Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. [quote name='swiadomy']dla wiekszosci hodowcow psy to towar. bo nanich zarabiają.[/QUOTE] Ilu hodowców poznałeś osobiście? Czy choćby przez internet? A może robiłeś badania statystyczne :hmmmm: Ja miałam kontakt z kilkudziecięcioma hodowcami, z kilkoma osobisty. Większość z nich polecono mi jako dobrych. Uwierz, nie muszą zarabiać na psach. Nieraz obok championów mają przygarnięte kundelki, traktowane na równi z rasowymi. Są tacy hodowcy, ale na allegro czy giełdzie raczej ich nie spotkasz. [quote name='swiadomy']idiotycznych przypadkach?? idiotycznych bo dających mozliwosc kupienia psa rasowego za 500 zł a nie za 1500?? uu gadam z hodowcą??[/QUOTE] Nie zrozumeiliśmy się. Idiotyczny przypadek = Twoja wypowiedź o bernardynie rodzącym się z 2 jamników. No jaka szkoda, muszę cię rozcarować, nie jestem hodowcą :eviltong: Nawet w rodzinie takowych nie mam ;) [quote name='swiadomy']a moze i mało widziałem schroniskowych psów. ale wybacz. jesli gryza inne psy to co mam adoptowac?? skad wiem ze nie wezme psa chorego?? z wadą genetyczną?? a moze z utajnioną agresją??[/QUOTE] Mało widziałeś - to po co uczysz ludzi jakie psy są w schroniskach? Ludzi, którzy widzieli ich steki, tysiące? Psa chorego, z wadą genetyczną czy utajnioną agresją masz wielkie szanse kupić od osoby, która rozmnaża psy bez papierów, bo nie zna ona przodków psa. Skoro wolisz jajko-niespodzainkę za 500 zł od jajka-niespodzianki za darmo... [quote name='swiadomy']oczywiscie fanatyczne opiekunki chcące znalezc psu dom nie powiedza mi tego. bo poco. kolejne słoneczko ma domek. [/QUOTE] I niestety często tak jest. Tak jak pisałam, oszuści są wszędzie. Uczciwi ludzie też. Czyżby tylko wśród osób rozmnażającyh pieski bez papierów takowych nie było? :hmmmm: [quote name='swiadomy']ty masz merytoryczne podejscie i fantazje. ja mam realizm. i wiem ze psy w schroniskach trzeba usypiac.[/QUOTE] Ja też wiem, że psy w schroniskach trzeba usypiać :cool3: I za mało się tego robi w Polsce :cool3: Już o tym pisałam do Ciebie w innym wątku, bodajże o pogryzionej w schronisku suce.
  2. No tak, kto nie podziela Twojego zdania ten fanatyk :evil_lol: Pewnie już nie pamiętasz, że w jednym miejscu się z Tobą zgodziłam. Tu nie chodzi o równych i równiejszych - ale wybacz, jak ktoś pisze kategorycznie tak jak Ty, np. że w schronisku nie ma ładnych czy rasowych psów, to dla każdej osoby, która choć trochę siedzi w adopcjach jest to herezja. Bo na własne oczy widzą co innego. I o dziwo wypowiadają się z większą pokorą niż Ty. Ja nie znam się na ogrodnictwie na przykład - ale cośtam czytałam, parę razy byłam w kwiaciarni :cool3: no i nie pędzę na forum miłośników ogrodnictwa uczyć ich o rzeczach, o których mam ledwo blade pojęcie. Zastanów się.
