Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. [quote name='trabeska']To nieciekawie. Dobrze, że zdążyłaś jej to wyciągnąć. A co by było jakby nie chciała Ci tego oddać. Aż strach pomyśleć. Mojemu rudzielcowi bym na pewno tego nie wyciągnęła, bo on by to pożarł zanim zdążyłabym zauważyć. Jak dobrze, że mieszkam na takim zadupiu i nie mam takich problemów :D[/QUOTE] Chibi też by nie oddała, ale ja zadziałałam podświadomie, ani ona ani ja nie zdążyłyśmy się zorientować, co się dzieje ;) Kątem oka zauważyłam coś w jej paszczy, a potem już trzymałam to żarcie w ręce, tak mi adrenalina skoczyła, że zareagowałam instynktownie :evil_lol: A no, czasem zadupia są najlepsze :loveu:
  2. Łaa, jakie to malutkie :loveu: Wygląda jak zabawka w tym ubranku :p [URL]http://i133.photobucket.com/albums/q68/paulina_mickey/DSCN7426_zps7aa3b201.jpg[/URL] Jeszcze takie maleńkie słitaśne różowe legowisko, plus malutki piesek w ubranku (żujący bodajże sznurówkę?:razz:), nic tylko dostać zgagi :loveu::evil_lol:
  3. Psy szaleją, ludzie zdjęcia robią... Czyli każdy się bawi, jak lubi :diabloti: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PB240078_zps4b4b3d0d.jpg[/IMG] Posążki. [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PB240090_zps92516f19.jpg[/IMG] Młodzi powstańcy :diabloti: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PB240103_zps489a16f8.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PB240105_zpsad879972.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PB240114_zps22ea2bc9.jpg[/IMG] I tyle :) Teraz czekam na słońce albo na śnieg, żeby znowu mi się chciało aparat brać :diabloti:
  4. [quote name='kalyna']Noo trochę mnie tu nie było.. :roll: Happy Doga ogólnie polecają hodowcy ONów. Sama swego czasu się nad tą karmą zastanawiałam, ale dla mnie największa wygoda to surowe żarełko. Choć wielu to dziwi. A co do sterylizacji, to temat rzeka... wiele jest za, i wiele jest przeciw... Mimo tego, co już wiele razy przeczytałam, Sonię i tak wysterylizowałabym. Ale jak na razie jestem zdania, że sukom to ja już podziękuję. Po prostu nie ogarniam.... Cóż moja była już przed sterylizacją wredną suką i po nic się nie zmieniło.. Albo gorzej już być nie może (tfu, tfu) A może poczytaj na temat cięcia bocznego? I Sonia, tak jak Chibi i Zu, ma problem z wagą. Niestety. Ale teraz jesteśmy na etapie, że to całkiem inny pies niż parę miesięcy temu...[/QUOTE] Teraz z braku laku znowu Boscha zamówiłam, ale chyba faktycznie spróbuję z tym Happy Dogiem następnym razem.. Pomysły mi się kończą.. Surowe żarcie wygodne? ;) Chyba karmisz psy na dworze? :evil_lol: Ja sobie nie wyobrażam kości i mięsa rozwleczonych po całym domu, poza tym psy za długo by to jadły i musiałabym je pilnować - Hera czy Frotek zjedzą przed Lusią, Lusia będzie panikować, że nad nią stoją, w końcu zostawi jedzenie, one jej zjedzą, Chibi będzie pilnować i odganiać wszystkich... Nieee, nie widzi mi się to, chyba że tylko mielone mięso w misce :eviltong: Ale chyba przy 4 psach BARF tak czy siak drożej wychodzi. Ja na razie odkładam myśl o sterylce ;) Myślę nad tym, ale na razie - w przypadku Hery - jest chyba więcej przeciw, szczególnie gdyby miała być bardziej skora do dominacji i agresji to wesoło by nie było :cool3: Mamy foty z psiego spotkania na Górze św. Anny ;) Pierwsze z listopada! Przez tą szarość i ponurość ani zdjęcia nie wychodzą, ani mi się nawet nie chce aparatu brać na spacer... Stadko spacerowe :) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PB240044_zps583b9c34.jpg[/IMG] Pozycja wyniosła. [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PB240040_zps5e4077f3.jpg[/IMG] Hercia średnio uszczęśliwiona adoracją Takusia :diabloti: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PB240053_zps29009575.jpg[/IMG] Złazimy.. [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PB240073_zps04f07bcb.jpg[/IMG] A Frocik robi parkour ;) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Autumn/PB240074_zps2eaf4702.jpg[/IMG]
  5. [quote name='trabeska']Choć przyznam szczerze, że Baster rzadziej siedzi sam na podwórku, bo się trochę cykam :P Szczególnie jeśli chodzi o kotki, kurki itp. mojego dziadka, bo nie mam do rudego jeszcze zaufania w 100%. Ale wieczorem ten cały zwierzyniec jest już pozamykany, dlatego też wtedy zazwyczaj psy same łażą po dworze. Po za tym lubi on sobie wynajdywać różne kości i żarcie i tarza się w gównach itp :P A jeśli chodzi o Trapera to luuzik, on albo siedzi po drzwiami albo idzie do dziadków (i w sumie nawet nie wiem co on tam robi)[/QUOTE] Haha, to jednak jest różnica między terenami wiejskimi a miejskimi - ja umieram na zawał, kiedy widzę, że moje psy znajdują jakiś syf i go jedzą, boję się otrucia, szpilek w kościach. Kiedyś wyciągnęłam Chibi z pyska mięsną kulkę zostawioną w miejscu, gdzie zawsze węszą wszystkie psy - nie wierzę, że akurat przypadkiem komuś surowe mielone mięcho w formie kulki tam spadło.. Pewnie komuś przeszkadzali ludzie wychodzący ze swoimi zwierzętami koło jego domu. Brr. U mnie nie ma szans, żeby psy zostawić same na ogrodzonym podwórku, także przez sąsiadów, którym bardzo przeszkadza szczekanie, a moje psy do najcichszych nie należą :eviltong: Wolę unikać problemów, i tak mnie nie znoszą :diabloti:
  6. Cóż, takie schronisko to pewnie polepszenie bytu gdy porównać z wegetacją psów w polskich wsiach... Krótki łańcuch, zupa raz na dwa dni, zero kontaktu z ludźmi i innymi zwierzętami, niemożność rozgrzania się, brak leczenia. Jeśli psy w schroniskach cierpią katusze i trzeba je usypiać po 2 tygodniach, to powinniśmy się przejechać po wsiach i uśpić 3/4 psów. Nikt mi nie wmówi, że na wsiach pies ma się dobrze, bo nie ma, a jak ktoś nie wierzy - zapraszam do mnie. Ja wierzę w zmianę mentalności, bo ona już następuje. Chociażby spójrzcie na dogomanię - ile tu młodych ludzi, którzy są świadomi? Kiedyś każda młoda osoba "z mlekiem matki" zdobywała wiedzę o tym, jak to psa trzeba na łańcuchu, jak podskakuje to kijem, a jak durny to siekierą...
