postawić cokolwiek w miejscu publicznym i obserwować, co się z tym dzieje...:loveu: Mam takie zdjęcie choinki ustawionej w moim mieście, na najbardziej uczęszczanym placu: [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/2012-12-30 14.59.09.jpg[/IMG] :loveu: Jak się dało sięgnąć to nawet i żarówki ukradli, nie mówiąc o bombkach...:diabloti: Niech mnie ktoś zadziwi i pokaże świetnie prosperujący wybieg dla psów z przeszkodami, dobrze utrzymany, niezasrany...:p -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
zmierzchnica replied to evel's topic in Foto Blogi
[B]evel[/B] - ależ u was teraz zmian, wesoło się zrobiło ;) Ale to chyba dobrze dla Zu, socjalizuje się na maksa ;) [B]klaki91[/B] - przykro mi :-( Jak sobie radzi pozostała sunia? Mnie przeraża wizja odejścia Luki, ona jest dla Chibi całym światem, spacer bez Luki to dla Chibi koszmar, nawet jeżeli nie zwraca na nią uwagi, to musi być... Musi być Wam bardzo, bardzo ciężko.. Trzymajcie się ciepło! -
Złamany palec w przedniej łapie - co robić? Gips, opatrunek, but?
zmierzchnica replied to zmierzchnica's topic in Ortopedia
[quote name='*Monia*']Hexa jak była małym szczeniaczkiem wepchnęła się pod nogi dosyć potężnemu panu i w efekcie spotkania z jego stopą miała złamanego palucha. Wet orzekł że nie ma sensu gipsować i sam się zrośnie, tylko szaleństwa trzeba było ograniczyć (szczeniakowi z adhd :roll:). Paluch, fakt, jest troszkę krzywy, ale żadnych dolegliwości do tej pory nie ma z jego powodu. Nawet już zapomniałam o tym złamaniu, dopiero dzisiaj po przeczytaniu mi się przypomniało ;). Będzie dobrze.[/QUOTE] No właśnie w końcu Frotek został bez niczego. But ortopedyczny przyszedł, ale więcej problemu jest, gdy próbuje go ściągnąć, niż gdy idzie lekko kulejąc ;) Jest już o wiele lepiej, chyba że więcej połazi... Ale wygląda na to, że będzie dobrze. Dzięki za odpowiedź :) -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Do mnie ostatnio wyleciał doberman... Miałam cztery psy luzem, bawimy się i szkolimy. Nagle widzę, że w naszą stronę idzie facet z dobkiem na kolcach - napiętym jak struna, wgapionym w moje psy sztywno - prosto na nas. Mimo że widział, że psy mam luzem i "łapię je" na jego widok. Zaczynam swoją sforkę odwoływać, facet twardo idzie na nas, jego pies nakręcony jak dziki :roll: W końcu wołam: "przepraszam, czy mógłby pan poczekać?". No to koleś stanął, pies dalej wgapiony i sztywny, smycz na maksa napięta. Łapię psy na smycz i szybko idziemy dalej... Po chwili doberman razem ze smyczą dobiega do nas od tyłu z dzikim ujadaniem. Nie wiem, co by się stało, gdybym nie miała czterech psów - dobek dobiegł do jednego z moich i zwątpił, gdy rzuciła się na niego Chibi (zapięta, wrzeszczała na niego), a reszta też postanowiła go pogonić. Tak myślę, że to nie do końca tak, że pan dobka nie utrzymał...:shake: Już wcześniej wyraźnie miał zamiar burdę zrobić, pewnie miał nadzieję, że moje psy luzem rzucą się na jego psa. Chyba nikt normalny nie podchodzi z nakręconym i agresywnym psem do stada psów, które są bez smyczy i zajmują się zabawą i szkoleniem. -
Złamany palec w przedniej łapie - co robić? Gips, opatrunek, but?
zmierzchnica replied to zmierzchnica's topic in Ortopedia
No właśnie dla mojego weta to chyba wyższa szkoła jazdy, bo nic psu nie założył... A ja sama się boję coś założyć, bo cholera nie tak ścisnę i jeszcze będzie gorzej. Że też cholera nie mam nikogo logicznego, albo olewka, bo to tylko pies, albo wyciąganie kasy na maksa..:roll: Dziś wygląda na to, że łapka ma się gorzej, a pies już do łba od niebiegania dostaje... -
Jak myślicie, czy taki but ortopedyczny jak na stronie podanej przez [B]vallhund [/B]nadawałby się do ochrony łapki po złamaniu palca? Kombinuję, jak psa nie wciskać w gips...