  3. [quote name='swiadomy']ad 1: wszystko co kupujesz to towar. widac ze mało sie znasz na ekonomi. i prawach nia rządzących. no ale to tak liceum. ad2. nom paniczu powiesz mi ze jak ktos ma 2 psy z rodowodem i je skojazy to mu wyjdzie no niewiem z jamników nagle bernardyn. wow. to niezła ty tą genetyke miałes. nie no gratulacje. boj sie płodzic dzieci. bo ci zyrafa wyskoczy. ad3. pewnie same piekne psy. takie piekne ze az ludzie sie o nie biją. wybacz ale ja mam oczy.[/QUOTE] Teoretycznie to towar. W praktyce, jeśli jesteś miłośnikiem psów, to też żywe stworzenie. Nie paniczu, a panienko ;) Nie mówię o takich idiotycznych przypadkach jakie opisujesz. Ale skojarzenie dwóch psów fenotypowo przypominających jamnika i na oko zdrowych, nie gwarantuje, że nie urodzą się szczeniaki z chorobami dziedzicznymi. Co do oczu - nie wiem czy masz ;) Za to te oczy naprawdę niewiele widziały jeśli chodzi o psy do adopcji. Nie masz pojęcia, jakie psy można znaleźć w schroniskach, na stronach adopcyjnych poszczególnych ras - mimo to zjadłeś wszystkie rozumy. I owszem, ludzie się o niektóre prawie biją ;) Dlatego nie wiszą one latami na stronach schronisk. Trzeba włożyć minimum wysiłku w znalezienie ładnego czy rasowego psa z adopcji. Poszukać te parę tygodni w necie, przejrzeć ogłoszenia. No chyba, że dla kogoś pies to towar, ma być już i koniec. P.S. Może w końcu zabłyśniesz wiedzą, posłużysz się merytorycznymi argumentami, zamiast wycieczek osobistych i poglądów wyhodowanych na swojej wyobraźni i nikłym doświadczeniu?
  4. No tak, każdy może się wypowiadać. Nawet jak nie ma o czymś pojęcia - i zachowywać się przy tym, jakby zjadł wszystkie rozumy... :roll:
  5. [quote name='swiadomy']kazdy dobry hodowca robi badania. takich dobrych ilu jest?? ile jest miotów rocznie w polsce takich pewnych szczeniaków?? a co z tesztą popytu na psy??[/QUOTE] Dobrych hodowców jest bardzo wielu. "Reszta popytu"? Pies to nie towar. Nie każdy musi mieć rasowca. Psy to nie maskotka dla snobów. [quote name='swiadomy']jesli ludzie beda mieli psa nierodowodowego ale z 2 takich samych psów to bedzie to pies donich podobny i tymsamym taki jakiego chcieli. [/QUOTE] :lol: Ośmieszasz się brakiem znajomości genetyki na podstawowym poziomie, gdzieś tak gimnazjum/liceum. [quote name='swiadomy']i takiego psa nie wyzucą bo im sie podoba. do schronisk trafiaja same brzydkie psy. nie widziałem na zdjeciach ze schronisk zadnego psa podobnego do jakiejs znanej mi rasy natyle zebym mogł powiedziec ze miał on rodziców ktorzy wygladali wzorcowo. a jak trafiają to mały procent. [/QUOTE] No tak - brzydkie psy nie mają prawa do miłości, kochającego właściciela. Może po prostu uśpijmy wszystkie brzydkie psy? :roll: Cóż - widać, że na schroniskach i tym, co można w nich znaleźć znasz się jak kura na imbirze :evil_lol: Do schronisk trafiają psy naprawdę piękne. Rasowych też jest dużo, szczególnie ras modniejszych.
  6. [quote name='swiadomy']nom widzisz. tylko nie kazdy chce wydac 2500 na psa. czekac na niego 2 lata. bo to wyglada tak ze nie pokochałabys kazdego pieska. tylko tego. z wystawy. czyli idealnie wygladającego. ja jednak wole psa do kochania i z cechami. wyglad sie liczy. ale nie az tak zebym musiał wydac 2000 zł. [/QUOTE] Jak ktoś nie chce wydawać 2500 na psa, to nie musi. Psa rasowego, z rodowodem, ale nie rokującego nadziei wystawowych można kupić za 600-1500 zł, zależnie od rasy. Albo można przygarnąć psa w typie lub kundelka z domu tymczasowego, schroniska... Za darmo. Tam też są pieski ładne, z fajnym charakterem. Szczeniaki też. Sam sobie przeczysz - wytykasz komuś, że nie pokochałby psa niewystawowego, a sam piszesz, że dla ciebie liczy się wygląd i cechy, tylko tanio.. :roll: Jak jesteś taki bezinteresowny, to przygarnij psa ze schroniska - bo na innym wątku strasznie krzyczysz - usypiać te, usypiac tamte. A te psy w schroniskach z nieba nie spadły ani na drzewie nie urosły. To efekt nieodpowiedzialnego podejścia do rozmnażania psów.
