-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Martens
-
Dla mnie w ogóle niepojęte jest takie podejście do żywego zwierzęcia... Mieć szczeniaka jakiś czas, przywiązać się do niego, szczeniak uznaje nas za swojego przyjaciela i przewodnika - i okazuje się być chory. No proszę Was, co się wtedy robi? Leczy psa, a jak to niemożliwe, pozostaje się z nim do końca, żeby nie umierał sam. W bajeczki rozmnażacza o trzymaniu pieska przy sobie i leczeniu chyba tylko osoba nie mająca pojęcia o pseudohodowli i do tego skrajnie naiwna mogłaby uwierzyć. Pies prawdopodobnie jeszcze tego samego dnia został uśpiony. Jaki handlarz, rozmnażający psy bez papierów dla zarobku, włoży grube tysiące w leczenie, operacje psiaka z wadą serca, z którego nic nie będzie miał?? Nawet jeśli nowych właścicieli nie byłoby stac na kosztowne leczenie, tu na forum mogliby znaleźć pomoc finansową, albo po prostu zostac z psiakiem do końca. Niestety zachowali się, cała rodzina, jak snoby i rozpieszczone dzieci, potraktowali psa jak przedmiot, zepsutą zabawkę. A przecież nie ma żadnej gwarancji na to, że i z drugim psem coś będzie nie tak - już pomijając chorobę. Co będzie jak okaże się, że sika w domu, w przyszłości zacznie atakować inne psy, albo przypadkowo złamie łapę? "Towar wadliwy" i SRU! do schroniska? Wstyd mi za takich ludzi :-(
-
[quote name='***Paulina***']No dobra... Tylko nie porównujmy yorków które mają prawdziwy włos z labradorami czy jakimiś innymi psami które mają sierść;)[/QUOTE] To może ja już przy okazji zapytam. Jaki jest [U]konkretny[/U] powód tego, że yorki kąpie się tak często, przykładowo raz w tygodniu, a nie raz na pół roku czy co kilka miesięcy? Nie chodzi mi o uzasadnienia typu "bo ma włos, a nie sierść", bo to żadne tłumaczenie. Z czym to jest konkretnie związane - że trzeba tak często?
-
No i mam nową sąsiadkę - DONkę w klatce obok :cool3: Poczynania właścicieli mrożące krew w żyłach. Pierwszego dnia po przyprowadzeniu suki puścili ją luzem i zwiała im w stronę miasta. Skwitowali to stwierdzeniem "musi się przyzwyczaić" i poszli do domu :mdleje: Swoją drogą smycz też mają świetną - cieniutką skórzaną, jak dla jamniczka. Moja połowę mniejsza suka zerwałaby ją przy pierwszym szarpnięciu. Wychodzę z Baryłą na spacer - przy sąsiedniej klatce stoi pańcia z dziećmi i plotkuje z sąsiadką, DONka luzem. Poszłam w drugą stronę, suka oczywiście za nami :cool3: Ze dwa razy musiałam się zatrzymać, wtedy się cofała, aż wreszcie panie zauważyły, że coś jest nie tak - "O, za psem pobiegła" i zawołały ją. Zdążyłam wyjść za blok - suka już kilka metrów za nami :angryy: Myślę - fajnie, zupełnie jej nie znam, moja na podejście czy "niewłaściwe" zachowanie obcej wielkiej suki prawdopodobnie zareaguje agresją... :roll: Znów się cofnęłam, stanęłam na chodniku - panie zawołały psa i w końcu udało mi się iść na spacer. Przy powrocie powtórka z rozrywki, ale zdążyłam wejść do klatki :cool1: Coraz bardziej się cieszę, że się wyprowadzam :evil_lol:
-
Dziękuję za poprawkę, ostatnio czytałam o tym jakies 3-4 lata temu :oops: Ale fakt, słyszałam, że studia wieczorowe są wieczorowe tylko z nazwy.
