Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. Nie ma za co, po to jest forum ;) Pisz o postępach, trzymam za was kciuki :p
  2. Dobermania - chyba aż tak źle nie jest ;) Nie wszyscy znowu są aż tak beznadziejni. Ale prawda, mnie bardzo irytują dzieci w wózkach, wyciągające łapki w stronę psów. Matki nie reagują, chodnik wąski, a moje psy dzieci nie lubią. Nie sądzę, by któreś mogło choćby na takie dzieci warknąć - do ludzi w ogóle nie przejawiają agresji - ale po co kusić los :shake: Ale dzieci to tylko dzieci w końcu, gorzej z rodzicami.. Jednak ciśnienie mi podniosło obrzucanie przez dzieci mojego psa mirabelkami, albo rzucanie koło mojej przerażonej suki butelką. Teraz od nowa mam problem u niej z lękiem przed ludźmi, dzisiaj musiałam zrezygnować ze spaceru - taki był świr, wyrywanie się, wierzganie, bo trochę ludzi wracało z pociągu :angryy: Tą sukę też koniecznie chciała przejechać dziewczynka na rowerku. Młoda wbiła się w żywopłot i była ledwo żywa ze strachu, a rodzice dziewczynki spojrzeli na mnie jak na wariatkę i kata psów - mimo że to ich dziecko "gnębiło" mojego psa...:shake:
  3. Niestety, starcia z obcymi psami, wieczne bycie obszczekiwanym itd w końcu powoduje, że pies z nastawionego do innych psów pozytywnie staje się agresorem :shake: U mnie tak było z Luką i też z większym samcem - Frotkiem. A widzisz jakieś cechy wspólne psów, których Maja tak bardzo nie znosi? Może lepiej reaguje na psy luzem, albo na małe? U mnie Luka rzuca się gdy ja na widok jakiegoś psa ją pociągnę (musi być luźna smycz, na szczęście kontroluję ją głosem, więc mogę luźną zostawić i nie boję się, że sama z siebie się rzuci) albo gdy właściciel obcego psa go ciągnie mocno i ten pies "wykonuje dziwne ruchy" :diabloti: Na psy luzem nie rzuca się wcale - za sprytna jest na to, udaje, że ich nie widzi - z czystego strachu :razz: To dobrze, że suczka nie reaguje taką "histerią" na każdego psa. Im więcej będzie miała pozytywnych kontaktów z obcymi psami tym lepiej dla niej ;) Pozostaje wam praca. Pewnie może się zdarzyć, że najesz się wiele wstydu (znam to, oj znam... teraz mam problem z moim samcem, on rzuca się raczej dlatego, że chce bronić którejś z moich suk, albo po prostu chce się sprawdzić - jest młody, hormony buzują itd :roll:), ale nie przejmuj się - to jest wliczone w pracę nad psem. Im więcej będziecie ćwiczyć i im lepszy kontakt będziecie mieć, tym będzie wam łatwiej :loveu: Życzę powodzenia!