  7. [quote name='swiadomy']kula w łeb jest lepsza niz narazenie sie na pogryzienie. a pies nie ma napisane: nie jestem dziki. na czole. [/QUOTE] Czytałeś kiedykolwiek Ustawę, która mówi o odstrzale zdziczałych psów? Tam jest dokładna definicja warunków, w których mozna psa odstrzelić i po czym rozpoznaje się psa zdziczałego. I nie jest to kryterium "lata sam po lesie" - jak to Ty uwazasz :roll: Btw Twoje "rodowodowe" przytyki są conajmniej niesmaczne jak na miłośnika psów.
  8. [quote name='swiadomy']a zagwarantujesz mi ze wszyscy hodowcy hodujący psy z rodowodami sprzedadza mi psa bez wad. z idealnie skojazonych rodziców. i ze robia to z miłosci i dla dobra psów?? retoryczne pytanie. wiec nie każ mi wierzyć ze ten papierek jest wyznacznikiem wspaniałosci psa. bo jego przyznanie wynika tylko z tego ze psy 3 razy zwycięzyły. w niektorych rasach o ile wiem badan sie nie robi. wiec kto wie co pies ma w sobie. co mu przekazali rodzice. A gdzie ja napisałam, że wszyscy hodowcy "rodowodowi są uczciwi i każdy pies z rodowodem jest idealny? :hmmmm: To że są oszuści, nie powoduje automatycznie braku sensu istnienia rodowodu. Tak jak już pisałam, rodowód to dokument stwierdzający pochodzenie psa - a nie gwarancja że będzie championem. Pies który ma wady dyskwalifikujące dla rasy raczej ocen potrzebnych do zdobycia hodowlanki nie otrzyma. Pies żeby zdobyć uprawnienia hodowlane, nie musi zaraz wygrać wystawy :roll: W niektórych rasach badania nie są obowiązkowe, ale każdy dobry hodowca je robi. Tak między innymi odróżnisz dobrego hodowcę od naciągacza, o czym swoją drogą jest ten wątek. Tylko nie pisz zaraz, że "hodowcy" niezrzeszeni też robią takie badania :lol: Bo po pierwsze nie spotkałam ani jednego takiego, po drugie robienie jakichkolwiek badań jest wyrzucaniem pieniędzy w błoto, skoro nie ma żadnej dokumentacji na to, po jakim psie jest szczeniak = rodowodu.
