Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Martens

    Zmierzch :)

    Mi nawet podoba się Pattinson akurat w roli Edwarda, no ale to wiadomo - tapeta, światło, gra aktorska, no i pasuje do roli też. On sam jako aktor, człowiek (w sensie facet) zupełnie mi się nie podoba. Ale Jared Leto :evil_lol::evil_lol::evil_lol: już chyba kiedyś z [B]evl[/B] o tym pisałyśmy w innym wątku :cool1:
  2. Martens

    Zmierzch :)

    Ja właściwie takich nie spotykam, a Zmierzch nadal lubię ;) Czasem z kumpelą pooglądamy sobie tapety czy trailery, i poekscytujemy się, ale to rzadkość i po godzinie się nudzi :) Btw nie rozumiem trochę jak można być na śmierć zakochanym w "Edwardzie", który właściwie nie istnieje, jest wytworem wyobraźni, bo przecież Pattinson nie jest wampirem i jako zwykły człowiek może nie mieć w sobie nic z tego co wszyscy uwielbiają w Edziu... Dobra, zlinczujcie mnie :diabloti:
  3. Mi tu najbardziej pasuje husky ;) Oczywiście w lesie obowiązkowo na lince. Owczarków szczerze mówiąc nie widzę u osoby, której marzą się po prostu biegi, a nie codzienna solidna praca z psem; która nie jest zafascynowana szkoleniem sportowym, a po prostu treningiem biegowym. Co do labradora... Teoretycznie jest to rasa pracująca, ale obecnie większość psów tej rasy jest naprawdę cieżkiej budowy, nieraz mają problemy ze stawami. Moim zdaniem nie jest to rasa dla osoby, która myśli konkretnie o przydatności psa jako towarzysza wielokilometrowych biegów. Myślę, że husky będzie znacznie bardziej odpowiedni.
  4. [quote name='Balbina12']Wystawy [B]nie są[/B] niezbędne.:roll:Są po to aby włąściciele mogli pojechać,pokazać yorka i pochwalić się,że mój jest najlepszy w rasie,a mój to wygrał wystawę:diabloti: Więc są nie zbędne dla was a nie dla psów bo uwierz,że psu to nie robi na dobre!Gdybym już miała psa z rodowodem w życiu bym go nie wystawiała bo nie myślała bym o moich potrzebach tylko o psie.Wy macie odwrotnie:shake:W celach socjalnych można równie dobrze przejść się do lasu:diabloti:-nie ma tłumu,nie śmierdzi spalenizną tylko świeże powietrze,nie ma takiego toku,pies nie musi być czesany,cień-nie ma słońca=same plusy.No ale jak ktoś woli rywalizować pomiędzy żywymi zwierzakami to gratuluję![/QUOTE] W hodowli psów [U]rasowych[/U] wystawy są niezbędne do wyodrębnienia osobników o cechach dla rasy nietypowych. Tyle stron o tym samym a Ty dalej swoje :evil_lol: Btw ten socjal w lesie to z czym? Z drzewami? :diabloti:
  5. Chyba wszystkie choć trochę interesujące się kastracją osoby wiedzą o jej plusach i minusach...? Bezdomne psy ok, sterylizujmy i kastrujmy jak leci, bo nie ma innego wyjścia, ale jeśli chodzi o czyjeś dopilnowane zwierzęta, to pozostawmy decyzję właścicielom. Jeśli ktoś w pełni zdaje sobie sprawę z plusów i minusów zabiegu, to już jego broszka czy sukę sterylizuje czy nie. Każdy ocenia według swoich możliwości i doświadczeń, czy pilnowanie suki w cieczce jest dla niego na tyle uciążliwe, że chce ją wyciąć mimo minusów zabiegu, czy może na tyle obawia się komplikacji hormonalnych po dłuższym czasie od zabiegu, że nie chce ingerować w póki co zdrowy organizm. evl, nie zrozumiałaś słów Ewci38 - napisała ona że bezpłodność nie jest [U]jedynym[/U] skutkiem zabiegu sterylizacji, i ja się z tym w pełni zgadzam. Organizm to nie klocki lego - z suki nie da się wyciąć funkcji rozmnażania bez konsekwencji na tle hormonalnym dla całego organizmu, korzystnych i niekorzystnych.
  6. Martens

    Kurze łapki

    Nikt nikogo nie zmusi do podawania ptasich kości ;) Co do samego ryzyka - przy każdym karmieniu jest jakieś ryzyko niestety. Przy podawaniu kości nie-ptasich na przykład może dojść do powstania czopów kostnych w jelitach. Zawsze jest ryzyko, że pies zadławi się, choćby ryżem ;) Co do perforacji jelita, już tak bardziej ogółem - czy opieracie się na konkretnym znanym wam przypadku przebicia jelita przez kość ptasią surową? Bo z tego co mi wiadomo z opinii lekarzy weterynarii z SGGW w Warszawie, ryzyko perforacji przewodu pokarmowego ptasią kością u zdrowego psa istnieje tylko w przednim jego odcinku, tj w gardle, przełyku. Sam żołądek ma bardzo grube ściany oraz silne enzymy trawiace kości na tyle, że po przejściu do jelita nie mają one prawa mieć tak ostrych zakończeń by doszło do przebicia. U zdrowego psa oczywiście, u którego produkcja enzymów i trawienie przebiega bez zakłóceń. Takie perforacje zazwyczaj są wynikiem połknięcia przez psa ostrego ciała obcego - ale nie kości. Ptaki biologiczną karmą kotowatych, a psowatcyh nie... Nie zgodzę się. Po pierwsze psy są mięsożercami-padlinożercami i jedzą wszelkie kości i mięso jakie znajdą, ptasie również, po drugie schwytanie ciężkiego ptaka pokroju bażant przez polującego psowatego wcale nie jest ewenementem. No i jaka jest różnica między układem pokarmowym psa i kota, która temu drugiemu gwarantuje bezpieczne jedzenie ptasich kości, a psu nie?
  7. To w sumie normalny temperament u psa z rasy pracującej ;)
  8. Martens

    Barf

    Ja również czytalam gdzieś o tych 10% ale w praktyce jest to zazwyczaj niewykonalne. Powinno być tam raczej napisane, że niektóre szczeniaki w niektórych okresach wzrostu mogą zjadać [B]do[/B] 10% swojej masy. Ja przy barfie u psa rosnącego jestem raczej za karmieniem "do woli" plus kontrola masy ciała, wyglądu, tempa wzrostu, otłuszczenia (żebra).
  9. Martens

    Barf

    [quote name='*Monia*'] A małą chyba brzuch po tych kościach boli (dostała w sumie 2 mniejsze ze skrzydła indyczego i marchewkę po tym),[/QUOTE] Hmm a nie za dużo tego naraz jak na szczeniaka? Kość z indyka nie jest z tych najlżej strawnych, tym bardziej cielęca. Na początek lepsze by były szyje i korpusy z kurczaka. No i te dawkowanie, 10% masy ciała, litości :evil_lol: Chyba nie spotkałam jeszcze szczeniaka, który by tyle zjadał ;) Taka liczba może mieć sens przy intensywnym wzroście u kilkumiesięcznego podrostka, ale i wtedy trzeba ją traktować jako przybliżoną. Szczyle najlepiej karmić "na oko"; jak bardzo głodne to trochę więcej, jak nie chce to mniej; i patrzeć, czy się nie zaokrągla albo nie chudnie za bardzo.
  10. W takiej cenie raczej nie znajdziesz nic naprawdę wartościowego... Lepiej zrobisz jak zostaniesz tylko przy gotowanym.
  11. [quote name='cocker'][B]szczałka[/B] w dół drzewa :p[/QUOTE] :lol::lol::lol: Nie mogę...
  12. Ja ze swej strony dodam, że wsadzenie na listę amstaffa zwiększy liczbę osób, które zamiast rodowodowego kupią szczeniaka z pseudo, z giełdy.
  13. Na prośbę zaglądam do Froci... I szczerze mówiąc niewiele mogę tu poradzić. Proponowałabym po prostu konsultację z behawiorystą - w Warszawie jest trochę dobrych szkoleniowców. Napisz do [B]an1a[/B], ona wyprowadziła psa z nieco podobnej agresji z pomocą fajnego trenera. Przez internet można więcej zaszkodzić niż pomóc, kiedy chodzi o agresję. No i skoro sunia gryzie, niestety w momencie gdy w domu przebywają obce osoby czy idziecie gdzieś z wizytą - kaganiec. Najlepiej tzw. fizjologiczny, w którym będzie mogła swobodnie wszystko robić. No ale kaganiec to tylko środek zapobiegawczy, niczego psa nie nauczy. Swoją drogą śliczna z niej panna :)
  14. Żeby kolczatka działała, musi byc szarpnięta tylko w odpowiednim momencie, poza tym być luźno - jeśli pies na smyczy ciągnie albo jest ona używana biernie, to tak jak piszecie, pies się przyzwyczaja do kolców. Nie rozumiem czemu na mnie naskakujesz - jedyne co chciałam napisać, to że pies owszem przyzwyczaja sie do kolczatki i przestaje na nią reagować w pewnych okolicznościach.
  15. [quote name='an1a'] Mój pies nigdy się do kolców nie przyzwyczaił pod względem doznań bólowych.[/QUOTE] Bo były właściwie używane ;)
  16. Cóż za prymitywna i stereotypowa wypowiedź :roll:
  17. Z drganiem mięśni się nie spotkałam, ale podobno zdarzają się skurcze. Co do skutków leczenia - moja suka przez pierwszy tydzień zdawała się mieć adhd :razz: ale potem to minęło. Co do wagi - sama z siebie nie spadnie. Nawet mimo leczenia potrzebna jest dieta i dużo ruchu, a i tak przy chorej tarczycy idzie to oporniej niż u zdrowego podtuczonego psa. Wyłysienia - hmm nie pocieszę Cię pewnie :cool1: Moja suka tam gdzie wyłysiała jest nadal łyska - na mostku, pod pachami, no i portki do połowy jej wypadły.. Na początku leczenia odrosło odrobinę puszku tam, gdzie wypadła sierść najpóźniej, ale reszta ni groma. To czy włosy odrosną, zależy w duęj mierze od tego, ile czasu pies miał te wyłysienia przed podjęciem leczenia.
  18. [quote name='nateenanu']Uważam również, że branie psa w celu wyleczenia fobii mija się z celem.. No bo co jak się okaże, że strach jest nie do przezyciężenia? Psa się oddaje? Uważam, że najlepiej stopniowo i powoli obdarzać zaufaniem i przyzwyczajać się do jakiegoś spokojnego psa przyjaciół... Ale absolutnie nie wolno eksperymentować biorąc psa! Tymbardziej, że fobii nie da się leczyć samemu, co najwyżej paniczny strach..[/QUOTE] Masz rację - ja nie mówiłam w sumie o fobii tylko zwykłym, uzasadnionym czymś lęku. I oczywiście nie może to wyglądać tak, że psa bierze sobie "na żywioł" ta osoba, która boi się psów - samotna w ogóle czy też osamotniona w rodzinie przy opiece nad psem, bo faktycznie może się to zakończyć porażką. Musi być w domu ktoś, kto tymi relacjami pokieruje, zna się na psach i jest w stanie pomóc w obowiazkach przy psie, szczególnie tych jakże relaksujących w polskich warunkach spacerach :cool1: A ja juz w przyszłym tygodniu się przeprowadzam :cool3: Co zdążyłam na razie zauważyć w nowym otoczeniu, to duże zagęszczenie biegających wszędzie szczekających yorczków i ich państwa rozpartego wygodnie na ławkach :cool1: Ale z dwojga złego wolę już to niż szarże na moją sukę w wykonianiu dalmatów, labów czy ONków ;)
  19. Martens

    Kurze łapki

    [quote name='isabelle30'] jestem zwolenniczka surowego miesa i kosci w diecie psa ale nie ptasie kosci. w ptaku wszystkie kosci lamia sie w strzepy i igly. latwo to widac wlasnie gdy sie zmieli na grubo. [/QUOTE] To ja zapraszam na wątek: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f503/barf-6908/[/url] gdzie wszyscy jak jeden mąż dają psom ptasie kości (oczywiście surowe). I niemal wszyscy mieli przedtem podobne wątpliwości co Twoje ;)
  20. Wzięcie psa może pomóc przy jakichś umiarkowanych lękach, spowodowanych np. jakims przykrym zdarzeniem z psami. Ale już przy typowej fobii coś takiego w ogóle nie wchodzi w grę bez długotrwałej terapii przed. Trzeba też wybrać psa z rasy/usposobienia łagodnego i uległego, żeby nie okazało się, że wykorzystuje obawy opiekuna i zaczyna terror. Poza tym zgadzam się ze zmierzchnicą. W polskich realiach samotny spacer z psem w wykonaniu osoby bojącej się psów chyba tylko powiększyłby traumę :cool1:
  21. [quote name='okla555']ale pies zaznacza nowe żeczy a suczka nie[/QUOTE] No jak to nie :diabloti: Już odpowiadałam w wątku o tym, na wychowaniu chyba, ale mi to wygląda albo na problemy z pęcherzem, albo na znaczenie właśnie, co często zdarza się przed cieczką. Z tym, że u kilkumiesięcznego szczeniaka może to być po prostu jednorazowa wpadka ;)
  22. To ja może bez oceniania obecnych na wątku wyjaśnie czym jest pies odwoływalny. Jeśli pies biegnący się z kimś przywitać natychmiast zawraca będąc już metr od tej osoby, bo usłyszał komendę, to wtedy jest odwoływalny. Ale jeśli jest metr od człowieka, słyszy komendę, podbiega na chwilkę się przywitać i dopiero wtedy wraca, to odwoływalny nie jest ;) Swoją drogą wyobrażam sobie co myślą ludzie, kiedy biegnie na nich obcy amstaff - niektórzy mogą bać się psów, inni mogą mieć złe doświadczenia z tą rasą i naprawdę najbardziej może na tym ucierpieć Twój pies, kiedy ktoś potraktuje go gazem lub z buta, bojąc się ataku.
  23. Na szybkiego co zauważyłam - nie przyciągaj suni do siebie na widok dziecka, tylko wyjmuj smakołyk i wołaj. Smycz cały czas luźna tylko w pogotowiu. Smycz to świetny przewodnik emocji i ściągnie jej na widok dziecka jest dla psa sygnałem, ze się denerwujesz i zbliża się zagrożenie, co prowokuje ją do warczenia.
  24. Czy ja wiem, czy Eukanuba i Royal Canin są takie fachowe... Jest wiele karm porównywalnej jakości, a w niższej cenie ;) W cenie Royala można kupić znacznie lepsze karmy. Ja z tańszych, a o wiele lepszych jakościowo od "marketówek" polecam Brit.
  25. E tam, dziwisz się, ja już i "ratlerki" w mikrokolczatkach widywałam :evil_lol: No i sorry, daleko mi do jakiejś fanatycznej niechęci do kolczatek, ale takie sytuacje są po prostu nie do przyjęcia. Pies o wadze 5-10 kg, nawet najgorzej wychowany, to nie jest zagrażająca otoczeniu bestia, której można nie utrzymac na zwykłej obroży. A takie zakładanie kolczatki "bo mniej ciągnie" to po prostu żenujące lenistwo właścicieli jeśli chodzi o wychowanie psa. Zresztą niedługo i tak na kolcach będzie ciągnął jak na zwykłej, bo do kolczatki zakładanej na takiej zasadzie pies bardzo szybko się przyzwyczaja.
×
×
  • Create New...