  4. Kinya, nie jestem w stanie Ci pomóc, niestety - sama mam trochę problemów ze swoimi psami. Moja młodsza suka ucieka co prawda "tylko" na spacerach - za zwierzyną. Łatwo było mi to wyeliminować, używając linki. Frotek potrafi przeskoczyć płot bez problemu i zrobił to z trzy razy - ale wystarczy go bardziej pilnować i nie jest to aż taki problem, bo nie robi tego za wszelką cenę. Większe problemy mam ze strachem Chibi przed ludźmi i agresją Frotka wobec innych psów - ale to inna bajka. Chcę tylko napisać, zanim posypią się gromy, że rozumiem Twój punkt widzenia. Pies to jednak towarzysz życia, jest się z nim na codzień, żyje obok, powinno się go kochać i cieszyć na jego widok. Jeśli jest odwrotnie - same powroty do domu, kolejne problemy, powodują tylko irytację. To nie jest zdrowe ani dla psa, ani dla człowieka... Mi zdarzają się dni, kiedy problemy z psami trochę mnie przerastają i dołują. Ale tak jak piszesz - psy to nadrabiają. Frotek nawrzeszczy na niewinną, malutką suczkę - mam go dość, tyle pracy, a on nadal swoje. Ale wraca, przyniesie mi zabawkę, ślicznie wykona komendy przed innym obcym psem itd. i od razu inaczej na to patrzę - no i widzę, że jest jakaś nadzieja, że jakoś wypracujemy to i owo. Dlatego mogę zrozumieć Twoją irytację i to, że masz dość Mercy - kiedy pies non stop działa człowiekowi na nerwy, niszczy komfort jego życia i w dodatku jeszcze wydaje się na niego mnóstwo pieniędzy tylko po to, by nic nie pomogło - to można mieć zwyczajnie dość. Nowy dom byłby najlepszym rozwiązaniem, ale czy ktoś podejmie się opieki nad tak problematycznym zwierzęciem?...:shake: Może tak, może rzeczywiście ktoś zechce z nią pracować. Tego Ci życzę. Choć prawda, że jestem przeciwna używaniu psów jako "alarmów przeciwwłamaniowych". Sama bardzo nie lubię szczekania psów na obcych ludzi za płotem (moje też mają zakaz, choć różnie się zdarza). Jedno przejście się przez wieś i głowa pęka... Ale to nie ten temat.
  5. Szybko się oswaja psiak :p To fajnie, że już jest żywszy i weselszy. A tych psich biedaków pełno jest :shake: Mój trzeci też z auta wyrzucony. Dobrze, że ta sunia dom znalazła :p
  6. Jak wyglądają jej ataki? Jesteś w stanie odwrócić jej uwagę, wykona Twoje komendy? Czy jest to taki "amok", podczas którego nic nie dociera do psa? Jest ogólnie lękliwa, czy raczej to odważny psiak o mocnej psychice? Cóż, na odległość zawsze ciężko doradzić... Ale najpewniej dużo pomoże praca z psem - szkolenie na początku w pewnej odległości od psów, tak, żeby się na Tobie skupiała jeszcze i widok psów nadmiernie jej nie pobudzał. I potem odległość od psów zmniejszać... To jednak nie uczy, że pieski są dobre, tylko wypracowuje skupienie psa na właścicielu mimo obecności innych psów. Jak już to będziecie miały wypracowane to można spróbować spotykać się z łagodnymi i chętnymi do zabawy psami. W razie gdyby Twoja suczka jednak się na takie zdenerwowała, to dzięki wcześniejszej pracy łatwo ją opanujesz... Zachowanie Twojej suczki przypomina mi zachowanie mojej najstarszej suczki Luki. Jak ona była młoda (do roku) to kochała pieski, uwielbiała je, nieważne czy tamte reagowały agresją czy nie - pieski były najlepsze. Parę razy zza płotu rzucały się na nią inne psy... I po kilku takich atakach Luka zaczęła też przejawiać takie zachowania, ale wobec wszystkich psów - nie tylko tych zza płotu. Nagle psy były be i trzeba się było na nie histerycznie wrzeszczeć. Dużo czasu zajęło mi odkręcanie tego - a to właśnie głównie było szkolenie. Podstawa - siad, łapka, leżeć, obrót itd. Na widok obcych psów skupiałam sukę na sobie i sowicie nagradzałam posłuszeństwo. Teraz sunia ignoruje obce psy (choć uwielbia mniejsze od siebie i kudłate samce:cool3:). Ma też jednak psy-wrogów, na widok których dostaje ataku histerii :shake: Wstyd mi wtedy, bo rzuca się jakby ktoś ją żelazem przypalał tylko dlatego, że tamten pies dawno temu np. na nią szczeknął. Wiele takich "wrogów" tym samym sposobem zneutralizowałam - widząc psa, którego Luka nie lubiła, schodziłam z chodnika na odległość 3-4 metry, kazałam suni siadać, dawać łapkę itp. i nagradzałam za posłuszeństwo. Suczka zauważyła, że te psy ją mijają mimo że nie szczeka (wcześniej uważała, że odgania je szczekaniem) i że bardziej opłaca się słuchać pańci, bo ma jedzenie i w ogóle, a za wrzeszczenie na psy nic się fajnego nie dostaje i w ogóle to nie ma sensu :cool3: Jednak są psy, na widok których nadal bardzo świruje. Nie wiem czy u Ciebie nie ma tej samej sytuacji. Luka to pies bardzo wrażliwy, lękliwy, o słabej psychice, łatwo więc ją takie ataki nastawiły bardzo negatywnie wobec obcych psów... Ale praca i szkolenie podniosły jej pewność siebie, jest o wiele łatwiejsza w prowadzeniu teraz. No i też dorosła, nie reaguje aż tak histerycznie jak młody psiak...