  9. [quote name='swiadomy']nie czytasz ze zrozumieniem. nie mozna poprawiac rasy psow bez rodowodu?? kojazyc ze zdrowym psem?? mozna. nie trzeba miec 3 wystaw. a dokładniej to fragment z dązeniem do poprawy rasy był troche ironia. bo jak mozna dązyc do czegos wyzszego niz zarobek jesli sie hoduje 10 ras??[/quote] "Kojarzyć ze zdrowym psem" - sam pies może być zdrowy a w genach nieść recesywną cechę warunkującą poważną chorobę dziedziczną. Rodowód to nie jest żaden ekskluzywny papierek, tylko po prostu dokumentacja pochodzenia, która pozwala właśnie na wyhodowanie zdrowych psów, unikanie negatywnych skutków kojarzenia w pokrewieństwie, o którym można nawet nie mieć pojęcia, jak psy są bez dokumentów. Romnażanie bez rodowodu jest niestety rozmnażaniem dla kasy - na pewno nie z miłości i chęci poprawy pogłowia, bo bez dokumentacji pochodzenia jest to równie możliwe jak prowadzenie auta z zamkniętymi oczami :roll: [quote name='swiadomy']a jaka masz pewnosc ze ten twoj hodowca za 2000 zł kojazy psy sprawdzając ich pochodzenie 3 pokojenia w tył. stara sie. a moze tylko sciemnia a psy kojazy z dupy. a ja pisze o kojazeniu psów bez rodowodu ale przez ludzi kochających psy znajacych sie na rasie. i wiedzacych ze te psy znajdą kochajace domy. ale nie za 2000zł. tylko za mniejsza kwote. bo liczy sie pies a nie papierek zwiazku(jakie są zwiazki w polsce kazdy wie).[/quote] Jaką pewność - a to juz zależy jakiego hodowcę sobie wybierzesz i co on ma Ci do powiedzenia na ten temat. Jeśli choć elementarnie orientujesz się w temacie hodowli, zauważysz, że gość się jąka, kiedy pytasz, czemu skojarzył sukę akurat z takim psem. Jeśli ludzie kochają psy, znają się na rasie i nie robią tego dla kasy = mają kasę, to co im u licha szkodzi udokumentować pochodzenie psów? 3 wystawy i podpisanie karty krycia, odebranie metryk to nie są takie straszne koszty i wysiłek, naprawdę - zwłaszcza że utrzymujesz, że znają się na tym, i hodują zdrowe psy =>robią badania na choroby dziedziczne, których koszta kilkakrotnie przekraczają czasem koszt udziału w wystawach. A jak sam w innym wątku zauważyłeś, psów jest ZA DUŻO, więc nie wiem po jakie licho produkować psy o nieznanym pochodzeniu, nie mając pojęcia co z nich wyrośnie. Jak ktoś chce pieska bez papierów na kolanka - proszę bardzo, schroniska pękają od kundelków i psów bez rodowodu a w typie rasy, szczeniaków też.
  10. Owszem, zdziczałych psów nie można zostawić w lasach samych sobie. Owszem, właściciele psów puszczanych do lasu samopas nie mogą pozostać bezkarni. Ale co to ma wspólnego z kulką w łeb dla psiaka, który wyszedł z dziećmi na spacer?? Same przepisy odnośnie strzelania do zdziczałych psów są ok - straszne jest to, jak są nadużywane.
  11. I takich sytuacji jest w Polsce multum, m. in. dlatego, że brak w Polsce rozsądnego podejścia do eutanazji... Albo psy są potajemnie mordowane jak popadnie, hurtem - stare, młode, zdrowe, chore... Albo nie usypia się prawie w ogóle - wciska do jednego boksu psy agresywne, chore, słabe, stare - skutkiem czego codziennością sa pogryzienia, zagryzienia, choroby zakaźne, czy nawet rozmnażanie się psów w schroniskach.
  12. Jeśli ma dobry apetyt to po prostu zwiększyłabym wielkość porcji ogółem. Zwiększenie dawki samego mięsa może zaszkodzić równowadze wapnia i fosforu.
