Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Przyszłam się wyżalić :placz: Do północy robiłam piernik (z dzielnym Bucem, który usypiał na srodku kuchni na siedząco, ale nie poszedl spać do pokoju, musiał mi asystować), dziś rano ukroiłam a tam jeden wielki zakalec!!! :mdleje: :flaming: :grab: Miałam teraz sprzątać, robić ciastka i sernik, ale tak się wkurzyłam, że siedzę, patrzę w ścianę i piję piwo. Mam dwie blaszki gumowego piernika z bakaliami, ktoś reflektuje? Żeby było przyjemniej, kiedy wychodziłam rano z psem, zaczepiła mnie sąsiadka i zaczęła narzekać, że dziecko jej się wczoraj obudziło jak stukałam PO DZIEWIĄTEJ. Może z pół minuty gniotłam goździki no i litości, była 21.10 (specjalnie sprawdzałam), a nie cisza nocna! Mam dwie okropne sąsiadki, jedną na górze i jedną za ścianą, obie młode mamusie z fiołem na punkcie dzieciaczków :diabloti: Aż dziwne, że żadna się jeszcze o psy nie przyczepiła - tylko wiecznie im za głośno, i to o dziwo nie w nocy, tylko w ciągu dnia. Siedzą same cały dzień z dzieciakami i nasłuchują, a że znudzone i sfrustrowane widocznie to przychodzą się czepiać. Jednej przeszkadza muzyka w południe (!) - może po prostu rodzaj jej nie odpowiada, bo w ostatnią sobotę pół dnia musiałam słuchać od niej disco polo, aż ściana się trzęsła, wiec raczej moja muzyka jej nie rajcuje :diabloti: Drugiej z kolei przeszkadza wszystko co robię w kuchni; późnym wieczorem nawet jak otwieram lodówkę i słoiki w drzwiach brzdękną, zastanawiam się, czy u niej było słychać :roll: Pech tylko taki, że u tej za ścianą dwoje dzieci na okrągło gania po domu bawiąc się niezbyt cicho, przy wtórze jazgoczacego pekińczyka (no ale jak widać idą spać o dziewiątej i wtedy ja nie mam prawa zrobić nic w kuchni) - a mąż pani u góry niemal co sobota koło 22 błądzi wracając do domu i pijany puka do nas do drzwi - pominę już wrzaski dzieciaka dzień i noc i ich kłótnie od 7.30 w niedzielę :roll: Może ja też powinnam zacząć chodzić z pretensjami? Dzisiaj byłam wkurzona piernikiem i już przestałam być miła i przytakiwać sfrustrowanej mamie :diabloti: Kurczę, jakoś mam sąsiadów i z drugiej strony, i pod spodem, i są mili, o nic się nie czepiają, można pare słów z nimi na klatce zamienić... Tylko takie dwie mi się trafiły rozczarowane życiem :razz: Może niech się hrabianki wyprowadzą do domku z ogródkiem, wtedy będzie idealna cisza, blok to jednak blok, ściany są cienkie i niestety sąsiadów zawsze będzie trochę słychać.
  2. Jeśli nie musisz z jakichś względów karmić karmą, lepiej dawaj po prostu normalne przygotowane w domu jedzenie - mięso, ryż, warzywa plus witaminy i olej - albo poczytaj o barfie.
  3. Martens

    BARF in (e)motion

    [quote name='Mada:)']A ja się pochwalić chciałam, że dziś wypróbowałam z ogromnym stresem maszynkę mamy do mielenia mięsa, na kościach. ;] Kupiłam porcje z kurczaka, zmieliłam i udało się. Maszynka nie siadła, chociaż to już wiekowy grat. [/QUOTE] Bo te stare maszynki są najlepsze... Mam takiego grata od babci, ostatnio oglądałam na allegro maszynki bo myślałam o sprawieniu sobie nowej, może elektrycznej, a w tych nowych połowa części jest z plastiku... Jakbym próbowała zmielić w tym kość to albo by dym poszedł i po maszynce, albo w ogóle w kawalki by się roztrzaskała. Nie ma to jak taka stara metalowa na korbkę :) [quote name='Mada:)'] Nie popieram dodawania do jedzenie jakichś preparatów, suplementów, itp...[/QUOTE] Żadnych, w ogóle? Przy żywieniu naturalnym suplementacja czasami jest wręcz wskazana, oczywiście w przypadku barfu odpadają jakieś kompleksowe preparaty mineralno witaminowe do podawania na stałe czy nawet w ogole - ale pojedyncze pierwiastki, np. przez jakiś czas cynk przy problemach skórnych czy środki takie jak arthroflex i pokrewne przy problemach stawowych, albo beta-glukan na odporność przy nużycy - są jak najbardziej wskazane. Jednak psu zdrowemu bez szczególnych potrzeb można niemal wszystko dostarczyć w naturalnych dodatkach typu miód, algi, czosnek, tran, olej, i po prostu w urozmaiconym pożywieniu.