-
[quote name='kalyna']U nas ogólnie z surowym nie ma problemu.. ogólnie, bo Gandzik coś ostatnio pajacuje z jedzeniem :roll: więc rozmyślam, czy nie przestawić go na suche... A z tym palcem to robiliście prześwietlenie? Cóż, jeśli jest cięgle w ruchu i jest duże ryzyko naruszenia to ja stawiałabym na gips. Psa zmęczysz, choćby poprzez uczenie sztuczek, kontaktu itp. No, ale tez nie wiem, jak pies zareaguje na gips itp. Cóż trudny wybór przed Wami.[/QUOTE] Nie, nie prześwietlaliśmy, mamy dobrego diagnostę - wyczuł złamanie. Nie wiem czy jakiś wet u mnie w ogóle ma rentgen :cool3: Ale może faktycznie by trzeba było... No właśnie problem w tym, że nic bym Frotka nie pouczyła, bo gips byłby na całą łapę, od palca aż po bark. Więc odpadają sztuczki, nawet chodzenie - a poza tym Frotka się nie da tak zmęczyć, on musi mieć swoje kilkanaście minut szalonego biegu dziennie :roll: Wet stwierdził, że ma takie mięśnie, że można się na nim anatomii uczyć :eviltong: Dziennie robiliśmy 10 km + ganianie za piłką + zabawy z psami. Teraz go roznosi, zaczął się bawić z Hercią, a ja ze ściśniętym sercem muszę im przerywać i zakazywać zabawy, patrzą na mnie jak na jakieś gestapo :shake:
-
Złamany palec w przedniej łapie - co robić? Gips, opatrunek, but?
zmierzchnica replied to zmierzchnica's topic in Ortopedia
Kojarzysz jakiegoś? :) U mnie sami "wiejscy" weci... -
A u nas spokój i sielanka się skończyły, ech.. [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/249250-Z%C5%82amany-palec-w-przedniej-%C5%82apie-co-robi%C4%87-Gips-opatrunek-but"]http://www.dogomania.pl/forum/threads/249250-Z%C5%82amany-palec-w-przedniej-%C5%82apie-co-robi%C4%87-Gips-opatrunek-but[/URL] Wpadnijcie, proszę, może coś doradzicie. Bo ja nie wiem co wymyślić na ten złamany palec, czy warto psu robić gips, czy raczej buta mu kupić...:roll:
-
Witam, przedwczoraj mój pies pogonił na czymś na spacerze i wrócił z okulałą prawą przednią łapką... Dopiero dziś udało nam się dobić do weterynarza i diagnoza brzmi: złamany palec. Weterynarz dał nam do wyboru założyć psu gips na 4 tygodnie lub zostawić łapę jak jest, ograniczając ruch, ewentualnie robiąc pod łapkę podkładkę - aby palce nie dotykały ziemi i nie pracowały. Podobno małym psom się nie zakłada gipsu, a dużym tak. Frotek waży 20 kg, jest średni i wet stwierdził, że wybór należy do nas. Gips byłby założony aż po bark i pies nie mógłby się swobodnie poruszać. Frotek to pies w typie sznaucera, bardzo ruchliwy, po dwóch dniach ograniczenia ruchu roznosi go energia i mimo bolącej łapy próbuje się bawić, na co nie pozwalam (aż serce się kraja :roll:). Łapkę stawia na ziemi przy chodzeniu (więc narusza palec), ale po dwóch dniach jest lepiej, nieco mniej kuśtyka. Zetknęliście się z takim problemem? Co radzicie zrobić?