  13. Z jednej strony rozumiem sytuację oszukanej osoby, zmarnowane pieniądze i nadzieje, ale litości!! Pies nie jest rzeczą! :shake: "TOWAR DO WYMIANY" - no wybaczcie, ale chyba osoba, która kupuje żywe stworzenie, tym bardziej do hodowli, powinna zdawać sobie sprawę, że hodowla, genetyka to nie to samo co produkcja telefonów komórkowych. To jest żywa istota, członek rodziny, a nie tylko towar, gadżet do pokazywania na wystawach. Z pięknie zapowiadającego się szczeniaka wyrasta nieraz zupełnie przeciętne zwierzę, dla którego hodowlanka to szczyt możliwości, a z niepozornego malucha - przyszły zwycięzca wystaw. To jest właściwe zachowanie miłośnika psów - po roku wymienić psa na innego,bo nie spełnia oczekiwań wystawowych?? "Czy pani widziała wadę czy nie" - no litości, jeśli się myśli o wystawach i hodowli, i kupuje psa za grube pieniądze, to nie wyobrażam sobie, jak można nie zdobyć podstawowych wiadomości o wadzie jaką jest wnętrostwo - która występuje o wszystkich ras i dyskwalifikuje psa z hodowli. Rozumiem roszczenia finansowe, wyciąganie konsekwencji, ale nie traktowanie psa jak śmiecia :shake: Niestety, kynologia to nie jest hobby dla ubogich, nie oszukujmy się, i trzeba brać pod uwagę, że z pierwszego kupionego psa nie wyrośnie nam zaraz multichampion i podpora hodowli; na tego typu porażki trzeba być przygotowanym psychicznie i finansowo, bo one są wpisane w hodowlę. Odnośnie wypowiedzi [B]Inuit1[/B] - hodowca zapewniał, że jądro zejdzie... Czyżby był jasnowidzem? Na to nie można dać gwarancji. Skoro wówczas jeszcze nie zeszło, to prosty wniosek - z czasem zejdzie, albo [B]nie[/B] zejdzie. I szkoda, że w tej sytuacji w umowie nie zapisano, co ma nastąpić, jeśli te nieszczęsne jądro nie wyjdzie na świat - jaka rekompensata finansowa, etc.
  14. Ano cóż... Rozmawiałam dziś z jedną sąsiadką na temat wspomnainej "dalmatki" - podobno suka nieraz za blokiem obszczekiwała ludzi, rzucała się... Za każdym razem nieudolnie odciągana przez "opiekujące się" nią nastoletnie dzieci - jak taka opieka nad puszczonym luzem psem wygląda chyba wiecie. Nastolatki zajęte swoimi sprawami palą papieroski i flirtują na huśtawkach, a piesek szuka sobie rozrywek na własną rękę, biegając po połowie osiedla. Pytałam sąsiadki, czy w razie czego przejdzie się ze mną do dzielnicowego lub porozmawia gdyby przyjechał - nie nie, nie chce sobie kłopotów robić :shake: I jak tu zmienić cokolwiek? Ręce opadają...
  15. Ja szczerze mówiąc nie widzę tego wypychania psa otrębami :shake: Nijak to się ma do założeń Barfu. Nie karmiłabym psa w ten sposób. Otręby zresztą upośledzają wchłanianie wielu składników pokarmowych, działanie leków, etc. Nie znam się konkretnie na Bouvierach - ale półtora roku u dużych ras to naprawdę młody pies... "Masa" typowa dla dorosłych samców u większości psów takich ras wykształca się dopiero ok. 2-3 roku życia. Jest to zresztą korzystniejsze dla stawów, które wtedy kończą pełny rozwój, chrząstki nasadowe kostnieją tam gdzie trzeba. No ale niestety wiele psów, szczególnie żywionych karmami suchymi, jest niejako "sztucznie pędzonych", zmuszanych do osiągnięcia masy za wcześnie, co może i fajnie wygląda na wystawie, ale i zdrowiu służy niekoniecznie. No i w porównaniu z nimi rosnący w naturalnym, powolnym tempie pies może wyglądać nędznie. Na Twoim miejscu sprawdziłabym u weta czy pies jest zdrowy - krew, mocz, etc. i jeśli tak to po prostu poczekała jeszcze rok-dwa. Wtedy można zacząć się martwić. Jest też możliwość, że pies ma takie a nie inne geny - tego nie przeskoczysz, co najwyżej psa utuczysz jak świniaka.
  16. Z tym, że nie powinno się psa karmić tylko i wyłącznie karmą, zgadzam się w 100% ;) Niby jak dobra karma to zawiera wszystko co trzeba, ale organizm psa się przyzwyczaja i potem przy zjedzeniu czegokolwiek innego, choćby przypadkiem, pojawiają się sensacje. Psu wszystko jedno zazwyczaj, ale niestety tańsze karmy są zazwyczaj gorszej jakości i co za tym idzie na dłuższą metę nie odżywiają psa jak należy. Oszczędzać można na akcesoriach, itp. bo psu wszystko jedno, czy ma posłanie domowej roboty czy firmowy koszyk; czy ma zwykłą smycz czy wyszywanego rogza - ale ja na jedzeniu nie oszczędzam nigdy ;) A jeszcze co do kundelków... Ja tam lubię wszystkie psy, rasowe i nie. Nie uważam ani jednych, ani drugich za lepsze czy mądrzejsze. Wystarczy że wielu właścicieli rasowców (najczęściej tych pseudo) uważa kundelki za gorszy gatunek psa - więc niech chociaż "kundelkarze" będą mądrzejsi i nie opowiadają głupot, że rasowe to gorsze, bo głupsze, chorowite i takie tam. Pies to pies.