  4. Porozmawiaj więcej z tą kobietą. Kolczatka stosowana pod okiem specjalisty, w uzasadnionym przypadku, przykładowo do karcenia przy ataku na innego psa jest bardzo dobrą pomocą szkoleniową. Ale to instruktor musi dokładnie wyjaśnić - jak ma wyglądać kolczatka, jak ma być noszona, dopasowana, jak dokładnie szarpać i w jakich sytuacjach. Jak dostaniesz wyczerpujące fachowe wypowiedzi to bez obaw, idź. Ale jak usłyszysz tylko, że masz kupić kolcvzatkę i szarpać psa jak robic coś źle - zrezygnuj, bo jeszcze bardziej ci psa zmarnują i spalą kolczatkę jako pomoc szkoleniową.
  5. Tylko co powiedzieć policji, jak dzieciaki walną petardę dwa bloki dalej i uciekną...? Tak to ja mogę sobie dzwonić cały dzień.
  6. Martens

    BARF in (e)motion

    Ehh warzywa... Jak mamy dzień papkowy, to je tyle, żeby z głodu nie umrzeć :roll: Nabiał jako tako wchodzi, ryba najlepsza do zabawy i tarzania po podłodze, a jedyne co pożera z prędkością światła to właśnie mięsne kości, mięsko generalnie, widać że morderca :diabloti: Na wątku o dingo to już chyba z rok nie byłąm, a zakładałam go jakoś w początkach swojego bytowania na dogo...
  7. [quote name='admirabilis6']:evil_lol:ja jestem przeciwna przymusowej kastracji, daje kazdemu WOLNY wybor-aby sam podjal decyzje;) 1000zl podatek roczny od niekastrowanych psow i robta co chceta, obroncy psich jajek i macic:p[/QUOTE] Jak miło, że to tylko Twoje sny ;) [quote name='admirabilis6']Wiidzisz, nie znasz sie na kotach i znow jakies " bombowe nowosci" medyczne obwieszczasz. To totalna bzdura, ze kastraty kocie zapadaja na tzw. syndrom urologiczny. Kastracja nie ma nic wspolnego z tym syndrome. Owszem, GENERALNIE KOCURY go miewają.[/QUOTE] Pisałam, że się nie znam i nie interesuję; x lat temu kiedy trochę się interesowałam syndrom urologiczny przedstawiano jako przypadłość kocurów kastratów. Pewnie masz rację (choć już każdą twoją rewelację o plusach kastracji traktuję z dużym dystansem, wiedząc jakie masz klapki na oczach), nie podniecaj się tak :evil_lol: [quote name='gunia']żeby psy niehodowlane były objęte większym zainteresowaniem związku oraz jego członków i były kastrowane po osiągnięciu dojrzałości płciowej. To wbrew temu co mówisz nie jest aż tak trudne do osiągnięcia, ponieważ hodowcy mogą wybierać komu chcą sprzedać szczeniaka i na jakich zasadach. To nie przyniesie efektu od razu, ale z czasem tak. Jakoś u kotów to działa i nikt o to piany nie bije, że się nie da.[/QUOTE] Tylko porównaj jakie jest zapotrzebowanie rynku na "rasowe psy" a jakie na "rasowe koty". Wiesz co się stanie, jak ZK wprowadzi obowiązek kastracji psów niehodowlanych? Nie będziemy mieli 2 czy 3 organizacji kynologicznych jak w tej chwili, tylko kilkanaście albo kilkadziesiąt. Pseudohodowcy trzepią za dużą kasę ze swojego procederu, żeby nie ominęli takiego przepisu... Pozakładają swoje stowarzyszenia i będą wyrabiać rodowody i uprawnienia hodowlane dla swoich pseudoyorków i pseudoastów - a wtedy nawet odgórny nakaz sterylizacji niehodowlanych w państwie ich ominie, za to na allegro będzie można kupić całe mnóstwo pseudorasowych piesków z rodowodem mazurskiego towarzystwa miłośników psów czy podkarpackiego związku hodowców yorków miniaturek. Owszem, hodowcy moga wybierać, ale duża część nie będzie chciała, bo niewiele róznią się od pospolitych rozmnażaczy, a ta uczciwa część i tak nie będzie miała praktycznie możliwości wpłynięcia na nabywcę, jeśli ten nie zarejestruje się w ZK. Poza tym chcesz włożyć mnóstwo energii w zorganizowanie przepisu, który obejmie ułamek psów w Polsce. A co z sukami wiszącymi przy budach na wsiach? Chłop wykastruje, bo w ZK tak robią? :lol: Btw ja też chyba żyję w jakiejś mitycznej krainie, bo na moim osiedlu sterylizowana suka to rzadkość, nieraz słyszę od kogoś, że jakaś tam suka ma cieczkę, ale ani tych stad psów tratujących właściciela i gwałcących sukę na smyczy nie widać, a i właściciele samców niekastrowanych też jakoś normalnie wychodzą na spacery, najwyżej co niektóry się trochę przy ciekawym śladzie "zawącha"... Suka z cieczką i kilka psów trafia się raz na miesiąc może i są to właściwie wyłącznie wspomniane przeze mnie bezdomne suki przywiezione ze wsi.
  8. Czyli upilnować nie potrafią; niech sterylizują, jaki problem. To że jeden nie potrafi, nie znaczy że kto inny też nie. Dla mnie pilnowaniem suki w cieczce na pewno nie jest wypuszczanie jej samej na posesję, "bo ogrodzone" czy spuszczanie gdziekolwiek ze smyczy "bo ona się słucha". Może dlatego ja jak dotąd co miałam pod opieką upilnowałam, nawet blisko wpadki nigdy nie było. I skoro to pilnowanie to taka straszna rzecz, nie do zrobienia, to jak radzą sobie hodowcy? Nieraz mają kilka suk grzejących się w tym samym czasie, a do tego samca, nawet niejednego, w tym samym domu :-o I jakoś na ogół pilnują, skutecznie, i ta gromadka nie parzy im się po domu jak leci całą cieczkę każde z każdym - bo są plany hodowlane, bo ta czy owa suka nie osiągnęła wieku hodowlanego, bo ten pies akurat nie pasuje eksterierowo, bo ma teraz nie mieć miotu. Można? Można. Owszem, na pewno czasem zdarzają się wpadki, ale biorąc pod uwagę to, jak niektórzy demonizują upilnowanie w czasie cieczki pojedynczej małej suczki, to jakoś strasznie ich mało jak na standardowe warunki w hodowli. Na kotach się nie znam, nie interesują mnie, więc nie będę ciagnąć tematu. Owszem, kastracja kotów ma negatywne skutki, wcale nie "marginalne" choćby syndrom urologiczny kocurów. No ale że niekastrowanie kocura jest uciążliwe to cóż... :roll: Koty to zresztą nieco inna bajka, ze względu na ilość rasowych kotów w Polsce, która jest małym ułamkiem liczby rasowych psów; długo by dyskutować, a nie jesteśmy na miau.pl Mam wrażenie, że osoby piszące o negatywnych skutkach sterylki "marginalne" po prostu nigdy nie zetknęły się z nimi osobiście; może wtedy zmieniłyby zdanie i przestały traktować to jako wymyślony przez kogoś malutki procencik, a jako żywe stworzenie, które choruje czy umiera, bo komuś zachciało się wycinać mu narządy. [quote name='gunia']Martens, czemu więc skoro czipowanie jest takie dobre nie ustawiają się po nie kolejki? Czemu wciąż jest problem z czytnikami, nawet w lecznicach ? Czemu nie ma jednej rzetelnej bazy numerów ? Myślisz, że latanie po domach z czytnikami i karanie mandatami w kraju gdzie pewnie coś około połowy z 40 milionowego tłumu ma psy będzie prostsze niż upilnowanie członków jednego związku ?[/QUOTE] Już ci pisałam, za przeproszeniem jak krowie na rowie, że pseudohodowcy nie należą do ZK bo nie muszą, nawet mając rodowodowe psy, i w żaden sposób nie wpłyną na nich przepisy ZK - a ci co do związku należą, w nosie mają rozmnażanie psów niehodowlanych, bo mają hodowlane i w nie wolą włożyć czas i pieniądze (pomijam tu proceder tzw. lewych miotów ale tu akurat jest bez znaczenia, bo mioty te pochodzą od psów bądź co bądź z hodowlanką i nakaz sterylizacji tych niehodowlanych nie ma na to wpływu). No i skoro sterylizacja jest taka dobra to czemu nie ustawiają się po nią kolejki :diabloti: Zapytam wprost, bo aż nie dowierzam - chcesz obowiązkowej sterylizacji czegokolwiek - a obowiązkowego chipowania nie? Mimo, że to łatwiejszy cel i pomoże w realizacji kolejnych?