-
[quote name='Gibutkowa']Rozumiem. To Ty nie rozumiesz tego, co napisałam ja, a napisałam, że dla dobra ogółu (o który ponoć wam chodzi) należałoby wprowadzić przepis nakazujący sterylizację. Przepis ten nakazywałby sterylizowanie wszystkim, bo jeden jest mądry i nie dopuści do rozrodu, a drugi jest głupi i dopuści, ergo należy wprowadzić przepis przymuszający głupich, który również niestety będzie działał w przypadku mądrych (jednych od drugich w całym społeczeństwie wyselekcjonować się nie da). W tej sytuacji, dla dobra ogółu zwierząt, o którym tak bardzo się tutaj trąbi, ci mądrzy musieliby się dostosować. Ale widzę że nie chcą, zamiast wprowadzić taki przepis i zmusić ludzi do myślenia (a ludzie najlepiej myślą nie przez kary czy uświadamianie ale przez pryzmat własnego portfela - co baaardzo widać), jednocześnie samemu się do tego przepisu podporządkowując wolą uśpić zdrowe, nie cierpiące zwierzaki (vide - podrostki kotów, których zdjęcia wstawiła Ulv). Tak, wygodne to bardzo, bo nie ingeruje w nasze zachciewajki różnej maści, a zmniejsza statystyki (chwilowo bo chwilowo ale kogo to w rezultacie obchodzi). Czy w USA rodzi się mniej psów/kotów, bo się je usypia - nie rodzi się ich tyle samo, tylko ich nie widać właśnie dlatego, że się je usypia. To w ogóle nie zmienia podejścia ludzi do problemu rozmnażania. Proceder usypiania jest ciągły w tych krajach, które go stosują, więc w jaki niby sposób eutanazja rozwiązała problem nadpopulacji? Gdyby rozwiązała to nie byłaby potrzebna w sposób ciągły, prawda? Gdyby taka jednorazowa (kilkurazowa) akcja eutanazji przyniosła efekt w postaci mniejszego rozmnażania - ale nie przynosi! I nie pierdzielcie mi, że sama edukacja poprawia sytuację, bo do niektórych dotrze ale do ogromnej większości nie bo "wiedzą lepiej" (tak jak wiedzą lepiej o nie zabezpieczaniu okien i o tym że kot spada na 4 łapy, aż do momentu kiedy faktycznie wypada, albo nawet wtedy też nie dociera, bo jak nie ten kot to inny). Jedyną skuteczną metodą jest ostre jechanie po kieszeni i tyle. Co do reszty wróżek to się nie wypowiem, bo oczywiście najlepiej widzę wiedzą, co mam na myśli i gdzie mnie co skręca (nawet nie raczyły przeczytać z uwaga kawałka, w którym piszę, że znam hodowców, którzy mają inny ogląd na tą sprawę, niż tutaj wypowiadająca się większość - znam i szanuję). No ale wróżki wiedzą lepiej niż ja co mam na myśli przecież. ;) Edit: Gibutkowa jest stara, tyle że nie siedzi akurat w psach. I ma dość specyficzny stosunek do PDT (jakoś tak w kocich sprawach się nie spotkałam nigdy z płatnym DT, nie wiedzieć czemu, dopiero tutaj się dowiedziałam, że DT się dzielą na płatne i bezpłatne).[/QUOTE] Widzisz, takie rozwiązania są stosowane w innych kwestiach - na przykład zakazu wchodzenia z psem do parków, do centrów niektórych miast, na niektóre place. A tych zakazów jest coraz więcej. Władzie idą Twoim tokiem rozumowania - skoro pan X i pani Y nie zbierają po psach, to w ogóle nikt nie może wchodzić do parku! Co z tego, że pan A, B i pani C zbierają zawsze, psa szkolą i wychowują. Nieważne, tamci nie zbierają, to psy won! X i Y mają to gdzieś, bo puszczą sobie psa na ulicę, pies się załatwi na chodniku i oleją sprawę. Państwo A, B i C mają przekichane, bo chodzili do parku wybiegać psy, poszkolić je, oswoić