Jump to content
Dogomania

MissLena

Members
  • Content Count

    32
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

11 Good

About MissLena

  • Rank
    Advanced Member
  • Birthday 04/05/1991
  1. MissLena

    Brit Care - nowość

    W sumie też sama popytam na grupie na fb, czy wielu ludzi miało styczność z uszkodzeniem opakowania, jestem ciekawa... Ciekawe tylko czy w przypadku dziurawienia by zmniejszyć gabaryty - jest to robione przed samą wysyłką, czy w czasie gdy karma powiedzmy "leżakuje" w magazynie, bo jak na moje wtedy zwietrzeje, może zacząć się psuć czy coś... Nie podoba mi się to troszkę D:
  2. MissLena

    Brit Care - nowość

    Też zamawiałam karmę z Telekarma, Brit Premium akurat, i też miałam dziurkę o.O Po odpakowaniu worka z folii zauważyłam małą dziurkę z tyłu opakowania, też mnie to zdziwiło D: Może to sposób by usunąć powietrze z worka przy pakowaniu i foliowaniu? Kurde, teraz to sama nie wiem...
  3. Będziemy kombinować z wywarem, wołowina czy cielęcina pewnie też by się znalazła, otworzyli u nas nowy mięsny gdzie dostanie się w sumie wszystko czego dusza zapragnie ;) Wejdę, poczytam, zobaczymy. W środę mam wizytę u weta, porozmawiam z nim o dodatkowych suplementach witaminowych :) Po spacerze wciągnęła znowu całą michę bez zastanowienia, zobaczymy co będzie jutro, i przy kolejnym posiłku :)
  4. Będzie pomoc, będzie, nie pisałam o tym na początku bo nie uznałam tego za zbyt "interesujące" w kwestii szczeniora :P Na szczęście biegunek nie ma, jedynie po odrobaczeniu wystąpiła lekka, ale z tego co wiem to normalne. Spróbuję rozmoczenia karmy wodą, może faktycznie psina musi przyzwyczaić się do gryzienia karmy, bo to niebo a ziemia względem tego co dostawała wcześniej. Właśnie z puszkami próbowałam, i było tak, że to co "mokre" zjadała, kulki karmy przy tym też (pedigree, więc je "łykała" w całości po prostu), a resztę zostawiała. Ugotować wywarek to nie problem, tylko ma być sam mięsny, czy z jakimiś warzywami? (oczywiście bez przypraw). Garnuszek takiego wywaru starczy na 3 dni jak będzie sobie stał w lodówce przykryty, i też pytanie - ile mięsa na ile wody? I jakie mięso najlepiej? Tak, piesek dostaje miskę, ta stoi 30-45 minut, potem jest zabierana i podawana w kolejnej porze karmienia, oczywiście uzupełniona o dawkę, którą pies zjadł. Teraz po spacerze zjadła wszystko, wybiegała się to i głód się pewnie zwiększył, aktualnie śpi, regeneruje się :) "Googlowałam" ją i widzę, że chyba nie ma wersji dla szczeniąt, a szkoda, bo ten kg za 20 zł to zamówić bym mogła :( Weterynarz stwierdził, że psiak był źle odżywiany, że czeka ją badanie stawów itd, ale to po szczepieniach i tak dalej, aktualnie mam jej podawać tego Brita i obserwować. Wybrałam karmę Brit Premium Large L, dla psów raz dużych o wadze końcowej 25-40 kg, bo według niego może dobić do 30kg nawet.
  5. magdabroy jeżeli zajdzie już taka potrzeba, i innego e sposobu nie będzie - to będzie gotowane, ale z tego co wiem takie jedzenie też trzeba odpowiednio bilansować, bawić się z tym, kombinować, dodawać witaminy i inne rzeczy. Nie mogę przecież ocenić, czy pies może jeść suchą czy nie, skoro jej nie je - nie mam możliwości wyłapania potencjalnej alergii, skoro nie ma kontaktu z potencjalnym alergenem, tak myślę. Gdy dziecko się urodzi będzie mieszkał już z nami mój partner, który także będzie mi pomagał, aktualnie mieszkam sama z córką bo szukamy mieszkania - do tego czasu muszę sobie w dużym stopniu radzić sama. Wiadomo, co dwoje dorosłych to nie jeden, więc spokojnie ;) Nie mówię, że nie będę mieć czasu dla psa, tysiące ludzi ma psy (bierze psy) w takich momentach i sobie radzą, tym bardziej tak jak napisałam powyżej - gdy dziecko będzie na świecie będziemy już mieszkać z partnerem razem, więc zawsze będzie można podzielić obowiązki nad psem, jak i dziećmi pomiędzy nas dwoje. Sama z mojego punktu myślenia sądzę, że pies nie chce jeść karmy bo nie jest nauczony takiego typu jedzenia, przecież półtora tygodnia temu jadł jeszcze resztki z zup, obiadów i takie tam, i muszę ją jakoś przekonywać małymi krokami, a ostatecznie zmienić karmę, kombinować z gotowanym. Jak z psem będzie trzeba na cito iść do weterynarza - zawsze mogę zostawić dziecko z siostrą, bratem, babciami, zawsze można coś wymyślić albo wziąć dziecko ze sobą, tak samo jak pies zachoruje. Anka K wiesz, karma kupowana była na cito, nie pomyślałam, i dlatego wylądowało u nas 15kg. Pedigree mu właśnie nie smakowało, w tym sęk, jadła tylko pierwszego dnia bo była wygłodniała, nie była jedynym szczeniakiem, były 3 suczki + matka. Może uda mi się znaleźć kogoś, komu odsprzedam karmę, albo jej część, ale Ci których znam karmią swoje psy marketówkami, niestety. Mój partner zakup tej karmy już uznał za fanaberie, bo u niego psy zawsze jadły byle co i żyją, więc ja "wymyślam". Nie wiem czemu nie zwróciłam uwagi na ariona, chyba słowo "dehydratyzowanej" mnie odstraszyło. Pies ma 4 miesiące, waży niecałe 8kg z racji złego poprzedniego karmienia, to "owczarek podwórkowy" jak ja to nazywam, matka owczarek długowłosy, ojciec krótkowłosy, ale taki skundlony, nie wiem jak to inaczej nazwać. Po wybieganiu się na dworze karma z miski zniknęła, po paru kęsach się przekonała, wylizała michę i zadowolona.
  6. A nie można psu jakoś jedzenia "ubarwić"? Nie można czegoś dodać, słyszałam o mieszaniu z jogurtami itd, to takie okropne i straszne? Skoro nie chce psu gotować to jestem straszna, męczę psa i nie powinnam go mieć? Dla mnie troszkę przegięcie, nie każdy gotuje psu, przekonują psy do karm i pies jest zdrowy, zadowolony szczęśliwy. Liczyłam na jakąś poradę, a nie zrobienie ze mnie potwora co zamierza zagłodzić zwierzaka, w tym wypadku każdy, kto nie może albo nie chce psu gotować i ma problemy z zachęceniem psa do suchej karmy powinien go oddać, to wnioskuję z Twojej wypowiedzi magdabroy -_-
  7. Nuta jest ze mną od półtora tygodnia. W poprzednim "domu" jadła tylko cytuję "to co zostało nam ze stołu, ewentualnie chleb w wodzie czy mleku" to piesek wzięty od starszej kobiety z wioski. Szczenior ma 4 miesiące, jest odrobaczona, zdrowa, nic jej nie dolega, problemem na ten moment jest niemalże całkowity brak chęci do jedzenia suchej karmy. Po przyjeździe dawałam jej pedigree dla szczeniąt (wiem, be, ale u nas w mieścinie nic innego nie dostaniesz na "cito"), pierwszą michę pochłonęła, ale to pewnie z racji głodu, potem zjadała coraz mniej, chyba, że pomieszałam to z puszką, wtedy zjadała. Wczoraj przyszła paczka z 15kg Brit premium dla szczeniaków (nie stać mnie aktualnie na nic lepszego). Parę chrupek z ręki zjadła, potem zmieszałam jej jedną i drugą karmę - zjadła troszkę, ale potem już zero, nic, jeden czy dwa chrupki, więc wychodzi na to, że wczoraj od godziny 15 szczeniak nic nie zjadł, dzisiejsza micha stoi nieruszona. Karmię ją o stałych porach, 8-12-15-19. Od razu mówię, że nie będę brała się za gotowanie, za pół roku urodzę drugie dziecko i wiem, że nie będę w stanie wszystkiego ze sobą pogodzić, tym bardziej będąc wyczerpana opieką nad niemowlakiem + 6 letnią już córką. Jak szczeniaka przekonać do jedzenia suchej karmy? Przegłodzić? Tak radziła mi koleżanka, że mam po prostu zabierać miskę i tyle, jak pies zrobi się naprawdę głodny - zje. Nadal mieszać z jej z jakąś puszką? Nie chcę by stała się "wybredna", nie jestem w stanie teraz kupić jej już na cito nowej karmy, bo fundusze jednak na to nie pozwalają, a do wypłaty daleko :(
  8. Dodatkowe pytanie, nie chcę zakładać osobnego wątku. Co zrobić by pies nie wchodził na łóżko podczas nieobecności właściciela? Nuta ani razu przy mnie nie wlazła na wyro, oczywiście próbowała, ale kategorycznie ma zakaz i koniec - gdy wychodzę ona sobie wskakuje - gdy wracam nie chce zejść + oczywiście ze szczęścia na to łóżko się nieco posika, dzisiaj było tak już dwa razy. Nie mogę ściągać poszewki ani nic bo się nie da, za moment wyro będzie do wywalenia bo prześmierdnie pianka, która jest w środku D: Nie mogę być w domu 24/7, muszę wyjść na zakupy, odwieźć córkę do zerówki, iść do lekarza czy coś, nie przyrosnę do łóżka by go pilnować D: Nie mam w mieszkaniu drzwi, więc nie mogę odgrodzić psa od pokoju, niestety :/
  9. Musiałabym wynieść panele, bo nic poza tym nie zasikała do tej pory ;p Robię tak, moja córka tak samo (: Gdy zobaczy, że mam zamiar wyjść z nią = jestem ubrana, kurtka, buty, smycz w rękach i ją wołam - podejdzie kawałek w moją stronę, siada i sika. Od wczoraj robię wszystko dość "odwrotnie". Nie ubieram się, tylko po prostu biorę smakołyk, smycz w rękę, staję w przedpokoju i wołam psa, skupiając jego uwagę na tym, że mam coś dobrego. Pies podchodzi zaciekawiony, jak wyczuje, że mam coś dla niego to siada grzecznie, daje się przypiąć bez problemu, potem w nagrodę dostaje smakołyk - ubieram kurtkę, buty i wychodzę z nią na spokojnie - sikania brak :D
  10. Nie nie, nie oberwała smyczą, w żadnym wypadku, dostała lekkiego klapsa w zadek dłonią, nic ponad. Smyczka leży sobie na podłodze, szczeniak sobie ją podgryza, poszczekuje na nią, ot bawi się aktualnie. Spróbuję z przypinaniem szczeniaka przy zachęcaniu smakołykami, o tym nie pomyślałam :) Czyli wyprowadzam ją za dużo razy, ograniczę wychodzenia do co 3-4 godzinki, zachęcając ją smakołykami. Przy zabawie nie boi się dłoni ani nic, nie ma odruchu kulenia się i uciekania czy też jakiegokolwiek innego, ot zachowuje się normalnie.
  11. Nutę wzięłam do siebie tydzień temu, z wioski, z "szopy". Socjalizacja na poziomie zerowym, psy uciekały od właścicielki więc trzeba było ją "złapać". Po przyjeździe do domu strach kompletny, potrzebowała dwóch dni by zacząć zachowywać się w miarę normalne, weterynarz ocenił jej wiek na niecałe 4 miesiące, to mieszaniec owczarka. Problem polega na tym, że z momencie gdy chcę z psiakiem wyjść by się załatwił, ten kuli się, uszy pod siebie, "mina" przerażenia i zaczyna sikać pod siebie, wystarczy, że ie zobaczy smycz - koniec, leje ile wlezie. Wychodzę z nią tylko na podwórko za kamienicą, bo nie jest jeszcze zaszczepiona, wpierw trzeba było doprowadzić ją do porządku (odrobaczenie, odpchlenie, dokarmienie). Przyznaję, że dwa razy dostała za to po tyłku, bo nie wytrzymałam, nie wolno mi targać jej po schodach ze względu na ciążę. Poza tym szczeniak zachowuje się już w pełni normalnie, nie boi się ludzi, mam 6 letnią córkę, przychodzi też mój partner - psiak się bawi, zaczepia, wariuje, je normalnie, śpi spokojnie, nic, zero jakichkolwiek oznak strachu - tylko ten spacer to katorga. Nagradzałam ją na dworze za każde załatwienie się, w domu starałam się nie zwracać na to uwagi no ale codzienne mycie podłóg w całym mieszkaniu jest denerwujące. Nie zrobi kupy w domu, gdy chce wyjść zaczyna piszczeć pod drzwiami i spokojnie wychodzi - jedynie z tym sikaniem jest problem, z którym sobie nie radzę. Gdy wyjdzie już na klatkę wszystko jest normalne, schodzi po schodach, idzie na dwór z merdającym ogonkiem i tyle. Czy ktoś mógłby mnie pokierować jak oduczyć ją tego strachu? Co mam robić? Jak się zachowywać? Załamuje już ręce, wychodzę z nią średnio co półtora godziny a nawet częściej, ale tak czy owak zawsze pęcherz opróżni przed wyjściem, więc wychodzi tylko by odetchnąć świeżym powietrzem tak naprawdę...
  12. Tak, racja, o 16 idę do weta, kiedy wrócę napiszę co powiedział, ale naprawdę się martwię, choć jest jakby nieco lepiej, nie widziałam już krwi ale nadal sika seriami, i nawet zjadła wszystko co jej dałam. Mam nadzieję ze to nic poważnego;(
  13. [quote name='mala_czarna']A jak "próbuje" się zesiusiać, a nie może, to czy widać po niej, że sprawia jej to ból? Bo może faktycznie to zapalenie pęcherza jest. Koniecznie trzeba z tym do weta pójść.[/quote] Wygląda jakby sprawiało jej to ogromny dyskomfort, bo patrzy na mnie takimi wielkimi, smutnymi oczyma, i widać ze biedna się męczy. Dzisiaj jak wyszłam z nią rano to biedna się znów męczyła, chodziła prawie cały czas przykucnięta i leciały z niej po 2-3 kropelki więc samo sikanie trwałe z 10 minut, a zawsze po prostu szybko leciałyśmy na dół, szybki sik potem kupka i do domku, niecałe 5 minut i po wszystkim, a dzisiaj minę miała taką nie tęgą... widzę że jej się to nie podoba;/ Teraz znów dałam jej porcję jedzenia to zjadła połowę i poszła się położyć (co jest dziwne bo rano zawsze wariuje gdzieś do 11). Dzisiaj polecę z nią do weterynarza:( Mam nadzieję tylko że to jednak nic poważnego:((( zaczęłam się obawiać tego guza:(
  14. Sunia nie ma za wielkiego apetytu, nie zjadła ostatniego posiłku, ani nie miała ochoty na poprzedni, po prostu zjadła trochę i zostawiła. Jest bardzo niespokojna, nie wie co ma ze sobą zrobić. A co do sterylizacji to właśnie się zastanawiam, ale chwilowo nie jestem zdecydowana. I będę jej bardzo pilnować, będzie wychodziła tylko na podwórko przed blokiem... wolę nie ryzykować spotkania z parkowymi psami jakie błakają się u mnie w mieście.
×
×
  • Create New...