-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Martens
-
Wczoraj bawiliśmy się z małym na łóżku, szukaliśmy myszy pod kołdrą :evil_lol: tzn. moje ręce udawały myszy i robiły z Bucefała głupka, bo myszki ciągle skrobały gdzie indziej :lol: Doczekałam się kilku susów jak z National Geographic - a mały już powoli kuma, że za ręce się łapie lekko albo tylko udaje, że łapie; tylko tak co parę minut trzeba mu przypominać, jak sie rozochoci :p Ale w sumie nie o tym - do tej pory Baryła w czasie naszych zabaw albo buczała, albo strzelała focha, a wczoraj się przełamała, przylazła do nas na łóżko z piszczącą kością w ryju, zaczęła mordować z nami kołdrę i szczypać małego za pięty - co jest dużym szokiem, bo to ewidentna zachęta do zabawy i kontaktu z jej strony, a do tej pory ni dydy tego nie było:cool3: No i stwierdziłam, że muszę kupić jakiegos haszczaka do kompletu, bo jak zima dowaliła, to nie mam z kim na spacery chodzić :placz: TZ przemieszcza się między lodówką, kompem a łóżkiem i modli się o ocieplenie, Bucefał lubi śnieg tylko na balkonie, do 30 sekund, a Barył, moja ostatnia nadzieja na spacer w zimowej scenerii, wczoraj wieczorem na każdym zakrecie usiłowała mniej lub bardziej dyskretnie skierować mnie w stronę domu; nie dałam za wygraną i przeciągnęłam ją przez 40 min; na ostatniej prostej aż żałuję, że nie miałam sanek, bo rwała z całych sił do domu, żebym sie nie rozmyśliła i znów gdzieś nie polazła :cool1:
-
Kiedy ktoś pyta, czy gotowane, czy suche - zazwyczaj mam ochote odpowiedzieć "surowe", czyli barf ;) A już wybierając z dwojga to zawsze gotowane - widzisz co psu dajesz, mniej chemii, łatwiej dobierać dietę indywidualnie do potrzeb psa czy wykryć jakąś alergię...
-
Spanie w łóżku a bycie alfą to dwie rózne rzeczy. U psów po przejściach często widoczne jest nadmierne przywiązanie do osoby, która je "uratowała", wyraźne wyróżnianie spośród domowników, przy czym pies tą osobę w najwyższym stopniu szanuje. Ma do niej zaufanie jakiego nie zdobył nikt inny, obawia się rozłąki, odsunięcia na dalszy plan przez domowników, inne psy. Stosując tutaj metody "alfowe" można pogorszyć sytuację, zaburzyć poczucie bezpieczeństwa psa (i tak niezbyt mocne); pies ciągle ignorowany, wypraszany zewsząd czy na siłę "dominowany" zacznie się w tym przypadku frustrować i można się dochować nowych problemów. Ja bym skupiła się na zbudowaniu pozytywnych relacji z resztą domowników, zaangażowaniu ich w zabawy i szkolenie suczki, karmienie jej, spacery. Wszelkie kary, krzyki, gdy próbuje ona bronić właścicielki, pogarszają sprawę, wzmagają poczucie, że próbuje się ją z ukochaną pańcią rozdzielić. Lepiej tak jak pisałam - odwracać uwagę, popracować z psem z resztą domowników. I szczerze mówiąc w tym konkretnym przypadku odradzałabym spanie w łóżku - nie z powodu rzekomego zdominowania właścicielki, tylko utwierdzania suczki w przekonaniu, że są połączone niewidzialną pępowiną. Oczywiście suczki nie należy wyrzucać, odtrącać, tylko sprawić wygodne posłanie, najlepiej w formie transporterka gdzie będzie czuła sie bezpiecznie i tam ją odsyłać, szczególnie gdy jest się zajętym, a suczka śpiąca, przykładowo po spacerze. Początkowo można kłaść jej tam coś ze swoich używanych ciuchów, żeby czuła sie bezpieczniej.