z dziećmi i rowerami. Kto dostaje po tyłku? No zgadnij. A te przepisy bardzo zniechęcają do brania psów w ogóle, więc przyczyniają się do bezdomności. Z nakazem sterylizacji byłoby dokładnie to samo. Kazałabyś sterylizować psy, to te osoby, które o psy dbają, pilnują ich, szkolą - zrobiłyby to (w wielu przypadkach z najwyższą niechęcią). A te osoby, które nie dbają - uchylałyby się, wywalały psa na ulicę, twierdziły, że to jakiś przybłąkaniec... Rolnik sobie by nawet głowy suką nie zaprzątnął, bo kto mu do zagrody wejdzie i sprawdzi, czy suka sterylizowana? A jeśli będzie zapowiedziana kontrola, to puści kundla z łańcucha: "uciekł, pani, rano! wróci pewnie jutro". Czyli sprawcy psich miotów, którzy teraz nie dbają o psy, nadal będą to robić. Kto dostaje po tyłku? Nooo, a jakże, ten kto zawsze. Świadomy właściciel. Jestem ogromnie PRZECIW wprowadzaniu ogólnych nakazów, które mają ograniczać nieodpowiedzialność właścicieli, a które tak naprawdę uderzają w osoby, które i tak są odpowiedzialne. Ktoś, kto teraz ma w tyłku mandat za niezbieranie po psie i za puszczanie go luzem, naprawdę nie przejmie się kolejnymi przepisami. Ewentualnie wywali psa za drzwi, co u mnie zresztą się zdarzyło. Piszesz, że siedzisz w kotach, a nie psach - może dlatego masz do tego inny stosunek niż psiarze.
-
[B]Majkowska[/B] - no to muszę tego Happy Doga następnym razem spróbować :) Tylko z tym przybieraniem na wadze mnie nie strasz, bo ja i tak walczę o sylwetkę Chibi...:razz: Fakt, że odkąd dostaje glukozaminę, diabeł w nią wstąpił i na spacerze spala każdą zdobytą z trudem kalorię ;) Mój aparat też szarówy nie lubi, jak większość zresztą... Ale dziś trochę słońca jest, tylko mi się znowu fot cykać nie chce! :diabloti: [B]kalyna[/B] - właśnie z tym drobiem to kiepska rzecz, ale Hera źle go znosi... A karmy z jagnięciną są zwykle droższe. Ja na kuriera nie czekam, zamawiam dwa wory po 15 kg i jak już jeden się kończy, zamawiam następne ;) Nie mam z tym problemu. Raczej mnie martwi to nagłe kulenie całego stada. Z surowym to jest tak, że ostatnio dałam psom kurze łapki - nigdy nie widziałam głupszych min u moich psów. Nie wiedziały zupełnie co z nimi zrobić...:cool3: W końcu jedna mądra Luka zaczęła łapkę jeść. Hera i Chibi ją rzucały, kładły, brały w pysk, kładły... W końcu obserwowały Lukę i też zaczęły gryźć. Frotek - szczyt szczytów - zakopał łapkę w legowisku, wlazł na fotel obok i obserwował, czy nikt jej nie zabiera...:roll: [B]Paulina_micke[/B]y - super, fakt, ale chyba się zorientowali, że ludzie z psami tłumnie na Ankę jeżdżą i pojawił się regulamin z punktem, że psy tam tylko na smyczy i w kagańcu. Jak widać, nic sobie z niego nie zrobiliśmy, ale tylko dlatego, że nikogo nie było poza nami...:roll:
-
[quote name='Gibutkowa']Ot cała dyskusja - jak pisałam temat tabu, czekałam tylko na taką reakcję (swoją drogą od razu można poznać kto z forum jest hodowcą dla zysku - żeby nie było znam kilku, którzy mają inne podejście niż ogół). Najgłośniej o usypianiu nierasowych krzyczą ci, którzy przykładają rękę do rozmnażania. A z czyich zwierzaków te półrasowce są? Sterylizujecie wydawane z hodowli psy/koty? Trzeba patrzeć szerzej na całą sprawę, troszeńkę dalej niż czubek własnego nosa, jeśli chce się realnie i na długą metę pomóc zwierzętom (a nie sobie, czy żeby ktoś o nas fajnie pisał, albo dla własnego dobrego samopoczucia). I nie zrozumiałaś zupełnie kontekstu w jakim użyłam słowa "kara" :roll: Może inaczej - dlaczego na zwierzętach ma odbijać się głupota ludzka? To nie one są winne takiego stanu tylko ludzie. Ja, ty - każdy. Tylko że jedni biorą za to odpowiedzialność na własne barki, a inni nie, wolą tą odpowiedzialność przerzucić na zwierzaki i iść po najmniejszej linii oporu - nie dać nic od siebie, tylko jebnąć psu morbital. Lepiej dać 1000 psów/kotów morbital niż wysterylizować własnego psa/kota dla dobra ogółu (w przypadku konieczności wprowadzenia odgórnych przepisów które tego by wymagały). Zasadniczo zgadzam sięz Martens. Mam wrażenie, że utwierdziłaś się już w swoim zdaniu i nie masz zamiaru nawet czytać odpowiedzi innych :roll: No ale spróbuję... 1) To, że ktoś NIE WYSTERYLIZUJE swojego psa, nie jest równoznaczne z tym, że go rozmnaża!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Pogrubiam i dodaję te dziesiątki wykrzykników, bo widzę, że nie rozumiesz tego zupełnie. W JAKI SPOSÓB suka niewysterylizowana, która NIE RODZI szczeniąt, bo jest pilnowana, powiększa grono bezdomniaków? Rozsiewa zarazki płodności? Wysyła sygnał do wszechświata, który w odpowiedzi tworzy nowe zarodki? Wyjaśnij. Dlaczego moja suka, która przez 9 lat nie miała szczeniąt i do końca życia nie będzie ich mieć, jest posądzana o rozszerzanie grona bezdomnych psów? Odgórny przepis zaczyna ingerować gwałtownie w Twoją prywatność - w Twojego psa. Kastracja i sterylizacja nie są obojętne dla zdrowia zwierząt, z tego względu są mniejszym złem - są o niebo lepsze dla bezdomnych, schroniskowych psów lub takich, które żyją na dworze i trudno je upilnować. Bo na pewno poród i odchowanie szczeniąt, nie mówiąc o dobrobycie szczeniąt, który trudno zapewnić - to doświadczenia trudniejsze niż sterylka. Jeżeli ktoś ma w 100% kontrolę nad suką, to nakaz sterylki, bo inni "nie umią" suki upilnować, jest jawnym karaniem osób, które są odpowiedzialne, za nieodpowiedzialność idiotów. Nie życzę sobie, żeby państwo ingerowało w moje psy - może jeszcze zróbmy nakaz wycinania strun głosowych, bo jest za głośno, a grono ludzi nie potrafi psa nauczyć ciszy? Dla mnie jest proste rozwiązanie - ZAKAZ ROZMNAŻANIA PSÓW POZA HODOWLAMI z dodatkowym DOFINANSOWANIEM STERYLEK. Wtedy każdy, kto nie umie suki dopilnować, polezie wyciąć sukę za 100 zł żeby nie dostać 1000 zł mandatu. Jeśli umiesz sukę dopilnować, Twoja sprawa, Twoja wola. Jeżeli masz podejrzenie, że sąsiad nie dopilnuje suki i olewa mandat, prosisz organizację prozwierzęcą/dzielnicowego o rozmowę z danym osobnikiem, żeby go nakłonili do sterylki. To nie jest nierealne, skoro marzec jest miesiącem sterylki i jest ona wtedy o wiele tańsza. Da się. Może jakbyś, tak jak ja czy Martens, na własnej skórze doznała efektów ubocznych sterylki suki, nie byłabyś piewcą wycinania narządów rodnych każdego żywego stworzenia. 