Tusia jest okropnie zestresowana kołnierzem.Musi go mieć pod naszą nieobecność, bo dziś próbowała drapać oczka.
Zdejmiemy go dziś jak będziemy pilnować jej, niech chwilę odpocznie.Ona nawet nie pije sama, muszę jej miskę podstawiać , jedzenie to samo. Tak jej nie wygodnie,że zasypia na stojąco albo siedząco.Układamy ją na kanapie i kłądziemy podusie pod główkę , bo wtedy jej wygodniej.
czasem mam wątpliwości czy taka operacja jest potrzebna psom czy nam :-(
One nie rozumieją dlaczego cierpią i nie wiem czy potrafią docenić to,że potem widzą.