  9. [quote name='gimmedalight'] Martens całe życie byłem przekonany o tym, że prowadzi się hodowle m. in. dlatego, żeby psy nie rozmnażały się same zgodnie z kaprysami genetyki.[/QUOTE] Bo po to się hoduje, żeby osiągnąć efekt jak najbliższy wzorcowi - typowego dla rasy ładnego zdrowego psa z dobrym charakterem - tylko że jak od kilku stron tłumaczę, hodowla to nie produkcja taśmowa, składanie produktu klocuszek po klocuszku; genetyka jest nauką w której po pierwsze nadal nie wszystko zostało zbadane, po drugie nie wszystko da się przewidzieć nie badając całego genomu danego psa - a to jak pisałam przedsięwzięcie rzędu jednorazowego i bardzo drogiego eksperymentu naukowego. I owszem, nawet w planowej hodowli psy rozmnażają się same - hodowca może na podstawie tego co wie, dobrać jak najlepiej rodziców - ale już sama produkcja gamet w organizmie zwierząt, ich połączenie się, rozwój płodów, dzieje się samo... Hodowca nie rozciąga prawidłowo chromosomów podczas podziałów komówek ani nie nadzoruje każdego róznicowania się tkanek - tu drobny błąd w kopiowaniu DNA może zaowocowac jakimś problemem zdrowotnym u danego psa. I co to też wina hodowcy? Na upartego każdy problem zdrowotny psa można podciągnąć pod jego geny, nawet chorobę zakaźną; bo może gdyby miał lepszy genetycznie układ odpornościowy to by nie zachorował? I co, za antybiotyk też ma płacić hodowca? Granica między tym, jakie schorzenia są związane z genami a jakie są dziełem przypadku jest dość niewyraźna, ciągl;e naukowcy dowiadują się czegoś nowego; że taka czy owaka choroba ma podłoże genetyczne. Ilu jeszcze nie stwierdzono? Za nie też ma odpowidać hodowca, bo te jego wina?
  10. Pisząc psiarze miałam na myśli tych zaagażowanych, którzy i tak dokładają starań, żeby psa nierasowego nie rozmnażać, więc i podatek od miotu ich nie dotknie. Ogół właścicieli to co innego, to że ktoś ma psa, nie znaczy że jest dogomaniakiem, "psiarzem" etc. ;)
  11. [quote name='pinkmoon'] Oczywiście że jest bardziej logiczne, w kontekście tego jaki efekt chcemy osiągnąć. Jeśli rozmawiam z osobą niezorientowaną w temacie bezdomności zwierząt, znacznie łatwiej przekonać ją do tego, aby zrezygnowała z zostania matką chrzestną słodkich szczeniaczków, niż do tego żeby ciachnęła swoją sukę/psa. Małymi kroczkami do celu. Wiadomo, że nawet w namawianiu do sterylek chodzi o to, żeby uniknąć rodzenia się kolejnych szczeniaków; argumenty medyczne padają jako uzasadnienie naukowe, ale tak naprawdę kogo z wołających "a twoja suka nie będzie miała ropomacicza", obchodzi rzeczywiście jej stan zdrowia? Dla wielu ludzi samo słowo 'sterylizacja' ma na tyle złe skojarzenia, że przyjmują postawę 'nie i już'. I wtedy jest taki mur beton, że najlogiczniejsze argumenty nie docierają, zresztą pewnie sama wiesz o co chodzi. Więc wolę już mówić o tym, żeby nie dopuszczali suk. Miło, że życzysz mi powodzenia, nie mam ambicji robić osobiście kampanii na skalę ogólnoświatową, ale cieszy mnie na przykład to, że w zeszłym tygodniu znajoma po rozmowach ze mną zrezygnowała z rozmnażania swojej suki. Na sterylizację w życiu się nie chce zgodzić, ale przynajmniej kolejnych szczeniaków nie będzie. A to chyba ważniejsze.[/QUOTE] W 100% się zgadzam. Bo może i faktycznie wysterylizowanie wszystkich psów ogarniczyłoby populację (nawet do zera :lol:) - ale jakie są szanse, żeby to się udało? Miło się buja w obłokach, nie biorąc pod uwagę realiów...