2) Czepiasz się marginesu, tak jakby winę za bezdomność psów ponosili hodowcy - czyli nieliczne osoby ZAREJESTROWANE, KONTROLOWANE, PŁACĄCE ZA PSY PODATEK. Według Ciebie to oni namnożyli te setki kundli w schroniskach? I to ich wina - a nie rolników, którzy mają po 3 suki na łańcuchach i ich nie pilnują, nie patologii, która puszcza suki luzem w trakcie cieczki, żeby nie mieć stada adoratorów pod oknem? Nie ludzi, którzy psy porzucają w cieczce albo puszczają samce luzem, żeby zapładniały okoliczne suki? Winni są ci, którzy psy wystawiają, dbają o nie, płacą niebagatelne sumy? Sama mam 4 psy - KUNDLE, przygarnięte z ulicy, NIGDY nie kupię psa rasowego, bo nie widzę w tym sensu (osobiście, nie mam ambicji wystawowych ani sportowych). Nie mam kontaktów z hodowcami. Po prostu widzę, że Twoje argumenty są nielogiczne i niespójne. Szukasz kozła ofiarnego tam, gdzie go nie ma, bo trudno jest powiedzieć wprost - większość ludzi ma zerowe pojęcie o psach, o ich sytuacji w Polsce. 3) Patrzysz na swoje podwórko - Morbital to zuooo. A teraz spójrz trochę dalej - na Ukrainę czy Rumunię, gdzie psy są traktowane gorzej niż szczury i mordowane w okrutny sposób. Na Francję, Amerykę, gdzie psy są zabijane po dwóch-trzech tygodniach odkąd pójdą do schroniska. Czy naprawdę usypianie psów chorych i agresywnych w obliczu tego, co tam się dzieje, jest złym rozwiązaniem? Ale jeśli nie zrobimy czegoś teraz, na już, to pójdziemy albo w jedną, albo w drugą stronę. Tak więc dofinansowanie sterylek, usypianie nierokujących psów, zakaz rozmnażania. Bez dzikiego ingerowania w ludzką prywatność, ale z głową.
-
Aneta Nowak - zgadzam się, oczywiście ;) tylko że znam ogrom rodzin na granicy biedy, które mają psa/psy. Kiedy mówimy o osobach z miasta, które stać na to, żeby psa zaczipować, to oczywiście, jestem za - niech płacą za czipowanie, sama bym zapłaciła. Jednak niektórym osobom fundowaliśmy sterylki i karmę, bo dzieciaki nawet na ciuchy czy podręczniki nie miały... Pies w przypadku nakazu czipowania za własną kasę pewnie by poleciał za drzwi. A przecież nie o to chodzi. Możesz powiedzieć, że "jak kogoś nie stać, nie powinien mieć psa". Z tym też się zgadzam, to się powinno również odnosić do posiadania dzieci :evil_lol: Z drugiej strony, jeżeli ludziom coś w życiu nie wyszło i nie mają kasy, czy naprawdę trzeba ich i ich dzieci skazać na nieposiadanie psa ze względu na biedę? Może czipowanie byłoby darmowe, jeżeli przedstawisz zaświadczenie o niskich dochodach albo coś... Albo takie osoby zwracają się do organizacji prozwierzęcej, oni robią rewizję, co to za rodzina, i jeśli w porządku, tylko biedna - to mają opłacone czipowanie z gminy. Są rozwiązania, tylko że nikomu nie chce się nad nimi pomyśleć. Na razie mnie do czipowania zniechęcają psy w schroniskach, które "mają czipa". Aha, fajnie, i co z tego wynika? Nadal są równie bezdomne, bo nikt tego czipa nie jest w stanie odczytać :roll: [quote name='Martens']Hodowcy już w tej chwili płacą co roku do US podatek od każdego zwierzęcia z uprawnieniami hodowlanymi (niezależny od podatku za psa w gminie i od tego czy psa rozmnażają czy niew; wystarczy że ma hodowlankę) i oczywiście mają obowiązek płacenia podatku dochodowego, jeśli z hodowli uzyskują jakiś przychód. Jasne jest dla mnie, że powinni płacić normalny podatek za psa plus ten w US, bo i czemu mieliby być zwolnieni, skoro ich psy nie są sterylizowane ani adoptowane. Natomiast w tym przypadku windowanie podatku za niesterylizowanego psa do jakichś grubych tysięcy jest chore. Szczególnie, że jedni z największych producentów bezdomności w Polsce, właściciele gospodarstw