-
W sumie u mnie podobnie jest z babcią ;) W ogóle zauważyłam, że starsze osoby często mają taki właśnie nawyk chodzenia za pieskiem tam gdzie chce, zeby sobie powąchał - tylko mi to się bardziej kojarzy z pasieniem kozy niż wyprowadzaniem psa :)
-
A myślałam, że tylko mi się to wydało dziwne ;)
-
A może ktoś polecić coś do zmycia zacieków u NIEbiałego psa? Pies jest błękitny, ma mieć jak najbardziej jednolity odcień, a ostatnio z różnych powodów mieliśmy wzmożone łzawienie i porobiły się takie lekko rdzawe przebarwienia pod oczami. Podobnie troche na pysku, mam wrażenie że od śliny, wilgoci w ogóle.
-
[quote name='Infortune.']Możliwe. ;) Nie będe się upierała przy swoim bo w zasadzie sa to informacje nie do końca potwierdzone. Tutaj już trzeba wybrać czy chce się więcej do matury uczyć w domu, samodzielnie czy w szkole bo takie liceum jednak jako tako zmusza, a jak sama pisałaś, w technikum większy nacisk kładziony jest na praktykę. Ja postawiłam na LO (choć o technikum też intensywnie myślałam, a w ostateczności zaważyły tak naprawdę kwestie dojazdowe) i czy się opłaciło, zobaczymy, mam nadzieję, że za dwa lata będę mogła dumnie napisać, że jestem studentką weterynarii. :lol: Nikolaaa, tak się mówi, sama niedawno zaczynałam gimnazjum a tu za rok klasa maturalna :diabloti:[/QUOTE] Jeśli nie chodzisz do naprawdę dobrego liceum (albo jesteś w technikum wet.) polecam kursy maturalne na uczelniach. Ja jeździłam na SGGW i z rozszerzonej biologii miałam 82%, co w sumie starczyłoby mi żeby dostać się wtedy na wetę - ale chciałam zootechnikę i nie planowałam zdawać chemii. A liceum miałam kiepskie, większość osób, które bazowały na tym co robiliśmy na lekcjach, nie wzbiła sie na rozszerzeniu ponad 30%, choć dużo się uczyły. Liceum wkłada zwykle wiedzę teoretyczną, kursy niby też,m ale kłada duży nacisk na to, jak formułować odpowiedzi na pytania, żeby nagle się nie okazało, że umiałas, tylko napisałaś inaczej niż to widzieli w kluczu :roll:
-
Żeby Ci powiedzieć, czy to ok, trzeba by zobaczyć cały jadłospis psa ;)
-
[quote name='ladybird']Muszę jeszcze pomyśleć nad takim karmieniem, które uchroni od wszelkich chorób :razz:[/QUOTE] Barf plus tajny składnik z kosmosu? :D
-
[quote name='Infortune.'] Wiki, właśnie przeczytałam, że chcesz iśc do technikum wet we Wrześni... Sama chciałam tam iść, ale podobno nie warto, poziom nauczania jest strasznie niski, trudno zdać maturę i dostać się na studia... ;) Podobno lepiej iśc do jakiegoś ogólniaka. ;)[/QUOTE] Powiem z perspektywy studentki, sama studiuję zootechnikę (z zamiłowania) i mam kontakt ze studentami weterynarii. Po technikum na studiach weterynaryjnych jest łatwiej, szczególnie na pierwszych dwóch latach. Tylko, że trudniej się w ogóle na nią dostać, bo w selekcji kandydatów nie liczą się umiejętności praktyczne weterynaryjne czy znajomość anatomii, ale ogólne przedmioty z liceum, zwykle biologia i chemia, czasem fizyka - a te w technikum wet często są traktowane pobieżnie na korzyść zawodowych - liceum zaś przygotowuje przede wszystkim do matury. Co do samego zawodu technika weterynarii - podobno łatwo o pracę, zwłaszcza w większych miastach, jest całkiem dobrze płatna, ale pracodawcy często mają wymóg, że nie przyjmują studentów... Chcą osoby dyspozycyjnej, która przyjddzie na dyżur także w weekend czy w ciągu dnia/nocy, i studentom, czy to dziennym czy zaocznym z miejsca dziękują. Mam na roku dziewczynę, która planowała po technikum wet iść na weterynarię... Niestety kiepsko zdała maturę, na wetę się nie dostała, i miała wybór, albo pracować w zawodzie technika albo iść na inne studia, niestety. Poszła na zootechnikę, czyli studiuje koniec końców nie to co chciała, a pracuje w barze :p
-
Agilitowo-Frizbowo Domowa Galeria Szikry,Victora i Deliego :-D ZAPRASZAMY!