  7. [quote name='a_niusia']no mowie, ze byl agresywny i nie reagowal na metody pozytywne:))))))))[/QUOTE] Oj tam, kolczatka, obroża elektryczna i by z niego był niezły sportowiec :diabloti:
  8. Bardzo zgadzam się z ostatnim zdaniem. Nic nie wskóramy, walcząc o inne prawo albo o "poruszenie serc" tych, którzy dorwali się do "psiego koryta" i wykumali sobie, że na kundlach idzie zarobić. Oni tak samo mają gdzieś te psy, jak i nasze "najistotniejsze na świecie" dzieci czy innych ludzi... Jeśli da się nachapać czyimś kosztem, czy to będzie zabijanie psów czy trucie dzieciaków, będą to robić. Ale znamy przecież wielu ludzi, którzy nie siedzą w adopcjach, nie wiedzą, co to dogomania, ale mają psy i je po prostu lubią. I trzeba ten lud namnażać. Edukować dzieciarnię, pokazywać, że pies to fajne jest zwierzę i warto go trzymać, warto sterylizować psy, bo wtedy są zdrowsze i tak dalej. Żeby było więcej takich normalnych, ale świadomych obywateli... Bo u nas to się dzieli na psio-oszołomów (bez urazy, też do nich należę, chodzi mi o stopień zaangażowania:eviltong:) i totalnych w-doopie-to-mam-owców ;) A tych pośrednich jest mało, chociaż - trzeba to przyznać - przybywa! Ale to zasługa TV, radio czy gazet - bo taka Sumińska napisze do gazetki wydawanej przez Rossmanna i panie to czytają i przyswajają. Nie, żebym lubiła Sumińską, ale po prostu jest medialną osobą, która robi psom dobry PR - i tego potrzebujemy. I w tą stronę należy iść, żeby było więcej psio-lubów. Vectra - ale znowu mówimy o dwóch końcach osi. Jedno ekstremum - trzymamy wszystkie pieski przy życiu, bo mają prawo żyć i na pewno znajdą słitaśny domek. Drugie ekstremum - po 2-3 tygodniach zabijamy psa, nawet jeżeli ma wszelkie warunki, żeby być adoptowanym, jest młody i zdrowy, ale kogo to obchodzi. Pierwsze ekstremum to tani sentymentalizm, drugie - czysta ekonomia. Nie wiem, co jest gorsze, ale na pewno to drugie prowadzi do ogromnych nadużyć. No i nie wiem, czy jakby zapytać zabijane w wieku 2-3 lat psy, czy chcą żyć w schronisku do swojego końca, to by powiedziały "NIE". Przecież każde zwierzę trzyma się życia kurczowo, to wszystko, co ma. Praktyki z USA opisywane przez ulv na pewno nie są humanitarne, na pewno nie zmniejszają cierpienia. Chyba że uznamy, że zdychanie w przerażeniu w komorze gazowej to i tak krótsza męka niż życie w schronisku. Jest już kwestią sumienia, czy chcesz żyć krótko i pod koniec czuć przerażenie i ból, czy chcesz żyć długo, lecz niekomfortowo. To raczej zagadnienie na bioetykę... Ja nadal uważam, że teoria powinna być taka, że pies nieadopcyjny (nieuleczalnie chory, agresywny, bardzo stary) powinien być uśpiony, bo mamy nadmiar zwierząt. Ale to uśpienie powinno być przeprowadzone w humanitarny sposób, bez lęku, ze znieczuleniem. Jeżeli pracownicy w doopie to mają i usypiają zwierzęta na dziko, to już chyba lepiej, żeby nie usypiać ich wcale :roll:
  9. [quote name='Bobryna']Jak tam psiaki? Przestały kuleć po glukozaminie? Happy Dogiem nie karmiłam, ale i tak moje nie jedzą samej suchej, karmiłam kiedyś Brit care, może się u Was sprawdzi? Jest z jagnięciną i nawet Czesiek go czasem jadł (czyli nie może być taki zły w smaku ;)). Teraz oprócz gotowanego jedzą FirstMate - karma chyba ok, bezzbożowa (ale za to dużo ziemniaków), ma bardzo twarde granulki i są wersje z rybą lub jagnięciną, była promocja w świecie karm, ale coś teraz strona się nie otwiera...[/QUOTE] Przestały, a Chibi wręcz odżyła! Zachowuje się jak wariat albo szczeniak - czyli wcześniej bidulka była taka mało ruchliwa, bo musiały ją boleć stawy, a my to przypisywaliśmy sterylce i "wystrachaniu" suni :roll: No właśnie ja na zooplusie zawsze zamawiam, bo u nich można płacić 14 dni po otrzymaniu przesyłki ;) A tam Brita kurka wodna nie ma! Pisałam do nich kilka razy, nie wiem czemu nie dodadzą go do oferty. W każdym razie faktycznie muszę poszukać chyba gdzie indziej. Karmienie stada psów to nie taka banalna sprawa :diabloti:
  10. [quote name='a_niusia']no my zlapalismy bobra w dwie osoby a potem obczailismy se na youtube filmiki o tym, co bobry moga zrobic ludziom. moj chlopak do tej pory smieje sie z tego ja w niedziele rano wyszlam w pizamie z psami i nale dzwonie do niego: ej kochanie tu chodzi bobr i musimy go chyba odlowic. -co chodzi??? -bobr!! -eeej coo?? -CASTOR FIBER KUR...:)))))) zlapalismy go przy pomocy dwoch klatki dla psa, torby ikea duzej, dwoch kocow, w skladzie dwie osoby dorosle:)) blyskawicznie znalezlismy mu dom staly na terenie znajmego lesniczego. bobr okazal sie samica w ciazy:)) my juz w chacie mielismy tez male lasice, male kaczuszki, torym zabilo mame oraz potraconego myszolowa. gosc w dom, bog w dom jak to mowia:))) bobra nie wzielismy do domu, bo byl agresywny:)) od razu przewiezlismy do do domu stalego. mimo ze agresywny to adopcyjny hahaha [URL]http://imageshack.us/a/img191/1544/yjft.jpg[/URL] [URL]http://imageshack.us/a/img5/8503/5rld.jpg[/URL] [URL]http://imageshack.us/a/img706/757/zdg2.jpg[/URL] [URL]http://imageshack.us/a/img853/3531/1g5f.jpg[/URL][/QUOTE] Trochę byście go podszkolili, to i do agility by się nadał :evil_lol:
  11. Fju - My nie mamy schronu w okolicy nawet. Psy są wyłapywane i jadą do schronu do odległego województwa. Jak oni to robią, że zbierają psy z wielu gmin a mają jakąś stałą ilość, nie wiem. To poważana fundacja, która ten schron ma, więc ciężko się doczepić, mają wolontariuszy i dużo akcji adopcyjnych. Część psów zapewne dostaje witaminkę M. Wiem, że wyadoptowują dużo psów, przynajmniej tak wynika z ich strony. Taa... DT. Aktualnie na DT mamy jednego psa, bo u nas DT praktycznie nie ma. Czasem z sąsiedniego miasta ktoś się zlituje i weźmie, ale oni mają wiele psów w swojej okolicy. Ogromna większość psów do DT nie trafia, leci do schronu. Aneta Nowak - nie byłaś chyba DT, prawda? Piszesz jak klient, który został źle obsłużony w dziale obsługi ;) W dużych miastach jest na pewno inaczej, wierzę w to, są większe wymagania, większe możliwości. U nas często to my wozimy psa do DS, bo dzwonią ludzie, którzy nie mają auta albo nie mogą przyjechać. Szukamy psom domów usilnie, więc stwierdzenie, że potencjalny dom to "sługa" mnie rozbawiło do łez! Ile ja spędziłam wieczorów, czekając na potencjalny dom, który miał zobaczyć psa, ale nie przyjechał i nie dał znać, że ma mnie w D. Ile było załatwiania transportu, karmy, kastracji, by na koniec dowiedzieć się, że "teściowa jednak się nie zgadza". Ile było zwrotów z adopcji, bo "wie pani, my jednak nie jesteśmy gotowi na psa"! Naprawdę uważasz ich za moją służbę? :evil_lol: Zwolniłabym taką w mgnieniu oka :diabloti: Naprawdę nie jest dla Ciebie oczywiste, że dom jednak musi się trochę pofatygować, żeby psa dostać? Ja mogę załatwić transport, karmę, sterylkę, ale gdzie jest granica włażenia w tyłek potencjalnym chętnym? Co dla mnie oznacza, że dom, który ma wiele psów, powinien bardziej się starać? Ano, na przykład wziąć to swoje radosne stadko ze mną i z moim tymczasem, którego chce, na spacer. Nawet na kilka spacerów. Wykazać, że w razie WU, ma gdzie swoje psy umieścić albo ma kogoś, kto się nimi zajmuje. Bo ja jednego psa tymczasowo wezmę na czas szpitala kogoś, ale stada już nie. Zresztą, zaprosić do siebie, pokazać psy, to widać, czy zwierzaki są w miarę karne i zadbane :) Bo do radosnego rozgardiaszu, gdzie nikt nad psami nie panuje, kolejnego psa bym nie oddała, choćby miłość lała się z sufitu i wlatywała wprost do serca dziurkami z nosa. Był przypadek na dogo, że pani chciała adoptować chyba 5 psa, a miała psy niewychowane, w tym agresywnego wobec ludzi owczarka. Dziwi Cię, że nie dostała psa? :p No i cóż, to fakt - DT to nie jest instytucja objęta żadnym prawem. Jeżeli po prostu komuś, kto ma psa na DT, wydaje się, że jesteś nieodpowiednim domem z jakiegoś dziwnego powodu - ma prawo Ci tego psa nie oddać. Możesz nazywać to jak chcesz - chamstwem, arogancją... Ale tak w świetle prawa, pies na DT to pies należący do tego DT i to on nim dysponuje. Zaraz mi to wyciągniesz, że ja tak zawsze robię :evil_lol: NIE UWAŻAM, że to dobrze, że DT nie oddaje psa, BO NIE, bo kogoś nie polubiło. Sama oddaję psy w warunki wystarczająco dobre, bo tutaj na wsiach nie ma "świetnych". Ale wiem, że są DT z wygórowanymi wymaganiami - czasami taka osoba po prostu ma w głowie kodeks "oddaję psa tylko młodym, oddaję psa tylko komuś kto ma mniej niż 3 psy i tak dalej". Po prostu nie spełniasz takich warunków i nie dostajesz psa, mimo że TY WIESZ, że jesteś w porządku i w to nie wątpię. Po prostu trzeba szukać dalej odpowiedniego psa i nie walczyć z tym jednym DT, które Ci psa oddać nie chce. ulv - to jest makabra, co opisujesz, chociaż wiedziałam już o tym wcześniej. Ręce opadają, bo nie wiadomo już, jak ratować psy, co robić, żeby coś zmienić. A że za psami stoi gruba kasa to wiadomo nie od dziś, np mieliśmy pomysł, żeby postawić w mieście z dwa kojce z budami na znajdowane psy. Mielibyśmy trochę czasu, żeby szukać im domu, zanim tafią do schronu. Hm.. Powiedzmy, że dowiedzieliśmy się, że sanepid się przyczepi :diabloti: Jeszcze nie wiadomo gdzie, jak i za czyją kasę mielibyśmy te kojce postawić, ale się przyczepi..:evil_lol: Staramy się działać lokalnie, bo jak wybiegam myślą gdzieś dalej - do ogólnej sytuacji psów w PL - to mnie mrozi i trochę się odechciewa wszystkiego..