-
W Warszawie z tego co pamiętam było to ok. 4 000 zł za semestr. Z tym, że nie funkcjonuje coś takiego jak weterynaria płatna od początku do końca, w sensie zapłacisz = dostaniesz się. W W-wie oprócz limitu miejsc na studia dzienne, bezpłatne, jest identyczny limit miejsc na studia wieczorowe = płatne, na których po 2 latach zależnie od wyników przechodzisz na studia dzienne lub życzą ci szerokiej drogi :eviltong:
-
Ja tylko dodam, że same majtki nie załatwiają sprawy i pies pozostawiony z zacieczkowaną suką bez problemu sobie z nimi poradzi :evil_lol:
-
Po prostu kupy są miększe, bo dochodzi do pokarmu kefir. Dopóki zachowują wyraźny kształt, mają normalny kolor, to wszystko jest ok. Jeśli chodzi o Barf - łapczywość raczej psu nie mija z wiekiem :evil_lol: Przy przechodzeniu na Barf poleca się na początku karmienie z ręki - trzymanie przykładowo skrzydełka, które obgryza, żeby nauczył się mielić, a nie łykać w calości. U mojej suki wystarczyły 2 takie karmienia i załapała o co chodzi, mimo że wcześniej wszystko co dostała, łapała w locie i połykała od razu.
-
Jesli chodzi o kupy, to teraz moja 25-kilogramowa suka robi połowę mniejsze niż psiak sąsiadów, mniejszy od jamnika. No, ale on dostaje karmę z biedronki i jakieś dziwne papki z kaszy... Na pewno nie dlatego, że ich nie stać :roll:
-
[quote name='olekg89'].Jak moja matka wróci i zobaczy zamrażalnik to padnie na zawał:evil_lol: 5 króliczych łbów z oczkami sobie leży na półeczce:evil_lol:"Co jest doktorku":lol:[/QUOTE] Fotkaaaaa!! Chociaż link :eviltong:
-
Jajko to unikatowy zestaw aminokwasów, bo jako jedyny pokarm zawiera ich komplet. Do tego pokaźna porcja witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, plus łatwo przyswajalny wapń, gdy podajemy razem ze skorupką.
-
[quote name='Saite']Ale najbardziej "lubię" miny i niekiedy komentarze ludzi, którzy to, co jedzą moje psy, kupują dla siebie.[/QUOTE] Ja też stojąc w kolejce zastanawiam się, co powiedziałaby pani za mną, która kupuje korpusy po złotówce na obiad dla rodziny o moich pięknie obrośniętych skrzydłach z indyka dla psa :cool1: Btw ja jestem miłośniczką żołądków drobiowych :evil_lol: Zawsze jak suczysku kupuję do papki, to biorę trochę więcej i sama wcinam. Gotowane oczywiście :eviltong: [quote name='Katica']Czy to normalny objaw w pierwszych dniach... suka od 4 dni Barfuje, i policzyłam tak narazie na tych kalkulatorach ile powinna jeść, czyli wyszło że ok. 600 gram kości mięsnych dziennie, i tak też pi razy oko daję, plus warzywa, ew. jogurt nat... i coś mi się zdaje że sucz mi ciągle głodna chodzi?[/QUOTE] Na początku bardzo normalne. Po jedzeniu z wypełniaczem (karma, domowe) pies ma zwykle rozepchany żołądek i trochę trwa zanim się przyzwyczai. Później na ogół następuje przejściowy niewyjaśniony okres małego apetytu. Pies nareszcie jest najedzony jak należy, potrafi wzgardzić pięknymi kostkami z miąskiem :evil_lol:
-
Moim zdaniem codziennie to za dużo, wystarczy max. 2 razy w tygodniu. I nie ma potrzeby parzenia go, w jajku nie ma nic z czym psi system odpornościowy nie mógłby sobie poradzić ;)
-
[B]bary[/B], przepraszam za surową ocenę - w zasadzie wyraziłam to co mi pierwsze przyszło do głowy po przeczytaniu tekstu. Każdemu na pewno choć raz w życiu zdarzyło się nie dopilnować psa, choć nie każdy miał przy tym takiego pecha, że psa kosztowało to życie. Z drugiej strony często można przeczytać wypowiedzi ludzi, albo pełne dumy, jaki ich pies jest dzielny, bo trzeci raz w tym roku wpadł pod samochód i przeżył. Albo że głupi bo zostawiony przed sklepem sam na pół godziny dał się ukraść. Ludzie zwalają winę na wszystko - na los, na przypadkowych przechodniów, na głupotę psa - tylko swoich, nieraz naprawdę rażących zaniedbań nie widzą.
-
U mnie podobnie - podawane przeze mnie kości surowe trawią sie bez problemu, a zeżarcie przez sucz na spacerze wyrzuconych przez kogoś gnatów, zwykle typowych ze schabu, z zupy, kończy sie właściwie zawsze wymiotowaniem kawałków niestrawionych kości.
