-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Martens
-
To może ja odpiszę, skoro rzekomo reszta się boi :evil_lol: - chociaż nie mam, ani nie zamierzam hodować yorków (kiedyś chciałam mieć, a rasa i dyskusje na jej temat popularne - stąd tu jestem). Szukam teraz szczeniaka rasowego (SBT), czekam na kilka miotów, sprawdzam badania rodziców, nawet nie dzwonię w miejsca gdzie psy nie mają robionych badań na choroby typowe dla rasy (nieobowiązkowe). Szukam psa przyjaciela przede wszystkim, ale może przy okazji psa wystawowego, przy którym zdobędę choćby bezcenne na przyszłość doświadczenie. I psa przebadam z pewnością na choroby typowe dla jego rasy zanim dopuszczę do jego rozmnażania, choć nie są to, jak pisałam, badania obowiązkowe. Co by nie było, że wszyscy co w ZK, to oszuści, co tylko czekają na kasę po najmniejszej linii oporu i ozór strzępią po próżnicy ;)
-
Postraszyć chorobami dziedzicznymi u szczeniaków po rodzicach niewiadomego pochodzenia... Demolką w mieszkaniu, zaszczanymi podłogami, piskami szczeniąt w nocy, kosztami weterynarza i karmy, możliwościami powikłań przy i po porodzie częstymi u tak małych ras => możliwością śmierci suki i szczeniąt... Jeśli po ludzku nie dociera - gdy psy nie będą miały należytej opieki: policja, TOZ. No i oczywiście urząd skarbowy. Sprzedaż szczeniaczków domowej produkcji jak najbardziej podlega opodatkowaniu, tylko jakoś mało który rozmnażcz się kwapi do płacenia. Aczkolwiek, jeśli psy będą zadbane, podatek płacony - z prawnego punktu widzenia NIC nie można zrobić...
-
[quote name='Cybulka']No ale jeśli w domu pies idealnie stosuje się do komendy to co? I co jeśli jest na lince, a mimo wszystko coś znajdzie? Rozumiem, że dzięki lince szybko go złapiemy, ale co jak nie będzie chciał puścić? Lucky jest naprawdę uparty :mad:A refleks ma niestety lepszy niż my..:roll:[/QUOTE] Zacznijcie ćwiczyć na spacerach identycznie jak w domu - bierzcie na spacery suchy chleb (przykładowo) i pyszne smakołyki; róbcie po prostu na zewnątrz to samo ćwiczenie, które opisałam wczesniej do robienia w domu. Dopóki nie dojdziecie do perfekcji w czasie ćwiczeń na spacerach - na czas swobodnego niuchania po trawce - kaganiec. [quote name='vege*'][B] Ad1.[/B] zawsze daje się złapać na ciastka, bo wie, że jak odda kość to dostanie ciasteczko, albo dwa :)[/QUOTE] No to w czym problem :evil_lol::evil_lol::evil_lol: [quote name='vege*'][B][B]Ad3[/B].uczyłam ją tak, że trzymałam ciasteczko w ręku na otwartej dłoni, jak chciała wziąć mówiłam 'nie rusz' i zamykałam dłoń, jak się uspokoiła to ją otwierałam i kiedy znowu chciała wziąć ciasteczko to znów powiedziałam 'nie rusz' i zamknęłam ponownie dłoń i za którymś razem zrozumiała, że jak nie ruszy ciasteczka to je po chwili dostanie, a zje tylko wtedy kiedy jej powiem 'możesz wziąć' [/QUOTE] To co Ty masz w ręce, jest Twoje. Więc łatwe jest wyegzekwowanie polecenia na zasadzie (nie zabieraj tego, bo to moje - aż Ci pozwolę). Sytuacja kiedy pies ma kość jest diametralnie różna. Kość jest JEJ, a nie Twoja i Twoje morale spada w porównaniu do poprzedniej sytuacji, bo musisz przekonać psa, żeby po dobroci oddał Ci coś swojego, cennego, a nie po prostu nie zabierał czegoś Tobie ;)