rolnych, gdzie suki dyndają często na łańcuchach i rodzą miot za miotem, są zwolnieni od podatku za dwa psy, nawet jeśli są to rodzące na okrągło suki... Ja bym się dobrała do dupy rolnikom i zwalniała ich od podatku za psy pilnujące gospodarstwa tylko wtedy, gdy są one po kastracji/sterylizacji. A wiesz, że nie wiedziałam o tym zwolnieniu z podatków dla rolników? To jest po prostu śmieszne... Na wsiach psy i tak żyją na granicy męczarni, na łańcuchach, rodzą co cieczkę, są karmione odpadkami, taki rolnik naprawdę nie dokłada do ich utrzymania, bo jak zupa się zepsuje, to ją kundel dostanie. I jeszcze jest zwolniony z podatku.. Żyć nie umierać :roll: Czyli znowu po doopie dostaje człowiek, który a) mieszka w mieście, b) jest na tyle fair, że płaci na psa, c) dba o swojego zwierzaka. A ten, kto ma wszystko gdzieś, nie dba, wręcz dręczy, ma się dobrze :roll: Zgadam się z Wami z resztą... Skoro miasto jest nieprzystosowane do posiadania psów, to wymaganie podatku od psa jest bulwersujące. Bierzemy za psy kasę, ale na psy nie łożymy nic :shake: Coś mi ten Szczecin bardzo reklamujecie, może się tam wybiorę...:diabloti:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
zmierzchnica replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
[quote name='Majkowska']Nie wiem, ja bym jakoś głupio zareagowałą, albo zaczęła się tłumaczyć, przepraszać, a jakbym gorszy dzień miała to puściłabym mu wiązankę żeby sam se kaganiec założył... A tu - gość zmieciony z powierzchni ziemi tym "ma" :D Widziałam że nie wie co odpowiedzieć :D Czekałam na to jak ten w płaszczu wyskoczy do Waldka z kijem, ostatnio budzi się we mnie dzika chęc zobaczenia co zrobi mój pies kiedy przegnie się jego dobroduszność... :mad: Dziś byłam w pełni zdeterminowana puścić go na tego yorka który to tak mile lazł za nami i próbował podskoczyć ale nie wiedział z której strony. Nic by w prawdzie temu yorasowi nie zrobił, ale jakby raz go radośnie wcisnął w beton i przeturlał go po krzakach to by może pana olśniło że nie za każdym psem jego piesek może lecieć i powarkiwać sobie. Dziś na wieczorny spacer poszła teściowa... Stwierdziłam że dobra, niech se kundla weźmie bo ja gotuję obiad tżtowi i mam na głowie dziecko. Nie wiem co na tym spacerze robili, ale wrócili cali w liściach, trawach... teściowa całą spódnicę miała w rzepach, rajtki podarte... Zarzekała się że szli chodnikiem, ale...nie wydaje mi się :D Chyba jednak nie będę go jej już dawać na spacerki :D[/QUOTE] :evil_lol::evil_lol: Uroczy musiał być ten widok! :) Ja z ludźmi nie wchodzę w dyskusję, już mi się znudziło, jak ktoś ma jakieś ale to mówię "proszę się odczepić" (albo ostrzej, zależnie od człowieka) i idę dalej, już na kolejne gadki nie odpowiadając ;) Ktoś, kto się czepia na spacerze, zwykle szuka powodu, żeby się wyładować, a ja nie mam zamiaru być czyimś chłopcem do bicia. Czepiają się zwykle te same osoby, jak za każdym razem ostro odpowiadam, a potem ignoruję, to działa. Jeśli TYLKO ignoruję, to nie działa, bo są coraz bardziej napastliwi, myśląc, że nie umiem się bronić :diabloti: Fakt, że jak mam gorszy dzień, to się modlę, żeby mnie nikt nie zaczepił, bo wtedy się nie powstrzymam... -