  12. [quote name='evel']Wiesz co, nam kiedyś facet ze schroniska powiedział, że jak [B]złapiemy i przytrzymamy[/B] półdziką maliniaczkę to on przyjedzie i ją weźmie. Więc kompetencje niektórych pracowników, których, kurde, zadaniem jest m.in. odławianie zwierząt stoją czasem na bardzo profesjonalnym poziomie jak widać ;)[/QUOTE] U nas od miesiąca firma wywożąca psy próbowała złapać dziką suczkę... Dali jej pastę usypiającą, ale zeżarła i zwiała. Postawili klatkę, ale stali przy niej, bo się bali, że ktoś zwinie :diabloti: No to wiadomo, suka nie przylazła, jak tam stali. No i tak suka nadal się błąka, wszyscy ją dokarmiają i będzie wał straszny, jak przyjdzie cieczka. Jak ja tam poszłam to się trzymała 100 metrów ode mnie, więc bez zostawienia klatki na noc ani rusz... Ale nie zostawią przecież :roll: Zresztą, w schronie też by pewnie dostała wit. M., kto by się przejmował oswajaniem dzikiego psa.
  13. Aneta Nowak - mam wrażenie, że nie umiesz czytać. Napisałam Ci, jakie wątpliwości ma DT, który oddaje psa do DS ze stadem psów, a nie, że ja tak robię zawsze i nigdy nie oddaję. Dopowiedziałaś sobie resztę :p "Dom musiałby się bardziej postarać" - to chyba oczywiste? Ktoś bierze pierwszego psa, bo chce psa. Drugiego, bo chce towarzysza dla pierwszego. Ale piątego? Po co mu on? Taki dom musi pokazać, że ma pojęcie, na co się pisze, że widzi sens w tym, co robi. A nie, że bierze pieska, bo zobaczył w necie ładne zdjęcia i by chciał, bo fajny i nam go żal. A potem okazuje się, że dom sobie nie radzi. DLATEGO taki dom jest bardziej na celowniku niż inny, z jednym czy dwoma psami. Co nie znaczy, że np ode mnie psa nie dostanie, ale na pewno będę ostrożniejsza. Rozumiesz już? [quote name='Majkowska']A nie sądzisz że jeśli pomożemy agresywnemu a miły zostanie to miły ma szansę na praktycznie każdy jeden dom, a agresywny ma szansę na normalne życie ? Nie. Bo nie ma miejsca dla psów. Nie ma domów, a ciągle pojawiają się nowe szczenięta, ciągle są nowe psy. Z samej mojej gminy tygodniowo (!) wywozimy 2-7 psów do schroniska. Ile z nich znajdzie dom? Nie łudźmy się. Naiwność nie pomaga nikomu. W schronie ratowali jednego psa, uśpili go dopiero jak się wolontariuszce rzucił do gardła - a ile kasy było straconej na behawiorystę, kropelki, szkolenia... Pies był szajbnięty, był oddawany jako szajbnięty i zachowywał się tak od początku. Nie ma sensu czekać na pogryzienia. Jeśli pies nie ma oporów, żeby pogryźć człowieka, powinien dostać wit. M. JA WIEM, że jakby poświęcić dla niego rok czy dwa, szkolić, uczyć i pakować farmaceutyki to byłby fajny pies. Jeśli chcesz, nikt nie zakazuje Ci takiego psa wziąć i się "bawić" w te klocki. Ale mówimy o ratowaniu psów, braniu na DT - taki agresor, z którym trzeba pracować "zatyka" DT na długi czas. Dla mnie kontrowersyjne jest np uśpienie psa, bo złapał za rękę którą ktoś przysunął do miski - wygłodniały, przerażony pies może tak zareagować, a jak będzie miał dom, to będzie ok. Ale pies, który reaguje agresją na większość gestów ze strony człowieka, ma odruch gryzienia zupełnie bez namysłu -to inna sprawa. Maron86 - ogólnie się zgadzam... czepię się tylko tych "kotów wolno-żyjących" - nikt nigdy nie mówił, że to są "koty dzikie". Koty wolno-żyjące to takie, które wymagają opieki człowieka, ale które są zdziczałe i trudno by było je przysposobić do domu. Dlatego gmina ma obowiązek opieki nad nimi (to jak się wywiązuje to inna sprawa - ale u nas gmina nie chciała się wywiązać, ale tak długo naciskaliśmy, pisaliśmy i się czepialiśmy, że nareszcie bardzo pomagają). Jakbyś usunęła ze słownika ten termin, to byłyby koty bezdomne - i nikt by nie dał państwowej kasy na ich sterylkę ani karmę, bo "trzeba im znaleźć dom" i koniec kropka, nie ma dokarmiania i leczenia na koszt gminy. Póki są wolno żyjące, nikt nie każe ich wciskać do domów, a pomaga się je utrzymać tam gdzie są w dobrym zdrowiu. Kotów jest tak ogromna ilość, że to wcale nie jest złe rozwiązanie. Kurczę, faktycznie za dużo wątków :eviltong:
  14. Vectra - jasne, ale zawsze jest "ale". Nie wierzę w tą sielankę, co nie znaczy, że tam jest faktycznie tak, jak opisujesz. Prawdą jest, co mi się bardzo podoba, że szkolenia są obowiązkowe, są normą i nikogo nie dziwi, że idziesz z psem na szkolenie. Podoba mi się to o tyle, że dzięki temu szkoły nauki są normą i da się z nich utrzymać. Na Opolszczyźnie moja koleżanka otworzyła szkołę, obejmowała kilka miast i wsi, dojeżdżała... I się nie utrzymała. Bo dla ludzi to za dużo, wydać kilka stów na kurs. Obowiązku szkolenia albo chociaż mocnego propagowania szkolenia (np. zniżki na przejazd psa w autobusie czy pociągu, możliwość spuszczania psa w niektórych miejscach w mieście, zniżka na ubezpieczenie albo podatek itd itp) bardzo brakuje. U nas w Polsce jest tak - najpierw jest sielanka, dzika wiocha, każdy robi co se chce. A potem nagle przywalą prawo takie, że się nie pozbieramy. Przez pół roku jest spokój, potem wszyscy zaczynają