-
[quote name='vege*']jak w końcu ją na ciastka złapałam wzięłam ją na smycz odciągnęłam od kości, ukucnęłam koło niej i powiedziałam ' nie wolno!' i puknęłam lekko jednym palcem w pysk i poskutkowało na chwilę, jak chciała wziąć kość ponownie powiedziałam stanowczo 'nie rusz tego' to się tylko na kość popatrzyła i nie ruszyła jej na całe szczęście, ale ja tą kość kopnęłam gdzieś to chciała ponownie za nią pobiec i zabrać :angryy:[/QUOTE] Brawo - nauczyłaś ją, że jak da się złapać i zabrać sobie kość, to ją skarcisz i pukniesz w pysk :evil_lol: Natępnym razem nie da się nabrać na ciastka :evil_lol: [quote name='vege*']Dla niej nie ma chyba nic obrzydliwego, pożarła już wróbla raz, i chyba 3 razy zdechłą mysz. [/QUOTE] Ależ na pewno są dla niej obrzydliwe rzeczy, choćby szampon ;) To co Ty uważasz za obrzydliwe, dla niej pachnie jak smakowity obiadek. [quote name='vege*']Nuka rozumie komendę 'nie rusz' i 'zostaw to' ale w domu albo jak jej wyjmę już to z pyska i nie pozwalam ruszyć. [/QUOTE] Czyli rozumie, ale co zrobiłaś, żeby opłacało jej się posłuchać? :cool3: Pies to zwierzę, stworzenie interesowne, dlaczego ma oddać swoją zdobycz dobrowolnie i nic nie dostać w zamian = dać się zrobić w trąbę? :evil_lol: Każdorazowe posłuchanie komendy "zostaw" powinno być sowicie nagrodzone, tak żeby psu się opłacało. Inaczej będzie Cię słuchac tylko wtedy, gdy masz fizyczną przewagę tzn. w domu lub na smyczy; puszczona luzem skorzysta ochoczo z okazji, a gwarantuję, że jej nie dogonisz, jeśli nie będzie tego chciała. [quote name='vege*']Ona jest taka, że jak chce się do niej podbiec i jej zabrać to co znalazła to od razu łapczywie łapie w pysk i czasem odrazu połyka, żeby jej nikt tego nie zabrał.[/QUOTE] Sama ją tego nauczyłaś podchodząc i zabierając jej żarcie bez porządnej nagrody. Bardzo mądry pies :evil_lol: co, ma leżeć i czekac gdy wielka zła baba już biegnie i na pewno zabierze? :cool3: Zrobiłaś sporo błędów wychowawczych i nie będzie łatwo to odkręcić; przede wszystkim nauczyłas psa, że gdy podchodzisz, trzeba uciekać z żarciem, a z komendy "zostaw" zrobiłaś alarm, że zaraz będzie walka o kość. Zmień słowo, nie ucz suczki w domu polecenia "zostaw" tylko na przykład "oddaj", żeby nie kojarzyło jej się z sytuacjami, kiedy chciałaś jej coś zabrać. Nie karć po fakcie, ani kiedy przyjdzie po spałaszowaniu zdobyczy. Wiem, szlag trafia, ale wtedy trzeba psa pochwalić - przyjście do przewodnika ZAWSZE musi się psu dobrze kojarzyć. Nie wołaj psa ani nie każ mu puścić żarcia, kiedy masz pewnośc, że nie posłucha - w ten sposób tylko psujesz komendę, "oduczasz" jej psa.