  12. Morisowa, a zdziwiłabyś się, jak blisko jestem pójścia tym tropem, właśnie widząc horror w schroniskach...
  13. Ee tam gdzieś wcześniej jest bez cenzury, z Baryła w parku :p Tyle starczy :lol: A Kremówka ma przebłyski, czasem się zapomni i z nim kilka sekund pobawi, ale ogólnie nadal jest mamroczącą obrażoną księżniczką, co wszystkie zabawki sobie chowa :diabloti:
  14. [quote name='gunia']A czy uważasz, że podane przez Ciebie rozwiązanie odniesie jakiś skutek ? To byłby taki sam nakaz jak inne, do których jak wiadomo niechętnie niektórzy się odnoszą. Co z tego, że jest w Polsce przepis nakazujący by pies miał porządne schronienie i miskę z wodą, jak wystarczy pojechać gdzieś na wieś i zobaczyć, że psów bez podstawowych warunków jest multum. Poza tym kto by to sprawdzał ? Myślisz, że tak dużo jest donosicieli w kraju, którzy z chęcią doniosą na sąsiada (a z pewnością sąsiad się kapnie, że zrobił to jego "ulubiony" kolega zza płotu ). Prościej chyba żeby ZK wydał takie rozporządzenie, które mówiłoby, że hodowcy muszą być odpowiedzialni za to co wyszło z ich hodowli i żeby niehodowlane psy nie były dalej rozmnażane (czyli kastrowane). Ja mam sama suczkę niewysterylizowaną, ma lat 14 i przechodziła 4 operacje na wycięcie guzów na sutkach. A mogłam ją ciachnąć wcześniej i nie byłoby problemu.[/QUOTE] Już napisałam, czemu uważam, że odniesie to większy skutek niż nakaz sterylizacji. Chipowanie to zabieg trwający kilka sekund, jak zastrzyk, a nie operacja z otwarciem jamy brzusznej w pełnej narkozie. Oznakowanie psów jest podstawą do osiągnięcia jakiejkolwiek kontroli nad tym, co jest z nimi robione. Bez tego nawet nie ma co rozmawiać o jakichkolwiek obowiązkach sterylizacji czy podatkach, bo nic nie da rady ruszyć. ZK na pewno takiego absurdalnego przepisu nie wyda, bo jego członkowie nie są idiotami i nie zgodzą się na cięcie psów, bo ktośtam gdzieśtam nie panuje nad rozmnażaniem czy robi to celowo. No a że ZK istnieje dzięki składkom członków - to i liczyć się musi z ich zdaniem. Z tego co wiem żadna organizacja na świecie nie wprowadziła takich przepisów. Ja nie wiem, wszyscy czepiają się, jak nie psów będących w odpowiedzialnych rękach, to teraz tych rodowodowych, niehodowlanych w rękach hodowców. Głównego źródła problemu nie widzą? Nadmienię jeszcze, że przepis który proponujesz nie będzie w żaden sposób obowiązywał osób, które kupiły szczeniaka z rodowodem, ale nie miały ochoty zarejestrować się w ZK i w ogóle starać o hodowlankę - a to oni są najczęśniej pseudohodowcami. Jak ktoś już zostaje człnkiem ZK to raczej nie po to, żeby mnożyć "porodowodowe" psy bez metryk - a jak już pisałam, osób które nie będą czlonkami ZK żadne jego przepisy nie będą obowiązywać. Tylko nie pisz, że hodowca zaznaczy to w umowie, bo tak naprawdę to można sobie nimi tyłek podetrzeć; co najwyżej pochodzić po sądach; ZK jest związkiem, a nie instytucją rządową, nie mają właściwie prawa zmusić nikogo do kastracji psa. Piszesz mi, kto by sprawdzał chipy, podatki - to samo mogę powiedzieć; kto będzie sprawdzał obowiązkowe sterylki i kastracje...? Tylko, że gdybyś ją wysterylizowała, mogłaby zachorować na coś innego, przykładowo na tarczycę, której leczenie farmakologiczne prowadzi często do niewydolności serca. Albo miałaby syndrom trzeciego jajnika, wariacje hormonalne i jeszcze więcej jeszcze agresywniejszych guzów sutka niż bez sterylki i może już by umarła z powodu przerzutów. Albo miałabyś pecha i nie wybudziłaby się z narkozy - nie dożyła by 14 lat tylko 1 czy 2. Naprawdę nie wiem, w czym problem, pies dożył ci pięknego wieku 14 lat, i rozumiem żyje nadal. Bez sterylki! Aż dziwne :evil_lol: Nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy dla tego konkretnego psa lepsza byłaby sterylizacja, czy lepiej było zostawić go w spokoju i po prostu pilnować. Dlatego tak bardzo sprzeciwiam się odgórnemu zmuszaniu kogokolwiek do tego zabiegu, w szczególności osób, które zdają sobie sprawę z problemu bezdomności i psów pilnują.
  15. Martens

    BARF in (e)motion

    Bucefał vs. kurczak :diabloti: [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_3789.jpg[/IMG]
  16. Ja papkę wazrywno-owocową przygotowuję właśnie w sokowirówce - mieszam potem pulpę z sokiem; ale jeśli sama pijasz soki, to możesz część wlać z powrotem do paćki, część sama wypić. Sama pulpa też jest dość wartościowa, na pewno nie jest tylko zapychaczem.