  7. Przecudowna sunia :loveu: Będziecie mieli z niej mnóstwo pociechy :p
  8. Ja cały czas słyszę, że moje suki to takie grzeczne! Bo idą normalnie na smyczy...:roll: To są właśnie takie małe, typowe kundle do kolan. A że umieją komendy i sztuczki to zawsze wielkie :crazyeye:. Trochę to smutne :shake: Dzisiaj jakaś dziewczynka może 14 letnia okrzyczała mnie, że nie pozwalam swojemu psu szczekać. Jakiś prawie-jak-jork rzucał się do Frotka zza swojego płotu. Frotek się zaczął denerwować, burczeć, więc zaczęliśmy przed płotem ćwiczyć siadanie, podawanie łapki i obroty, oczywiście skupienie na mnie i ignorowanie jazgotu (który szybko się skończył, bo mini-pies zauważył, że nic to nie daje) nagradzałam. Słyszę, że dziewczyna wrzeszczy: "a cooo, to on szczekać nie może!?". Ja mówię, że nie, bo jakby dorwał tego małego psa, to jedno chapnięcie i po nim. "Ale przecież szczekać może! Daj mu sobie szczekać!". Odpowiedziałam,że szczekanie to też agresja i sobie nie życzę tego. Dała spokój. Masakra, a potem taka sobie kupi coś w stylu yorka i pozwala mu wdawać się w jazgotliwe bójki z psami zza płotu... Psując i swojego psa i tamte "zapłotowce" :roll:
  9. Ja na swoją sukę wołam "szop", "szopik" - wtedy to dopiero ludzie się patrzą :razz: Młoda to foka albo szczur, Frotek to szmatka.. Ale najbardziej lubię miny przechodzących obok ludzi, kiedy wołam "eeej, suki!" :diabloti:
  10. [B]Alba1986 [/B]- wydaje mi się, że jeśli husky będzie "bardziej Twój" niż chłopaka na początku to starszy onek się pogodzi z "intruzem" i tym, że on więcej wychodzi ;) Szczególnie, że jest jak piszesz samodzielny dość. Pamiętaj jednak, że zasady dla husky'ego i onka od początku muszą być takie same - nie ma tak dobrze, że ten schroniskowiec to może na kanapie leżeć albo coś w tym stylu - równe traktowanie :cool3: I, to polecem z doświadczenia ze swoimi psami, dobrze jest starszemu psu zrobić jakiś azyl, miejsce, gdzie może się ukryć przed młodym nowym psem i odpocząć od takiego wulkanu energii w spokoju :razz: Moja suka miała na początku dla siebie górne piętro (druga jako szczeniak nie umiała i bała się tam wchodzić). Jak miała dość i mała ją irytowała to sobie szła. Teraz znalazła sobie "norkę" pod stołem i chowa się przed "tym trzecim" jak ma dość. Młoda (już dorosła :diabloti:) sama sobie radzi i jak coś się nie podoba to daje to dobitnie do zrozumienia. Ale dla psa takie spokojne miejsce jest ważne - może się tam zaszyć i nie martwić się, że młodszy przyjdzie