[quote name='olga7']Ech ,Huski,nie ma co się łudzić,że wet martwil się o sylwestrowe odglosy wybuchow petard i strach psów,jesli o nie dba o podstawowe opatrywanie rannych psów ,czy szczepienia ,ani też rodzące tam suczki i maluchy-noworodki.Gdyby nie opieka ofiarnych ludzi z TOZu pewnie by tam bylo jeszcze gorzej pod tym względem.Same wolontariuszki niewiele zrobią,bo moga najwyżej dorywczo ulżyć tym psom,czy coś tam zrobić by jakoś te psy mogly przetrwać.Rzadko kiedy slyszy sie dobre opinie o TOZach,ale ten z Oborników Wlkp.jest chyba jedyn z niewielu ,ktorym można zaufać i chwalić za pomoc i walkę o los tych psów.Inaczej wiele z tych psów by nie przetrwalo albo by mialo dużo gorzej niz ma w tym schronie. [B]Kierownik -nawet jesli nie jest na pelnym etacie,a tylko znow pelni obowiązki kierownika-ma pracować dla dobra tych zwierząt a nie traktować je jak zbędne stosy starych papierów na swoim biurko i w biurze.Niech sam się postawi choc czasem na miejscu tych bezbronnych psów i wyobrazi sobie,co przeżywają te psy w schronie w ktorym podjął się pracy -a tym bardziej jako kierownik.[/B][B] [COLOR=navy]Musi mieć [/COLOR][/B][B][COLOR=navy]serce i sumienie i nie kierować się tam tylko urzędniczym podjesciem[/COLOR]-jego praca to nie praca urzędnika,ktory wychodzi z biura po 8 godz. pracy -a tak zdaje się robi p.o. kierownik.Chyba ,że ma to narzucone z gory-od swych zwierzchników ? Ale tak nie powinno być.
[/B][/QUOTE]
Pola..jak chcesz cos przekazać kierownikowi schronu, to na stronie schroniska znajdziesz do niego numer telefonu. Najlepiej zadzwonić i powiedzieć mu wprost.