-
[quote name='G&R']Natychmiastowa reakcja: podbiegasz do psa, gdy widzisz, że zwęszył coś atrakcyjnego (kości, chleb itp.), co nadawałoby się do zjedzenia[/QUOTE] Próbowałaś kiedyś tego w praktyce? 99% psów w takiej sytuacji ucieknie i wpoi sobie, że jak znajdzie coś smacznego, to broń boże nie można dać się złapać. Czyli skutek odwrotny. :shake: Po pierwsze - w domu, na spokojnie, uczyć psa komendy "zostaw". Wykrzykiwanie jej na spacerze, w momencie znalezienia "łupu" daje efekt odwrotny - pies uczy się że "zostaw" znaczy "spierniczaj szybko bo zaraz Ci zabiorę". Takich rzeczy najpierw uczymy w kontrolowanej sytuacji w domu: pies na smyczy, na podłogę rzucamy kawałek suchego chleba, pies rusza do chleba, komenda "zostaw", lekkie szarpnięcie smyczą, zawołanie psa i nagrodzenie o wiele smaczniejszym od owego chleba smakołykiem - i tak powtarzać kilka razy dziennie. Dopiero gdy pies komendę pozna i utrwali, można stosować ją w praktyce; ot takie wykrzywkiwanie sobie jej na spacerze w nadziei że pies telepatycznie zrozumie i posłucha, jest bez sensu :roll: No i prewencja przede wszystkim - spacery na lince, żeby uniknąć ucieczki z żarciem, która rujnuje całą naszą dotychczasową pracę, a jeśli akurat będziesz chciała wybiegac suczkę luzem - kaganiec. Oczywiście nagroda za posłuchanie komendy "zostaw" na spacerze, gdy w grę wchodziła pyszna śmierdząca kość, musi być adekwatna do pokusy jakiej oparł się pies :cool3: inaczej następnym razem uzna, że bardziej się opłacał uciec ze znaleziskiem ;)
-
No ale jak on ucieka? Przełazi wierzchem przez ogrodzenie?
-
[quote name='Cybulka'] Nikt mi nie odpisał w sprawie kastracji - czy to może obniżyć jego dominanckie zachowanie? Czemu temat trafił do wychowania - skoro komendy zna a problem jest raczej w dominacji/zdobywaniu?[/QUOTE] Pilnowanie łupu nie jest związane w żaden sposób z instynktem płciowym. Na tego typu problemów kastracja nie rozwiąże, ale skoro są inne, typu ucieczki za sukami - pomoże w pracy nad psem, nieco go wyciszy. Czy to jest koniecznie dominacja? :razz: Pilnowanie zdobyczy jest zachowaniem naturalnym dla wszystkich psowatych, nawet tych stojących na dnie hierarchii stada. To instynkt samozachowawczy, dodatkowo nieświadomie nasilany przez własciciela poprzez własnie zabieranie zabawek, kości siłą. To raczej oddawanie bez walki wszystkiego co do psa w jego mniemaniu należy, jest zachowaniem nienaturalnym = musi być umiejętnie wyuczone przez właściciela. O tym już sporo napisano w tym wątku - jak to zrobić, a czego nie robić. Moim zdaniem wychowanie jest jak najbardziej odpowiednim działem, bo ani pilnowania łupu, ani rzekomej dominacji nie da się wyciąć razem z jajkami ani osobno - trzeba pracować nad psem. Nie wtedy, kiedy już dochodzi do problemowej sytuacji, ale przed nią; odpowiednio ją zaaranżować, by móc bezkonfliktowo pokazać psu właściwe zachowanie. Co do ucieczek, braku kontroli - złoty środek zapobiegawczy i wychowawczy: [U]długa linka na każdym spacerze[/U].
-
Mala, super ;) Nie zapominaj o nagrodach, one bardzo mobilizują psa do pracy :)
-
A ile czasu wynosi nocna przerwa? Kiedy ostatni raz dostaje jeść?
-
Nie puszczaj psa po lesie bez smyczy... Zajrzyj sobie tutaj: [url=http://www.dogomania.pl/forum/f1060/]Myśliwi - Dogomania Forum[/url] Linka 10 metrów i wszyscy będą zadowoleni - i Ty bez nerwów, i pies zdrów i cały, i zwierzaki leśne spokojne. Bez linki nie ma co myśleć o oduczaniu takiego zachowania, bo jest ono silnie samonagradzające się (samo się utrwala i pogłębią z każdą pogonią, jest to dla psa wielka przyjemność) - jak już masz linkę, ćwicz przywołanie i nagradzaj; na początku w neutralnym tereniu, później w lesie, w obecności wiewiórek czy innych rozpraszających istotek.
-
Ja dodałabym jeszcze, że jeśli pies naprawdę lubi wycieczki po okolicy i nudzi się na podwórku, to kastracja wiele nie zmieni... Gdzie psiak przebywa w ciągu dnia? Ile czasu spędza na spacerach, jak one wyglądają? Co robicie z psem w domu?
-
Ja bym dała surowe zmiksowane. Ale jak masz np. gotowaną włoszczyznę z zupy, to możesz pognieść widelcem i też dać.
-
Chora nie jest, tylko... rozwydrzona :evil_lol: Gdyby mi przygotowywali coraz to smakowitsze potrawy za każdym grymaszeniem, to też bym nie jadła wiedząc że dostanę coś lepszego. Shih tzu mają naprawdę niewielkie zapotrzebowanie pokarmowe, wystarczy im niewielka ilość jedzenia; tu ktoś ją poczęstuje, tam kawałeczek czegoś i potem jak przychodzi pora karmienia, pies jest pełny - czy ona w ogóle miała okazję porządnie zgłodniec? Stawiaj miskę 2 lub 3 razy dziennie, po 15 minutach zabieraj i nie dawaj NIC do kolejnego posiłku. Nie wydziwiaj z dosmaczaniem, zmiana potraw. Ma zjeść to co dotsaje albo nic. Może strajkować i kilka dni, ale bez obaw - znasz psa który zagłodziłby się przy pełnej misce? ;) Zgłodnieje to zje. P.S. Parówka to jak Pedigree dla ludzi - jakość straszna plus mnóstwo chemii. Darujcie to psu, jak już musicie, dajcie surowego mięsa, np. szyjkę z kurczaka (z chrząstkami) - przynajmniej zęby wyczyści. Btw w podobnym wieku moja suka też miała poranny brak apetytu - i to był sygnał, że pora przejść z 3 posiłków dziennie na 2; problem zniknął.
-
Wbrew bzdetom rozsiewanym przez fanatyków teorii dominacji, gdy doszło już do takiej sytuacji jak opisujesz, bezpieczniej i lepiej dla wychowania psa jest odpuścić, niż na siłę doprowadzać do konfrontacji fizycznej. A gdyby pies się rzucił i ugryzł koleżankę to co? Zaczęłaby z nim walczyć, bić go? Pewnie by się przestraszyła i odpuściła - i zarazem nauczyła psa, że zębami może wymuszać swoją wolę. A nawet jeśli nie, jeśli zapanowałaby nad psem siłą - to tak jak pisałam wcześniej, przy kolejnej tego typu sytuacji pies zareagowałby o wiele szybciej i z większą agresją, bo już słusznie spodziewałby się z jej strony napaści. Kiedy pies już coś trzyma w pysku i warczy - w tym momencie jest za późno na naukę! Trzeba sytuację rozwiązać możliwie bezkonfliktowo, a do kolejnych niedopuścić, przygotować się aranżując podobną i mogąc zapobiec takiemu zachowaniu w porę.
-
[quote name='Chapi']Hey mam rocznego Labradorka i chciałabym zapytać co ile powinnam go odrobaczać bo każdy mi mówi co innego.... A właśnie co z Pchłami jak zwalczyć pchły i larwy... to też powinnam robić co jakiś czas ? Jeśli tak to co ile? Z góry dziękuje ![/QUOTE] Najlepiej psa nie odrobaczać w ciemno tylko co przykładowo pół roku zanosić do badania próbkę kału. Koszt badania groszowa sprawa, jak robaki są to się odrobacza, jak nie, to się psa nie truje niepotrzebnie. Generalnie przy małych dzieciach zaleca się psa odrobaczać co 3 miesiące; normalnie co pół roku lub nawet rzadziej. Co do pcheł - też nie wciska się w psa chemii "profilaktycznie", na zapas. Większość preparatów przeciw kleszczom (krople, obroże) działa tez na pchły, więc problem z głowy. Na pchły nie działa obroża Preventic. Pchły z nieba nie spadają, dostają ich zwykle psy które stykają się często i dużo z psami zaniedbanymi, zapchlonymi (mój nie miał pcheł od x lat). Jak pies się drapie, w sierści przy skórze widać ciemnawy proszek, jakby piasek - to zwykle oznacza inwazję pcheł. Wówczas najlepiej użyć kropli, pudru lub szamponu (obroże przy psie już zaatakowanym przez pchły są mało skuteczne), a mieszkanie, zwłaszcza psie posłanie, dywany, meble wyściełane, zakurzone kąty, spryskać odpowiednim preparatem w sprayu.
-
Cała reszta została już konkretnie powiedziana, więc ustosunkuję się konkretnie do tego: [quote name='Cybulka']To co nalezało zrobić w tej sytuacji? Odpuścić?:roll:[/QUOTE] Zapiąć psa na smycz, skusić smakołykiem lub zabawką, ewentualnie po prostu iść i psa pociągnąć za sobą, w końcu piłkę by wypluł. Wchodzenie w konfrontacje fizyczne z psem, łapanie za kark czy wyrywanie na siłę z pyska po pierwsze naraża nas realnie na pogryzienie, po drugie uczy dokładnie odwrotnej rzeczy niż chcemy osiągnąć, NASILA nawyk pilnowania i bronienia łupu.. Po takich akcjach pies uczy się, że właściciel to agresywny potwór, który mu wszystko zabierze i przy następnej takiej sytuacji może zareagować o wiele groźniej. Jak zapobiegać - pisano wyżej.
-
[quote name='paulina2904'] Narazie on dba bym się rozwijała sportowo ,bo biegam z nim po 2-3km aby się zmęczył(mi to idzie szybciej:lol:) i jeszcze sporo spaceru... ;)[/QUOTE] Nie chcę Cię załamywać, to tak pół żartem, pół serio, ale dalmaty kiedyś biegały za powozami do kilkudziesięciu km dziennie :evil_lol:
-
[quote name='mpn'] Własnie u mojej rodziny w klatce mieszka rodzina z goldenem i jest to bardzo płochliwe zwierzę, nie wiem czego to dotyczy, czy za późno był wyprowadzany czy sytuacja w domu (często się kłócą). Ale golden jest dla mnie symbolem psa rodzinnego,mile nastawionym do ludzi a on się boi. Okropne :crazyeye:[/QUOTE] To może być kwestia genów, zwłaszcza jeśli pies nie był z zarejestrowanej i dobrej hodowli. Ale może to być też izolacja, brak socjalizacji właśnie. Podobna sytuacja jest u moich znajomych - mają goldena z rodowodem, psychikę miał pocżątkowo wspaniałą, ale nie wychodzili z nim na spacery, a bo kwarantanna, bo za mały... Jak pies skończył 4-5 miesięcy i stwierdzili, że pora wyjść na spacer, to był szok, bo pies bał się przechodniów, psów, samochodów... Co nie powinno dziwić - jaka byłaby reakcja np. 12-letniego dziecka zabranego znienacka w środek wielkiego miasta, a które spędziło życie w spokojnej wiejskiej zagrodzie i nie miało pojęcia, że na świecie są inne miejsca? A że wazył już wtedy prawie 30 kilo, spacer po mieście przy takim psie kładącym się na chodnik co przejedzie samochód to udręka, więc na tym spacery się skończyły; mają teraz kilkuletniego dziczka, którego mogą co najwyżej zawieźć do weta lub na łąkę na wybieganie.
-
[quote name='paulina2904'] Ps: Mi na agresję ''smyczkową'' poradzono puszczanie psa na większej przestrzeni i nie przejmowaniem się psami ,które tam przebywają:crazyeye: Pewnie to może byc skuteczne ,ale się boję ,że ucieknie:shake: albo pogryzie z innym i nie zdążę ,aby szybko je odciągnąc od siebie zanim zrobią sobie krzywdę... Już miałam podobną sytuację rok temu kiedy szłam z 12letnim Pongiem* do domu znad rzeki(był oczywiście na smyczy) i zza zakrętu wyleciał ok. 5 miesięczny pitbull i z rozbiegu rzucił się na mojego aż go przewrócił i próbował się wgryźc w szyję ,ale Pongo miał kolczatkę i nie dał rady na szczęście. Szybko złapałam pitbulla i trzymałam aż zjawi się właściciel ,bo on cały czas próbował zagryźc mojego psa:angryy: po paru minutach zjawiło się wielce państwo i spokojnym krokiem szli sobie w moją stronę:angryy: zapieli ''pieska'' na smycz i taki tekst do mnie ''Proszę się nie gniewac ,ale to jeszcze szczeniaczek i chciał się tylko pobawic no przecież się nic nie stało (Pongo ledwo stał za mną bo tak się telepał ze strachu:angryy::angryy:) taki opieprz dostali ,że ten cyniczny uśmieszek im zrzedł... I teraz nie chcę aby mój był takim agresorem lub został zaatakowany przez takiego:shake:[/QUOTE] I własnie ze względu na takie sytuacje pomysł nie jest za ciekawy... Ja bym radziła po pierwsze owszem, zapoznawać go z psami - ale dobrze Ci znanymi, a nie przypadkowo napotkanymi na spacerze. Jeśli puścisz psa znienacka w zgraną grupę psów to niestety może się zdarzyć, że potraktują one go tak jak stado intruza... Wystarczy że w gromadce trafi się jeden pies, który lubi się bawić tylko ze swoimi - nieszczęście, pretensje drugiego właściciela (słuszne!) i uraz do psów u Twojego psa gotowe. Albo odwrotnie, w grupie może być pies, który będzie się bał obcego, Twój zechce pokazać mu kto tu rządzi i też będziesz miała nieprzyjemności a ktoś zmarnowaną pracę z psem. Dlatego jeśli zapoznawanie - to za obupólną zgodą właścicieli, najlepiej po wcześniejszym umówieniu się, a pies na długiej lince, może być puszczona po ziemi; wtedy nie ucieknie, a w razie spięcia łatwiejsze będzie zapanowanie nad psami. Po drugie - pracuj z psem na spacerach. To takie banalne, ale to naprawdę złote lekarstwo na większość problemów. Wymęcz psa fizycznie - u dalmata to bardzo wazne - ale i pracuj z nim umysłowo: sztuczki, chodzenie przy nodze (początkowo w neutralnym terenie, nawet w domu) połączone z zabawą w zakręcanie znienacka, zawracanie, zmiany kierunku i tempa marszu.. Tak żeby pies musiał być skupiony na Tobie. Do tego polecenia w ruchu - siad, leżeć stój... W takim natłoku zadań pies po prostu nie ma czasu na obserwację otoczenia. Do tego "argument" w Twojej ręce: smakołyk, ulubiona zabawka i perspektywa dla psa, ze to otrzyma, jeśli będzie współpracował. Jeśli pies się zagapia, nie ciągnij smyczy, najpierw zawsze próbuj słownie, zachętą, pochwałą - dopiero potem w razie potrzeby działaj smyczą. Normalne, ze na samym początku pies przy wystąpieniu agresji smyczowej będzie miał Cię w d..uszy ;) Ale po to pracuje się z psem bez rozproszeń, ćwiczy w domu czy na łące, by poprawić kontakt z psem i móc zacząć ćwiczyc w coraz trudniejszcyh warunkach - przy psach w dalekiej odległości, potem coraz bliższej. Sam zakup kolczatki nie poprawi Twojego kontaktu z psem, nie wychowa go, nie wyhamuje agresji. Dopiero po dłuugim czasie takiej pracy, jeśli nie ma efektów, można rozważyć użycie kolczatki, ale też pod okiem kogoś doświadczonego, i nie takiej kolczatki jaką można kupić w większości zoologików.