prawo ignorować i dzika sielanka jest na nowo. Mnie np. przeraziło prawo dot. psów w Katowicach czy Gliwicach, gdzie pies może być tylko i wyłącznie w kagańcu, w ogóle nie można go spuszczać, a na Twoim ogrodzonym terenie może być tylko pod określonymi warunkami...:roll: Trudno się dziwić, że ludzie kombinują na potęgę, dostając takie prawo. A jakby zrobić tak, że pies szkolony dostaje certyfikat i może chodzić bez kagańca i być spuszczany w niektórych miejscach? Zaraz by się chętni znaleźli na szkolenie, bo co to za przyjemność mieć psa, którego musisz traktować jak bestię i potencjalne niebezpieczeństwo. Ale na to Polacy nie wpadną, bo po co zachęcać, lepiej zakazać i niech się męczą. Stąd to, co opisujesz, jest bardzo zachęcające i zawsze tak myślałam. Ale przecieki z różnych źródeł - zwykle ludzi, którzy tam mieszkają - przedstawiają trochę inny obraz. Trochę prawdy jest i tu i tu zapewne. a_niusia - wow. Zgadzam się z Tobą w pełni, więcej do dodania nie mam :razz: Aneta Nowak - jak dla mnie to nic dziwnego ;) Jakbym miała wyadoptować jakiegoś wychuchanego przeze mnie psa, którego miałam na DT przez jakiś czas, to niechętnie bym go oddała tam, gdzie jest już stado psów. Po pierwsze, stado jest już sforą o określonych zasadach i nie wiedziałabym, jak ten mój zostałby przyjęty. Spodziewałabym się zwrotu z adopcji, bo jednak psy się nie zgodziły. Po drugie, taka osoba jest finansowo ograniczona, więc gdyby ten mój zachorował, to miałby mniejsze szanse na dobrą i właściwą opiekę. Po trzecie, w przypadku niedomagania takiej osoby która zaadoptuje psa do swojej sfory, prawdopodobieństwo, że pies do mnie wróci jest większe. Jeśli niedomaga i choruje osoba, która ma jednego psa, to sobie z tym psem jakoś radzi mimo chorób. Ale jak ma już stado, to wiadomo, że część będzie musiała zniknąć. Nie twierdzę, że tak jest zawsze! ;) Tylko to byłyby moje wątpliwości. I na pewno osoba, która chciałaby psa ode mnie do swojego stada, musiałaby się bardziej postarać i wykazać ;) Sama mam stadko i rozumiałabym, gdyby mi się zachciało 5 psa, gdyby ktoś był niechętny żeby mi psa oddać.
  15. Vectra - na pewno masz rację w tym, co piszesz :) Pewnie po prostu w Skandynawii po prostu takiej Luki, takiej Hery czy Chibi czy Frotka by nie było... Bo by nie było nieodpowiedzialnego rozmnażania, porzucania psa na ulicy, nie wierzę, że służby nie zainteresowałyby się psem przez 2 miesiące, gdyby koczował pod sklepem (Frotek) albo pozwoliły na to, żeby baba rozmnażała swoje stado psów trzymanych na rajstopach (Chibi). Pewnie bym zbierała dwa lata na psa, a jakbym go kupiła, to bym już chuchała i dmuchała, szkoliła i socjalizowała ;) Tylko mnie jakoś uwiera to traktowanie obywatela jak idioty, który sam nie potrafi myśleć, i trzeba się o niego troszczyć, wyznaczać mu prawa jak jakiemuś tumanowi i w razie czego - odebrać dziecko czy psa, bo widać zająć się nie umi sam. A czasem po prostu różne rzeczy się zdarzą i to nie jest od razu sprawa kryminalna. Inną sprawą jest to, co sąsiad uzna za słuszne donieść ;) To, co dla nich jest "niebywałe" dla Polaka może być "w normie". I dlatego Polak będzie miał poczucie, że sąsiad go niesłusznie oskarżył o coś, co dla sąsiada było nie do pomyślenia. Bariera nie do przeskoczenia ;) Aha, i w Szwecji można mieć max 3 psy :diabloti: Bo przecież obywatel idiota nie wie, z iloma sobie poradzi... Taaak, wiem, że w Polsce się liczy na rozum ludzi i to myślenie zawodzi, bo się okazujemy bezmyślni zupełnie :evil_lol: I to zarówno władza działa głupio, jak i obywatele. Ale moja anarchistyczna dusza czuje się tu chyba lepiej :eviltong: (chociaż nie wykluczam, że stąd zwieję - za robotą). Ale zgadzam się z resztą, z policją szczególnie. U nas traktuje się policję jak jakieś zło ostateczne. Mówię babie, że skoro psa znalazła na ulicy, to niech na policję zgłosi, może właściciel szuka i dzwonił do nich. Mało nie połknęła własnego nosa, zbladła, zapowietrzyła się i wrzeszczała, że sama mam na policję dzwonić :diabloti: Dla Polaków policja to nadal milicja. Inna sprawa, że wezwana policja często się nie zajmuje tym czym trzeba. Chociaż jak ja zgłaszałam agresywnego psa, który zabijał inne, to zajęli się tym, w dwa dni znaleźli właściciela i mu solidny mandacik przyładowali. Ale już jak mnie koleś wyzywał i szarpał (przez moje psy, bo śmiem chodzić po chodniku przed jego domem) to olali, przyjechali, spisali, stwierdzili, że to "słowo przeciwko słowu" i tyle. Mogę wnieść do sądu cywilnego. Jasne. To też zależy więc od ludzi, od konkretnego patrolu...
  16. Ależ ależ. Obowiązek pomocy kotom wolnożyjącym - pod które podciąga się też te porzucone - leży na gminach. Gmina powinna dawać na sterylkę, dokarmianie, ew. leczenie i usypianie chorych kotów albo ślepych miotów. Zwykle współpracując z karmicielkami i organizacjami prozwierzęcymi. Trzeba szukać domów tym, które są domowe, a te które są niedomowe albo lepiej sobie radzą na zewnątrz, po prostu się wypuszcza.
  17. Też mi się wydaje, że usypianie takich podrostków to przesada. No i fakt, tylko sterylki pomogą w ograniczeniu populacji, usypianie kociąt nie pomoże, bo jak jakiegoś nie wyłapiesz, to zaraz się rozmnoży i znowu będzie stado... W ciągu 2-3 lat się odbuduje cała nadpopulacja, mimo łapania każdego kociaka i usypiania ;) A akcje sterylek są bardzo powszechne, nawet w mojej małej pipidówie gmina daje kupę kasy na sterylki kotek. I to jest moim zdaniem najważniejsze zadanie kociarzy. Szkoda, że gminy nie dopłacają do sterylek, u nas próbujemy z kasy tozowskiej dopłacać, ale jest wiele organizacji, które uważają: jak masz psa, radź se sam. No i pijaczki i patologia sobie radzi, że suki rodzą co cieczkę i tyle... Vectra - moim zdaniem Skandynawia do drugie ekstremum na tej samej osi. Ale ja wolę punkt medium, realizowany przez inne cywilizowane kraje. Gdzie pies agresywny (w Skandynawii agresywny jest pies, który się obroni przed napastnikiem) ma być pod nadzorem szkoleniowca, behawiorysty i ma być zabezpieczony. Po prostu ma nie krzywdzić nikogo, ale może żyć, bo to Twój pies, Twoja własność. W Skandynawii nic nie jest Twoją własnością, ani dziecko, ani pies. Mnie to rusza, bo moje nie ma prawa nikogo ruszyć i nikt nie ma prawa ruszyć mojego, to działa w dwie strony. Gdybym była w Skandynawii, żaden z moich psów by nie żył. Luka wykazywała agresję lękową - wyciągnęłam ją z tego, jest świetnym psem. Chibi to dzikus do potęgi piątej, ale zresocjalizowany - choć bywało ciężko. Frotek był makabrycznie agresywny do psów, po 2 latach pracy jest naprawdę fajnym i łagodnym psem, musiał się nauczyć, że psy nie są złe. Hera to pies o silnym charakterze i jak sobie nie życzy jakiegoś natręta to pokaże zęby. Wszystkie moje psy - które są pilnowane, nikogo nigdy nie użarły i nawet nie próbowały, choć do różnych (nieprzyjemnych też) kontaktów z PSAMI dochodziło - byłyby wg ichniego prawa agresywne. Naprawdę uważasz to za normalne? Bo że pies, który okaże agresję do człowieka, to jeszcze kumam. Ale psie prawa to psie prawa, czemu pan policjant z sąsiadem mają prawo oceniać psie zachowania? Ten kłapnął na tamtego, poleciały kudły - u nas norma, u nich uśpienie. Bez jaj.
  18. Ja się obawiam, że końcu politycy się obudzą o wiele za późno i wejdzie prawo, że psy w schronisku są 2 tygodnie, a potem witamina M niezależnie, czy ładny, młody czy stary i brzydki - tak jak we Francji :roll: Myślę, że tam się trzęsie tyłkiem o psa i się go tak luzem nie puszcza. Mnie już szlag trafia, bo co chwilę wyłapujemy "bezdomne psy", które są "domne", ale właściciel nie domknął bramki, a po cholerę psu zakładać obrożę z numerem telefonu... Podrostków bym nie uśpiła, ale tak jak pisze Vectra, kwestia możliwości i sumienia. Ale ślepe mioty nieraz usypialiśmy, mam na koncie trochę szczeniąt. Serce boli. Ale to moje serce, nie ich, a one nie trafią na łańcuch lub pod koła auta, jak ich matki. Ale akurat Skandynawia to nie jest dla mnie wyznacznik, bo oni są już pieprznięci. Słyszeliście pewnie o tym, jak jakiś pyrtek z jazgotem podleciał do owczarka, ten się obronił zębami (odgryzł się atakującemu małemu psu) i.. owczarek miał zostać poddany eutanazji. Oni go tam ratowali, ukrywają go gdzieś i w ogóle, ale kurdę, przecież to nienormalne. Jeśli trafisz do szpitala, a Twój pies jest "muskularny" (cokolwiek to znaczy) - jest usypiany. Jeśli umrzesz, Twój pies jest usypiany. Jeśli wykaże agresję, jest zabierany przez ichnią policję i jest usypiany. To nie jest normalna selekcja :roll: Agresja jest wpisana w naturę zarówno psów, jak i ludzi. Mówimy o agresji kontrolowanej, czyli wyrażeniu złości bez intencji skrzywdzenia. W Skandynawii jakikolwiek przejaw złości czy utrata panowania nad sobą jest skrajnie naganna, mogą przez to zabrać dziecko np, bo nie wytrzymasz i mu w tyłek dasz. To ja już wolę agresywną Polskę i nasze róbta-co-chceta, może mam naturę anarchistki. Ale fakt, że utrzymywanie w schronach psów chorych i agresywnych jest głupie, bo i tak zawsze będzie nadpodaż psów. Więc nawet jeśli pomożemy temu agresywnemu osobnikowi, to nie tak, że zmniejszymy ilość psów w schronie. Po prostu wymienimy tego psa, z problemami, na innego. Pomożemy agresywnemu, więc miły zostanie. Ale zostanie, a nie zniknie, więc ogólna liczba psów się nie zmniejszy :shake:
  19. [quote name='Vectra']szczerze , to czasem lepiej się poprztykać o tą kawę ... niż wiecznie o te psy :evil_lol: tekst - co ty wiesz , ile uratowałaś psów ... zawsze mnie wzruszał :grins: na każdym forum jest to samo ;) mistrze klawiatury są wszędzie :diabloti: PWP , dawno nie odwiedzałam , jakoś nie mam natchnienia. też jest konflikt między PWP , a resztą forum ... znaczy ta reszta to są fotoblożki. gdyby nie sentyment, przyzwyczajenie , przyjaźnie - to wile userów by dawno poszło w gwizdu daleko. tak zresztą się dzieje , że coraz więcej ludzi znika ... ale pojawiają się nowe .. bez łapków i zaczynają rządzić :cooldevi: z perspektywy moda - no z innych działów , nigdy nikt do mnie nie dzwonił z hukiem - jak forum umarło. natomiast PWP jest na tyle bezczelne , że używa każdej drogi by pokrzyczeć. Telefonicznej też. Bywa też i nadal miło i zabawnie i chyba o to chodzi w świecie wirtualnym. Mnie na facebooku mało nie zjadły cioteczki, bo wyłapały na ulicy śliczną suczkę - czekoladowy marmurek o niebieskich oczach. Widać, że strzyżona u groomera, czysta i