-
[quote name='Agunia_so']Kobieta z hodowli nie podpisała z nią nawet umowy kupna- sprzedaży pieska (o czym moja koleżanka nie miała zielonego pojęcia, nie wiedziała że istnieje takie coś). Kobieta widocznie miała coś na sumieniu i sprzedała jej psa, zapewne wiedząc o tym że taka wada może wystąpić, gdyby nic nie ukrywała zaproponowałaby podpisanie umowy.[/QUOTE] O to już nie miałabym pretensji do całego świata, tylko do swojego niedouczenia. W niemal każdej książce o psach czy na stronie internetowej w dziale/rozdziale dotyczącym zakupu szczeniaka jest do znudzenia powtarzane o podpisywaniu umowy i że dobry hodowca takową proponuje przede wszytskim dla zabezpieczenia swoich maluchów. Naprawdę ciężko jest na to nie trafić przy minimalnym wysiłku wlożonym w zdobywanie wiedzy o kupnie psa, a taki chyba powinien być, zwłaszcza gdy rozchodzi się o wydanie prawie 2000 zł i plany wystawowe.
-
No niestety, weci często na żywieniu niezbyt sie znają. Dziwi mnie strasznie, że wet kazał gotować kości wieprzowe. Jeśli chodzi o choroby "wieprzowe" groźne dla psa w Polsce to info od dr weterynarii z SGGW - ryzyko zarażenia jest tylko przy podawaniu surowych podrobów, mięsne kości nie są zagrożeniem. Już lepiej nie dawać kości wcale, niż dawać gotowane.
-
Przepraszam za sarkazm, ale czytając tą wypowiedź nasuwa mi się tylko jedno. Szczęściarz z psa, że przeżył aż 14 lat. Bo zostawianie psa samego na noc przy niezabezpieczonym, lodowatym oczku wodnym; rozpalanie ognia czy zostawianie gorącego popiołu gdy wiadomo że na podwórku jest starszy, być może niedowidzący już pies i może się poparzyć; czy, o losie, manewry samochodem przy psie puszczonym na podwórku :wallbash: (chyba że rozpędzony samochód staranował ogrodzenie i trafił psa, to zwracam honor :cool3: ) to nie są wypadki losowe, tylko cholerna nieodpowiedzialność, za którą nacierpiał się pies :angryy: [*] dla psa, bo właściciela jakoś mi nie żal :shake:
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
Martens replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
[SIZE="1"]Ja zauważyłam jedną rzecz. Największy problem z tym wszystkim ma chyba większość osób, które kupiły psa bez rodowodu. I to nie problem z dogomaniakami, tylko swoimi kompleksami :cool1:[/SIZE] Żeby tak zupełnie nie offować :roll: Ostatnio miałam jazdę z dziećmi znajomych. Stałam z suńką na skwerku - podeszła znajoma z synkiemi córką. Nie dało się porozmawiać... Dzieciak (ok. 5 lat) krzyczał do psa "Piesiek!! Piesiek!!" na całe gardło aż zachrypł, próbował go gonić i szturchać badylem, co mu niezbyt wychodziło bo chamsko zasłaniałam sobą psa, aż w końcu postanowił nakarmić go gumą do żucia. Mama nic :razz: więc w środku rozmowy odwróciłam się na pięcie i poszłam. -
[quote name='Kotki']a to fakt ze w pedigree junior jest 30 % miesa,ale nie jestem pewna w ktorej[/QUOTE] Gdyby tam było 30% mięsa, to nie kosztowałaby tyle, ile kosztuje. Między mięsem a produktami pochodzenie zwierzęcego jest ogromna różnica. Porównaj mięso, prawdziwe mięso i zmielone racice, kości, dzioby, powieki i wszelkie paskudztwo z którego nawet parówek nie da się zrobić. Tego może i jest tam 30% ale na pewno nie mięsa. W składzie Pedigree, jak dobrze pamiętam, jest wyszczególniony podpunkt "mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego" i jest to razem podane w %. Czyli mięsa może być garstka na tonę odpadów mięsnych.
-
Skoro pies się zrywa jak jest luzem i bez reakcji na wołanie gna za rowerem - to niestety na czas nauki koniec z puszczaniem luzem. Cała filozofia polega na wyćwiczeniu 100% przywołania - linka uniemożliwia psu pogoń i zlekceważenie komendy "do mnie". Co robić - wychodzić na długiej lince, zajmować psa zabawą, szkoleniem, zwłaszcza na widok roweru, wołać do siebie i nagradzać smakołykami, zabawkami. Po prostu Twoja osoba i posłuszeństwo musi stać się dla psa atrakcyjniejsze niż pogoń za rowerem, a zanim tak się stanie, pogoń za rowerem musi być uniemożliwiona. Jeśli pies na lince wyrwie się w stronę roweru, skrócić ją tak by nie mógł za nim pobiec, po czym przywołać do siebie i nagrodzić. Żeby psu się utrwaliło: biegnę do roweru - coś mnie zatrzymuje, nie da rady; biegnę do pani - dostaję żarcie. Tylko niestety przynajmniej na czas nauki - koniec z puszczaniem psa luzem tam gdzie bywają rowerzyści. Jedna udana pogoń = powrót do punktu wyjścia w nauce.