-
Moim zdaniem - trzeba podejśc do kwarantanny ze zdrowym rozsądkiem. Kontaktu z patogenami nie da się w 100% uniknąć, nawet nie wypuszczając pieska z mieszkania - chyba że będziecie dezynfekować buty i siebie w całości przed wejściem do domu ;) Ludzie, którzy mówią, że z kwarantanną przesadzać nie należy, niejednokrotnie wiedzą o niej i budowaniu odporności młodego psa więcej od "panikarzy". No i biorą też pod uwagę rozwój psychiczny psa, któremu zdecydowanie nie służy fanatyczna izolacja od "zarazków" (budowaniu odporności też ona nie służy, ale to inna bajka). Szczeniak pochodzący z dobrej hodowli, po regularnie szczepionej matce, odłączony od niej w wieku minimum 7 tygodni ma na tyle wysoki poziom przeciwciał do większości chorób zakaźnych, że ryzyko zachorowania jest znikome; jedynym wyjątkiem jest parwowiroza, ale zawsze można zapytać weterynarza, czy w okolicy były przypadki tej choroby i być odpowiednio ostrożnym. Kwarantanna nie powinna rujnować socjalizacji... A niestety przy mało pewnym siebie psiaku izolowanie go w mieszkaniu do 4 miesiąca życia może mieć opłakane skutki w przyszłości. Dlatego od początku trzeba psiaka jak najwięcej zabierać na zewnątrz, pokazywać mu świat. W miejscach publicznych najlepiej na rękach lub w transporterku, ale już w odludnym miejscu czy na prywatnej działce można pieska puścić bez obaw i pozwolić na kontakty ze znanymi nam, zdrowymi psami. Izolowanie szczeniaka od świata może sprawić, że wyrośnie nam pies lękliwy, bojący się ruchu ulicznego, obcych ludzi, psów - a w wieku dorosłym reagujacy na nie agresją ze strachu. Trzeba po prostu wypośrodkować - między trzymaniem szczeniaka niczym w akwarium a sadzaniem go na obsrywanym przez wszystkie pańskie i bezpańskie psy osiedlowym trawniku, jest naprawdę dużo miejsca na umiarkowaną kwarantannę połączoną z umiarkowaną socjalizacją ;)
-
[quote name='G&R']należy wtedy zareagować natychmiastowo np. psiak przy zabawie zacznie warczeć - stanowcze "nie wolno!" albo "ee!" [/QUOTE] Warczenie przy zabawie jest zachowaniem absolutnie normalnym. Szkoda, że nie mam filmiku z zabaw z moją suką - ryk godny lwa, a 100% kontrola tego, co robi zębami ;) Tak reagować można, gdy szczeniak ugryzie nas za mocno podczas harców - reakcja słowna i koniec zabawy. Ale negatywne reakcje na samo warczenie są niewskazane, bo tak naprawdę czego uczą - że warczeć nie wolno? A warczenie jest bardzo ważną częścią komunikacji, ostrzeżeniem przed ugryzieniem. Oduczając psa warczenia - oduczamy go ostrzegania.
-
[quote name='Chapi']W psyk nie powinno się bić w ogóle nie dlatego,że to przyniesie gorsze skutki tylko jeśli uderzysz psa w pysk albo w nos możesz nawet go zabić...![/QUOTE] Po pierwsze co za idiotyczny pomysł - bić psa w ogóle?? I to 3 miesięczne szczenię, które jest jak kilkuletnie dziecko? Jak jego warczenie może być w ogóle agresją - to raczej zaczepki do zabawy, być może niezbyt delikatnej, jeśli pies nie został takiej nauczony. Pierwsze efekty brutalnego traktowania już są - karcony siłowo psiak zaczyna gryźć :shake: I jeśli nie przestaniesz próbować wychowywać 3-miesiecznego szczeniaka siłowymi metodami (klapsy, szarpanie, krzyki) - to będzie jeszcze gorzej, dochowasz się psa, który bez ostrzeżenia, ze strachu będzie gryzł Ciebie i domowników. Jak pies gania samochody, rowery, podbiega ludzi - nie puszczaj go na spacerach luzem, żeby nie miał takiej możliwości. Linka 10-metrowa i wybiega się wspaniale bez stwarzania zagrozenia dla siebie i innych. Swoją drogą na spacerach baw się z psem, zabieraj zabawki, których nie ma na codzień w domu, bierz smakołyki i ucz w zabawie poleceń typu "siad", "leżeć"... Co z tym "nagłym" nielubieniem dzieci? Czy stało się coś przykrego dla psa przy kontakcie z dzieckiem? Czy był nachalnie głaskany, przytulany przez dzieci? No i polecam linki podane przez [B]karjo2[/B].