i będzie denerwował. [B] fattyciak[/B] - nie wiem jak to wygląda z dwoma psami tej samej płci, ale u mnie podziałała zasada, że podobne psiaki lepiej się dogadują. Frotek jest bardzo podobny z zachowania i charakteru do Chibi i o wiele fajniej się bawią (i łatwiej zauważają, kiedy druga strona ma dość zabawy i kontaktu). Z Luką i Chibi (są zupełnie różne) przez 2 pierwsze miesiące to była makabra, cały czas musiałam je pilnować, bo jakoś źle się dogadywały... Ale nie wiem jak to by było u Ciebie ;) [B] stratoos[/B] - u mnie proszenie o psa trwało... no, też z ładnych 7 lat :diabloti: A kiedy już była Luka, to dogomaniackie PwP szybko pozwoliło mi mamę zapsić i przekonać do drugiego psa. Trzeci przyszedł sam i ja wcaaale go nie chciałam :evil_lol:
  11. Przesłodki, ma śliczny pyszczek :loveu: Zaznaczam wątek. Ja też miałam taką sytuację ostatnio, bidok zostawiony na ulicy, deszcz, przerażenie i zagubienie w oczach... :diabloti: I zapewnienie - ładny, młody, znajdziemy mu domek! Frotek został, a ja mam 3 psy :shake::evil_lol:
  12. Ja mam 3 gady aktualnie :diabloti: Miny sąsiadów jak zobaczyli trzeciego - bezcenne. Teksty takie jak ten przytoczony przez Ericę to też codzienność :razz: Alba1986 - jeżeli każdy pies dostanie tyle ruchu, ile potrzebuje, to nie powinno być problemu. U mnie ilość i długość spacerów jest bardzo zróżnicowana, ale psy się przyzwyczaiły, że raz idzie jeden, raz drugi. Rano tylko idą wszystkie na 1-2 godz., bo o tej 7-8 wszystkie są pełne energii i muszą załatwić podstawowe potrzeby ;) A potem wychodzą różnie, raz na dłużej, raz krócej, zwykle idę z psem oddzielnie i z sukami oddzielnie i spokojnie znoszą takie zmiany, nauczyły się już, że tak to się odbywa ;)
  13. Deszczowyjka - rzeczywiście szkoda ;) ale mam nadzieję, że za rok zorganizują kolejną wystawę i może i frekwencja będzie większa... :p Trochę trzeba rozruszać Strzelce pod tym względem, mało tu się dzieje zwykle, a takie psie imprezy są świetne :loveu:
  14. Coś mi się wydaje, że post pln to jawna prowokacja. Chciałam na to odpisać, ale ręce mi opadły. pln, może jak będziesz stary/a też ktoś zechce cię uśpić z powodu wieku. Wtedy dopiero byłby krzyk, bo łamiemy prawo do życia każdego człowieka. Pies też takie prawo ma - zdziczały czy nie. I zwierzyna, która jest zabijana przez myśliwych. Prawo do życia ma każda istota, a jeśli ktoś chce za nadmiar ukarać, to odpowiedzialnego za ten stan - człowieka. A nie biedne i nieświadome zwierzę. Amen.