  17. No właśnie - bo po co poprzedniemu właścicielowi sam rodowód...
  18. [quote name='Basia Z.']A to ma wspólnego, że wszystkie psy skoro już przyszły na świat to powinny mieć zapewnione szczęsliwe życie i dopóki jest ich nadmiar i cierpią z powodu braku domu i kochanego opiekuna to nie powinno się rozmnażać ani tych nierasowych ani rasowych. Ciekawe czy ty jesteś taka rasowa,a może musisz sie dowartościowywać metryczkami swoich seterów? Pies każdy cierpi tak samo i nie wie, że jest kundlem albo rasowym[/QUOTE] Była już taka dyskusja tutaj: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f97/pilnie-szczeniak-143611/index4.html[/url] więc może nie zaśmiecaj wątku, który jest na temat wyboru rasy psa, a nie zasadności hodowli psów w ogóle. Jak to dobrze, że nie wszyscy ludzie z PWP są tak fanatyczni i krótkowzroczni w swoich poglądach :razz:
  19. [quote name='Jami']Być może wczoraj był - tylko malutki, nie napity. U mojej Niki (*) na udzie był kiedyś takie ogromny napity kleszcz - jak mama go zgniotła to wydał odgłos taki jak pękająca folia bąbelkowa :evil_lol: Ja nigdy się kleszczami nie przejmuję. Być moze dlatego że nasze koty w tamtym roku codziennie przychodziły z co najmniej dwoma kleszczami.[/QUOTE] Też się nie przejmowałam kilka lat temu, pies przynosił ze spaceru nawet po 10-12 kleszczy i nic. Aż dostał babeszjozy, był jedną łapą za TM, nie jadł 10 dni i jechał na kroplówkach :diabloti: [quote name='Jami']Obroża nic nie daje. Podobno najlepsze kropelki ;][/QUOTE] :razz: Mój pies od 2 lat nosi obrożę Preventic i nie miał od tamtej pory ani jednego kleszcza. Na kropelkach wyjmowałam ze skóry opite kleszcze, i to przed minimalnym terminem ochrony (po 2 i pół tygodnia od zakroplenia; krople miały działać 3-5 tygodni).
  20. [quote name='yuki']Ja gdzieś czytałam , że zarówno dorosłę psy jak i koty nie posiadają enzymów trawiących mleko.[/QUOTE] Dokładnie wygląda to tak - wszystkie młode psy produkują enzymy trawiące laktozę (cukier mlekowy). W okresie dorastania, kiedy w naturalnych warunkach pies przestaje pić mleko (bo i matka przestaje karmić), z upływem czasu produkcja enzymów zanika. Natomiast jeśli mleko jest podawane regularnie, to produkcja tych enzymów nie zanika również u dorosłego psa ;) Czyli jeśli pies od szczeniaka dostaje przynajmniej co jakiś czas mleko i nie ma sensacji żołądkowych, to nic się nie stanie, można podawać. Ale jeśli była duża przerwa w podawaniu mleka, to i enzymy mogą zaniknąć i podane po jakimś czasie mleko zaowocuje biegunką. Ale i to nie jest zwykle tragedią, bo po kilkakrotnym podaniu mleka produkcja enzymów zazwyczaj się wznawia (choć nie zawsze). Aczkolwiek moim zdaniem, jeśli pies po mleku ma problemy, nie ma sensu przyzwyczajać go na siłę - o wiele bardziej wartościowy w diecie psa jest kefir lub jogurt naturalny, a jego nie dotyczą problemy z mlekowymi enzymami.
