Coś mi tu śmierdzi.
Może to inna pani Ela, ale była pani z Krakowa o tym samym imieniu tylko z córką, które brały do DS stare psy , po czym usypiały bardzo szybko tłumacząc to nieuleczalną chorobą i cierpieniem psa. Ostatni raz uśpiły sunie po 36 godzinach pobytu u nich.Obawiam się ,że to ta sama osoba.Ostatnia sunia była chyba z Łodzi albo Pabianic.