zadbana. No i padło pytanie, czy przeszły się po domach, bo właścicielowi może zwiała, drzwi nie domknął albo coś... ...NIEEE! Co my sobie wyobrażamy! Taki właściciel to totalny niedouczony idiota, skoro takiego psa puścił luzem i nie powinien mieć żadnych zwierząt nigdy w życiu i one tego psa tam nie oddadzą i byłego właściciela nie poszukają, bo to jakiś totalny pajac... :grab: Dodały potem, że suka skacze na wysokość 2 metrów :evil_lol: Czyli mój płot by przeskoczyła tak w 3 sekundy... Ale nieee, na pewno nikomu nie uciekła i NA PEWNO jest bezdomna! Frotek też przeskakuje i nie powiem - zdarza mu się zwiać. Niedawno sprzątaczka dzwoniła do drzwi, że nasz pies lata po ulicy - mama zostawiła kundla chwilę na podwórku i zwiał buszować po osiedlowym śmietniku. Dogocioteczki by mi już go zabrały, wykastrowały (drugi raz:diabloti:), nie oddały, twierdząc, że jestem nieodpowiedzialną, złą właścicielką i biedny pieseczek musi uciekać, bo ma za mało miłości... A tak serio, to szlag mnie trafił, przecież to podchodzi pod kradzież. Obowiązkiem osoby zgarniającej psa z ulicy jest poszukanie domu w okolicy, rozwieszenie ogłoszeń, zgłoszenie znalezienia takiego psa schronisku... przecież właściciel go nie znajdzie, skoro wywiozły go do innego miasta. No ale o to im chodzi :roll: Sunia jest przepiękna, szybko pójdzie do domu i cioteczki sobie naliczą kolejnego "uratowanego" pieska - to już 59, jupiiii! :multi::roll: Rinuś - ale ja nie odczytałam postu ulv jako skargi na swój los, to była dyskusja o tym, ile psów kto ma... Bierze psy świadomie, wielu pomogła, przecież nie można jej tego odmówić. A że jest ich dużo? Dużo jest też zwierząt w potrzebie. Tutaj też nieraz widziałam, że cioteczki chętnie obrzucają błotem przeładowane DT, ale jak znajdą jakiegoś psa i nie mają gdzie go dać, to pierwsze dzwonią do tego DT i wciskają psa tam na siłę. Martens - mi się wydaje, że różnica wynika z tego, że w DT psy są tymczasowo i niejako - polepsza się ich los, nawet jeżeli trafiają do gorszych warunków. W przypadku hodowli, wiadomo, że te psy są tam na stałe i świadomie, dlatego kryteria są ostrzejsze. Ale daleko mi od oceny kogokolwiek ;) Po prostu trochę rozumiem to rozgraniczenie, sama w porywach miałam do 6 psów, było to ZA DUŻO, oj tak - no ale wtedy stwierdziłam, że polepszenie jakości życia bezdomniaków jest ważniejsze niż komfort moich własnych psów. Tamte poszły do domu, to nie był stan stały, więc przeżyliśmy ;) Gdybym teraz kupiła sobie dwa rasowe psy do hodowli, więc miałabym 6 własnych, to byłby zupełnie inny temat.
  20. Naprawdę było tu kiedyś inaczej? ;) Ja dołączyłam w 2005 i szczerze mówiąc, nie pamiętam, żeby było lepiej.. Jeszcze wtedy była na topie teoria dominacji, więc część osób była jej zagorzałymi przeciwnikami, a część - wyznawcami ;) I zawsze były kłótnie o to. No i pamiętam kilka osób (co ciekawe, pamiętam ich avatary, a nie pamiętam nicków), które zawsze wiedziały wszystko najlepiej. Było kilka osób, które kategorycznie twierdziły, że mają "na 100% odwoływalnego psa" i ich pies "nigdy nie podejdzie" i jeśli jakieś psy podejdą "to dostaną z buta" i tak dalej :) W sumie więc, niewiele się zmieniło... Kiedyś siedziałam bardziej w PwP, ale teraz już mi minęło. Kilka akcji obrzucania się błotem "bo ja pomogłam 20 psom", "a ja uratowałam X i Y", "a ja wpłaciłam pieniądze na Z" i mi się odechciało. Licytacja, kto ile komu pomógł, za ile, po co... Dziękuję za taką pomoc. Chociaż pamiętam, że po przybyciu na PwP miałam doła przez tydzień, nie miałam zielonego pojęcia, że sytuacja psów w PL wygląda tak źle. Ale wtedy zapadła decyzja o adopcji kolejnego psa i wtedy zaczęłam zajmować się psami bezdomnymi i jakimś cudem wciągnęłam w to moją mamę. Ale faktem jest, że na dogo pojawia się nowa osoba i albo ma siłę przebicia, szybko stuka sobie te łapki i jest "nasza" albo nie wytrzymuje i znika. Tak myślę, że 90% osób, które tu się pojawiają, szybko znikają. Reszta staje się wyjadaczami i uczy się gryźć i drapać jak cała reszta :evil_lol: Ale wiecie co, to nie jest tylko to forum.. Mój TZ zapisał się swego czasu na forum o kawie (sposoby przyrządzania, gatunki, pomysły na kawę i tak dalej). I go zatkało, że ludzie są w stanie się serio pokłócić o sposób przyrządzania espresso czy americano. Wystarczyło napisać, że najpierw zalewasz, potem dosypujesz, żeby Cię ludzie zgnoili :-? To tutaj można przynajmniej powiedzieć, że się kłócimy dla dobra psów, a oni... Dla dobra kawy...? :diabloti:
  21. Najbardziej lubię to na "chamstwie innych psiarzy" :loveu: Jak się pojawia nowy, to jest chamem, niezależnie od tego, co pisze. A jak ktoś "znany" opowiada o tym, że sam się chamsko zachował, to "zdarza się", "w sumie nic się nie stało i nie ma co przesadzać"...:evil_lol:
  22. [quote name='trabeska']No u mnie ogólnie problemu nie ma żeby psy luzem puścić po ciemku. Dzika zwierzyna już nam na podwórko nie włazi no i ludzie też tu nie łażą o tej porze (no ale jak widać a jednak :P). Nie raz nawet piesy wieczorem same siedzą na podwórku (a nie mamy ogrodzenia) i jeszcze nigdy nigdzie nie uciekły.[/QUOTE] Łaa.. Gratuluję odwagi ;) Ja bym się zamartwiła na śmierć, u mnie kundle nawet nie są na dworze same w dzień, mimo że mam ogrodzenie... Mam urojone w głowie otrucia, szczucie, otwarcie przez "życzliwego" bramki i wypuszczenie ich i inne takie makabryczne scenariusze ;) Stąd wolę dmuchać na zimne.
  23. [quote name='*Monia*']Przez chwilę rozważałam też zamianę na mniejszą, ale mi nie pasuje do wystroju i nie jest tak obszerna jak obecna. Mam jeszcze wizję z władowaniem jej pod biurko, ale sporo by wystawało i trochę bez sensu. Ustawienie przy grzejniku odpada, przy drzwiach również bo Hexa przypadkiem może łomot dostać jak kurdupel będzie akurat w fazie obrony swojego mienia. Shina to pies który musi mieć miejsce na wyciszenie, więc gdzieś jej kąt wyznaczyć muszę, ale bez klatki będzie problem no i nie wiem co i jak w tym wypadku mam robić :roll:. Najwyżej tatuś będzie miał pole do popisu i pozwolę mu pokombinować tak żeby każdy był zadowolony z efektu :lol:. Mogłaś biurko klatką zastąpić, na klatce też się da coś poustawiać :eviltong:. Shiny klatka mi często służy jako miejsce na ubrania, niestety materiałowe klatki się zapadają i obecnie Shi ma bardzo niski dach w swojej budzie :evil_lol:[/QUOTE] Może zainwestuj w mniejszą klatkę, która Ci do wnętrza pasuje? Albo tą jakoś zakryj z zewnątrz? O, albo użyj tej mniejszej, ale wsuń ją pod biurko, nie będzie widać, że nie pasuje! ;) Skoro Shina musi ją mieć, to.. MUSI. (ta kropka na końcu jest bardzo, ale to bardzo stanowcza!) :diabloti: Może faktycznie zapytaj o poradę kogoś "z zewnątrz", może tata dostrzeże więcej rozwiązań niż Ty ;) Taaa... Widzę Chibi w klatce. Nie wychodziłaby z niej, broniłaby jej, żaden burek by nie mógł podejść na odległość metra, bo by mu wpieprzyła :evil_lol: Gdzieś opowiadałam już, jak postawiliśmy tymczasowo budę dla jakiegoś bezdomniaka u nas na podwórku. Taka jeszcze ze słomą, do odnowy. Wszystkie kundliszcza powąchały i ok. Chibi doznała jakiejś ekstazy. Podeszła na sztywnych łapkach. Wsadziła jedną sztywną łapkę do środka. Drugą sztywną łapkę. Nieco mniej sztywny łepek. Obwąchała środek. Wsunęła chudy zadek. I już z budy nie wyszła :diabloti: Broniła jej przed każdym psem, jak tylko się przechodziło w pobliżu to było słychać złowieszczy warkot...:roll: Siedziała tam dobre pół godziny, zanim kategorycznie nie kazałam jej się wynosić, bo sterroryzowała resztę sfory tak, że się bały wyjść na podwórko. Potem nie można było jej nawet wypuścić, póki była buda, bo znowu jej się coś przestawiało w kurzym móżdżku i tam lazła :razz: Obawiam się, że klatka włączyłaby podobne guziczki w jej szarej galaretce łepkowej..
  24. [quote name='*Monia*']Miałam sukę cieczkującą w bloku (w sumie obydwie) i z Shiną nie było problemów, jedynie na spacerach musiałam dalej od beztrosko puszczonych piesków uciekać. Szykowałam linę, kupiłam flexi, spray, chlorofil i w sumie tylko dwóch ostatnich użyłam a flexi tylko do wędrówki w miejsce docelowe (krzaki :evil_lol:). Shi ma właśnie cieczkę, tzn. zanotowałam jakieś kropelki na jasnej podłodze więc pewnie to już to. Za to Hexa przeprowadziła się na moje łóżko i postanowiła się wtulać jak najbardziej w moje nogi żebym nie miała jak się ruszyć :mad:. Rzadko miewa takie napady czułości i chęci spędzania ze mną czasu ale jakoś nie doceniam tej niewygody :p. Biedna Shi niedługo straci najprawdopodobniej dach nad głową, już się zastanawiam jak to zniesie psychicznie bo ona kocha swoją klatkę :roll:. Niestety po przemeblowaniu może nie być miejsca na 3 psie miejsca w pokoju i klatka jako największa zostanie pewnie wyniesiona.. Ewentualnie zamiast niej wywalę biurko bo w sumie tylko TV i rzadko używany komp na nim stoją, rzeczy z szuflad mogą sobie i w innym pomieszczeniu z tym biurkiem przebywać. Nie mam w ogóle wizji nowego ustawienia mebli...[/QUOTE] No coś Ty! Szafę wyrzuć, łóżko wyrzuć, półki wyrzuć, ale klatkę Shiny?! :diabloti: Jesteś bez serca :mad: Ja zmieniłam biurko (pod starym było schron Chibi, teraz nie ma już miejsca) i łóżko (za łóżkiem był zapasowy schron Chibi, teraz jest materac).. Oj, ciężko było. Właziła do pokoju, płakała, wyłaziła, właziła, jęczała, siadała, wstawała i tak z 20 minut. Na łóżku czasem ze mną spała, a jak się pojawił materac, brzydziła się go dotknąć szacowną łapką :evil_lol: Musiałam kłaść śmierdzący Chibusią kocyk (spod biurka) żeby usadowiła swoje ciałko i przestała jojczyć. Na szczęście kryzys już za nami, nawet lubi spać na materacu (zaczęła po 2 miesiącach i wielu nieśmiałych próbach wchodzenia na to miękkie straszne coś, które kończyły się klęską i jojczeniem), chociaż biurka nadal przeżyć nie umie ;) Także bądź gotowa na szantaż emocjonalny, ja byłam bliska przytargania tego rozpadającego się biurka z powrotem, tak mi żal bezdomnego pieska było :eviltong:
  25. Śliczne słoneczne zdjęcia i widoczne psie interakcje - takie fotki są najlepsze, mówią więcej niż każdy opis ;)
×
×
  • Create New...