Martens replied to Mudik's topic in Foto Blogi
Aaa, okładkę Psa już kojarzę ;) W MP też coś chyba było. Ale jakoś mi się ten PP ubzdurał, aż poszukam chyba. -
Jak wszystko w normie, to znaczy, że karmisz dobrze i nic nie trzeba zmieniać ;) A w jakiej to jednostce? :hmmmm: Bo ja mam u siebie normy w mmol/l i to chyba nie to :)
-
Taka zwykła metalowa powinna wytrzymać wszelkie części kurze, ale kości wieprzowych mielić nie polecam ;)
-
Owczarek kaukaski - kaukaz - krótka instrukcja obsługi...
Martens replied to KWL's topic in Owczarek kaukaski
[B]KWL[/B], moim zdaniem te pretensje powinny być kierowane przede wszystkim do nieodpowiedzialnych właścicieli i hodowców (pseudo i nie tylko), którzy sprzedają szczeniaka osobie, która sobie z nim nie poradzi, do nieodpowiednich warunków - a nie do dogomaniaków. Kiedy pies rozpuszczony, agresywny, zaniedbany trafia już do schronu czy pod skrzydła dogomaniaków, często albo jest nie do zresocjalizowania, albo tak jak napisała [B]brazowa1[/B] - po prostu brak środków, kasy, ludzi, miejsca na pracę z psem, który bądź co bądź stwarza zagrożenie . Tych środków brakuje i dla łagodnych, bezproblemowych psów, które właściwie od razu mogłyby iść do nowego domu - a one mają moim zdaniem pierwszeństwo przed psami, co do których tak naprawdę nikt nie wie, jaki efekt przyniesie próba naprawienia błędów wychowawczych, i czy się powiedzie, czy skończy tragedią w nowym domu. Kwestia też taka, że psa tej rasy nie można dać byle komu, a już na pewno nie takiego po przejściach - a chętnych na takie psy nie ma wielu, chyba że osoby, które chcą darmowego psa na wygnanie, do pilnowania firmy i nic poza tym. -
[quote name='Tengusia']hmmm :hmmmm: co z tego ze zadzwonie na 997 jak pojecia nie mam gdzie dokladnie strzelaja slysze tylko strzal ktory niesie sie miedzy ulicami :niewiem:[/QUOTE] U mnie to samo, już się bawiłam w 997 ale efekt zerowy, bo wychodziło na to, że dzwonię po panów do huku x bloków dalej, a bachory niestety rzucą jedną petardę i idą gdzie indziej :roll: Tak w ogóle to ja pierwszy raz u Was, piękne staffiory, główki cudowne faktycznie, a pan ma piękny czarniutki kolorek, rzadkość ;) Chyba poproszę o przepis na tort :)
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
Martens replied to Vectra's topic in Foto Blogi
Ale widzisz, dobrze, że nie oko, bo byłby większy problem - a gruczołek się ładnie schowa i Marysia będzie z powrotem ok ;) -
A to miło, bo ja lubię ryknąć dobrze co jakiś czas - potem mam lepszy humor ;) W ogóle zauważyłam, że jedyne co na niego działa w momencie niepożądanej czynności to zmiecenie go falą dźwięku :evil_lol: TZ mu raz czy dwa klapsa dał, to się gówniarz ucieszył, że będzie nawalanka i rozochocił jeszcze bardziej :p
-
Nie no, mój jakichś kosmicznych dźwięków nie wydaje, ale nauczył się jazgotać piskliwie niczym klasyczne małe dziamgacze, kiedy Baryła ma zabawkę, którą on chce mieć, albo kiedy nie zwraca się na niego uwagi... Mówiłam już kiedys, że nienawidzę jazgotu? :diabloti: Mam nadzieję, że wyrośnie; próbowałam robić jak mądrzejsi każą = ignorować jazgoty, ale pękłam, kilka razy ostatnio ryknęłam, żeby się zamknął i jest poprawa ;)
-
Mi w ogóle się odechciewa gotować jak ktoś mi nosem kręci że cośtam jest nie tak, w czym TZ jest dobry. Czasem coś ugotuje i nawet dobrze mu wychodzi, ale na dłuższą metę jakoś nie ma ochoty, a szkoda, też bym ponarzekała. Btw dziś się uśmiałam, bo TZ zawsze nabijał się z mojego gotowania, że przypalam coś bo na necie siedzę. Tak po prawdzie już ze trzy razy spaliłam ziemniaki przez dogo :evil_lol: TZ zarzekał się, jak to można gotować i w ogóle z kuchni wyjść, a dziś wstawił sobie pierogi z mięsem, włączył Dr Hause i się zawiesił, przypomniał sobie o nich jak już smród spalenizny doleciał do pokoju a pierogi były trochę czarne. Poużywałam sobie na nim, oj tak :diabloti:
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
Martens replied to Vectra's topic in Foto Blogi
[quote name='Vectra']ale pan dohtorek się nieźle napocił przy jej więzadełku , bo były komplikacje .. ma założony trzy rodzaje więzadeł ... naturalne , teflonowe i syntetyczne ;) i pies nie ma ograniczeń ... [/QUOTE] To ja pojadę z moim kolanem do dohtorka, może mnie przyjmie :roll: Bo jak widzę moi ludzcy lekarze się do złamanych palców nadają, a nie do pozrywanych więzadeł :p Właśnie, coś wcale Ajdusi nie pokazujesz ostatnio ;) -
No ja jakoś też zauważyłam, że moje rzadkie gotowanie najbardziej boli teściową :evil_lol: W sumie ja lubię gotować, mam fazy przejściowe, czasem prawie codziennie pichcę wymyślne potrawy, a czasem tygodniami żyję na krokietach z marketu i kebabie ;) TZ jakiś niezdecydowany, raz stęka że mogłabym więcej "tradycyjnych potraw" gotować, a innym razem robi maślane oczka do ulotki z pizzerii :p
-
Moja osiedlowa labka-taran po powrocie domowników (zwykle dzieci ze szkoły) jest po prostu puszczana luzem pzred blokiem, gdzie w ataku głupawki biega dookoła i od psa do psa, jeśli akurat taki przechodzi. Unikam okolic tego bloku jak ognia, kiedyś szłam tamtedy sama na szczęście i widziałam jak labka stratowała malego kundelka - gdybym była z suką, pewnie skończyło by się niezłą awanturą :roll: A wystarczyłoby ruszyć tyłek i zabrać psa na łąki, pobawić się. Ale po co, łatwiej postać kwadrans przed klatką, a piesek niech się sam rozładuje na przechodniach...
-
Ja się zastanwiam jak mój gówniarz zareaguje na choinkę, pewnie w poniedziałek ubiorę i się okaże ;) Pierwsza choinka Baryły była w święta na wyjeździe u ciotki, miała wtedy 4 miesiące i tuż po kolacji wigilijnej choinka poleciała na stół i gości, bo Baryłeczka i królik ciotki ganiały się wokół choinki, i mój szczeniak sierota zaplątał się w kabel od lampek :lol:
-
Co do konsultacji z weterynarzem to radzę ostrożnie, bo większość podchodzi do barfu conajmniej nieufnie ;) Po prostu czytaj, co podaje się przy konkretnych schorzeniach, zapytaj weta czy można. Glukozamina z chondroityną na stawy czy jakiś suplement z jednym pierwiastekiem, na który pies przez chorobę ma większe zapotrzebowanie nie zaszkodzi, ale już typowe "witaminki" zawierające wapń, fosfor, witaminy rozpuszczalne w tłuszczach mogą zaszkodzić. Wszystkie chrząstki i kości, ale tylko i wyłącznie surowe.
-
W tej chwili się nie orientuję dokładnie, to zależy od rodzaju wystawy, ale na krajowe w okolicach 100 zł, na międzynarodowe nieco więcej. Im wcześniej się psa zgłosi, tym taniej.