  21. Albo po prostu szczeniaki z tego miotu miały więcej niż jednego tatusia :eviltong:
  22. A ja wczoraj dostałam k...wicy... Wracamy spokojnie ze spaceru z psem, dochodzimy do bloku, a tam na ławce plotkując w najlepsze z sąsiadkami siedzi baba od "dalmatki", która zawsze gania luzem (albo i samopas) i miały już nie wiem ile starć z moją suką... Myślę sobie, że pewnie suczysko siedzi gdzieś w żywopłocie, więc nie szłam po chodniku; zeszłam na drogę, najdalej jak się dało żeby nie prowokować. Ale cóż - suka oczywiście wyskoczyła nagle z żywopłotu, podbiegła do nas i jazda na moją... Baba wielce zdziwona, przynajmniej podbiegła i zabrała psa, ale mi za tym nie wiem którym razem nerwy już puściły i krzyczę, kiedy zacznie wyprowadzać tego cholernego kundla na smyczy... Boże co za oburzenie :evil_lol: "Tylko nie kundla!!!" - a pies ma wspólnego z dalmatem tyle, że ma kropki. I że mam się do niej kulturalnie odzywać i co ja sobie wyobrażam :cool3: Pytam czy może chce porozmawiać z dzielnicowym na temat obowiązków właściciela psa - "No dzwoń, no już!!" - po czym i ona, i sąsiadki, zwiały w te pędy z pieskiem do domów :roll: A taki miałam dobry dzień :cool1: Teraz już doprowadziła mnie do szału, bo jej pies na smyczy chodzi dosłownie raz na rok, wypuszczają go samopas albo z nastoletnimi dziećmi, które w duszy mają co pies robi i gdzie biega, a ja nie mogę spokojnie przejść pod blokiem, bo cholera się rzuca jak tylko moją zobaczy; muszę chodzić naokoło. Chyba przejdę się osobiście do dzielnicowego i porozmawiam o sympatycznych sąsiadach, bo ile można... Alleluja za kilka tygodni się wyprowadzam.
  23. [quote name='tabaluga1']Mnie to za bardzo nie dziwi . Hodowcy , a zwłaszcza członkowie związku kynologicznego , do odważnych nie należą . :razz:[/QUOTE] Lepiej nie pisać nic, niż jakieś nijak mające się do tematu uszczypliwe komentarze :roll: [B]Pakitek[/B], moim zdaniem - zgłoś na policję, ale nie spodziewaj się cudów, zwłaszcza, że właściciele psa zwrócili przynajmniej część kosztów leczenia. Wiele zależy od tego, na jakiego policjanta trafisz. Zawsze jednak będzie to argument na przyszłość, jeśli sytuacja się powtórzy, że były już zgłoszenia w tej sprawie = większa szansa na ukaranie właściciela. Porozmawiaj z dzielnicowym, pewnie powie Ci, żebyś dzwoniła na policję, jeśli zobaczysz, że pies biega luzem, bez kagańca, tylko weź pod uwagę, że możesz zostać potraktowana różnie, w związku z tym, że Twój pies jest bez smyczy. Jedni widzą różnicę między dobrze ułożonym nieagresywnym psem, a agresywnym, nieposłusznym pitem; dla innych pies to pies i tyle.
  24. Dopiero zobaczyłam ten tekst o 5 rozjechanych psach... :crazyeye: SZOK! Nie dziwię się teraz, że pies z pseudohodwli - żaden normalny hodowca nie sprzedałby psa tak nieodpowiedzialnym ludziom. Już rozumiem skąd te przytyki do "szczęścia"... Jak się psa tak pilnuje na spacerach że piąty pod rząd ginie pod samochodem to rzeczywiście, trzeba się modlić o szczęście, bo rozumu już chyba nic nie naprawi :shake: Po prostu masakra.
  25. Frodas jakiś taki większy? :hmmmm: Jakby masy nabrał.
×
×
  • Create New...