Dziękuję za pocieszenie.
Nie mogę do siebie dojść.Ciągle mam Bonuska przed oczami jak leży już nieprzytomny i ma drgawki, pręży się.Ostatnie 3 godziny był już nieprzytomny. Nie mogłam nigdzie załatwić eutanazji. Mogłam jechać z 40 mi. do obcego gabinetu.Zyskałabym może w czasie godzinę. Woleliśmy jednak poczekać na naszego cudownego dr.Szczypkę.
Przeprowadził Bonuska za TM spokojnie, usnął przytulony do mnie i głaskany przez męża. Nie wziął od nas ani grosza.
Dziękujemy mu bardzo za pomoc i serce.
Mąż pochował Słoneczko , bo ja musiałam niestety pracować. Ja tak na niego mówiłam " czarne słoneczko" albo "koci kundel"
Oboje nie mozemy pogodzić się z tym ,ze nie ma naszego ukochanego kota. W domu są jeszcze 4 zwierzaki , a jest przerażająco pusto. Nikt nie gada do nas i nie śpiewa w nocy przy naszych głowach.
A nasze zwierzaki wyczuwają ,ze coś się stało.Są poważne i spokojne.Dolar patrzy mi głęboko w oczy jakby pytał co się stało i dlaczego płaczę.
Braszka zachowuje się dobrze.Wczoraj pierwszy raz chwyciła sznurki i bawiła się. Na spacerze po zrobieniu koo podbiega radośnie i czeka na pochwały. Jest coraz fajniejsza.Za 2 dni to już 3 miesiące jak jest u nas. Pewnie spędzi z nami Nowy Rok.