  17. TZ z łobuzami :p [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_3795.jpg[/IMG] Zebrałem prawie wszystkie zabawki i śpię z ukręconą główką :evil_lol: [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_3806.jpg[/IMG]
  18. Przygotowania do świąt w toku... W połowie posprzątane, moje zakupy zrobione, jeszcze tylko schabik na świąteczny obiad... Zostały same relaksacyjne zajęcia - pichcenie, ubieranie choinki i takie tam. Tylko te prezenty, nie mam żadnego... Zazwyczaj albo kupuję prezenty albo pół roku wcześniej jak coś mi w oko wpadnie i leży to potem w szafie, albo w ogóle nie mam pojęcia jak sie za to zabrać.Jako że to pierwsze święta w naszym i tylko naszym mieszkaniu TZ uparł się że będzie gotował - chce robić bigos, sałatkę, śledzie, ryby na wigilię... Zobaczymy jak mu wyjdzie :cool3: Ja ograniczam sie do barszczu, pieczonego schabu na święta no i słodkich wypieków :loveu: Bucefał nadal dzielnie pomaga. Dziś znowu dostał rybę i.. została jego ulubioną zabawką :razz: Albo uznał, że jest za bardzo żywy ten filet i dobić go trzeba :D Ganiał z nim po całym pokoju, obszczekiwał, rzucał nim do góry i o ziemię, skakał z rozbiegu - a biedny Barył ubolewał i mamrotał, jak można się jedzeniem bawić, gdyby się dorwała to w sekundę by tej ryby nie było... Kupiłam dzisiaj styczniowego Mój Piesa, z uwagi na artykuł o staffikach - a tam niespodzienka, Carbo i Lolek na zdjęciu :cool3: W ogóle dość błękitna była oprawa fotograficzna tegoż artykułu ;) No to foty takie przelotem na razie robione, dużo śpiących, bo przygotowania do świąt męczą :cool3: Oto ja Bucefał, Strażnik Wielkiej Szczotki :evilbat: [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_3787.jpg[/IMG] Bucefał i kura, przednia połowa bezgłowa :sabber: [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_3789.jpg[/IMG] Sesja senna :sleep2: [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_3791.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_3792.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_3793.jpg[/IMG]
  19. Ja tu szczęśliwa, że zakupy zrobione, prawie posprzątane, że już tylko relaksujące pichcenie mnie czeka, a tu mi o tych cholernych prezentach przypomnieli :angryy: Ani jednego jeszcze nie mam :placz:
  20. Przy nakazie sterylizacji obawiałabym się jeszcze jednej rzeczy - totalnego olania problemu przez państwo. Przepis wydali, a wy sobie walczcie, sprawdzajcie, zmuszajcie, dawajcie na to kasę - my swoje zrobiliśmy, nakaz jest. Bo chyba nie sądzicie, że jakiekolwiek państwowe służby będzie obchodziło egzekwowanie tego nakazu. I kto będzie za to płacił osobom, których nie stać, żeby wyłożyć kilkaset złotych na sterylkę, a znajdzie się takich mnóstwo, niekoniecznie uczciwych. Ludziom umarza się grzywny, mandaty, długi, bo nie ma z czego ściągać, a co dopiero mówić o kosztach takich zabiegów. Do obowiązkowych sterylek państwo musiałoby dołożyć grube miliony - do czego na pewno się nie kwapi :evil_lol: a oznakowanie psów i wprowadzenie podatku od miotów przyniosłoby wpływy do skarbu państwa, więc większa szansa, że ktoś oprócz psiarzy zaangażowałby się w egzekwowanie tego. I przede wszystkim, takie rozwiązanie pozwala ludziom myśleć, a nie sprowadza ich do roli bezmózgich idiotów, którym trzeba z urzędu wykastrowac psy. Każdy ma wybór, albo kastruje, albo pilnuje, albo płaci... Ci, którym się nie chce pilnować, szybko przekonają się do sterylek, metodą dedukcji co się opłaca, a nie przymusu, który naturalnie zawsze wywołuje opór. Spotkałam sie z argumentem, że wtedy ludzie będą topić szczeniaki - a teraz tego nie robią? Jak ktoś jest ścierwem, to wywala szczeniaki do rzeki i bez podatku; jak jest przyzwoitym człowiekiem, zajmie się nimi, nawet jeśli będzie musiał zapłacić, ew. uśpi. Pierwsza rzecz, jaką trzeba w Polsce zrobić, to obowiązkowo trwale oznakować wszystkie psy chipami i założyć jedną bazę danych, żeby w ogóle można było rozmawiać o jakich kolwiek innych obowiązkach (kastracjach, podatkach, karach za porzucenie czy znęcanie) - i co? Nawet tego miłośnicy psów nie potrafią ogarnąć, a porywają się na obowiązkową sterylizację :lol::lol::lol:
  21. Martens

    Zakup yorka

    [quote name='pa-ttti'] raz że mniejsza wartość odżywcza, 2 że łatwiej się psu zatruć, 3 że brudzi włosy-szczególnie u yorka jak ktoś mądrze zauważył, 4 że mniejszy czas przechowywania. [/QUOTE] Zgodzę się tylko i wyłącznie z argumentem trzecim, czyli że brudzi włosy ;) Mniejsza wartość odżywcza - dokładnie odwrotnie z uwagi na mniejszy stopien przetworzenia, chociażby. Argument drugi jest dla mnie w ogóle niezrozumiały - zatruć? Czym? W gotowanym jedzeniu raczej nie trafiąją się rakotwórcze konserwanty (mięso i warzywa świeze, ryżu się nie konserwuje), ani nie spotka się w nim środków używanych do eutanazji zwierząt, co odkryto już niejednokrotnie w karmach. Czas przechowywania może być praktycznie dowolny, po zamrożeniu. Mnie raczej intryguje jak strasznie konserwuje się karmę, bądź co bądź z mięsem, że może leżeć kilka lat w temperaturze pokojowej ;) Ale już chyba odchodzimy od tematu, możemy podyskutować w dziale "żywienie", choć tam w zasadzie wiele już o tym pisano.