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
Martens replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
[B]paulina[/B] i to jest super podejście do sprawy, a nie rozmnażanie nierasowych psów i sprzedawanie ich za grubą kasę ;) -
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
Martens replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
[quote name='Cirilla888']I tu na forum też sporo takich ludzi, co tylko rasowce, wystawowce, reszta to g..no nie pies. A nie daj boże jak nie ma rodowodu, a się szczeniaki trafią, to niektórzy z wyzwiskami lecą i zlinczować by chcieli... To się dopiero nazywa brak wyobraźni... [/QUOTE] A gdzie na dogo spotkałaś ludzi, dla których pies bez rodowodu to g...o?? :crazyeye: Bo ja siedzę tu prawie 3 lata i spotkałam może 2 takie osoby, które szybko z forum zniknęły. [SIZE="1"]A brak wyobraźni to moim zdaniem celowe rozmnażanie psów nierasowych - przy tym ile mamy ich bezdomnych.[/SIZE] -
[quote name='Cirilla888'] Ale tak poważnie jeśli chcesz 2 sunie to najlepiej mieć z jednego miotu, bądź w jednym wieku (...) Jeśli chcesz pieska i suczkę, to sunia koniecznie po sterylce musi być, ale lepiej nie, żeby nie było później niespodzianek, albo regularne zastrzyki, chyba że hodowla (ale jak ze schroniska, to może lepiej drugiego w domu schonu nie otwierać;p).[/QUOTE] Co do pierwszego się nie zgodzę - wychowanie dwóch szczeniaków naraz to sajgon, momentalnie przejmują od siebie złe nawyki, nawiązują lepszy kontakt ze sobą niż z człowiekiem, bywają problemy z nauczeniem posłuszeństwa... Moim zdaniem o wiele lepiej najpierw wychować jednego psiaka, a potem btać drugiego, w odstępie chociaż roku ;) Co do psa i suki - utrzymanie w domu psa i suki, obojga niekastrowanych jest dość problematyczne, ale nie demonizowałabym. Są hodowle domowe w których są 3-4 zwierzaki różnej płci jakoś sobie ludzie z tym radzą - są odpowiedzialni i izolują zwierzaki albo na czas cieczki oddają samce rodzinie na przechowanie. Jeśli jednak nie mamy zwierząt hodowlanych, to kastracja/sterylizacja wiele ułatwia ;) Nie mogą się zgodzić co do zastrzyków - są one szkodliwe dla zdrowia, zwiększają ryzyko ropomacicza i raka sutka; już jednorazowe podanie ich jest moim zdaniem ostatecznością, a co dopiero regularnie przez całe życie suki :-o Choroby układu rozrodcze właściwie murowane - szkoda że tak wielu weterynarzy nic o tym nie wspomina tylko pakują w sukę hormony bez opamiętania.
-
Ja w sumie na początku miałam wstręt do Zmierzchu, ze względu na wielki szum i szał nastolatek - podobnie miałam przy Harrym Potterze. Ale zaczęły się wakacje, w końcu z nudów zaczęłam czytać i wpadłam :evil_lol: Film obejrzałam po przeczytaniu książek - rozczarował mnie, w porównaniu z powieścią był płytki i nudny. Same ksiązki rozkręcały się z tomu na tom; Zmierzch owszem, kojarzył mi się troche z opowieścią dla nastolatek, ale Przed świtem już absolutnie nie, klimat naprawdę mroczny.
-
[quote name='olekg89'] Mój dziadek hoduje króliki więc psy dostają też głowy z sierścią uszami oczami wszystkim i aż się telepią na sam widok:evil_lol:[/QUOTE] A mój potwór z futrem nie chciał :placz: Jesli chodzi o smakołyki na spacer - to co: po prostu pokrojone w drobniutkie kawałeczki świeże lub ususzone w domu świeże mieso (w którymś wątku była instrukcja suszenia) albo kawałeczki białego sera.