  15. Trochę mnie to ścięło. Czyli z pełną świadomością kupiłaś psa z pseudo? Poza tym już Ci pisałam ogólnie, co można zrobić. No i oczywiście behawiorysta, szkolenie - jak świadomie kupiłaś takiego psa, to teraz wypij to piwo. Zapłacisz sporo, ale tak to już jest, kiedy bierze się psa ze skrzywioną psychą. Jeśli ma pilnować terenu, to moim zdaniem zainwestowanie w naprawienie mu psychiki jest najważniejsze, żeby nie wyrósł na agresywnego lękliwego histeryka, niebezpiecznego dla otoczenia. Nawet jeśli nie będzie odważny, to niech chociaż będzie stuprocentowo posłuszny... I wybacz - ale "nie możesz zaufać psom z adopcji"? A co to, taka cecha ich wszystkich, że zagryzają koty? A poza tym, ile jest szczyli w typie onków w DT z kotami... Kiedy takie szczeniaki są już starsze (3-4 miesiące) to spokojnie da się określić, czy pies będzie większy czy będzie to mały "zakolankowiec". Po mojej 3miesięcznej suce od razu wiedziałam, że będzie za kolano i dokładnie taka jest. I naprawdę nie rozumiem, dlaczego dziwi Cię to, że ludzi takie decyzje jak Twoje oburzają. Wiele osób stąd wyciągało psy z zapaści psychicznych, oswajało powoli ze sobą nienawidzące się "na śmierć" psy itd. A Ty piszesz o "wymianie" szczeniaka, braniu z pseudo, jakby to była najnormalniejsza, ba!, najlepsza do zrobienia rzecz. Cóż, teraz masz lękliwego psa i mnóstwo problemów przed sobą... Życzę wytrwałości.
  16. Piesek pewnie z pseudohodowli? Socjalizacja zupełnie zaniedbana... Wydaje mi się, że pies po prostu nie zna człowieka. Nikt się z nim nie bawił, nikt go nie wprowadził w świat ludzi, nie nauczył, że ręka to coś fajnego, co daje smakołyki i głaszcze. Ten pies ludzi zna z daleka i boi się ich - garnie się do psów, bo są dla niego przewidywalne i znane. A ludzie to jakieś coś, co w sumie istnieje i jest, ale nie wiadomo czego się po tym spodziewać... Cóż, dużo pracy przed wami. Ja na pewno bym karmiła psa tylko i wyłącznie z ręki/trzymanej w rękach misce. Poza tym nauka poprawnych zachowań i nagroda za nie (spróbuj dawać za nagrodę wątróbkę gotowaną, większość psów się da za nią pokroić). Na oczach psiaka baw się ze swoją nowofundlandką, żeby zauważył, że to coś fajnego - zabawa psa z człowiekiem. Większość rzeczy związanych z psem (głaskanie, próby zabawy, nauka chodzenia na smyczy itd) rób w obecności drugiego psa, szczeniak w razie niepewności spojrzy na niufkę i widząc, że jest spokojna, sam się uspokoi. Pies zaufa swoim domownikom pewnie w przeciągu tygodnia. Mam podobne doświadczenia - moja suka też miała 3 miesiące jak do mnie trafiła, ale ona totalnie nie znała człowieka, była dzikusem z działek. Młoda jednak obserwowała moją drugą sukę i naśladowała ją, szybko więc zauważyła, że ludzie to coś fajnego, nawet teraz bardziej przekierowała się na człowieka niż na psy, bardzo fajnie się z nią pracuje i szkoli. Ale do tego potrzeba czasu - po tygodniu młoda chodziła w miarę swobodnie po domu, po miesiącu sama podchodziła do ludzi, ale dopiero po pół roku okazywała nam zaufanie. Ale jak mówię - ona ma inne doświadczenia, skrajnie złe z człowiekiem. Obcych