  22. [quote name='admirabilis6']Szkoda ci te jednostkowe,marginalne przypadki ale lekka reka wskazujesz na te setki zdrowych,mlodych, w schroniskach, aby szly na smierc, powod: jest ich zaduzo. To jest ta, dla mnie, dziwna milosc do zwierzat. [B]Zreszta, kazdy pies, przy jakimkolwiek zabiegu czy operacji moze miec jakies tam powiklania, tego tez trzeba byc swiadomym.[/B][/QUOTE] Ja skazuję? Nie zagalopowałaś się? :razz: Znowu próbujesz coś mi wmówić, nie znudziło ci się jeszcze? [B]gunia[/B], ludzie nie chcą bo nie wiedzą, że to ważne, zmiana mentalności to nie takie hop, trzeba by poświęcić temu dużo miejsca w radiu, tv, rozdawać ulotki - ale nie o sterylizacji - tylko skutkach niepotrzebnego rozmnażania. Chcecie zmuszać ludzi do operowania ich psów, a gdzie edukacja? Chcecie wsadzić wszystkich do jednego wora z napisem "stado baranów" - naprawdę nie możecie pojąć, że taki nakaz, pomijając aspekty etyczne i zdrowotne, po prostu jest nie do zrealizowania??? W Polsce nie można wyegzekwować szczepienia przeciw wściekliźnie, mimo że jest nakazane z urzędu, nieprzestrzeganie tego teoretycznie zagraża zdrowiu i życiu ludzi, i to zastrzyk, który trwa sekundę i kosztuje 10 złotych.... I co? I nic, szczepi kto chce. Myślicie że z nakazem drogiej dla większości osób operacji będzie lepiej? :crazyeye: (nie wiem który raz już to piszę...) Nie mówiąc o prostestach właścicieli psów, słusznych zresztą. Sytuacja psów w Polsce jest taka, że nie wiadomo w co ręce włożyć, a mimo wszystko podstawą powinna być edukacja, bo wszystkie inne działania są tylko doraźne, to jak wylewanie kubeczkiem wody z tonącej łódki, bez zatkania dziury. I kastracja na siłę, bez uświadomienia szkodliwości niepotrzebnego rozmnażania jest właśnie takim doraźnym środkiem - a dziurą dalej się leje.
  23. Straciłam cierpliwosć :D A wprowadzajcie sobie tą przymusową kastrację niehodowlanych - ja się później pośmieję z kolejnego martwego przepisu i nadal pogarszającej się sytuacji bezdomnych zwierząt. Tylko psów powycinanch w imię wielkiej idei, które poumierają przy narkozie czy będą miały powikłania, będzie mi szkoda.