Marzyłabym o podatku, który potem idzie na psy. Wtedy mogę płacić i te 100 złotych rocznie za każdego mojego psa (w moim przypadku by było 4 stówy :diabloti:). Gdyby gmina płaciła z tych pieniędzy na wybiegi dla psów, dbanie o tereny spacerowe, a niech będzie - także za czyszczenie miejskich trawników z psich odchodów, żeby nienawiść wobec psów była mniejsza w miastach... To "shut up and take my money" ;) Problem w tym, że nawet jak gminy ciągną podatek na psy, to te pieniądze się rozmywają. Myślę, że ludzie o niebo chętniej by płacili, gdyby widzieli tego realne efekty. Bo teraz nawet jak jest podatek, to mnóstwo ludzi się od niego uchyla. I z takim sensownym podatkiem (jednolitym dla każdego województwa!) możemy teraz robić rzeczy, o których mówicie - mniejszy podatek za psa adoptowanego, mniejszy podatek za psa wyszkolonego, brak podatku za psa po kastracji/sterylce... To by miało sens. Tylko problem w tym, że u nas takie ulgi nie działają, bo ludzie i tak kombinują jak mogą, żeby nie płacić. Dopiero gdyby podatek był egzekwowany, a ludzie naprawdę karani za uchylanie się od niego, takie ulgi miałyby sens. Po co chodzić do urzędu i przedstawiać zaświadczenie od weta, że pies jest ciachnięty, skoro można po prostu nie płacić, a w razie czego powiedzieć, że pies jest ciotki, która wyjechała, ale wróci? :evil_lol: Także nie jestem za bezwzględnym nakazem sterylki. Sama swoich dwóch suk pilnuję (nie jest to, szczerze mówiąc, jakiś problem...) i nie chcę ich ciachnąć. Jedna jest ciachnięta, ale nie zostało to obojętne dla jej zdrowia. Psa mam wykastrowanego, ze względu na sunie w domu i jego agresję, która po kastracji bardzo zmalała (wręcz do zera). Ale to wszystko był logiczny wybór, nie chciałabym nakazu odgórnego, który ograniczałby moją wolność. Super sprawę robią te fundacje i schroniska, które nie wydają psa, zanim go nie ciachną, bo pozbawiają ludzi dylematu i problemu. Jednak jeżeli ktoś nie chce psa ciachniętego, powinien mieć do tego prawo, jednocześnie przy karze za rozmnażanie ;) Ja bardziej bym była za ogólnopolskim nakazem czipowania psów - przy szczepieniach na wściekliźnie da się to sprawdzić - i stworzeniem jednej bazy danych. Żeby nie było zmiłuj się - każdy wet ma czytnik, sprawdza każdego psa, czy jest zaczipowany, jeśli nie jest, czipuje i koniec kropka. Czy za to płaciłby właściciel, czy to z budżetu państwowego, to już kwestia do zgadania. Wtedy nawet urocze pieski luzem na wsiach, które w lasach polują na sarny, byłyby znakowane (bo na wściekliznę nawet na wsiach szczepią) - jak pies kłusuje, dostaje kulkę w łeb, a właściciel ogromną karę (nie za psa luzem, tylko za kłusownictwo). I tak dalej, i tak dalej. Wiem, że to utopia, ale skoro już mówimy o mrzonkach i marzeniach nt sterylki i podatków...:evil_lol::evil_lol: Ja zasadniczo nie wierzę w polepszenie bytu psów w naszym kraju. Bardziej się obawiam, że w końcu jakaś wataha psów pogryzie jakieś dziecko i będzie akcja w stylu rumuńskiej rzezi. Nie aż tak spektakularna, ale nakaz usypiania każdego wałęsającego psa jest u nas w Polsce jak najbardziej realny - przecież biedniejsze województwa na wschodzie robią masowe odstrzeliwanie wałęsających się, półdzikich psów...
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
zmierzchnica replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Wyskoczyliście mi z subskrypcji, proszę wracać i to już :mad::cool3: