-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Martens
-
Moim zdaniem w żywieniu psa niekoniecznie chodzi tylko o to, zeby było najłatwiej - ale zdrowo ;) Co dla mnie akurat nie oznacza żywienia suchą karmą, choćby z najwyższej półki. [SIZE="1"]P.S. DzikiAli, czy ja widziałam choć jeden Twój post, w którym nie było linka z poleceniem sklepu zoologicznego czy jego produktu? :razz:[/SIZE]
-
Najprościej nie zwracać uwagi i poczekać aż wyrośnie z tego. Robienie zamieszania przy nim, kiedy nasika, pogorszy sprawę. Jak z jego zachowaniem w innych sytuacjach? Jest ogólnie bojaźliwy? W jakim jest wieku, skąd go masz?
-
Na pierwszej stronie tego wątku jets mój post z jadłospisem dla dorosłego psa. Możesz go wykorzystać ;) Psu podaje się wagowo 2-3% jego wagi, jeśli chcemy, żeby schudł, to trochę mniej, ale to nie są żelazne racje, trzeba je ustalać obserwując psa.
-
Po objawach może trzustka... Świeży kał do zbadania. Niedoczynność tarczycy lubi występować z nadczynnościa kory nadnerczy, trzeba by oznaczyć poziom kortykosteroidów we krwi - ale to tak bardziej z domysłu o tym piszę, bo objawy nie pasują, choć bywa, że wcale ich nie ma.
-
Zapakuj szczelnie i pozostaw na następny sezon :D A tak serio coś mi w szkole trąbili, że jest teraz jakis system co do sprzedaży obornika. Że się zgłasza jak się ma obornik, i zgłaszają się tacy co chcą kupić i wszystko sprawnie się toczy. Tylko jak i gdzie, to już ci nie powiem :p
-
Co tu tak cicho ostatnio, co u Was?
-
Ale muszę małego pochwalić, dobry z niego środek na depresję :D Wczoraj cały dzień jak TZ w bulwersacji wyszedł leżałam jak warzywo, Baryła trochę poleżała ze mną, a potem wlazła pod biurko cierpieć w milczeniu. Bucefał nie dał za wygraną :evil_lol: Trochę się ze mną posmutał, ale jak to tak, babo, jakimś chłopem się będziesz przejmować?! Jak ja Bucefał Błękitny tu jestem? :cool3: I dalej urywać mi nos i uszy, ciągnąć za włosy, jazgotać do ucha, skakać po żołądku... I tak chyba z godzinę, aż się poddał, poszedł na posłanie Baryły i tak żałośnie pisnął, że wszyscy chyba pomarli i nikt sie z nim bawić nie chce, że zrobiło mi się żal bardziej jego niż siebie i ruszyłam dupsko z kanapy, piłeczki kulać i maskotkami targać :lol: W ogóle jest kochany, jak się miziamy i robi te słodkie staffikowe minki, i ja się rozklejam, to on nagle robi szatańskie oczka i sru mnie za nosa :diabloti: Vectra, coś wspominałaś, że Twoje do południa śpią... Jakim cudem? U mnie ostatnie wykurzanie potwora spod posłania i jazgotanie w poduchę jest koło północy, a pierwsze wbijanie szpil w palce u nóg jest bladym świtem albo kiedy tylko zdradzę się w nocy, że nie śpię.. Bo oczywiście śpimy już we czwórkę, Buc się przedwczoraj nauczył w wyrko wskakiwać.
-
Podobne z braciszkiem ;) No my czekamy na uroki ząbkowania i cieszymy sie ostatnimi dniami z w miarę normalnymi uszami :) Lubię Wasze fotki z wysp, są fajne krajobrazy, zwlaszcza morze, jakoś inaczej niż w Pl i chyba ładniej nawet :)
-
No co Ty tam knujesz z tym psem?? :D Czemu zaraz staffik petarda, nie jest tak źle ;)
-
Yyy, nie mówiłaś, że masz takie psisko, podobno miał być szczeniaczek :D Domek świetny ;) Tylko o sylwestrze mi przypomniałaś, o losie znowu Baryła będzie szajby dostawała...
-
Zamiast mięsa podroby? Wątróbka, żołądki? Więcej mięsa, mniej warzyw? Nieoczyszczone wołowe żwacze świeże? Albo takie sproszkowane? Dolać jogurtu, śmietany, oleju z rybek? Poudawać wcześniej, że sama to jesz, jeśli pies lubi żebrać? Albo kiedy pies żebrze, dawać mu po trochu papkę? Moja psica w ten sposób zje wszystko, czego normalnie by nie tknęła, nawet swoje tabletki :evil_lol: Skorzystać z pomocy innego psa, który na oczach twojego zeżre mu tą papkę i biedak odzyska apetyt z zazdrości? Wepchać łyżką? Dawac do oporu tylko papkę i nic innego, nawet przegłodzić kilka dni? (Jakoś ten sposób najbardziej mnie przekonuje) Chyba wszystkie moje pomysły... Nie mam pojęcia jak wychodzi z blendera, ale jeśli w formie papki, to można. Ja robię w sokowirówce, bo blendera nie posiadam.
-
Myślę, że najlepszy będzie niebieski. Jeśli będzie dawać do gotowanego mielone korpusy (z kośćmi), a nie czyste miękkie mięso bez kości, zmniejsz nieco dawkę can-vitu.
-
To nieźle, u mnie praktycznie żadnych skutków ubocznych po eltroxinie nie było. Jedynie przez pierwszy tydzień pies był jakiś taki... pobudzony, jak po dobrej kawie :p Może jest jakaś dodatkowa przyczyna? Może to nie tylko niedoczynność? Problemy hormonalne lubią chodzić parami, a nawet stadami niestety.
-
[quote name='admirabilis6'] Wola usmiercic, zdrowego, niczemu niewinnego tak naprawde psa niz namawiac do kastracji zwierzat. Kastracja bee a usmiercanie psow cacy-jakas dziwa milosc do zwierzat, jednostkowa:roll: (...) Nawet nie śmie porownywac, u nas psow, generalnie sie nie usmierca, bez medycznych powodow czy tez stwierdzonej agresji do człowieka.[/QUOTE] Niestety - a moim zdaniem byłoby to lepsze wyjście, niż trzymanie ich na dożywociu w schronisku i czekanie, aż same się zagryzą, umrą z głodu albo wskutek chorób zakaźnych. Też dziwna ta miłość do zwierząt... Eutanazja jest w Polskich schroniskach smutną koniecznością - ale kastracja bez wskazan zdrowotnych również nią jest, a nie błogosławieństwem dla każdego psa bez wyjątku. [quote name='admirabilis6']Gdyby ten pies byl JEDEN to jego jądra bym sama "własną piersia" chronila i bronila, ba, nawet ozłocila:evil_lol: Ale tych pojedynczych psow sa miliony, w Polsce.[/QUOTE] Więc trzeba wrzucić wszystkich do jednego worka? [quote name='admirabilis6']Pisalam ja i inni tez, jakie zdrowotne zalety niesie kastracja. Ten co chce je widziec i przeczytac a przede wszystkim, przyjac do wiadomosci zrobi to.[/QUOTE] O zaletach kastracji naczytałam sie wiele już dobrych kilka lat temu. O wadach nie było wtedy można znaleźć ani słowa, albo ledwo napomknięcie. [quote name='admirabilis6']Nie mozna pominąc czynnika spolecznego mowiac o zabiegach kastracji gdyz on ma wplyw, jak to okreslilas, na zdrowie "jednostki" ale innej, tej w schroniskach, na ich tzw. dobrostan. Setki tysiecy zwierzat trafiajacych do schronisk nie jest prawidlowo zadbanych, nie sa leczone, nie sa szczepione, choruja, umieraja w meczarniach. Kazdy patrzy na "inne zdrowie i inna jednostke". I najwyzsza pora aby te jednostki indywidulane, wlasciele psow i suk, nos wychylily poza wlasne podworko. Ludzie sa ciegle przekonani, ze oddajac szczeniaczki/psy do schroniska czynią im dobrze, przeciez na ulice nie wyrzucili.:shake: A jak pies pokryje jakas suke, chociaz raz, to nic zlego sie nie stalo a jak suka ma szczeniaki chocia raz to "jej wyjdzie na zdrowie".:shake:[/QUOTE] Jesli mówimy o kastracji jednego konkretnego psa, który nie będzie rozmnażany i jest pod opieką odpowiedzialnej osoby, można, a nwet powinno się czynniki społeczne pominąć, a to dlatego, że ten jeden niekastrowany nie rozmnażany pies w żaden sposób nie pogarsza sytuacji psów w schroniskach. Ale jeśli dla ciebie niekastrowanie swojego psa jest równoznaczne z oddawaniem miotów do schronisk czy poglądami w stylu, że pieski powinny uprawiać seks dla zdrowia i przyjemności, to nic dziwnego, że nie możemy dojść do kompromisu. Co do radosnych poglądów, że jak oddaje do schroniska to dobrze robię pieskowi, to nasłuchałam się już takich rzeczy m. in. od chętnych do adopcji. Są ludzie, którym nie dałabym żadnego psa, są tacy, którym dałabym tylko kastrowanego, bo nie dowierzam, a są tacy, którym bez mrugnięcia okiem dałabym psa bez kastracji, bo wiem, że są odpowiedzialni i mogę im zaufać. Ty wrzucasz wszystkich niekastrujących do jednego wora z napisem "nieodpowiedzialni egoiści winni przepełnieniu schronisk". Trochę niesprawiedliwie. [quote name='admirabilis6']Sa i zle strony, nikt nie mowi, ze nie, ale to sa marginalne przypadki. A zakladanie, ze psu jest dobrze z jadrami jest poprostu zlym załozeniem. Kazdy pies chce do suki a kazda suka chce miec szczenieta, nie swiadomie wtedy, kiedy ma cieczke, co przecietnie jest dwa razy w roku. I powtorze się setny raz, najsilniejszy instynkt u zwierzat to instynkt prokreacji.[/QUOTE] Twoje założenie, że psu jest źle z jądrami jest tak samo funta kłaków warte, co moje - że jest mu jak najbardziej dobrze, bo nie możemy zapytać samego ich posiadacza, niestety. Najsilniejszy jest u ssaków akurat instynkt macierzyński, a to nie ten sam, który powoduje popęd płciowy, gwoli ścisłości. [quote name='admirabilis6']A niezaspakajanie tego najwazniejszego i najsilniejszego instynktu u zwierzat, przez to burze ciagle hormonow, przynosi wiecej szkód dla zdrowia i w samych zachowaniach zwierzat, niz zabieg kastracji.[/QUOTE] To Twoje zdanie (i na pewno nie tylko Twoje), ale moje i wielu innych osób jest inne - i chyba w tej kwesti się nie dogadamy, bo po raz kolejny uogólniasz. Tak samo jak zakładasz, że wszyscy właściciele niekastrowanych psów ich nie dopilnowują, rozmnażają i mają to gdzieś, tak samo zakładasz, ze każdy niekastrowany pies to jakiś zrozpaczony frustrat z chorobami układu płciowego. Piszesz jeszcze, że negatywne skutki kastracji to marginalne przypadki i nie powinno mieć wpływu na decyzję o zabiegu - mała to pociecha, gdy Twój pies zostaje tym marginalnym przypadkiem. Równie dobrze to ja mogę powiedzieć, że przypadkowe rozmnożenie psa przez odpowiedzialną osobę to w skali całości marginalne przypadki i nie wpłyną znacząco na bezdomność zwierząt.
-
A ile waży? Moja suka na 25 kg dostaje 400 mikrogramów.
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
Martens replied to Vectra's topic in Foto Blogi
[url]http://images49.fotosik.pl/238/cdc42749dc0a3ae8.jpg[/url] Wspaniałe zdjęcie instruktażowe i opis - ostrzeżenie, co czeka mojego TZ :diabloti: Zresztą na Bucefała też się boczył, że miał być w przyszłym roku, że on się nim zajmował nie będzie, ble ble ble, a teraz śpią razem pod kocykiem, bawi się z nim więcej niż ja i czasami bardziej ode mnie się martwi, że mały wypadnie z balkonu, albo się oparzy, albo coś mu zaszkodzi :p Z tym uczuleniem na ślinę ciekawostka, ale wydaje mi się, że to możliwe... I chyba nie ma innej rady niż ograniczyć im obślinianie się :hmmmm: Ukradłam linka do obróżek :cool3: A Mania widzę, że zgryzoty przysparza? :p Może ona jak moja Baryła, na wizyty u lekarza cudownie zdrowieje :p -
Tak z perspektywy czasu też wydaje mi się, że to był bardziej wypadek - tylko całe życie miałam przeświadczenie, że starszy normalny pies nie użre szczeniaka tak, żeby krew leciała, i byłam w lekkim szoku :p Aczkolwiek mały jakoś nie ma po tym urazu, nie boi się Baryły, to raczej ona teraz omija łukiem jego. Pocieszyło mnie wspomnienie, że poczują sie stadem, kiedy zaczną razem wychodzić - tylko mnie trochę przeraża ta perspektywa, ja plus to stado, w tym staffikowy silny podrostek, który ma kiełbie we łbie, więc póki co wychodzimy raczej osobno, chyba że z TZ - no i chcę żeby od poczatku jedno umiało zostać samo w domu bez drugiego psa. Mały już na końcówce kwarantanny, zwiedza świat na moich rękach, czasami stawiam go na trawce w mało uczęszczanych miejscach. Baryła ma do niego stosunek "trzymaj sie z dala ode mnie, mojej pani i moich zabawek", choć już nie tak strasznie jak na początku, kiedy nie mógł się ruszyć bez jej mamrotania; niby nie do końca z niej jedynaczka, bo jakiś czas był w domu drugi pies no i rozmaite tymczasy; wszystkie ustawiała po swojemu, ale tego malucha wyraźnie lubi najmniej (może dlatego że ja go lubię "bardziej" niż tamte i więcej się nad nim cackam), jakoś lepiej dogadywała się z podrośniętymi psami. Szczeniak raczej jej nie dokucza w sensie podgryzania, bo ona zazwyczaj warczy już kiedy on zbliży się na 20 cm, kiedy ona leży czy odpoczywa :p tak więc jest w zasadzie nietykalna, spięcia są raczej o zabawki i jest problem ze znalezieniem czegoś dla małego, co nie będzie atrakcyjne dla niej - to co ma Baryła jest w trybie natychmiastowym najciekawsze dla szczeniaka, i odwrotnie :) Delikatności mały też powoli się uczy i dobrze mu idzie na podstawie moich "auaa" przekraczających barierę dźwięku ;) Nie chcę psa uczyć, żeby w ogóle nie brał mnie do pyska, tylko żeby miał wyczucie, bo to przydatne. Tak więc obserwujemy i jesteśmy dobrej myśli :)
-
Straszysz, mój ma 3 miesiace i już się cieszyłam, że nawet wiperzowe gnaty zaczyna sam żreć a ty mi tu że bez zębów nawet kurza łapka nie pójdzie :evil_lol: Wiesz, z tą papką to chyba tak jest u maluchów... :p Niektórzy mówią, że niezawodny jest dodatek oleju z ryb z puszki... Mój szczenior też przy papce grymasi; wszystko zjada błyskawicznie, ale jak przychodzi papkowa pora, to chapnie parę razy i cały dzień się nad nią modli :roll: Ale nawet nie spróbował, nic, ani trochę? Spróbuj go dobrze wymęczyc na porannym spacerze, poprzedniego dnia też daj kolację wcześniej, i jak będzie dobrze wymęczony i głodny, spróbuj z papką. Jeśli nie chce nawet spróbować, możesz postarać się napakować go pierwszy raz łyżką; może się przyzwyczai do smaku i będzie sam żarł? A może dodałaś coś, czego nie lubi? Ja zrobiłąm raz z mandarynką. mały spojrzał na mnie jak na wariatkę, liznął, kichnął i nie tknął. Kolejną dostał bez mandarynki i trochę zjadł ;] Co tam jeszcze, możesz spróbować dodawać do papki sproszkowane żwacze.
-
Tu tak pusto, że już się doczekać nie mogę :p
-
Ale skoro tak czy siak gotujesz, to jaki problem ugotować od razu więcej i zamrozić kilka porcji? To nie jest nie wiadomo jaka filozofia - gotujesz jakies mięso obrane z kości albo dajesz surowe mielone korpusy, do tego ryż czy makaron, trochę warzyw, nawet z zupy, dorzucasz witaminy np. Can-Vit, bardzo tani i dobry, i łyżkę oleju, i masz pełnowartościowy posiłek dla psa, o niebo lepszy od jakiejkolwiek karmy ;) Ludzie żyją na gotowanym, nie trzeba robić magistra z dietetyki, żeby jeść tak, żeby być zdrowym. Pytasz co jest najlepsze - moim zdaniem tania sucha karma jest gorsza niż tzw. "śmieci z obiadu", i nie ma nic wspólnego z jakąś odżywką, co niby zawiera wszystkie potrzebne psu składniki. Dziwi mnie podejście - że nie rasowy, że nie wystawowy... To co, gorszy, dbać nie trzeba? Mam staruszkę kundla, i szczeniaka rasowca, na wystawy - traktuję je tak samo, bo mają takie same potrzeby, pies to pies :roll:
-
Jeśli nie ma widocznej blizny po kastracji, twierdzenie bez badania usg, że jądra są w brzuchu albo ich nie ma to jak wróżenie z fusów :roll: Nie dawajcie kroić psa w ciemno, poszukajcie weta który zrobi usg i wtedy będzie można powiedzieć coś konkretnego. Jeśli jądra faktycznie nie zeszły, to raczej trzeba je usunąć, bo może dojść do nowotworu. Nieładnie mi wygląda taki pęd do operowania psa, no ale cóż, na usg wet nie zarobi tyle co na zabiegu z otwarciem jamy brzusznej plus opiece pooperacyjnej; zawsze może potem powiedzieć "ojej, no patrzcie, a piesek jednak musiał być kastrowany wcześniej" :p
-
Jeśli chodzi o samo nietolerowanie kości to pocieszę cię, że z moją suką było identycznie, kiedy całe życie była na karmie i ew. gotowanym - też myślałam, że nie toleruje kości. Kiedy przestawiamy psa na barf, zawsze zaczynamy od drobiu; kości wieprzowe czy cielęce są za twarde na początek. Zaczęłabym od kurzych łapek, później korpusów. No i przez pierwsze 2-3 tygodnie nie ma co się przejmować nieco dziwnymi kupami, to normalne przy tak dużej zmianie w diecie. Co do samej trzustki - za mało wiem o samym schorzeniu i wymogach dietetycznych, żeby dać ci konkretne wskazówki, ale skoro da się zrobić suchą karmę dla trzustkowca i nie ma w niej składników z kosmosu, to i jadłospis barfowy też da się ułożyć.
-
Mój pies standardowo dostaje warzywa tylko co 5-6 dni (szczeniak trochę częściej), ale na ogół dochodzą do tego np. kefiry, raczej nie daję samych kości dłużej niż 2 dni pod rząd.
-
Olej jest konieczny - bez niego mogą być zatwardzenia, pies nie dostaje wszystkich potrzebnych składników, pogarsza się stan skóry i sierści... Tłuszcze to jeden z podstawowych składników pokarmowych są konieczne w diecie. Może4sz dawać nawet zwykły olej rzepakowy, około łyżki dziennie. Do gotowanego pokarmu powinnaś dodawać jakiś preparat witaminowo mineralny, jeśli pies je mało kości. Możesz dodac raz w tygodniu trochę wątróbki. Ale czemu z uporem maniaka to suche... Daj psu tyle gotowanego, żeby najadł się do syta, nie dopychaj go suchą karmą. Mieszanie typu a to gotowane, a to karma, a to znowu surowa kość nic dobrego nie przyniesie moim zdaniem. Ja bym przede wszytskim wywaliła z jadłospisu suchą karmę. Jeśli chcesz, żeby pies miał zajęcie, rano dawaj mu przykładowo dużą surową kość, albo te korpusy, żeby miał co gryźć kiedy nie ma cię w domu, a wieczorem gotowane. Odstęp między surową kością a gotowanym czy karmą to powinno być przynajmniej 7-9 godzin. Najgorsze co można zrobić, to dać psu surową kość po gotowanym czy karmie - wszystko wymiecie doszczętnie i pies guzik skorzysta z posiłku.