  24. [quote name='gimmedalight']widzę, że rozmywasz temat- nikt nie każe Ci przewidywać, rzeczy, których nie da się przewidzieć, ale to Ty dobierając psy do krzyżowania bierzesz niejako za to odpowiedzialność. Cofnij się na którąś tam stronę i zobacz jak porównałaś kupno psa rasowego do kupna mercedesa! [/QUOTE] Zaprzeczasz sam sobie. Każąc brać hodowcy odpowiedzialność za coś czego nie da się przewidzieć ani przed kryciem, ani w chwili sprzedaży. Porównanie dotyczyło jakości psa/samochodu, a nie sposobu "produkcji". Rasowy pies czy świetny samochód to w pewnym sensie dobra luksusowe, ale samochody się produkuje w fabryce, nie romnażają się same zgodnie z kaprysami genetyki :evil_lol: [quote name='hecia13']Nie rozśmieszaj mnie. Jeśli są hodowcy, dla których, jak piszesz to są w mniejszości. I nie mów mi, że 3 tys. złotych to Nie wiem, ile masz lat, ale sprawiasz na mnie wrażenie osoby młodej i naiwnej (wybacz jeśli się mylę, nie zamierzam cię obrażać). Ja żyję na tym świecie prawie pół wieku i za dużo widziałam, żeby mieć takie złudzenia. Jeśli istnieją tacy ludzie, o jakich piszesz, to albo są to wyjątki, albo ci, których nazywacie "rozmnażaczami", czyli właściciele rodowodowych suczek, którym zamarzyły się szczeniaczki i kryją ją rodowodowym pieskiem, zazwyczaj raz, bo to kłopot, ale mają swoją satysfakcję, a szczeniaczki opddają za darmo, albo sprzedają za nieduże pieniądze, chyba, że złapią bakcyla, albo poczują kasę. Nikt mi nie wmówi, że hodowcy rozmnażają pieski dla satysfakcji, a nie dla kasy. A takich bab zaślinionych do pieniążków jest zdecydowanie więcej niż takich co to rozmnażają "dla polepszenia rasy" a te 3 tysiaczki, no trudno, jak zapłacisz to będzie miło, a jak nie to też dobrze, ewentualny zarobek to taki szczegół nieistotny, co tam tysiąc, dwa, czy trzy, takie grosze... Święta racja:p Ale młodzi ludzie tacy są, że mają gorące głowy i zawsze rację ;)[/QUOTE] Ależ oczywiście, że są w mniejszości :D I po to jest rozsądek, rozmaite porady w ksiązkach i internecie - jak znaleźć dobrego hodowcę... Oni naprawdę są i to nie są przypadki jeden na tysiąc. Jak widać jestem o połowę młodsza od Ciebie i... na szczęście o wiele mniej zgorzkniała - cieszę się, że wierzę w swoje ideały, w świetnych hodowców, których poznałam i są dla mnie wzorami do naśladowania (tak, istnieją naprawdę!), że jeszcze nie przeżarł mnie cynizm i przekonanie, że prawdziwą pasję rozwija się tylko dla kasy. Co do rzekomych zarobków Vectra już wszystko napisała; trzeba jeszcze odróżnić dobrą hodowlę z nie za częstymi przemyślanymi skojarzeniami od tej, która produkuje miot za miotem "ile fabryka da" i ile pozwala regulamin. Ta druga może i dobrze zarabia, ale dla mnie tak powinna wyglądać dobra hodowla i nie na tym to wszystko polega.
  25. Martens

    Zakup yorka

    Jak już to PANI ;) Hodowli yorków odwiedziłam dwie, nie na kilkadziesiąt minut a o wiele dłużej, wprawdzie dość dawno temu kiedy jeszcze planowałam zakup psa tej rasy, ale wrażenie zrobiły na mnie jak najlepsze. Psów było w jednej dwanaście, w drugiej kilka, mieszkały w domu na zasadzie członków rodziny i cała rodzina sie nimi zajmowała. Jedna hodowla żywiła karmą, druga karmą i gotowanym jedzeniem; o surowej diecie wtedy jeszcze w Polsce nie było mówione. Jakoś obie hodowle w 100% spełniały moje standardy, ale fakt, żeby do nich dotrzeć odrzuciłam kilkanaście albo i kilkadziesiąt, po korespondencji mailowej i telefonicznej. No ale skoro moje podstawowe i jak dotąd myślałam zupełnie normalne kryteria to jakiś wybujały idealizm, to może te hodowle po prostu mi się śniły albo zawieruszyłam się w jakiejś mitycznej krainie? Cóż, może to źle, ale zawsze uważałam, że warto dążyć w górę, a nie starać się zrównać z ogółem, które niekoniecznie postępuje etycznie i właściwie. No i niestety, wzorem do naśladowania nie zawsze są dla mnie te największe i najbardziej utytułowane hodowle (z których nierzadko wychodzą psy przepiękne eksterierowo, a o strasznej psychice), ale te które potrafią realizować cele hodowlane traktując psy zarazem jak przyjaciół, a nie maszynki rozpłodowe. Wiedza, czas, pieniądze to takie niedoścignione środki? Wiedza to wkład własny pracy, do rozpoczęcia hodowli trzeba mieć choć podstawową, książkową. Czas - każdy pies wymaga czasu, nie tylko na podstawową opiekę, ale i wychowanie, wystawy. Pieniądze - oczywiście że też są potrzebne, za coś trzeba psy utrzymać, przcież nawet kupując świetną suczkę najpierw trzeba ją odchować, pokryć koszty wyprowadzenia miotu i dopiero mówić o ewentualnym przychodzie. To są najbardziej PODSTAWOWE środki do rozpoczęcia hodowli psów...
×
×
  • Create New...