-
To po co wprowadzasz w błąd i piszesz o pogoni za kotem? Zabawa to zabawa; pogoń to pogoń... Moja suka też bawi się ze znajomymi kotami - przypadkowego na ulicy z chęcią by pogoniła, ale nie pozwalam - to jest ta straszna tresura, o której piszesz? Zgadzam sie, że robienie z psa zabawki, psikanie go psimi perfumami, niepozwalanie na zabawę "bo się pobrudzi" jest wypaczaniem natury psa - ale pies to zwierzę stadne, potrzebuje określonych zasad współżycia, żeby czuć się bezpiecznie. I to opiekun ustala co jest mile widziane, a co nie, w granicach rozsądku. Pozwalanie psu na wszystko to sytuacja analogiczna do zostawienia totalnie bez opieki kilkuletniego dziecka, tylko wstawianie mu posiłków i fizyczne oporządzanie.
-
[quote name='Balbina12'] [B]ASKA B1-[/B]Zapraszam do lektury "mój pies"-tam był artykuł o [B]STRESURZE .[/B]Wasze psy są wytresowane bo z pewnością gdybyście im pozwolili pobiec za kotem to na pewno skorzystały by z okazji. Ja mojemu Frankowi takich rzeczy nie zabraniam bo uważam , że to zgodne z jego "psią naturą" [/QUOTE] A gdybyśmy spotkały się kiedyś na spacerze, mojej suce uruchomiłby się instynkt łowiecki na widok mikro-pieska i pogoniłaby Twojego Frania, aż w panice spłaszczyłby się i przecisnął pod jakimś ogrodzeniem? A ja podeszłabym do Ciebie i zasikanego ze strachu Frania i powiedziała, że nie będę stresować mojego psa i zabraniać mu ganiania tego na co ma ochotę, bo to jego instynkt? Też byłoby ok? :shake: Brak słów. Zgodne z psią naturą jest też tarzanie się w padlinie i znaczenie terytorium - podnoszenie nóżki w kątach mieszkania. Podobnie ujadanie w nocy na ludzi przechodzących po klatce schodowej. Też na to pozwalasz? Czy tylko kotki pozwalasz straszyć, bo Tobie to nie przeszkadza (a zdanie kotów czy ich miłośników masz w d...), a w innych sytuacjach już pieska tresujesz?
-
[quote name='mala90210']No może i to było głupie ale ja mam juz serdecznie dośc ludzi którzy puszczaja swoje psy wolno bo niby są łagodne , ale co mnie to obchodzi że one łagodne są , przepisy mówią wyraźnie , duże psy maja być prowadzane na smyczy lub w kagańcu , i nie ma pdziału na łagodne czy agresywne psy , to w imię czego cholercia jasna ja mam tracic reke bo pies mi ją wyrywa widząc psy biegające luzem koło niego !!!!!!!! to ja jestem bezmyslna czy właściciele tamtych psów ja się pytam ?? :angryy:[/QUOTE] To ja powiem tak - Ty swojego psa nigdy nie puszczasz? Całe życie jest na lince/smyczy? Jeśli ktoś ma łagodnego psa, który nie podbiega bezpośrednio do Twojego, to wybacz, ale TWOIM problemem jest Twój najwyraźniej niewychowany pies, który dostaje małpiego rozumu na smyczy, "bo tam piesek biega"... Po Twoich wcześniejszych postach myślałam, że masz więcej wyobraźni :roll: Jak Ci się nie chce szarpać, to trzeba było psa układać od małego, albo nie decydować się na tak silne zwierzę :shake: Btw w ten sposób nauczyłaś psa, że jak będzie odpowiednio mocno szarpał i wariował, to zdobędzie wolność - przy następnym spotkanym psie będziesz miała jeszcze lepszy cyrk.