ludzi nadal się boi, panikuje na widok dzieci. Moim zdaniem najważniejsze u was jest zbudowanie więzi z psem. Musi wam zaufać zupełnie. Żadnego karcenia ręką, lepiej zapomnijcie też o teorii dominacji, bo pies zdominowany i "ustawiony na najniższym szczeblu w hierarchii" będzie bardzo zestresowany. Musicie mieć u niego autorytet - ale wyróbcie go pracą, nagradzanym szkoleniem. Dajcie mu czas - nic na siłę. Nie wciskaj mu sera do pyska, jeśli ucieka, nie łap na ręce, jeśli się boi (i tak dorosłego ONa na ręce nie weźmiesz, więc nie musi tego lubić). Niech sam podejdzie po serek, nawet jeśli będzie pół godziny robił podchody. Jak jest głodny - musi podejść do Ciebie i jeść z trzymanej w ręce miski. Głód na pewno w końcu zwycięży i pies zwalczy strach przed człowiekiem. Nauczy się, że człowiek = jedzenie, to też zapobiegnie bronieniu swojej miski przed właścicielem. Wydaje mi się też bardzo ważne, żeby pies (oczywiście jak już wam zaufa) miał kontakt z wieloma obcymi, przyjaznymi (ale nie nachalnymi) osobami. Jako że ma pilnować terenu, to z takim strachem przed ludźmi może stać się niebezpieczny. Nauczy się, że szczekanie i agresja to coś pożądanego, ale nie będzie szczekał z pewności siebie ("to mój teren, odejdź!") tylko ze strachu ("boję się, uciekaj stąd, bo dziabnę, spadaj!"). A to nie stróżowanie tylko histeryczna agresja lękowa, która może przyczynić się do kłopotów. Tak więc lepiej nadróbcie braki w socjalizacji, żeby nie wychować lękliwego agresora... No i koniecznie szkolenie - pozytywne, ale konsekwentne. Polecam też przejrzenie wielu potrali, książek o psach i ich szkoleniu, poprzeglądanie wątków o wychowaniu choćby na dogomanii. Musisz sama poznać psa, ustalić, jakie metody u niego dadzą skutek, a jakie nie... Przez internet rady są ogólne i często bardziej szkodzą niż pomagają. Życzę udanej socjalizacji i szkolenia psiaka.
  17. Ja ostatnio nie znoszę podbiegaczy jeszcze bardziej :shake: Często jest tak, że jak idę z mamą i wszystkimi trzeba psami (2 małe suki + 1 większy pies) to do suk podbiegają małe kundle się przywitać... A potem heja - rzucają się na większego. Frot się wkurza, a te jak gdyby nigdy nic odskakują i dalej merdają do suk. Można szału dostać :roll:
  18. A konsultujesz z wetem ilość podawanych preparatów? Słyszałam, że jak się da za dużo (tzn i obrożę i się spryska itd) to może być to dla psa dość niebezpieczne. Ale inni twierdzą, że zawsze tak robią i jest ok, więc pytam tylko tak na marginesie ;) To nie musisz się raczej bać babeszjozy.. Może rzeczywiście ciężko przeżyła cieczkę lub coś było nie tak? Jeśli objawy się utrzymają to najlepiej jechać do weta, przebadać psinkę. Życzymy zdrowia :p
  19. Żadna z moich suk tak ciężko cieczki nie przechodziła... Oprócz krwawienia i swoistej "ostrości" wobec siebie nie było żadnych zmian w zachowaniu itd. Może każdy pies to przeżywa inaczej, ale na pewno nie tak ciężko... ja bym poszła do weta. To, że nie chce jeść jest jeszcze ok, ale picie jest bardzo ważne... A nie miała ostatnio żadnego kleszcza ani nic? Jest zabezpieczona przed tymi pasożytami?
  20. zerduszko - cudowne :lol: pozdrów kolegę :diabloti: Wiadomo, dzieci to tylko dzieci. Tak jak z psami - człowiek nie jest w stanie zawsze kontrolować ich zachowania, mają swoją wolę i inny sposób myślenia... Dlatego trzeba zawczasu nie dopuszczać do takich sytuacji i nigdy dziecka z psem, szczególnie tak małym, nie zostawiać. I nie uogólniałabym - ja całe swoje dzieciństwo wynajmowałam inne dzieciaki do opieki nad wszelkim zwierzem obecnym na blokowym podwórku. Nie uchowały się młode gołębie, koty, szpaki, kawki - wszystkiemu trzeba było pomóc :diabloti: Co zaowocowało jednak wrażliwością, do dziś czasem moi (już starsi o wiele) "wychowankowie" przychodzą, bo tam kotki małe, bo tu pies się błąka i czy nie wiem czyj to. Dzieci obecne teraz na podwórku też zwykle chcą pomóc biednemu stworzonku (czy robią to dobrze to insza inszość), nie przechodzą obojętnie i nigdy świadomie nie krzywdzą. Choć spotykałam się z tym, że jak jakiś dzieciak zauważał, że moja suka się go boi, to robił wszystko, żeby ją wystraszyć (rzucał butelką obok, próbował przejechać rowerem, darł się...:roll:) - to było straszne i przeklinałam wtedy wszystkie dzieci. Ale wiem, że nie wszystkie takie są, najczęściej najlepsze są właśnie te, co mają w domu zwierzęta i ich rodzice też nie są obojętni na los zwierzaków...
  21. Wilczanda - może sobie do awatara dodaj napis "TEN Łowca"? :evil_lol: Ale problemy z nietypowymi imionami to norma - mojej znajomej (jest tu nawet zalogowana ;)) piesek nazywa się Lajner, w skrócie Laj - wszyscy uznają to za "Lie" i mówią do niego "kłamczuszek" :razz: A wariacje na temat imienia mojej Chibi to już w ogóle coś pięknego - oprócz pisania CZibi, co jeszcze rozumiem, była już "chili" (u weta, mimo że 3 razy literowałam), "cziri", "fibi" i wielkie, okrągłe ze zdziwienia oczy ("że jak?!") :diabloti:
  22. Kochane, kochane. Szczególnie jak się Frot w ludzkich odchodach wytarzał dzisiaj, bardzo kochane to było :mad::evil_lol: Ale fajnie, że z nami jest :multi:
  23. To zasługa Frotka - jest łagodny, przekochany i jak zrobi tą swoją minkę pt. "ojej, jestem taki biedny" to roztapia serce ;) Dziękujemy cioteczkom za zainteresowanie :loveu: ps. kto by to pomyślał, że będę mieć trzy psy? :diabloti: Życie pisze dziwne scenariusze jednak. Teraz pora myśleć o kastracji :evil_lol:
  24. :oops: I tak DT zmienił się w DS :eviltong: kogo prosić o przeniesienie wątku? ;)
  25. Dzieci często wpadają na głupie pomysły... Ale trzeba być wybitnie nieodpowiedzialnym, żeby zostawić tak małego szczeniaka z dzieckiem. W sumie zostawienie jakiegokolwiek psa samego z dzieckiem to zawsze ryzyko poniesienia krzywdy przez psa i/lub dziecko. Ale takie bezmyślne okrucieństwo to domena dzieci (choć nie tylko, szczeniaki, a nawet dorosłe psy, też przecież zapalczywie męczą np chore ptaki). Wczoraj widziałam rodzinkę - babcia, mama i dziecko może 4-5 letnie z małym pieskiem. Piesek fruwał na smyczy. Agresywny był, rzucał się na wszystko, a wtedy dziecko ciągnęło go tak, że leciał w drugą stronę, wrzeszcząc "Iiii... Roksiiiiii...!". I tak cały czas. Nie mogłam interweniować, bo mojemu psisku się to nie spodobało, a nie chciałam konfrontacji z tym pieskiem... Nie ufam dzieciom prowadzącym psy na smyczy, to najgłupsze, co można zrobić - dać dziecku do prowadzenia psa :roll: Dzieci najczęściej psy szarpią, wrzeszczą na nie, krzyczą, zostawiają i zapominają o nich itd...:shake:
×
×
  • Create New...