poczytałam cały wątek i dla mnie jest jedyne wyjście i to jak najszybciej - wyprowadzić psa z domu zanim dojdzie do nieszczęścia.
On już tyle razy ostrzegał,że jest zdolny do ataku,że trzeba to wziąć powaznie.Może hotel i kastracja,a jeżeli on się nie zmieni,to niestety pozostaje jedno :-(.
Lepiej , żeby pies odszedł niż człowiek zginął albo został kaleką.
Ślepa miłość do psa nie może przyćmić dobro człowieka.
Ale jestem twarda :roll: